Ogrody [fragment]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
minojek
Pisarz osiedlowy
Posty: 255
Rejestracja: sob 11 kwie 2009, 16:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Ogrody [fragment]

Postautor: minojek » czw 17 mar 2011, 17:01

WWW Właściwie sam nie wiem, dlaczego tę historię opowiem z takim spokojem. Być może go nie wyczujecie, wybaczcie, momentami trudno opowiadać o czymś, co równie dobrze prócz śmiechu mogłoby wywołać łzy. Pomyślmy tylko, ile było jeszcze przed nami. Najgorsze, że skończyliśmy w punkcie wyjścia z pustym kontem i zniszczoną psychiką.
WWW Jurek przed śmiercią zostawił list. Napisał w nim, iż jego życie ani w procencie nie przypominało wizji, która nachodziła go każdej nocy. Bez wyjątku, wyobraźcie sobie chociażby samych siebie, nakręcanych dragami i chorymi snami, kiedy się wydaje, że świat faktycznie jest nasz, że nie należy do ogółu i ogół musi być nam podporządkowany.
WWW Jurek w dniu śmierci nie miał w organizmie żadnej z używek. A zażywał ich całkiem sporo, począwszy od alkoholu (ulubione koniaki, najchętniej popijał te o szlachetnej barwie) po białe proszki. I tak się dziwię, że przeżył tyle, ile przeżył. To nieprawdopodobne.
WWW Jurek strzelił sobie w twarz z odległości niecałego centymetra; pocisk pękł już w lufie, siła odśrodkowa wbiła mu w czaszkę metalową śrubę i resztę szajsu z mechanizmu.
WWW Jurek miał piękny pogrzeb.
Lecz przed nim był ktoś jeszcze. Ktoś, kogo macie prawo nie znać, Wincenty Karnicki, najstarszy z bandy. Kiedyśmy się poznali, ile mógł sobie liczyć, osiemdziesiąt wiosen, osiemdziesiąt pięć? Z pewnością podchodził pod dziewięćdziesiątką. Chcąc go pokrótce scharakteryzować, należałoby przytoczyć stwierdzenie pewnej panienki, że on może i stary, ale jary. Z zastrzeżeniem, że w jej przypadku mogło chodzić wyłącznie o seks.



Awatar użytkownika
Luka w pamięci
Umysł pisarza
Posty: 770
Rejestracja: pn 16 sie 2010, 17:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Luka w pamięci » pt 25 mar 2011, 14:37

minojek pisze:Napisał w nim, iż jego życie ani w procencie nie przypominało wizji, która nachodziła go każdej nocy.

nie jest źle, ale ładniej zabrzmi ani jednym procencie

minojek pisze:Jurek strzelił sobie w twarz z odległości niecałego centymetra; pocisk pękł już w lufie, siła odśrodkowa wbiła mu w czaszkę metalową śrubę i resztę szajsu z mechanizmu.

Opisujesz tak dokładnie, a mi przeszkadza akurat słówko twarz: czyli gdzie dokładnie strzelił? W nos? Czoło?
Poza tym - czy to na pewno o siłę odśrodkową chodzi? Nie znam się na fizyce, ale to chyba dotyczy bezwładności i ruchu po krzywiźnie (jakoś tak), ale mogę się mylić.

minojek pisze:Z pewnością podchodził pod dziewięćdziesiątką.

literówka - ę

Poza tymi małymi, technicznymi bzdurkami - co ja właściwie mam ocenić? Opis? Fabułkę w pigułce? Mogę tylko powiedzieć to, co już wiesz, to w czym jesteś dobry. Za każdym razem, kiedy czytam coś twojego, podoba mi się, jak tkwisz w swoim świecie, nie pisząc wcale dla czytelnika, a tylko łaskawie pozwalać mu przyglądać się z boku. To, czy będzie zrozumiałe, jest sprawą drugorzędną, dlatego każdy może sobie zinterpretować po swojemu. Zawsze jakiś tam klimat potrafisz zbudować, taki swój własny, niewysilony, nie obciążony niczyimi oczekiwaniami. Przy tak krótkich fragmentach to się sprawdza. Przy długich, gdzie już trzeba ułożyć porządną historię, nie przytrzymasz czytelnika na długo.

Pozdrawiam.


ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
arturborat
Pisarz domowy
Posty: 170
Rejestracja: czw 24 lut 2011, 21:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: arturborat » ndz 27 mar 2011, 14:06

Jurek strzelił sobie w twarz z odległości niecałego centymetra; pocisk pękł już w lufie, siła odśrodkowa wbiła mu w czaszkę metalową śrubę i resztę szajsu z mechanizmu.


Czyli strzelał mierząc do swojej twarzy ("z odległości niecałego centymetra").

Pocisk pękł już w lufie


To "już" sugeruje, że pociski tak czy owak pękają. A normalne pociski strzeleckie nie pękają, lecz sobą po prostu rażą cel. Musiałby zatem używać jakiegoś specjalnego pocisku wyposażonego w materiał wybuchowy (nie mylić z materiałem miotającym naboju, czyli prochem w łusce, który ma wyrzucić pocisk z lufy). Dla celów samobójczych samo użycie takiego pocisku jest przekombinowane, a to że wybuchł jeszcze w lufie - bardzo mało prawdopodobne. Czy tekst by coś stracił, gdyby po prostu palnął sobie w łeb jak Bóg przykazał? Jeśli jednak strzelał z lufą skierowaną w stronę twarzy, to siła odśrodkowa działa na boki, czyli lufa się rozrywa, a nie wszystko leci do przodu. Lufa, bo zamek, komora są raczej poza podejrzeniem (pękł w końcu pocisk w lufie, a nie eksplodował w sposób niekontrolowany nabój w komorze (ew. bębenku, baskili). Rozerwanie pocisku w lufie powinno raczej uratować przed śmiercią samobójczą. Chyba że trzymał broń równolegle do twarzy, a nie prostopadle.... Albo ewentualnie strzelał do siebie z katiuszy... I jaka to metalowa śruba miałaby z tej tajemniczej broni wylecieć? Chyba nie zadałeś sobie trudu sprawdzenia, jak zbudowana jest broń (krótka i długa).
Artur

[ Dodano: Nie 27 Mar, 2011 ]
Acha -"metalowa śruba" (abstrahując już od problemu - skąd ona się niby wzięła?). Śruby zasadniczo są metalowe, więc zbędny przymiotnik można sobie śmiało darować. Gdyby była drewniana, gipsowa albo z węglików spiekanych, wtedy warto by to jakoś uwypuklić (choć właściwie też po co w kontekście strzelania sobie łeb?).
Artur



Awatar użytkownika
dorapa
Debiutant
Debiutant
Posty: 3396
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » pn 28 mar 2011, 10:29

minojek pisze:począwszy od alkoholu (ulubione koniaki, najchętniej popijał te o szlachetnej barwie)


Koniaków nie pijam nawet w Koniakowie, ale czy są jakieś o nieszlachetnej barwie? Denaturat?
minojek pisze:Z pewnością podchodził pod dziewięćdziesiątką. Chcąc go pokrótce scharakteryzować, należałoby przytoczyć stwierdzenie pewnej panienki, że on może i stary, ale jary. Z zastrzeżeniem, że w jej przypadku mogło chodzić wyłącznie o seks.

Ble! Starzec lat dziewięćdziesiąt i seks. Aż taki był bogaty? A może ta panienka nie miała normalnych zapotrzebowań? Obleśny starzec i panienka. Jeszcze raz - ble!

Ja nie lubię miniatur i fragmentów tycich-tycich, bo o czym tu pisać? Zanim się człowiek rozsmakuje. to już kończy lekturę, bo liter artyście brakło. :)

Bardzo podobał mi się kawałek z anaforą "Jurek...".
Pozdrawiam.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
lilifleur
Pisarz domowy
Posty: 136
Rejestracja: pt 05 mar 2010, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: lilifleur » sob 09 kwie 2011, 15:56

minojek pisze:Właściwie sam nie wiem, dlaczego tę historię opowiem z takim spokojem. Być może go nie wyczujecie, wybaczcie, momentami trudno opowiadać o czymś, co równie dobrze prócz śmiechu mogłoby wywołać łzy.

Nie rozumiem... Jeśli opowiada ze spokojem, to na pewno wyczujemy, a jeśli nie wyczujemy, to znaczy, że spokój był pozorny.
Poza tym albo równie dobrze albo prócz, bo tak jak teraz brzmi nielogicznie.
minojek pisze: Pomyślmy tylko, ile było jeszcze przed nami.

"Pomyślmy tylko" jest używane w dość określonych sytuacjach, kiedy mówimy o czymś hipotetycznym. Możemy pomyśleć o tym, co było przed nami (zakładam, że kiedyś, np. kiedy byliśmy młodzi).
minojek pisze: Bez wyjątku, wyobraźcie sobie chociażby samych siebie, nakręcanych dragami i chorymi snami, kiedy się wydaje, że świat faktycznie jest nasz, że nie należy do ogółu i ogół musi być nam podporządkowany.

To zdanie jest brzydkie. Wyobraźcie sobie samych siebie? Jak to brzmi? czy ktoś tak powie? Raczej - wyobraźcie sobie, że jesteście (nakręceni dragami). Poza tym - jak można być nakręconym chorymi snami? Mnie te chore sny robią tu za jakiś mało przemyślany ozdobnik. Dalej - świat faktycznie jest nasz? Jeśli już to mój, w sensie - jednej osoby, która akurat o tym myśli, nie jakiejś bliżej zresztą niesprecyzowanej grupy. Ten ogół też mnie zbija z nóg. Ogół czego? Ludzi? Ludzi i zwierząt? Pokoleń?
minojek pisze:Jurek w dniu śmierci nie miał w organizmie żadnej z używek

Żadnej używki.
minojek pisze:To nieprawdopodobne.

Dlaczego? Piszesz coś takiego, ale czytelnik Ci nie wierzy.
minojek pisze:Jurek strzelił sobie w twarz z odległości niecałego centymetra

Strzelić w twarz = strzelić z plaskacza. ;)
ile mógł sobie liczyć, osiemdziesiąt wiosen, osiemdziesiąt pięć? Z pewnością podchodził pod dziewięćdziesiątką.

Ile mógł sobie liczyć... pomidorów? :D
No a podkreślone - strasznie kolokwialne.

Bardzo dużo błędów, jak na tak krótki tekst. Nie panujesz do końca nad językiem, przez co nie osiągasz zamierzonych efektów, tekst robi się więc niewiarygodny. Nie wiem też o czym on był, jak ma się do niego tytuł i ostatni akapit. Za dużo natchnienia, za mało precyzji.

Pozdrawiam!


A tristeza tem sempre uma esperança
De um dia não ser mais triste não


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości