Pragnienia Falvani- Prolog

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Milt
Pisarz domowy
Posty: 115
Rejestracja: ndz 07 lis 2010, 12:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Pragnienia Falvani- Prolog

Postautor: Milt » pt 28 sty 2011, 14:49

Noc ciemnym płaszczem okryła Anshular. Na granatowym niebie migotało tysiące srebrnych gwiazd. Po wąskich uliczkach przemykał wiatr pociągając za sobą złocisty piasek. Większość ludzi pomału wracała do domów, aby zapaść w upragniony sen po męczącym, upalnym dniu. Nieliczni decydowali się spędzić wieczór w oberży, gdzie w doborowym towarzystwie można było uraczyć się mocniejszym trunkiem, zagrać w kości i posłuchać najnowszych plotek o władcy lub innych ważnych osobistościach w kraju.
Wiadomości z pałacu roznosili żołnierze, którzy gromadami przychodzili do tego miejsca; zaraz po nich służba i artyści przebywający gościnnie na dworze króla Shahtara. Pośród z nich znalazł się rzeźbiarz, który ostatnio pracował nad figurami do pałacowych ogrodów. Gdy wszedł do oberży, grupa żołnierzy zaczęła machać i przywoływać artystę. Krążyły plotki, że wdał się w romans z księżniczką Falvani- młodszą siostrą króla. Co drugi wojskowy wodził za nią oczyma. Reszta albo miała już swoje lata i nie w głowie było im wzdychanie do dwudziestoletniej piękności, albo preferowała inny typ urody.
Młody rzeźbiarz obrzucił wojskowych obojętnym spojrzeniem i podszedł do baru. Potrzeba mu było naprawdę mocnego trunku, żeby uspokoić zlęknione serce i uciszyć wyrzuty sumienia. Barman stojący po przeciwnej stronie lady doskonale wyczuł nastrój młodego artysty. Sięgnął po butelkę Tlimu. Właściciel oberży nic sobie nie robił z wprowadzonego kilka lat temu zakazu serwowania tego niezwykle mocnego alkoholu w większych lokalach, choć dobrze wiedział, że żołnierze po wypiciu dwóch kieliszków tracą kontrolę i dopuszczają się różnych haniebnych czynów. Z drugiej strony zdawał sobie sprawę, że tego rodzaju alkohol stanowi najlepsze lekarstwo na zranioną duszę. Nalał trunku do szklanki i podał rzeźbiarzowi, po czym oddalił się, żeby obsłużyć kolejnego klienta. Widać było, że młodzieńcowi poza alkoholem potrzeba także odrobiny spokoju.
Młody mężczyzna kilka razy potrząsnął szklanką, mieszając trunek. Dopiero po chwili pociągnął spory łyk. Fala ognia przeszła przez jego gardło i przełyk, by znaleźć się w żołądku. Odetchnął głęboko. Dokładnie tego było mu trzeba... Bez zastanowienia wychylił kolejną porcję Tlimu.
Zdradził ją! Najzwyczajniej w świecie wziął kolejną kochankę. Co go podkusiło?! Przecież z Falvani było mu dobrze. Jak na swoje dwadzieścia lat była doświadczoną kochanką. Wiedziała jak zadowolić mężczyznę. Uśmiechnął się na wspomnienie kilku ostatnich spędzonych razem dni... Zaledwie tydzień temu wymykał się ze swojej komnaty, by przeżyć kolejną upojną noc z księżniczką. Noc, która pozostawiła po sobie przyjemne wspomnienia... Następnego dnia opuścił dwór. Zakończył prace nad figurami do królewskich ogrodów, zatem nic więcej go tam nie trzymało, nawet romans z siostrą króla. Wkrótce po tym znalazł kolejną kochankę, która, szczerze mówiąc, przy Falvani była mistrzynią w sztuce miłości. Mimo wszystko nie miała w sobie tyle klasy co księżniczka Anshularu.
Księżniczka Anshularu... Co o niej wiedział? Wystarczająco dużo, by obawiać się o swoje życie. Nienawidziła się dzielić. Mężczyznom, z którymi miała romanse, nie wolno było brać kolejnych kochanek. A jeśli już się na to poważyli... Przełknął ślinę. Jak dotąd dwóm malarzom i poecie udało się wyjść cało ze związku z Falvani. Jednak wcześniej doszli z nią do porozumienia, że ciągnięcie romansu nie ma sensu i najlepiej będzie, jak każde pójdzie swoją drogą. On nawet nie pisnął księżniczce słówkiem, że zamierza skończyć ich związek. Co gorsza już huczało od plotek, że wziął kolejną nałożnicę. Wolał nie wiedzieć jak wyglądała albo jak będzie wyglądać reakcja księżniczki na tę wiadomość. Tak czy inaczej może pomału żegnać się z beztroskim życiem, jakie dotąd wiódł.
Z tą myślą wypił Tlimu do końca i z hukiem odstawił szklaneczkę na blat. Ciekawiło go, jak wiele czasu mu jeszcze zostało i co się z nim stanie. Może powinien opuścić Anshular, zanim przyjdą po niego żołnierze? A jeśli ci obecni w barze na niego czyhali? Chyba najlepiej zrobi opuszczając to miejsce jak najszybciej.
Zapłacił za Tlimu i chwiejnym krokiem zaczął zmierzać ku wyjściu z oberży. Gdy przechodził obok stolika, przy którym bawili się wojskowi, do jego uszu doszły głośne jęki rozczarowania. Każdy z nich chciał znać najpikantniejsze szczegóły ostatniego romansu władczyni Anshularu.
Tlimu było zdecydowanie za mocnym alkoholem. Młodemu artyście po jednej, małej szklaneczce kręciło się w głowie i szumiało w uszach. Na domiar złego miał majaki. W pewnej chwili odniósł wrażenie, jakby w głębi opuszczonej uliczki, w którą właśnie skręcił, poruszyło się coś dużego. Przystanął. Wytężył wzrok.
Tam naprawdę coś było! Serce w piersi młodego artysty zabiło niespokojnie, kiedy zdał sobie sprawę, że to coś powoli zmierza w jego kierunku. "Ki diabeł?!"- zastanawiał się powoli wycofując w stronę głównej ulicy. Gdy tylko znalazł się na skrzyżowaniu, odwrócił się na pięcie i pognał przed siebie ile sił w nogach. To coś, a właściwie ktoś był szybszy. Odciął mu drogę, gdy próbował wbiec w labirynt mniejszych alejek.
Tuż przed chłopakiem jak spod ziemi wyrosła ciemna postać. Miała ze dwa metry wzrostu. Żółte oczy i mlecznobiałe kły lśniły w świetle srebrnego księżyca. Chude ciało pokrywało futro. Na tle granatowego nieba odcinała się para szpiczastych uszu. Serce w piersi młodzieńca omal nie eksplodowało. Wiedział już z kim ma do czynienia. Czarna Bestia... Ta sama, która ostatnio złupiła skarbiec królestwa Gordenamonu zabijając przy tym aż pięćdziesięciu zbrojnych. To musiał być koszmar! Za moment obudzi się u boku Falvani! Zacisnął powieki, by po chwili je otworzyć i zderzyć się z brutalną rzeczywistością; spojrzeć w oczy śmierci.
Bestia nadal lustrowała go spojrzeniem żółtych ślepi. Jakby na coś czekała. Postanowił to wykorzystać. Odwrócił się o sto osiemdziesiąt stopni i spróbował ucieczki. Ostre pazury zachaczyły o długi płaszcz, zakupiony całkiem niedawno za pieniądze, które udało mu się zarobić na rzeźbach do ogrodów królewskich. Próbował się wyrwać. Drogi materiał rozerwał się ze zgrzytem. Ale był wolny. Nie na długo. Bestia znów odcięła mu drogę ucieczki. Tym razem nie czekała. Wielkie łapsko zakończone długimi, ostrymi pazurami ze świstem rozcięło powietrze i uderzyło chłopaka w policzek. Trysnęła krew. Jęk bólu rozdarł ciszę panującą w uliczce. Młodzieniec padł na ziemię, pocierając ręką poturbowaną część twarzy. Następne uderzenie łapska dosięgnęło ramienia, a jeszcze następne rozcięło pierś. Młody artysta nawet nie próbował uciekać. Jego życie właśnie dobiegło końca... Zamknął oczy w oczekiwaniu na ostateczny cios.
Ostatnio zmieniony wt 29 lis 2011, 18:21 przez Milt, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1114
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zaqr » pt 28 sty 2011, 16:08

Na granatowym niebie migotało tysiące srebrnych gwiazd

Migotały- te gwiazdy
innych ważnych osobistościach w kraju

Z kraju.
Co drugi wojskowy

rzeźbiarz obrzucił wojskowych

Powtórzenie.
że żołnierze po wypiciu dwóch kieliszków tracą kontrolę i dopuszczają się różnych(przecinek) haniebnych czynów

Nalał trunku do szklanki i podał rzeźbiarzowi

Nie widzę tu logiki. Żołnierzowi 2 kieliszki a rzeźbiarzowi szklankę?
Z tą myślą wypił Tlimu

Zapłacił za Tlimu

Tlimu było zdecydowanie za mocnym

Powtórzenia.
W pewnej chwili odniósł wrażenie, jakby w głębi

że, w głębi
odwrócił się na pięcie i pognał przed siebie ile sił w nogach

A jeszcze chwilę temu ledwie szedł chwiejnym krokiem.
"Ki diabeł?!"

Używaj polskich cudzysłowów tj. „”
Odciął mu drogę, gdy próbował wbiec w labirynt mniejszych alejek.
Tuż przed chłopakiem jak spod ziemi wyrosła ciemna postać

Drugie zdanie do wyrzucenia, bo w pierwszym piszesz to samo.
Chude ciało pokrywało futro

Dodaj kolor, długość czy coś w ten deseń(futra)
To musiał być koszmar!

To musi być koszmar- dzieje się to w tym momencie, dlatego chce się obudzić.
Drogi materiał rozerwał się ze zgrzytem

Jeśli ten materiał to nie metal, to ten ,,zgrzyt" nie pasuje

Zrób też akapity, żeby tekst był bardziej przejrzysty.
Nie no nawet okej, trzyma się kupy i czyta się nawet znośnie. Dobra robota:)



Awatar użytkownika
dorapa
Debiutant
Debiutant
Posty: 3396
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » pt 28 sty 2011, 21:23

Milt pisze:Serce w piersi młodego artysty zabiło niespokojnie,

Jasne, że w piersi... Chociaż jak go bestia dopadnie, to może będzie leżeć na ulicy.
Milt pisze: Anshular

Mam kretyńskie skojarzenie ze słowem anschluss.

Miła lektura. Falvani to niezła bestyjka.
Dzięki.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
Milt
Pisarz domowy
Posty: 115
Rejestracja: ndz 07 lis 2010, 12:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Milt » pn 31 sty 2011, 11:24

Łojej, Zaqr sporo wpadek wyłapałeś! Oczywiście, jestem Ci za to wdzięczna, zwłaszcza za powtórzenia i błąd logiczny, w którym wychodzi, że rzeźbiarz ma silniejszy łeb niż niejeden wojskowy (chociaż to też możliwe xP).
Po napisaniu kolokwium zabieram się za poprawki.
Dorapa, bardzo mi miło, że tekst przypadł ci do gustu ;)



Awatar użytkownika
Luka w pamięci
Umysł pisarza
Posty: 770
Rejestracja: pn 16 sie 2010, 17:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Luka w pamięci » wt 22 mar 2011, 16:22

Milt pisze:Po wąskich uliczkach przemykał wiatr

Między wąskimi uliczkami przemykał wiatr.

Milt pisze:Krążyły plotki, że wdał się w romans z księżniczką Falvani- młodszą siostrą króla. Co drugi wojskowy wodził za nią oczyma.

Młodsza siostra króla codziennie ma kontakt z takim plebsem, jak żołnierze? Powiedz jeszcze, że na zamku...

Milt pisze:Barman stojący po przeciwnej stronie lady

Barman, mój Boże... może jeszcze ten lokal ma menadżera? Unikaj takich nowoczesnych słówek w tego typu opowiadaniach.

Milt pisze:On nawet nie pisnął księżniczce słówkiem, że zamierza skończyć ich związek.

zbędne - bo to przecież jasne, że chodzi o ich związek.

Milt pisze:Nienawidziła się dzielić. Mężczyznom, z którymi miała romanse, nie wolno było brać kolejnych kochanek. A jeśli już się na to poważyli... Przełknął ślinę. Jak dotąd dwóm malarzom i poecie udało się wyjść cało ze związku z Falvani. Jednak wcześniej doszli z nią do porozumienia, że ciągnięcie romansu nie ma sensu i najlepiej będzie, jak każde pójdzie swoją drogą.

Nie wiem, co za epokę wymyśliłaś, ale czy naprawdę życie intymne księżniczki jest podawane do wiadomości publicznej? I nawet nie jest piętnowane przez prosty lud?

Milt pisze:Co gorsza już huczało od plotek, że wziął kolejną nałożnicę.

A to, że jakiś tam artysta zrobił skok w bok, robi aż taką furorę?

Milt pisze:Gdy przechodził obok stolika, przy którym bawili się wojskowi, do jego uszu doszły głośne jęki rozczarowania. Każdy z nich chciał znać najpikantniejsze szczegóły ostatniego romansu władczyni Anshularu.

Pogrubione - jeśli tym Anshularem rządziła księżniczka, to po co w tym kraju był król?
Podkreślenie - ci żołnierze byli nastoletnimi panienkami? Nie zawołają go do stolika, nie krzykną "ej, ty, czekaj", nie przyciągną go za rękaw?

Milt pisze:Chude ciało pokrywało futro.

Chude ciało było pokryte futrem.

Milt pisze:Odwrócił się o sto osiemdziesiąt stopni

Akcja trwa, coś się dzieje, a Ty akurat wyliczasz stopnie... Już samo "Odwrócił się" mówi wystarczająco.

Milt pisze:Ostre pazury zachaczyły o długi płaszcz, zakupiony całkiem niedawno za pieniądze, które udało mu się zarobić na rzeźbach do ogrodów królewskich.

zahaczyły!
Poza tym, przykład babrania się w zupełnie zbędnych opisach tam, gdzie nie trzeba. Jest akcja, a Ty mi tu o jakimś płaszczu... A to, że "zarabiał na rzeźbach do ogrodów królewskich", powtarzasz już chyba trzeci raz w całym opowiadaniu.

Milt pisze:Tym razem nie czekała. Wielkie łapsko zakończone długimi, ostrymi pazurami ze świstem rozcięło powietrze i uderzyło chłopaka w policzek.

"A masz, ty brutalu!"...
Nie mogłam się powstrzymać :)

Milt pisze:Jęk bólu rozdarł ciszę panującą w uliczce.

"rozedrzeć" mógłby krzyk albo jeszcze inny, mocniejszy dźwięk. Już nawet świst z poprzedniego fragmentu. Ale jęk?

Milt pisze:Następne uderzenie łapska dosięgnęło ramienia

dosięgło

Milt pisze:Barman stojący po przeciwnej stronie lady doskonale wyczuł nastrój młodego artysty. Sięgnął po butelkę Tlimu. Właściciel oberży nic sobie nie robił z wprowadzonego kilka lat temu zakazu serwowania tego niezwykle mocnego alkoholu w większych lokalach, choć dobrze wiedział, że żołnierze po wypiciu dwóch kieliszków tracą kontrolę i dopuszczają się różnych haniebnych czynów. Z drugiej strony zdawał sobie sprawę, że tego rodzaju alkohol stanowi najlepsze lekarstwo na zranioną duszę. Nalał trunku do szklanki i podał rzeźbiarzowi, po czym oddalił się, żeby obsłużyć kolejnego klienta. Widać było, że młodzieńcowi poza alkoholem potrzeba także odrobiny spokoju.

Tu przykład spiętrzonych nielogiczności. Nie napisałaś, czy się znają, więc uznałam, że nie. I "barman" tak po prostu, bez pytania nalewa mu rzadkiego, zakazanego trunku (i pewnie bardzo drogiego), nie wiedząc nawet, kim on jest. (A jeśli jest z fantastycznego sanepidu?)
Mało tego - dobrze zna gwałtowne reakcje ludzi po takim alkoholu, a i tak ryzykuje większą rozróbą we własnym lokalu. I po co?
Mało tego - artysta nie ma zranionej duszy, tylko duszę na ramieniu :lol: wszystkie jego rozterki wynikają tylko ze strachu o własną skórę.

Opowiadanie bardzo mi się nie spodobało. Jest z tego gorszego sortu opowiadań fantastycznych, tych wszystkich, które zawsze muszą przedstawiać smutnego, upijającego się pana, zawsze (!) z powodu kobiety. Ja nie wiem, co w tych scenach jest takiego magnetycznego, że wszyscy początkujący piszą właśnie to.

Tłumaczysz strasznie łopatologicznie. Robisz powtórzenia, dużo zbędnych zaimków i dużo... synonimów. Właściwie to widać, jak nie chcesz robić powtórzeń i dlatego produkujesz wciąż nowe synonimy. I tak w jednym fragmencie: Tlim, alkohol, trunek, Tlim, alkohol, trunek. Młodzieniec, młody artysta, chłopak. Przez to zamiast przeredagować zdania tak, żeby w gramatycznym ciągu wciąż utrzymać jeden podmiot, to robisz mnóstwo dookreśleń, zdania są koślawe, mało plastyczne.

Nie masz jeszcze "sposobu" na prowadzenie konkretnych fragmentów. Osobiste wynurzenia bohatera - są nudne. To nie wykrzykniki i trzykropki mają budować nastrój. Fragment walki z bestią - ma być szybki, dynamiczny. Ty rozwodzisz się nad płaszczem, co był taki drogi, kupiony za pieniądze z figur itd...

Po tak standardowym prologu ciężko ocenić fabułę. W ogóle to trafiłam dziś na drugą część, ale postanowiłam przeczytać od początku. I nie zachęca mnie on do następnej części...

Tak na serio, to widać, że się starasz, ale nie zauważasz, co może być błędem. A tym błędem jest głównie mało płynna konstrukcja zdań, jakby każde zdanie miało być samodzielne, oderwane od reszty.

Pozdrawiam.


Weryfikacja zatwierdzona przez Adriannę
Ostatnio zmieniony wt 22 lis 2011, 21:05 przez Luka w pamięci, łącznie zmieniany 1 raz.


ObrazekObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Milt
Pisarz domowy
Posty: 115
Rejestracja: ndz 07 lis 2010, 12:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Milt » śr 23 mar 2011, 17:51

Młodsza siostra króla codziennie ma kontakt z takim plebsem, jak żołnierze? Powiedz jeszcze, że na zamku...


Zdarza jej się wykraczać poza zamek (o czym dalej).
Jest też coś takiego jak straż przyboczna.

Nie wiem, co za epokę wymyśliłaś, ale czy naprawdę życie intymne księżniczki jest podawane do wiadomości publicznej? I nawet nie jest piętnowane przez prosty lud?


Powiedzmy, że tak- jest podawane- przez plotki, kanałem:
straż przyboczna -> inni żołnierze -> ludzie w mieście.
Co do ludu... nawet jeśli to piętnują, kto odważyłby się mówić o tym głośno?


Tu przykład spiętrzonych nielogiczności. Nie napisałaś, czy się znają, więc uznałam, że nie. I "barman" tak po prostu, bez pytania nalewa mu rzadkiego, zakazanego trunku (i pewnie bardzo drogiego), nie wiedząc nawet, kim on jest. (A jeśli jest z fantastycznego sanepidu?)
Mało tego - dobrze zna gwałtowne reakcje ludzi po takim alkoholu, a i tak ryzykuje większą rozróbą we własnym lokalu. I po co?
Mało tego - artysta nie ma zranionej duszy, tylko duszę na ramieniu wszystkie jego rozterki wynikają tylko ze strachu o własną skórę.


:oops: Tu zrobiło mi się głupio, bo faktycznie masz rację.

Tłumaczysz strasznie łopatologicznie.


Zdaję sobie z tego sprawę. Po prostu należę do tego typu ludzi, którzy muszą mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Po prostu lepiej się czuję, kiedy mam porządnie dopieszczony każdy szczególik w tekście (stąd te powtórzenia). Nie lubię niejasności i pytań: "a dlaczego tak?". Postaram się z tym walczyć, skoro to taki poważny błąd.

Ostro pojechałaś. Ale nie jesteśmy tu po to, żeby rozpływać się w zachwytach nad słabym tekstem. Wrzuciłam z ciekawości, bo chciałam do niego wrócić po paru latach i dokończyć. Z oceny wniosek, że muszę nieźle przepracować prolog (a może nawet pozostałe rozdziały). W tym wypadku:

Jest z tego gorszego sortu opowiadań fantastycznych, tych wszystkich, które zawsze muszą przedstawiać smutnego, upijającego się pana, zawsze (!) z powodu kobiety. Ja nie wiem, co w tych scenach jest takiego magnetycznego, że wszyscy początkujący piszą właśnie to.


najlepiej byłoby napisać go jeszcze raz, ale przedstawić jakąś inną wizję, skoro ta jest standardem.

Wielkie dzięki za ocenę.
Również pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2367
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » wt 22 lis 2011, 21:04

Ech... Niestety pod uwagami i zarzutami Luki mogłabym się z czystym sercem podpisać. Może odpuściłabym sobie marudzenie o kontaktach żołnierzy z siostrą króla itd. (Twój świat - jeśli to dobrze umotywujesz, to niech będzie), ale reszta - jak najbardziej.

Twoja łopatologia w tłumaczeniu nie polega na tym, że masz "wszystko dopięte na ostatni guzik". Można mieć każdy szczególik, guziczek wymieniony, ale robić to na tyle zręcznie i płynnie, żeby nie raziło. Dobrze jest dać czytelnikowi wszystkie potrzebne informacje. Ale!
1) potrzebne
2) nie 100 razy w jednym akapicie
Jak już wiemy, że bohater pije Tlim, który jest cholernie mocnym trunkiem, to nie musisz mi przy każdym łyku przypominać, ze pije ów Tlim i że ów Tlim jest alkoholem.
Jak napisałaś, że artysta jest młody, to możesz mi darować przypominanie o tym w każdym akapicie.
Tutaj:
Milt pisze:Barman stojący po przeciwnej stronie lady doskonale wyczuł nastrój młodego artysty. Sięgnął po butelkę Tlimu. Właściciel oberży nic sobie nie robił z wprowadzonego kilka lat temu zakazu serwowania tego niezwykle mocnego alkoholu w większych lokalach,
Czy w międzyczasie zmieniasz podmiot? Czy jakby "właściciel oberży" zniknął, to czytelnik nagle by się zgubił? Nie sądzę.

Na dodatek zupełnie nie bawisz się perspektywą. Narratora uwiesiłaś gdzieś przy belce pod sufitem i gapi się jak głupi na tego mężczyznę i na karczmę i gada: artysta wyglądał, artysta wypił, oni gadali, barman poszedł... Spróbuj urozmaicać obraz - dodaj trochę detali, za to nieistotne elementy tylko zasygnalizuj (jak jakieś kontury za mgłą), dodaj charakteru myślom bohatera (niech nie brzmi identycznie jak narrator) itd.

Czytało mi się kiepsko. Głównie przez to nagromadzenie informacji, które trochę brzmią, jakbyś je wprowadzała według listy (punkt po punkcie i odhaczamy). Prolog traci przez to klimat i dynamikę - a tym chyba powinien przyciągać.

Pomysł na kreację Falvani wydaje się być zachęcający (kobitka z charakterkiem), ale niestety wykonanie to rozkłada. Do tego muszę się zgodzić, że wstęp z gościem upijającym się w karczmie mocnym wejściem nie jest.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Dziennik błędów | Roztańczony | Demony Witkacego


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości