Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

La belle France [miniatura obyczajowa]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Michał Medwid
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: ndz 03 paź 2010, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

La belle France [miniatura obyczajowa]

Postautor: Michał Medwid » pn 18 kwie 2011, 15:01

„La belle France”.

WWWNad brzegiem Loary ludzie rozłożeni na kocach. Słychać gwar rozmów, śmiech, śpiew, gitarę, na której młody Francuz gra gypsy jazz. Korki wyskakują z butelek, papierosy podawane z ręki do ręki, całusy w oba policzki. Salut! Światła Nantes migoczą w spokojnej powierzchni rzeki. Niedaleko od brzegu przepływa prom, na którym jakiś bogacz wyprawił przyjęcie. Światła zalewają brzeg, a ludzie wstrzymują oddech, zachwyceni pięknem chwili. Na pokładzie gra orkiestra, pary w wieczorowych kreacjach kołyszą się majestatycznie w rytm walca wiedeńskiego, kelnerzy lawirują w tłumie roznosząc drinki i przekąski. Po chwili półmrok na powrót ogarnia maleńkie uniwersum zabawy i beztroski. Przy gitarzyście klęka dwóch chłopców. Jeden wygląda nieco jak David Gilmour, drugi ma ciemną skórę i okulary w drucianej oprawce. Obaj są nadzwyczajnie weseli. Chcą żeby muzyk wypił z nimi swoje zdrowie. Częstują whisky. Pytają czy mogą na chwilę zostać i posłuchać. Francuz trąca struny, zaczyna grać „Les playboys” Jacquesa Dutronca. Il y a les playboys de profession. Ci, którzy znają tekst przyłączają się zwrotka po zwrotce, nabierając śmiałości. Trawnik przeistacza się w scenę z musicalu, gdzie każdy porzuca to, co właśnie miał do zrobienia, by śpiewać, tańczyć i cieszyć się.
WWWPrzychodzi coraz więcej ludzi. Przybywa wina, sera i bagietek. Ludzie częstują się jedzeniem i alkoholem. Łamią chlebem, podają butelki. David Gilmour przypala jointa, zaciąga się kilka razy i podaje dalej. Muzyka na chwilę cichnie, słychać kaszel, po czym młody Francuz wraca do przerwanej piosenki.
WWWKtoś wchodzi w krzaki rosnące tuż nad brzegiem rzeki, by oddać mocz. Czarna sylwetka odcina się wyraźnie na tle tonącej w refleksach światła tafli.
WWW- Tre picturesque! – wykrzykuje entuzjastka fotografii, flesz błyska kilkakrotnie uwieczniając oddającego mocz na karcie pamięci Olympusa.
WWWAlejką wysypaną drobnymi kamyczkami idzie obejmująca się w pasie para. Twarze zaczerwienione od wina, chociaż gałązki i liście we włosach dziewczyny mogą sugerować co innego. Przysiadają się do rozśpiewanego towarzystwa. Przyjmują butelkę i kawałek bagietki posmarowanej serem. Chłopak wyjmuje z kieszeni paczkę tytoniu oraz bibułki. Skręca dwa papierosy, które odpala naraz. Jednego podaje swej towarzyszce. W chwilę później tą samą alejką przechadza się dwóch żandarmów. Nie zwalniają kroku, lecz ich twarze rozpogadza uśmiech. La belle France, myślą zapewne. Dawniej i oni siadali na trawnikach z gitarą, by pijąc wino cieszyć się życiem. Radować ulotnymi momentami szczęścia, które warto zapamiętać, by mieć do czego wracać w ponure jesienne wieczory.
WWWDwie dziewczyny zaczynają improwizacje wokalne. Ich głosy niosą się wzdłuż rzeki, wraz z wiatrem, na skrzydłach mew, w miasto Juliusza Verne’a. Wszyscy, którzy śpiewali milkną. Ten moment należy tylko do tych dwóch dziewczyn. Ich głosy pną się, nieraz trytonami, ku muzycznej ekstazie, ku zatraceniu, ku szaleństwu wykraczającemu poza możliwości pięciolinii. Mięśnie twarzy drgające z wysiłku, powieki zaciśnięte, maksymalne skupienie. Nie kończą, osiągnęły już doskonałość, lecz nie kończą. Poszukują idealnego momentu, by przekazać pałeczkę gitarzyście, który czeka, bezdźwięcznie przesuwając palcami po strunach. Dostraja się do tonacji podsuwanych przez dziewczyny. Wznoszą się wyżej, ponad chmury, blisko gwiazd, jeszcze dalej, tak daleko, że mogą nie wrócić i gdy już niemal kompletnie znikły ich improwizacja osiągnęła to, co zamierzały i zabrzmiała gitara. Szalona, jak flamenco, zmysłowa, niczym tango, pełna wdzięku, na wzór kompozycji Czajkowskiego. Prawdziwa orgia dźwięków.
WWWNiecałe sto metrów dalej, gdzie znajduje się jeden z dziesiątek mostów spinających podzielone Loarą i mniejszymi kanałami Nantes, oparty plecami o zimny beton siedzi kloszard z owczarkiem alzackim warującym u boku. Pies strzyże nieustannie uszami, dyszy ciężko. Od czasu do czasu skamle cicho, jakby próbował dostroić się do granej muzyki. Jego pan, zawinięty w brudne, postrzępione łachmany, cuchnący kwaśnym odorem moczu, słodką wonią wina, wpatruje się załzawionymi oczyma w swe zniszczone dłonie. Żandarmi nie zwracają na niego żadnej uwagi, gdy przechodzą obok, odprowadzani czujnym spojrzeniem psa. Trudno stwierdzić, czy bezdomny płacze, czy też nie. Jego ciałem wstrząsa kilka silnych spazmów. Sennie, ociężałym, niezgrabnym ruchem podnosi do ust niemal pustą flaszkę taniego wina. Przełyka głośno, a wystające jabłko Adama poskakuje groteskowo, na podobieństwo odbijanego od ziemi kauczuku.
WWWMężczyzna krztusi się, opryskuje śliną podbródek. Ściera ją niedbale, brudnym rękawem marynarki. Ciska pustą butelkę przed siebie, która upada na trawnik z głuchym uderzeniem i pozostaje w miejscu. Załzawionymi oczyma kloszard wpatruje się teraz w roześmiane towarzystwo. Wpatruje się długo, niemal nie mrugając. Jego twarz nie wyraża ani pogardy, ani zazdrości, ani złości, zawstydzenia, pożądania, ciekawości. Emocje dawno temu ustąpiły miejsca instynktowi, najsilniejszemu, jaki posiada każda istota ludzka.
WWW- C’est la vie – mówi kloszard do swego psa.
Ostatnio zmieniony czw 05 sty 2012, 13:13 przez Michał Medwid, łącznie zmieniany 4 razy.



Awatar użytkownika
polish
Dusza pisarza
Posty: 562
Rejestracja: ndz 27 cze 2010, 17:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wola
Płeć: Mężczyzna

Postautor: polish » pn 18 kwie 2011, 15:56

Przy gitarzyście klęka dwóch chłopców. Jeden wygląda nieco jak David Gilmour



Obrazek

Herman EDIT: Rozumiem, co chciałeś ukazać, jednak samym cytatem i obrazkiem za dużo nie powiedziałeś. Autor oczekuje opinii, poprawek, ewentualnych uwag, a tutaj widzę tylko to ostatnie.
Ostatnio zmieniony pn 18 kwie 2011, 20:39 przez polish, łącznie zmieniany 1 raz.


Obrazek

Awatar użytkownika
Darkling
Pisarz osiedlowy
Posty: 380
Rejestracja: sob 08 lis 2008, 23:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Darkling » pn 18 kwie 2011, 17:29

Hmmm... warsztat ciekawy, choć namieszane strasznie z czasami. To po pierwsze. Po drugie przecinki. Raz jest ich za dużo:
Szalona, jak flamenco, zmysłowa, niczym tango, pełna wdzięku, na wzór kompozycji Czajkowskiego.
- Niby można tłumaczyć wszystko "licentia poetica", ale nie zmienia to faktu, że jest ich za dużo ;). W niektórych miejscach nie mają żadnego sensu. Czasem lepiej zastąpić przecinek kropką. A tak poza tym, to kontrast w tekście przedstawiony, jest do bólu oklepany :). Niby fajnie się czyta, niby zdania ładne, ale... w McDonaldzie też w sumie jest smacznie i najeść się można, ale potem brzuch boli ;).


These dreams in which I'm dying are the best I ever have.

I'd like to learn how to play irish melody on flute.

"Dreaming dreams no mortal ever dare to dream"
E.A. Poe "The Crow"

Awatar użytkownika
Kai Man
Pisarz osiedlowy
Posty: 313
Rejestracja: czw 07 kwie 2011, 09:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krążek na bagnie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Re: La belle France [miniatura obyczajowa]

Postautor: Kai Man » wt 19 kwie 2011, 14:25

Michał Medwid pisze: Przełyka głośno, a wystające jabłko Adama poskakuje groteskowo, na podobieństwo odbijanego od ziemi kauczuku. .


No kurde niby w porządku... Ale jakoś ten "staropolski" wyraz tu mi nie pasuje. Wolałbym, by kloszardowi grdyka zatańczyła lubo podskoczyła... Ale takie, czepianie raczej. Opis, wedle mnie spójny. No, tak prawie tam byłem i zapaliłem z nimi to coś, czego w życiu nie paliłem :P


Tacitisque senescimus annis
Najmądrzejsza rzecz, to wiedzieć co jest nieosiągalne, a nie w głupocie swojej, dążyć ku temu za wszelką cenę
- Zero Tolerancji -

Awatar użytkownika
Michał Medwid
Pisarz domowy
Posty: 51
Rejestracja: ndz 03 paź 2010, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Michał Medwid » wt 19 kwie 2011, 15:03

Polishbritpopper wykazał się zadziwiająco rozwiniętą umiejętnością posługiwania się Painta. Jestem pod wrażeniem. Brawo!

Kaim Man, zeżarłem "d" w tym słowie i nie wyłapałem przy sprawdzaniu. W zamierzeniu miało być "podskakuje", nie "poskakuje". :)



Awatar użytkownika
polish
Dusza pisarza
Posty: 562
Rejestracja: ndz 27 cze 2010, 17:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wola
Płeć: Mężczyzna

Postautor: polish » wt 19 kwie 2011, 17:10

Polishbritpopper wykazał się zadziwiająco rozwiniętą umiejętnością posługiwania się Painta. Jestem pod wrażeniem. Brawo!


O wysoce przesadzony komplement :D, wcale nie jestem jakoś wybitnie zdolny. To się w Polsce mówi, że na bezrybiu i rak ryba.


Obrazek

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2393
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » pt 09 gru 2011, 11:23

Michał Medwid pisze:Światła Nantes migoczą w spokojnej powierzchni rzeki.
Raczej "na powierzchni", chociaż i to mnie jakoś średnio brzmi.

Michał Medwid pisze:Ktoś wchodzi w krzaki rosnące tuż nad brzegiem rzeki, by oddać mocz. Czarna sylwetka odcina się wyraźnie na tle tonącej w refleksach światła tafli.
WWW- Tre picturesque! – wykrzykuje entuzjastka fotografii, flesz błyska kilkakrotnie uwieczniając oddającego mocz na karcie pamięci Olympusa.
Powtórzenie. Nie widzę tu dla niego żadnej ważnej roli.

Michał Medwid pisze: kołyszą się majestatycznie w rytm walca wiedeńskiego
opis "majestatyczne kołysanie się" jakoś mi nie pasuje do walca wiedeńskiego

Całkiem ładny tekst, chociaż momentami mnie nudził. Najbardziej chyba przypadł mi do gustu opis śpiewu tych dziewcząt - w tym momencie poczułam atmosferę. Czy też może od tego momentu dopiero?
Wcześniej wydawało mi się, że tę sielankową, szczęśliwą scenę budujesz trochę na siłę (bardziej wmawiając niż pokazując czytelnikowi, że tak jest).

Treść - w sensie zestawienia ludzi szczęśliwych i kloszarda - nie zaskakuje jakoś, ani nie wciąga specjalnie, ale jest dobrze przekazana. Spójne, wyraźnie zakończone - jest ok.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » wt 20 gru 2011, 13:56

[1]Nad brzegiem Loary ludzie rozłożeni na kocach. Słychać gwar rozmów, śmiech, śpiew, gitarę, [4]na której młody Francuz gra gypsy jazz. Korki wyskakują z butelek, [2]papierosy podawane z ręki do ręki, [2a]całusy w oba policzki. Salut! Światła Nantes migoczą [3]w spokojnej powierzchni rzeki. Niedaleko od brzegu przepływa prom, [4a]na którym jakiś bogacz wyprawił przyjęcie. Światła zalewają brzeg, a ludzie wstrzymują oddech, zachwyceni pięknem chwili. Na pokładzie gra orkiestra, pary w wieczorowych kreacjach kołyszą się majestatycznie w rytm walca wiedeńskiego, kelnerzy lawirują w tłumie roznosząc drinki i przekąski. Po chwili półmrok na powrót ogarnia maleńkie uniwersum zabawy i beztroski. Przy gitarzyście klęka dwóch chłopców. Jeden wygląda nieco jak David Gilmour, drugi ma ciemną skórę i okulary w drucianej oprawce. Obaj są nadzwyczajnie weseli. [5]Chcą żeby muzyk wypił z nimi swoje zdrowie.


Puzzle rozsypane na podłodze nie tworzą obrazu. Dopiero ich odpowiednie połączenie sprawia, że nic nie znaczące fragmenty stają się jednym kadrem. Tu właśnie są takie kawałki-wyrazy i zdania, które rozsypujesz w nadziei, że ktoś je poskłada za Ciebie. Oczywiście, w malarstwie jest styl podobny do tego co kreślisz. Wracając do powyższego cytowanego fragmentu:
[1] - Strzelasz niepełnym obrazkiem, choć to poprawne, to niepełne - brakuje mi tutaj informacji o tych ludziach - rozłożeni to także kolokwialny wyraz, ustawiający poprzeczkę (nisko w moim odczuciu) dla jakości utworu.
[2] - Po wstępie, może nie doskonałym, ale plastycznym, przechodzisz do osób i czynności, ale staje się to bezosobowe, a wrażenie niepełności obrazu zaczyna przybierać na sile.
[3] - coś odbija się na/od powierzchni, nie w niej.
[4 i 4a] - sięgasz po powtórzenie, aby wprowadzić podmiot. Zaczyna być nudno.
[5] - I tu, jakby na podsumowanie niepełności tworzonych obrazów, masz skrót zdania, i przy tym babolek. Bo jakże to jest wypić zdrowie?

Jeden wygląda nieco jak David Gilmour, drugi ma ciemną skórę i okulary w drucianej oprawce. Obaj są nadzwyczajnie weseli.

Nie znam człowieka. Ale opis brzmi dla mnie mniej więcej tak: jeden miał spodnie do pasa a drugi kurtkę tego samego koloru.

Trawnik przeistacza się w scenę z musicalu, gdzie każdy porzuca to, co właśnie miał do zrobienia, by śpiewać, tańczyć i cieszyć się.

uhm, czyli miał do zrobienia, cytuję z początku "rozłożenie na kocu"? Zauważ, że twoje słowa to skały - nie zmienione. Raz ukazane pozostają w pamięci, tworząc obraz - tutaj właśnie zniszczyłeś i tak wątłą wizję.

Przychodzi coraz więcej ludzi. Przybywa wina, sera i bagietek. Ludzie częstują się jedzeniem i alkoholem. Łamią chlebem, podają butelki. David Gilmour przypala jointa, zaciąga się kilka razy i podaje dalej. Muzyka na chwilę cichnie, słychać kaszel, po czym młody Francuz wraca do przerwanej piosenki.

A teraz ciekawa odmiana, gdyż wcześniej papierosy i buziaki były bezosobowe, to dla kontrastu wprowadziłeś "osobowości", ale przy tym czynisz powtórzenie. Nie rozumiem sensowności stylu.

Twarze zaczerwienione od wina, chociaż gałązki i liście we włosach dziewczyny mogą sugerować co innego.

A to mi się podoba - jedno zdanie, wiele przeżyć, wiele wizji, możliwości. Viola! Można? Można.

Scenka, sielankowa, prosta i urocza na swój sposób, której podsumowaniem jest jakże równie zwyczajne powiedzenie (także znane w Polsce) została przez ciebie rozpisana chaotycznie - i choć pomysł przejawia się w każdym zdaniu, to w tym gulaszu zabrakło przypraw. Albo wprawy kucharza. Taki styl, gdzie zdania są rzucane niczym widokówki przed oczy oglądającego wcale a wcale nie wychodzą - a jeśli już, ja takowych nie miałem przyjemności czytać. Co do pomysłu, mało oryginalny, a nieciekawe wykonanie sprawiło, że czytało się źle.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości