Postać godna wiary

1
Właściwie bardziej chodzi o "postać wiarygodną".
Pytanie może bardziej do osób, które mają doświadczenia z dłuższymi tekstami, a w każdym razie napisanymi do końca.
Jak wiarygodnie zbudować postać z cech, których samemu się nie posiada.
Powiedzmy, że pewne cechy fizyczne łatwo mi jest sobie wyobrazić. Wysoki, łysy, niedowidzący, szybki, etc.
Ale.
Jak wiarygodnie zbudować np. narkomana, jeśli samemu nie brało się narkotyków, jak napisać socjopatę, jeśli z natury jest się empatycznym, jak napisać postać ponadprzeciętnie sprytną lub inteligentną, jeśli samemu się takim nie jest?
Jako pisarz odpowiadam jedynie za pisanie.
Za czytanie winę ponosi czytelnik.

Postać godna wiary

2
Wiesz co... moim zdaniem najlepiej zobaczyć, poznać. Dzisiaj wspomniałam o takiej osobie - świat się wywalił do góry kołami. Co zostało - zapluszczone oczy, poobgryzane, brudne paznokcie. Brudne, zniszczone ciuchy. Szklany wzrok, biały język, bełkot.

Też nigdy nie ćpałam. Nie wiem jak to jest mieć taką fazę. Sama bym tego nie wymyśliła, ale to co widziałam, potrafię opisać.
- Masz piękne oczy - powiedziała kobieta. - Zrobię sobie z nich kolczyki.

Postać godna wiary

3
Łatwiej będzie pisać z 3-os a nie 1-os, odpadnie Ci sporo trudnych przemyśleń i monologów wewnętrznych. Oczywiście bez researchu i konsultacji się nie obejdzie.
Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar
Dupczysław Czepialski herbu orka na ugorze

Postać godna wiary

4
Najtrudniej chyba tworzyć postacie o inteligencji zdecydowanie wyższej niż własna :wink:
Dlatego autorzy, wprowadzający bohaterów wybitnych czy nawet genialnych (dotyczy to zwłaszcza postaci historycznych, chociaż nie tylko), często piszą o nich z punktu widzenia osoby, która im towarzyszy, np. długoletni przyjaciel albo oddana kobieta. Taka osoba dużo wie, widzi, przeżywa razem z bohaterem, ma swoje przemyślenia, ale równocześnie stoi z zewnątrz, więc nie musi (a nawet nie może) doświadczać dokładnie tego, co sam bohater. To samo może dotyczyć osób dotkniętych jakimś nałogiem czy chorobą.
Chociaż, jak już napisał Misieq, dobry research i wtedy jest potrzebny :)
Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Postać godna wiary

5
Autor jest trochę jak aktor, który wciela się w postać, która może być mu z gruntu obca. Dlatego z różnych opcji można polecić pewną metodę aktorską, która z grubsza polega na tym, że przenosi się własne doświadczenie na doświadczenie bohatera.
Przykład: bohater popada w nałóg. Utracił kontrolę nad własnym życiem, nie wie co ma robić, chce zerwać ale nie może się oprzeć itd. Jeśli autor nigdy nie popadł w poważny nałóg, np. narkotykowy, może zastanowić się wtedy, w jakich sytuacjach sam traci kontrolę nad sobą i czuje bezsilność. Może to być np. sytuacja, kiedy ma wybuchowy temperament, powtarza sobie, że od następnego razu będzie już spokojniejszy, ale nie udaje się to, prowokuje kolejną kłótnię, a po wszystkim ma kaca moralnego. Można wtedy przenieść doświadczenie bezsilnej próby poradzenia sobie z własnym charakterem na próby bohatera na poradzenie sobie z nałogiem. Oczywiście, jest to jakoś obudowane i zmienione, ale rdzeń na gruncie uczuciowym i motywacyjnym pozostaje ten sam.
Metoda jest o tyle trudna, że wymaga niekiedy pracy na własnych uczuciach, szczególnie przy takich tematach jak żałoba, trudne relacje itd. i niekiedy może dawać efekt operacji na (własnym) żywym organizmie. Ale jako narzędzie od czasu do czasu, niekiedy działa.
"ty tak zawsze masz - wylejesz zawartośc mózgu i musisz poczekac az ci sie zbierze, jak rezerwuar nad kiblem" by ravva

"Between the devil and the deep blue sea".

Postać godna wiary

7
Jeżeli narkoman ma być głównym bohaterem i cała powieść ma epatować "ćpuńskimi" klimatami, raczej ciężko będzie to wiarygodnie oddać nie otarłszy się nawet o te sprawy, natomiast jeżeli zależy ci na tym tylko, że owa postać się pojawia w fabule i musi być wiarygodna na zasadzie - że jest to prawdziwy ćpun - najlepiej wprowadzić jakąś poboczną postać, która go uwiarygodni. W przypadku narkomana - może być to diler, który na policji sypie swoich klientów (czy nawet rozmawia z kolegą) i łapie się za głowę, że miał do czynienia z naprawdę porobionymi ludźmi, którzy biorą dosłownie wszystko, ale XXX to jest w ogóle poza skalą, tyle ile XXX ćpał i jakie rzeczy mieszał to nawet jemu nie mieści się w głowie, a widział dużo. Później pojawia się postać owego ćpuna, i ma już pewną reputację u czytelnika. Do jakiegoś arcy inteligentnego człowieka można wymyślić wybitnego profesora matematyki, który opowiada na dużym forum o swojej karierze, i że raz w życiu miał ucznia który zdumiewał go na każdym kroku. Nie ucząc się teorii, wystarczyło że spojrzał na tablicę i natychmiast rozwiązanie spływało mu samo do głowy. Złożone problemy rozwiązywał problemy szybciej niż on (profesor) itp. Przy socjopacie może to być żalenie się matki, która płacze że wychowała potwora itd. Oczywiście, jeżeli taki socjopata ma być główną postacią i chcesz zawrzeć jego sposoby myślenia, to już musisz polegać na wyobraźni, a tą można rozbudzać lekturami. Najlepsze ćpuńskie strumienie myśli jakie mi przychodzą do głowy to Rekwium dla snu Huberta Selbyego (jedna z moich najukochańszych książek), w przypadku socjopaty - American Psycho.

Postać godna wiary

8
Dobre pytanie. Jeśli zamierzam wiarygodnie stworzyć postać chorą czy uzależnioną, a też mam z tym kłopot, zawsze szukam informacji, opracowań, często myszkuję po forach, gdzie wypowiadają się ludzie z podobnymi problemami. Wydaje mi się, że bazowanie tylko na wyobraźni w tej kwestii się nie sprawdzi. Tu trzeba dobrze skoordynować budowę bohatera. Musi zachowywać się, myśleć i mówić spójnie i zgodnie z rolą jaką mu narzucamy. ;)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak pisać?”