Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

[ZAKOŃCZONA] Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3662
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

[ZAKOŃCZONA] Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Godhand » ndz 11 lis 2018, 09:04

Temat: Brzmienie ciszy
Gatunek: dowolny
Objętość: max 10k znaków ze spacjami
Czas do: 10.11.2018 do 23:59


Oceniać można przez tydzień od wstawienia, tak więc w tym przypadku ostateczny termin wystawienia oceny to 17.11.2018 godz. 23:59.
Po tym czasie temat zostanie zamknięty, a punkty podliczone.


UWAGA!

W tej bitwie obowiązuje zmodyfikowany system oceniania.
Osoba oceniająca wskazuje lepszy - swoim zdaniem - tekst (ewentualnie stwierdza remis) i argumentuje swoją decyzję w podsumowaniu.
Oceny zostaną podsumowane w systemie 1:0 (w przypadku oceny remisowej 1:1).





Tekst 1


Siedzą.
Jest ich pięciu. Za duże bluzy z kapturem, ustawione majestatycznie na betonie piwa, głośnik wibrujący rapowym bitem. Schody prowadzące z górnego poziomu parku na dolny nie są bezpieczne, ale dam radę. Wiem kim są – znajomi Anki. Idę swoim tempem, nie zwalniam i nie przyśpieszam kroku. Dzieli nas kilkanaście schodów i z dwadzieścia lat. Kiedy ich mijam, patrzę w twarze, coś mówią, śmieją się, nie dociera to do mnie, mimowolnie zbyt mocno buzuje adrenalina. Udaję, że nie czuję pacnięcia kamienia, a może kawałka drewna, w mój plecak. Jestem na to za stary.



*

Wiedziałem, że idzie. Metalowe schody prowadzące do mojego mieszkania, bliźniaczo podobne do schodów przeciwpożarowych pokazywanych na amerykańskich filmach, drżały wesoło pod naporem jej stóp. Skupiłem się na wibracjach. Szła miarowym, energicznym krokiem, ale nie śpieszyła się. Nie mam dzwonka do drzwi. Zamiast niego błysnęła ikona otrzymanej wiadomości na moim smartbandzie. Dotknięciem wywołałem tekst.
„Jestem pod drzwiami.”
Otworzyłem. Zresztą mogła wejść, wszyscy w miasteczku wiedzą, że nie założyłem jeszcze zamka. Stała tam promieniejąc swoim dwudziestokilkuletnim uśmiechem. Jedna rękę, jakby w wyrazie zawstydzenia, trzymała za plecami, drugą niewprawnie mignęła „cześć”.
„Cześć”, odpowiedziałem gestem. Przemknęła obok. Zamknąłem drzwi. Anka zdążyła już usadowić się na kanapie, pozostawiając za sobą ciągnąca się od wejścia smugę zapachu agrestu. Nogi podwinęła pod siebie i wierciła się jak kot szukający wygodnej pozycji się do snu.
- Pić? - zamigałem.
- Nie. Nauka. – uśmiechnęła się z dumą kilkulatka, który potrafi dopowiedzieć na pytanie ile ma lat.



Ankę poznałem kilka miesięcy wcześniej, kiedy wprowadzałem się do tej kamienicy.Trzymała się z tutejszą szemraną ekipą, ale to była dobra dziewczyna. Pieniądze, które dostawała od swojego chłopaka, lokalnego dilera, przeznaczała na lekarstwa dla chorej matki. Nawet nie próbowałem jej namawiać do poszukania pracy, której tutaj nie ma. Wyjechać nie może, bo nie zostawi matki. Zwykła patowa sytuacja w kiepskim miejscu. Szybko okazało się, że Anka uwielbia książki i muzykę, pasje raczej niepopularne w jej środowisku, zdominowanym przez alkohol i łatwą kasę. Zafascynowała się też językiem migowym i męczyła mnie tak długo, aż w końcu zirytowany ciągłym marudzeniem zgodziłem się ja uczyć. Wpadała dwa razy w tygodniu i prowadziliśmy prowizoryczne lekcje. Była pojętna, szybko kojarzyła, miała dobrą pamięć, raczej nie myliła gestów. Jeśli narzekałem na jej postępy to raczej z zasady, bo Anka podchodziła do sprawy ambicjonalnie i kiedy wskazywałem błędy starała się jeszcze bardziej.



Powtórzyliśmy gesty dni tygodnia i miesięcy, a przez kolejną godzinę uczyłem ja jak pokazać inne, związane z czasem, kalendarzem porami dnia i roku.Marszczyła się zabawnie w skupieniu, pocierając czasem skroń długopisem. Była ładna.
Zrobiła notatki, powtórzyła parę gestów i podskoczyła radośnie jak dziecko, które właśnie skończyło zadanie domowe. Z szerokim uśmiechem wskazała na moją wieżę mówiąc wolno „kalambury?
Rozłożyłem ręce w geście „jeśli chcesz”. To był nasz rytuał.
Podbiegła w podskokach do mojej szafki z płytami.



Przekładała pudełka. Zabierała jakieś, po czym kręciła głową i odkładała z powrotem na miejsce. I kolejne. Trwało to kilka minut bo mam ponad czterysta płyt, aż w końcu wybrała kilka, schowała za plecy, tak żebym nie widział co to i podeszła do wieży. Włączyła kawałek, zasłaniając mi wyświetlacz.
Odwróciła się wolno. Wsadziła końcówkę kciuka do usta, drugą ręką nawijając warkocz wokół palca. Utwór zaczynał się wolną, leniwą wibracją, raz, przerwa, dwa, trzy cztery, pięć, po czym przechodził w charakterystyczną rytmiczną część, żeby po chwili wrócić do motywu z leniwego początku. Wiedziałem co to za kawałek już teraz, ale chciałem dać Ance pograć. Obróciła się do mnie plecami i oparła dłonie na wieży. Zaczęła zmysłowo poruszać biodrami jak Rosario Dawson tańcząca dla Kurta Russela w Death Proof. Wcześniej grała dziewczynkę, teraz kobietę. Ładnie sobie to wymyśliła. Podobało mi się to co widziałem, ale nie podobało mi się to co się ze mną działo – zapisałem na kartce tytuł kawałka, zmiąłem papier w kulę i rzuciłem w plecy Anki. Bardzo atrakcyjnie kołyszące się plecy. I nie tylko plecy.
Obróciła się, podniosła kulkę, rozprostowała papier i przeczytała tytuł. „Girl you'll be a women soon”. Fuknęła, udając irytację. Wskazałem na kartkę i wydąłem wargi w geście „to było łatwe”.


Drugi kawałek poznałem już po wibracjach trzech dźwięków, ciągnących się w pierwszych sekundach. Chwilę wcześniej niż Anka nałożyła na głowę kaptur bluzy i naciągnęła cięciwę niewidzialnego łuku. Kulę z zapisanym w środku „Clannad – Robin” złapała w locie. Westchnęła. Wskazała na mnie palcem z miną „ok, teraz zobaczymy”.


Piosenka zaczynała się bardzo delikatnymi, niewyraźnymi i chaotycznymi wibracjami, które potem przybrały na sile, ale dalej były rozmazane, nachodzące na siebie. Dużo złości i siły było w tym kawałku. Znajomo dużo. Anka wyprostowała się i napięła mięśnie. Rozłożyła ręce jakby powstrzymywała wyimaginowanych ludzi za sobą, żeby nie wychodzili przed nią. Zrobiła groźną minę. Tryby w głowie zaskoczyły, skojarzenia splotły się z emocjami i wibracją bitu.
Napisałem na kartce „Rob Bailey&Hustle Standard – Hold Strong”, pokazałem dziewczynie i wstałem. Dziewiętnasta, czas do pracy. Anka smutnym, pytającym gestem wskazała wiszące na ścianie rękawice. Kiwnąłem głową. Przyłożyła dwa palce do kącika ust, a potem do potylicy, jakby salutowała. „Nie rozumiem”.
Wzruszyłem tylko ramionami. Sam nie do końca rozumiałem.



Anka zebrała rzeczy, zapisała coś w leżącym na stole zeszycie, podeszła do mnie i zupełnie nieoczekiwanie pocałowała mnie w usta. A potem wybiegła, zostawiając za sobą smugę agrestowego zapachu i zupełnie zdezorientowanego faceta. W otwartym na stole zeszycie, niewyraźnymi, pisanymi szybko i w emocjach literami widniało „Rozstałam się z Rafałem”.



Nie wiedziałem czy powinienem się cieszyć, czy raczej martwić.



*

Dzieciaki z dzielnicy stopniowo sprawdzały na ile mogą sobie pozwolić.Najfajniejszą zabawą z głuchoniemym było otwarte wyzywanie, którego nie mogłem usłyszeć. Za to cała wesoło wyszczerzona gromada słyszała i każdy jeden z nich pękał ze śmiechu; ja mogłem tylko uciec do domu, tłumiąc napływające gwałtownie do oczu łzy. Jak dorosły facet uważam to za lekcję życia, ale dla dziewięciolatka to był cichy koniec świata. Dwa lata później było jeszcze gorzej bo umiałem już czytać z ruchu warg. Widziałem wyraźnie każde wyzwisko wymierzone we mnie, tatę, albo nieżyjącą mamę, choć niektórych słów nawet nie rozumiałem. Płakałem co wieczór. Wstawałem o szóstej żeby pod osłoną porannej szarości przemknąć do sklepu po zakupy dla ojca.


Potem zaczęli mnie bić. Urządzali na mnie polowania, zapędzając w róg budynków i kopiąc w kilka osób. Wtedy też jako niedojdę, za podarte spodnie i zaczerwienione oczy, zaczął bić mnie ojciec. Cztery lata byłem regularnie bity na podwórku i w domu. Którejś nocy zabrałem z domu trochę jedzenia i uciekłem. Pociągiem towarowym dostałem się na Pomorze. Przygarnęli mnie ludzie z dworca. Tutaj nauczyłem się pracy, poznałem przyjaźń i lojalność. Tu zapisałem się na boks, któremu poświęciłem kolejne kilka lat swojego życia.



A teraz jestem w piwnicy.



Małej, zimnej piwnicy, kiepsko oświetlonej i cuchnącej stęchlizną. Właśnie tutaj przyszli zobaczyć krew ludzie z miasteczka, w którym teraz mieszkam. Ludzie to za dużo powiedziane, jest tu może kilkanaście osób, a to i tak za dużo w tym malutkim pomieszczeniu. Jest ciasno. Niekomfortowo. Rozbieram się szybko, jakiś pijany facet wiąże mi rękawice, inny bełkocze mi do ucha strategiczne rady, otyłe kobiety uśmiechają się obleśnie. Przepycham się przez ludzi, którzy utworzyli prowizoryczny krąg. Wszystko tu jest prowizoryczne.

Ja też.



Mój przeciwnik, w którym poznaję tutejszego rzeźnika jest już w środku koła. Wielki facet. Gęsta broda, ogorzała twarz, zimne wąskie oczy, kilkukrotne złamany w pijackich burdach, źle nastawiony nos. Niby profesjonał. Walki właściwie nie ma, tańczę wokół niego przez kilka minut, tylko po to żeby opuścić myląco prawy bark, a potem wpakować mu w kość jarzmową najsilniejszy prawy prosty jaki widziała ta publika. Po wszystkim. Podchodzi właściciel piwnicy, w rękawicach nie mogę chwycić forsy więc moje zarobione dwie stówy wkłada mi za gumkę spodenek. Zupełnie jak dziwce. Siadam na ławce żeby odetchnąć, spod półprzymkniętych powiek obserwuję jak ludzie się rozchodzą. Ci którzy wygrali w zakładach, poklepują po plecach przegranych, dopiero w domach będą kpić z ich naiwności. Nie umiem wytłumaczyć nikomu, że każdy przeciwnik ma twarz mojego ojca i dzieciaków z ulicy. Bo po co?
Rękawice rozsznurowuję sam, zębami – po walce nie jestem już nikomu potrzebny.



*

Wychodzę z tej podłej speluny i wciągam zimowe powietrze.Do domu, a raczej miejsca, które chwilowo tak nazywam kilka minut. Zaczyna padać deszcz więc narzucam kaptur. Po kilku przecznicach wydaje mi się, że widzę Ankę. Dziewczyna stoi przed restauracją, włączony telefon dość wyraźnie oświetla jej twarz. Te same warkocze, te same usta. Tylko wielki siniak pod okiem nie pasuje do Anki jaką znam. Przez chwilę chcę podejść i zapytać ale rezygnuję – każdy podejmuje swoje decyzje i ponosi konsekwencje swoich wyborów. Podstarzały Mesjasz nie jest nikomu potrzebny.



W końcu docieram do domu i biorę prysznic. To był dobry wieczór, tym razem krew nie barwi wody, nie są potrzebne opatrunki i środki przeciwbólowe. Dwie setki whiskey i wyciągnięta z półki książka „Animala” MacYounga „Violence, Blunders, And Fractured Jaws” powinny mi zapewnić dobry sen. Czytam. Gdzieś w okolicach północy czuję drżenie schodów. Wściekłe, agresywne kroki. To kilka osób w sportowych butach. Mam nieodparte wrażenie, że ta niespodziewana wizyta związana jest z pewnym siniakiem i gwałtownym rozstaniem, więc żeby przyjąć gości ubieram spodnie z dresu.

Zdążę jeszcze włączyć „Hold Strong”.



Tekst 2

Brzmienie ciszy

Radioodbiornik zamilkł nagle. Nie spodziewaliśmy się, że może znienacka przestać nadawać . Był nowy ─ ojciec kupił go za lipcową wypłatę, zaś Maciek, najmłodszy z naszej trójki, nie zdążył jeszcze się do niego dobrać.



─ Co się stało? ─ zapytała matka.



Ojciec, zbudzony ciszą, wstał z kanapy i podszedł do radia. Wszystkie lampki świeciły się prawidłowo, gałka głośności trwała na poprzednim miejscu.



─ Nic się nie stało. Zagłuszają ─ burknął do matki, omijając nas wzrokiem. Miałem wrażenie, że nas nie lubi.



─ Zagłuszają? Jak zagłuszają, to szumi.



─ To weź i napraw!



Matka nie uniosła wzroku znad robótki. Milczała, furkocząc srebrnymi drutami, które połyskiwały w półmroku. Maciek czasami wyciągał rękę w kierunku dzianiny, chcąc dotknąć miękkiej wełny. Wtedy dostawał rozpędzonym drutem po palcach i płakał. Raz ─ jakoś na początku sierpnia ─ rozryczał się na tak długo, że ojciec stracił cierpliwość i poszedł do sypialni po pasek. Po laniu Maciek łkał cicho w kuchni, a my jak zwykle słuchaliśmy radia. Grali Kiepurę, potem Fogga. Na czas wiadomości wygoniono mnie i Anielkę z salonu.



─ To nie dla dzieci ─ fuknęła matka.



Po kolacji słyszałem, jak rodzice rozmawiają szeptem, gdzie ukryć srebrne sztućce, aby „w razie czego” móc je łatwo odzyskać. Nie wiedziałem, co mają na myśli. Teraz domyślałem się, choć nie byłem do końca pewien, czy mam rację. Podobno Niemcy mieli bardzo złego przywódcę, który chciał odpłacić się Europie za przegraną. Żadne z nas nie pamiętało Wielkiej Wojny, ale baliśmy się jej jak ognia. Ksiądz Jan, kiedy jeszcze żył, przychodził do nas na niedzielne obiady, po których zaszywał się z ojcem w gabinecie.



Podsłuchiwaliśmy, przyklejeni jednym uchem do ciemnego forniru. Mówili o Wojnie, wspominali kolegów z pułku, śmiali się z dowódców. Po około godzinie wychodzili ─ poważni, a jednocześnie rozbawieni, jakby młodsi. Matka patrzyła wtedy na ojca jakoś tak dziwnie, jakby widziała go po raz pierwszy w życiu. Czułem, że jeszcze go kocha, mimo, że często się kłócili. Podobno czekała na niego przez całą Wojnę, modląc się, aby wrócił.



Radioodbiornik zaszumiał. Wszyscy unieśli głowy, Maciek przestał ssać kciuk. Cienka strużka śliny błyszczała na pulchnym palcu, powoli spływając w dół, ku dywanowi.



Z początku nie rozróżnialiśmy słów od szumu. Ojciec chyba usłyszał coś wcześniej od nas, bo złapał matkę za ręce. Druty przestały furkotać, nastała cisza. Nawet szum w radiu ucichł. A potem przemówił spiker. Jego wyraźny, napięty głos ciął słowa na kawałki, wbijał je w mózg niczym dekoracje w ciasto.



─ Uwaga! Uwaga! Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy!



"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2446
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: ravva » ndz 11 lis 2018, 09:48

I text ma bohatera, historię, środowisko w którym mozna zakorzenić chłopaka, nawet wyobrazić sobie miasto, park, schody i restaurację. Anka jest wyraźna, jej życie, wybory - wspomnienia o ksiązkach, matce i znajomych dają trójwymiarowy obraz dziewczyny, tak samo jak budują bohatera - bo to jego oczami patrzymy na muzykę, przeszłość i schody.

lubię opowieści o zmianie i bohaterów z przeszłoscią. i tu mam ochotę poczytac więcej o chłopaku i co się z nim działo, jak przetrwał bójkę, gdzie wyjechał i że mu żal zostawiac ankę, ale przecież każdy ma swoje życie i odpowiada za wlasne czyny.

text II - kadr z filmu. widziany oczami dziecka dramat siła rzeczy jest spłycony brakiem informacji - tu rodzice wiedzą, dziecko obserwuje. i jakoś mi brak dramatyzmu chwili, szczegolnie w tym momencie.
ładnie napisane, płynnie, wypełnione założenie i konsekwentnie zrealizowana wizja. tylko brak mi w tym iskry, która budzi ciekawość i zmusza zeby czytac dalej i chciec dowiedzieć sie co bedzie za ostatnia kropką.

reasumując:
1:0 dla textu 1.

(bo lubie jak autor 1 pisze sobą :D )


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Awatar użytkownika
gebilis
Pisarz pokoleń
Posty: 1009
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 15:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: gebilis » ndz 11 lis 2018, 10:37

Moze i tekst I pod względem fabuły jest ciekawszy - dużo się dzieje, jednak jako forma do odczytu juz nie jest taka ciekawa. Tekst przegadany, to tak jakby czytelnik był kompletnym ignorantem i trzeba by mu wszystko kawę na ławę wyłożyć. I te zwroty: "Za duże bluzy z kapturem, ustawione majestatycznie na betonie piwa,... " ; "Trzymała się z tutejszą szemraną ekipą," - to wyłazi z tekstu i kłuje w oczy zaburzając, zakłucając odbiór.
Tekst II - nie za dużo akcji, ale wymowa... Cisza "absolutnego przekazu" - radia i nagle buuum =akcja w niedopowiedzeniu (zakończeniu), w domyśle czytelnika aż bulgocze. Nie wiem czy autor zastosował ten zabieg świadomie, ale na mnie podziałał. Super tekst, delikatny, niby leniwie tocząca się akcja = a jaki wielki ładunek emocjonalny w zakończeniu, tym bardziej, że sami, my czytelnicy, możemy te powieść pociągnąc dalej na tak dobrze nam znanych przykładach...

Zdecydowanie punkt dla utworu II. :)


Jak wydam, to rzecz będzie dobra . H. Sienkiewicz

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4444
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Rubia » ndz 11 lis 2018, 12:52

"Bluzy z kapturem, ustawione na betonie piwa" - o, żesz... Jednak zabawa składnią to niebezpieczne zajęcie. I jeszcze "ubieram spodnie z dresu". Klasyka. Wprawdzie to narracja pierwszoosobowa, więc można przyjąć, że bohater nie musi mówić poprawnie, ale zasadniczo jednak tak właśnie mówił - poza tą chwilą, kiedy zobaczył ustawione bluzy. Może poprawność językową mógłby zachować aż do końca swojej opowieści?
Kurczę, jak ja nie lubię epatowania dzieciństwem pełnym przemocy i upokorzeń. To dotyczy obu tekstów. W pierwszym - sytuacja głuchoniemego chłopca wśród rówieśników rzeczywiście jest niełatwa. Ale ucieczka pociągiem towarowym na Pomorze, gdzie "ludzie z dworca" dali mu oparcie, lojalność i przyjaźń... Jakby rodzice (a nie, przecież matka nie żyje) nie mogli go wysłać do ośrodka dla głuchoniemych, gdzie nauczył się języka migowego, a przy okazji zaczął trenować boks.
W drugim tekście - ten dzieciak, który najpierw dostanie po łapach od matki, a potem, kiedy za długo płacze, jeszcze paskiem od ojca...
I nie, ja nie twierdzę, że to są sytuacje niemożliwe, nieprawdopodobne. Są, mogą się zdarzać, w realnym życiu zapewne aż zbyt często. Ale w tych obu opowiadaniach stały się - na moje wyczucie - takim chwytem, który ma dodatkowo udramatyzować sytuację. Właśnie chwytem, a nie motywem, który ma istotne znaczenie dla fabuły albo charakterystyki bohaterów.
No, ale to takie moje marudzenie.
Jeszcze uwaga w związku z Wielką Wojną, która w Polsce wcale nie była wspominana źle. Inaczej niż w Anglii czy Francji, gdzie uważano ją za prawdziwą hekatombę. W Polsce została dodatkowo przyćmiona przez wojnę polsko-bolszewicką, będącą symbolem patriotycznego triumfu. Dzieciaki, oczywiście, mają prawo bać się wojny, ale tak, jak w ogóle obawiają się czegoś niepojętego, ogromnego - z mieszaniną grozy i fascynacji. To można było rozegrać, choćby w dwóch zdaniach (zamiast tłuc Maćka paskiem).
Teksty rzeczywiście są bardzo odmienne. W pierwszym bardzo podoba mi się rozegranie wibracji, które bohater odbiera całym ciałem, zamiast dźwięków. Dobre, rozbudowane zaplecze, mocne osadzenie bohatera w jego własnej historii.
Tak więc - 1 dla pierwszego.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5050
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Navajero » ndz 11 lis 2018, 17:17

Pierwszy tekst lepszy, choć miejscami lekko szwankuje, "spodnie z dresu" zgrzytają. Jest fabuła, jest akcja, jest napięcie. Drugi sprawnie napisany, w sumie ciekawy, ale czegoś zabrakło, jakiejś wibracji. Dlatego wygrywa pierwszy.


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Isabel
Dusza pisarza
Posty: 447
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Isabel » ndz 11 lis 2018, 21:30

A u mnie remis :)
Oba teksty są dobre, chociaż każdy w inny sposób. W I jest co prawda więcej tytułowej ciszy, ale drugi nadrabia pewne niedostatki atmosferą. I tak, jak zauważyła ravva - jedynka to akcja, dwójka - statyczny obrazek.
Ale podobały mi się oba :)


Dobra architektura nie ma narodowości.
s

Awatar użytkownika
P.Yonk
WModerator
WModerator
Posty: 1172
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: cukry.ozdobne.występy
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: P.Yonk » pn 12 lis 2018, 07:01

Jest coś ciekawego w obu tekstach (Choinka! Miałem tak nie pisać...). Podszedłem dwa razy. Za pierwszym razem drugi tekst wydał mi się ciekawszy, za to pierwszy odrzucał literówkami i drobnymi błędami (tak, ten z "majestatycznym bluzami na betonie piwa" też :P ). Ale za drugim razem, po pokonaniu wewnętrznego oporu, muszę przyznać punkt dla tekstu pierwszego. Odniosłem wrażenie, że w pierwszym tekście najpierw była ta druga część, a potem dopisano początek i olano sprawdzanie błędów.
Ośmielę się jeszcze odgadnąć autorów :P
1:0 dla Godhand'a i tekstu pierwszego :)


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"Jem kamienie. Mają smak zębów."

Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1505
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Misieq79 » pn 12 lis 2018, 08:12

W sumie mógłbym się podpisać pod ravvą. Tekst 1 pomimo kilku pociesznych kiksów to mięsko. Tekst 2 to pojedynczy kadr.
1:0 dla pierwszego.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar
Dupczysław Czepialski herbu orka na ugorze

Awatar użytkownika
Iwar
Pisarz osiedlowy
Posty: 362
Rejestracja: sob 27 maja 2017, 15:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Iwar » pn 12 lis 2018, 09:08

Trzeba bezwzględnie w bitwach wprowadzić moratorium na smutne historie o smutnych dzieciach. O ile Autor 1 ma w smuceniu dzieci jeszcze zamysł, to Autor 2 zdaje się smucić tylko po to, by delikatne serduszka Weryfikatoriątek drutem (srebrnym) poszturchać.
I to mówię ja, Jarząbek.

Autor 1 ma minus za betonowe piwa, bo długo się głowiłem co metaforą chciał przekazać i dopiero czytając komentarze innych poznałem swój/jego błąd. Reszta natomiast (poza smutnymi dziećmi i paroma "metaforami") jest na plus.
Autor 2 ma minus za obrazek zamiast opowieści. Dobrze napisany, ale obrazek. I mógłby być obrazek, ale wtedy bym go chciał bardziej usłyszeć. Bo tak jak jest, to temat owszem zrealizowano, ale za mało w porównaniu z Autorem 1.

Tym więc sposobem,
A1=1
A2=0



Awatar użytkownika
Wizimir
Pisarz osiedlowy
Posty: 261
Rejestracja: ndz 22 lip 2012, 21:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Wizimir » pn 12 lis 2018, 12:59

Oba teksty coś w sobie mają, ale tekst 1. zdecydowanie więcej - poza kilkoma błędami, które nie wpływają drastycznie na moją ocenę, jest tu historia, gęsty klimat, dramaturgia, płynność. Okej, ja bym przemodelował początek drugiej części, można było traumę życia i cierpienia bohatera w dzieciństwie pokazać mniej dosłownie, ale to już kwestia czysto subiektywna. W ostatecznym rozrachunku podobało mi się bardzo.

Doceniam tekst nr 2 za klimat, budowanie napięcia i zakończenie, ale jednak brak mi tutaj treści, nie sposób nie zgodzić się z określeniami przedmówców - mamy do czynienia ze scenką, nieźle napisaną i pokazującą potencjał autora (autorki), ale jednak scenką, która raczej na zbyt długo ze mną nie zostanie.

Wobec tego moja punktacja to 1:0.



Awatar użytkownika
Wolha.Redna
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1264
Rejestracja: sob 29 sie 2015, 20:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Wolha.Redna » pn 12 lis 2018, 13:15

Moja ocena 1:0.
Oba teksty napisane poprawnie, temat zrealizowany. Mam jednak problem z tekstem nr 1: chodzi o pewne braki w researchu. Otóż, osoby niesłyszące nazywają same siebie Głuchymi, nie głuchoniemymi. Głusi, to jest ich oficjalna nazwa, pisana wielką literą. Głusi uważają, że z racji tej, że mają swój osobny język, tworzą własną kulturę i są mniejszością kulturową. Słowo "głuchoniemi" jest obraźliwe, bo sugeruje brak języka.
Poza tym, wiem, że konwencja itd., ale jakoś trudno mi pogodzić się z tym, że osoba głucha pisze tak poprawnie :P Polski Język Migowy ma inną składnię niż mówiony język polski i Głusi traktują polski język jako język obcy. Nie rozumieją tych wszystkich "się" i końcówek, bo ich po prostu nie stosują. W związku z tym, wątek edukacji i historii ma w moim odczuciu spore braki. W jaki sposób narrator nauczył się tak porozumiewać?
Mimo to, przyznaję 1 tekstowi pierwszemu, ponieważ jest iw pewien sposób pełniejszy niż tekst nr 2. Tekst nr 2 to pewna klisza, schemat. Surowi rodzice, wystraszone dzieci. Nie ma osób, są schematy. W tekście nr 1 są konkretni ludzie.


"ty tak zawsze masz - wylejesz zawartośc mózgu i musisz poczekac az ci sie zbierze, jak rezerwuar nad kiblem" by ravva

"Jedna struna mi się zerwała.
- To co? Masz przecież jeszcze pięć.
- Tak. Ale nie umiem grać na pięciu.
- Na sześciu też nie umiałeś. Więc teraz twoja ignorancja się zmniejszyła." Pratchett

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2416
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Adrianna » pn 12 lis 2018, 13:21

Pierwszy tekst to trailer filmu. Taki trailer, na który ludzie marudzą, że zdradza za wiele i pokazuje wszystkie najlepsze sceny. Mamy dużo dobrych kadrów, które pokazują klimat, podsumowują historię, budują napięcie itd. Brakuje jakiegoś "kleju", łącznika, który pokazałby mi cel niektórych zabiegów, motywacje bohaterów (poza głównym) itd. Niemniej jest tu kawał historii. Do tego, z dokładnością do paru błędów, dobrze napisanej.

Drugi tekst to kadr z filmu. Też ładny, językowo chyba nawet lepszy niż poprzedni, ale kadr.

Zdecydowanie wolę historię niż obrazek, dlatego wygrywa tekst I.


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
Juliahof
Debiutant
Debiutant
Posty: 497
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 22:44
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Juliahof » pn 12 lis 2018, 14:43

Podobnie jak Rubia, jestem mocno zmęczona powszechnym używaniem motywu przemocy jako najlepszego/najbardziej atrakcyjnego i najłatwiejszego sposobu budowania napięcia. Ten trend narasta od kilkunastu lat i nie wiem, do czego ma prowadzić.I boję się nawet domyślać, z czego wynika, tutaj z pewnością mógłby się wypowiedzieć - jasno i konkretnie jak zwykle - Baribal.
Oba teksty napisane sprawnie, oba żerują na łzach.
Znacznie trudniej byłoby zrealizować "Brzmienie ciszy" w wersji pozytywnej, pogodnej, albo nawet pełnej radości.
Dlatego oceniałabym jako remis.



Awatar użytkownika
Begied21
Pisarz osiedlowy
Posty: 235
Rejestracja: pn 19 lut 2018, 22:56
OSTRZEŻENIA: 1
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Begied21 » śr 14 lis 2018, 19:34

Tekst 1:
Nie no, "metafora piwna" bardzo słaba - czyli że te bluzy są na butelkach? Tak mi w pierwszej chwili przyszło do głowy, potem zrozumiałem chyba, że chodzi o to, iż jegomoście trzymali piwo w ręce, czyli ok. Jest akcja, świat mocno przefiltrowany przez perspektywę bohatera, realia życiowe, choć początek nieco długi, ale historia na plus.

Tekst 2:
Jest coś o bohaterze, bardzo łądne i ciekawe opisywanie przeżyć postaci za pomocą krótkich akapitów, jest mocny wydźwięk. I nie zgadzam się, że te smutne dzieci w tekście 2 są tylko dla dramatu, bo możemy też poznać uczucia innych postaci, np właśnie tego ojca.

Czyli ocena to 1:1 - remis, tekst 2 trochę bardziej zagęszczony, więc jakoś nadrabia


Jak to mawia święta Ziuta - olej risercz, daj uczucia...

Awatar użytkownika
RebelMac
Pisarz osiedlowy
Posty: 241
Rejestracja: ndz 05 cze 2016, 13:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Bielsko - Biała
Płeć: Mężczyzna

Czarna Emma vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: RebelMac » pt 16 lis 2018, 19:28

Tekst pierwszy podobał się bardziej, drugi stanowczo za krótki, chociaż też ma swój wydźwięk. 1:0




Wróć do „Nowa bitwa!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości