Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

"Koniec Wyobraźni" [horror komediowy(?)]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
eworm
Dusza pisarza
Posty: 531
Rejestracja: pn 18 paź 2010, 18:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

"Koniec Wyobraźni" [horror komediowy(?)]

Postautor: eworm » pt 19 lis 2010, 17:13

   Cóż, spróbujmy. To pierwszy raz, kiedy wrzucam swój tekst do Zweryfikowania na tym forum, ale nie wątpię, że uwagi tutejszych użytkowników pomogą mi poprawić się, bo zawsze jest co poprawiać.
   "Koniec Wyobraźni" to dziwne opowiadanie. Teoretycznie klimat horroru, czy może suspensu, a jednocześnie całą konwencja jest dość humorystyczna.
   Zwracam uwagę na nietypowe imiona bohaterów. Jest to zabieg celowy, choć mogą trochę mylić w kwestii płci (patrzeć na czasowniki) i odmieniać się w sposób inny, niż gdyby nie stanowiły imion. Bear with it.
   Zatem, nie przedłużając, przedstawiam opowiadanie Koniec Wyobraźni i kornie proszę o miłosierdzie (ale i szczerość) Weryfikatorów.


[center]Koniec Wyobraźni[/center]

   Zgromadzeni patrzyli po sobie z mieszaniną podejrzliwości i niepokoju. Znów znaleźli się w pokoju gościnnym, gdzie niedawno znaleźli dwoje swoich kompanów w stanie śpiączki. Nikomu nie podobał się pomysł powrotu do tego niewielkiego pomieszczenia, jednak Kryminał poprawił okulary i pykając fajkę, stwierdził, że należy obejrzeć miejsce zbrodni, zanim sprawca zyska szanse zatarcia ewentualnych śladów. Jego tendencja do traktowania wszystkiego i wszystkich z podejrzliwością nigdy nie była jeszcze tak widoczna, jak w tej chwili, gdy opukiwał ściany, zbierał odciski palców z telewizora i przypatrywał się podłodze przez szkło powiększające. Reszta przyglądała się temu przez chwilę, jednak w końcu jedno z nich nie wytrzymało.
   ― Ruszmy się w końcu! ― wykrzyknął Sensacja i nikogo nie zdziwiło, że nie potrafił znieść flegmatycznego podejścia Kryminału do całej tej sprawy. ― To na pewno sprawka jakiejś zbrodniczej organizacji, którą musimy zgładzić! Siedzenie tutaj w niczym nie pomoże!
   Systematyczny Kryminał spojrzał z politowaniem na kąpanego w gorącej wodzie Sensację. Mierzwiły go te sterczące włosy, podarte ubrania i pistolety spod nich wystające, teoretycznie doskonale ukryte przed wzrokiem wroga. Zdarzały się epizody, w których współpracowali ze sobą efektownie i efektywnie. Mimo to różnice w ich usposobieniu zawsze pozostawały niezatarte. Zanim wywiązać zdążyła się dyskusja, do rozmowy wtrącił się SF, cmokając z politowaniem i kręcąc głową.
   ― Mój drogi Kryminale ― nie pozostawiało wątpliwości, że gdyby nie mechaniczne zniekształcenie powodowane przez wysokozaawansowany hełm, jego głos miałby wybitnie protekcjonalne brzmienie. ― Oto najlepsza chwila, byś w końcu przekonał się do korzyści, jakie płyną z podążania z duchem czasu. Spójrz tylko, jak mój skaner wykona całą robotę w ciągu kilku sekund.
   Jego dziwaczne gogle zamrugały rzędem światełek. Sensacja przyglądał się temu z pewnym podziwem, podczas gdy Kryminał wymienił znaczące spojrzenia z Fantasy. Nie mieli wiele wspólnego, ale ona również liczyła raczej na człowieka niż jego wynalazki. Nawet jeśli obchodziły ją głównie zdolności paranormalne ― te wierutne bzdury nazywane magią ― a nie znacznie więcej warte rozum i spryt.
   ― Zero rezultatów ― oznajmił SF.
   ― Dlaczego mnie to nie dziwi ― Fantasy uśmiechnęła się lekko, ukazując światu ostro zakończone kły. Odgarnąwszy platynowo białe włosy za szpiczaste uszy i poprawiwszy tiarę na głowie,wyciągnęła różdżkę. ― Chyba teraz ja powinnam wam pokazać, jak to się robi.
   Podczas gdy SF przedrzeźniał jej wymachiwanie kawałkiem drewna, Kryminał zagłębił się w rozmyślaniach. Gdy znaleźli Historyczną leżącego na podłodze w stanie komy, uznali to w pierwszej chwili za nieszczęśliwy wypadek. Bawiąc się bronią białą, wąsacz powinien był bardziej uważać, pomyśleli. Zawiodła cała ta zbroja. Ba, jedynym problemem okazał się brak jakichkolwiek obrażeń na ciele ich wiekowego, choć krzepkiego przyjaciela. Co więcej kilka godzin po tym incydencie, natrafili na Psychologiczną w tym samym stanie, w tym samym pokoju. Jej również nie zadano jakiejkolwiek krzywdy fizycznej, nawet okulary wciąż miała na nosie, a włosy spięte w kok ― a zatem żadnych śladów walki. Mimo to znajdowała się w nie dającej się niczym wytłumaczyć śpiączce. Prawdziwa zagadka, a Kryminał miał niepokojące wrażenie, że na tym się nie skończy.
   Jedynym rezultatem czarów-marów Fantasy było rozbawienie małej Bajki, która uwielbiała "magićne śtućki", najwyraźniej nawet wtedy, gdy nie przynosiły efektów. SF spojrzał kpiąco na Fantasy.
   ― Zatem żadnych śladów ― podsumował Sensacja. ― Przejdźmy do ważniejszych spraw. Skopmy komuś tyłek. Albo powstrzymajmy eksplozję, gdzieś na pewno tyka jakaś bomba.
   ― Żadne z nas nie opuści Wyobraźni, dopóki nie odnajdziemy sprawcy! ― zaprotestował gorąco Kryminał. Nigdy nie był szczególnie skłonny do przemocy, jednak teraz wyraz jego twarzy mówił, że jest na to gotowy, jeśli ktokolwiek ośmieli się postawić stopę poza obrębem posiadłości.
   Wszyscy, może poza zbyt małą na te sprawy Bajką, natychmiast pojęli, w czym rzecz. Sensacja przewrócił oczami, za to piękna Romans uniosła się zachwytem. Chociaż Kryminał skrzętnie to ukrywał, wszyscy obecni doskonale wiedzieli o jego słabości do Psychologicznej. Wszyscy zgodnie przyznawali, że stanowiliby wspaniałą parę, jednak oni sami nie dawali sobie wiele szans. Kryminał odrzucał na bok wszelkie uczucia, twierdząc, że mącą tylko obraz rzeczywistości i uniemożliwiają dostrzeżenie faktów. Psychologiczna z kolei zagłębiała się w nie aż nazbyt głęboko, szukając ich usprawiedliwienia gdzieś w dzieciństwie Kryminała. Żadne z nich nie przyznawało się więc, jak bardzo cieszą się swoją współpracą przy wielu projektach.
   ― Co za rycerskość! ― zawołała Romans, rumieniąc się z zadowolenia. ― Sądziłam już, że o tej cnocie pamięta już tylko Historyczna!
   ― Nie wiem, o czym mówisz ― zarumienił się Kryminał i z konsternacją nabił fajkę. ― Chcę po prostu powiedzieć, że sprawca może być wśród nas. Chyba, że do Wyobraźni wdarł się włamywacz, co, jak wiemy, nigdy jeszcze nie miało miejsca.
   Zza fotela, w którym siedziała Romans, wychynęła całkowicie spowita czarnymi włosami głowa i rozległ się głęboki głos Horror:
   ― Będziemy ginąć jedno po drugim ― wychrypiała złowróżbnie, zaciskając zakrwawione palce na poręczy fotela. ― Jedno po drugim... aż nastanie konieec!
   Przestraszona Bajka rzuciła się z piskiem w objęcia Fantasy. Horror zawsze tak działała na małą. Po prawdzie jednak ― swoją aparycją i zachowaniem budziła mieszane uczucia także u starszych kolegów. Najbardziej cierpiała chyba Psychologiczna, którą Horror zdawała się nieustannie obserwować z czymś przypominającym podziw. Teraz jednak nie wyglądała na zaniepokojoną stanem swojej idolki.
   ― Nie dopuszczę! ― Sensacja zaczął wymachiwać spluwą. ― Wpakuję cały magazynek we wroga!
   ― Tym razem zagrożenie nie posiada materialnej powłoki ― to powiedziawszy, Horror zaczęła chichotać w sposób, który przyprawił ich o ciarki.
   Romans, która poderwała się z fotela, gdy pojawiła się za nim Horror, zaproponowała wyjście z pokoju gościnnego. Czuła tutaj coś nieokreślonego, ale tym groźniejszego. Jakąś niewytłumaczalną atmosferę zagrożenia, prawie jakby stała w długiej kolejce sklepowej po ostatni egzemplarz bezcennej szminki i miała świadomość, że ktoś przed nią może w każdej chwili wykupić ten skarb. Takie uczucie. Strach.

   Wyszli zatem wszyscy, a Kryminał zablokował drzwi swoją osobą. Miał zamiar upewnić się, że nikt już nie wejdzie do środka. Miał ograniczoną ilość informacji i mógł jedynie przypuszczać, że z tajemniczymi atakami ― był bowiem pewien że jednoczesna koma dwojga osób nie mogła być przypadkowa ― wiąże się w jakiś sposób samo pomieszczenie. Nie był to zbyt konkretny pomysł, ale od czegoś trzeba zacząć.
   Sensacji, który przebierał nogami ze zniecierpliwienia, Kryminał polecił sprawdzić stan ofiar. Chodziło mu głównie o Psychologiczną, ale tego już nie przyznał nawet przed sobą. Nie popierał nakładania różnych priorytetów na życia innych. Tak postępowali zbrodniarze. Historyczna był równie ważny.
   W tej chwili oboje poszkodowani znajdowali się w pokoju Obyczajowej i pod jego opieką. W pobliżu tego poczciwiny nigdy nie działo się nic dziwnego czy podejrzanego, jakby odpychał wszystkie wypadki i złe intencje. Zrozumiałe więc, że to on został wyznaczony na tymczasowego stróża. Po chwili namysłu Kryminał przywołał do siebie Romans i poprosił o dołączenie do Obyczajowej na jego posterunku. W pewnym stopniu ta dwójka była do siebie podobna; mało prawdopodobne, by stanowili zbrodniczy duet.
   Fantasy wzięła Bajkę do swego pokoju, Horror i SF również poszli do siebie. Kryminał został sam na straży salonu. Przez dłuższą chwilę wytężał umysł, ale nie przychodziło mu do głowy żadne rozwiązanie tajemnicy. Jak długo nie poznał przyczyn śpiączki, nie był w stanie—
   Zza pilnowanych przez niego drzwi dochodzić zaczęły nagle jakieś szmery. Ktoś musiał dostać się do środka przez okno! Nie zapamiętał nawet, czy pozostawili je zamknięte; co za głupota z jego strony! Położył dłoń na klamce. Nie przepadał za takim rozwiązaniem sprawy, wolałby zebrać ich wszystkich i wskazać dramatycznym gestem sprawcę, ale teraz nie należało wybrzydzać. Przede wszystkim zdemaskować kryminalistę.
   Błyskawicznie znalazł się w salonie. Na jego środku dostrzegł zamarłego w bezruchu Sensację z pistoletem w dłoni. Spoglądali na siebie przez chwilę. Drzwi powoli zamknęły się za Kryminałem.
   ― Co tu robisz? Kazałem ci chyba sprawdzić stan nieprzytomnych?
   Sensacja wzruszył ramionami.
   ― I sprawdziłem ― rzekł. ― Wciąż w śpiączce. A tutaj wszedłem, aby zastawić pułapkę.
   ― Pułapkę! ― wykrzyknął pogardliwie Kryminał. ― Na tym etapie śledztwa jest jeszcze zbyt wcześnie na—
   ― Nie obchodzi mnie twoje śledztwo! Mam zamiar spuścić należyty łomot temu, kto jest za to wszystko odpowiedzialny i nie będziesz mi mówił, co mam ro—
   Urwał w pół słowa. Kryminał także to usłyszał. Cichy dźwięk, jakby kliknięcie, którego źródło znajdowało się w tym pokoju. Zaczęli się rozglądać, ale gdy dostrzegli zagrożenie, było już za późno.

   Znalezieni zostali godzinę później przez Fantasy. Gdy mała Bajka zasnęła, zmęczona uciesznymi piskami na widok różnych magicznych sztuczek, jej tymczasowa opiekunka postanowiła uciąć pogawędkę z Kryminałem. Miała nieodparte wrażenie, że za wypadkami w pokoju gościnnym stoi jakaś siła poza zasięgiem jego ograniczonej wyobraźni. Nieraz już próbowała przekonywać go do poszerzenia jej horyzontów, ale zbywał ją niezmiennie przyziemną, racjonalną gadką. Teraz jednak na szali znajdowało się coś więcej niż ich poglądy.
   Zeszła zatem na parter, spodziewając się znaleźć go tak, jak go opuściła ― na posterunku przed „sceną zbrodni”. Potrafił być uparty i cierpliwy. Najwyraźniej jednak nie tym razem, pomyślała, widząc, że zniknął. Pierwsze, co przyszło jej na myśl, to że znajduje się on u siebie w pokoju lub obchodzi sypialnie innych, wypytując o alibi. A mimo to z jakiejś przyczyny uchyliła drzwi prowadzące do salonu. Wtedy właśnie ujrzała kolejne ofiary nieznanego przestępcy, tj. leżących na podłodze między sofą a telewizorem Sensację i Kryminała.
   Zdawały się sprawdzać mroczne wizje Horror. Kolejni mieszkańcy Wyobraźni zostali zaatakowani i wprowadzeni w jakiś sposób w stan śpiączki. Obyczajowa i SF zanieśli nieprzytomnych do pokoju tego ostatniego, gdzie z pomocą Romans otoczyli ich opieką, tak jak uprzednio Historyczną i Psychologiczną. Dotychczasowi stróże, Obyczajowa i Romans, postanowili dalej czuwać przy chorych. Obyczajowa objął pieczę nad nowymi ofiarami nieznanego sprawcy, a Romans pozostała w pierwszym pokoju. Wysunęła wprawdzie nieśmiałą propozycję, by przenieść Psychologiczną do jednego pokoju z Kryminałem, ale poza tym jednym przypadkiem w posiadłości panowała nieprzyjemna cisza. Wszyscy zdali sobie sprawę, że stali się celem ataku.

   W tej chwili znajdowali się w pokoju Fantasy, by mieć na oku także śpiącą Bajkę. Mała stanowiła bez wątpienia najłatwiejszy cel.
   ― To już koniec Wyobraźnii! ― przeciągle zajęczała Horror. ― Niedługo nie zostanie żadne z nas. To konieec!
   ― Och, siedź cicho ― ofuknął ją SF. ― Mam zaawansowaną technicznie broń. Nie poddamy się bez walki.
   Fantasy przewróciła oczami.
   ― Sensacja także miał jakąś spluwę czy granat pod każdym paznokciem ― przypomniała. ― To dowód, że mamy do czynienia z nieznaną nauce siłą.
   Horror energicznie pokiwała głową na znak zgody.
   ― Zginiemy wszyscyy! ― zawyła.
   Bajka poruszyła się przez sen.
   ― Nikt nie zginie ― zaprotestował SF. ― Pamiętaj, że tamci też zapadli tylko w śpiączkę. Ja dostarczyłem specjalistycznego sprzętu; jest niezawodny i pokazuje, że wciąż żyją. Wystarczy nie zbliżać się do pokoju gościnnego i wszystko będzie cacy.
   ― Nie jestem pewna, czy to takie proste ― mruknęła Fantasy. ― To może być wybieg, mający uśpić naszą czujność. Jestem pewna, że Kryminał też wziąłby to pod uwagę. Powinniśmy mieć się na baczności także poza salonem. I trzymać się razem. Jesteśmy drużyną. Macie jakiś pierścień, który można by wrzucić w ogień?
   ― Ogień, płomienie, pożogaa! ― Horror zaczęła tarzać się po podłodze jak opętana. ― Pożogaa!
   SF wstał i bez słowa skierował się w stronę drzwi. Fantasy natychmiast podniosła się z łóżka.
   ― Dokąd to? ― zapytała, dyskretnie kopiąc Horror w głowę, żeby ją uciszyć.
   ― Ból, cierpieniee! ― ryknęła Horror, łapiąc się za głowę. ― Mój mózg, umieraam!
   Spojrzawszy na siebie porozumiewawczo, SF i Fantasy wyszli na korytarz, uwalniając się na chwilę od tych wrzasków. Gdy tylko zamknęli za sobą drzwi, SF zaprezentował jej niewielkie cudo techniki, z dumą wypinając pierś.
   ― Skorzystamy z tego ― oznajmił. ― Jest tu wszystko. Radio, telewizja, telefon, GPS, Internet, kamera cyfrowa, co zechcesz. Wezwiemy pomoc i poszukamy informacji o takich atakach komy w światowej sieci.
   Uruchomił urządzenie.

   Horror uspokoiła się po chwili, pojąwszy, że nie ma obok niej nikogo, kogo mogłaby przerażać. Czy przynajmniej irytować. Spojrzała w milczeniu na drzwi, następnie na skuloną na łóżku Fantasy drobną postać Bajki.
   ― Dzieckoo! ― zawyła na próbę. ― Łóżkoo! Pieluchaa!
   To nie było to. No, może to ostatnie miało w sobie jakiś potencjał, ale Horror stwierdziła, że łóżka i dzieci lepiej zostawić Romans. Ona będzie lepiej wiedziała, co z tym zrobić.
   Dlaczego Fantasy i SF nie wracają? Może poszli do pokoju śmierci? Dobra nazwa. Pokój Śmierci. Po prawdzie nikt jeszcze nie umarł, ale to była kwestia czasu. Tak przynajmniej uważała Horror, mająca tendencje do czarnowidztwa. Zagłębiła się w imaginacji jak najczarniejszego końca Wyobraźni i nawet nie zauważyła, jak minęło pół godziny. Gdy zdecydowała się wyjść na korytarz, otwarcie drzwi utrudniło jej dwoje nieprzytomnych, SF i Fantasy, leżących na podłodze przed pokojem tej ostatniej.

   Niełatwo było mu skupić się, gdy Horror zawodziła wniebogłosy, a Romans, piękna Romans, ściskała jego ramię w przestrachu. Obyczajowa wiedział, że jako jedyny mężczyzna, musi teraz stanąć na wysokości zadania, jednak nie mógł oprzeć się wrażeniu, że inni daliby sobie radę znacznie lepiej od niego. SF, Kryminał, Sensacja i Historyczna nieraz mieli do czynienia z sytuacjami niezwykłymi, krytycznymi. A on? On zawsze żył w warunkach zupełnie naturalnych, bez zbrodni, kosmitów czy walk. Bynajmniej nie mógł określić się teraz właściwą osobą na właściwym miejscu.
   Mniejsza o Horror, ale swoją ufność pokładała w nim cudowna Romans, więc nie mógł zawieść. Uciszył więc je obie i podjął próbę ustalenia, na czym konkretnie stoją.
   ― Mamy już chyba dowód na to ― rzekł ― że nieznany sprawca potrafi atakować nawet poza pokojem gościnnym. Chociaż to tam znaleźliśmy cztery ofiary, to już SF i Fantasy napadnięci zostali na korytarzu.
   Romans potulnie skinęła głową. Oddała sprawę w jego ręce. Rany, naprawdę mu ufała!
   Za to Horror nie zamierzała siedzieć cicho.
   ― Tak jesst ― zasyczała. ― To koniec Wyobraźni. Ssprawca zacisska pętlę... Nie ma ratunkuu!
   ― Bądź cicho, Horror, proszę ― Obyczajowa zmarszczył brwi. ― Chociaż zdajesz się mieć trochę racji, bo najwyraźniej nie możemy czuć się bezpiecznie, to żadne z nas nie podda się bez walki. Skoro nasz przeciwnik chce konfrontacji, to niech to będzie konfrontacja bezpośrednia! W cztery oczy.
   Romans chwyciła go za ramię.
   ― Nie mów tak! ― zawołała, choć na dnie jej pięknych oczu krył się podziw. ― Inni nie dali rady! Napastnik jest naprawdę groźny, a my nawet nie wiemy, kto to taki!
   Obyczajowa zagłębił się w rozmyślaniach. Czuł się bezradny. Spojrzał na Kryminała i Sensację leżących obok. Co oni zrobiliby na jego miejscu? Kryminał oddałby wszystko za odkrycie tożsamości sprawcy. Sensacja nie wahałby się przed działaniem, choćby bardzo ryzykownym. A inni? SF zrobiłby użytek ze swych gadżetów. Fantasy wykorzystać mogłaby swoje uzdolnienia, aby, na przykład, wytropić kryjówkę napastnika. Psychologiczna podporządkowałaby swoje działanie regułom, jakie stosuje atakujący, a Historyczna z pewnością nie chowałby się, jak oni teraz, w pokoju SF. I to nie dlatego, że wraz z SF zawsze mieli ze sobą na pieńku, po prostu miałby tyle odwagi, by stanąć do bezpośredniej walki, a nawet przyjąć na siebie cios, aby chronić innych.
   Z tych rozmyślań wykluł się plan. Plan, który mogliby wymyślić oni wszyscy razem. Ale teraz tylko Obyczajowa mógł wprowadzić go w życie.

   Romans drżała cała z podenerwowania. Na rękach trzymała śpiącą wciąż Bajkę. W milczeniu spoglądała na ekran telewizora, gdzie wyświetlany był obraz z miniaturowej kamery cyfrowej. Należała oczywiście do SF, ale tym razem to Obyczajowa miał ją przymocowaną do pasa. Stanowił przynętę, licząc, że sprawca pokusi się na spacerującą samotnie po posiadłości potencjalną ofiarę. Wszyscy wiedzieli, że chociaż kamera uchwyci najpewniej obraz napastnika, wyjawiając jego tożsamość, a może i metody działania, siedzącym w salonie Romans i Horror, sam Obyczajowa może podzielić los poprzednich zaatakowanych. Nawet Horror milczała, wpatrując się w ekran z tą świadomością.
   Romans była pod wrażeniem heroizmu ich przyjaciela. Nie słuchał nawet jej argumentów przeciwko temu pomysłowi. Jeszcze nigdy nie widziała o u niego takiej determinacji. Była ona godna podziwu, a plan naprawdę mógł odmienić ich trudną sytuację... A mimo to Romans miała nadzieję, że napastnik nie zareaguje, że Obyczajowa wróci cały i zdrowy, słowem ― że plan się nie powiedzie.
   Tak właśnie miało się stać. Gdy minęła godzina, cały i zdrów Obyczajowa wrócił do pokoju gościnnego, po to tylko, by zastać tam kolejne ofiary nieznanego sprawcy.

   Dopiero gdy powstrzymując łzy, odpowiednio zatroszczył się o Romans i Horror, dostrzegł, że Bajka zaczyna się budzić. Miał do tej pory wrażenie, że także ją dopadła koma, ale jak ogromną ulgę poczuł, gdy okazało się to pomyłką! Bajka przez cały czas spała snem naturalnym. Musiała przespać cały atak. Obyczajowa przytulił małą, ale gdy wrócił do siebie po tym ataku radości, natychmiast zaczął się zastanawiać. Dlaczego właściwie Bajka została oszczędzona? Czy napastnik mógł mieć opory przed zaatakowaniem dziecka? Czy jego metody działania nie były skuteczne przeciwko osobom już śpiącym? Czy mógł z jakiegoś powodu sądzić, że Bajka jest już w śpiączce? A może...
   Kryminał ostrzegł go na osobności, że sprawca może być wśród nich. Zbagatelizował to wtedy, ot, jego zwyczajowa mania prześladowcza, paranoja. Ale jeśli?
   Obyczajowa wypuścił małą ze swych objęć i przyjrzał się jej. Ocierała twarz drobnymi rączkami i ziewała, nie do końca jeszcze obudziwszy się.
   Absurd. Niemożliwe, absolutnie wykluczone. Bajka to jeszcze dziecko. Nawet nie rozumie, co dokładnie dzieje się wokół, jest przekonana, że inni po prostu poszli spać. Samej śpiąc w ciągu dnia, nie widzi niczego dziwnego w fakcie, że pozostali robią to samo. To dlatego nie płacze, nie panikuje. Mała z pewnością jest niewinna. Jak Bajka mogłaby kogokolwiek uśpić...
   Zatem dlaczego boi się na nią spojrzeć?
   ― Poczekaj tu, dobrze, mała? ― rzekł, wstając. Próbował utrzymać swobodny ton głosu. ― Za chwilę wrócę, tylko załatwię pewien drobiazg...
   Bajka skinęła głową.
   ― A potem się zie mną pobawiś, tak? ― zapytała. ― Obieciujeś?
   ― Tak, jasne, obiecuję ― przytaknął i wyszedł na korytarz.
   Nie mógł uwierzyć, że podejrzewa Bajkę! Co się z nim dzieje? Te wszystkie wydarzenia robiły z niego wariata. Psychologiczna miałaby się nad czym zastanawiać, obserwując go w tym stanie. Musi znaleźć dowód na niewinność małej, a szukać go należało niewątpliwie w pokoju gościnnym. To tam nastąpiła przeważająca ilość napaści, tam też Bajka uszła nietknięta pomimo ataku. Znajdzie coś, co pozwoli mu pozbyć się podejrzeń względem małej, i wróci do niej. Musi się nią zająć teraz, gdy wszyscy trwali w śpiączce.
   Wpadł do salonu. Musi tu być coś... Przypadł do sofy, na której siedziała Romans, gdy została zaatakowana. Na jej kolanach spoczywała wtedy Bajka. Jeżeli jest jakiś ślad, to musi znajdować się tutaj. Obyczajowa wytężał wzrok. Kryminał na pewno by coś znalazł. Może powinien pójść po jego szkło powiększające i aparat do zdejmowania odcisków palców?
   Wtedy rozległo się ciche kliknięcie...

   ― Obiecałeś! ― Bajka okładała nieprzytomnego Obyczajową drobnymi piąstkami. Siedział krzywo na sofie. Nie wrócił po nią. ― Baw się zie mną! Obudź się, noo!
   Zawsze to samo. „Tylko jedne drobiazgi” były ważniejsze od niej. Nigdy nie dotrzymywali obietnic, kłamali!Bez przerwy mieli inne sprawy na głowie. Bajka miała tego serdecznie dosyć. Dlaczego dorośli nigdy nie mieli czasu na zabawę?! A potem mówili, że są zmęczeni. Głupi dorośli, głupi!
   Wystawiła język w stronę Obyczajowej i odwróciła się do niego tyłem.
   ― Obraziam się ― oznajmiła. ― Na wsistkich! Pośli spać. Nikt się zie mną nie bawi!
   Rozległo się kliknięcie.
   Telewizor sam się włączył.
   Na ekranie wyświetliła się kolorowa kreskówka. Jakby telewizja sama zachęcała ją do oglądania. Bajka skinęła głową. Skoro wszyscy śpią, ona będzie oglądać telewizję.
   Minutę później również dołączyła do poprzednich jej ofiar.

   Jedynymi odgłosami w Wyobraźni były teraz nieustające dźwięki dochodzące z telewizora. Nie znalazł się nikt, kto mógłby go wyłączyć. Sprawdziły się słowa Horror. Nadszedł koniec Wyobraźni.
   Nadszedł tryumf telewizji.
Ostatnio zmieniony czw 03 lis 2011, 11:44 przez eworm, łącznie zmieniany 3 razy.



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » wt 18 sty 2011, 12:58

"Koniec Wyobraźni" to dziwne opowiadanie. Teoretycznie klimat horroru, czy może suspensu, a jednocześnie całą konwencja jest dość humorystyczna.


Unikałbym takich sformułowań - to, jaki uzyskałeś klimat, dowiesz się od czytelnika. Możesz śmiało napisać, że zamierzałeś uzyskać...

Znów znaleźli się w pokoju gościnnym, gdzie niedawno znaleźli dwoje swoich kompanów w stanie śpiączki.

wiadomo

Przede wszystkim zdemaskować kryminalistę.

tu czegoś brakuje - poprzednie zdanie nie naprowadza na nic.

Błyskawicznie znalazł się w salonie. Na [1]jego środku dostrzegł zamarłego w bezruchu Sensację z pistoletem w dłoni. [2]Spoglądali na siebie przez chwilę. Drzwi powoli zamknęły się za Kryminałem.


[1] - zbędne
[2] - raczej: patrzyli

Nie obchodzi mnie twoje śledztwo! Mam zamiar spuścić należyty łomot temu, kto jest za to wszystko odpowiedzialny i nie będziesz mi mówił, co mam ro—

ro...

Urwał w pół słowa. Kryminał także to usłyszał. Cichy dźwięk, jakby kliknięcie, którego źródło znajdowało się w tym pokoju. Zaczęli się rozglądać, ale gdy dostrzegli zagrożenie, było już za późno.

Kolejność - najpierw usłyszeli? Więc ten dźwięk musi się pojawić wcześniej, aby było logiczne: Urwał Sensacja na dźwięk, później go usłyszał Kryminał.

Wtedy właśnie ujrzała kolejne ofiary nieznanego przestępcy, tj. leżących na podłodze między sofą a telewizorem Sensację i Kryminała.

nie używamy skrótów w narracji i dialogach.

Bajka poruszyła się przez sen.

we śnie

SPOILERY!
Zrobić z gatunków bohaterów? Świetny pomysł! Historia, a dokładnie jej puenta jest czytelna, acz zapisana w pokrętny sposób - mordercą był telewizor. Świetnie!
I pomysł i wykonanie fajne, chociaż w pewnym momencie bohaterów i ich działań był taki natłok, to jakoś to ogarnąłem i wciągnęła mnie historia. Dużym plusem jest charakterystyka postaci wynikają nie tylko z ich imion, ale także z dialogów - to świadczy o wprawnej i konsekwentnej konstrukcji tekstu. Ona sama (ta konstrukcja) jest siłą napędową - leci się przez tekst bez zbędnych przestojów. Niestety, wadą (małą, ale jednak) jest znikoma ilość akcji i grozy - i tutaj kłania się mój wstęp. Ogólnie podobało mi się.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
Obywatelka AM
Umysł pisarza
Posty: 850
Rejestracja: pt 05 sty 2007, 20:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Obywatelka AM » śr 26 sty 2011, 17:04

Jego tendencja do traktowania wszystkiego i wszystkich z podejrzliwością nigdy nie była jeszcze tak widoczna, jak w tej chwili, gdy opukiwał ściany, zbierał odciski palców z telewizora i przypatrywał się podłodze przez szkło powiększające.

Nie bardzo wiem, po co tam to „jeszcze”. „Tej” też można by wywalić.

przypatrywał się podłodze przez szkło powiększające. Reszta przyglądała się temu przez chwilę

Niby nie te same słowa, ale bardzo podobne. Brzmi w pierwszej chwili jak powtórzenie.


Mierzwiły go te sterczące włosy, podarte ubrania i pistolety spod nich wystające

mierzwić «targać, splątywać»
Zapewne chodziło Ci o „mierzić” ;)
I lepiej by brzmiało „wystające spod nich pistolety”.

Zanim wywiązać zdążyła się dyskusja

Tu znów dziwny szyk. „Zanim zdążyła wywiązać się dyskusja”.

Bawiąc się bronią białą, wąsacz powinien b bardziej uważać, pomyśleli.

Aliteracja.

Zawiodła cała ta zbroja. Ba, jedynym problemem okazał się brak jakichkolwiek obrażeń na ciele ich wiekowego, choć krzepkiego przyjaciela.

No to nie rozumiem. Skoro nie było żadnych obrażeń, jak mogli pomyśleć, że facet zarąbał się własną bronią? I jak można samego siebie wprowadzić przy użyciu broni białej w śpiączkę? Na zbroi też śladów nie było, więc naprawdę – mieli przedziwny tok myślenia.

Jej również nie zadano jakiejkolwiek krzywdy fizycznej, nawet okulary wciąż miała na nosie, a włosy spięte w kok ― a zatem żadnych śladów walki.

To „a zatem” wprowadza taki klimat łopatologicznego tłumaczenia biednemu czytelnikowi, który sam by przecież się nie domyślił… Bez „a zatem” brzmiałoby lepiej, konkretniej.

Sądziłam już, że o tej cnocie pamięta już tylko Historyczna!

Powtórzenie.

Zza fotela, w którym siedziała Romans

O, nagle okazuje się, że ona siedzi. Powinnaś wcześniej o tym napisać, przy okazji wprowadzania tej postaci.

Romans, która poderwała się z fotela, gdy pojawiła się za nim Horror

O, znów to samo. Po kilku zdaniach od pojawienia się Horror dowiadujemy się, że w tym samym momencie Romans stamtąd uciekła. Trzeba było od razu to napisać.

Jakąś niewytłumaczalną atmosferę zagrożenia

No cóż, nagle mieszkańcy domu zaczynają w niewytłumaczalnych okolicznościach zapadać w śpiączkę, rzeczywiście atmosfera zagrożenia jest w tym wypadku zupełnie niewytłumaczalna…
Wprawdzie później dajesz do zrozumienia, że dla Romans uczucie strachu jest nieco obce, ale to powyższe wyrażenie w kontekście całej fabuły zabrzmiało aż śmiesznie.

Miał zamiar upewnić się, że nikt już nie wejdzie do środka. Miał ograniczoną ilość informacji

Powtórzenie. Po prostu – „zamierzał”.

mógł jedynie przypuszczać, że z tajemniczymi atakami ― był bowiem pewien że jednoczesna koma dwojga osób nie mogła być przypadkowa

Czytelnik wie to już od dawna, znowu robi się łopatologiczne tłumaczenie.

Wyszli zatem wszyscy, a Kryminał zablokował drzwi swoją osobą. Miał zamiar upewnić się, że nikt już nie wejdzie do środka. 
(…)
Sensacji, który przebierał nogami ze zniecierpliwienia, Kryminał polecił sprawdzić stan ofiar.
(…)
W tej chwili oboje poszkodowani znajdowali się w pokoju Obyczajowej i pod jego opieką.

No więc tak – nie wspomniałaś nic a nic o tym, że poszkodowani zostali wyniesieni z tego pokoju. Myślałam, że nadal są w środku, a Kryminał pilnuje, by nikt do nich nie zaglądał. Potem pomyślałam, że to dziwne, skoro jednocześnie nikogo nie wpuszczając do środka, kazał Sensacji sprawdzić ofiary. Dopiero dwa akapity dalej okazało się, że oni są w innym pokoju…
O takich istotnych szczegółach powinnaś wspominać wcześniej.

Jak długo nie poznał przyczyn śpiączki, nie był w stanie—

Chyba coś Ci tu zjadło. Albo powinien być na końcu wielokropek.

Błyskawicznie znalazł się w salonie.

Piszesz czasem „salon”, a czasem „pokój gościnny”, myślałam na początku, że to dwa różne pomieszczenia, przez co się trochę pokręciłam.


― Pułapkę! ― wykrzyknął pogardliwie Kryminał. ― Na tym etapie śledztwa jest jeszcze zbyt wcześnie na
― Nie obchodzi mnie twoje śledztwo!  

Wielokropek powinien być.

Nieraz już próbowała przekonywać go do poszerzenia jej horyzontów

„Jego” jak już. A najlepiej w ogóle wywalić.

Wtedy właśnie ujrzała kolejne ofiary nieznanego przestępcy, tj. leżących na podłodze

Nie piszemy skrótami.


W tej chwili znajdowali się w pokoju Fantasy, by mieć na oku także śpiącą Bajkę.

Niepotrzebne to „także”, bo nie wiadomo w pierwszej chwili, do czego się odnosi. To znaczy, że ktoś jeszcze poza Bajką spał? Czy że ją także oprócz kogoś jeszcze trzeba było mieć na oku?


Wystarczy nie zbliżać się do pokoju gościnnego i wszystko będzie cacy.
― Nie jestem pewna, czy to takie proste ― mruknęła Fantasy. ― To    może być wybieg, mający uśpić naszą czujność. Jestem pewna, że Kryminał też wziąłby to pod uwagę. Powinniśmy mieć się na baczności także poza salonem.

Tu znów różne określenia do jednego pomieszczenia, a wydaje mi się, że osoby rozmawiające o jakiejś rzeczy czy miejscu stosują jednolitą terminologię. Bo na pewno nie przejmują się powtórzeniami ;)

― Mamy już chyba dowód na to ― rzekł ― że nieznany sprawca potrafi atakować nawet poza pokojem gościnnym. Chociaż to tam znaleźliśmy cztery ofiary, to już SF i Fantasy napadnięci zostali na korytarzu.

Znów tłumaczysz niepotrzebnie. Czytelnik wie o tym doskonale, w końcu cała fabuła się wokół tego kręci…

― Bądź cicho, Horror, proszę ― Obyczajowa zmarszczył brwi.

Powinna być kropka po „proszę”.

Romans chwyciła go za ramię.
A wcześniej:
a Romans, piękna Romans, ściskała jego ramię w przestrachu

Jak chwyciła, jak już od dawna je ściskała?

Jeszcze nigdy nie widziała o u niego takiej determinacji

Zagubione „o”.

Bajka przez cały czas spała snem naturalnym. Musiała przespać cały atak.

Aż chce się rzec „no co ty nie powiesz?”.

Nawet nie rozumie, co dokładnie dzieje się wokół, jest przekonana, że inni po prostu poszli spać. Samej śpiąc w ciągu dnia, nie widzi niczego dziwnego w fakcie, że pozostali robią to samo

Znów za rozwlekle, za dużo tłumaczenia. „Jest przekonana, że inni poszli spać, tak jak ona miała w zwyczaju” – czy coś w tym stylu.

Obyczajowa wypuścił małą ze swych objęć i przyjrzał się jej.
(…)
Zatem dlaczego boi się na nią spojrzeć?

Bał się na nią spojrzeć, jednocześnie się jej przyglądając? Ciekawe.

Znajdzie coś, co pozwoli mu pozbyć się podejrzeń względem małej, i wróci do niej.

Zaraz, chwila, moment. Ja już naprawdę czegoś nie rozumiem.
Obyczaj wszedł do salonu, gdzie zastał kolejne ofiary oraz śpiącą Bajkę – okej.
Później nic nie wspominasz o tym, jakoby przeniósł wszystkich do innego pokoju – są więc w salonie.
A później Obyczaj każe Bajce nie wychodzić z pomieszczenia, w którym się znajdują (znaczy z salonu, jak rozumiem) i wychodzi na zewnątrz, by poszukać śladów… w salonie.
Czyli jednak przeniósł ciała do innego pokoju. Kolejny „szczegół”, o którym zapomniałaś wspomnieć.


Pomysł ciekawy. Fajnie, że postaci oprócz imion wybranych gatunków literackich mają też osobowości, które by do tych gatunków pasowały.
Uwaga, spoiler
Gdzieś w połowie zaczęłam się domyślać, że sprawcą jest telewizor, więc zakończenie mnie nie zaskoczyło. Ale chwali się, że chciałaś w tym opowiadaniu zawrzeć ważny przekaz.
Jak dla mnie klimatu horroru nie było tu ani troszkę ;) Bardziej przypominało kryminał. To akurat minusem nie jest, ale chciałam zauważyć, podobnie jak Martinius, że najwyraźniej efekt wyszedł inny od zamierzonego.
Czego mogłabym się przyczepić w prowadzeniu fabuły to niewątpliwie tych niejasności, które wynikały z tego, że zapominasz czasem wspomnieć o istotnych dla akcji sprawach. Wychodzą później takie nielogiczności.
Jeśli chodzi o styl (w mojej subiektywnej ocenie oczywiście) używasz zbyt często wyrazów, które tak naprawdę niewiele wnoszą, a tylko rozpychają tekst. Na przykład: jednak, już, najwyraźniej, w końcu, także, prawdopodobnie, może, właśnie. Na początku wypisywałam sobie te fragmenty, gdzie jest ich za dużo i są niepotrzebne, ale później sobie darowałam. Ja mam dokładnie taki sam problem. Gdy piszę, nawet nie zauważam, że nadużywam „jednak” i „już”, ale jak się wydrukuje opowiadanie i sprawdzi… robi się czerwono od skreśleń ;)
Może nie występuje to u Ciebie na jakąś ogromną skalę, nie utrudnia czytania tak bardzo, ale warto, żebyś już teraz zwróciła na to uwagę, zanim nabierzesz jakiejś niezdrowej maniery, której potem trudno będzie się oduczyć.
A może po prostu jestem przewrażliwiona, bo nauczyłam się zwracać baczną uwagę na takie słowa we własnych tekstach ;)



Awatar użytkownika
eworm
Dusza pisarza
Posty: 531
Rejestracja: pn 18 paź 2010, 18:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Postautor: eworm » śr 26 sty 2011, 17:55

Wiem, że nie komentujemy komentarzy... Ale czuję się w obowiązku sprostować, Obywatelko AM...
Po pierwsze i najsampierw - ostatni raz, kiedy sprawdzałem, należałem do płci brzydszej. O ile mi wiadomo, nie zmieniło się to, więc... właśnie. Czasowniki :)

Obywatelka AM pisze:
Jego tendencja do traktowania wszystkiego i wszystkich z podejrzliwością nigdy nie była jeszcze tak widoczna, jak w tej chwili, gdy opukiwał ściany, zbierał odciski palców z telewizora i przypatrywał się podłodze przez szkło powiększające.


Nie bardzo wiem, po co tam to „jeszcze”. „Tej” też można by wywalić.

Gdybym wyrzucił te słowa, czytelnik nie wiedziałby, że Kryminał robi to wszystko właśnie teraz, a nie, na przykład, zazwyczaj w wolnym czasie.

Obywatelka AM pisze:
Mierzwiły go te sterczące włosy, podarte ubrania i pistolety spod nich wystające


mierzwić «targać, splątywać»
Zapewne chodziło Ci o „mierzić” ;)
I lepiej by brzmiało „wystające spod nich pistolety”.

Zanim wywiązać zdążyła się dyskusja


Tu znów dziwny szyk. „Zanim zdążyła wywiązać się dyskusja”.

Lubię bawić się w przestawianie słów. Brzmi ciekawiej. Może nadużywam, ale chyba nie jest to błąd, jak długo czytelnik wie, o co kaman.
I, fakt, chodziło mi o mierzić. Dziwne, zazwyczaj nie mylę tych słów...

Obywatelka AM pisze:
Bawiąc się bronią białą, wąsacz powinien był bardziej uważać, pomyśleli.


Aliteracja.

To nie błąd, a przypadek. Zresztą trudno zauważalny i nieszkodliwy.

Obywatelka AM pisze:
Zawiodła cała ta zbroja. Ba, jedynym problemem okazał się brak jakichkolwiek obrażeń na ciele ich wiekowego, choć krzepkiego przyjaciela.


No to nie rozumiem. Skoro nie było żadnych obrażeń, jak mogli pomyśleć, że facet zarąbał się własną bronią? I jak można samego siebie wprowadzić przy użyciu broni białej w śpiączkę? Na zbroi też śladów nie było, więc naprawdę – mieli przedziwny tok myślenia.

Kontekst mówi: co można by pomyśleć, widząc nieprzytomnego Historyczną? Że zawiodła zbroja. Ba - i tutaj negujemy tę ideę - ale nie było obrażeń na ciele. Wszystko się zgadza.

Obywatelka AM pisze:
Zza fotela, w którym siedziała Romans


O, nagle okazuje się, że ona siedzi. Powinnaś wcześniej o tym napisać, przy okazji wprowadzania tej postaci.

Hm, nie sądziłem, że pozycja postaci jest na tyle ważnym elementem jej charakterystyki, aby podawać ją w pierwszej kolejności... Czy to ma znaczenie? Czy przed poinformowaniem czytelnika, że Romans siedzi, ma miejsce coś, co ma z tym związek?

Obywatelka AM pisze:
Romans, która poderwała się z fotela, gdy pojawiła się za nim Horror

O, znów to samo. Po kilku zdaniach od pojawienia się Horror dowiadujemy się, że w tym samym momencie Romans stamtąd uciekła. Trzeba było od razu to napisać.

Węszę przesadę. Serio. Romans nie uciekła, ale poderwała się. I znowu - nie ma większego znaczenia, czy przez te kilka zdań Romans siedzi tu czy stoi dwa kroki obok. Czy powinienem informować czytelnika za każdym razem, gdy postać gdzieś z boku przestąpi z nogi na nogę? Ooch, poruszyła się, dlaczego o tym nie wiemy?!

Obywatelka AM pisze:
Nieraz już próbowała przekonywać go do poszerzenia jej horyzontów


„Jego” jak już. A najlepiej w ogóle wywalić.

Wyobraźnia to rodzaj żeński. A więc "jej". Dlaczego wywalać?

Obywatelka AM pisze:
Jak długo nie poznał przyczyn śpiączki, nie był w stanie—


Chyba coś Ci tu zjadło. Albo powinien być na końcu wielokropek.

― Pułapkę! ― wykrzyknął pogardliwie Kryminał. ― Na tym etapie śledztwa jest jeszcze zbyt wcześnie na—
― Nie obchodzi mnie twoje śledztwo!


Wielokropek powinien być.

Urwana wypowiedź. A w tym przypadku - myśl. Zajrzyj do wątku "Czy taki zapis jest poprawny" w "Jak pisać?". Tam poruszyłem ten temat. Wydaje mi się, że to poprawny zapis - stosują go wydawani pisarze.

Obywatelka AM pisze:
W tej chwili znajdowali się w pokoju Fantasy, by mieć na oku także śpiącą Bajkę.


Niepotrzebne to „także”, bo nie wiadomo w pierwszej chwili, do czego się odnosi. To znaczy, że ktoś jeszcze poza Bajką spał? Czy że ją także oprócz kogoś jeszcze trzeba było mieć na oku?

Chodziło mi o to, że wszyscy pilnowali się nawzajem. A Bajki też trzeba było pilnować - Bajki, która spała w pokoju Fantasy.

Obywatelka AM pisze:
― Bądź cicho, Horror, proszę ― Obyczajowa zmarszczył brwi.


Powinna być kropka po „proszę”.

Tu mnie rozwaliłaś. Jedno zdanie traktowane inaczej niż cała reszta? Dlaczego?

Obywatelka AM pisze:
Bajka przez cały czas spała snem naturalnym. Musiała przespać cały atak.


Aż chce się rzec „no co ty nie powiesz?”.

Nawet nie rozumie, co dokładnie dzieje się wokół, jest przekonana, że inni po prostu poszli spać. Samej śpiąc w ciągu dnia, nie widzi niczego dziwnego w fakcie, że pozostali robią to samo


Znów za rozwlekle, za dużo tłumaczenia. „Jest przekonana, że inni poszli spać, tak jak ona miała w zwyczaju” – czy coś w tym stylu.

― Mamy już chyba dowód na to ― rzekł ― że nieznany sprawca potrafi atakować nawet poza pokojem gościnnym. Chociaż to tam znaleźliśmy cztery ofiary, to już SF i Fantasy napadnięci zostali na korytarzu.


Znów tłumaczysz niepotrzebnie. Czytelnik wie o tym doskonale, w końcu cała fabuła się wokół tego kręci…

Nie tłumaczę niczego. Przedstawiam myśli i słowa bohaterów. Oni nie wiedzą wszystkiego, co wie czytelnik, a poza tym czują potrzebę uporządkowania chaotycznej sytuacji, w której się znaleźli. Stąd mówią co i jak po kolei. Żeby nie ulec panice.

Obywatelka AM pisze:
Obyczajowa wypuścił małą ze swych objęć i przyjrzał się jej.
(…)
Zatem dlaczego boi się na nią spojrzeć?


Bał się na nią spojrzeć, jednocześnie się jej przyglądając? Ciekawe.

Wycięłaś najważniejsze. Najpierw przyjrzał się jej i wtedy zaczęły formować się w jego umyśle podejrzenia względem niej. To doprowadziło do tego, że lękał się na nią patrzeć.

Obywatelka AM pisze:
Znajdzie coś, co pozwoli mu pozbyć się podejrzeń względem małej, i wróci do niej.


Zaraz, chwila, moment. Ja już naprawdę czegoś nie rozumiem.
Obyczaj wszedł do salonu, gdzie zastał kolejne ofiary oraz śpiącą Bajkę – okej.
Później nic nie wspominasz o tym, jakoby przeniósł wszystkich do innego pokoju – są więc w salonie.
A później Obyczaj każe Bajce nie wychodzić z pomieszczenia, w którym się znajdują (znaczy z salonu, jak rozumiem) i wychodzi na zewnątrz, by poszukać śladów… w salonie.
Czyli jednak przeniósł ciała do innego pokoju. Kolejny „szczegół”, o którym zapomniałaś wspomnieć.

eworm pisze:Dopiero gdy powstrzymując łzy, odpowiednio zatroszczył się o Romans i Horror

Fakt, mogłem to lepiej wytłumaczyć. Choć do tej pory wszystkie ofiary odnoszono do pokojów, więc tutaj liczyłem chyba na domyślność czytelnika...



Awatar użytkownika
Obywatelka AM
Umysł pisarza
Posty: 850
Rejestracja: pt 05 sty 2007, 20:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Obywatelka AM » śr 26 sty 2011, 18:49

Po pierwsze i najsampierw - ostatni raz, kiedy sprawdzałem, należałem do płci brzydszej.

Przepraszam. Coś mi się ubzdurało. Może dlatego, że eworm jakoś skojarzyło mi się z Ewą O_O

Nie będę komentować każdego cytatu, bo nie widzę większego sensu. Chcę tylko zaznaczyć, że wypisywałam fragmenty, gdzie mi "coś zgrzytło", moje spostrzeżenia mniej lub bardziej trafne, a nie straszne błędy, które Ty musisz usunąć, bo inaczej nie da się czytać...
Kurcze, chyba powinnam przed każdym moim komentarzem wypisywać ogromne "Według mnie te rzeczy można by poprawić, ale nie trzeba, jeśli taka wola autora".


Zawiodła cała ta zbroja. Ba, jedynym problemem okazał się brak jakichkolwiek obrażeń na ciele ich wiekowego, choć krzepkiego przyjaciela.



No to nie rozumiem. Skoro nie było żadnych obrażeń, jak mogli pomyśleć, że facet zarąbał się własną bronią? I jak można samego siebie wprowadzić przy użyciu broni białej w śpiączkę? Na zbroi też śladów nie było, więc naprawdę – mieli przedziwny tok myślenia.


Kontekst mówi: co można by pomyśleć, widząc nieprzytomnego Historyczną? Że zawiodła zbroja. Ba - i tutaj negujemy tę ideę - ale nie było obrażeń na ciele. Wszystko się zgadza.

No i może w tym jest szkopuł i źródło mojego niezrozumienia, bo ja zawsze rozumiałam "ba" jako:
«partykuła potwierdzająca wcześniej wyrażoną myśl i zapowiadająca dodatkowy sąd, np. Mówił o tym z wielką kulturą, ba, z dużą delikatnością.»
(za słownikiem języka polskiego), a nie jako coś, co neguje poprzednią myśl.

Nieraz już próbowała przekonywać go do poszerzenia jej horyzontów



„Jego” jak już. A najlepiej w ogóle wywalić.


Wyobraźnia to rodzaj żeński. A więc "jej". Dlaczego wywalać?

Myślałam, że chodzi o horyzonty Kryminała, a nie wyobraźni.

― Bądź cicho, Horror, proszę ― Obyczajowa zmarszczył brwi.



Powinna być kropka po „proszę”.


Tu mnie rozwaliłaś. Jedno zdanie traktowane inaczej niż cała reszta? Dlaczego?

Poczujesz się jeszcze bardziej rozwalony, gdy przeczytasz o poprawnym zapisie dialogów (gdzieś tu na forum jest taki wątek). Ogólnie rozchodzi się o to, że gdy po myślniku jest "rzekł, powiedział, krzyknął" itd. nie ma kropki, a gdy opisuje się, co podczas mówienia robi postać - wtedy stawia się kropkę, a po myślniku z wielkiej litery. Tak jak w powyższym przykładzie.

Co do "opisywania każdego przestąpienia z nogi na nogę postaci" - nie, oczywiście, że nie o to mi chodzi. Ale to przeszkadza, kiedy na przykład (przykład ekstremalny nieco) czytasz o wędrowcu, który przemierza las, znasz już dokładnie jego ubiór, historię, czego szuka, dokąd zmierza, a nagle w dziesiątym akapicie okazuje się, że tak w sumie to on jedzie na koniu przez ten las, a nie idzie piechotą. Człowiek nie lubi zmieniać tak drastycznie wizji, które już zdążyły wytworzyć się w jego głowie.
Może to wina mojej wyobraźni, zobaczyłam tę scenę w głowie nieco inaczej, niż, jak się później okazało, wyglądała ona w Twoim zamyśle. Potraktuj to jako spostrzeżenie jednej z czytelniczek. Tak jak mówiłam na początku. To MI zgrzytnęło, może JA zbytnio zwracam uwagę na takie rzeczy. Mój błąd, że pewnie (jak znam siebie) napisałam w komentarzu "powinieneś coś tam coś tam" czy jakoś podobnie.
Ale guru nie jestem, jeno biedną studentką, która zajrzała na Wery, bo tak bardzo nie chce jej się uczyć do jutrzejszego egzaminu :/

Nic to. Powiem tylko, że czasem zaglądam na teksty na Wery, ale zazwyczaj po kilku pierwszych zdaniach odechciewa mi się czytania. Twój tekst doczytałam do końca i chciało mi się o nim wypowiedzieć, co już o czymś świadczy.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2405
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » śr 02 lis 2011, 20:59

Jak miło komentuje się tekst po weryfkach Martiego i Obywatelki :D Mogłam się skupić na spokojnej lekturze, bez wypisywania tych wszystkich powtórzeń i koślawców.

Bo niestety - błędów jest dużo. Według mnie dużo za dużo. Zwłaszcza powtórzeń, jakoś dziwnie użytych wyrazów, miejscami dość topornie wprowadzonego opisu działania czy następstwa zdarzeń.
Co do kwestii spornych pomiędzy Toba a Obywatelką (informowania o pewnych czynnościach bohaterów po czasie), to ja się zgadzam z nią. Tu nie chodzi o to, że masz informować o każdej czynności. Ale jeżeli chcesz to zrobić, to w takiej kolejności, by czytelnik nie musiał w myślach wracać do tamtej sceny i widzieć bohatera robiącego jeszcze coś (jak w przypadku opisu tego, ze Romans zerwała się z fotela - jak to nieważne, to najlepiej niech siedzi na tyłku).
Ogólnie język nie utrudniał może odbioru całości, nie przeszkadzał w czytaniu, ale sam w sobie stanowił małą wartość dodaną wg mnie.

Zdecydowanie mocną stroną opowiadania jest pomysł. Do tego nieźle opisałeś charaktery, dodałeś parę fajnych smaczków - potencjalny romans Kryminału z Psychologiczną itd.
Zakończenie mnie zaskoczyło. Jakoś nie wpadłam na pomysł z telewizorem. Podoba mi się to, że w opowiadaniu poniekąd przedstawiłeś jakiś problem.
Grozy czy horroru to w tym nie ma. Jest głównie komedia z zagadką w tle (zachowanie Horror - złoooooo :D).

Ogólnie całkiem mi się podobało.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości