Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Somnus

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
wincentywilk
Kmiotek
Posty: 5
Rejestracja: śr 10 lut 2010, 15:19
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Somnus

Postautor: wincentywilk » śr 10 lut 2010, 15:35

WWWNa wielkim, czarnym fotelu siedział młody, wyraźnie zdenerwowany chłopak. Tuż przed nim stało obdrapane, masywne biurko za którym, na obrotowym krześle, spoczywał starszy mężczyzna. Grzebał on w stercie pożółkłych papierzysk lekceważąc zupełnie obecność chłopca. W końcu znieruchomiał na chwilę, skupiając wzrok na jednej z kartek którą wyciągnął z samego dołu papierowej góry.
WWW– W czym mogę pomóc? – Zapytał.
WWW– Potrzebuję porady. – Odpowiedział chłopak.
WWW– Tego zdążyłem się już domyśleć. Ile masz lat?
WWW– Szesnaście.
WWWMężczyzna odłożył kartkę i podrapał się po szorstkim, nieogolonym policzku. – Twoi rodzice wiedzą że tu jesteś? – Zapytał głosem w którym przeważała okropna chrypa.
WWW– Nie muszą.
WWW– Jesteś pewny?
WWWChłopak zacisnął wargi i przez moment zastanawiał się nad odpowiedzią.
WWW– W zasadzie to chciałbym żeby mnie pan tylko wysłuchał. – Oznajmił.
WWWZapadła cisza.
WWW– Hmm. – Mruknął w końcu mężczyzna. – Przeważnie tym właśnie się zajmuję.
WWW– Oczywiście zapłacę za wizytę. – Odrzekł szybko chłopak.
WWW– Nie w tym rzecz…
WWW– Moi rodzice nie muszą o niczym wiedzieć.
WWWMężczyzna splótł dłonie.
WWW– Posłuchaj chłopcze. Jesteś niepełnoletni, tak? – Zapytał.
WWW– Tak.
WWW– I przyszedłeś do mnie ponieważ masz jakiś problem, tak?
WWWChłopak kiwnął głową.
WWW– I widzisz co tutaj jest napisane? – Zapytał wskazując na tabliczkę leżącą przy krawędzi biurka.
WWW– Dr Andrzej Nowosilski. – Przeczytał chłopak.
WWW– Dokładnie. Doktor Nowosilski to ja. – Stwierdził zupełnie niepotrzebnie Nowosilski. – Jestem w pewnym sensie lekarzem. Leczę ludzi, na tym polega moja praca. Rozumiesz to, prawda?
WWWChłopak przytaknął.
WWW– Więc zgodzisz się ze mną że moi pacjenci przeważnie są na coś chorzy.
WWW– Albo mają jakiś problem.
WWW– Albo mają jakiś problem, oczywiście. Więc skoro już doszliśmy do porozumienia to mogę bez żadnych przeszkód stwierdzić, że przyszedłeś tutaj dlatego że jesteś chory…
WWW– …albo mam jakiś problem. – Wtrącił chłopak.
WWWDoktor kiwnął głową.
WWW– Jednak jesteś niepełnoletni. To jest pewna komplikacja.
WWW– Ale…
WWW– No bo wyobraź sobie że złamałeś nogę. Nie… wyobraź sobie że masz raka i przychodzisz z tym do lekarza…
WWW– Ja nie mam…
WWW– W takim wypadku lekarz musi powiadomić twoich rodziców ponieważ tylko oni mogą podejmować decyzję o sposobie leczenia. Gdyby lekarz próbował cię leczyć bez informowania o tym twoich rodziców, mógłby stracić pracę. Ja niestety, przynajmniej na razie, nie mogę sobie pozwolić na coś takiego. Czy to jasne?
WWW– Nie bardzo. – Odparł chłopak. – Mam dziwne wrażenie że próbuje się pan ze mną droczyć w jakiś głupi sposób, a ja na szczęście, nie mam na to czasu. Nie wiem też czemu musi pan powiadomić moich rodziców o tym, że pomaga mi pan rozwiązać mój… problem.
WWW– A co jeśli twój problem polega na tym że masz ochotę wsunąć nóż między żebra któremuś z nich? Myślę, że powinni o czymś takim wiedzieć.
WWWChłopak opadł zrezygnowany na oparciu wielkiego fotela.
WWW– Ale pan jeszcze nie wie o co w ogóle chodzi. Może mógłby mnie pan najpierw wysłuchać a później pan zadecyduje co zrobi dalej?
Nowosilski usiadł wygodniej, spojrzał na zegarek, spojrzał na stos papierów na biurku i dochodząc przy tym do wniosku że nic więcej nie ma już tego dnia do roboty, przystał na propozycję chłopca.
WWW– Dobrze, ale najpierw wypadałoby żebyś się przedstawił. Masz chyba jakieś imię?
WWW– Mam.
WWWMężczyzna uśmiechnął się prawie niezauważalnie.
WWW– A zdradzisz mi je?
WWW– Nazywam się Emil Dąbrowicz.
WWW– Ok, to chyba tyle w kwestii formalności. Teraz możesz mi wreszcie opowiedzieć swoją historię. – Oznajmił udając zainteresowanie.
WWWChłopak podrapał się po uchu.
WWW– To dość skomplikowane. – Mruknął niepewnie.
WWW– Rozczarowałbym się gdyby było inaczej. – Odpowiedział doktor. – No już, zrzuć ten ciężar.
WWWEmil nabrał powietrza do płuc tak jakby zaraz miał wygłosić długą przemowę, jednak nic takiego się nie wydarzyło. Podrapał się jeszcze kilka razy i poprawił swoja pozycję na fotelu bo powoli się w niego zatapiał.
WWW– Wie pan, zanim tu przyszedłem, przemyślałem dokładnie to co chce powiedzieć ale teraz nie wiem od czego zacząć.
WWW– Może zacznij od początku? – Zaproponował zniecierpliwiony doktor.
WWWEmil zastanawiał się przez dość długą chwilę.
WWW– To zaczęło się w połowie…

***

WWW…bardzo nudnych wakacji. W życiu Emila Dąbrowicza zdarzały się tylko takie. Można powiedzieć że właściwie całe jego życie było nudne.
WWWI za to właśnie je uwielbiał.
WWWEmil był niezwykłym nastolatkiem. Nie brzmiało to jednak zbyt wiarygodnie biorąc pod uwagę to, że jego niezwykłość polegała na tym że był całkowicie zwykły. Emil Dąbrowicz prowadził życie które bardziej pasowało do sześćdziesięciolatka na emeryturze niż do młodego chłopaka. Dlatego był dziwny, no przynajmniej w oczach swoich znajomych (to znaczy ludzi z którymi czasami zdarzało mu się przebywać w jednym pomieszczeniu). Sam Emil kompletnie nie rozumiał swoich rówieśników. Nie lubił imprez, nie lubił alkoholu, nie próbował na każdym kroku udowadniać że jest dorosły i nigdy nie robił czegoś wbrew swoim przekonaniom tylko po to by stać się lubianym. Takie rzeczy kompletnie go nie interesowały.
WWWO życiu Emila można było pisać bardzo długo, pod warunkiem, że znało się odpowiednio wiele zwrotów opisujących te same czynności. Głównie dlatego że w jego życiu większość dni była identyczna.
WWWEmil nie lubił zmian. Zmiany zmuszały go do działania a do tego w ogóle nie był przystosowany.
WWWNo i pewnego razu się zaczęło. Stał na dziwnym placu – którego powierzchnię szpecił nierówno ułożony bruk – i spoglądał na błękitne niebo. Nagle poczuł że coś tutaj nie gra.
WWW– Właściwie co to za plac? – Zapytał w myślach. – I co ja tutaj robię?
WWWPo chwili głębokiej zadumy doszedł do niezwykłego (jak on sam) i trochę przerażającego wniosku. Otóż zorientował się, że właśnie śni. Co było całkiem niespodziewane. Z chwilą gdy myśl ta pojawiła się w jego głowie, jego powieki wolno się rozchyliły dzięki czemu ujrzał świecący wyświetlacz budzika leżącego na szafce obok łóżka. Zdezorientowany i jeszcze nie całkiem obudzony, usiadł i ciężko westchnął. Potem otworzył oczy po raz drugi. Tym razem zobaczył sufit i wstał natychmiast. Przetarł zaspane powieki i zastanowił się nad tym dziwnym zjawiskiem. W czasie snu zorientował się, że właśnie śni. Zdarzyło mu się to po raz pierwszy. Nie pamiętał też by kiedyś śnił o tym że się obudził, tuż przed właściwym przebudzeniem. To było dziwne, nawet jak na niego.
Wieczorem, przed pójściem do łóżka myślał o tym co stało się rano. Czy można śnić i wiedzieć że się właśnie śni? Miał ochotę to sprawdzić jednak nie wiedział jak. Za braku lepszego pomysłu zaczął powtarzać w myślach: to jest sen, to jest sen, to jest sen…
WWWZamknął oczy.
WWWTym razem leżał na soczyście zielonej trawie która porastała niewielkie wzgórze. Znowu patrzył w niebo. To jest sen, to jest sen, to jest sen… – Krążyło bez przerwy w jego głowie.
Podniósł natychmiast głowę i usiadł. Skrupulatnie obejrzał powierzchnię swoich rąk. To jest sen – przyznał. Z uśmiechem szaleńca wstał i zbiegł z górki.
WWW– Co teraz? – Zapytał na głos. – Co można robić we śnie jeśli się wie, że właśnie się śni? Hmm, przecież to oczywiste! – Pomyślał. Rzeczywiście, odpowiedź była oczywista. Każdy szesnastolatek dobrze wiedział co chciałby zrobić w takiej sytuacji, Emil jednak nie był taki jak każdy i zamierzał zrobić coś całkiem innego. Coś bardziej pasującego do ośmiolatka który naoglądał się za dużo Piotrusia Pana.
Delikatnie uniósł się do góry po czym, gdy poczuł się już pewniej – wystrzelił jak rakieta. I się obudził.
WWWTo było dla niego coś całkiem nowego i strasznie ekscytującego. Następnego dnia myślał tylko o tym by jak najszybciej pójść spać. Był tak bardzo zniecierpliwiony że położył się już o dwudziestej. Jego matka wchodziła do jego pokoju co kilkanaście minut i pytała czy przypadkiem nie jest chory. Strasznie go to denerwowało.
W końcu przyszedł sen. Znowu udało mu się przejąć kontrolę ale tym razem postanowił trochę poeksperymentować. Zmieniał otoczenie i nadawał sobie różne ciekawe umiejętności. Świetnie się przy tym bawił. Tej nocy zrozumiał, że odkrył coś czego właściwie szukał przez całe swoje życie. Znalazł miejsce które było całkowicie zależne od jego woli. Uwielbiał to.
WWWMijały wakacje ale Emil w ogóle się tym nie przejmował. Sny stały się jego ulubionym i praktycznie jedynym zajęciem. Pokochał wolność jaką mu dawały, jednak z czasem zaczęło mu czegoś brakować. Zastanawiał się czy mógłby w czasie swojego snu kogoś stworzyć. Jakąś przypadkową osobę. Trochę się tego obawiał. Poza tym tak naprawdę nie umiał się obchodzić z ludźmi i najbardziej w świecie lubił towarzystwo siebie samego. Ciekawość jednak pozostała.
W końcu jednak przydarzyło mu się coś nowego. Wyobraził sobie wielką, tropikalną i oczywiście bezludną wyspę. Miał już wprawę więc wyszło mu to całkiem znakomicie. Zawsze lubił podziwiać swoje twory z lotu ptaka. Tym razem nie było inaczej i Emil uniósł się wysoko nad wyspą by lepiej się jej przyjrzeć. Nagle, błękitne dotąd niebo, pociemniało zmieniając swój odcień na ciemno granatowy. To było co najmniej dziwne (nawet biorąc pod uwagę że zdarzyło się to po tym jak Emil wymyślił własną wyspę i zaczął wokół niej latać).
WWWNa domiar złego usłyszał czyjś głos.
WWW– Co tutaj robisz? – Zapytał, a raczej zapytała bo głos niewątpliwie należał do jakiejś dziewczyny.
WWWEmil wystraszył się i zdziwił jednocześnie. Głos ten wzbudził u niego znacznie większy niepokój niż nagłe zmiany na niebie. Chwilę później poczuł że coś jest nie tak. Kilka sekund zajęło mu odkrycie że właśnie spada. Bardzo szybko.
W zasadzie wcześniej się nie zastanawiał nad tym w jaki sposób kontrolował swój sen. Jeśli chciał latać to po prostu to robił, nie towarzyszyło temu żadne: leć, leć, leć – powtarzane w myślach. Jednak kiedy zaczął spadać i zrozumiał że nie może za bardzo przestać, z jego ust wyleciała cała wiązanka: leć, unoś się, do góry! Kurcze! Niestety nie pomogło to ani trochę. Powierzchnia wyspy (która nie wyglądała na zbyt przyjazną upadkom z dużej wysokości) zbliżała się coraz bardziej i w głowie Emila pozostało już tylko jedno pytanie: czy to będzie boleć?
WWWBolało bardzo. Jego ciało odbiło się od ziemi i niczym worek gnatów upadło z powrotem. Czuł jak jego nogi łamią się w sposób w jaki to robią zapałki pod kilkutonowym obciążeniem. Jego kości nie pękły w pół, one się skruszyły (żadne inne słowo nie mogło lepiej tego opisać). Emil nawet nie krzyknął. To nie miało sensu, poza tym nie mógł tego zrobić. Nie wiedział czemu, właściwie nic nie wiedział bo całkiem przestał myśleć. W jego głowie zapanował BÓL (pogrubiony i podkreślony). Obrócił się na bok, z jego gardła wydostało się coś co przypominało psie wycie. To co czuł było nie do zniesienia. Nie mógł oddychać, nie mógł nic powiedzieć ani się obudzić. Spojrzał na swoje powykręcane ciało i widok ten całkiem go przeraził. To nie było zabawne.
Na domiar złego znowu usłyszał ten sam, dziewczęcy głos.
WWW– Kim jesteś? – Zapytała.
WWWPotem w końcu się obudził. Powitał to z radością która przeminęła gdy znowu poczuł ból. Prawie tak silny jak we śnie. Był też cały spocony i nie była to żadna letnia wilgoć pod pachami, on po prostu był mokry, nie tylko z resztą on. Emil zwyczajnie leżał w kałuży własnego potu. Ledwo mógł złapać oddech. Serce waliło prawie przebijając mu mostek. Bał się że obrót na bok złamie mu kręgosłup. Trwało to kilka minut które niemiłosiernie przeciągały się w nieskończoność. Kiedy jego stan przestał być krytyczny, wstał i postanowił się ogarnąć. Miał tylko nadzieję że matka nigdy nie zapyta dlaczego zmoczył całe prześcieradło. Odpowiedź na to pytanie brzmiałaby jak idiotyczna wymówka.

WWWWypadek ten przez jakiś czas zniechęcił go do zabaw ze snami. Trwało to niecałe dwa tygodnie. W między czasie Emil zastanawiał się nad tym co się właściwie wtedy stało. Powróciły też myśli o tworzeniu w snach ludzi. W jakiś sposób zdołał powiązać ze sobą obie te rzeczy. Być może stworzył kogoś we śnie? A jeśli tak to kto to był? Jakaś dziewczyna pewnie, albo chłopak z zaburzeniami hormonalnymi. Czy ten ktoś myślał samodzielnie? To chyba nie możliwe. Musiała (albo musiał – w przypadku którego Emil nie chciał brać pod uwagę) robić to co chciał, żeby robiła – ale z drugiej strony w normalnych snach, ludzie których spotykał zachowywali się całkiem nieprzewidywalnie, tak jak zresztą on sam. Zastanawiał się nad tym do czasu aż pojawił się kolejny świadomy sen.
WWWTym razem był las a właściwie polana rzadko porośnięta małymi, śmiesznymi drzewkami. Na ziemi zalegała gruba warstwa krwistoczerwonych liści. Od razu rzuciło mu się to w oczy podobnie jak brunatne niebo które gdzieś przy linii horyzontu zmieniało kolor na jaskrawo żółty. I to było właściwie wszystko jeśli chodziło o krajobraz. Emil nie potrafił w tym śnie niczego zmienić. Miał tylko świadomość śnienia co było dość denerwujące bo nie mógł też się obudzić. Nic nie mógł. Musiał czekać i czekał bardzo długo. W końcu otworzył oczy i zobaczył budzik. Nigdy wcześniej tak bardzo nie cieszył się na jego widok.
WWWO kontroli w snach mógł już tylko pomarzyć więc nie zawracał sobie tym głowy. Wróciły normalne sny które zapominał zaraz po przebudzeniu. Minął kolejny tydzień.
WWWWściekł się jak głupi gdy znowu trafił na czerwoną polanę. I tym razem nie mógł nic zmienić. Nie mógł się też obudzić. Krążył jak zombie po liściastej pustyni i myślał o cyfrach na wyświetlaczu budzika które bardzo chciał wreszcie ujrzeć. Wspiął się na jedno z wyższych drzew by zobaczyć czy w tej krainie jest coś poza liśćmi i drzewami. Z czubka dostrzegł to czego się spodziewał. Liście i drzewa. Wszędzie aż po sam horyzont.
WWWKrzyknął z całej siły mając nadzieję że zrobi to także przez sen.
WWW– Czego się drzesz? – Usłyszał pod sobą przed tym jak upadł na ziemię. Nad nim stała ruda dziewczyna ubrana w czarną sukienkę.
WWW– Kim jesteś? – Zapytała go głosem który znał z wypadku na wyspie.
WWWWstał i otrzepał się z liści które bezwstydnie się do niego poprzylepiały.
WWW– Umiesz mówić? – Spytała widząc jego dezorientację.
WWW– Oczywiście. Jestem Emil a ty przeszkadzasz mi spać. Byłbym wdzięczny gdybyś zniknęła. – Stęknął.
WWWRuda dziewczyna się uśmiechnęła.
WWW– W ogóle kim ty jesteś? – Zapytał wyraźnie akcentując słowo ty. Widział tą dziewczynę po raz pierwszy w życiu.
WWW– Nie wiesz?
WWW– Nie, ale zgaduję że należysz do jakieś części mojej bujnej wyobraźni której dotąd nie znałem. – Odpowiedział trochę zdezorientowany.
WWWDziewczyna uśmiechnęła się po raz kolejny po czym pstryknęła palcami. Polana zniknęła, pojawił się za to wyświetlacz budzika.

Znowu coś nowego. Emil doszedł do wniosku że w ciągu ostatniego miesiąca wydarzyło się więcej, niż czasie jego całego życia. Spotkanie z rudą dziewczyną strasznie go podnieciło (ale nie w taki sposób w jaki podnieciłoby statystycznego szesnastolatka) i wywołało w nim falę ciekawości. Właściwie to nawet wielkie tsunami.
WWWDlaczego akurat ruda dziewczyna w czarnej sukience? O co tutaj chodziło? Emil tego nie rozumiał. Kiedy zamykał oczy i próbował sobie wyobrazić pierwszą lepszą dziewczynę, widział tylko kontur człowieka który miał wcięcie w tali. Tak właśnie wtedy pojmował dziewczyny. Wcięcie w talii i tyle. Niczego to nie wyjaśniało. Dlatego postanowił zbadać całą tą sytuację.
WWWUstawił budzik tak by zaczął budzić po czterech godzinach od momentu w którym zamknie oczy. Tak na wypadek gdyby udało mu się to, co zamierzał zrobić. Położył się wygodnie na łóżku i pomyślał o liściach. Czerwonych i w dużej ilości. Podziałało. Kiedy zasnął znalazł się ponownie na polanie.
WWW– Halo? – Krzyknął. – Jesteś tu?
WWWKtoś dotknął jego ramienia. Przeszył go dreszcz.
WWW– Jestem. – Odparła ruda dziewczyna. – Czekałam na ciebie.
WWW– Jasne. – Mruknął Emil. – Słuchaj…
WWW– Może usiądziemy? – Zaproponowała wskazując ręką dwa wielkie, skórzane fotele ustawione naprzeciw siebie.
WWW– Czemu nie? – Pomyślał siadając. – Zagram w tą grę.
WWWPrzez chwilę panowała całkowita cisza.
WWW– Co dalej? – Zapytał.
WWWDziewczyna wzruszyła ramionami.
WWW– Mów. – Poprosiła.
WWW– Co mam mówić?
WWW– Cokolwiek ci przychodzi na myśl.
WWW– Jestem zaskoczony. – Odparł bez zastanowienia.
WWW– Czym? – Zapytała dziewczyna.
WWW– Sobą. Swoją wyobraźnią. Szczególnie tymi liśćmi, nienawidzę czerwonego koloru. – Rzekł z odrazą. – I nie lubię jak nie mam kontroli, a tak w ogóle…
WWWZaczął gadać. Sam nie wiedział czemu. W szkole zawsze starał się unikać jakichkolwiek rozmów. Nie był najlepszym mówcą. Poza tym z nikim nie potrafił znaleźć wspólnego języka. Zapewne dlatego że właściwie nigdy nie miał nic ciekawego do powiedzenia.
WWWAle z tą rudą dziewczyną szło mu znacznie lepiej. Może dlatego że prawie w ogóle się nie odzywała? Czasami się tylko uśmiechała i to wszystko. W końcu po coś ją wymyśliłem. – Stwierdził. – Może po to żebym miał z kim pogadać?
WWWNastępnego dnia znowu był na polanie i znowu ględził. Jakoś mu się to spodobało i stało się ciekawsze od kontrolowanych snów samych w sobie. Kiedy mówił, czuł ulgę, układał myśli, porządkował swój umysł. Lubił ten porządek.
Minęło parę dni i parę snów. Emil zaczął nawet dostrzegać w rudej dziewczynie coś więcej niż tylko wcięcie w talii. Była chyba nawet ładna (Emil nie był jeszcze w 100% pewien). Miała na pewno ładną twarz. I nogi. I inne rzeczy. Po kilku spotkaniach zaczął bardziej cieszyć się z jej widoku niż z samej rozmowy którą toczyli. Coś się działo.
WWWCałkiem stracił ochotę by spotykać się z kimkolwiek w ciągu dnia. Kumple (ludzie z którymi się zadawał by sprawiać pozory zwykłego nastolatka) całkiem go nudzili a nie był to ten typ nudy który lubił. Liczyła się tylko ruda dziewczyna ze snów. Czekał na spotkanie z nią całymi dniami.
WWWWakacje powoli się kończyły.
WWWTo był rutynowy sen. Siedzieli na fotelach i rozmawiali. To znaczy Emil rozmawiał. Dziewczyna podpierała tylko głowę swoją ładną ręką i prawdopodobnie słuchała. W końcu Emil na chwilę się zamknął i skupił wzrok na brązowych oczach swojej słuchaczki.
WWW– Właściwie to jak masz na imię? – Zapytał.
WWW– Emilia. – Odparła dziewczyna.
WWW– Hmm. Kreatywny to raczej nie jestem.
WWW– Na pewno nie. – Zaśmiała się.
WWW– Cóż. Miło było kolejny raz cię zanudzić Emilio. – Stwierdził. – Muszę już chyba wstać. Zaraz mam rozpoczęcie nowego roku. Głupio byłoby zaspać.
WWW– Z pewnością. – Zgodziła się i zniknęła. Emil zrobił to samo.

***

WWW– Co pan o tym sądzi? – Zapytał chłopak. Od gadania zaschło mu już w gardle.
WWWDoktor Nowosilski skrzyżował ręce i wbił wzrok w blat swojego starego biurka.
WWW– Nic pan nie powie?
WWWMężczyzna mlasnął głośno.
WWW– A cóż mogę powiedzieć Emilu? Opowiedziałeś mi ciekawą historię ale co właściwie chcesz ode mnie usłyszeć? – Zapytał jakby od niechcenia.
WWW– Nie wiem. Na pewno chętnie bym się dowiedział czy według pana jestem normalny czy nie? Trochę mnie to ciekawi.
WWW– Hmm. – Mruknął Nowosilski niczym przepity niedźwiedź. – To zależy chłopcze od tego co masz na myśli mówiąc „normalny”? Czy chodzi ci o kogoś kto zachowuje się tak jak większość podobnych do niego osób? Czy może miałeś na myśli kogoś kto jest zdrowy psychicznie? – Dodał by rozjaśnić sytuację.
WWW– Wiem, że nie zachowuję się jak większość szesnastolatków. Nie zachowuje się nawet jak ich mniejszość. Zdaję sobie sprawę że ludzi podobnych do mnie jest naprawdę niewielu. I mówię to dlatego że jest na świecie z siedem miliardów osób a w takim gronie pewnie jest ktoś, kto robi w życiu to samo co ja. Czyli właściwie nic. Osobiście jednak nie znam nikogo takiego. I się tym nie przejmuję. Wiem że jestem nienormalny. Bardziej jednak martwię się o to czy przypadkiem nie jestem na coś chory. Wie pan, te wszystkie sny, to co się w nich działo, to nie jest zwykła umiejętność, prawda? Czasami myślę sobie że to może być jakiś rodzaj dziwacznej halucynacji. Nie wiem. Może naprawdę mam tego raka?
WWW– Posłuchaj. – Poprosił doktor. – Twoje sny to nic niezwykłego. Takie rzeczy zdarzają się dość często.
WWW– Chce pan powiedzieć że są inni ludzie którzy potrafią je kontrolować? – Zapytał zdziwiony Emil.
WWW– Oczywiście.
WWWChłopak głośno westchnął.
WWW– No to jeden problem z głowy. – Wyznał z ulgą.
WWW– A trapi cię coś jeszcze? – Spytał Nowosilski spoglądając na swój zegarek.
WWW– Nowa szkoła głównie. – Odpowiedział Emil.
WWW– No tak, w końcu wczoraj było rozpoczęcie roku szkolnego. Jesteś już w liceum, tak?
WWW– No. W pierwszej klasie.
WWW– A do której szkoły chodzisz? – Zapytał od niechcenia doktor.
WWW– Do liceum numer pięć.
WWW– Hmm. Dobra szkoła. – Stwierdził Nowosilski bez przekonania w głosie. – A jak było na rozpoczęciu?
WWWEmil westchnął.
WWW– Nawet spoko. Mam w klasie dwóch starych kumpli z gimnazjum.
WWW– Miło, a poza tym nic ciekawego się nie wydarzyło?
WWW– No, w sumie to przepisała się jeszcze do nas Emilia Rostkowska. Ta ruda dziewczyna z moich snów.



Awatar użytkownika
inja.no.tamashi
Pisarz osiedlowy
Posty: 256
Rejestracja: wt 26 sty 2010, 18:14
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Bielsko
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: inja.no.tamashi » śr 10 lut 2010, 18:04

a może by się tak przedstawić ?
regulamin poczytać ?

Marti EDIT:
Od ganiania użytkowników są administratorzy oraz moderatorzy. Jeśli zależy ci na porządku - zawsze możesz wysłać PW do tej osoby.
Ostatnio zmieniony śr 10 lut 2010, 19:03 przez inja.no.tamashi, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
djas
Pisarz osiedlowy
Posty: 309
Rejestracja: pn 21 gru 2009, 20:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Pabianice
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: djas » śr 24 lut 2010, 09:59

wincentywilk pisze:– Potrzebuję porady. – Odpowiedział chłopak.


Stosujesz komentarz odautorski, więc bez kropki po porady i małą literą odpowiedział

wincentywilk pisze:Stwierdził zupełnie niepotrzebnie Nowosilski


Powtórzenie nazwiska niepotrzebne. Usuń je.

wincentywilk pisze:Mam dziwne wrażenie że próbuje się pan ze mną droczyć w jakiś głupi sposób, a ja na szczęście, nie mam na to czasu.


na szczęście?

wincentywilk pisze:udowadniać że jest dorosły


przecinek przed że

wincentywilk pisze:Otóż zorientował się, że właśnie śni. Co było całkiem niespodziewane.


Rozdziel to raczej przecinkiem, niż kropką.

wincentywilk pisze:zrozumiał że nie może za bardzo przestać


bez za bardzo

wincentywilk pisze:W jego głowie zapanował BÓL (pogrubiony i podkreślony).


Myślę, że możesz to opisać w jakiś inny sposób. Wiem, że tutaj piszesz, ale jednocześnie opowiadasz. Użyj słów, nie wielkich liter i nawiasu.

wincentywilk pisze:Musiała robić to co chciał, żeby robiła


Razi mnie to zdanie. I nie jestem pewien, czy zamiast musiała nie należy wstawić powinna

wincentywilk pisze:Musiał czekać i czekał bardzo długo.


A nie lepiej zwyczajne - Musiał czekać bardzo długo.? Unikniesz powtórzenia, które czasem Ci się zdarzają (vide musiała robić to co chciał, żeby robiła).

wincentywilk pisze:Wspiął się na jedno z wyższych drzew by zobaczyć czy w tej krainie jest coś poza liśćmi i drzewami.


Znów powtórzenie.
Wspiął się na jedno z wyższych drzew by zobaczyć czy w tej krainie jest coś poza nimi.

wincentywilk pisze:Z czubka dostrzegł to czego się spodziewał. Liście i drzewa.


Znów drzewa i nie wiem, czemu uparłeś się eksponować te liście? Przecież jak są drzewa liściaste, to wiadomo, że je mają.

wincentywilk pisze:Położył się wygodnie na łóżku i pomyślał o liściach. Czerwonych i w dużej ilości.


No tak, teraz zrozumiałem, przecież liście były czerwone. Powinieneś je więc wyeksponować wcześniej, bo dotąd jakoś nie zwróciłem na nie uwagi.

wincentywilk pisze:Jakoś mu się to spodobało


Nie podoba mi się to jakoś. Zamieniłbym na nawet.

wincentywilk pisze:Emil nie był jeszcze w 100% pewien


Przede wszystkim liczby słownie, a poza tym zmień to na całkiem. Wyjdzie mniej matematycznie.

wincentywilk pisze:I mówię to dlatego że jest na świecie z siedem miliardów osób a w takim gronie pewnie jest ktoś, kto robi w życiu to samo co ja. Czyli właściwie nic.


Oj zdziwiłby się, jakby poznał statystyki...

Dużo błędów interpunkcyjnych w dialogach. Musisz nauczyć się je pisać. Nie jest to trudne, wystarczy poznać zasady. Wymieniłem tu tylko jeden taki, ale robisz je bez przerwy.

Troszkę za dużo powtórzeń, ale to też da się wyeliminować bez większych ingerencji w tekst.

Początek troszkę za bardzo rozwleczony. Lekarz na początku bardzo się zapierał, ale szybko zmienił zdanie. Powinieneś podać jakiś wiarygodny powód tej nagłej zmiany decyzji. Może chłopak go zaintrygował?

W środku przynudzasz. Nie czyta się tego źle, ale za mało jest akcji. Łapałem się na tym, że wyłączałem myślenie podczas lektury i musiałem się cofać. Taka sobie historyjka.

I ostatnie zdanie - mistrzostwo świata. Oczywiście można to było przewidzieć, a jednak i tak pozostawiło po sobie bardzo dobre wrażenie.

Ogólnie - dobrze. Błędy są, ale nie katastrofalne. Wystarczy trochę poczytać o tworzeniu dialogów, pozbyć nie manii powtórzeń i będzie fajnie. Treść choć oklepana i nudna zakończona perfekcyjnie. Czasem właśnie takie jedno zdanie podnosi ocenę całości.

Zabieram się za część drugą.


Dariusz S. Jasiński

Awatar użytkownika
mamika6
Dusza pisarza
Posty: 543
Rejestracja: pn 28 gru 2009, 21:29
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: mamika6 » śr 17 mar 2010, 08:06

wincentywilk pisze: Na wielkim, czarnym fotelu siedział młody, wyraźnie zdenerwowany chłopak.

Jak żyję, to jeszcze nie widziałam starego chłopaka.
W wielkim fotelu.

wincentywilk pisze: podrapał się po szorstkim, nieogolonym policzku

Wyciąć. Skoro nieogolony, to wiadomo, że szorstki. Nie rozpychaj tekstu.

wincentywilk pisze: Chłopak opadł zrezygnowany na oparciu wielkiego fotela.

Taki zapis sugeruje, że siedział na oparciu, po czym na im opadł.

wincentywilk pisze: przemyślałem dokładnie to co chce powiedzieć

Chcę. "To" nie jest potrzebne.

wincentywilk pisze: W życiu Emila Dąbrowicza zdarzały się tylko takie. Można powiedzieć że właściwie całe jego życie było nudne.
I za to właśnie je uwielbiał.
Emil był niezwykłym nastolatkiem.

Niepotrzebnie po raz drugi wymieniasz imię. Przez cały czas wiadomo, o kogo chodzi.

wincentywilk pisze: Nie brzmiało to jednak zbyt wiarygodnie biorąc pod uwagę to, że jego niezwykłość polegała na tym że był całkowicie zwykły.

To zdanie brzmi jak bełkot.

wincentywilk pisze: Sam Emil kompletnie nie rozumiał swoich rówieśników. Nie lubił imprez, nie lubił alkoholu, nie próbował na każdym kroku udowadniać że jest dorosły i nigdy nie robił czegoś wbrew swoim przekonaniom tylko po to by stać się lubianym. Takie rzeczy kompletnie go nie interesowały.

Powtórzenia. W dodatku w obu przypadkach można się bez tego wyrazu obejść.

wincentywilk pisze: Z chwilą gdy myśl ta pojawiła się w jego głowie, jego powieki wolno się rozchyliły

Nie dość, że oba wyrazy to zaimki, nie dość, że są identyczne, to jeszcze leżą obok siebie.

wincentywilk pisze: Za braku lepszego pomysłu

Z braku.

wincentywilk pisze: Podniósł natychmiast głowę i usiadł.

Brzydko z tym "natychmiast". Raptownie, nagle... a najlepiej, bez całego tego zamieszania z głową:
Usiadł raptownie.

wincentywilk pisze: Hmm, przecież to oczywiste! – Pomyślał. Rzeczywiście, odpowiedź była oczywista.

Kapitalne jest to zdanie. Normalnie bym Cię ochrzaniła, ale biorąc pod uwagę wydźwięk tekstu, pasuje jak ulał.

wincentywilk pisze: Sny stały się jego ulubionym i praktycznie jedynym zajęciem.

Sen nie może być zajęciem. Tak samo jak zupa zajęciem być nie może, ale jej gotowanie - owszem.

wincentywilk pisze: Pokochał wolność jaką mu dawały, jednak z czasem zaczęło mu czegoś brakować. Zastanawiał się czy mógłby w czasie swojego snu kogoś stworzyć. Jakąś przypadkową osobę. Trochę się tego obawiał. Poza tym tak naprawdę nie umiał się obchodzić z ludźmi i najbardziej w świecie lubił towarzystwo siebie samego. Ciekawość jednak pozostała.
W końcu jednak przydarzyło mu się coś nowego.

W całym tekście pojawia się ten wyraz wielokrotnie. Nawet to nie razi, ale przy takiej kondensacji może zaboleć.

wincentywilk pisze: Nagle, błękitne dotąd niebo, pociemniało zmieniając swój odcień na ciemno granatowy.

Albo pociemniało, albo zmieniło odcień na ciemnogranatowy. Na jedno wychodzi.

wincentywilk pisze: To było co najmniej dziwne (nawet biorąc pod uwagę że zdarzyło się to po tym jak Emil wymyślił własną wyspę i zaczął wokół niej latać).

Dokładnie to samo pomyślałam, czytając fragment o niebie. Potem przeczytałam to, o czym pomyślałam. Musisz pamiętać, że "po drugiej stronie" siedzi czytelnik, który posiada własny rozum. Nie wszystko trzeba podkreślać.

wincentywilk pisze: Zapytał, a raczej zapytała bo głos niewątpliwie należał do jakiejś dziewczyny.

Wyciąć. Informacja, że głos należał do kobiety jest potrzebna. Że do "jakiejś" - wiadomo.

wincentywilk pisze: Kurcze!

Kurczę!

wincentywilk pisze: To chyba nie możliwe.

Niemożliwe. Nie jest możliwe.

wincentywilk pisze: Widział dziewczynę po raz pierwszy w życiu.

Tę dziewczynę.

wincentywilk pisze: w ciągu ostatniego miesiąca wydarzyło się więcej, niż czasie jego całego życia.

...niż w czasie jego całego życia

wincentywilk pisze: Dlaczego akurat ruda dziewczyna w czarnej sukience? O co tutaj chodziło? Emil tego nie rozumiał.

Dwa ostatnie można zebrać w jedno:
Nie rozumiał, o co tutaj chodziło.

wincentywilk pisze: Kumple (ludzie z którymi się zadawał by sprawiać pozory zwykłego nastolatka) całkiem go nudzili a nie był to ten typ nudy który lubił.

Powtarzasz do znudzenia, że nie pasuje do reszty rówieśników, i że źle się czuje w ich towarzystwie.

wincentywilk pisze: Siedzieli na fotelach i rozmawiali.

W fotelach.

wincentywilk pisze: Doktor Nowosilski skrzyżował ręce i wbił wzrok w blat swojego starego biurka.

Zaimek wyciąć.

wincentywilk pisze: Osobiście jednak nie znam nikogo takiego. I się tym nie przejmuję. Wiem że jestem nienormalny. Bardziej jednak martwię się o to czy przypadkiem nie jestem na coś chory.

To, o czym pisałam wyżej.


Tekst jest rewelacyjny! Porwał mnie od pierwszego zdania i już nie wypuścił. Humorystyczny wydźwięk trafił do mnie i sprawił, że czytając, uśmiechałam się. Tekst jest lekki i ciekawy, przez cały czas widziałam to, co opisywałeś, jednocześnie nie wiedząc, czego się spodziewać. Tak było do ostatniego zdania - do zakończenia, które mnie zaskoczyło.

I postać lekarza - był tak irytujący, że miałam ochotę nim potrząsnąć. Super! Faktycznie nagła zmiana postawy ubodła (o czym wspomniał djas), nastąpiła bez przyczyny. Tutaj warto by podać jakiś powód, choćby westchnienie z rezygnacją, przewrócenie oczami i wysłuchanie chłopca dla świętego spokoju.


Jako Autor, kupiłeś mnie przede wszystkim takimi oto smaczkami:

wincentywilk pisze: Spojrzał na swoje powykręcane ciało i widok ten całkiem go przeraził. To nie było zabawne.


wincentywilk pisze: Kiedy jego stan przestał być krytyczny, wstał i postanowił się ogarnąć.


wincentywilk pisze: W końcu otworzył oczy i zobaczył budzik.


Wiele zdań, które nie są poprawne (jak to: zrozumiał że nie może za bardzo przestać ) tutaj, wykorzystane świadomie, przemawiają na plus.


Fantastycznie!

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
PanDemonIum
Pisarz domowy
Posty: 138
Rejestracja: śr 17 mar 2010, 08:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kielce
Płeć: Nie podano

Postautor: PanDemonIum » śr 17 mar 2010, 15:30

Ja wychwyciłem takie byki:

Albo mam jakiś problem


chory na problem. :-D ;-) może mieć problem, który równie dobrze wynika z choroby ;-)


No bo wyobraź sobie że złamałeś nogę.

Pan Doktor powinien wiedzieć że nie zaczyna się zdania od "No bo...". Chyba, że to bardzo głupi doktor. ;-) Polska - kraj w którym wszystko jest możliwe. Bo zakładam iż jest to Polska. Skoro mamy lekarza, który nie wie, że zaczyna się od No bo iii nie jest powiedziane, że nie jest to Polska. Hm. Polska. To prawie jak moja szkoła. ;-D absurd absurdem krzywdzony.

Nie mniej jednak czytam dalej. Wciąż mi się podoba. To jednak taka moja uwaga, wywaliłbym kompletnie to "No bo". Kompletnie tu nie pasuje ;-) TO TYLKO JA. Przepraszam.


Mam dziwne wrażenie że


Brak przecinka przed że.

Jestem pewien, że jestem wesoły. Przykład. Zdanie podrzędnie złożone. Dwa orzeczenia, przez co te "podzdania" powinny być oddzielone przecinkiem.

w jakiś głupi sposób, a ja na szczęście, nie mam na to czasu.


O! Jaki cwany? Prosi o poświęcenie mu czasu, nawet zapłaci. Nie mniej jednak sam za wiele go nie ma. Sam sobie przeczy. Pogadajmy, zapłacę, ale nie mam czasu. Moim zdaniem to niedorzeczne.

Nie wiem też czemu musi

przed czemu przecinek. Czemu? Bo to kolejne zdanie złożone. Nie wiem, czemu musi Pan... Dwa orzeczenia. Dlatego zdania muszą zostać oddzielone przecinkiem. Ale się czepiam ;X przepraszammmm! po raz drugi ;-D

Nie wiem też czemu musi pan powiadomić moich rodziców o tym, że pomaga mi pan rozwiązać mój… problem.


To on polskiej mowy nie rozumie? Może nie tyle nie wie, co nie rozumie isoty rzeczy. Wciąz nie pojmuje, ale już wie. Wie, że lekarz nie może podjąc się leczenia bez zgody rodziców lub prawnych opiekunów. Ale! Mimo tego, nie rozumie, dlaczego, może o to chodziło? Bo wiedzieć, wie. Przed chwilą, czyli pare linijek wyżej się dowiedział.

– A co jeśli twój problem polega na tym że masz ochotę wsunąć nóż między żebra któremuś z nich? Myślę, że powinni o czymś takim wiedzieć.


Ja bym napisał inaczej. Mianowicie: "A co, jeżeli Twój problem polega na tym, że masz ochotę wsunąć nóż między żebra jednego z Twych podopiecznych". Jeżeli wygląda bardziej efektownie aniżeli Jeśli. Tym bardziej, że nie zapominajmy, jest to Doktor. Ładnie, pięknie, cwany. Ocenia naszego bohatera z góry, ale! Za to mu płacą przecież, więc o co mnie chodzi ;-D jak nie wiadomo o co chodzi to o pieniądze chodzi ;-D ale nikt tu nie jest chory. Nie nie!

Któremuś z nich brzmi... Jak gdybyśmy mówili o kimś mało istotnym. Poza tym nie wiem dlaczego, ale nasuwa mi się też myśl, jakbyśmy mówili o dwójce panów. Nie wiem. Może jestem zbyt obiektywny ;-D przepraszam po raz 3. to TYLKO ja. Ale w ramach rewanżu możesz nie pozostawiać suchej nitki na mnie. Też piszę ;-) i wiem, że błędy się zdarzają.


Czytam dalej!


Hm. Chłopak, chłopak, chłopak. Może zamiast chłopak, użyjesz np sformułowania: młodszy z towarzystw, taka parafraza. Albo chłopiec, dla urozmaicenia, nastolatek, młodzian, młody chłopiec, zrezygnowany chłopiec... Bo utaj ciągle jest chłopak kiwnął, chłopak opadł, chłopak... Chłopak... Fakt, imienia nie znamy, jeszcze, i prawdopodobnie możemy nie poznać. To wprowadza jakąs nutę tajemniczości, ALE! Chłopakkk, zaraz zwymiotuję tym słowem, naprawdę. Np zamiast chłopak przytaknął, możesz napisać, przyszły "pacjent" przytakiwał, albo potencjalny "pacjent". Albo zamiast chłopak przytakiwał, w ogóle zastąpić to zdanie innym. Powiedział lekarz, ku zdziwieniu, rozumiany przez swego wizytatora... Przykładowo ;-)) żeby trochę urozmaicić. To Ty jesteś pisarzem i ty ustalasz reguły. To od Ciebie dowiadujemy się więcej.

Przeczytał chłopak - Wystarczy przeczytał. I domyślimy się, że to był chłopak. Boooo z dialogu wynika. Mówi osoba 1 potem osoba 2. Więc. Siłą rzeczy to musiał być chłopak! ;-)


Może mógłby mnie pan najpierw wysłuchać a później


wysłuchać, a później.

Interpunkcja.

zamiast "pan zadecyduje" to "zadecyduje pan".

Czepialstwo. Ale... Zdecydowanie lepi.

spojrzał na zegarek, spojrzał na stos papierów


spojrzał ... a następnie na...

i zdecydowanie lepiej. Po co pisać spojrzał..., spojrzał..., ewentualnie zamiast spojrzał, to zerknął na zegarek. Skoro już chcemy mieć te dwa czasowniki, to przynajmniej niech się od siebie różnią ;-) bo to gryzie.

...tym do wniosku że nic


przecinek.

wypadałoby żebyś się przedstawił

przecinek przed żebyś.

CHŁOPAK


zabiję.... Skoro się przedstawił, to teraz już nie chłopak, a Emil. Dobrze nam już znany Emil, którego imię poznaliśmy przed chwilą. Emil... Emillll... Dość podkreślania, że to chłopak. Teraz, nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie zostałby kobietą. ;-))

Możesz stosować z Chłopak zamiennie Dąbrowicz, Młody Dąbrowicz, Emil, albo nie wiem jak. Ale skoro lekarz zdecydował się go słuchać, to może teraz już "Pacjent"? Albo przynajmniej "Klient"? Lub też żądny opowiedzenia swej historii. Jak dla mnie to mógłbyś nawet pisać Stefan, młody mężczyzna, lub paczka zapałek, ale słowo chłopak zdecydowanie jest nadużywane. I nie odbieraj tego jako złośliwość z mej strony. Wiem, czepiam się. Ale! Spójrz, możesz zastąpić miejscami słowo chłopak innymi. Niech się powtarza, okej, ale przynajmniej na przemian. Raz chłopak, raz młody mężczyzna, raz chłopak, raz młody mężczyzna. Albo chłopak, młody męzczyzna, Emil, Dąbrowicz. Naprawdę, będzie wyglądac nieco lepiej!

Rozczarowałbym się gdyby było inaczej


Interpunkcja. Brak przecinka. się, gdyby było. Znów dwa orzeczenia. Albo jem frytki, albo golę brodę. Nigdy nie golę brody, gdy jem frytki. No chyba, że Golę brodę i Jem frytki. jak robot wielofunkcyjny. Czy siedziałeś kiedyś stojąc? Nie? Dlatego zwracam uwagę na przecinki ;-) TO NIC OSOBISTEGO! Naprawdę.

Emil nabrał powietrza do płuc [panie, przecinek! bo ja nie nabrałem tyle powietrza do płuc, co Emil. Zaraz wyzionę ducha!] tak jakby zaraz miał wygłosić długą przemowę


To nie chłopak? :-D
!!! DZIĘKUJĘ !!! Ale, teraz z kolei nadużywasz emila. :-D

RANYYYYY ;_D

pozycję na fotelu... bo

Jak myślisz? Przecinek! ;-D

chce

Ja chcę
On chce. Emil mówi, dokładnie przemyślałem sobie co chce powiedzieć. Z kontekstu wynika, że on chce, czyli chcę. Popraw.

ALE! ,ale teraz nie wiem. przecinek przed ale. przed że także przecinek. ;-) już nie będę cytować. Szukaj przyjacielu! ;-) na tym że był... Znów brak przecinka. Był niezwykły, niezwykłość polegała na tym, że był kompletnie zwykły. Dobre. Dobre... Można się doszukać głębszego sensu. W dzisiejszych czasach gdy wszyscy wolą się przypodobać innym, klaszcząc tak, jak klaszczą inni, on był zwykły, czyli był sobą.

Emil Dąbrowicz prowadził... Wiadomo, że Emil, cały czas o nim mówimy. Więc po co pisać, Emil Dąbrowicz? Ewentualnie, gdybyś zaczął zdanie od nowego akapitu, to jeszcze miałoby to sens. ;-) Wciąż mówimy o nim, można więc napisać Prowadził ddadada. Albo samo imie wystarczy ;-) nie zniechęcaj czytelnika do imienia Emil tak, jak do imienia Chłopiec. Ciężko znaleźć zamiennik do określania naszego narratora, czytaj Emila, więc nie nadużywaj tego, bo sam robisz sobie kuku ;-)

Napisałeś

Emil Dąbrowicz prowadził życie które bardziej pasowało do sześćdziesięciolatka na emeryturze niż do młodego chłopaka.


Powinno być: Emil Dąbrowicz prowadził życie, które bardziej pasowało do sześćdziesięciolatka na emeryturze, niż do nastolatka.

Zdecydowanie. Znów chłopak.
Znajomych zamieniłbym na rówieśników. Znajomi, czy nawet przyjaciele, to ludzie, którzy akceptują to, jacy jesteśmy, nie chcą naszych zmian. Więc, nie powinno być dla nich dziwne, że nasz tryb życia podobny jest do trybu życia emeryta.

Dlatego był dziwny, no przynajmniej w oczach swoich znajomych (to znaczy ludzi z którymi czasami zdarzało mu się przebywać w jednym pomieszczeniu). Sam Emil kompletnie nie rozumiał swoich rówieśników.


zastąpiłbym

Dlatego był dziwny, przynajmniej w oczach swoich rówieśników. Ludzi z którymi czasami zdarzało mu się przebywać w jednym pomieszczeniu. Był dla nich po prostu inny, sam także kompletnie ich nie rozumiał. [POMYSŁ JAK NAJBARDZIEJ DOBRY,MYŚLĘ że tak byłoby lepiej. to tylko moje zdanie]

Nie lubił imprez, nie lubił alkoholu, nie próbował na każdym kroku udowadniać że jest dorosły i nigdy nie robił czegoś wbrew swoim przekonaniom tylko po to by stać się lubianym.


"Nie lubił imprez, ani alkoholu. Nie próbował na każdym kroku odowadniać, (ODDECH) że jes dorosły. Nigdy nie robił czegoś wbrew swoim przekonaniom tylko po to, by stać się lubianym."
;) nie lepiej? Gdy zgubisz przecinek, to jest błąd. Gdy nie ma go specjalnie, to można bawić się zdaniem i każdy będzie czytać po swojemu. Jednak nie możesz wtedy oczekiwać, by ktoś odebrał to tak, jak Ty chciałeś przekazać.
można było pisać bardzo długo

On opowiada doktorowi? Czy pisze? Wcielasz się w rolę Emila, czyliiii opowiadać bardzo długo, z tej racji, że opowiada ;-)
pod warunkiem, że znało się odpowiednio wiele zwrotów opisujących te same czynności.


Chłopiec... Chłopiec... Chłopiec.
nie zniechęcaj się chłopcze ;-)) znów brak przecinka przed że. u Ciebie to już tradycja. ;-)) Brak przecinka przed a. Daję słowo, więcej się o to nie doczepię ;-D

Opowiadasz o tym, jak się obudził, a zaraz o tym, jak poszedł spać.

Wieczorem, przed pójściem do łóżka myślał o tym co stało się rano.


Był zdziwiony! Nie zastanawiał się między rankiem, a nocą? Przecież to było tak dziwne... Ja bym to rozwinął.

Każdy szesnastolatek dobrze wiedział co chciałby zrobić w takiej sytuacji, Emil jednak nie był taki jak każdy i zamierzał zrobić coś całkiem innego. Coś bardziej pasującego do ośmiolatka który naoglądał się za dużo Piotrusia Pana.


Pierwsza myśl? Każdy 16-stolatek myśli o tym, by wzbić się w powietrze. Przynajmniej ja, myślałbym tak jak Emil. Czy to znaczy, że jesteśmy podobni? Czy to znaczy, że już nie do końca inny, indywidualny? ;-) To było zbyt oczywiste. I w sumie, niekoniecznie trzeba mieć latek 8 by chcieć latać. Dla dziecka to wydaje się bardziej możliwe, ale niekoniecznie musi o tym marzyć. Nie wiem o czym pomyślałby taki 16 latek gdyby mógł zrobić we śnie wszystko. Wiem tylko tyle, że myślałbym jak Emil ;-)

I się obudził.


... Wystrzelił jak rakieta, po czym gwałtownie się obudził.

I się obudził. puf. W budzeniu nie było nic złego. Zamiast i, napisz Nagle, lub coś w tym stylu. Bo to tak jak gdybyś opowiedział coś ekscytującego i tak rośnie napięcie i rośnie... i ja sobie myślę
i co i co i co?! a Ty - i się obudził. Puff. Rzeczywiście, doktor pewnie też odfrunął, a już na pewno odpłynął ;-))

Fragment o śnie zniechęca, ale czytam dalej!
To było dla niego nowe... Pobudka była dla niego nowa? Ekscentryczna była? Inna niż wszystkie? Powinieneś podkreślić, że ten sen był dla niego. Jako że to nowy akapit, nowa myśl. Sen ten był dla niego czymś nowym, ekscentrycznym. Ekscytujący był... Napisz to, napisz.

tak jak przeczytałem do fragmentu wyspy tropikalnej, tak tęsknię teraz za słowem chłopiec którym przed chwilą mało co nie rzygałem. Szczerze? Na przemian z Emil pisz chłopiec, chłopak. Naprawdę. Będzie dużo lepiej.
W ogóle kim ty jesteś?

interpunkcja / składnia. Tak w ogóle, to kim Ty jesteś - ja bym ujął to tak.

Brakuje masy przecinków do tego fragmentu. Skoro akcentował słowo, mogłeś napisać kim TY lub *TY*. albo w cudzysłowie by zwrócić większą uwagę na słowo "Ty". Bo gdy tak czytam, to nie ma tam żadnego akcentu, o tym dowaidujemy się od narratora. Tyle tylko, że w przypadku gdy on opowiada lekarzowi, bo cały czas tak sobie to wyobrażamy, to on musi akcentować. Nie mówi, zapytałem kim Ty jesteś z naciskiem na Ty. Tylko opowiada, zapytałem jej, kim TY jesteś i lekarz wie, że tam ten akcent jest zawarty ;-) i nie usuwałbym tego tekstu "z naciskiem na Ty" a po prostu dodałbym ten nacisk ;-))

A w jaki sposób podnieca się statystyczny nastolatek? ;-DD

inaczej jakoś? Może nie tyle podnieciła, co podekscytowała?

może coś więcej o rudej dziewczynie? włosy długie? krótkie? kręcone? proste? Niska? wysoka? Miała piegi, czy nie? ^^ nawet krótki rys.

zamiast ruda dziewczyna, napisz rudowłosa, albo nowo poznana. ;-) ruda dziewczyna. dla mnie to trochę dziwnie brzmi.
Nie był najlepszym mówcą. Poza tym z nikim nie potrafił znaleźć wspólnego języka.


Co to znaczy, nie był najlepszym mówcą? Ja po początkowym dialogu, stwierdziłbym śmiało, że to gaduła! Ja jestem gadułą... Często wtrącam swoje 3 grosze w cudze zdanie, toteż spodziewałem się, że to będzie gaduła. A tymczasem mówisz, że nie był mówcą. To w takim razie dobrze mu poszło, jak na pierwszą rozmowę z Rudowłosą dziewcyzną, tym bardziej, że pewno był w szoku ;-)

żebym miał z kim pogadać?

To słuchała go, czy gadali? Zdecyduj się.
Monolog, to nie dialog.


I inne rzeczy.


Skoro mowa o innych rzeczach... A myślałem, że nie jest "statystycznym" szesnastolatkiem ;_D mhaha ;_))) mam Cię draniuu :-D

Kumple


Kumple? Czy ludzie z którymi spędzał czas? Kumpel, to osoba, która rozumie, z którą ma się wspólne tematy. Nie mogą więc nudzić bo inaczej nie byliby kumplamii.

ze snów

Jabłuszko pełne snów ;-D przepraszam!!!

Za to dialog mnie rozbawił xD ! "Kreatywny to raczej nie jestem" ojjjj... ;-DDDD

haha! Wiedziałem, że owa Emilia to nie tylko sen ;-))) dobry pomysł, naprawdę. Ma prawdziwą koleżankę, z którą rozmawia podczas snów. Naprawdę dobry pomysł! Jest wiele istotnych błędów. Mogę pomóc skorygować. Jeśli chcesz to PW.

Moja propozycja, co do całości, usuń parę niespójności, dodaj parę opisów. O snach najwięcej. Ubarwisz to znacząco. Opiszesz krainy, w których przebywał, ubarwiaj! To kraina marzeń i snów, więc nie szczędź sobie "bajkowości". Tego spodziewałem się głównie po jego snach ;) ;] także.. No cóż. Przebrnąłem przez to, ale tak jak długie jest opowiadanie, tak długaśna moja opinia na dany temat. Nie poddawaj się, czekam zniecierpliwiony na resztę. Jestem ciekaw jak potoczą się losy Emilii i Emila. Coś węszę piękną miłość. I chciałbym dowiedzieć się nieco więcej o naszym Emilu ;-)) Bo to że młody, że zdenerwowany, skromny czy cuś, już wiemy. Ale poza tym, że ktoś był rudy, to nie wiemy jaki był on. Nie wiemy, jakie mał oczy, nos, usta, włosy... A to jednak pomaga. Ja bym coś dodał :-) nie poddawaj się. Liczna krytyka, ale! Głównie są to d pamirobne błędy, które popełniają nawet najlepsi.

Pisz dalej iiii ! Czekam :-D

mamika6 EDIT: Dalszy fragment jest zamieszczony na forum.
Ostatnio zmieniony śr 17 mar 2010, 19:39 przez PanDemonIum, łącznie zmieniany 1 raz.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości