Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Obraz

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Obraz

Postautor: Martinius » śr 16 lut 2011, 01:24

[center]Obraz[/center]

   Malarz patrzył ze smutkiem na rozległą równinę pokrytą tysiącami trupów w srebrnych zbrojach, odbijających promienie zachodzącego słońca. W powietrzu unosił się smród gnijących ciał przemieszany z wilgotnym powietrzem, więc przykładał białą chustę do nosa gdy brał głębszy wdech. Gdzieś z oddali dobiegały jęki i nawoływania o pomoc, od rannych wygranych, jak i przegranych. Medycy niespiesznie ich odszukiwali, i tylko błąkali się, omijając zabitych, czasem ignorując zdesperowane próby zwrócenia na siebie uwagi przez dogorywających rycerzy.
   Szerokie płótno spoczywało na sztaludze, a obok — na kilku beczkach — leżały farby i pędzle, którymi artysta zamierzał uwiecznić widok. Czekał tylko na rozkaz...
   Król otarł usta, sapiąc przy tym ohydnie.
   — No, Wiktusie, maluj, jak chcesz przejść do historii. — Położył sękatą dłoń na ramieniu artysty i potrząsnął podwładnym. — Rób tak, jak widzisz, nie szczędź detali.
   Sługa spuścił głowę, posmutniawszy jeszcze bardziej niż dotychczas.
   — Obawiam się, królu, że aby przejść do historii, to znajduję się po niewłaściwej stronie płótna.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
gebilis
Pisarz pokoleń
Posty: 999
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 15:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: gebilis » śr 16 lut 2011, 10:43

Po pierwsze: czemu tak krótko?
Po drugie: akapity mogłeś sobie darować, z nimi źle się czyta
Po trzecie: pomysł mi sie spodobał, wykonanie juz nie tak. Zbyt skrótowe, a mogła by być z tego prawdziwa perełka. Popuśc wodze fantazji, rozpisz to na plastycznie opisane obrazy i do dzieła...
Co mnie razi, nie bedę podawać, bo to przede wszystkim skróty myślowe - gubiące głebszą treść.
I żeby nie było - temat mi sie spodobał. Zaczątki opowieści też - tylko proszę teraz o rozwiniecie ładnie kiełkującej myśli ^_^


Jak wydam, to rzecz będzie dobra . H. Sienkiewicz

Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » śr 16 lut 2011, 14:42

gebilis pisze:Zaczątki opowieści też

kochana, ale to miniatura... Żadna opowieść, tylko zamknięta całość :)


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott



   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
ewik33
Pisarz osiedlowy
Posty: 245
Rejestracja: wt 02 lut 2010, 10:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Re: Obraz

Postautor: ewik33 » śr 16 lut 2011, 18:09

Malarz patrzył ze smutkiem na rozległą równinę pokrytą tysiącami trupów w srebrnych zbrojach, odbijających promienie zachodzącego słońca.


Zdanie jest odrobinę przydługie, choć poprawne. Jednak osobiście napisałabym tak:

Malarz patrzył ze smutkiem na rozległą równinę. Srebrzyste zbroje martwych rycerzy odbijały promienie zachodzącego słońca.

W powietrzu unosił się smród gnijących ciał przemieszany z wilgotnym powietrzem, więc przykładał białą chustę do nosa gdy brał głębszy wdech.


A tutaj małe ciachnięcie:

W powietrzu unosił się smród gnijących ciał i wilgoci, więc przykładał białą chustę do nosa gdy brał głębszy wdech.

Gdzieś z oddali dobiegały jęki i nawoływania o pomoc, od rannych wygranych, jak i przegranych.


Wywaliłabym gdziesia i znowu cięcie:

Z oddali dobiegały jęki. Ranni wrogich armii nawoływali o pomoc.


Medycy [1]niespiesznie ich odszukiwali, i [2]tylko błąkali się, omijając zabitych, [3] czasem ignorując zdesperowane próby zwrócenia na siebie uwagi przez dogorywających rycerzy.


[1] - Małe przestawienie.
[2] - Kasacja.
[3] - Cięcie

I mamy:

Medycy odszukiwali ich niespiesznie i błąkali się, omijając zabitych. Czasem ignorowali zdesperowane próby zwrócenia na siebie uwagi przez dogorywających rycerzy.

Sługa spuścił głowę, posmutniawszy jeszcze bardziej niż dotychczas.


Zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby bez tego fragmentu...

— Obawiam się, królu, że aby przejść do historii, to znajduję się po niewłaściwej stronie płótna.


Zdecydowanie wykasowałabym.

Lubię Twoje miniatury. Lakoniczne, subtelne, przemyślane. Kilkoma pociągnięciami pióra tworzysz wyważony szkic, z końcową mocniejszą kreską. Jedyne co bym zmieniła, to dopracowałabym zdania: tu i ówdzie skrócić, podzielić, coś wyrzucić. Poza tym podobało mi się.


„Pewne kawałki nieba przykuwają naszą uwagę na zawsze” - Ramon Jose Sender

Awatar użytkownika
Aktegev
Dusza pisarza
Posty: 584
Rejestracja: pn 06 gru 2010, 21:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Postautor: Aktegev » śr 16 lut 2011, 19:08

Wchodząc w temat (a zachęcił mnie tytuł), obawiałam się, że zobaczę kolejne emocjonalne wynurzenia zwane „miniaturą” i jestem przyjemnie zaskoczona.
W powietrzu unosił się smród gnijących ciał przemieszany z wilgotnym powietrzem, więc przykładał białą chustę do nosa gdy brał głębszy wdech.


Za dużo tu powietrza. Poza tym, dlaczego tylko przy głębszym wdechu przykładał chustę do nosa? Smród tylu ciał byłby raczej uciążliwy przy każdym wdechu. (Choć to też zależy od tego, jak długo bohater tam stał - zmysły mają tendencję do przyzwyczajania się do bodźców - oraz z której strony wiało. ;))

Gdzieś z oddali dobiegały jęki i nawoływania o pomoc, od rannych wygranych, jak i przegranych.

Jak dla mnie, za duży skrót myślowy na końcu.

Medycy niespiesznie ich odszukiwali, i tylko błąkali się, omijając zabitych, czasem ignorując zdesperowane próby zwrócenia na siebie uwagi przez dogorywających rycerzy.


Zastanowiłabym się nad słowem „czasem”. Z kontekstu wynika, że nie kwapili się do pomocy, więc ignorowali, lub często ignorowali rannych.

Ogólnie czytało się dobrze, no i jest temat. Całość natomiast wydaje mi się ciut za oszczędna, żebym mogła wczuć się w pełni w krajobraz po bitwie. Pokazujesz rzeczy, które są dość standardowe - tysiące trupów, zachodzące słońce, smród gnijących ciał - pokazujesz je w sposób prosty i poprawny, ale myślę, że można z tego wycisnąć więcej (niekoniecznie popadając w patos).
Mam jeszcze pytanie, cała sceneria odwołuje się do jakiegoś konkretnego okresu historycznego, czy wszystko to licentia poetica?


"Kiedy autor powiada, że pracował w porywie natchnienia, kłamie." Umberto Eco

Miłek z Czarnego Lasu /film/

Awatar użytkownika
peterka07
Zarodek pisarza
Posty: 14
Rejestracja: pn 11 paź 2010, 16:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: peterka07 » śr 16 lut 2011, 19:26

W powietrzu unosił się smród gnijących ciał przemieszany z wilgotnym powietrzem, więc przykładał białą chustę do nosa gdy brał głębszy wdech.

To zdanie jakoś mi nie brzmi. Ja bym napisał tak:
W powietrzu unosił się smród gnijących ciał i wilgoci. Artysta musiał przykładać chustę do nosa gdy brał głębszy oddech
Gdzieś z oddali dobiegały jęki i nawoływania o pomoc, od rannych wygranych, jak i przegranych.

Zaznaczone wyrzucić. Skoro miała miejsce bitwa to wiadomo, że ranni byli po jednej i po drugiej stronie konfliktu.

W ogóle tekst mi się podobał, szczególnie przesłanie na końcu. Może tylko powinieneś budować krótsze zdania.



Awatar użytkownika
dorapa
Pisarz
Pisarz
Posty: 3397
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » śr 16 lut 2011, 20:20

Nie jestem historykiem sztuki, ale jakoś mi się po głowie kołacze, że malowanie sztalugowe w plenerze, to wiek XIX. Zbroje zaś epokowo raczej odległe. Licencja poetika?

Widziałam kiedyś obraz, rosyjskiego malarza z XIX w. i nie przypomnę sobie tytułu. Rozległa równina, taka aż po kres nieba, na niej tysiące zabitych w bitwie żołnierzy w rosyjskich mundurach. Z przodu pop w ozdobnym ornacie. Dużo nieba, przestrzeni, powietrza. Tylko, że ono śmierdziało. Nad tym obrazem unosił się, jak w tej miniaturze, trupi odór, lepki osadzający się smród. Aż niemiło było oglądać. I niemiło czytać.

Martinius pisze:W powietrzu unosił się smród gnijących ciał przemieszany z wilgotnym powietrzem, więc przykładał białą chustę do nosa (przecinek) gdy brał głębszy wdech.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » czw 17 lut 2011, 09:29

Dziekuję za poczytanie i wylewne opinie. Miniatura nie jest tekstem historycznym.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott



   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
patkazoom262
Dusza pisarza
Posty: 454
Rejestracja: pn 17 mar 2008, 20:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Mokas
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: patkazoom262 » pt 18 lut 2011, 10:39

Może być. Powiem więcej - w końcu widzę miniaturkę z dobrym zakończeniem. Trochę problemów z przecinkami było (a tu brakuje, tu za dużo), ale już pewnie zostały ci wytknięte, więc się nie czepiam.

ewik33 pisze:Cytat:
— Obawiam się, królu, że aby przejść do historii, to znajduję się po niewłaściwej stronie płótna.


Zdecydowanie wykasowałabym.


Oj tak, tak, racja, wykasować. Ja sama, niestety, nadużywam tego słówka (i innych podobnych typu: tak, ten, tym itp. itd.)
Ostatnio zmieniony pn 21 lut 2011, 09:58 przez patkazoom262, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
gebilis
Pisarz pokoleń
Posty: 999
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 15:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: gebilis » pt 18 lut 2011, 12:36

Oo prośba o wykasowanie kluczowego zdania, które nadaje sens całej miniaturce? < wychodzi załamana>


Jak wydam, to rzecz będzie dobra . H. Sienkiewicz

Awatar użytkownika
patkazoom262
Dusza pisarza
Posty: 454
Rejestracja: pn 17 mar 2008, 20:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Mokas
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: patkazoom262 » pt 18 lut 2011, 12:42

Nie o całe zdanie mi chodzi oraz ewik33, tylko o słówko "to". Podczas cytowania myślałam, że się ono pogrubi, ale jak widać nie wyszło. Na drugi raz zanim mnie o coś oskarżysz, przeczytaj dokładnie wszystkie posty, ok? <wychodzi bardziej załamana niż poprzedniczka>

Marti_EDIT: Naprawiłem cytat, coby było jak trzeba.
Uwaga jak najbardziej słuszna.
Ostatnio zmieniony pn 21 lut 2011, 10:02 przez patkazoom262, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » pt 18 lut 2011, 12:58

Fajne zakończenie, takie se wykonanie. Zgadzam się z większością uwag ewik33 poza jednym:

Marti pisze:Cytat:
W powietrzu unosił się smród gnijących ciał przemieszany z wilgotnym powietrzem, więc przykładał białą chustę do nosa gdy brał głębszy wdech.


ewik33 pisze:A tutaj małe ciachnięcie:

W powietrzu unosił się smród gnijących ciał i wilgoci, więc przykładał białą chustę do nosa gdy brał głębszy wdech.
[/quote]

Ewik, co to jest smród wilgoci?

Jeśli już chcesz skracać (a myślę, że to zdanie warto), to:
W wilgotnym powietrzu unosił się smród gnijących ciał, więc przykładał białą chustę do nosa gdy brał głębszy wdech.

A gdyby wywalić "się", "białą" i "głębszy wdech"?

Wilgotne powietrze niosło smród gnijących ciał, więc przykładał chustę do nosa.


Ale to tylko mój minimalizm. ;)



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2394
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » ndz 20 lut 2011, 20:28

Jej! Miniatura nie o nieszczęśliwej miłości, nie o umierającym dziecku i nie o życiu jako drodze! :D
Dobra, już sobie nie kpię.

Chociaż to tak niezupełnie kpina... Raz na jakiś czas trafia się miniaturka, która mnie zaciekawi tematem. Po prostu coś, czego się nie spodziewałam. Scena na swój sposób ciekawa i ładnie zamknięta.

Niestety, jak dla mnie, okropnie rozpoczęta.
Opis pola bitwy jest jakiś mało plastyczny, strasznie siłowy. 200% treści w 10% objętości = zero klimatu. Rozumiem - miniatura, minimalizm, ale chyba rozpisanie tego "obrazu" na kilka zdań więcej dobrze by mu zrobiło. To, co jest brzmi momentami cokolwiek koślawo:
W powietrzu unosił się smród gnijących ciał przemieszany z wilgotnym powietrzem, więc przykładał białą chustę do nosa gdy brał głębszy wdech.
Raz, że powtórzenie. Dwa, że trochę mi to zazgrzytało jakby wilgotne powietrze unosiło się w powietrzu (jako element zmieszany ze smrodem... Cholera, nie umiem tego zgrabnie ująć). Trzy, że pierwsza część zdania jest dość długa, poprzednie zdanie też opasłe i napakowane treścią, i w pierwszej chwili nie miałam pojęcia, kto to "więc przykłada". Mój wewnętrzny lektor podpowiedział mi, że smród... :| Na szczęście szybko się zreflektował.

I tak naprawdę mogłabym się użerać z każdym zdaniem pierwszego akapitu.
Niemniej wszystkie uwagi byłyby bardzo subiektywną interwencją w Twój styl i na pewno nie pokrywałyby się z Twoimi zamiarami (chociażby jeśli chodzi o rozmiar miniaturki), więc nie będę tutaj zgrywać mądrzejszej. To po prostu zupełnie nie mój styl.

Od następnego akapitu robi się o niebo lepiej. Lżej, sprawniej. Zdania w dialogach są celne, niosą ze sobą jakiś ładunek - to mnie się podobało.

Podsumowując: tematyka na tak, wykonanie raczej na nie. Wychodzi mniej więcej na zero. Ani nie zachwyciło, ani nie odrzuciło.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości