Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Trumna dla motyla

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mal
Kmiotek
Posty: 6
Rejestracja: pt 13 kwie 2007, 19:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Trumna dla motyla

Postautor: mal » pt 13 kwie 2007, 19:15

Był środek lata. Słońce świeciło, ptaszki ćwierkały, niebo niebieściło się jak głupie, kwiatki kwitły, owoce dojrzewały. Wprawdzie sam środek miasta niewiele dawał okazji do kontaktów z przyrodą, ale sama świadomość, że ta sielanka gdzieś tam istnieje i ma się dobrze, doprowadzał Duśkę do wściekłości. W głębi duszy marzyła jej się krew, walka, wojownicy z mieczami i na koniach (ewentualnie z braku tych ostatnich była w stanie zgodzić się na jakiegoś seksownego żołnierza z karabinkiem M16), wbijanie na pal i dziewice ofiarne. Jej babcia co prawda zawsze powtarzała, że prawiczki są lepsze, ale dziewczyna wychodziła z założenia, że prawdziwa ofiara powinna być ubrana w koszulę nocną, a jakoś dziwnym trafem nie miała ochoty na prawiczka-transwestytę.



Duśka była wampirem. Wprawdzie dość młodym, nie dobiła jeszcze nawet do pierwszej setki, ale całkiem już dorosłym. I bardzo zbuntowanym. Mieszkała ze swoimi rodzicami i starszym bratem w bloku, w mieszkaniu pod numerem trzynastym. Osobiście uważała to za straszne upodlenie, bo według niej jedynym właściwym miejscem zamieszkania dla wampirem był solidny, średniowieczny zamek pełen pajęczyn, otoczony fosą z piraniami w środku. Całość powinna wnosić się gdzieś w wysokich, niedostępnych górach, wyglądać nieprzyjaźnie i już na pierwszy rzut oka zniechęcać do siebie każdego zbłąkanego wędrowca. Przez głowę przemknęła jej wprawdzie nieco trzeźwiejsza myśl, że na pustkowiu trudno byłoby znaleźć jakieś jedzenie, głodówka źle wpływa na urodę, a w ogóle to w dobie samochodów nikt nie zachodzi do nieznajomych w gości, skoro może przejechać parę kilometrów dalej i zatrzymać się w przytulnym hotelu, wobec czego prawdopodobnie musiałaby jakoś tych wszystkich ludzi zachęcić do odwiedzin. Przed oczami natychmiast stanęła jej wizja wielkiej reklamowej tablicy z napisem „Knajpa u Wampira. Tylko siedem kilometrów”, i aż nią wstrząsnęło. Mimo wszystko nie poczuła się zniechęcona. Wampir wampirem jest i basta!



W nagłym postanowieniu podniosła się z łóżka i tupiąc głośno swoimi czarnymi glanami przeszła kilka kroków. Coś ciężko jej szło. Obejrzała się za siebie i zauważyła, że jej kot zwinął się w kłębek na samej końcówce trenu od sukni, a teraz popatruje na nią złośliwie. Mruczuś był mały, puchaty i słodki. Zawsze dostawał to, czego chciał.

- A sio! – powiedziała Duśka bez zbytniego przekonania. Jakoś nie wierzyła, że to coś da. I rzeczywiście. Mruczuś przyjrzał jej się z powątpiewaniem, ziewnął i ułożył się do snu. Wyglądał przy tym tak uroczo… Dziewczyna klnąc szpetnie, ruszyła w stronę salonu, ciągnąc za sobą kota leżącego na trenie. Było jej trochę niewygodnie, ale Mruczusiowi to nie przeszkadzało.



Tatuś jak zwykle wpółleżał na fotelu i czytał jakąś książkę. Ojciec Duśki miał ambicje intelektualne i twierdził, że skoro już musi żyć wieczność, to postara się ją pożytecznie wykorzystać. Obecnie zgłębiał zasoby biblioteki uniwersyteckiej według autorów, alfabetycznie, i był już na „Em”. Wczoraj tak bardzo zirytował się, że trzy z jego rewersów wróciły niewykonane, że musiał aż wyssać jakiegoś króliczka.

- Koniec – oświadczyła Duśka. – Dość. Mam tego zdecydowanie dość. Dłużej już tak być nie może.

- Mhm. Masz rację, kochanie – zgodził się z nią tatuś, nawet na chwilę nie odrywając wzroku od lektury.

- Wampiry nie mogą tak żyć! To nienaturalne, że zachowujemy się jak ludzie i próbujemy ich naśladować. Powinniśmy korzystać z życia. Polować, zabijać, wysysać krew…

- Tak, tak. święta prawda – mruknął jej ojciec, przekręcając kartkę książki.

- Bo w zasadzie ile można – rozkręcała się Dusia. – Jesteśmy przecież drapieżnikami i powinniśmy wzbudzać w ludziach strach, a nie udawać, że nie istniejemy.

- Mmmm – potwierdził tatuś.

- Nie wiem jak ty, ale ja chciałabym posmakować prawdziwej, żywej krwi prosto z żyły, a nie tylko tych substytutów ze Stacji Krwiodawstwa, które wujek Zenon co środę przynosi nam w butelkach.

- Coś w tym jest - ojciec Duśki poślinił palce, żeby lepiej przekręcało mu się stronnice i poprawił okulary na nosie. Wprawdzie nie były to szkła korekcyjne, a zwykłe zerówki, ale mężczyzna lubił je nosić, bo nadawały mu inteligentniejszy wygląd. I w ogóle lepiej wyglądał w nich niż bez.

- Zapolujemy razem?

Tata przeczytał ostatnią kartkę książki, zamyślił się na chwilę, a potem spojrzał na swoją córkę lekko rozkojarzonym wzrokiem. Wyglądał jakby z całej siły usiłował skupić się na jakiejś myśli, która jednak uparcie mu ulatywała.

- Pytałaś o coś, kochanie? – zainteresował się w końcu. Dusi opadły ręce.

- Tak. Pytałam – warknęła. – Dlaczego w tym domu nikt mnie nie słucha?

- Ależ wszyscy cię słuchamy, skarbie…

- To dlaczego nigdy nie wiecie o czym mówię? Czemu muszę po trzy razy powtarzać pytania zanim do kogokolwiek dotrze, o co mi chodzi? I po co…

- Nie denerwuj się tak – przerwał jej tatuś. – Najnowsze badania dowodzą, że złoszczenie się wpływa bardzo szkodliwie na stan organizmu i może wybitnie skrócić ludzie życie. Weź teraz trzy głębokie wdechy i odpręż się…

- Nie muszę się odprężać – wysyczała Duśka. – Nie jestem człowiekiem, mnie nic życia nie skróci. Chyba, że kołek. Już tak bardzo zasymilowałeś się z mięsem, że sam zapominasz o tym kim jesteś. I kim ja jestem. Dość mam tego!

Dziewczyna odwróciła się na pięcie i skierowała w stronę wyjścia. Mruczuś miauknął nerwowo, gdy jednym szybkim szarpnięciem wyrwała spod niego suknię. Po chwili w oddali trzasnęły drzwi, co było wiadomym znakiem, że Duśka wyszła z domu. Kotek kilkoma szybkimi liźnięciami przemył sobie łapkę, a potem skierował się do jej pokoju. Już on zaraz znajdzie jakieś jej pantofle, żeby do nich nasiusiać. Nikt nie będzie bezkarnie go obrażał. O.

- Mam tylko nadzieję, że nie zapomniała się nasmarować kremem z filtrem UV – westchnął ojciec dziewczyny w przestrzeń.





Dwóch młodych chłopaków siedziało na ławeczce przed blokiem. Obaj studiowali na polibudzie. Obaj też nie mieli dziewczyn, choć bardzo chcieli je zdobyć. Pierwszy z nich, blondyn z grzywką ulizaną na żel, grał jednak przed kolegą wielkiego donżuana i uczył go właśnie na czym polega sztuka podrywania.

- Wszystko już omówiliśmy, tak? Wiesz, co masz robić? – upewniał się teraz.

- No w zasadzie wiem…

- świetnie. Patrz, właśnie jakaś panienka się zbliża, wypróbujesz ten tekst na niej. Grunt to pewność siebie – potem popatrzył na minę kolegi i poklepał go po ramieniu – Nie bój się, stary, dobrze będzie…

Duśka tymczasem niemal biegła przez osiedle, powiewając za sobą czarnym trenem, a w jej duszy kipiała dzika furia. Nikt jej nie kochał, nikomu na niej nie zależało, a ona sama była właściwie ostatnim przedstawicielem swojego gatunku. Cała reszta wampirów się nie liczyła. Niemal wszyscy próbowali się zaadaptować, przyzwyczaić i uczłowieczyć. Niektórzy mówili nawet, że nieżycie jest teraz dużo prostsze i bardzo chwalili sobie krew z probówek. Była ponoć smaczniejsza i miała w sobie mniej cholesterolu. Czy ktoś taki ma w ogóle prawo nazywać się wampirem? Przecież nie tylko zęby świadczą o przynależności gatunkowej. Duśce łzy kręciły się w oczach, gdy myślała, jak bardzo jest biedna, niezrozumiana i samotna.



Nagle gdzieś przed nią coś się wydarzyło. Dziewczynie wydawało się, że ktoś kogoś popchnął, ktoś inny protestował zapierając się nogami…

- E, Ty! – zawołał nagle jeden ze chłopaków, których właśnie mijała. – Poczekaj chwilę. Kolega chciałby ci coś powiedzieć.

Duśka zatrzymała się na chwilę i skierowała na mężczyzn na poły zirytowane na poły zaciekawione spojrzenie.

- O co chodzi? – zapytała szorstko. Brunet, który jakoby miał do niej sprawę, spłonął rumieńcem. Podniósł się z ławki, na której siedział, otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie zdołał wykrztusić ani słowa. Usiadł. Po sekundzie poderwał się znowu…

- No dalej – wysyczał jego kumpel.

- śliczna z ciebie sarenka – wyrzucił z siebie w końcu, a potem dodał z szybkością karabinu maszynowego. – Czymogęciwcisnąć?

- Słucham?

- Czy mogę ci wcisnąć… – powtórzył, tym razem wolniej. Duśka przez chwilę stała nieruchomo, ale gdy dotarł do niej sens jego słów, jej ręka poruszyła się całkiem bez udziału woli…





Mama Dusi, pani Eufrozyna, nucąc sobie cicho i przytupując drewniakami schodziła po schodach prowadzących do piwnicy. W ręce trzymała starą balię, którą miała zamiar tam schować. Już w połowie drogi poczuła, że coś jest nie tak. Jej wrażliwe, wampirze zmysły wyczuwały w powietrzu jakąś nieprawidłowość. Poczuła ostry ból, gdy kierowane pradawnym instynktem kły, wysunęły się, przecinając w paru miejscach skórę. Kobieta przestała śpiewać, jej nerwy naprężyły się do ostatnich granic.

Nie zdziwiła się nawet, gdy okazało się, że źródłem tego wszystkiego jest jej własna blokowa piwniczka. Niemal delikatnie sięgnęła po klucz i otworzyła kłódkę. Z gardła wydobył się jej cichy syk. W powietrzu zapłonęły dwie czerwone plamki oczu. Naprzeciwko niej, byle jak upchnięte w małej przestrzeni, leżało ciało skąpane w morzu krwi.



Awatar użytkownika
Lan
Imperator
Imperator
Posty: 2867
Rejestracja: ndz 26 lut 2006, 11:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Lan » pt 13 kwie 2007, 19:45

Pomysł: 3+

ogólnie to może być nawet śmieszne - zbuntowana nastolatka-wampir pragnąca krwi... cóż trochę przypomina mi to Pilipiuka, choć on trochę inaczej to pokazał.



Styl: 4=

piszesz dobrze, ale - przynajmniej dla mnie - bez tego "czegoś". Po prostu, czegoś mi brakuje. Pierwsze zdanie w ogóle mi się nie podobało i zastanawiałam się wręcz, czy nie przerwać czytania.



Schematyczność: 3-

cóż, zapanowała moda na wampiry; nie mogę się czepiać, bo o czymś trzeba pisać, ważne jest to, aby inaczej to pokazać - niestety nie udało ci się (głównie przez to, że kojarzy mi się z tym Pilipiukiem)



Błędy: 4=

nawet nie jest źle, ale robisz strasznie głupie literówki (mam nadzieję, że to literówki a nie niewiedza) np.:



świadomość (...) doprowadzał Duśkę do wściekłości


doprowadzała



miejscem zamieszkania dla wampirem


dla wampira



a także interpunkcja; szczególnie, że używasz długich zdań.



ewentualnie z braku tych ostatnich


ewentualnie, z braku tych ostatnich,



zapominasz o tym kim jesteś.


o tym, kim jesteś



Ogólnie: 3

ogólnie to niezbyt mi się podobało, nie wciągnęło mnie - a mogło. Może jeszcze się interesująco rozwinie, nie wiem. Dużo ćwicz budowanie klimatu, skróć niektóre zdania, zastanów się nad fabułą, a będzie dobrze ;)



Jestem na... małe tak-


"Rada dla pisarzy: w pewnej chwili trzeba przestać pisać. Nawet przed zaczęciem".

"Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu".

- Nieśmiertelny S.J. Lec

Awatar użytkownika
Gott-Foo
Umysł pisarza
Posty: 735
Rejestracja: sob 11 lis 2006, 02:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gott-Foo » pt 13 kwie 2007, 19:46

Pomysł: 3+

Znowu te cholerne wampiry.



Styl: 4

Tu nie jest źle, ale czegoś mi brakowało. Niby przebrnąłem jak przez masło, ale nieco zmrożone.



Schematyczność: 3

Znowu te cholerne wampiry.



Błędy: 5-

Nie dopatrzyłem się zbyt wielu, ale jeden szczególnie mnie ukuł:

...zawołał nagle jeden ze chłopaków...


Ze chłopaków? Jakoś to wsiowo brzmi.



Ogólnie: 4=

Tragicznie nie jest. Szkoda, że o krwiopijcach. Twój styl jest nieco płaski. Postaraj się go nieco ubarwnić.



Jestem na małe tak.


"Małymi kroczkami cała naprzód!!" - mój tata.



„Niech płynie, kto może pływać, kto zaś ciężki – niech tonie.” - Friedrich Schiller „Zbójcy”.



"Zapal świeczkę zamiast przeklinać ciemność." - Konfucjusz (chyba XD)

Awatar użytkownika
Hansu
Dusza pisarza
Posty: 528
Rejestracja: wt 13 lut 2007, 21:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Hansu » pt 13 kwie 2007, 20:58

Pomysł: 3

Wampiry, wampiry i jeszcze raz wampiry...



Styl: 4-

Nienajgorszy, ale brakuje mu tego czegoś, co sprawia, ze tekst czyta sie z wielka checia. Mnie kolejne zdania nurzyly, a dwa pierwsze, w ogole odepchnely.



Schematycznosc: 3-

Ile można tych wampirów?



Błędy: 2+

Lan + Gott-Foo + kilka literówek.

+

przekręcało mu się stronnice


po pierwsze - przewracalo, a po drugie stronice, a nie stronNice.

Wprawdzie dość młodym,

ale całkiem już dorosłym


Ta? dziwnie to brzmi.



Ogólnie: 3-

Jestem na male tak, ale musisz pocwiczyc.


Bliscy sąsiedzi rzadko bywają przyjaciółmi.





Tylko ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia.

Awatar użytkownika
Hadret
Szkolny pisarzyna
Posty: 45
Rejestracja: pn 09 kwie 2007, 13:53
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Hadret » pt 13 kwie 2007, 23:52

Pomysł: 4

Lubię wampiry i nie przeszkadza mi ile to o nich można się naczytać - ważne, że jest to sklecone z sensem ;)



Styl: 3+

Styl w ogóle mi się nie podoba. Nie chodzi o lekkość pióra, bo ta występuje bez dwóch zdań. Chodzi bardziej o brak dociążenia i niejaką miejscową niedbałość. Coś jest na rzeczy, czegoś brak.



Schematyczność: 4=

Podobają mi się rodzice Dusi - są tacy extraoridnary :D



Błędy: 4

Przecież nie to jest najistotniejsze w opowiadaniu (:



Ogólnie: 4

Podoba się, po prostu. Jakbyś nad tym jeszcze troszkę posiedziała i wzięła do siebie uwagi moich poprzedników, to z całą pewnością wyszłoby z tego małe co nieco ;)

Dodane po 38 minutach:

Acha, zapomniałem dodać - cholernie podoba mi się tytuł! ^_^



(swoją drogą, edycja postów to fajna funkcja forum - szkoda, że nie tego :P)



Awatar użytkownika
Gott-Foo
Umysł pisarza
Posty: 735
Rejestracja: sob 11 lis 2006, 02:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gott-Foo » sob 14 kwie 2007, 09:29

Edycja postów jest dostępna, ale tylko dla wybrańców. I całe szczęście, bo mielibyśmy to niezły chaos.


"Małymi kroczkami cała naprzód!!" - mój tata.







„Niech płynie, kto może pływać, kto zaś ciężki – niech tonie.” - Friedrich Schiller „Zbójcy”.







"Zapal świeczkę zamiast przeklinać ciemność." - Konfucjusz (chyba XD)


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości