Bogusław Hortens

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
markus6o6
Pisarz domowy
Posty: 68
Rejestracja: pt 18 gru 2009, 21:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Bogusław Hortens

Postautor: markus6o6 » wt 19 kwie 2011, 21:18

Umieszczam pierwszy rozdział mojej opowieści z nadzieją na konstruktywną krytykę. Na jej podstawie zdecyduję czy warto ciągnąć tą opowieść dalej i no co zwrócić uwagę. Miłego czytania!


Bogusław leżał w rowie jak dziewica po nocy poślubnej spędzonej kolejno z mężem, drużbą i teściem w myśl sentencji „Varietas delectat”. Nie, nie CZYTELNIKU, NIE ZROZUM MNIE ŹLE! Nic z tych rzeczy! Boguś nie stracił na cnotliwości. ( Autor, jako uprawniony przez długą tradycję skodyfikowaną w dziele Arystotelesa „Poetyka” dobrych kilka wieków temu, ma prawo posłużyć się metaforą, której to zbereźny tejże metafory odbiór czytelnik bierze na swój własny karb. Autor nie może mieć sobie niczego do zarzucenia, gdyż na myśli miał ogólny stan fatalnego zmęczenia związany z poprzedzającą owy stan męczącą aktywnością. Ponadto Boguś nigdy wzorem cnoty nie był. Ba! Jego wczorajsza libacja alkoholowa, której był inicjatorem i jednocześnie jedynym uczestnikiem nosiła wszelkie znamiona zamierzonego poddanie się działaniu trunków. ) „Nihil est in intelle in sensu” ( Nie ma nic w umyśle, czego przedtem by nie było w zmysłach) zwykł potarzać nasz bohater szukając mądrości w butelce. W chwili obecnej, którą mógłbyś czytelniku nazwać przebudzeniem, Boguś w umyśle miał płonącą beczkę prochu. Biedak czuł, że jej eksplozywna zawartość może w każdej chwili zająć się ogniem, a wtedy jego skromna osoba odbędzie wiele dalekich podróże w różnych kierunkach w tym samym momencie. Gdyby wziąć pod wgląd dedukcyjny wywód, badacz mógłby z łatwością wywnioskować, że empirycznymi oczami widzi Boguś cienie krzewów układające się w fantasmagorie krwiożerczych monstrów; empirycznymi uszami słyszy każdy szmer jaki wydaje stonoga (Zauważ czytelniku w jakich opałach jest Bogusław - sto nóg miarowo szurających po liściastym poszyciu rowu!) zmierzająca do krzaka by niemiłosiernie schrupać liścia; empirycznymi nerwami czuciowymi czuje igiełki chłodu i nieprzyjemnie mokre skarpetki; empirycznymi nozdrzami wreszcie wtłacza w siebie ostrożne hausty niemile zatęchłego powietrza i amoniaku, empirycznym zmysłem smaku doznaje efektu „żucia kapcia babuni” i ogólnie czuje się jak kupa nieprzyjemnej materii w nieprzyjemnym otoczeniu. Znalazłszy się w takim położeniu chłopina powziął jedynie słuszną decyzję – „jeeeszse nii wtaaa” i zasnął.
Jak słusznie przewidzieli starożytni „Lentescunt tempore curae” – czas koi troski. Ukoił też Bogusia. Obudził się w piękne, słoneczne południe. Ciepłe promienie Słońce świeciły mu w twarz i ogrzewały obolałe kończyny. Boguś przeciągnął się i ziewnął. Jednakże jako że „etiam sanato vulnere cicatrix manet” – nawet po zaleczeni pozostaje blizna – zapragnął wody jak smok wawelski po siarczystej owieczce. Wstał i oto, zgrozo, ujrzał pędzącą wprost na niego bestię. Była czarna jak sługa szatana, oczy płonęły w niej jak bagienne ogniki. Piana toczyła sie z pyska a wywalony jęzor zdradzał plugawą duszę poczwary i jej spaczony rodowód. Gdyby nie przerażanie, Boguś szybko dostrzegłby w postaci Harta, a w tle wyróżniłby bogaty poczet myśliwych. Jednakże bohater nie zwracając uwagi na swoje domniemane tragiczne położenie postanowił drogo skórę sprzedać. Wymacał butelkę, która tak dzielnie towarzyszyła mu dnia wczorajszego i wzniósł ten potężny oręż w górę aby resztą trunku dodać sobie siły. Następnie chwycił ją oburącz, stanął rozłożywszy szeroko nogi jak kolos Rodyjski gdy mijał wyspę Faros i zamachnął się do ciosu. Niestety bestia tuż przed celem, który zamierzała powalić, sądząc zapewne, że to jeleń (tak był Boguś wojowniczy i takim zionął powietrzem jak tenże zwierz), skoczyła wyprężając ciało i zmyliła bohatera. Bogusław spudłował. Zamiast potwora, musnął srodze powietrze, stracił równowagę i runął (podobny zapewne los spotkał owego Kolosa co tłumaczyło by to, iż nie przetrwał do naszych czasów). Lecz bohater zrazu porwał się z ziemi czując naglącą obecność krwiożerczego stworzenia, poderwał się i wymierzył solidnego kopniaka. Bestia, zaskoczona tak wielką mocą i wprawą przeciwnika, ustąpiła pola. Wtem nadjechał na białym rumaku człowiek w kwiecie wieku i słusznej postury brzucha, ubrany po pańsku z surowym obliczem z wejrzenia nieco ową psinę przypominający. I ozywa się w te słowa:
- Jak mówią antyczni Rzymianie „Qui me amat, amatet canem meum” (Kto kocha mnie, kocha i mojego psa). Pan mi ubliżasz bijąc mojego Harta, a kopiąc go, kopiesz pan mnie!
Towarzystwo, liczna grupa myśliwych konno, ryknęło śmiechem. Rozległy się krzyki:
- Dobrze powiedziane wojewodo!
Niektóre wykrzyknienia były dosyć wulgarne:
-Na pal psubrata!
Inne dosyć wyrażały chęć podgrzania sytuacji:
- Cięta ale głupia, głupia suka! Ugryź! Ugryź szelmę!
W tym krytycznym dla akcji momencie autorowi wypada zatrzymać całą sytuacji dać czytelnikowi dojść do siebie. Ci którzy nie zrozumieli opisu lub zasnęli znużeni żmudną pracą odcyfrowywania znaczeń zawartych w sekwencji znaków literowych składających się na wyrazy, które to denuncjującą arbitralne koncepty w świecie realnym. Oczywiście może istnieć tysiące różnych powodów dla zatrzymania akcji w tymże momencie, jednakże taka analiza nie jest tematem tej książki. Tym samym kończę bieżący rozdział i zapraszam do następnego, w którym przedyskutujemy uprawniania autora w zakresie przytaczania wulgaryzmów w tekście.
Ostatnio zmieniony pt 07 wrz 2012, 23:44 przez markus6o6, łącznie zmieniany 3 razy.


Unless I grip the sword
I cannot protect you,

While grippinig the sword
I cannot embrace you...

Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1114
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zaqr » wt 19 kwie 2011, 22:43

Pierwsze co- jak na jeden rozdział jest to wg mnie za mało.
Nie, nie CZYTELNIKU, NIE ZROZUM MNIE ŹLE! Nic z tych rzeczy! Boguś nie stracił na cnotliwości. ( Autor, jako uprawniony przez długą tradycję skodyfikowaną w dziele Arystotelesa „Poetyka” dobrych kilka wieków temu, ma prawo posłużyć się metaforą, której to zbereźny tejże metafory odbiór czytelnik bierze na swój własny karb. Autor nie może mieć sobie niczego do zarzucenia, gdyż na myśli miał ogólny stan fatalnego zmęczenia związany z poprzedzającą owy stan męczącą aktywnością. Ponadto Boguś nigdy wzorem cnoty nie był. Ba! Jego wczorajsza libacja alkoholowa, której był inicjatorem i jednocześnie jedynym uczestnikiem nosiła wszelkie znamiona zamierzonego poddanie się działaniu trunków. )

Jak dla mnie jest to tylko i wyłącznie zapychacz. Czytelnik przecież domyśli się, że Boguś nie rozdziewiczał się zeszłej nocy z kimśtam.
wiele dalekich podróże

Literówka
Powtórzenie ,,empirycznych" rzeczowników mogłoby być okej, gdyby nie to, że jest ich tak dużo. Kolejne ,,empiryczne" przyprawiało mnie o mdłości
„etiam sanato vulnere cicatrix manet”

Zdecydowanie przesyciłeś tekst łacińskimi sentencjami. Nie mówię, że nie można ich używać, wręcz przeciwnie, ale nie tak często.

Nawiasy usunąłbym zupełnie. Przeszkadzały mi w czytaniu i nie dodawały nic sensownego do tekstu
Ehh jakoś nie mogę przekonać się do narratora-autora nie uczestniczącego w tekście, a non stop ingerującemu. Możliwe, że komuś spodoba się taki styl.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4276
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » wt 19 kwie 2011, 23:06

Copia verborum, satis elquentiae, sapientiae parum. Fraus latet in generalibus. Graviora manent, vae! :D


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
markus6o6
Pisarz domowy
Posty: 68
Rejestracja: pt 18 gru 2009, 21:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: markus6o6 » śr 20 kwie 2011, 07:42

satis elquentiae, sapientiae parum


"Eloquentiae" Enimivero, enimivero rubia!

Dziękuję z szybkie odpowiedzi. Co do "przesadyzmu" w sentencjach łacińskich to się zgadzam
chociaż jest to cecha mojego narratora. Nic nie mogę na to poradzić (jednak zmniejszę częstotliwość, mam nadzieje, że się pan narrator nie obrazi). A co do stylu to nie tworzę niczego nowego (no, może to coś nowego w pol lit, nie wiem nie znam się ;). Nawiasy usunę (psują efekt wizualny) tekstu w nich zawartego nie ruszam. Pozdr![/quote]


Unless I grip the sword

I cannot protect you,



While grippinig the sword

I cannot embrace you...

Awatar użytkownika
Kai Man
Pisarz osiedlowy
Posty: 313
Rejestracja: czw 07 kwie 2011, 09:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krążek na bagnie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Kai Man » śr 20 kwie 2011, 11:36

Jego wczorajsza libacja alkoholowa, której był inicjatorem i jednocześnie jedynym uczestnikiem nosiła wszelkie znamiona zamierzonego poddanie się działaniu trunków

Nie po polsku?

zwykł powtarzać nasz bohater ,szukając mądrości w butelce.

literówka i chyba przecinek (interpunkcja, to nie ja ;) )


a wtedy jego skromna osoba odbędzie wiele dalekich podróże w różnych kierunkach, w tym samym momencie.

to samo, co w pierwszym cytacie, nie po polsku i przecinki.

Gdyby wziąć pod wgląd dedukcyjny wywód

przesadzone wyrażenie i, jak mniemam, nieco maślanego masła się wkradło. "Gdyby wziąć wywód, pod względem tego, że ..., to...", lub jakoś siakoś... Wywód, to inaczej "dowód", czyli proces myślowy polegający na rozwiązywaniu zadania, zatem dedukcyjny wywód? No moim zdaniem nie tak.

słyszy każdy szmer, jaki wydaje stonoga

Boguś szybko dostrzegłby w postaci Harta, a w tle wyróżniłby bogaty poczet myśliwych.


Nie bardzo uwierzę w imię własne charta... No, chociaż każdy chart ma hart ducha, mniemam :P

wzniósł ten potężny oręż w górę, aby resztą


kolos Rodyjski, gdy mijał wyspę


Tych przecinków, a ja jestem, podkreślam, słaby w interpunkcji, jest o wiele więcej...
Cały tekst czytało mi się dosyć ciężko... Nie potrafię wyjaśnić dosadnie dlaczego... Może nadmiar w układaniu zdań? Pozdrawiam.


Tacitisque senescimus annis
Najmądrzejsza rzecz, to wiedzieć co jest nieosiągalne, a nie w głupocie swojej, dążyć ku temu za wszelką cenę
- Zero Tolerancji -

Awatar użytkownika
Ebru
Pisarz osiedlowy
Posty: 399
Rejestracja: czw 30 wrz 2010, 14:12
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Ebru » pt 10 sie 2012, 15:59

Bogusław leżał w rowie jak dziewica po nocy poślubnej spędzonej kolejno z mężem, drużbą i teściem

I co to porównanie ma znaczyć? Pierwszy raz w życiu upił się i to od razu tak porządnie? Jeśli chodziło ci o to, że leży jak bela, to porównanie nie wyszło.

Autor, jako uprawniony przez długą tradycję skodyfikowaną w dziele Arystotelesa „Poetyka” dobrych kilka wieków temu, ma prawo posłużyć się metaforą, której to zbereźny tejże metafory odbiór czytelnik bierze na swój własny karb. Autor nie może mieć sobie niczego do zarzucenia, gdyż na myśli miał ogólny stan fatalnego zmęczenia związany z poprzedzającą owy stan męczącą aktywnością. Ponadto Boguś nigdy wzorem cnoty nie był. Ba! Jego wczorajsza libacja alkoholowa, której był inicjatorem i jednocześnie jedynym uczestnikiem nosiła wszelkie znamiona zamierzonego poddanie się działaniu trunków.

Po dziwnym porównaniu fundujesz czytelnikowi coś takiego? Piszesz opowiadanie czy jakiś dokument?

„Nihil est in intelle in sensu” ( Nie ma nic w umyśle, czego przedtem by nie było w zmysłach)

Po pierwsze nawiasy rzadko kiedy wypadają dobrze w opowiadaniu, po drugie zdecyduj się: chcesz zamieszczać sentencje łacińskie czy ich wersję polską?

...a wtedy jego skromna osoba odbędzie wiele dalekich podróże w różnych kierunkach w tym samym momencie.

Wiele dalekich podróży w różnych kierunkach i w tym samym momencie.

Gdyby wziąć pod wgląd dedukcyjny wywód, badacz mógłby z łatwością wywnioskować, że empirycznymi oczami widzi Boguś cienie krzewów układające się w fantasmagorie krwiożerczych monstrów; empirycznymi uszami słyszy każdy szmer jaki wydaje stonoga ...

Co to są empiryczne oczy? Empiryczny, czyli doświadczalny.

Ciepłe promienie Słońce świeciły mu w twarz i ogrzewały obolałe kończyny.

Słońce małą literą.

Boguś szybko dostrzegłby w postaci Harta, a w tle wyróżniłby bogaty poczet myśliwych.

Charta. I nie wyróżniłby myśliwych, ale by ich po prostu zobaczył.

Jednakże bohater nie zwracając uwagi na swoje domniemane tragiczne położenie postanowił drogo skórę sprzedać.

Skoro domniemane, to dlaczego będzie się bronił?

stanął rozłożywszy szeroko nogi jak kolos Rodyjski gdy mijał wyspę Faros i zamachnął się do ciosu.

Kolos Rodyjski - dużą literą. Kolos o ile mnie pamięć nie myli, sobie stał i niczego nie mijał.

tak był Boguś wojowniczy i takim zionął powietrzem jak tenże zwierz

Od kiedy jelenie pachną alkoholem?

I ozywa się w te słowa

A czemuż tak nagle zawiało przeszłością?

O czym ma być twoje opowiadanie? Bo jak na razie opisałeś bardzo dziwnym językiem pijaka w parku, który zostaje zaatakowany przez psa. Nie zaciekawiło mnie, twój styl jest udziwniony, przez co czyta się ciężko. Pełno sentencji łacińskich, które niczemu nie służą. Na dodatek tekst roi się od błędów językowych.



Awatar użytkownika
shinjiru
Szkolny pisarzyna
Posty: 41
Rejestracja: czw 19 lip 2012, 14:41
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: shinjiru » pt 10 sie 2012, 17:07

Ebru pisze:Bogusław leżał w rowie jak dziewica po nocy poślubnej spędzonej kolejno z mężem, drużbą i teściem

I co to porównanie ma znaczyć? Pierwszy raz w życiu upił się i to od razu tak porządnie? Jeśli chodziło ci o to, że leży jak bela, to porównanie nie wyszło.


a ja ma myślałem, że takie debilne porównania sa czymś popularnym w polskich powieściach i mają wywołać radość u czytających hahaha ... -_- [takie rzeczy w achai były]

[ Dodano: Pią 10 Sie, 2012 ]
co do opka -NUDNE nie umiecie pisać normalnych opowiadań? W sensie, że; są bohaterowie, mają normalne naturalne dialogi, narrator i zdarzenia pchają akcję do przodu, coś się ciekawego dzieje.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości