Obrazek
    :arrow: Zasady konkursu 18+

  • duży słoik miodu porzeczkowego do wygrania!
  • na opowiadania z wątkiem erotycznym czekamy do 22 sierpnia

NAJLEPSZA MINIATURA CZERWCA 2020 :arrow: GŁOSUJEMY! :text-link:

Dzień z życia biurowca - opowiastka

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zaufani przyjaciele

Awatar użytkownika
Medea33
Pisarz domowy
Posty: 112
Rejestracja: ndz 06 paź 2019, 13:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Kobieta

Dzień z życia biurowca - opowiastka

Postautor: Medea33 » wt 29 paź 2019, 19:19

To jest mała opowiastka, dosyć wyjątkowa w mojej twórczości, którą pewnego zimowego dnia napisałam w mojej pracy. I jest właśnie o tym.

Dzień z życia biurowca*
*(biurowiec – osobnik dość pospolicie występujący w naturalnym środowisku biurowym. Zwykle można go zaobserwować, gdy w stertach papieru, niezmiennie zalegających na jego biurku, histerycznie usiłuje odszukać pozostałości utraconego dnia)

Poniedziałek

Rano

Zawsze to rano.

A najgorsze w tym wszystkim, i tu się chyba każdy ze mną zgodzi – to wczesne wstawanie. Jeszcze owinięci ciepłą kołderką, jeszcze zanurzeni w miękkich objęciach snu, gdy nagle, i oczywiście w najmniej oczekiwanym momencie, dzwoni budzik – najbardziej znienawidzony dźwięk na całym świecie.
Może za wyjątkiem szkolnego dzwonka wzywającego na sprawdzian, do którego ktoś się nie przygotował, bo poprzedniego wieczoru zawzięcie balował.

Ale to było wtedy, a teraz czas wstać i jechać do pracy.
Każdego dnia wita nas inna pogoda i każdego ranka jeszcze nie jest, albo prawie już jest jasno,
tak więc droga do pracy nigdy się nie nudzi.
Jak komu. Niech któryś spróbuje dzień w dzień, w deszcz czy w śnieg, drałować tu rowerem. Wtedy pogadamy sobie o pogodzie.

Wreszcie na miejscu. Przebrać się, zajrzeć do kuchni i kawa!!
Kawa, kawa, kawa! Bez niej się nie obejdzie. Pierwszy łyk przywraca do życia, a jeszcze ten zapach… Człowiek wreszcie się budzi i jest gotów do walki. Krótki spacer wśród pokoi by sprawdzić czy wszystko w porządku, czy wszyscy (a zwłaszcza niektórzy) są już na miejscu i czy wystarczy mleka na jeszcze jedną filiżankę kawy.
A po drodze kserokopiarka. To duże, groźne coś, co stoi na korytarzu i mruga. Trzeba być specjalistą by móc ją właściwie obsługiwać – można by rzec: ona jest „inteligentna”.
Czasami robi coś, czego nikt nie jest w stanie zrozumieć, a czasami nawet oczekuje od nas, że to my jej powiemy, co ma zrobić. Niesamowite. Co za inteligencja.

Po tym wszystkim, w końcu nadszedł czas by włączyć komputer i przejrzeć poranną pocztę.
Sekundy nerwowego oczekiwania: może szef właśnie mnie informuje, że mój dzień wolny „niestety” nie jest już wolny; a może, co jest nawet bardziej prawdopodobne, że czeka na mnie praca, która ma być zrobiona na już, teraz, zaraz, czyli „na wczoraj”. Ale to akurat nie byłoby niczym nowym.
Uff, jednak nie, tylko nasz spam codzienny: jakiś bank koniecznie chce mi dać kredyt (na który i tak mnie nie stać), jakaś firma kosmetyczna chce mi „podarować” jakąś totalnie super, hiper, i co tam nie jeszcze, maskarę, thank you very much, itp., itd.
Do tego jeszcze parę drobiazgów, parę ogłoszeń, parę próśb o tłumaczenie, normalka.

Więc do pracy rodacy. I właśnie wtedy, gdy zanurzam się w zawiłościach obcej pisowni, przychodzi taki jeden i daje mi „tylko parę karteczek” do przetłumaczenia.
– to chyba nie zajmie dużo czasu?- mówi
To on tak uważa. Pewnie. Godzina jak nic. A co ze „Schmiernippel”? Halloo! Dosłowne tłumaczenie dozwolone od lat 18tu!
Ale to tylko zabawa, drobiażdżki. Spróbujcie przetłumaczyć oficjalny dokument, to jest dopiero jazda. A à propos jazdy, w pokoju naprzeciwko panowie mozolnie (bo instrukcja obsługi to przecież coś tylko dla dzieci) składają swoją nowa zabawkę – małego drona,
i nieźle się przy tym bawią. Niektórzy to mają dobrze. A wracając do „karteczek”, zdajecie sobie sprawę, ile jest różnych gatunków śrubek i ile z nich mogło zostać źle ześrubowanych?
Jak ta cała fabryka w ogóle może jeszcze stać w jednym kawałku, gdy tyle śrubek gdzieś im pouciekało?

Uff, wreszcie zrobione. I chyba nie muszę wspominać, że w „międzyczasie” przyszło paru ludzi i trzeba było sprawdzić coś w ich dokumentach, taki jeden się zgubił i trzeba go było odpowiednio pokierować (a co to ja – przewodnik wycieczek?), i oczywiście raz czy drugi zadzwonił telefon żeby załatwić jakąś nie cierpiącą zwłoki sprawę, ale to wszystko to przecież nic takiego, drobiazgi. Więc, może w końcu uda mi się zabrać za moją papierkową robotę, która (ale nie mówcie tego nikomu) została mi jeszcze z zeszłego tygodnia. Tak, teraz się tym zajmę. Tylko, co to za dziwne odgłosy? Aha, już 12ta i mój żołądek domaga się uwagi.
On już dobrze wie, co jest w życiu najważniejsze.

Szybko do kuchni przygotować sobie jakieś papu. A tam odbywają się codzienne Polaków rozmowy: czy Skidy jadą o sekundę za wcześnie czy za późno, albo czy ktoś może złapał gdzieś tu w pobliżu Pokemona na swoim smartphonie? Mm, dobra zupka, grzybowa, wreszcie coś ciepłego i smacznego, nic tylko usiąść i cieszyć się chwilą.
– no więc, ja wiem, że masz teraz przerwę, ale czy mogłabyś jednak…
No tak, i po przerwie.

Z zeszłego tygodnia zostało mi jeszcze parę dokumentów, które należy przejrzeć, posortować, wprowadzić dane do komputera a papiery włożyć do segregatorów. A potem… Zaraz, zaraz. To wszystko to na pewno są tylko moje dokumenty? Chyba ktoś sobie ze mnie żarty stroi! A, nie. To jednak wszystko moje. Więc znów siadamy na cztery litery i stukamy po klawiaturze komputera. Ktoś kiedyś powiedział, że z wprowadzeniem komputerów czas papierowych dokumentów ostatecznie przeminie.
Ja nadal na to czekam, a w międzyczasie nasze segregatory stają się coraz grubsze.

To będzie jednak długi dzień. Poniedziałki, jak my je wszyscy kochamy.
A dziś czas tak szybko leci. Co? Już po trzeciej? Zdumiona zaglądam do komputera, a tam, a cóż by innego, jeszcze jeden ważny e-mail.
Jakże to miło być niezbędnym, o każdej porze.

Ale niech się dzieje co chce, ja uroczyście przysięgam, że w końcu skończę moją pracę!

Może tylko…, niekoniecznie dzisiaj.

Jutro też jest dzień.

Wtorek

Sincerely yours
Grumpy cat


Dream dancer

„Od momentu, kiedy wziąłem twoją książkę do ręki, do momentu, kiedy ją odłożyłem, tarzałem się ze śmiechu. Zamierzam ją kiedyś przeczytać."
Groucho Marx,
"Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej tam Prosiaczka nie było."

Awatar użytkownika
Tomek Bordo
Pisarz domowy
Posty: 94
Rejestracja: ndz 03 lis 2019, 12:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

Dzień z życia biurowca - opowiastka

Postautor: Tomek Bordo » ndz 03 lis 2019, 12:44

Hehe ja na szczęście nie muszę pracować w biurze



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 1560
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Dzień z życia biurowca - opowiastka

Postautor: Gorgiasz » ndz 03 lis 2019, 13:53

A najgorsze w tym wszystkim, i tu się chyba każdy ze mną zgodzi

Zbędny przecinek.

jeszcze zanurzeni w miękkich objęciach snu, gdy nagle, i oczywiście w najmniej oczekiwanym momencie,

Skoro śpisz, nie możesz oczekiwać czegokolwiek, gdyż oczekiwanie jest funkcją świadomości, a w czasie snu jesteś jej pozbawiona.

Może za wyjątkiem szkolnego dzwonka wzywającego na sprawdzian,

Formalnie powinno być „z wyjątkiem”, ale w praktyce tak się mówi.

do którego ktoś się nie przygotował, bo poprzedniego wieczoru zawzięcie balował.

„przygotował – balował”: zbędny rym wewnętrzny.

Ale to było wtedy, a teraz czas wstać i jechać do pracy.

Napisałbym: Ale to było kiedyś, a teraz czas wstać i jechać do pracy.

Przebrać się, zajrzeć do kuchni i kawa!!

Jeden wykrzyknik w zupełności wystarczy.

Krótki spacer wśród pokoi by sprawdzić czy wszystko w porządku,

Krótki spacer wśród pokoi, by sprawdzić czy wszystko w porządku,

Trzeba być specjalistą by móc ją właściwie obsługiwać – można by rzec: ona jest „inteligentna”.

Trzeba być specjalistą, by móc ją właściwie obsługiwać – można by rzec: ona jest „inteligentna”.

Sekundy nerwowego oczekiwania: może szef właśnie mnie informuje, że mój dzień wolny „niestety” nie jest już wolny; a może, co jest nawet bardziej prawdopodobne, że czeka na mnie praca,

Nie bardzo rozumiem, masz wolny dzień i jesteś w pracy? I dalej: dziwisz się, że „w pracy” masz pracować?

itp., itd.

Bez przecinka.

to chyba nie zajmie dużo czasu?- mówi
To on tak uważa.

To chyba nie...
Powtórzone „to”.

18tu

„osiemnastu”

swoją nowa zabawkę – małego drona,

„nową”

że w „międzyczasie” przyszło paru ludzi

Lepiej: parę osób

i oczywiście raz czy drugi zadzwonił telefon żeby

i oczywiście raz czy drugi zadzwonił telefon, żeby

nie cierpiącą

„niecierpiącą”

12ta

„dwunasta”

czy Skidy jadą o sekundę

Nie wiem czym/kim są Skidy. Wikipedia nie wyjaśniła.

za wcześnie czy za późno, albo czy ktoś może złapał gdzieś tu w pobliżu Pokemona na swoim smartphonie?

za wcześnie, czy za późno, albo czy ktoś może złapał gdzieś tu w pobliżu Pokemona na swoim smartphonie?

W moim przekonaniu główną wadą tego tekstu jest jego nijakość. Wieje nudą, powierzchownym ujęciem tematu i szablonem. Silisz się miejscami na dowcip, ale to za mało, aby go uratować. Pracowałem też w biurze, wiem, jak to wygląda, ale tutaj nie dowiedziałem się ani niczego interesującego, ani niezwykłego, choć w ogólnych zarysach brzmi prawdziwie i realistycznie, tylko nic z tego nie wynika.



Awatar użytkownika
Wolha.Redna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 1308
Rejestracja: sob 29 sie 2015, 20:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Dzień z życia biurowca - opowiastka

Postautor: Wolha.Redna » ndz 03 lis 2019, 14:13

Językowo zgrabnie i poprawnie. Mam natomiast kłopot z treścią, ze względu na klisze, schematy i brak oryginalnego ujęcia. Gdzieś czytałam, że pierwszy człowiek, który napisał, że jego wybranka ma "oczy jak gwiazdy" był poetą, drugi epigonem, trzeci grafomanem. Podobnie tutaj: ciepła kołderka, kawa, stosy papierów i petenci byłyby może zabawne i odkrywcze, gdyby zostały tak ujęte pierwszy raz. Ale nie są :) Myślę, że warto poszukać własnego języka dla opisania dnia z życia. To ma potencjał, tylko chodzi nie o wyświechtane frazy, tylko świeże brzmienie.


"ty tak zawsze masz - wylejesz zawartośc mózgu i musisz poczekac az ci sie zbierze, jak rezerwuar nad kiblem" by ravva

"Jedna struna mi się zerwała.
- To co? Masz przecież jeszcze pięć.
- Tak. Ale nie umiem grać na pięciu.
- Na sześciu też nie umiałeś. Więc teraz twoja ignorancja się zmniejszyła." Pratchett

Awatar użytkownika
Romecki
Pisarz
Pisarz
Posty: 4837
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Dzień z życia biurowca - opowiastka

Postautor: Romecki » ndz 03 lis 2019, 14:26

Zgodzę się z przedpiścami. Widać, że o pracy w biurze mogłabyś napisać dobry tekst, tylko trzeba się pozbyć klisz. One są bezpieczne, ale i nie dają efektu zainteresowania tekstem. Tym tekstem.
Dodam też następującą uwagę: irytowały mnie te wszystkie wstawki będące puszczaniem oka do czytelnika. Masz tu sporo takich śmieci, które psują narrację, nie tylko "w międzyczasie", z pazurkami czy bez.
Niemniej, chętnie przeczytam następny Twój tekst. Bo oko do szczegółu masz.


"Hehe bez przesady. Nie wydaje mi się by komukolwiek z tego portalu udało się wydać książkę, i to jeszcze taką żeby była w sklepach." by Tomek Bordo
"Weryfikatorium to arena nie ma litości nie ma uuu nie ma" by brat_ruina;
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/ FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak

Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1386
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Dzień z życia biurowca - opowiastka

Postautor: szopen » ndz 03 lis 2019, 15:33

Hej,
Językowo tekst poprawny, nie ma typowych dla początkujących błędów, które lubimy wytykać (siękozy, jękozy, zaimkozy...). DObrze operujesz także rytmem, tzn nie czyta się jednostajnie tataTata tataTata, ale masz zdania krótsze, dłuższe, więc też jest dobrze. Jako samodzielny kawałek oceniłbym surowo, bo jest w gruncie rzeczy o niczym, przypomina mi pewnego innego użytkownika, który dawał fragmenty w podobnym stylu, z podobnym humorem. Ot, poprawna rzecz o niczym. Ale jako ćwiczenie - w sam raz.

Zacznę od czepiania się, bo czepialstwo lubię :D
Medea33 pisze:Source of the post biurowiec – osobnik dość pospolicie występujący w naturalnym środowisku biurowym.

Problem mam z tym taki
, że biurowiec to istniejące już, popularne i dobre słowo oznaczające budynek biurowy.

Medea33 pisze:Source of the post do którego ktoś się nie przygotował, bo poprzedniego wieczoru zawzięcie balował.

Rym - czy zamierzony?

Medea33 pisze:Source of the post Ale to było wtedy, a teraz czas wstać i jechać do pracy.

Nie podoba mi się to "Wtedy", bo nie wiadomo, do jakiego "wtedy" się odnosi. Za czasów szkolnych? To brzmi, jakby podmiot o jakimś konkretnym "wtedy" pamięta, a wciśniecie tego "wtedy" do tekstu u mnie daje takie oczekiwanie, że jakieś "wtedy" będzie opisane, że powinno być o nim coś więcej. A nie ma nic.
Medea33 pisze:Source of the post A co ze „Schmiernippel”? Halloo! Dosłowne tłumaczenie dozwolone od lat 18tu!


Waaas??!
Medea33 pisze:Source of the post A à propos jazdy,

Powtórzenie "a" mi osobiście źle brzmi, "A propos" samo moim zdaniem by wystarczyło.

Poza tym - brak puenty, to reporterski zapis czynności, bez żadnej myśli przewodniej. Obudziłam się, poszłam do pracy, przeszkadzali mi, koniec, jutro będzie tak samo. Jako ćwiczenie pisania - może być, tak jak już napisałem. Dołożenie anglicyzmów - w współczesnej prozie się zdarza, chociaż zakończenie z grumpy catem wydaje mi się na siłę.

Added in 1 minute 58 seconds:
Aha, zgadzam się z kliszami - cztery litery i takie tam. Czyli gotowe fragmenty, które wszyscy znamy i wszyscy wiemy, że są żartobliwe, i być może nawet nasz dziadek je znał i wiedział, że są żartobliwe. Trudno się draństwa (znaczy klisz) pozbyć i czasami się nie da, ale też nie może ich być zbyt wielu - no i niestety kto chce pisać, klisz zbyt wielu wstawiać nie może.



Awatar użytkownika
Medea33
Pisarz domowy
Posty: 112
Rejestracja: ndz 06 paź 2019, 13:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Kobieta

Dzień z życia biurowca - opowiastka

Postautor: Medea33 » pn 04 lis 2019, 19:14

Dziękuję wam wszystkim za uwagi i za czas poświęcony na przeczytanie i poprawianie.
Rzeczywiście, to trochę o niczym, taka sobie „powiastka”, kawałek z życia w naszym biurze na budowie. Czasami bywało ciężko więc tak właściwie to napisałam ją dla moich koleżanek i kolegów z pracy. Dlatego też to zakończenie z „grumpy catem”, nie chciałam żeby odebrali to jako moje osobiste przekonania, bo jest tu trochę wisielczego humoru.
Jest to jednak wyjątek w mojej „twórczości. Byłam ciekawa jak taka „pocztówka” zostanie tu odebrana. Następne opowiadania będą już zupełnie inne.
Co do wytykanych mi klisz: my na tyj budowie to proste ludzie są. U nas humor to rubaszny raczej, „stosunki” damsko męskie i rzucanie mięskiem. A takie górnolotne dowcipy, to już nieco ciężkostrawne, takie trochę „ą” i „ę”, ale i tak to czujemy, bo tu nic ino pokornie karki zginać i w cichości pomstować nam zostało. ;)

A teraz do szczegółów.

Przebrać się, zajrzeć do kuchni i kawa!!

Jeden wykrzyknik w zupełności wystarczy.

– u nas w biurze nie!!, ten drugi wykrzyknik to jakby jęk umierających z pragnienia, bo przedtem, to po korytarzach snują się Zombie.

Sekundy nerwowego oczekiwania: może szef właśnie mnie informuje, że mój dzień wolny „niestety” nie jest już wolny; a może, co jest nawet bardziej prawdopodobne, że czeka na mnie praca,

Nie bardzo rozumiem, masz wolny dzień i jesteś w pracy?

Nie, przez komputer zgłaszamy naszym przełożonym datę kiedy chcemy wziąć wolne, np. na piątek, a w czwartek mogę dostać maila że, „niestety, przykro mi, ale na piątek jest robota więc: możesz zapomnieć”. Ale zgadzam się, trochę to nieprzejrzyste, mogę dodać - że mój planowany dzień wolny.

I dalej: dziwisz się, że „w pracy” masz pracować?


- całe zdanie: że czeka na mnie praca, która ma być zrobiona na już, teraz, zaraz, czyli „na wczoraj” – normalka, jak dają mi po 50 stron tłumaczenia bo klient już czeka

czy Skidy jadą o sekundę

Nie wiem czym/kim są Skidy. Wikipedia nie wyjaśniła.


Dla informacji: Skidy – metalowe płozy na których transportowane są karoserie samochodów po różnych obszarach lakierni. Ale rozumiem cel uwagi - brak tłumaczenia. Moje przeoczenie, zrobię przypis.

A co ze „Schmiernippel”? Halloo! Dosłowne tłumaczenie dozwolone od lat 18tu!
Waaas??!


Schmiernippel – dosłowne tłumaczenie: sutek do smarowania 8)


Dream dancer

„Od momentu, kiedy wziąłem twoją książkę do ręki, do momentu, kiedy ją odłożyłem, tarzałem się ze śmiechu. Zamierzam ją kiedyś przeczytać."
Groucho Marx,
"Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej tam Prosiaczka nie było."

Awatar użytkownika
wierzba_bijąca
Kmiotek
Posty: 6
Rejestracja: wt 12 lis 2019, 22:37
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Dzień z życia biurowca - opowiastka

Postautor: wierzba_bijąca » śr 20 lis 2019, 09:03

Przyjemna lektura do porannej kawy w biurze :).




Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość