Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Cicha uliczka

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
danio3
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: wt 03 mar 2009, 20:52
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Cicha uliczka

Postautor: danio3 » ndz 20 wrz 2009, 18:33

Cicha uliczka



– Dzień dobry. Czy mam przyjemność z detektywem Urbańskim. – powiedział wysoki mężczyzna nieśmiało zaglądając przez na wpół otwarte drzwi.
– Tak. Proszę niech pan wejdzie. W czym mogę pomóc?
– Nazywam się Paweł Barczewski. Otóż... – chrząknął rozglądając się po schludnym pomieszczeniu – chciałbym, aby pan zajął się śledzeniem mojej żony.
– Domyślam się, że chodzi o kochanka? Proszę tu jest cennik moich usług.
Mężczyzna popatrzył na podaną kartkę. Potem odłożył ją na brzeg biurka.
– Nie wiem, czy żona ma kochanka. Wiem tylko, że moja żona ostatnio bardzo dziwnie się zachowuje. Od jakiegoś czasu, znika na całe dnie. Wraca do domu w dziwnym stanie. Jest blada, ma podkrążone oczy i nieprzytomny wzrok. Nic nie mówi tylko od razu idzie spać. Proszę tu jest jej zdjęcie.
Detektyw przez kilka chwil patrzył na fotografię, na której młoda kobieta uśmiechała się, ukazując piękne, białe zęby. Długie, proste ciemne włosy łagodnie spływały na ramiona. Było w jej oczach coś dziwnego, niepokojącego, a zarazem uwodzicielskiego. Takie oczy przyciągają wzrok. Gdybym był młodszy na pewno nie przeszedłbym obok niej obojętnie – pomyślał detektyw.
– Proszę mi opowiedzieć o waszym małżeństwie, znajomych, pracy.
– Jestem dyrektorem tutejszego zakładu produkującego różnego typu drzwi i okna. Moja żona nie pracuje. Mamy gosposię, która zajmuje się domem. Od kiedy żona dowiedziała się, że nie będzie mogła mieć dzieci, stała się smutna, nieobecna. Nic jej nie interesuje, nawet ogród, którym do tej pory z pasją się zajmowała. Jest naprawdę piękny. Lubi w nim pracować..., a właściwie lubiła. Ostatnio nawet tym się nie zajmuje. W dzień śpi, a po południu znika. Nie ma jej do drugiej, trzeciej w nocy. Następnego dnia jest znów to samo. Bez względu na dzień tygodnia. Mam już tego dość. Próbowałem sam ją śledzić, ale ślad urywał się w domu niejakiego doktora Miśkiewicza. Sprawdziłem go. Okazało się, że nie jest zarejestrowany, w krajowym rejestrze lekarskim. Dziwne prawda?
– Hm, hm, proszę mówić dalej. Czego pan się jeszcze dowiedział?
– Otóż, któregoś dnia, próbowałem wejść za żoną do tego budynku, ale okazało się, że drzwi są zamknięte. Dzwoniłem, pukałem ale nikt nie otworzył. Nie wiem, co się dzieje. Kiedy pytam, żonę o co chodzi, milczy. Proszę niech mi pan pomoże. Bardzo ją kocham i nie chciałbym jej stracić.
– Coś jeszcze?
– Nie to już chyba wszystko. Chociaż... ostatnio często zaglądała do takiego małego antykwariatu na Starym Rynku. Przesiadywała tam całymi dniami, szukając książek o ogrodnictwie. Żona uwielbia książki o kwiatach. Ten sklep mieści się w tej samej kamienicy, w której mieszka doktor Miśkiewicz.
– Czy żona miała jakieś przyjaciółki, koleżanki?
– Nie. Przyjechaliśmy tu rok temu. Spotykamy się czasem u państwa Okulickich. On jest
dyrektorem banku, a jego żona prowadzi aptekę. To takie towarzyskie spotkania. Przeważnie gramy w kanastę. To wszystko.
– Dziękuję. Proszę jeszcze o numer pańskiego telefonu.
Mężczyzna podziękował i wyszedł, cicho zamykając drzwi. Detektyw Urbański wyjął papierową teczkę i starannie wypisał nazwisko klienta.
Doktor od hipnozy. Ciekawe, czemu wisi tam taka tabliczka skoro, nie ma takiego lekarza? Hipnoza? Bzdury ludzie wierzą w różne dziwne rzeczy – mruczał pod nosem podziwiając napisane przez siebie czarne litery na białym kartonie.
Przypomniał sobie jak ludzie reagowali na seanse w telewizji niejakiego Kaszpirowskiego. Ilu było fanatyków takiej metody leczenia? Ogromne tłumy ludzi mających nadzieję. Rzesze chorych, którzy odstawiali leki wierząc, że zostaną uleczeni. Kalecy na wózkach, noszach, podtrzymywani przez członków rodziny. Wszyscy ślepo wpatrzeni w cudotwórcę, a właściwie szarlatana, który potrafił omamić tysiące naiwnych ludzi.
Chyba jestem strasznym sceptykiem, ale nikt mi nie powie, że można kogoś uzdrowić poprzez dotyk rąk i to jeszcze na odległość.
Trzeba bliżej przyjrzeć się temu doktorkowi, ale nie dziś. Dziś zajmę się panią Moniką. Mam czas do wieczora – mruknął do siebie, wyjmując z torby kanapkę owinięta w aluminiową folię.


***


Od kilku dni obserwował dom klienta. Dziś już od dwóch godzin siedział w swoim starym fiacie uno, przed domem Barczewskich, paląc papierosa za papierosem. Duży otoczony równo przystrzyżonym żywopłotem budynek tonął w ciemności. Tylko małe światełko zawieszone nad żelazną bramą rozpraszało mrok. Zbliżała się dwudziesta pierwsza. Wąska uliczka, po której obu stronach stały domki jednorodzinne pamiętające zapewne pierwszą wojnę światową, tonęła w ciszy. Mieszkańcy ulicy Poziomkowej odgrodzeni od świata solidnymi płotami rozkoszowali się spokojem w swoich domach.
Detektyw wpatrywał się w gwiazdy błyszczące na czarnym firmamencie, marząc o niedzieli, kiedy to skoro świt spakuje swoje przybory wędkarskie i uda się na pobliskie jezioro. Uwielbiał siedzieć w łodzi na środku jeziora i obserwować czerwony spławik wędki. Ten dreszczyk oczekiwania na najlżejszy ruch sprawiał, że zapominał o swojej pracy.
Z rozmarzenia wyrwało go ciche skrzypnięcie furtki. Z ciemności wyłoniła się elegancko ubrana pani Monika. Nie rozglądając się szybko wsiadła do nadjeżdżającego auta. Odczekał trochę, a potem ruszył za nimi.
Od kiedy zaczął ją śledzić, zauważył że wychodziła z domu, przechodziła na druga stronę ulicy, potem skręcała za róg gdzie czekał na nią samochód. Wsiadała do niego i wraz z wysokim, szczupłym mężczyzna znikała w bramie pięknie odnowionej starej kamienicy. Na drzwiach wisiała mosiężna tabliczka z napisem „ Leczenie depresji i innych chorób hipnozą dr Mikołaj Miśkiewicz. Przyjmuje od godziny osiemnastej do dwudziestej”.
Widzę, że dziś mamy inny scenariusz, ciekawe dlaczego? – szepnął do siebie.
Poczekał trochę, potem wszedł do budynku. Zatrzymał się przy schodach. Słyszał jak otwierają drzwi. Ostrożnie wszedł na drugie piętro. Podszedł do drzwi na końcu korytarza. Usłyszał kobiecy śmiech. Potem zrobiło się cicho. Zszedł na dół. Z samochodu obserwował okna mieszkania, w którym zniknęli. Kłęby sinego dymu wypełniły wnętrze auta.
Cholerny nałóg zaklął – próbując otworzyć okno, które jak zwykle zacięło się. Czasami miał dość swego auta, ale nie miał serca rozstać się z nim. Służyło mu już dziesięć lat. Jak do tej pory nigdy się nie zepsuło. Tylko okno od strony kierowcy przestało się otwierać.
Do godziny drugiej mam spokój. Mogę się zdrzemnąć. Jutro zajrzę do tego mieszkanka. Coś mi tu nie pasuje. Co taka piękna kobieta zobaczyła w tym patykowatym jegomościu. W porównaniu z mężem ten facet wygląda jak zasuszony nieboszczyk – szepnął do siebie, wygodnie wyciągając się w fotelu, tak by widzieć wejście do kamienicy.


***



Awatar użytkownika
Lady Kier
Umysł pisarza
Posty: 708
Rejestracja: czw 06 sie 2009, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: Kobieta

Postautor: Lady Kier » ndz 20 wrz 2009, 18:57

Prosto i bez przynudzania. Myślę, że to ważne w opowieściach kryminalno-detektywistycznych. Mimo, że za bardzo za nimi nie przepadam, ten fragment mnie wciągnął. Fragmnet był krótki, więc nie można jeszcze jednoznacznie ocenić tekstu. Ciekawi mnie jednak, o co chodzi. Narazie wydaje się przeiwdywalnie. Żona chce zajsć w ciążę i udaje się do goscia od hipnozy, który coś tam z nią wydziwia i wyczynia jakieś eksperymenty. Mam nadzieję, że dalsze rozwiniecie będzie zaskakujące, bo inaczej będę zawiedziona
Pozdrawiam



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » ndz 20 wrz 2009, 19:02

danio3 pisze:Urbańskim. – powiedział

bez kropki

poszukaj na temat zapisów dialogów. jest na forum

danio3 pisze:Ciekawe, czemu wisi tam taka tabliczka skoro, nie ma takiego lekarza?

zrezygnuj z któregoś słowa, albo napisz to zdanie inaczej

zdecyduj się na jedną narrację, albo pierwszoosobowa, albo trzecia. nie mieszaj czytelnikowi.

myśli zapisuj kursywą, albo w cudzysłowie.

danio3 pisze:Widzę, że dziś mamy inny scenariusz, ciekawe dlaczego? – szepnął do siebie.


brakło myślnika na początku

są literówki, brakuje przecinków.

Dialog na początku sztuczny, powinieneś go uzupełnić jakimiś wtrąceniami nt rozmówców, dzięki czemu lepiej byśmy ich poznali. nie byłem nigdy u detektywa, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, ze nie jest to wizyta u lekarza. facet przychodzi i gada jakby opowiadał o wysypce ;) gdybyś był na jego miejscu, pierwszy raz u detektywa (którego nie znasz), podejrzewał swoją kobietę o zdradę, to nie waliłbyś tak wszystkiego z mostu od razu. Byłbyś skrępowany, zestresowany. Opisz to.

ładnie budujesz opisy. są nawet plastyczne
danio3 pisze:Detektyw wpatrywał się w gwiazdy błyszczące na czarnym firmamencie, marząc o niedzieli, kiedy to skoro świt spakuje swoje przybory wędkarskie i uda się na pobliskie jezioro. Uwielbiał siedzieć w łodzi na środku jeziora i obserwować czerwony spławik wędki. Ten dreszczyk oczekiwania na najlżejszy ruch sprawiał, że zapominał o swojej pracy.

to jest sposób przedstawiania bohatera, jaki powinieneś zastosować już w pierwszej rozmowie.

btw: skoro już musisz pisać o wampirach, to mam nadzieję, że zrobisz to w jakiś naprawdę oryginalny sposób. zgadłem? ;)



Awatar użytkownika
danio3
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: wt 03 mar 2009, 20:52
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: danio3 » ndz 20 wrz 2009, 19:41

Wiem, że jest tu jeszcze sporo blędów i nie najmocniejsze dialogi, ale porawię wskazane blędy. Dodam, że nie jest to opowiadanie o wampirach, ani o uwiedzionej kobiecie. Eksperymenty bedą, ale chyba nie takie o jakich myślicie.
Dziekuję za opinie i pozdrawiam.



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » ndz 20 wrz 2009, 21:26

danio3 pisze:Dodam, że nie jest to opowiadanie o wampirach, ani o uwiedzionej kobiecie.

ulżyło mi ;)



Awatar użytkownika
Frank Black
Pisarz osiedlowy
Posty: 253
Rejestracja: ndz 30 wrz 2007, 14:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Frank Black » ndz 20 wrz 2009, 21:59

Witam.
To ja dodam kilka słów od siebie.

Na samym początku zacznę od wrażenia - ogólnie opko bardzo mi się podobało, choć pierwsza część jest nieco lepsza od drugiej. Może dlatego, że w tym ostatnim niektóre rzeczy potraktowałeś za bardzo skrótowo i nie czuje się klimatu. Za szybko poprowadziłeś akcję. Trzeba było nieco ją rozwinąć od momentu, gdy Monika wychodzi z domu.

Ogólnie całość czyta się płynnie, nie ma większych zgrzytów. Są natomiast błędy.

Zaczynamy:

Pierwsze zdanie i już wtopa:

– Dzień dobry. Czy mam przyjemność z detektywem Urbańskim. – powiedział wysoki mężczyzna ZAPYTAŁ. No i brak pytajnika na końcu dialogu.

– Tak. Proszę niech pan wejdzie. W czym mogę pomóc?
– Tak. Proszę, niech pan wejdzie. W czym mogę pomóc? - brak przecinka. Ogólnie zauważyłem, że masz z tym problemy.

– Nazywam się Paweł Barczewski. Otóż... – chrząknął rozglądając się po schludnym pomieszczeniu
– Nazywam się Paweł Barczewski. Otóż... – chrząknął, rozglądając się po schludnym pomieszczeniu

– Domyślam się, że chodzi o kochanka? Proszę tu jest cennik moich usług.
– Domyślam się, że chodzi o kochanka? Proszę, tu jest cennik moich usług.

– Nie wiem, czy żona ma kochanka. Wiem tylko, że moja żona ostatnio bardzo dziwnie się zachowuje. POWTÓRZENIE
– Nie wiem, czy żona ma kochanka. Wiem tylko, że ostatnio bardzo dziwnie się zachowuje.

Od jakiegoś czasu, znika na całe dnie. - kilka zdań później piszesz, że całymi dniami śpi a popołudniami wychodzi. Zdecyduj się. Może coś w stylu
Od jakiegoś czasu znika na wiele godzin. No i wywal przecinek. Tu akurat jest niepotrzebny.

Proszę tu jest jej zdjęcie.
Proszę, tu jest jej zdjęcie.

Detektyw przez kilka chwil patrzył na fotografię, na której młoda kobieta uśmiechała się, ukazując piękne, białe zęby.
Detektyw przez kilka chwil patrzył na fotografię młodej, uśmiechniętej kobiety
Informacja o białych, pięknych i zdrowych zębach nie jest potrzebna. To nie koń.

Gdybym był młodszy na pewno nie przeszedłbym obok niej obojętnie – pomyślał detektyw.
Gdybym był młodszy, na pewno nie przeszedłbym obok niej obojętnie – pomyślał detektyw.

– Proszę mi opowiedzieć o waszym małżeństwie, znajomych, pracy.
– Proszę mi opowiedzieć o waszym małżeństwie, o znajomych i pracy.

– Jestem dyrektorem tutejszego zakładu produkującego różnego typu drzwi i okna
– Jestem dyrektorem tutejszego zakładu produkującego drzwi i okna. wywal w diabły to "różnego typu". Całkowicie to niepotrzebne. I tak wiadomo, że skoro to zakład, to nie produkują jednego modelu, tylko mają pełną ofertę.

Moja żona nie pracuje. Mamy gosposię, która zajmuje się domem. Od kiedy żona dowiedziała się, że nie będzie mogła mieć dzieci, stała się smutna, POWTÓRZENIE.
Żona ma jakoś na imię, prawda?

Jest naprawdę piękny.
On jest naprawdę piękny. - będzie lepiej brzmiało.

Okazało się, że nie jest zarejestrowany, w krajowym rejestrze lekarskim.
Okazało się, że nie jest zarejestrowany w krajowym rejestrze lekarskim.
Nie potrzebny przecinek. Do usunięcia.

– Otóż, któregoś dnia, próbowałem wejść za żoną do tego budynku, ale okazało się, że drzwi są zamknięte. no popatrz, a detektyw wchodzi tam bez problemu w drugiej części opka. Również bez żadnej informacji czy używa wytrychów czy ot, tak sobie łapie klamkę i jest w środku. Żebyś wiedział o czym piszę:
Poczekał trochę, potem wszedł do budynku.

Coś tu trzeba zmienić lub dodać.

– Nie to już chyba wszystko
– Nie, to już chyba wszystko

– Dziękuję. Proszę jeszcze o numer pańskiego telefonu.
Mężczyzna podziękował i wyszedł, cicho zamykając drzwi.

To jest właśnie przykład zbyt skrótowego traktowania akcji przez ciebie. Wypadałoby napisać coś o wizytówce itp - wszak to dyrektor zakładu, więc ma coś takiego. Niech mu da.

Doktor od hipnozy. Ciekawe, czemu wisi tam taka tabliczka skoro, nie ma takiego lekarza?
Doktor od hipnozy. Ciekawe, czemu wisi tam taka tabliczka, skoro nie ma takiego lekarza?
Przecinek w złym miejscu.

Hipnoza? Bzdury ludzie wierzą w różne dziwne rzeczy – mruczał pod nosem
A tu mi właśnie coś zgrzyta. Nie rozumiem powiązania słowa bzdury z dalszą częścią.
Może powinno być tak:
Hipnoza? Bzdury! Choć w sumie ludzie wierzą w różne dziwne rzeczy – mruczał pod nosem

podziwiając napisane przez siebie czarne litery na białym kartonie.
Zmień, wywal, przekonstruuj. Czytelnik nie musi być informowany o tym, że akurat teczka była śnieżnobiała a pisak czarny.

Przypomniał sobie jak ludzie reagowali na seanse w telewizji niejakiego Kaszpirowskiego. Ilu było fanatyków takiej metody leczenia?
Przypomniał sobie, jak ludzie reagowali na seanse w telewizji niejakiego Kaszpirowskiego. Ilu było fanatyków takiej metody leczenia?

Ogromne tłumy ludzi mających nadzieję na co? Brakuje wyjaśnienia. A najlepiej wywal to :P

Rzesze chorych, którzy odstawiali leki wierząc, że zostaną uleczeni. Kalecy na wózkach, noszach, podtrzymywani przez członków rodziny. Wszyscy ślepo wpatrzeni w cudotwórcę, a właściwie szarlatana, który potrafił omamić tysiące naiwnych ludzi.
POWTÓRZENIE
Rzesze chorych, którzy odstawiali leki wierząc, że zostaną uleczeni. Kalecy na wózkach, noszach, podtrzymywani przez członków rodziny. Wszyscy ślepo wpatrzeni w cudotwórcę, a właściwie szarlatana, potrafiącego omamić tysiące naiwnych ludzi.

mruknął do siebie, wyjmując z torby kanapkę owinięta w aluminiową folię.
mruknął do siebie, wyjmując z torby kanapkę owiniętą w aluminiową folię.

Duży otoczony równo przystrzyżonym żywopłotem budynek tonął w ciemności.
Duży, otoczony równo przystrzyżonym żywopłotem budynek tonął w ciemności.

Wąska uliczka, po której obu stronach stały domki jednorodzinne ZMIANA SZYKU!
Wąska uliczka, po obu stronach której stały domki jednorodzinne

Mieszkańcy ulicy Poziomkowej odgrodzeni od świata solidnymi płotami rozkoszowali się spokojem w swoich domach.
Mieszkańcy ulicy Poziomkowej, odgrodzeni od świata solidnymi płotami, rozkoszowali się spokojem w swoich domach.

Z ciemności wyłoniła się elegancko ubrana pani Monika. Nie rozglądając się szybko wsiadła do nadjeżdżającego auta.
Od kiedy zaczął ją śledzić, zauważył że wychodziła z domu, przechodziła na druga stronę ulicy, potem skręcała za róg gdzie czekał na nią samochód
Widzisz tu pewną rozbieżność, czy nie?

Wsiadała do niego i wraz z wysokim, szczupłym mężczyzna znikała w bramie pięknie odnowionej starej kamienicy
Wsiadała do niego i wraz z wysokim, szczupłym mężczyzną znikała w bramie pięknie odnowionej starej kamienicy

Ponadto jak to się ma do tego, co piszesz wcześniej i później - czyli męża pani Moniki, który DZWONIŁ DO BRAMY ( a więc mamy bramę wejściową zamykaną na domofon) i detektywa, który wszedł bezproblemowo do kamienicy przez bramę. A tu nagle pani Monika WJEŻDŻA - bo zdanie wcześniej wsiadała do samochodu.
Do poprawy. To są właśnie ta część opka, którą potraktowałeś strasznie po macoszemu.

Słyszał jak otwierają drzwi. Ostrożnie wszedł na drugie piętro. Podszedł do drzwi na końcu korytarza. Usłyszał kobiecy śmiech. Potem zrobiło się cicho. Zszedł na dół. Brakuje do kompletu tylko WYSZEDŁ I ZASZEDŁ. Krótko mówiąc - powtórzenie na powtórzeniu powtórzeniem pogania. Brrr...

Cholerny nałóg zaklął – próbując otworzyć okno
Cholerny nałóg - zaklął, próbując otworzyć okno

Tylko okno od strony kierowcy przestało się otwierać. Powtórzenie z oknem zdanie wyżej. Zmień na SZYBA.

Co taka piękna kobieta zobaczyła w tym patykowatym jegomościu.
Co taka piękna kobieta zobaczyła w tym patykowatym jegomościu?

W porównaniu z mężem ten facet wygląda jak zasuszony nieboszczyk
W porównaniu z mężem, ten facet wygląda jak zasuszony nieboszczyk

Ufff...
Więcej błędów nie wypatrzyłem. Zrobi to zapewne Martinius. Jak widać, masz przede wszystkim problemy z przecinkami oraz trzymaniem się szczegółów. Musisz w szczególności na to ostatnie uważać, bo to potrafi zepsuć całość.
Diobeł tkwi w szczególe, jak powiadają. ;)

Ogólnie, po za błędami opko jest ciekawe. Akcja się rozwija w dobrym kierunku. Jest jakaś tajemnica itp. Musisz siąść nad drugą częścią i nieco ją przerobić, żeby było bardziej zjadliwe. Jeżeli chciałbyś nieco "podrasować" pierwszą część ( dialog detektyw - klient) przeczytaj początek "Kostnicy" Grahama Mastertona. Tam przychodzi gość do firmy deratyzacyjnej z informacją, że jego dom ODDYCHA. Tak sam od siebie. Masz okazję podpatrzyć, jak się prowadzi dialogi o czymś dziwnym. Ale ogólnie i tak jest oki.

Mam nadzieję,że choć troszkę pomogłem.
Pozdrawiam.

Black.

Ogólnie podoba mi się. Czekam na ciąg dalszy.


"Stąpać po krawędzi, gdzie lęk i strach..."

Muszę uczyć się polityki i wojny, aby moi synowie mogli uczyć się matematyki i filozofii. John Adams.

Awatar użytkownika
danio3
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: wt 03 mar 2009, 20:52
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: danio3 » pn 21 wrz 2009, 15:28

Pomogłaś i to bardzo. Wiem przecinki to moja zmora. Natomias ogonki w o i a to wina kompa nie zawsze mi wchodzą. Mam problem z poprawianiem swoich opowiadań, ponieważ nie zauważam literówek i innych błędów. Przydałby mi się korektor. Mam nadzieję, że dalsza część nie bęzie gorsza.
Poprawię to co mi zaznaczyłaś. Dzięki i pozdrawiam.



Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » pn 21 wrz 2009, 15:36

danio3 pisze:Mam problem z poprawianiem swoich opowiadań, ponieważ nie zauważam literówek i innych błędów.

A czytasz je wydrukowane na papierze, czy tylko na ekranie? Ta pierwsza wersja pozwala na wyłapanie rzeczy, których na ekranie się nei widziało.



Awatar użytkownika
danio3
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: wt 03 mar 2009, 20:52
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: danio3 » pn 21 wrz 2009, 16:12

Tak. Drukuję i czytam, ale chyba za szybko. To moja wada, która jest dobra przy czytaniu książek, ale nie przy tekstach wymagających uwagi.



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » śr 23 wrz 2009, 14:23

– Dzień dobry. Czy mam przyjemność z detektywem Urbańskim. – powiedział wysoki mężczyzna nieśmiało zaglądając przez na wpół otwarte drzwi.


Zdanie jest pytaniem w dialogu, pomiędzy bohaterami. Zakańczasz je znakiem ?
Pytania retoryczne, których odpowiedź nie jest wliczona w tekst, a pozostaje dywagacją pomiędzy bohaterem a czytelnikiem mogą pozostać nie zakończone lub zakończone kropką. Np. zdanie, które bohater podważa, i jest pytaniem:

Chyba damy radę.

Nacechowane niepewnością, jest pytaniem, a nie wymaga znaku zapytania, bo ani nie jest twierdzące (wątpliwość) ani też pytaniem bezpośrednim do drugiego bohatera.

Mężczyzna popatrzył na podaną kartkę.


zerknął/spojrzał.

Nic nie mówi tylko od razu idzie spać. Proszę tu jest jej zdjęcie.

Zwrócę uwagę na rzecz bardzo istotną dla kreowania charakterów i postaci. I detektyw i gość używają identycznego języka, co więcej, zwrot grzecznościowy jest taki sam - przez co gubi się jakakolwiek granica w dialogu, kiedy mówią te same kwestie. Z drugiej strony jest to niezręczność w budowaniu dialogów. Dwie postacie o odmiennych charakterach powinien odróżniać język i kultura mowy, w tym wypadku zwroty grzecznościowe, wtrącenia i budowa zdań.

Było w jej oczach coś dziwnego, niepokojącego, a zarazem uwodzicielskiego. Takie oczy przyciągają wzrok. Gdybym był młodszy na pewno nie przeszedłbym obok niej obojętnie – pomyślał detektyw.


Zdanie jest błędne. Nie pomyślał tego detektyw, tylko opowiedział to narrator. Gdyby pomyślał tak bohater, narrator nakreśla jego myśl w czasie rzeczywistym dla wydarzeń.

Hm, hm, proszę mówić dalej.


Onomatopeja, zapis fonetyczny to: Hmmm...

Ogólnie, sprawnie napisane, plastyczne i z pomysłem. Jednak, cały fragment ma poważny szkopuł w postaci logiki. Jeżeli uważnie przeczytasz tekst, zauważysz, że to co mówi mąż nie pokrywa się jego własnymi słowami. Monika od dawna nie opiekuje się ogrodem (a mieszkają rok), którym zawsze lubiła się opiekować - w kontekście czasowym, jest to mocno (nad wyraz) przerysowane.

Mankamentem tekstu są przecinki. Dużo ci wskazano błędów, ja tylko dorzucę rzecz ważną: każde wtrącenie oddzielasz przecinkiem, nawet, jeżeli występuje na początku zdania:

Proszę, tu jest cennik moich usług. - proszę występuje jako wtrącenie. Jeżeli zdanie, po usunięciu wtrącenia zachowa spójność, używasz przecinka.

– Nie, to już chyba wszystko.

Bzdury, ludzie wierzą w różne dziwne rzeczy

Co do samego gatunku i spełnienia w tym fragmencie - wciąga. Zdecydowanie ma ten haczyk, który sprawia, że przedstawiona historia zapowiada się ciekawie. Myślę, że to za sprawą doktora, który nie istnieje - poprowadziłeś ten wątek z wyczuciem.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
danio3
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: wt 03 mar 2009, 20:52
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: danio3 » śr 23 wrz 2009, 16:11

Dzięki za komentarz Martinius.
Co do logiki to napisałam "od jakieś czasu" czyli skoro mieszkają rok, to słowa "od jakieś czasu" mieszczą się w tym zakresie.
Do pozostałych uwag napewno się zastosuję, tylko nie wiem z jakim skutkiem. Pisałam już o swoim braku koncentracji nad tekstem.
Nie wiem jak zostanie oceniona reszta opowiadanie. Mam już całość, ale trochę to długie, żeby przesłać od razu całość.
Dziękuję i serdecznie wszystkich pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » ndz 27 wrz 2009, 10:15

Mi się nie podobało. Po pierwsze dużo błędów, które skutecznie utrudniają czytanie i zabierają płynącą z tego przyjemność. Mam radę - kiedy napiszesz tekst, odłóż go i nie czytaj przez jakiś czas, np. parę dni, a potem - kiedy tekst "odleży" - spojrzysz na niego świeższym okiem i wyłapiesz znacznie więcej błędów. Sam tak zawsze robię.

Po drugie sposób prowadzenia historii. Pierwsza część jest straszna - zabita przez plastyk. Zdecydowanie pracuj nad dialogami, bo ten brzmi, jakby dwie maszyny wymieniały się potrzebnymi danymi. Pamiętaj, że każda sytuacja jest dobra, aby wprowadzić jakiś smaczek, coś co stworzy klimat. Nie dziel tego na część, w której "bohaterowie klepią swoje kwestie po to, by przekazać jak najszybciej jak najwięcej informacji" i tych, w których "opisujemy, tworzymy atmosferę". Może zrób jakiś kontrast między mężem i detektywem, nadaj im charakteru, niech odbiegają od tematu, niech ten mąż będzie zdenerwowany, skrępowany, cokolwiek. Niech będzie jakiś, a nie nijaki.

W drugiej części natomiast jest za szybko prowadzona akcja. Przynajmniej ja w ogóle nie miałem okazji się wczuć. Detektyw śledzi, wchodzi do domu, zaraz wychodzi, wsiada do samochodu. Nie ma czasu by wstrzymać oddech, oczekując "co będzie dalej? O co chodzi?". Na niektórych opisach możesz skupić się bardziej.

Wzmianki o samochodzie, nałogu czy łowieniu są dobre, bo nadają postaci jakiś kształtów, ale według mnie poupychane są trochę zbyt chaotycznie. Tutaj myśli nad zagadką, tu nagle wzmianka o samochodzie, po chwili znów zagadka. Jednak w tym aspekcie obrałaś dobrą drogę. Szkoda jednak, że detektyw jest taki bezimienny i pozostaje "detektywem" - to powiększa dystans między nim a czytelnikiem. Jakby był tylko pionkiem posuwającym akcję naprzód.

Sama historia jeszcze za mało się rozwinęła. Ten aspekt jednak jest najrówniejszy. Pomysł może wciągnąć (mnie co prawda nie wciągnął, ale widzę w tym potencjał).

Dużo pracy przed Tobą, ale stosuj się do uzbieranych rad, ćwicz, dużo czytaj i dużo pisz. Życzę powodzenia. :)

Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
danio3
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: wt 03 mar 2009, 20:52
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: danio3 » ndz 27 wrz 2009, 19:00

Przyjumuję wszystkie rady i postarm się je zastosować.
Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości