Biceps, triceps, otyłość

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mamser
Zarodek pisarza
Posty: 13
Rejestracja: sob 19 sty 2013, 20:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Biceps, triceps, otyłość

Postautor: mamser » wt 19 lut 2013, 21:48

Mój pierwszy fragment zamieszczony na Weryfikatorium. Przyznam, że trochę się stresuję i mam nadzieję, że nie zjecie mnie już po pierwszym przeczytanym zdaniu :)

— Chcę być normalny — powiedział do swojego trenera w chwili, w której go poznał.
—Normalny? — zapytał wtedy mężczyzna, choć wiedział, patrząc na niego, co dokładnie kryło się za tymi słowami. Chciał jednak przekonać się, co znaczyło „normalnie” dla kogoś takiego jak jego gość.
— Chcę zmieścić się w tych drzwiach. Chcę zmieścić się w każdych drzwiach — oznajmił mu natychmiast, jakby odpowiedź miał przygotowaną już wcześniej. Wciąż stał przed drzwiami i patrzył na niego z góry. Był bardzo wysoki.
Trener westchnął nerwowo, nie wiedząc, co powiedzieć. Mógłby zaprosić go do środka, do swojego mieszkania, ale nie był pewny, czy uda mu się przejść przez wąskie drzwi. Gdzie by usiadł? Żadne krzesło czy fotel nie wytrzyma takiego obciążenia. Miał jednak kanapę — wielką i miękką. Postanowił zaryzykować.
— Chodź — powiedział, otwierając drzwi na oścież.
Trener nie wiedział, czy na korytarzu był ktoś jeszcze. Chłopak zajmował całą szerokość drzwi, przysłaniając wszystko swoją zieloną koszulką, którą miał na sobie. Pomyślał, że zieleń jest kolorem nadziei.
— Masz dużo schodów — powiedział gość, uśmiechając się do niego nieśmiało. — Długo zajęło mi wyjście po nich.
— Ale dałeś radę — uznał trener. Nie wyobrażał sobie, jak wyjście na pierwsze piętro mogło męczyć. On wybiegał po nich kilkanaście razy w ciągu dnia.
Zaczerwieniony i spocony gość starał się przecisnąć bokiem przez wejście. Miał nieprzyjemnie wilgotną twarz, na zielonej koszulce znajdowały się mokre plamy w okolicy szyi i pach. Na przekór zmęczeniu, na jego ustach błąkał się cień uśmiechu.
— Jeśli nie schudnę — powiedział — umrę w przeciągu dwóch lat. Obiecałem to ojcu, że schudnę i będę normalny.
— Że przejdziesz przez każde drzwi — słusznie zauważył trener. Był przytłoczony niespodziewaną wizytą i nie wiedział, jak powinien zachować się w stosunku do swojego gościa. Jego mieszkanie wydawało się teraz śmiesznie małe, gdy stał w nim ten chłopak. W powietrzu unosił się ostry zapach jego potu.
— Tydzień temu pojechałem się zważyć. Trzysta kilo.
Trener wskazał na kanapę. Odsunął niewielki stolik do kawy, żeby jego gość mógł usiąść. Przeprosił go na chwilę, żeby przynieść z kuchni kubek zimnej wody.
— Ważą mnie na wadze towarowej. — Zaczął łapczywie pić, już po chwili odstawiając pusty kubek na bok. — Jestem za ciężki i nie mogą wejść na zwykłą wagę dla ludzi.
Ostatnie słowa, „dla ludzi”, zabrzmiały dziwnie w jego ustach. Sama idea człowieka, kiedy patrzyło się na tego wielkoluda, nabierała innego znaczenia.
Chłopak zajmował prawie całą trzyosobową kanapę.
— Muszę schudnąć. Jeśli tego nie zrobię, umrę.
Trener pomyślał wtedy, że nie brzmiało to jak wyznanie osoby zdesperowanej. Miał wrażenie, jakby wielkolud recytował wcześniej przygotowane słowa. Nie brzmiał ani poważnie, ani przekonująco.
— Chcesz, żebym cię trenował? — zapytał, przysiadając na fotelu. Chłopak skinął głową. — Znasz moje techniki treningu? Skoro do mnie przyszedłeś, musisz je znać. Nie dasz rady.
— Dam, bo nie wybiorę śmierci. Nie mogę jej wybrać.
Trener zmarszczył brwi. Nie szanował ludzi otyłych. Sami doprowadzili się do takiego stanu, więc nie miał ich za co szanować. Dla niego otyłość nie była chorobą, a słabością. Zaczął się zastanawiać, jak słaby musiał być ten chłopak, skoro udało mu się osiągnąć wagę trzystu kilo. Nigdy nie spotkał nikogo tak grubego jak on.
— Wybierałeś ją do tej pory.
— Stwierdzono u mnie chorobliwą otyłość — powiedział gość, chociaż czasami, kiedy patrzył na siebie w lustrze, zastanawiał się, czy jego choroba nie powinna nazywać się potworną albo obrzydliwą otyłością.
Kiedyś słyszał o mężczyźnie, któremu udało się osiągnąć wagę prawie pięciuset kilo. Słowo osiągnąć gra tutaj szczególną rolę. Zastanawiał się, czy jeśli jemu udałoby się uzyskać podobny wynik, ludzie przestaliby patrzeć na niego z pogardą. Tytuł najcięższego człowieka na świecie zobowiązywał do respektu, zapis w księdze rekordów Guinessa był czymś, robił wrażenie.
Trenerowi powiedział, że miał dwa wyjścia — albo schudnąć i żyć, albo umrzeć. Nie powiedział, że mógł umrzeć na trzy sposoby. W zasadzie mógł umrzeć na dużo więcej sposobów, ale wybrał trzy, które najbardziej mu odpowiadały.
Mógł pojechać na odludzie z karnistrem benzyny i zapalniczką. Ciekawe, na ile kilometrów byłoby słychać jego krzyki, gdyby się podpalił?
Mógł wysadzić się w powietrze. Już znalazł w Internecie instrukcję, jak stworzyć granat. Nie zawahałby się.
Plusem obu sposobów było to, że nie zostawiłby po sobie ciała. Panicznie bał się, że ludzie po jego śmierci mogliby się z niego śmiać.
Była jeszcze jedna możliwość śmierci. Ta, która stanowiła największy akt jego desperacji. Przestała go już przerażać.
Mógł kupić broń, wejść do supermarketu i zabić tylu ludzi, ilu by zdołał. Nie udałoby mu się zastrzelić zbyt wielu klientów, ale samym atakiem zmusiłby wszystkich do spojrzenia na problem otyłości inaczej niż dotychczas. To byłoby coś, jak zapis w księdze rekordów Guinessa.
— Podejmie się pan mojego treningu? — zapytał w końcu.
— Nie — odpowiedział mężczyzna — Nie będę cię trenował, musisz znaleźć kogoś innego.
Chłopak poruszył się niespokojnie, patrząc na niego z niedowierzaniem.
Wybrał życie, nie śmierć, wyszedł na pierwsze piętro, zostały mu dwa lata życia, a ten mężczyzna tak po prostu mu odmówił. Jakby chodziło o zwykłego człowieka, a on, jakkolwiek by na to nie spojrzeć, do zwyczajnych ludzi nie należał.
Ostatnio zmieniony czw 07 mar 2013, 20:19 przez mamser, łącznie zmieniany 4 razy.



Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » śr 20 lut 2013, 10:48

Ciekawy pomysł z perełką:
mamser pisze:— Ważą mnie na wadze towarowej. — Zaczął łapczywie pić, już po chwili odstawiając pusty kubek na bok (ten komentarz bym wyrzuciła - N. — Jestem za ciężki i nie mogą wejść na zwykłą wagę dla ludzi.
Ostatnie słowa, „dla ludzi”, zabrzmiały dziwnie w jego ustach.

To mnie zachwyciło.
Problemem lekturowym jest nieuporządkowana, chaotyczna narracja.

mamser pisze:— Chcę być normalny — powiedział do swojego trenera w chwili, w której go poznał.
mamser pisze:Nie — odpowiedział mężczyzna — Nie będę cię trenował, musisz znaleźć kogoś innego.

To jest logiczne nieporozumienie. Jakby na początku autor miał inny zamysł.
mamser pisze:—Normalny? — zapytał wtedy mężczyzna

odsyłam do dyskusji o "zamiennikach" - zastosowanie tego "mężczyzna" kieruje uwagę na płeć pojawiającego się bohatera. O to chodziło?
mamser pisze:—Normalny? — zapytał wtedy mężczyzna, choć wiedział, patrząc na niego, co dokładnie kryło się za tymi słowami. Chciał jednak przekonać się, co znaczyło „normalnie” dla kogoś takiego jak jego gość.

Ponownie cytuję te fragment, bo to gubię się - kto jest "jego gościem"?
Wyraźnie tracisz kontrolę nad narratorem - on wszechwiedzą wprowadza chaos poznawania (podmiotu "widzenia", do którego odnosi się narracja). Ten chaos towarzyszy perspektywie narracji w całym opowiadaniu.
mamser pisze:swoją zieloną koszulką, którą miał na sobie.

swoją miał na sobie... :)
mamser pisze:— Że przejdziesz przez każde drzwi — słusznie zauważył trener.

A to kto ocenił? Że słusznie?
mamser pisze:Nie szanował ludzi otyłych. Sami doprowadzili się do takiego stanu, więc nie miał ich za co szanować.

tu nie rozumiem tego "szanować" - może współczuł?


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Online
Awatar użytkownika
Filip
Pisarz pokoleń
Posty: 1126
Rejestracja: sob 31 gru 2011, 12:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Filip » śr 20 lut 2013, 12:40

Tekst przeczytałem z zainteresowaniem, gdyż jest w tym pomyśle olbrzymi potencjał - walka osoby chorobliwie otyłej z nadwagą w połączeniu z motywem "przejścia przez drzwi" działa b. dobrze, przemawia do wyobraźni. Warto nad tym popracować.
Rażą dialogi (zwłaszcza trenera, który przemawia niczym sensei z kiepskich filmów) i nadmierny patos w opisie motywacji bohatera - dlatego końcówka staje się zwyczajnie sztuczna, lub wręcz tandetna (3xsamobójstwo + akcja w markecie (największy akt jego desperacji)).

Ja wiem, to ma pokazać, że bohater jest pod ścianą (ulubiony motyw: życie jest do d... i inne głupoty), ale tu jest zachwiana równowaga, postać staje się karykaturalna.

Może to kiepski pomysł (lub jeszcze bardziej tandetny), ale tu można popracować obrazem fizyczności bohatera, bardziej rozwinąć motywy, które już są sygnalizowane w tekście (drzwi, schody, waga). Z tego można ulepić argumentację, która doskonale pokaże czytaczowi motywacje bohatera i pozwoli uniknąć jałowych rozważań o życiu i śmierci.
Tekst do przepracowania - autorka ma świetny pomysł, warto go rozwijać.


Coś tam było? Człowiek! Może dostał? Może!

Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3479
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Godhand » czw 21 lut 2013, 13:20

Witam,

Potencjał w tekście jest ogromny, jednak wykorzystany zaledwie w jakiejś drobnej części.
Popracować należy głównie nad dialogami - brzmią sztucznie.
Rozsądne też będzie skorzystanie z dobrej rady Pilifa.


Pozdrawiam,

Godhand


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
mamser
Zarodek pisarza
Posty: 13
Rejestracja: sob 19 sty 2013, 20:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: mamser » pt 22 lut 2013, 13:39

Dziękuję za opinie :)
mamser pisze:— Chcę być normalny — powiedział do swojego trenera w chwili, w której go poznał.
mamser pisze:Nie — odpowiedział mężczyzna — Nie będę cię trenował, musisz znaleźć kogoś innego.

Natasza pisze:To jest logiczne nieporozumienie. Jakby na początku autor miał inny zamysł.

Przypominam, że zamieściłam tylko fragment dłuższego tekstu :)

mamser pisze:—Normalny? — zapytał wtedy mężczyzna, choć wiedział, patrząc na niego, co dokładnie kryło się za tymi słowami. Chciał jednak przekonać się, co znaczyło „normalnie” dla kogoś takiego jak jego gość.

Natasza pisze:Ponownie cytuję te fragment, bo to gubię się - kto jest "jego gościem"?
Wyraźnie tracisz kontrolę nad narratorem - on wszechwiedzą wprowadza chaos poznawania (podmiotu "widzenia", do którego odnosi się narracja). Ten chaos towarzyszy perspektywie narracji w całym opowiadaniu.

To zawsze był mój problem, często mam wrażenie, że czytelnik nie zrozumie, o kogo mi w danym momencie chodzi, więc wolę napisać więcej niż mniej.
mamser pisze:— Że przejdziesz przez każde drzwi — słusznie zauważył trener.

Natasza pisze:A to kto ocenił? Że słusznie?

no... narrator?


Pilif pisze:Rażą dialogi (zwłaszcza trenera, który przemawia niczym sensei z kiepskich filmów) i nadmierny patos w opisie motywacji bohatera - dlatego końcówka staje się zwyczajnie sztuczna, lub wręcz tandetna (3xsamobójstwo + akcja w markecie (największy akt jego desperacji)).

Chciałam stworzyć coś bardziej "dojrzalszego", o poważniejszej tematyce, dlatego sięgnęłam po środki, których zazwyczaj nie stosuję, np. patos, chciałam napisać to wszystko tak "dojrzale". A że wyszło groteskowo, to czyni moje "starania" jeszcze bardziej zabawniejszymi :)
Z twojej rady, Pilif, oczywiście skorzystam i będę starała się iść w kierunku, w którym mi radzisz.

Dziękuję za pomocne opinie, wezmę sobie wasze słowa do serca :)
Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4274
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » sob 23 lut 2013, 12:39

mamser pisze:— Chcę być normalny — powiedział do 1.swojego trenera 2. w chwili, w której go poznał.

1. to nie był jeszcze jego trener.
2. W chwili, kiedy się poznają, ludzie najczęściej podają swoje nazwiska, wymieniają jakieś formułki grzecznościowe. Lepiej brzmiałoby powiedział do trenera tuż po przywitaniu albo podobnie.
mamser pisze:Chciał jednak przekonać się, co znaczyło „normalnie” dla kogoś takiego jak jego gość.

Kogoś takiego, czyli jakiego? Nie mamy pojęcia, kim jest ten gość i jak wygląda, brak jest więc możliwości porównania. Może po prostu: chciał jednak przekonać się, co znaczyło "normalnie" dla jego gościa. albo jak to rozumie jego gość.
mamser pisze:— Chcę zmieścić się w tych drzwiach. Chcę zmieścić się w każdych drzwiach — oznajmił mu natychmiast,

mamser pisze:t;]Był bardzo wysoki.

Ten fragment brzmi trochę tak, jakby facet nie mógł się zmieścić w drzwiach z powodu wzrostu. To drugie zdanie pominęłabym, najwyżej gdzieś później możesz jeszcze dorzucić, że Twój bohater wzrost też miał ponadprzeciętny.
mamser pisze:— Masz dużo schodów — powiedział gość, uśmiechając się do niego nieśmiało. — Długo zajęło mi wyjście po nich.

[i]Długo po nich wchodziłem
albo Dużo czasu zajęło mi... I dlaczego wyjście? Wychodzi się skądś, po schodach natomiast wchodzi się albo schodzi.
mamser pisze:— Ale dałeś radę — uznał trener. Nie wyobrażał sobie, jak wyjście na pierwsze piętro mogło męczyć.

Wejście, nie wyjście. Poza tym, coś mi tu nie gra. To jest trener ludzi otyłych, prawda? Nie trzeba ważyć 300 kilo, żeby zmęczyć się wchodzeniem po schodach, taki tekst ów trener powinien słyszeć bardzo często.
mamser pisze:na zielonej koszulce znajdowały się mokre plamy w okolicy szyi i pach.

Lepiej brzmiałoby: widoczne były albo widać było.
mamser pisze:Obiecałem to ojcu, że schudnę i będę normalny.

Podkreślone - zbędne.
mamser pisze:Był przytłoczony niespodziewaną wizytą i nie wiedział, jak powinien zachować się w stosunku do swojego gościa.

Nie bardzo to rozumiem. Z tekstu wynikałoby, że trener zawodowo zajmuje się ludźmi otyłymi. Może rzeczywiście nigdy jeszcze nie widział takiego monstrum, ale w końcu jest fachowcem, więc czemu miałby być od razu przytłoczony? I dlaczego wizyta jest niespodziewana? Chłopak, który ma takie kłopoty z poruszaniem się, idzie na pierwsze spotkanie z terapeutą, nie umówiwszy się wcześniej telefonicznie?
mamser pisze:nie brzmiało to jak wyznanie osoby zdesperowanej.

mamser pisze:Nie brzmiał ani poważnie, ani przekonująco.

Powtórzenia.
mamser pisze:Nie szanował ludzi otyłych. Sami doprowadzili się do takiego stanu, więc nie miał ich za co szanować. Dla niego otyłość nie była chorobą, a słabością.

Zgoda na ostatnie zdanie, Ale co to ma wspólnego z brakiem szacunku? A szczupłych szanował, bo smukła sylwetka oznacza silny charakter?
mamser pisze:Panicznie bał się, że ludzie po jego śmierci mogliby się z niego śmiać.

Dodałabym nawet po jego śmierci albo również po jego śmierci.
mamser pisze:Ta, która stanowiła największy akt jego desperacji.

Stanowiłaby, gdyż wszystko pozostaje w sferze rozważań.

Też uważam, że ten fragment daje możliwość ciekawego rozwinięcia, przede wszystkim ze względu na niejednoznaczność motywacji bohatera, sprzeczność impulsów, które nim kierują. Owszem, myśli samobójcze, choć prawdopodobne, pachną trochę sztampą, ale dają się dobrze rozegrać w zestawieniu z kuszącym pomysłem, że skoro jest się już tak grubym, to można by pójść jeszcze dalej, aż do jakiegoś rekordu...
Trenerowi natomiast dopiero odrzucenie chłopaka nadało w moich oczach trochę wiarygodności.

Generalnie jednak - zapowiada się interesująco.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Sęk w tym
Pisarz
Pisarz
Posty: 164
Rejestracja: śr 27 lut 2013, 00:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Sęk w tym » śr 27 lut 2013, 18:14

Tematyka ciekawa. Dobre zawiązanie akcji, bo już jest postanowienie w bohaterze, już podejmuje konkretne kroki. Dzieje się od samego początku. Stosunek trenera do osób otyłych nadaje temu pikanterii. Ciekawie jawią się ich przyszłe relacje (nieopatrznie zdradziłaś, że takowe będą). Tylko może by jeszcze wcześniej wspomnieć o jego antypatii, żywionej do otyłych. Może warto wprowadzić opis odczuć trenera względem głównego bohatera, subiektywne spojrzenie. Wejść w jego głowę, przedstawić myśli, skojarzenia, barwne porównania. To już w czytelnikach wywołałoby bardzo silne emocje. Obrzydzenia lub litości.
Rażą powtórzenia i zatrważająca ilość zaimków osobowych. Tekst przez to traci na płynności. Pozdrawiam!

[ Dodano: Sro 27 Lut, 2013 ]
Nie jestem pewna, czy ten tytuł jest odpowiedni. Raczej przepowiada coś prześmiewczego, a dodatkowo zbyt mocno wskazuje motyw przewodni tekstu.



Awatar użytkownika
barneym
Pisarz domowy
Posty: 109
Rejestracja: wt 03 sty 2012, 23:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: barneym » pt 01 mar 2013, 08:47

Tekst ciekawy, a nawet potrzebny w czasach, w których tolerancję próbuje się monopolizować. Co do dojrzałości i powagi tekstu: patos nie jest niczym złym, a w połączeniu z trochę groteskowym bohaterem może dać bardzo ciekawe wyniki. Pułapka popadnięcia w śmieszność jest w takim wypadku oczywista. A dzięki temu, że tak widoczna, łatwiej można ją ominąć. Pomysł samobójstwa jest wyświechtany i niczego nie wnosi, ale ja nie obraziłbym się na przeczytanie sceny próby masakry robionej przez doprowadzonego do ostateczności grubasa. To byłoby coś nowego.
Zdecydowanie warto popracować nad tytułem. Nie zaszkodziłby również dokładniejszy opis bohaterów. Plamy potu, jasne, ale chciałbym widzieć też jego twarz, usłyszeć głos itd. Poza tym uważam, że piszesz dobrze i niektóre zdania wskazują na pewną nieprzeciętność,



Awatar użytkownika
mamser
Zarodek pisarza
Posty: 13
Rejestracja: sob 19 sty 2013, 20:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: mamser » ndz 03 mar 2013, 02:19

sceny próby masakry robionej przez doprowadzonego do ostateczności grubasa. To byłoby coś nowego.

rzeczywiście, ciekawy pomysł.
Dziękuję za opinie i rady, wezmę je sobie do serca :)
Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2367
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » pn 04 mar 2013, 23:52

Pomysł z potencjałem. Wykonanie niezłe, chociaż gdzieniegdzie potrzeba doszlifowania. Ładną wyliczankę rubia zrobiła, więc już to sobie daruję.

Co dla mnie było największym atutem tekstu, to przedstawienie postaci i jej problemu przez pryzmat przedmiotów. Drzwi, koszulka, waga towarowa... To były dla mnie najlepsze elementy tekstu, które najsilniej pobudzały wyobraźnię i dawały ogląd problemu.
Główny bohater w ogóle jest nieźle kreowany. Podobają mi się jego wypowiedzi, sposób myślenia. To zestawienie trzech pomysłów - samobójstwo tak, inaczej albo wytłuczenie ludzi dookoła - było, jak dla mnie, relatywnie najsłabszym elementem (zbyt bezpośrednim?), ale też się broniło. Zwłaszcza jego obawa przed tym, że ludzie będę go wyszydzać jeszcze po śmierci.

Problemem jest trener. Z jednej strony gada trochę jak trener z jakiegoś reality show o otyłych (było jakieś "i used to be fat" czy coś):
— Chcesz, żebym cię trenował? — zapytał, przysiadając na fotelu. Chłopak skinął głową. — Znasz moje techniki treningu? Skoro do mnie przyszedłeś, musisz je znać. Nie dasz rady.

A z drugiej, za chwilę, wydaje się być zagubiony, przytłoczony tym, co się dzieje, co więcej... Nieświadomy potencjalnych konsekwencji swoich reakcji. Tego połączenia zupełnie nie kupuję.

Ogólnie jednak całkiem nieźle się czytało. Historia warta przemyślenia i rozwinięcia.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Dziennik błędów | Roztańczony | Demony Witkacego

Awatar użytkownika
Jack Wolf
Zarodek pisarza
Posty: 14
Rejestracja: wt 05 lut 2013, 12:37
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Jack Wolf » wt 05 mar 2013, 09:03

Fajny pomysł. Życiowy. Lubię bohaterów z ludzkimi problemami. Są bliższe czytelnikowi. Drużyna Pierścienia, czy inny Książę Smoków, powiedzmy, że dalsze są




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości