Jakosc dyskusji i kilka innych spraw

1
Dlugo sie zastanawialam czy i jak napisac tego posta.
Wyszlo jak wyszlo, forum w tej chwili raczej zniecheca do dalszych wizyt ale czy ktokolwiek wyciagnal jakiekolwiek wnioski z tego, co sie stalo? I czy cokolwiek sie zmieni, jesli w przyszlosci zaistnieje podobna sytuacja?
Bo szczerze mowiac wlasnie ta jakosc dyskusji (czepialstwo i malostkowosc, wyciaganie pierdol (czyli np. czepianie sie slowa ch** pisanego przez AP przez h), wciskanie innym swojego zdania, ocenianie itp.) wywolywala we mnie najwieksza niechec.

AP jest jaki jest. Ale za kogo niektorzy z Was sie uwazaja by w ten sposob go oceniac?
Nie lubie wiekszosci jego ksiazek, nie zgadzam sie z wieloma jego pogladami i nie podoba mi sie jego sposob szufladkowania ludzi. Ale to moj problem. On jest jaki jest, ma do tego pelne prawo i kim ja jestem by go oceniac (to samo dziala w druga strone)? Pouczac co do tego, jak ma utrzymywac wlasna rodzine? Wyciagac blad ortograficzny, ktory zrobil i rzucac mu w twarz?
Moge probowac dyskutowac z jego spojrzeniem na swiat (lub nie - rownie dobrze moge sobie odpuscic potrzebe zmieniania go na sile i wedle mojego widzimisie) ale dyskutowac a nie na sile udowadniac mu, ze niewiele w zyciu zrobil. A jak juz zrobil to kiepskiej jakosci.
Czy niektorzy z Was nie pomysleli, ze nalezy mu sie szacunek (nie mowie o padnieciu na kolana i slepemu uwielbieniu ale o zwyczajnym poszanowaniu drugiego czlowieka) za to, ze cos w zyciu zrobil, do czegos doszedl wlasna praca i jeszcze chcial pomoc innym? Jakkolwiek oceniacie jego ksiazki i jego poglady i jego osobe bo to zupelnie inna sprawa to usilne, mialam wrazenie, kopanie czlowieka tylko po to by udowodnic mu jego malosc, bledy w sposobie myslenia bylo co najmniej haniebne.

Moze dla niektorych jego rady byly niepotrzebne - ok, nie musieli czytac. Dla innych, zwlaszcza mlodych i poczatkujacych sama swiadomosc, ze autor z calkiem spora liczba wydanych ksiazek na koncie spojrzal na ich opowiadanie to juz duzo. I, co najwazniejsze, facet poswiecal czas, robil to za darmo (zapisanie sie na warsztaty by juz sporo kosztowalo) i z checia. Dlatego ta nagonka, ktora miala miejsce prezentowala co najmniej niski poziom.

Zwlaszcza, ze do zadnych wnioskow nikt nie doszedl. Skonczylo sie na wzajemnej pyskowce, pluciu i wyklocaniu sie o rzeczy blahe, dla calosci problemu nic nie znaczace.
Tak to ma wygladac?
Naprawde tak ciezko jest powsciagnac swoje urazone ego i odpuscic? Albo ujac swoja wypowiedz inaczej, by nie uderzala w nikogo?
Owszem, AP nie jest swiety. Jego sposob prowadzenia rozmow bywal nieraz daleki od idealu. Ale nikt nie probowal (a przynajmniej ja nic o tym nie wiem) z nim o tym rozmawiac w sytuacji bardziej sprzyjajacej, kiedy facet nie bylby wsciekly, prawda?
Poza tym, sama czesto widzialam opinie na forum: przeciez to AP. Co prawda czasem przeszkadza nam jego zachowanie ale to AP, trzeba patrzec przez palce.
Nie chodzi mi o robienie nagonki ani o to, ze tej nagonki (poza ostatnia) nie bylo. Ale o to, ze po czesci sami jestescie winni takiemu obrotowi spraw: o ile wiem, nikt mu nie zwrocil wczesniej (w sposob pokojowy) uwagi, az nagle, w zupelnie nie sprzyjajacych takim rozmowom okolicznosciach zostalo mu to rzucone w twarz - i co? Mialo odniesc skutek?

I znow: czy to dalo cokolwiek?
AP odszedl z forum, ZADNYCH wnioskow nie wysnuto. Czyli niektorzy pluli i kopali po nic, tak dla lepszego samopoczucia?
Czy naprawde nie potraficie (a przynamniej niektorzy z Was) rozmawiac NORMALNIE? Kulturalnie? Nie obrazajac sie wzajemnie? Rozmawiajac tak aby cos ustalic a nie tylko obrazic wszystkich do okola?
Nie chce wracac do rozmowy o ebooku - stalo sie i sie nie odstanie. Chcialabym jednak, aby wyciagnieto wnioski z samej rozmowy i abysmy wszyscy sprobowali powstrzymac sie nastepnym razem po to, aby ROZMOWA nie przerodzila sie w walke w blocie.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Sprawy organizacyjne”

cron