Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Jeździec nocy

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Edward
Kmiotek
Posty: 2
Rejestracja: sob 19 wrz 2009, 12:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Jeździec nocy

Postautor: Edward » sob 19 wrz 2009, 19:24

[center]1[/center]

Wysoki mężczyzna, najwyżej trzydziestoparoletni, przeszedł dostojnym krokiem z jednego końca sali do drugiego, gładząc przy tym krótko przystrzyżone wąsy. Mijając oskarżonego, opierającego głowę na podbródku, kątem oka lustrował swoją sylwetkę w pokaźnym, szerokim lustrze umieszczonym na bocznej ścianie w odległości mniej więcej trzech stóp od metalowej szafki, na której piętrzył się stos papierów.
Mężczyzna zbliżył się do stołu dwoma długimi krokami. Usiadł i przeglądnął pobieżnie rozłożone akta podejrzanego, wynotowując przy tym istotne informacje, takie jak nazwiska poprzednich żon, interesujące adresy i nazwiska osób pod jakie podszywał się oskarżony. Nigdy nie wiadomo, kto mu pomagał. Wszystkie figurujące w dokumentach osoby przynajmniej w pewnym stopniu mogły okazać się wspólnikami.
Zamknął akta i odłożył je na koniec stolika.
— A więc ty jesteś Michał Koźmiński – zaczął pobieżnie. — Ten, który jeszcze do niedawna pozostawał nieuchwytny.
Oskarżony wyprostował się niezwykle ociężale wyłamując przy tym palce. Zawiesił spojrzenie tuż nad ramieniem funkcjonariusza, a potem spoglądając mu w oczy, powiedział:
— We własnej osobie.
Usta funkcjonariusza tylko na chwilę zastygły w wymuszonym uśmiechu.
— Przyjemność po mojej stronie – dodał oskarżony, wyciągając rękę.
— Głodny? – zapytał funkcjonariusz kompletnie ją ignorując. Sięgnął do kieszeni na piersi. Starannie wydobył jednego papierosa z pomiędzy innych gniotących się w pomiętej paczce, odpalił, i zaciągnął się bardzo mocno. Dym szczelnie wypełnił jego płuca, czemu towarzyszył niemiły odgłos kasłania. Kiedy przestał, przyglądnął się pytająco oskarżonemu.
— Chce mi się kurzyć.
— I pewnie liczysz na to, że cię poczęstuję moimi papierosami?
— Jasne. Przecież o to tu chodzi.
— Nie, nie o to. Sprawa dotyczy twojej roli w całej sprawie. Byłeś szefem?
— Może.
— Nie, nie byłeś. Wyglądasz mi na idiotę.
— Może. Dasz fajkę?
— Może – rzucił, odchylając domykającą się część paczuszki do tyłu.
Oskarżony oderwał końcówkę z filtrem. Nachylił się nad biurkiem chcąc odpalić papierosa, jednak funkcjonariusz umiejętnie chwycił go za kark i naciskając na czułe nerwy przytrzymał przez chwilę, pytając:
— Jaka była twoja rola?
— Nikła – odpowiedział oskarżony próbując się uwolnić, na co przesłuchujący zareagował wzmocnieniem uścisku. Oskarżony natychmiast przestał się szamotać. Wypluwając papierosa z ust, powiedział:
— Cholera, powiem ci co chcesz wiedzieć i spieprzam stąd.
Funkcjonariusz poluzował uścisk, a chwilę później puścił i skupił się na strzepywaniu długiego pasma popiołu.
Oskarżony osunął się na krzesło, rozmasowując obolałe miejsce.
— Nigdzie nie pójdziesz. Przynajmniej do wyjaśnienia sprawy.
— Ale ja nie mam z tym nic wspólnego, naprawdę!
— Właśnie to staram się udowodnić.
— Jak na razie niczego pan jeszcze nie ustalił.
— Dzieciaku, czy wiesz o co oskarży cię prokuratura, jeśli nie pomożesz mi ustalić faktów?
— O co? – spytał wskazując pytająco z zapalniczkę, którą od dłuższego czasu bawił się funkcjonariusz.
— Morderstwo. Umyślne i świadome.
Odpalił papierosa.
— Tak myślałem – odparł po chwili.
— I wcale cię to nie dziwi?
— Nie. Tam działy się dziwne rzeczy.
— Gdzie?
— W kinie. Wszystko zaczęło się kilka tygodni temu.
— Opowiedz mi o nich – poprosił funkcjonariusz, odpalając kolejnego papierosa.
— Chyba pan żartuje!?
Nastąpiła chwila ciszy, podczas której obaj spoglądali sobie w oczy.
— Powinienem się bronić – zreflektował się oskarżony. — Ale nie mam na to pomysłu.
— Czego? – zaśmiał się funkcjonariusz.
— Nie wiem, jak mam się bronić.
— Śmieszne – przesłuchujący pokręcił ze zdumienia głową. — Pracuję tutaj od siedmiu lat, a jeszcze żaden przesłuchiwany nie odezwał się w ten sposób. Udzielę ci wskazówki: rozsiądź się wygodnie i opowiedz całą historię, od deski do deski.
— Dobrze. To będzie długa opowieść. Czy mogę prosić o jeszcze jednego papierosa?
— Weź całą paczkę – odpowiedział funkcjonariusz przesuwając ją w kierunku oskarżonego.

[center]2[/center]

Michał odchylił się znacznie w fotelu i sięgnął po dodatkowy plik biletów, przeznaczony na nocny seans „Jeźdźca nocy”. Cienkim scyzorykiem przeciął podłużnie spinający je kawałek mocno zaciśniętej, czerwonej gumy. Odłożył dwa czarno-niebieskie kuponiki na zroszoną ladę, po czym zabrał opłatę w postaci trzydziestu złotych.
Rozciągnął się w fotelu wyłamując sobie palce.
To kino powoli schodzi na psy, pomyślał. Nowa produkcja, która w przeciągu kilku pierwszych tygodni od wprowadzenia miała stać się kinowym hitem, wcale nie cieszyła się nadmierną oglądalnością. Reklama na szeroką skalę zagwarantowała jej niebotyczną popularność – tysiące ulotek, drugie tyle internetowych prezentacji wyświetlających się przy odwiedzaniu znanych witryn.
Upił łyk kawy. Otworzył książkę na zaznaczonej stronie i oddał się lekturze.
Tego wieczoru już nikt więcej nie poprosił o bilet na „Jeźdźca nocy”.

[center]3[/center]

Tomek Kopczyński rzucił ciążącą mu marynarkę na sąsiedni fotel. Na ekranie pojawiały się reklamy ułożone jakby podług pewnego schematu – pierwsza trwała zaledwie kilka sekund, a każda następna drugie tyle w stosunku do poprzedniczki.
Był sam. Wszystkie inne miejsca pozostawały puste.
Uśmiechnął się do siebie w chwili, gdy na ekran wystąpiła najbardziej zabawna scena „Jeźdźca nocy” – zapładnianie konia. Z tego zbliżenia zwierząt miał narodzić się Piorun – jedyny przyjaciel Jeźdźca. Być może scena nie była najbardziej efektywna nie mówiąc o jej pospolitości i odrazie jaką budziła, jednak w tym momencie to było mało znaczące.

Jeździec Nocy obserwował egzekucję miejscowych senioritas, posądzonych o uprawianie magii. Piorun kichnął kilkakrotnie. Jeździec przeczesał jego postrzępioną grzywę podając mu kilkucalowy kawałek chleba. Koń oblizał jego dłoń. A potem znowu kichnął. W tym samym momencie trzy starzejące się senioritas zawisły nad kłębami kuzu wzbitymi przez drewniane podstawki, odciągnięte przez egzekutorów.

Nagle w jego policzek uderzył mocny podmuch wiatru odrzucając go kilka metrów w bok. Tomek czuł, jak prawe oko zachodzi krwią, która chwilę później spływała wąskimi strumykami po policzku. Otarł ją wierzchem dłoni – przestała płynąć, ale tylko na moment. Zwilżył językiem usta, czując jej metaliczny smak. Podciągnął się, a nie za żadne skarby nie mógł utrzymać równowagi.
Tym razem nie upadł. Podtrzymała go niewidzialna noga, po której zsunął się w na wykładzinę skąpaną we krwi.

[center](…)[/center]



Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » ndz 20 wrz 2009, 11:08

Edward pisze:Mijając oskarżonego, opierającego głowę na podbródku

Mutant, mutant!

Edward pisze:kątem oka lustrował swoją sylwetkę w pokaźnym, szerokim lustrze umieszczonym na bocznej ścianie w odległości mniej więcej trzech stóp od metalowej szafki, na której piętrzył się stos papierów

Moim zdaniem, za dużo szczegółów jak na jedno zdanie. Ze szczegółami należy uważać, ponoć tkwi w nich Diabeł... Nie podoba mi się też lustrowanie kątem oka - zwykle lustrowanie sugeruje, że dana osoba w coś się wpatruje - dosyć intensywnie. Nie mogłem powstrzymać się przed wyobrażeniem poważnego pana, chodzącego, jak piszesz "dostojnym krokiem", zezującego w kierunku lustra i robiącego głupie miny. Samo "lustrowanie lustra" też średnio brzmi...

Edward pisze:przeglądnął

Hmm... przejrzał? Plus to, że pobieżne przeglądanie nieco kłóci się z wynotowywaniem tego wszystkiego, o czym piszesz, że wynotował.

Edward pisze:A więc ty jesteś Michał Koźmiński – zaczął pobieżnie.

Że jak zaczął? Za dużo tej pobieżności...

Edward pisze:z pomiędzy innych gniotących się w pomiętej paczce

"Spomiędzy" chyba... ale głowy bym nie dał. Ładniej by wyglądało jakby po prostu wyciągnął papierosa z pomiętej paczki - czytelnik domyśli się przecież, że papierosy w pomiętej paczce raczej nie są proste...

Edward pisze:Dym szczelnie wypełnił jego płuca, czemu towarzyszył niemiły odgłos kasłania

Ja zrozumiałem to tak, że dym kasłał wypełniając jego płuca... Tak poza tym, każdy palacz powie Ci, że dym papierosowy nigdy nie wypełnia płuc szczelnie - każdy biolog pewnie też. ;)

Edward pisze:odchylając domykającą się część paczuszki do tyłu

Że jak? Chodzi o zamknięcie paczki? Może on "od niechcenia bawił się zamknięciem paczki papierosów" albo robił coś podobnego?

Edward pisze:poluzował uścisk

Tutaj rozchodzi się o meandry języka polskiego ale czy to uścisku przypadkiem się nie rozluźnia? Bardziej z ciekawości pytam, licząc, że ktoś odpowie, niż wytykam tu błąd.

Edward pisze:skupił się na strzepywaniu długiego pasma popiołu

Zaiste, czynność owa wielce skomplikowaną mi się jawi i nie lada skupienia wymaga... ;)

Edward pisze:spytał wskazując pytająco z zapalniczkę

Cokolwiek niezręczny fragment.

Edward pisze:Morderstwo. Umyślne i świadome

Czy chodzi może o "morderstwo z premedytacją"?

Edward pisze:Udzielę ci wskazówki

Nieco zbyt archaiczne wyrażenie, nikt tak nie mówi. "Dam ci dobrą radę" może? Albo "Doradzę Ci coś"?

Dalej nie czytałem szczególnie uważnie ale i tak rzuciło mi się w oczy kilka solidnych błędów. Styl jest mocno koszmarkowaty (a chyba to nie styl ma straszyć w opowiadaniu grozy, co? ;) ), treść nijaka i wcale nie straszna... Podsumowując? Grozą bynajmniej nie powiało. Nawet nie drgnąłem.


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
padaPada
Pisarz Wszechczasów
Posty: 2972
Rejestracja: śr 06 maja 2009, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: padaPada » ndz 20 wrz 2009, 19:33

wyrwałem tylko kilka akapitów, ale jest niedobrze.

masz rpg'owy styl. opisujesz szczegóły, które są bez znaczenia:

Edward pisze:szerokim lustrze umieszczonym na bocznej ścianie w odległości mniej więcej trzech stóp od metalowej szafki,

Edward pisze:Mężczyzna zbliżył się do stołu dwoma długimi krokami.

Edward pisze:po czym zabrał opłatę w postaci trzydziestu złotych.


po co nam znać te wszystkie liczby? wodolejstwo. nie buduje klimatu, ani nic.

powtórzenia:
Edward pisze:Usiadł i przeglądnął pobieżnie rozłożone akta podejrzanego, wynotowując przy tym istotne informacje, takie jak nazwiska poprzednich żon, interesujące adresy i nazwiska osób pod jakie podszywał się oskarżony


źle zapisujesz dialogi. poszukaj wątku na ten temat

jest sztucznie.

pozdrawiam



Awatar użytkownika
Revis
Pisarz
Pisarz
Posty: 498
Rejestracja: czw 09 kwie 2009, 11:55
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Olsztyn/Gdynia
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Revis » pt 25 wrz 2009, 20:40

Może i masz ten rpg'owy styl, ale pociesze Cię: widziałem znacznie gorsze.
Nie jest źle moim zdaniem. Robisz błędy, o których wspomnieli poprzednicy, ale składać zdania potrafisz. Dla mnie najgorsze był nieporadne wtrącenia takie, jak w pierwszym zdaniu:
Wysoki mężczyzna, najwyżej trzydziestoparoletni, przeszedł dostojnym krokiem z jednego końca sali do drugiego, gładząc przy tym krótko przystrzyżone wąsy.

Większość zdań tworzysz tak samo. Już lepiej by było, coś takiego: "Wysoki, trzydziestoparoletni mężczyzna..."
Do tego masz ten sam problem, co ja. Nadużywasz imiesłowu przysłówkowego współczesnego (pozdrowienia dla Martiniusa), który (jak mówi wikipedia) jest bezosobową formą czasownika wyrażająca czynność trwającą równocześnie z inną czynnością. Czyli u Ciebie w tekście: gładząc, mijając, wynotowując, rozmasowując itd. Wystrzegajmy się tego w nadmiarze.

Błędzisz. Powtórzeń było sporo, interpunkcja też nie jest najwyższych lotów. Dialogi są sztuczne - fakt. Radziłbym więcej poczytać, pooglądać nawet (niektóre seriale kryminalne są mniej sztuczne od Twoich dialogów), a przynajmniej naucz się słuchać. Jak będziesz wychwytywał i zapamiętywał dialogi, które odbywają się wokół Ciebie, to będziesz prawdziwy pisząc. Ale historia mnie zaciekawiła. Chciałbym wiedzieć, co stało się w kinie. Bardzo fajną historię zacząłeś opowiadać, niestety, skończyła się, zanim się na dobre zaczęła. I o ile dialogi są jednowymiarowe, o tyle postacie już mają wymiarów dwa.
Teraz znajdź trzeci.



Awatar użytkownika
Martinius
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2646
Rejestracja: pn 27 lut 2006, 11:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Opole
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Martinius » śr 21 paź 2009, 13:59

Wysoki mężczyzna, najwyżej trzydziestoparoletni,


Czyli miał 35 lat wzrostu?

Yhm. Koniec?

Po pierwsze, powtórzenia wyrazu "oskarżony" jest brzydką manierą. Po drugie, dialogi są ciekawe, ale z kolei narrator skupia się na zbyt wielu szczegółach, chce za dużo pokazać i wychodzi to czasem niezręcznie. Ogólnie, tekst napisałeś wprawnie - nie mam wielu zastrzeżeń, ponieważ czytało się dobrze. Natomiast fabuła..., no właśnie. O co tutaj chodzi? Taki dłuuuugi wstęp, później wstawka, że to długa historia i bah!... koniec, kropka. Jakaś niewidzialna siła... nie, zaraz - jaki to ma związek z początkiem? Ja tam nic nie widzę. Albo o czyms nie powiedziałeś, albo ja źle przeczytałem...

Nie mniej - tekst wciągnął i warto by przeczytać kontynuację.


„Daleko, tam w słońcu, są moje największe pragnienia. Być może nie sięgnę ich, ale mogę patrzeć w górę by dostrzec ich piękno, wierzyć w nie i próbować podążyć tam, gdzie mogą prowadzić” - Louisa May Alcott

   Ujrzał krępego mężczyznę o pulchnej twarzy i dużym kręconym wąsie. W ręku trzymał zmiętą kartkę.
   — Pan to wywiesił? – zapytał zachrypniętym głosem, machając ręką.
Julian sięgnął po zwitek i uniósł wzrok na poczerwieniałego przybysza.
   — Tak. To moje ogłoszenie.
Nieuprzejmy gość pokraśniał jeszcze bardziej. Wypointował palcem na dozorcę.
   — Facet, zapamiętaj sobie jedno. Nikt na dzielnicy nie miał, nie ma i nie będzie mieć białego psa.

Awatar użytkownika
Frank Black
Pisarz osiedlowy
Posty: 253
Rejestracja: ndz 30 wrz 2007, 14:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Frank Black » czw 22 paź 2009, 15:51

Witam.
Jako, że moi przedmówcy opisali już większość błędów i niedopatrzeń skupię się tylko na kilku rzeczach:
- powtórzenia - masz ich dość dużo. Choćby mężczyzna na samym początku czy oskarżony. Używaj synonimów, będzie czytelniej.

- Fabuła - wiem,że to dopiero początek, jednak, jeżeli to ma być opko grozy przydałby się jakiś klimat, a tu tego brak. Krótko mówiąc - opko pomimo tego, że jest w miarę sprawnie napisane jest dość blade. Zero emocji. Nie chcę używać słowa " bezpłciowe".
Jeżeli ktoś siedzi sam w ciemnym kinie to powinien nawet przez moment poczuć się dziwnie i niepewnie. Co więcej gdybyś siedząc sam w kinie nagle został ranny/uderzony zwilżałbyś językiem ręce czy darł się wniebogłosy i próbował uciekać z zagrożonego miejsca?

Popracuj nad emocjami. Nad tym, co bohater czuje. Zarówno w pierwsze części jak i w drugiej. Druga sprawa - popracuj nad scenką z papierosem bo Ci za duży skrót myślowy tam wyszedł. Przyjrzyj się - najpierw "oskarżony" wypluwa papierosa w kolejnej scenie bierze zapalniczkę i go odpala.

- warsztat - ogólnie opko jest sprawnie napisane, jednak tak, jak pisali przedmówcy źle wyważasz proporcje. Skupiasz się na wielu niepotrzebnych szczegółach tracąc w tym czasie kontakt z bohaterem. Poczytaj co tu chłopaki Ci napisali, pokombinuj i wstawiaj ciąg dalszy. Liczę, że lepszy od tego.

Na razie jest za mało, aby jednoznacznie powiedzieć, czy opko mi się podoba, czy nie. W każdym razie jak na opowieść grozy, nie wstrząsnęło mną zbytnio.

Pozdrawiam.
Black.


"Stąpać po krawędzi, gdzie lęk i strach..."

Muszę uczyć się polityki i wojny, aby moi synowie mogli uczyć się matematyki i filozofii. John Adams.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości