Prace nad budowaniem nastroju grozy

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
winky
Umysł pisarza
Posty: 771
Rejestracja: ndz 19 lis 2006, 13:29
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Prace nad budowaniem nastroju grozy

Postautor: winky » czw 05 kwie 2007, 18:37

Jak w tytule... Napisane po to, by sprawdzić swoje umiejętności w tym zakresie. Wszelkie dobitne sugestie mile widziane. :)



------|+|------



My, cyganie, co pędzimy razem z wiatrem, my, cyganie, znamy cały świat. My, cyganie, wszystkim gramy, a śpiewamy sobie tak: ore, ore, szabadaba da, amore...

O, witaj. Jak masz na imię? Ja swojego zapomniałem. Jeszcze niedawno znałem je tak dobrze, jak każdą linię papilarną na swoim palcu, albo jak każdy włos na mojej wyłysiałej głowie... ale jakby to miało znaczenie. Nie stój tak, siądź przy ogniu, wieczór jest chłodny. Prawie tak zimny, jak twoje dłonie, które chowasz przed moim wzrokiem. Nie bój się, ja ci nic nie zrobię. Przysuń się bliżej płomieni, cieplej ci będzie. Chcesz może trochę grzanego wina? To dobry trunek, nie to, co teraz produkują... słucham? Nie wiesz, co tracisz, takie jest najlepsze. Zdrowy łyk na pewno poprawi ci humor. W takich chwilach, jak ta nie ma nic wspanialszego ponad gorący strumień spływający gardłem do styranej wątroby... Ach! Na pewno nie chcesz? W razie czego jeszcze zostało, po prostu poproś.

Więc co porabiasz w tych stronach? Nieczęsto zdarza się, by ktoś wędrował tymi okolicami. Ja? Ja tu mieszkam. Nie potrzebuję domu, wszystko, czego potrzebuję mam pod ręką. Wystarczy sięgnąć.

Nie zwracaj uwagi, to tylko wicher. Lubię słuchać, jak nocami wyje w wysokich topolach. To mi przypomina dawne czasy.

Czemu uważasz, że to dziwne żyć tak, jak żyję ja? Zresztą to bez znaczenia. Pojęcie dziwności jest względne. Mnie na przykład dziwi twoje przywiązanie do telefonu, od którego cały czas nie odrywasz dłoni. Skąd wiem? Nietrudno było się domyślić. Ale nie bój się, ja ci go nie ukradnę, bo i po co. Rozmawiam tylko z drzewami i stworzeniami, o których nawet byście nie pomyśleli, że można z nimi rozmawiać. Przepraszam, to tak mi tylko... w nawyk weszło. Czasami się zapominam i dziwnie wyrażam się o ludziach.

Cały drżysz. Może dołożę trochę chrustu, robi się coraz chłodniej. Tak... za chwilę się zajmie. Lubię widok dogorywającego w ciemnościach drewna. A propos... mógłbym przysiąc, że przed chwilą było jaśniej. O, popatrz, pierwsze gwiazdy! Migocą na nas z góry i pewnie się podśmiewają: co tacy włóczędzy jak my robią na tym pustkowiu...

Nie jesteś włóczęgą? W takim razie co tu robisz? Ach, zgubiłeś się, rozumiem... Wiesz, też kiedyś się zgubiłem. Błądziłem długo i zaczynałem już tracić nadzieję, ale wtedy przyszedł do mnie zbawiciel, pomógł mi wstać i otworzył mi oczy.

Nie, nie wierzę w Boga. Dlaczego pytasz? Nie, mówiąc: ,,zbawiciel” nie miałem na myśli Jezusa. Nieważne. I tak byś mi nie uwierzył.

To tylko lelek. Niedaleko mają tu gniazdo. Nie podoba ci się ich śpiew? Ja uważam, że jest piękny. Powiem więcej: to najpiękniejsza melodia, z jaką zdarzyło mi się zetknąć. Nie ma wspanialszego dźwięku, niż te tajemnicze nuty wydawane przez lelki.

Gdy śpiewamy - słucha cała ziemia, gdy śpiewamy - śpiewa każdy ptak. Niechaj każdy z nami śpiewa, niech rozbrzmiewa piosnka ta...

Ależ ty się cały trzęsiesz! Przysuń się bliżej ognia. No... bo się rozchorujesz. Ja nie choruję, więc mogę oszczędzać drewna, ale nie mogę gościowi żałować... To od początku: dokąd zmierzasz? Hm, w życiu nie słyszałem takiej nazwy. Miało być rzut beretem, nie? Co? Wiedziałeś, że to daleka droga? To dlaczego nie wziąłeś ze sobą przewodnika albo jakiejś mapki? Tu dość łatwo się zgubić, zwłaszcza komuś, kto nie zna tych terenów... ja? Mieszkam tu od wielu lat, jakże mógłbym nie znać? Oj, z tym będzie gorzej. Przykro mi, nie zapuszczam się w zamieszkane tereny. Obawiam się, że nie potrafię ci wskazać drogi. Nie, nie ma. To tylko kawał odludzia... zagajniki, łąki... jedyny ślad człowieka to ten stary żydowski cmentarz, tam, gdzie topole. Lubię przechadzać się nocą między tymi kruszącymi się grobami, wdychać rześkie powietrze i patrzeć w gwiazdy.

O, spójrz, dziś pełnia. Jakie piękne, bezchmurne niebo... od razu ożywają we mnie wspomnienia. Hm, hm... dawno nic nie jadłem. A gdyby tak wstać i zwilżyć gardło czymś...?

Słucham? Nie, mówiłem do siebie, przepraszam. Może jednak napijesz się wina? Proszę, nie żałuj sobie, mam tego naprawdę dużo.

Kiedy słucham słucha cała ziemia i jak śpiewam, śpiewa każdy z nas. Gdy ucichnę - wiatru nie ma, gdy oślepnę - nie ma gwiazd...

No, teraz wyglądasz znacznie lepiej. Tak naprawdę zdrowo. I kolorów od razu nabrałeś. Daj, też sobie pociągnę... No naprawdę, nadziwić się aż nie mogę, jak młody bóg! Mówiłem od razu: golnij sobie i widzisz teraz, że miałem rację. Aż ci żyły wystąpiły na szyi... Chcesz jeszcze? Masz, od przybytku głowa nie boli, będziesz zdrów jak ryba... A ty wyglądasz bardzo zdrowo. Już ci cieplej? Skóra ci się poci na twojej pięknej twarzy...

Słucham? Przepraszam, chyba trochę za dużo wypiłem, już zaczynam bredzić. Nie zwracaj na mnie uwagi, w gruncie rzeczy jestem tylko starym dziwakiem. O, byłbym zapomniał, przecież mam trochę mięsa, miałem piec, cholibka... Chętnie się z tobą podzielę. O, tu jest. Co? A, to niespodzianka. W życiu nie jadłeś czegoś tak dobrego, nie uwierzysz, jak ci powiem. Nie, to bardzo powszechne, ale jednak mało znane i rzadko podawane. Ci, którzy tego nie jedzą nie wiedzą, co tracą... No, trochę potrwa, zanim się upiecze. Może pośpiewasz ze mną?

To nic, to tylko wilki. Sporo ich się tu kręci, ale nie podchodzą do ognia. Tak, dużo tu zwierząt. Ano, są jeszcze nietoperze, co się zagnieździły w jednym grobowcu na tamtym cmentarzu, lubię je bardzo, bo mi zawsze wszystkie komary zeżrą. Czasem przelatują tuż nad głową, ale nie ma co się bać, nigdy nie wplączą się we włosy. O... słyszysz? Ten delikatny trzepot skrzydełek i popiskiwanie? Już wyleciały na polowanie...

Cicho! Nie drzyjże się! Co ty, nietoperza się boisz?! Taki mały gacek bardziej się ciebie boi, niż ty jego! Siedź spokojnie, przecież one cię nie zabiją...

No... aleś ty nerwowy. Drżysz... zimno ci? Może wina?

Oj! My tu gadu-gadu, a mięso się pali. Uff... nie spaliło się... masz ten, mniej czarny... No, to smacznego, towarzyszu. Mm... dobre, prawda? Mówiłem, że ci będzie smakować. Szkoda, że nie mam więcej, to był ostatni zapas... najwyższy czas uzupełnić...

Mm... pycha... Jeszcze nie skończyłeś? Dziwny posmak? To pewnie od lnu, zawsze zawijam w nie mięso. Tłuszcz ci cieknie po brodzie... co? Ach, tak, troszkę krwiste. Takie lubię... jeśli ci nie smakuje, to przepraszam, nie mam nic więcej... Nie mam żadnej chusteczki, a na co ci? Oj tam, będziesz się zatłuszczonymi paluchami przejmował... w spodnie wytrzyj... Tak... jak tak patrzę na ciebie, to dumny z siebie jestem. Jak tu przyszedłeś, to prawie siny byłeś, chudziutki taki... a teraz... zarumieniłeś się, oczy ci błyszczą, okaz zdrowia...

Ależ jasna noc! Księżyc w pełni, wszystkie gwiazdki jak na dłoni...

Słucham? No dobrze, chyba mogę ci już powiedzieć... Parę dni temu spotkałem się w tamtym zagajniku z myśliwym, też przy ognisku, jak my teraz... mówię ci, kawał chłopa! Wielki jak byk, z brzuchem od piwa i bigosu... posiedzieliśmy, popiliśmy... on dużo pił, miałem chyba z pięć butelek dobrego wina, takiego naprawdę wyśmienitego. Jak już przestał pić, to położył się spać... Ja poczekałem, aż to wino rozejdzie mu się we krwi, bo tak lepiej jest, niźli potem polewać...

Nie odchodź, proszę... nie bój się. Wiesz, tak naprawdę żaden człowiek nie jest samotny, tylko ma zamknięte oczy... mi ktoś pomógł je otworzyć i teraz jestem szczęśliwy. Nie wyrywaj się, nie krzycz... ale ci serce mocno bije, czuję je w twoich przegubach, które tak usilnie próbujesz oswobodzić. Przepraszam... widzę wyraźnie twoją tętnicę i nie mogę się oprzeć...

Mm... Nie krzycz... tak, to jest prawdziwa krew. Tak prawdziwa jak ta, którą tłoczy twoje przerażone serce. Ma już lekki posmak winogron... mówiłem, że tak jest lepiej, zamiast potem polewać.

Otworzyłem ci oczy... widzisz teraz te same gwiazdy, co przedtem, ale myślisz o nich w zupełnie inny sposób. Chcesz do nich krzyczeć, błagać je... rozmawiać z nimi.

Otworzyłem ci oczy. Powinieneś być mi wdzięczny... nie musisz dziękować, nie jestem tak zapatrzony w siebie, by żądać peanów... chcę tylko, byś wiedział, iż... och, tak ciężko mi znaleźć odpowiednie słowo... pomogłem ci... pomogłem ci lepiej, niż ktokolwiek by mógł. Odwdzięczysz mi się w najpiękniejszy sposób, jaki mógłbyś sobie wyobrazić. W takiej sytuacji to chyba ja powinienem ci dziękować...

Dziękuję tobie za ciebie.

Bo to słońce świeci tylko we mnie, bo tę ziemię zmyślam sobie sam. Jak odejdę będzie ciemniej, cały świat odbiorę wam.

Ore, ore, szabadaba da, amore, hej amore, szabadaba da...


Z powarzaniem, łynki i Móza.

Obrazek

לא תקחו אותי - אני חופשי

Awatar użytkownika
Hansu
Dusza pisarza
Posty: 528
Rejestracja: wt 13 lut 2007, 21:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Hansu » czw 05 kwie 2007, 20:14

Pomysł:3+

Strasznie trudno określić. Kojarzy się z cygańskimi opowieściami, a sam początek jakbym już, gdzieś widział. Jeśli chodzi o grozę, to z przykrością stwierdzam, że jest nikła, ale może to dlatego, że jestem starym wyjadaczem horrorów i przeczytałem ich tyle... W każdym bądź razie nawet mnie zaciekawiło, ale czuję mocnej dawki nowości, a już na pewno - nie grozy.



Styl: 4-

I znów ciężko określić, ciekawie napisane, ale... brak mi odczuć tej drugiej osoby, w horrorze muszę czuć strach ofiary, wtedy sam mogę odczuć strach. Gdyby to opowiadanie nie miało być straszne, dotyczyło by innego tematu, to styl ciekawy.



Schematyczność: 3-

Jak pisałem wyżej. Początek jakby wyjęty z jakiejś innej książki. Stary mówca gromadzi wokól ogniska ludzi, lub jednego człowieka sadza przy ogniu i opowiada. Dalej przypomina to właśnie taką opowieść. bez odczuć drugiej osoby, jak się potem okazuje - ofiary.



Błędy: 4

Jak czytałem tekst, to rzucały się w oczy powtórzenia, nie takie co drugią linijkę, ale słowa "mężczyzny" powtarzały się w wielu miejscach. Nie wiem czy to jest celowy zabieg, ale troszkę niechlujnie to wygląda. Ale tekst ogólnie bez wiekszych problemów z ortami i interpunkcją [nie wyłapałem takowych].



Ogólnie: 3

Nie specjalnie pachnie nowością, nie wydaję mi sie, żeby była tu jakaś wieksza groza, może brakuje mi odczuć ofiary, a może naprawdę jestem starym wyjadaczem horrorów i thillerów. Ale stosunkowo dobry styl, tyle, że nie pasuje do tego gatunku moim zdaniem, oraz nie razi błędami.



Jestem na Tak


Bliscy sąsiedzi rzadko bywają przyjaciółmi.





Tylko ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia.

Awatar użytkownika
Lan
Imperator
Imperator
Posty: 2867
Rejestracja: ndz 26 lut 2006, 11:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Lan » czw 05 kwie 2007, 20:50

Pomysł: 4

z grozą ci nie wyszło, ale opowiadanko, jako takie, całkiem mi się podoba. Przykułeś moją uwagę.



Styl: 4-

ciekawie napisane (choć nie tak, jak podobno chciałeś) lubię teksty pisane w pierwszej osobie.



Schematyczność: 3+

nie jest źle



Błędy: 4

parę było, ale nie ma się czym załamywać, mam jedną uwagę:



Migocą na nas z góry


gwiazdy nie mogą na nas migotać, jedynie do nas mrugać, lub po prostu migotać z góry



Ogólnie: 4-

zaciekawiłeś mnie, ale nic mi tym tekstem nie dałeś (jednocześnie rozumiem, że miał to być tekst ćwiczebny napisany w konkretnym celu, którego - jak dla mnie - nie osiągnąłeś)



Jestem na... tak


"Rada dla pisarzy: w pewnej chwili trzeba przestać pisać. Nawet przed zaczęciem".

"Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu".

- Nieśmiertelny S.J. Lec

Awatar użytkownika
winky
Umysł pisarza
Posty: 771
Rejestracja: ndz 19 lis 2006, 13:29
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: winky » pt 06 kwie 2007, 12:34

Nie spodziewałam się lepszych ocen. ;)

Powtórzenia to moja zmora. :] Chyba nigdy się nie oduczę.

Dzięki!



PS: Lan, czemu się upierasz, że jestem facetem? xD



Admin edit(Lan) lan przeprasza, ale pisała to w stanie "nieprzytomności umysłowej" i tak się wystukało...


Z powarzaniem, łynki i Móza.



Obrazek



לא תקחו אותי - אני חופשי

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » pt 06 kwie 2007, 15:58

Pomysł: 4



Zaciekawiło mnie, jakiś pustelnik ludojad, ale z tą grozą to tak jak w horrorze klasy Z... co, że nie ma niby takiej? No właśnie, tu też grozy niestety nie uświadczyłem. Wiesz, wydaje mi się, że to m. in. przez formę opowiadania, tj. dialog tego pustelnika. Nie mogłaś rozpiąć skrzydeł, byłaś strasznie ograniczona, no i Ci nie wyszło.



Styl: 3+



Gdyby to nie miało być w zamierzeniu opowiadanie grozy to dałbym 4, ale że miało być, to odjąłem połóweczkę, bo jak już mówiłem strachu tu nie uświadczyłem (ani własnego, ani bohatera, bo były tylko słowa pustelnika). Ale tak to całkiem ładnie, czyta się płynnie i bez problemów.



Schematyczność: 4



Całkiem ciekawe.



Błędy: 4



Wzoruje się na innych, bo tekst przeczytałem już wczoraj bez wnikania w błędy, a teraz nie mam weny na to. ;) Zresztą, chyba to nic strasznego, skoro to i tak miał być tekst 'ćwiczebny'?



Ocena ogólna: 3+



Pomysł całkiem ciekawy, styl ładny, ale główny cel niestety nie został osiągnięty, więc też odejmuję pół punkcika. Jestem na tak.



Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości