Budowa z nutką goryczy/ felieton

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MARCEPAN 30
Pisarz domowy
Posty: 144
Rejestracja: pn 24 lis 2008, 11:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Budowa z nutką goryczy/ felieton

Postautor: MARCEPAN 30 » czw 10 lis 2011, 22:42

Do miasteczka wjechał ciężki sprzęt, zerwał asfalt, wyrwał stare kanalizacyjne rury, połknął połamane, zdezelowane płyty chodnikowe, wyciął spruchniałe drzewa. Wielkie spychy poszerzyły drogę, koparki pogłębiły rowy, robotnicy wkroczyli by odnowić skomplikowaną sieć podziemnych kabli i rur. Górą, wzdłuż barierek ochronnych, przechadzali się turyści z Niemiec, z podziwem kiwali głową, znacząco cmokali i pokrzykiwali do naburmuszonych robotników:
- Gut! Sehr gut arbeit!
- Dobzie, sehr haraszo!
Robotnicy coś tam do siebie mruczeli, gasili dopalone papierosy i wracali do pracy. Wielkie gruchy przywoziły kolejne tony betonu, który powoli zalewał stary, zrujnowany szlak.
Tymczasem w malutkim sklepiku umiejscowionym na remontowanej ulicy wrzało:
- Panie, co oni robią? Przecież nie da się przejść! Jak tak w ogóle można, to jeden wielki bałagan! - krzyczał grubawy wąsal wymachując codzienną gazetą
- A jak pan to sobie wyobraża? Przecież jak coś się robi to musi się nabałaganić. Jak pan remontuje dom to ma porządek? - próbował oponować sprzedawca.
- A co mi pan za głupoty gadasz? Chcieliście mieć Tuska, to teraz macie. Budowanie mi wielkie!
- Panie, a po co te drzewa wycięli? Co im to przeszkadzało?
- Stare i spruchniałe były, posadzą nowe i będzie ładnie.
- Mój Boże! Po co ta kostka! - Wrzasnęła starsza kobieta wściekła na to co zobaczyła, wściekła na wszystko i wszędzie, wściekła od samego rana, wściekła w domu, wściekła na ulicy, wściekła w kościele, wściekła na zakupach. Wściekła na sąsiadów, wściekła na starego, wściekła na pogodę, na tych złodziei z telewizji, na gorąco na dworze, na zimno na dworze. Wściekła na własną nieumiejętnośc bycia szczęśliwą, na ciągły brak zadowolenia z czegokolwiek i kogolwiek - czy pan widział jakie to brzydactwo? Komu ten asfalt przeszkadzał? Po co go zrywać było?
- Przecież pani wie, że tu na górce jak jest gorąco to asfalt spływa, robią się fałdy, a po kilku latach dziury. Kostka jest trwała, dwieście lat przetrwa bez remontu
- A co mi pan tu głupoty gadasz! Wyrzucanie pieniędzy w błoto!
Kiedy wyszła, nie pożegnawszy się nawet, sprzedawca podreptał na zewnątrz i objął wzrokiem cały plac budowy. Po lewej wielka ciężarówka zrzucała kilkutonowy ładunek granitowej kostki brukowej, kilkanaście metrów dalej stosy tejże kostki lsniły w słońcu. Robotnicy klęczeli w dwóch rzędach w poprzek całej ulicy i bardzo dokładnie układali kostkę. Powyżej, wzdłuż barierek stanęło kilku Niemców i zaczęło rozmowę. Sprzedawca urodził się tutaj i wychował i jak każdy w miasteczku siłą rzeczy poznał ich język. Wsłuchał się więc i wyłowił kilka zdań:
- Dwadzieścia lat temu tu byłem i to było bardzo brzydkie miasteczko, ohydne. Nawet u nas w DDR tak źle nie było, a teraz zobacz jak się zmienia.
- To prawda, dużo budują i wszystko się zmienia.
- Hans, chodź już szybko, musimy jeszcze kupić wodę. Chyba nie chcesz teraz robić zdjęć?
- Dlaczego nie! Uwielbiam patrzeć jak coś się buduje.
Sprzedawca z dumą nabrał powietrze w płuca, głęboko westchnął, uśmiechnął się pod nosem. Pomyślał, że może jednak dobrze, że wrócił do kraju, że postanowił przerwać to trudne życie na emigracji, że tutaj, w kraju jednak nie jest tak strasznie, że jednak jakieś tam perspektywy są, a za kilkanaście lat jego dzieci będą żyły w całkiem przyzwoitym kraju i przede wszystkim, u siebie.
Tymczasem do slepu wszedł miejscowy pijaczek, sprzedawca wyrwał się więc z zadumy i wrócił za ladę.
- Szefie, piwko jedno wezne, szef butelki nie liczy, zara przyniese. A widział szef co te gamonie robią, hahaha. Tyle godzin, a oni sie tak grzebio! Jak można w tyle czasu tylko kilka metry zrobić? A Szwaby stojo i sie śmiejo z góry jak to Polacy robić nie umiom! O, i jeszcze zdjęcia robio!
- A co ty dzisiaj pożytecznego zrobiłeś, że tak ostro oceniasz innych?
- Sie szef nie wnerwia! Ale co? Źle mówie?
- Źle! Kostkę kładzie się długo, to nie takie proste.
Pijaczek zgarnął piwko, schował się za róg, wypił. Odniósł butelkę, coś mruknął pod nosem i potruchtał w kierunku banku, wyżebrać kilka groszy na następnego browarka.
Tymczasem słońce schowało się za górą, maszyny ucichły, robotnicy rozeszli się do domów. W bladym świetle księżyca wszystko wyglądało inaczej, stało się nierealne, jakby z głębokiego snu. Sztywne, metalowe konstrukcje sterczały złowrogo, głęboki, długi dół wyglądał jak gardziel wulkanu.
Sprzedawca uruchomił alarm, zamknął drzwi na klucz i ruszył w stronę samochodu. W reklamówce zastukały szklane butelki. Tak, ma ochotę dzisiaj napić się piwa, wychyli ze trzy, może cztery browarki zanim pójdzie spać. Zamknie się w kuchni, cichutko, tak by nie zbudzić żony i dziecka, otworzy pierwszą butelkę. Porozmyśla.
W kuchni jest teraz przytulnie. Ciepło i cicho. W kącie głęboko wzdycha pies, podnosi łeb na delikatne "psyt", gdy mężczyzna otwiera pierwszą butelkę. Po chwili, znudzony, zasypia znowu.
Mężczyzna wypija kilka sporych łyków i zaczyna się zastanawiać:
"Jak to możliwe, że na zachód od tego kraju ludzie potrafią się do siebie uśmiechać? Potrafią powiedzieć sobie "cześć" na ulicy, potrafią powiedzieć "przepraszam" i "nic się nie stało", zamiast syczeć na siebie i wymyślać kiedy ktoś tam komuś gdzieś na coś nadepnie. Potrafią ze sobą spokojnie rozmawiać i kompletnie nie zwracać uwagi na pogodę. A kiedy coś się buduje, cieszą się tym i porozumiewawczo sygnalizują sobie to nawzajem. Rozumieją".
Po drugim piwie sprzedawca uświadomił sobie, że ma już kompletnie dość tych marudnych, wiecznie niezadowolonych, upierdliwych rodaków. Dość ma tych wiecznie wkurwionych wąsali, tych ćwierćinteligentów wymyślających na PO, dość tych pseudodowcipnych nibyintelektualistów wyśmiewających PiS, dość ma tych starych, skrzywionych do granic możliwości, niezadowolonych z całego świata, prychających, starych bab. Bab wpychających się w kolejkę, wrzeszczących bez przerwy: "a co to tak drogo!" macających wszystkie bułki i mających serdecznie w dupie to, że te bułki ktoś inny jeszcze kupi. Bab rozwalających gazety na stojaku i kolejnych skrzęczących "dlaczego te gazety takie porozwalane", dość ma tych wulgarnych, nabuzowanych wściekłością czytelników "Faktu" i "Super Expresu", knujących, węszących, szukających wszędzie spisku i uznających wszystkich wkoło za złodziei, cieszących się z cudzych porażek i szczerze nieszczęśliwych w obliczu czyjegoś powodzenia. Dość ma tych naburmuszonych, wysmarowanych, wylakierowanych trzydziestokilkuletnich jędz, które uważają, że złośliwie wykrzywioną twarzą, sykiem i nieodpowiadaniem "dzień dobry" jakiemuś tam podrzędnemu sklepikarzynie w jakiejś tam pipidówie zyskają sobie ogólny szacunek. Dość ma tej rewii mody, tego leczenia kompleksów kozarami do pasa, szpilkami jak sztylety i żurnalowymi kreacjami. Jakby wyjście na zakupy w zwykłym dresie było wielkim przestępstwem, jakąś zbrodnią. Jakby chwila luzu, zwykły uśmiech, czy powiedzenie, że coś idzie dobrze było czymś tak żałosnym i głupim, że należy to natychmiast odrzucić. Odpędzić. Bo przecież już prababki mówiły, że jak się śmiejesz to wyglądasz jak idiotyczna małpa, że człowiek mądry jest zawsze poważny, bo jak się śmieje to szacunku miał nie będzie i głupim zwierzętom podony się stanie. Bo Chrystus umęczony na krzyżu nie śmiał się. Maryja, Królowa Polski, pod krzyżem jego, płacząca nie śmiała się. I św. Józef, on też zawsze poważny był.
Uświadomił sobie jak bardzo chciałby od nich odpocząć.
"Boże" - pomyślał - "przecież ci malkontenci nie zauważyli nawet, że od trzech tygodni świeci słońce! Jest piękna jesień, rześkie powietrze. Żyć, nie umierać!"
Dobrze wie, że wystarczy tylko chwila, słońce zasłonią chmury, z nieba lunie deszcz i się zacznie:
- Cholerna pogoda! Po co to pada?
- Szlag by to trafił! Dawno nie padało! Z domu się wychodzić nie chce w taki deszcz.
- Ma pan jakieś tabletki? Ale mocne, najlepiej jakieś maks! Głowa pękna od tej wstrętnej pogody!
- Panie, u nas jak się zaniesie, to pół roku będzie lało.
I na nic będzie mówienie, że przecież prawie cały miesiąc była piękna pogoda, że deszcz też jest potrzebny, że w radiu mówili, że to tylko dwa dni i znów będzie słońce. Na nic, Polak rano usłyszał, że będzie brzydko, że biometr niekorzystny, jakże więc ma czuć się dobrze? Jakże więc ma sprzedawcy odpowiedzieć "dzień dobry"? Jakże więc ma się uśmiechnąć, kiedy cały świat sprzysiągł się i postanowił uprzykrzyć mu kolejny dzień.
Sprzedawca kończy trzecie piwo, wystarczy. Za chwilę wstanie, rozbierze się, weźmie prysznic, umyje zęby. Pójdzie spać.
Dobranoc. Jutro będzie tak samo.
Ostatnio zmieniony pt 24 lut 2012, 13:48 przez MARCEPAN 30, łącznie zmieniany 3 razy.


Optymista uważa, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że to może być prawda.

Awatar użytkownika
Ebru
Pisarz osiedlowy
Posty: 399
Rejestracja: czw 30 wrz 2010, 14:12
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Ebru » czw 23 lut 2012, 14:52

Do miasteczka wjechał ciężki sprzęt, zerwał asfalt, wyrwał stare kanalizacyjne rury, połknął połamane, zdezelowane płyty chodnikowe, wyciął spruchniałe drzewa.

Spróchniałe.

- Panie, co oni robią? Przecież nie da się przejść! Jak tak w ogóle można, to jeden wielki bałagan! - krzyczał grubawy wąsal wymachując codzienną gazetą(KROPKA)


Wrzasnęła starsza kobieta wściekła na to co zobaczyła, wściekła na wszystko i wszędzie, wściekła od samego rana, wściekła w domu, wściekła na ulicy, wściekła w kościele, wściekła na zakupach. Wściekła na sąsiadów, wściekła na starego, wściekła na pogodę, na tych złodziei z telewizji, na gorąco na dworze, na zimno na dworze. Wściekła na własną (1)nieumiejętnośc bycia szczęśliwą, na ciągły brak zadowolenia z czegokolwiek i (2)kogolwiek...

Spokojnie po trzeciej wściekłości można by zakończyć tę wyliczankę. Czytelnik załapał.
(1) Nieumiejętność.
(2) Kogokolwiek.
"Wrzasnęła" powinno być z małej litery.

- Przecież pani wie, że tu na górce jak jest gorąco to asfalt spływa, robią się fałdy, a po kilku latach dziury. Kostka jest trwała, dwieście lat przetrwa bez remontu(KROPKA)


Tymczasem do (*)slepu wszedł miejscowy pijaczek, sprzedawca wyrwał się więc z zadumy i wrócił za ladę.

(*) Sklepu.

Mam jedno zastrzeżenie do tekstu: na początku piszesz o przebudowie miasteczka, potem okazuje się, że jest to raptem jedna ulica. Poza tym kilka błędów interpunkcyjnych się trafiło, ortograficzny, problemik z zapisem dialogu. Ogólnie podobało mi się i miło jest przeczytać coś odbiegającego od zwykłego psioczenia na szarą rzeczywistość.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2367
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » pt 24 lut 2012, 13:20

Z łapanki:
MARCEPAN 30 pisze: Po lewej wielka ciężarówka zrzucała kilkutonowy ładunek granitowej kostki brukowej, kilkanaście metrów dalej stosy tejże kostki lsniły w słońcu. Robotnicy klęczeli w dwóch rzędach w poprzek całej ulicy i bardzo dokładnie układali kostkę.
Za dużo tutaj tej kostki...

MARCEPAN 30 pisze: sygnalizują sobie to nawzajem.
sygnalizują to sobie nawzajem

MARCEPAN 30 pisze:biometr niekorzystny
biomet

Do tego kilka lietrówek, trochę interpunkcja plus to, co Ebru wyłapała.

Ogólnie to troszkę nie wiem, jak ten tekst ocenić. Znudziłam się tematem, aczkolwiek napisane jest całkiem sprawnie. Nieźle kreujesz obrazy, którymi ilustrujesz treść, przemyślenia. Wypowiedzi postaci trochę sztywne, no ale miały odzwierciedlać pewne postawy, więc mogę nieco odpuścić.
Ogólnie bez rewelacji jak dla mnie, ale też bez koszmarów. Czekam na coś żywszego po prostu.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Dziennik błędów | Roztańczony | Demony Witkacego


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości