Jazz (obyczaj / miniatura)

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Michał Medwid
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: ndz 03 paź 2010, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Jazz (obyczaj / miniatura)

Postautor: Michał Medwid » czw 02 cze 2011, 18:10

„Jazz”.
Michał Medwid
wwwBo to był jazz. Sączył się leniwie z głośników rozlokowanych po kątach pubu. Pub to znaczy ludzie, piwo, wódka, fajki, dym, barmanki, loże. W jednej z lóż siedziało dwóch facetów. Pili piwo. Z całkiem zwyczajnych kufli. Takich wysokich szklanek. Piwo zimne, ciemne, gorzkie bardzo. Jednak nie porter. Co to, to nie. Faceci nie znosili porterów.
wwwBo to był jazz. Nu – jazz. St. Germain, monotonne akordy na pianinie, improwizacje na saksofonie i klarnecie, perkusista zamiatający pałeczkami werbel, subtelne akcenty hi-hatem. Jazz rządzi się swoimi prawami. A faceci pili zimne, ciemne, gorzkie piwo z wysokich szklanek. Dyskutowali o tym i o tamtym. W sumie o niczym. Trochę o polityce, trochę o sztuce, trochę o kobietach. O kobietach dyskutowali, których nigdy mieć nie będą, a które bardzo mieć by chcieli. O takich kobietach snuli fantazje, z jakimi można by w kościelnej ławie kazania słuchać, jednocześnie pieszcząc się wzajemnie. Kobiety im się śniły, które matka by zaakceptowała, a ojciec rutynowo matkę posuwając myślałby, jakby to było synowej skosztować. Takie kobiety im po głowach chodziły, przy których nawet papież zacząłby się zastanawiać nad logiką i sensem kultywowania celibatu.
wwwMuzyka, będąc kobietą postanowiła rozwiać marzenia mężczyzn. Powiedzieć im, że takie kobiety owszem istnieją, ale… „Des Pres”. St. Germain „Des Pres”. Kilka z pozoru przypadkowych tonacji, ale łączą się, łączą. Bas nadaje wszystkiemu tempa, utrzymuje w ryzach. Och, tak, zdaje się pomrukiwać. Och, tak dziecino. Dajesz z nami, całą noc. Przygaszone światła nocnego klubu, zasłuchani ludzie na widowni zapominają nawet o drinkach i papierosach. Czerwone i zielone reflektory omiatają muzyków. Wykrzywiona w ekstazie twarz Ludovica, przymknięte oczy, wyszczerzone zęby. Palce błądzą po klawiaturze. Szukają, wciąż szukają i mimo, że wydaje się to niemożliwe, choć do końca nie wiadomo dlaczego miałoby być niemożliwym, znajdują, zawsze znajdują. Chodź z nami, szepcze Dionizos, który rodzi się z tej orgii. Napij się wina, podsuwa dzban pełen przyjemnie chłodnego napoju. Zatańcz z nami, zedrzyj z siebie szatę. Nie ważne, nic nie jest ważne, tylko wino, muzyka, uciecha. Czas to zamknięty krąg. W każdej sekundzie zawarta jest przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nie ma znaczenia, co robisz, bo już to zrobiono i ktoś z pewnością zrobi to niebawem. Ale dlaczego miałbyś odmawiać sobie przyjemności, która nigdy się nie kończy? Przyjemności, której nigdy nie będziesz miał dosyć?
wwwFaceci nadal rozprawiali o kobietach, o Helenie Trojańskiej, Afrodycie, Izoldzie, Julii i Dulcynei. O tych wszystkich kobietach, jakich nawet zazdrość się obawia. Faceci nie zwracali uwagi na jazz. Nie dali się ponieść hipnotycznemu rytmowi. Zaklinacze dusz przyzywali ze sceny, jednak tych dwóch okazało się odpornych. Snuli swe cielesne fantazje, z ledwością powstrzymując się od wytrysku w spodnie. Bardzo, bardzo daleko zaszli w swych wizjach kobiet idealnych. Ze wszelkimi szczegółami opowiedzieli sobie najskrytsze fantazje. Nie pominęli nawet takich detali, jak rozmieszczenie pieprzyków i wielkość sutków. Zabawili się w Boga lepiąc z wyobraźni człowieka idealnego. Tylko, co z nim teraz począć?
wwwBo to był jazz. Nu – jazz. Wibrafonista wybija pałeczkami szaloną improwizację. Noc na Kubie. Muzyka Latino, alkohol, cygara, ciemna karnacja i wszechogarniające poczucie szczęścia. Nieważna dyktatura, nieważny Fidel, pieprzyć to, że Marquez się z nim przyjaźni, pieprzyć powody owej przyjaźni. Alkohol, taniec, muzyka! Każdy może wziąć udział. Umiesz grać, bracie? To siadaj za garami, ja sobie odpocznę, napiję piwka. Dos gardenias para ti, krzyczy pomarszczony staruszek w biały kaszkiecie i wygrywa pierwsze takty na pianinie. Tłum wiruje z wolna w takt przepięknej ballady. Dos gardenias…
wwwIch kobiety nie istnieją w tym samy wymiarze, co oni sami. Jednak ta śmiesznie łatwa do zrozumienia prawda nigdy do nich nie dotrze. Ci faceci, którzy nie znoszą porterów, nie potrafią słuchać muzyki i opowiadanych przez nią historii, ci faceci nigdy nie zdobędą kobiet, o jakich marzą dlatego, że nie potrafią widzieć, tego co mają przed sobą. Uciekają za Białym Królikiem do nory podświadomości, pełnej niespełnionych szczenięcych fantazji. Ci faceci nigdy nie dorośli. Pogubili się w gąszczu fantazji nie do przyjęcia. Zastąpili życie wyobrażeniami o życiu.
wwwA czas to przecież zamknięty krąg.
Ostatnio zmieniony pn 12 mar 2012, 21:11 przez Michał Medwid, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
slavec2723
Dusza pisarza
Posty: 519
Rejestracja: śr 15 gru 2010, 18:35
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: ze Skopania
Płeć: Mężczyzna

Postautor: slavec2723 » czw 02 cze 2011, 18:35

Ładne, to nawet. Estetyczne. Zgrabnie napisane.

Nawiasem, na Wery takich form pojawia się sporo. Egzystencjalne rozmyślania, głębokie przemyślenia, refleksje o życiu i przemijaniu. Z lekką nutką dekadencji.
Szczerze mówiąc wolałbym abyś opowiedział historię, o kimś, ewentualnie o czymś.
Nawet o tych kobietach, które nie dały się zdobyć. Albo o tych facetach, którzy nie potrafili zdobyć wyśnionych kobiet. Zamiast tego serwujesz fragment o tym, że dwóch gości siedziało w klubie jazzowym i nie zwracało uwagę na subtelność muzyki. Aha, i o tym, że obaj byli niedojrzali, i, że żyli wyobrażeniami. Trochę mało.
Rozumiem miniaturka. Treściowo jednak nie wnosi nic.
Patetyczne rozważania o życiu i śmierci preferuję u Marqueza i jego "Stu latach samotności".
Z drugiej strony nikt tworzyć nie zabrania, skoro Ciebie to rusza, może poruszy i innych.
Mnie nie ruszyło.
Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Michał Medwid
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: ndz 03 paź 2010, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Michał Medwid » czw 02 cze 2011, 20:05

Dzięki za przeczytanie. Wiesz, nie, nie wiesz, że ja preferuję w tekstach klimat. Nie liczy się dla mnie logika, ciąg zdarzeń, historia opowiedziana od punktu A do punktu B. Mnie rusza klimat i klimat właśnie chciałem "Jazzem" nakreślić. Taki, jaki czułem słuchając St. Germain.



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » pt 03 cze 2011, 09:01

Mnie też średnio ruszyło. Nie podeszły mi te dookreślenia zakrawające na powtórzenia (lub na odwrót), szczególnie na początku, np. z kuflami. Poza tym w miniaturce całkowicie brak realizmu. Pokaż mi facetów, którzy rozmawiają/fantazjują w taki sposób o kobietach, a stawiam piwo. Ale nie portera. Oczywiście znajdziesz świra fantazjującego o tym, że ich ojciec posuwa ich matkę i że coś tam dalej, ale to zakrawa o dewiację. Nie widzę problemu w tym, żeby pisać o dewiacjach, ale dla nich musi być powód wyłuszczony w tekście.

slavec2723 pisze:Mnie rusza klimat i klimat właśnie chciałem "Jazzem" nakreślić.

Klimat nakreśliłeś, ale dla klimatu nie można rezygnować z psychologicznej logiki.

Mówiąc wprost - na jazzie się znasz, na klimacie się znasz, ale przestań w tekstach fantazjować... o mężczyznach.



Awatar użytkownika
Michał Medwid
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: ndz 03 paź 2010, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Michał Medwid » pt 03 cze 2011, 11:21

Kiedy ja tak bardzo lubię fantazjować, nie tylko o mężczyznach. A na poważnie, nie uważam, by brak realizmu szkodził jakoś szczególnie. Weźmy na przykład wspomnianego zarówno w "Jazzie", jak i przez slaveca Marqueza i jego "Sto lat samotności". Czy to normalne, że rodzina przywiązuje na kilkanaście lat seniora rodu do drzewa, bo ten oszalał, czy kobiety biorące prysznic nagle dostępują wniebowzięcia? Ja wiem, że pewnie teraz ktoś wyjedzie z argumentem, że Marquezowi wolno, bo się nazywa Marquez, a ja Medwid i nikt o mnie nie słyszał, więc powinienem pisać realistycznie, o historiach dziejących się od A do B. Ale, no wybaczcie, to nie jest moja brocha. Może cierpię na megalomanię, ale ze mną jest tak jak z Lynchem. Spróbujcie zarzucić Lynchowi, że jego filmy się kupy nie trzymają, a postaci są kiepsko zarysowane.



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » pt 03 cze 2011, 11:44

Michał Medwid pisze:Ja wiem, że pewnie teraz ktoś wyjedzie z argumentem, że Marquezowi wolno, bo się nazywa Marquez, a ja Medwid i nikt o mnie nie słyszał, więc powinienem pisać realistycznie, o historiach dziejących się od A do B.

Jemu wolno, bo u niego to nie wygląda jak błąd.


Michał Medwid pisze:Może cierpię na megalomanię, ale ze mną jest tak jak z Lynchem. Spróbujcie zarzucić Lynchowi, że jego filmy się kupy nie trzymają, a postaci są kiepsko zarysowane.

Z takim podejściem nie wiem po co wrzucasz tu cokolwiek.



Awatar użytkownika
Ebru
Pisarz osiedlowy
Posty: 399
Rejestracja: czw 30 wrz 2010, 14:12
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Ebru » pt 03 cze 2011, 15:08

Pub to znaczy ludzie, piwo, wódka, fajki, dym, barmanki, loże.

wyrzuciłaby "znaczy". Niezręcznie tu brzmi.

Pili piwo. Z całkiem zwyczajnych kufli. Takich wysokich szklanek.

No to z kufli czy szklanek?

a ojciec rutynowo matkę posuwając myślałby, jakby to było synowej skosztować.

Baardzo niemiły zgrzyt w tym, co próbowałeś stworzyć.


Próbowałeś stworzyć klimat, ale średnio ci się to udało - na początku. Potem poszło lepiej i dałam się wciągnąć. W takich tekstach akurat logiki nie szukam, one nie od tego. Ale jednak brakuje tego "czegoś". Może chodzi o zakończenie? Ostatni akapit psuje całość, niszczy klimat przez jakieś próby wyjaśnienia czegokolwiek? Plus to zdanie:
A czas to przecież zamknięty krąg.

Jak ono ma się do reszty tekstu? Jakie przesłanie?



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » pt 03 cze 2011, 15:20

Ebru pisze:Ostatni akapit psuje całość, niszczy klimat przez jakieś próby wyjaśnienia czegokolwiek?

Zgadzam się. Ostatni akapit wygląda jakby na siłę. Jakby autor najpierw napisał scenkę w pubie, a na końcu usiadł i pomyślał: "no to wypadałoby teraz coś mądrego powiedzieć o życiu, żeby nie było, że szort o niczym".



Awatar użytkownika
Michał Medwid
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: ndz 03 paź 2010, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Michał Medwid » pt 03 cze 2011, 18:59

dzięki za komentarze, które wbrew temu, co można by o mnie sądzić, biorę do siebie i wyciągam z nich wnioski.

Ostatni akapit to jak to zazwyczaj bywa podsumowanie całości. Wyobcowanie facetów z tego, co jest tu i teraz obrazuje ich brak zasłuchania w jazz. Nie sądzę, bym pisał to na siłę, jednak nie jestem w stanie w przypadku tego utworu już nic poradzić, by został odebrany inaczej.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2382
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » pn 12 mar 2012, 20:50

Uznałam, że sobie czegoś fajnego starszego poszukam. No i padło na Ciebie. Nie zawiodłam się, chociaż troszkę nad niektórymi rzeczami pomarudzę.

Michał Medwid pisze:Z całkiem zwyczajnych kufli. Takich wysokich szklanek
To chyba jednak nie to samo.

Michał Medwid pisze: Nie ważne
nieważne

Ebru pisze:Cytat:
a ojciec rutynowo matkę posuwając myślałby, jakby to było synowej skosztować.

Baardzo niemiły zgrzyt w tym, co próbowałeś stworzyć.
tu się zdecydowanie zgadzam z Ebru

Całkiem nieźle mi się to czytało. W klimat weszłam od początku... Niestety gdzieś na etapie "gości ledwo powstrzymujących się do wytrysku" się wybiłam no i już nie bardzo udało się wrócić.
Zamysł tekstu zrozumiałam, puentę też i akurat sama końcówka mi nie przeszkadzała (oprócz tego zdania o czasie). Sam pomysł nie porwał - właściwie mogłoby go nie być - wystarczyłaby atmosfera samego pubu.
Klimat jazzu - jak najbardziej na plus - te wszystkie muzyczne opisy były świetne. Część "głębsza" - nie gryzie, ale też nie pociąga.

Językowo, warsztatowo jest wg mnie bardzo dobrze. Coś tam czasem zgrzytnęło (jak dla mnie trochę za dużo powtórzeń), ale nie przeszkadzało. Plastyka tekstu świetna.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
barneym
Pisarz domowy
Posty: 109
Rejestracja: wt 03 sty 2012, 23:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: barneym » ndz 18 mar 2012, 21:10

Michał Medwid pisze:Czy to normalne, że rodzina przywiązuje na kilkanaście lat seniora rodu do drzewa, bo ten oszalał, czy kobiety biorące prysznic nagle dostępują wniebowzięcia?

Marquez włożył ogromną pracę w to, żeby wykreować świat, w którym te rzeczy mogły się zdarzyć. U Lyncha z kolei to, co wydaje się nierzeczywiste, ma źródło w podświadomości. Moim zdaniem problemem twojego teksu nie jest to, że rozmowa nie jest nieprawdopodobna w ogóle, tylko że jest kompletnie nieuzasadniona w tym miejscu i czasie.
A opis muzyki bardzo sugestywny. Zaraz po przeczytaniu musiałem coś sobie włączyć, jak przy lekturze Cortazara. To znaczy, jak sądzę, że bardzo dobrze piszesz, kiedy piszesz o czymś, o czym naprawdę masz coś do powiedzenia.



Awatar użytkownika
Michał Medwid
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: ndz 03 paź 2010, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Michał Medwid » wt 27 mar 2012, 12:10

Dziękuję za odgrzebanie zapomnianego tematu. Dziękuję za opinie. Co do samego teksu, przeczytałem go dzisiaj po raz pierwszy odkąd go tutaj zamieściłem. Dzięki temu mogłem spojrzeć na całość z odpowiedniej perspektywy. Owa perspektywa pomogła mi na chłodno ocenić, że końcówka rzeczywiście jest słaba i wzięła się jakby nie wiadomo skąd. Mogłem zwyczajnie opisać noc w klubie jazzowym, zamiast wyskakiwać z tanią jarmarczną metafizyką za 10gr u cyganki. :) Cóż, potrzebuję czasu, by dostrzec pewne oczywiste dla innych fakty. Z tego właśnie powodu, dzięki Adrianno za odgrzebanie mnie. :)




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości