Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Uśpiona siła [kryminał]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mari88
Zarodek pisarza
Posty: 16
Rejestracja: pn 07 lut 2011, 20:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warmińsko0mazurskie
Płeć: Mężczyzna

Uśpiona siła [kryminał]

Postautor: mari88 » czw 30 cze 2011, 20:45

Witajcie. Wrzucam moj drugi tekst. Mam nadzieję, że się spodoba i dzieki waszym poradom i spostrzeżeniom - czegoś nowego znów sie nauczę :)
Aha w tekście jest jedno przekleństwo, ale nie dałem +18, bo to chyba nie kwalifikuje się. Jeśli jednak tak to proszę o zmianę.
*****

___Mężczyzna pochylił się nad ciałem kobiety, które jeszcze przed chwilą było pełne życia. Teraz bezwładnie leżąc na brzegu rzeki – tam gdzie je starannie ułożył, stanowiły jedynie fragment krajobrazu, wkomponowany w stertę butelek po prawej i okazały dąb po lewej. Patrząc na wszystko czego dokonał przed kilkoma godzinami poczuł się szczęśliwy. Już od dawna nie czuł się tak dobrze. I tak spokojnie. Głód oraz głosy, które dręczyły go od kilku miesięcy, kiedy to zaatakował po raz pierwszy nagle zniknęły, dając mu ukojenie niczym spowiedź grzesznikowi. Ale wiedział, że niedługo upomną się o swoją krwawą daninę. Póki co dadzą mu czas na zebranie sił, wtopienie się w niczego nie domyślające się otoczenie. A później znów zaczną go dręczyć. Znów przebudzą się - jak niedźwiedź po zimowym śnie. Niedźwiedź, nad którym nie zapanuje.
___Lekki wiosenny wiatr uderzył go w policzki, wyrywając z zamyślenia. Spojrzał na zegarek. Była dziewiętnasta. Czas wracać do domu. Niedługo z wycieczki nad morzem przyjadą jego żona i córka. A musiał jeszcze uprzątnąć bagażnik, w którym przewoził zwłoki. Jeszcze raz spojrzał na ciało, delektując się i upajając widokiem, który wystarczy mu na jakiś czas.
___Po chwili na leśnej drodze zachrzęściły koła jego samochodu. W radiu grano właśnie My Way w wykonaniu Franka Sinatry. Mężczyzna uśmiechnął się.

Rozdział 1
___Komisarz Nyks obudził się tego ranka z wyraźną niechęcią. Przed niespełna miesiącem ożenił się z cudowną kobietą i nie chciał opuszczać wspólnego łoża. Jednak budzik, stojący w pewnej odległości, tak by niemożliwym było jego przypadkowe wyłączenie – poczuł się zazdrosny. Swoim głośnym i długim sygnałem przypomniał o prozie życia.
___Zwlekając się z łóżka, pocałował delikatnie swoją żonę Katarzynę w czoło. Szybko zebrał walające się po puszystym dywanie (zachcianka żony) ubrania i wyszedł z pokoju. W sąsiednim dojrzał leżącą Matyldę – ośmioletnią córkę Katarzyny z poprzedniego małżeństwa. Lubił ją bardzo, a nawet chyba pokochał. I co ważne, ona mu zaufała. Co po doświadczeniach z biologicznym ojcem nie było takie oczywiste.
___Opuściwszy mieszkanie, uprzednio zabrawszy przygotowane jeszcze wieczorem śniadanie ze sobą, odpalił Opla Mantę B, który służył już mu od ponad dziesięciu lat, i pojechał na komendę.
___Ulice były jeszcze puste, więc droga nie zajęła mu zbyt wiele czasu. Ledwo zaparkował na parkingu, usytuowanym w pobliżu budynku komendy, gdy w szybę, opuszczoną do połowy, ktoś zapukał.
___- Witam panie komisarzu – usłyszał głos należący do jego podwładnego, a zarazem kolegi Andrzeja Horowskiego. – Niech szef nie wysiada. Zaraz jedziemy.
___- Co się stało? – zapytał z ciekawością, choć wiedział, że każde zdarzenie nie jest mile. Każde z nich wiązało się przeważnie z masą czasu, godzinami wytężonej pracy i jeszcze większa ilością czasu spędzonego na wypełnianiu bezsensownych druków. A najgorsze były sprawy z samego rana.
___Znaleźli jakiegoś trupa nad rzeką.
___- Kurwa – wyrwało się komisarzowi. Brak reakcji Andrzeja uświadomił Nyskowi, że ten nie usłyszał. Nie lubił morderstw. Nie dlatego, że jakiś człowiek stracił życie, ale dlatego, że morderstwa wiązały się z jeszcze cięższa pracą oraz co ważniejsze z zainteresowaniem mediów i przełożonych.
___ – Dobra, wsiadaj do mnie i jedziemy. Nie będziemy już zmieniać auta na służbowe.
___Andrzej po chwili zajmował miejsce pasażera.
___- To dokąd jedziemy? – zapytał gdy podkomisarz Horowski zapiął pasy.
___- Z tego co wiem to nad Wadąg. Naczelnik przekazał mi, że mamy kierować się w stronę Dywit.
___Dojeżdżając na miejsce, jego obawy potwierdziły się. Tyle osób na miejscu nie zwiastowało niczego prostego. Sześć radiowozów policyjnych, karetka pogotowia, samochód ekipy kryminalistycznej, a do tego samochód tego kretyna – prokuratora Jasińskiego. To wzmogło niepokój komisarza Nyksa.
___- Chyba na nas czekają – powiedział Horowski, wskazując naczelnika wydziału Ziembowskiego.
___Ledwo zdążyli wysiąść, gdy podszedł do nich.
___- Robert – zwrócił się do Nyksa – dobrze, że już jesteście.
___- Panie naczelniku – rozpoczął Andrzej, ale natychmiast powstrzymał go starszy i bardziej doświadczony partner, przejmując inicjatywę.
___- Ziembowki, słuchaj nie podoba mi się to wcale. Tyle osób do zwykłego trupa nigdy nie wysyłałeś – w głosie Nyksa wyczuwalna była lekka agresja. – Wiesz co nawet nie wiem o co tu chodzi, ale nie podoba mi się to i nie będę prowadził tej sprawy. Daj ją komu zechcesz.
___- Komu mam ja dać? Tylko ty jesteś wystarczająco dobry do prowadzenia takich spraw.
___- Jakich do cholery?
___- Do takich, takich – Ziembowski najwyraźniej szukał odpowiedniego słowa.
___- Dziwnych? – zapytał naczelnika.
___- Można tak to ująć.
___- Wiesz co sam sobie zajmij się tymi zwłokami. Mam jeszcze kilka spraw do zamknięcia i ostatniej rzeczy jakiej teraz potrzebuje to kolejna sprawa. Zapewne też nie łatwa. W ogóle nie wiem po co tu przyjechałem.
___- Wiesz co Nysk – naczelnik zdenerwował się – ty stary durniu. Nie obchodzi mnie to czy chcesz tą sprawę czy nie. Bierzesz ją, bo to rozkaz. Zostajesz z Andrzejem przydzielony do tej sprawy, a pozostałe przekażę innym. Ta sprawa to od teraz jedyna nad jaką pracujesz. – Po chwili milczenia dodał – i wiesz co, powinieneś zająć się tą sprawą nie tylko z powodu rozkazu.
___- A niby z jakiego – oburzył się komisarz. – Tylko proszę nie mów mi, że wymaga tego przyzwoitość. Że ten trup miał rodzinę albo był kimś ważnym czy coś w podobnym stylu.
___- Znam cię trochę i wiem, że takie argumenty nie trafiłyby do ciebie. Chcesz wiedzieć dlaczego to właśnie ciebie przydzieliłem, to chodź ze mną.
___Naczelnik Ziembowski bez czekania na odpowiedź Nyska, odwrócił się i pomaszerował w stronę radiowozów. Minąwszy je, począł ostrożnie schodzić po schodkach z wysokiej skarpy na niżej położony teren przecięty przez wstęgę rzeki, zakręcającej niedaleko dość gwałtownie Nysk zanim zszedł na dół, zatrzymał się i rozejrzał. Rzeka Wadąg w tym miejscu tworzyła dość urokliwy obraz, gdyby jej naturalnego piękna nie zmąciła niewielka grupa policjantów oraz fotograf, stojący w półkolu, zapewne w pobliżu ciała oraz dużego dębu. Przysłaniali samo ciało, tak że nie można było go dostrzec ze skarpy. Nim ruszył na dół zauważył, że droga - na poboczach, której zaparkowali samochody - biegnie nad rzeką mostem. Równolegle do rzeki biegła leśna droga, na której technik zabezpieczał ślady kół.
___Będąc na dole zbliżył się powoli, z lekkim niepokojem do grupy. Widząc idącego komisarza Nyska, rozstąpili się. To co zobaczył prześladowało go przez kilka następnych miesięcy.
Ostatnio zmieniony pt 01 cze 2012, 14:34 przez mari88, łącznie zmieniany 3 razy.


Z człowiekiem jest wszakże jak z drzewem. Im bardziej dąży ku wysokościom i jasnościom, tym silniej jego korzenie ciągną ku ziemi, w dół, w ciemność, głębię: w zło - Nietzsche

Awatar użytkownika
Agnieszka Turzyniecka
Pisarz
Pisarz
Posty: 85
Rejestracja: śr 07 lip 2010, 14:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski
Płeć: Kobieta

Postautor: Agnieszka Turzyniecka » pn 04 lip 2011, 07:52

jest trochę powtórzeń, ale ogólnie nie jest źle. jest trochę napięcia, chociaż mogłoby być więcej. nie podoba mi się, że policjant tak bardzo boi się tej sprawy, wygląda mi na tchórza i lesera. nie wzbudza sympatii, a główny bohater powinien ją wzbudzać. czyta się płynnie i pozostaje ciekawość co dalej.



Awatar użytkownika
mari88
Zarodek pisarza
Posty: 16
Rejestracja: pn 07 lut 2011, 20:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warmińsko0mazurskie
Płeć: Mężczyzna

Postautor: mari88 » wt 05 lip 2011, 11:55

Bohater powiedzialbym, że raczej sprawy się obawia niż boi. Zbyt duża liczba osób na miejscu zdarzenia wzbudziła w nim obawy, że będzie miał do czynienia z nie do końca zwykłą sprawą. A (czego nie ma w tym fragmencie) ma bardzo niemiłe doświadczenia z podobymi historiami (stracił coś cennego).
Ale jeżeli rzeczywiście żle to wygląda (bohater) dla czytlenika, to spróbuję coś zmienić.
W każdym razie dziękuję za opinię.


Z człowiekiem jest wszakże jak z drzewem. Im bardziej dąży ku wysokościom i jasnościom, tym silniej jego korzenie ciągną ku ziemi, w dół, w ciemność, głębię: w zło - Nietzsche

Awatar użytkownika
JKSZ
Zarodek pisarza
Posty: 23
Rejestracja: pt 01 lip 2011, 15:45
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Cambridge, UK
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: JKSZ » śr 06 lip 2011, 11:46

Witam,

Moim skromnym zdaniem masz potencjał. Tekst jest napisany zgrabnie, czyta się płynnie; duży plus za opis sytuacji rodzinnej głównego bohatera - zajęło Ci to bodaj dwie linijki, a postać wydaje się prawdziwsza, zaczyna się czuć do niej sympatię. Jedyny poważny zarzut jest taki, że póki co wygląda to mało orygnalnie - ot, Mankell na polskim wybrzeżu. No, ale mamy tu do czynienia jeno z fragmentem, może na dalszych stronach Twojego kryminału jest już mniej sztampowo.

Aaaale... Są też i drobne niedociągnięcia.

"Opuściwszy mieszkanie, uprzednio zabrawszy przygotowane jeszcze wieczorem śniadanie ze sobą, odpalił Opla Mantę B, który służył już mu od ponad dziesięciu lat, i pojechał na komendę." -- sam mam ciągoty do wszystkich "-iwszy", i pilnuję się, żeby za często ich nie używać; to samo radziłbym Tobie. Opuściwszy, zabrawszy... To brzmi jak jakiś Gall Anonim, lepiej by było napisać że zanim wyszedł, to zabrał X.

"...gdy w szybę, opuszczoną do połowy, ktoś zapukał. " --> "...gdy ktoś zapukał w opuszczona do połowy szybę"

"Nie obchodzi mnie to czy chcesz tą sprawę czy nie. Bierzesz ją, bo to rozkaz. Zostajesz z Andrzejem przydzielony do tej sprawy, a pozostałe przekażę innym. Ta sprawa to od teraz jedyna nad jaką pracujesz. – Po chwili milczenia dodał – i wiesz co, powinieneś zająć się tą sprawą nie tylko z powodu rozkazu. "

--> sprawasprawasprawasprawa. Straszna zbitka, pomyśl nad jakimś synonimem. I swoją drogą - trochę jednak sztywne te dialogi, brzmią lekko papierowo. Co byś powiedział/a na "Gówno mnie obchodzi, czy chcesz czy nie, to rozkaz i tyle. Weź się lepiej od razu z Andrzejem [może lepiej np. aspirantem Iksińskim?] do roboty, a resztą zajmie się ktoś z komendy"?

"Rzeka Wadąg w tym miejscu tworzyła dość urokliwy obraz" - a tak konkretnie to jaki? to aż się prosi o opis - zwłaszcza, że w Twoim tekście jest tak dużo dialogu...

Naprawdę, nie jest źle; pisz dalej! Trzymam kciuki!

Weryfikacja zatwierdzona przez Caroll.
Ostatnio zmieniony pt 01 cze 2012, 14:34 przez JKSZ, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Caroll
Pisarz pokoleń
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Caroll » pt 01 cze 2012, 14:08

Kilka uwag:
mari88 pisze:Teraz bezwładnie leżąc na brzegu rzeki – tam gdzie (1) je starannie ułożył, (2) stanowiły jedynie fragment krajobrazu, wkomponowany (3) w stertę butelek po prawej i okazały dąb po lewej.

1.tam, gdzie starannie je ułożył...
2. stanowiło - to ciało
3. wkomponowane pomiędzy stertę butelek a okazały dąb
Patrząc na wszystko [przecinek] czego dokonał przed kilkoma godzinami [przecinek] poczuł się szczęśliwy.

Zgubione przecinki. Ponadto nie wiem, na co on patrzy: co to jest "wszystko, czego dokonał?". Sugeruje czynność, na którą ciężko patrzeć. Lepiej: na swoje dzieło, na wynik kilkugodzinnej pracy...
mari88 pisze:Póki co dadzą mu czas na zebranie sił, wtopienie się w niczego nie domyślające się otoczenie.

Powtórzenia.
mari88 pisze:Lekki [przecinek] wiosenny wiatr uderzył go w policzki, wyrywając z zamyślenia.

Int. To "uderzył w policzki" brzmi jakoś dziwnie.
mari88 pisze: A musiał jeszcze uprzątnąć bagażnik, w którym przewoził zwłoki. Jeszcze raz spojrzał na ciało, (1) delektując się i upajając widokiem, (2) który wystarczy mu na jakiś czas.

1. Dwa dość bliskoznaczne określenia w tym kawałku nie są potrzebne, wystarczy albo delektując się widokiem, albo upajając.
2. Już to napisałeś chwilę wcześniej, nie ma sensu powtarzać tej informacji.
mari88 pisze:Komisarz Nyks obudził się tego ranka z wyraźną niechęcią.

To zdanie nie brzmi dobrze. Wiem, o co chodzi, ale można to jakoś wygładzić. Bo ta niechęć nie dotyczyła samego budzenia się, tylko wstawania, opuszczania łóżka.
mari88 pisze:Jednak budzik, stojący w pewnej odległości, (1) tak by niemożliwym było jego przypadkowe wyłączenie – poczuł się zazdrosny.

Prościej:
1. Tak, by niemożliwe było
mari88 pisze:Zwlekając się z łóżka, pocałował delikatnie swoją żonę Katarzynę w czoło.

W kontekście poprzednich zdań, niepotrzebne jest to swoją. Za dużo tych określeń, z czegoś trzeba by zrezygnować:
swoją Kasię - Katarzyna brzmi okropnie formalnie, a facet myśli z czułością.
żonę
Kasię
mari88 pisze:W sąsiednim dojrzał leżącą Matyldę – ośmioletnią córkę Katarzyny z poprzedniego małżeństwa.

To dojrzał zupełnie mi tu nie pasuje. Raczej naturalniej będzie: Zajrzał do pokoju Matyldy, córki...
mari88 pisze:Co po doświadczeniach z biologicznym ojcem nie było takie oczywiste.

Zdanie, które wprowadza zamieszanie, bo za mało wyjaśnia.
mari88 pisze:_Opuściwszy mieszkanie, uprzednio zabrawszy przygotowane jeszcze wieczorem śniadanie ze sobą, odpalił Opla Mantę B, który służył już mu od ponad dziesięciu lat, i pojechał na komendę.

Och te imiesłowy! Stanowczy nadmiar. Zdanie jest też nadmiernie wydłużone:
Opuścił mieszkanie, zabierając ze sobą przygotowane śniadanie, odpalił dziesięcioletniego Opla i pojechał na komendę.
mari88 pisze:Ledwo zaparkował na parkingu, usytuowanym w pobliżu budynku komendy, gdy w szybę, opuszczoną do połowy, ktoś zapukał.

Opisujesz nazbyt szczegółowo proste rzeczy. Szyk zdania:
Ledwo zaparkował pod/koło budynku komendy, gdy ktoś zapukał w opuszczoną do połowy szybę.
mari88 pisze:zapytał z ciekawością, choć wiedział, że każde zdarzenie nie jest mile.

Chyba chodziło o: nie każde zdarzenie jest miłe.
mari88 pisze:Każde z nich wiązało się przeważnie z masą czasu, godzinami wytężonej pracy i jeszcze większa ilością czasu spędzonego na wypełnianiu bezsensownych druków.

Powtórzenia. Trochę to zdanie bezsensu, bo wiadomo, że taka była jego praca, a ta ma to do siebie, że zajmuje czas. Nieważne czy się ściga przestępców czy sprzedaje ogórki. Można by podkreślić raczej uciążliwość papierologii.
mari88 pisze: Nie dlatego, że jakiś człowiek stracił życie, ale dlatego, że morderstwa wiązały się z jeszcze cięższa pracą oraz co ważniejsze z zainteresowaniem mediów i przełożonych.

Moja sympatia do bohatera znacząco spadła, ale tak bywa. Zazwyczaj jednak osoby na stanowisku (komisarz) są przyzwyczajone do mediów i zainteresowania.
Pogubione przecinki.
mari88 pisze:_Andrzej po chwili zajmował miejsce pasażera.

Czy ta informacja jest nam bardzo potrzebna? To opisywanie oczywistości. Ewentualnie zwyczajnie: Wsiadł i ruszyli albo coś takiego.
mari88 pisze:Dojeżdżając na miejsce, jego obawy potwierdziły się.

Zdanie niepoprawne.
Gdy dojechali na miejsce...
Widok na miejscu zdarzenia potwierdził jego obawy.
mari88 pisze:_- Ziembowki, słuchaj nie podoba mi się to wcale. Tyle osób do zwykłego trupa nigdy nie wysyłałeś – w głosie Nyksa wyczuwalna była lekka agresja. – Wiesz co nawet nie wiem o co tu chodzi, ale nie podoba mi się to i nie będę prowadził tej sprawy. Daj ją komu zechcesz.

mari88 pisze:___- Wiesz co sam sobie zajmij się tymi zwłokami. Mam jeszcze kilka spraw do zamknięcia i ostatniej rzeczy jakiej teraz potrzebuje to kolejna sprawa. Zapewne też nie łatwa. W ogóle nie wiem po co tu przyjechałem.

Ten cały dialog dość niewiarygodnie brzmi. Bohater jest w wydziale kryminalnym, to się takimi sprawami zajmuje. Jak dostaje rozkaz, to go wypełnia. Ten sprzeciw jest tutaj całkiem dla mnie nieuzasadniony, brzmi jakby gość po prostu próbował się wymigać od swoich obowiązków, ale mało dyplomatycznie.
mari88 pisze:Wadąg w tym miejscu tworzyła dość urokliwy obraz, gdyby jej naturalnego piękna nie zmąciła niewielka grupa policjantów oraz fotograf, stojący w półkolu, zapewne w pobliżu ciała oraz dużego dębu.

Średni moment na podziwianie piękna natury. Do tego wyszło, że fotograf stoi w półkolu, które sam tworzy.

Czyta się w miarę płynnie, jednak jest dość dużo potknięć językowych jak na tak mały fragment. Zdania, które tworzysz bywają nazbyt długie, nadmiernie szczegółowo opisujesz proste czynności: wsiadł, pojechał itd. Dodatkowo sama zabijasz sobie budowanie napięcia, wtrącając niekoniecznie istotne w danym momencie opisy przyrody. Interpunkcja: gubisz przecinki w zdaniach złożonych. Pomysł na razie nie zaskakuje, kolejna historia mordercy-psychopaty i ścigającego go policjanta. Ale wszystko zależy co z tym zrobisz dalej.
Bohater nieprzekonywujący. Jak chciał proste, nie stresujące sprawy, to mógł zostać w drogówce. Postawa " O rany, znowu będę musiał popracować" nie budzi mojej sympatii.
Na razie widać zarys pomysłu. Całkiem nieźle wychodzą wtrącenia o bohaterze, jego rodzinie.
Zachęcam do dalszego ćwiczenia warsztatu.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości