Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

[ZAKOŃCZONA] Adrianna kontra Isabel

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Faraon
Imperator
Imperator
Posty: 4020
Rejestracja: pn 01 gru 2008, 21:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[ZAKOŃCZONA] Adrianna kontra Isabel

Postautor: Faraon » wt 04 wrz 2018, 22:40

Temat: Tango w rytmie samby
Gatunek: dowolny
Objętość: max 20.000 znaków ze spacjami
Czas do: 15.10.2018 do 23:59


Oceniać można przez tydzień od wstawienia, tak więc w tym przypadku ostateczny termin wystawienia oceny to 22.10.2018 godz. 23:59. Po tym czasie temat zostanie zamknięty, a punkty podliczone.


Prosimy o przyznawanie od 0 do 5 punktów [bez połówek] w poniższych kategoriach:
1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność (idea, podejście do tematu, potencjał, rozwój i wykorzystanie możliwości zamysłu)
2. Realizacja tematu (wypełnienie warunków pojedynku)
3. Błędy (błędy ortograficzne, gramatyczne, interpunkcyjne, stylistyczne i leksykalne)
4. Warsztat (błędy logiczne [fabularne], ocena stylu, narracji, dialogów oraz kompozycji)
5. Subiektywne wrażenia/odczucia
i ewentualnie 1 punktu dla wybranego tekstu jako:
6. Ekstra punkt! (niezależnie od powyższych ocen przyznaj 1 dodatkowy punkt - za element, który Cię urzekł/Twojemu zwycięzcy - albo nie przyznawaj nikomu; nie można dać każdemu po jednym)

Suma: 0-26.

Wzór:

Kod: Zaznacz cały

Kategoria 1. [b]Pomysł i rozwinięcie/kreatywność[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 2. [b]Realizacja tematu[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 3. [b]Błędy[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 4. [b]Warsztat [/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 5. [b]Subiektywne wrażenia[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

[b][i]Ekstra punkt![/i][/b] dla:
Za:

[b]Suma[/b].
Tekst I:
Podsumowanie:
Tekst II:
Podsumowanie:



Awatar użytkownika
Faraon
Imperator
Imperator
Posty: 4020
Rejestracja: pn 01 gru 2008, 21:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Faraon » pn 15 paź 2018, 12:16

Tekst I

Tango w rytmie samby


Zdawało się być dokładnie tak, jak zawsze.


Janka znała już doskonale te uczucia, napływające jak fale, jedno po drugim, każdorazowo niezmiennie w tej samej kolejności. Zaczynało się od podekscytowania, dość szybko ustępującego miejsca lekkiemu rozżaleniu, później euforia i zachwyt, aż wreszcie, na samym końcu, na finałach – dziewczynę ogarniał smutek, taki najgorszy z istniejących, z reguły niemożliwy do opanowania; tych momentów Janka szczerze nie znosiła. Chociaż początkowo miała jeszcze nadzieję, że następnym razem już na pewno wszystko będzie w porządku, że przywykła, że nie wpadnie w rozpacz – to bardzo szybko przestała się łudzić. I choć tak było na wszystkich turniejach – ile ich już było? dziesięć, a może piętnaście? - to jednak nie potrafiła z nich zrezygnować. To, że mogła chociaż na krótki czas wpaść w sam środek ukochanego przez siebie świata, chłonąć jego kolory, dźwięki i zapachy, każdorazowo okazywało się być ważniejsze od późniejszych łez.


A jednak nie, dziś było jeszcze gorzej niż zawsze.


Już pod koniec półfinałowego wiedeńskiego Janka wiedziała, że tym razem nie dotrwa chyba nawet do połowy następnej, ostatniej już rundy. Choć ciągle jeszcze obserwowała tancerzy na parkiecie, podziwiając wirujące obłoki sukien, całą sobą chłonęła blichtr fraków, różnobarwnych piór i kamieni – to jednak coraz bardziej narastał w niej żal, niemal fizycznie i namacalnie wzbierając w piersi, dławiąc niby kawał lodowatego ołowiu... Dziewczyna wierciła się niespokojnie na twardym, plastikowym krzesełku, gryzła palce, próbując jakoś się opanować, odwlec wybuch płaczu choćby o kilka minut – ale bez skutku, uciekła z widowni jeszcze przy slow-foksie...


Nie wiedziała, kto zrzucił stare, gimnastyczne materace na stos akurat tam, w kącie przy jednej z szatni, ale była mu głęboko wdzięczna. Nikt w tym miejscu nie zwracał na nią najmniejszej uwagi, mogła płakać spokojnie – i płakała, choć było to zupełnie pozbawione sensu. Janka miała tego świadomość; nawet najgłośniejszy i najbardziej rozpaczliwy szloch nie mógł niczego zmienić w jej położeniu, ale i tak pozwoliła dać ujście swojemu smutkowi, zmieszanemu z poczuciem niesprawiedliwości, szczególnie dotkliwie odczuwanym właśnie na turniejach tanecznych.


Janka nie umiała pogodzić się z tym, że już nigdy nie wystartuje; za późno zaczęła trenować, na profesjonalny taniec towarzyski była – jak sama zresztą to nazywała, bezlitośnie i po imieniu – zwyczajnie za stara, przy swoich dwudziestu ośmiu latach mogła co najwyżej zajmować miejsce na trybunach. Dziewczyna wiedziała, że nie można nikogo winić za taki stan rzeczy – ot, przypadek, że wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej – a jednak bolało, zupełnie, jakby ktoś machnął jej przed oczami garścią błyskotek, skusił i omamił, uchylając drzwi do innej rzeczywistości tylko po to, żeby po chwili zatrzasnąć je tuż przed jej nosem...


Tymczasem życie wokół Janki toczyło się dalej, świat nie zwolnił ani na chwilę. Z sali jeszcze słychać było muzykę do quickstepa, jeszcze tańczyła przedostatnia z finałowych, standardowych grup – ale na korytarzu przy szatniach już panował wzmożony ruch, pełen z trudem ukrywanego podekscytowania i oczekiwania. Ostatnie poprawki, ostatnie spojrzenia w lustro, pośpieszne dopinanie butów, znów dżety, pióra, frędzle i cekiny, tym razem na krótkich, zmysłowych strojach łaciniar, jeszcze puder na własne nogi, jeszcze bronzer na tors partnera, czyjeś nerwowe nawoływania, pełne furii przekleństwa w upapranej fluidem łazience... I w dziwnym kontraście, wręcz opozycji do latynoamerykańskiego świata – zmęczeni, oddychający szybko, wciąż w quicsktepowym rytmie, a mimo to nadal nienagannie eleganccy, szykowni i poważni, pełni pozornego dystansu i opanowania, wracający z parkietu po wszystkich przetańczonych rundach pierwsi standardowcy. I nagle oni, para z numerem osiemdziesiąt cztery, wicemistrzowie Europy; ona w różowo-czarnej sukni, roześmiana, wyraźnie zadowolona z siebie, nie oglądając się na nikogo, prawie biegiem wpadła do szatni – ale on zastygł na moment z ręką na klamce, jako jedyny z przepływającego korytarzem tłumu dostrzegłszy siedzącą w kącie, zapłakaną dziewczynę.


Janka drgnęła, czując na sobie czyjś wzrok i uniosła głowę, na ułamek chwili pochwyciwszy pytające spojrzenie Miszy. Spróbowała się uśmiechnąć, machnąwszy dłonią w przeczącym geście – nie, nie trzeba, poradzi sobie, tak samo, jak radziła sobie zawsze – ale on nie dał za wygraną, znikł w szatni tylko po to, żeby po paru sekundach wrócić z paczką rumiankowych chusteczek.


A więc taki jest naprawdę wicemistrz Europy, pomyślała Janka, kiedy – wciąż jeszcze chlipiąc i ocierając łzy – opowiadała siedzącemu obok niej Miszy o powodach swojego smutku.


-Mówisz, że chciałabyś chociaż raz zatańczyć na turnieju?


Dziewczyna pokiwała energicznie głową, tak, że niesforne pasmo rudych włosów wymknęło się z upięcia i spłynęło w dół po odsłoniętym karku.


-Właściwie... - Misza nagle wstał z materacy i wyciągnął do zaskoczonej Janki rękę; dziewczyna zawahała się, ale w końcu podała mu swoją dłoń, palce mężczyzny były zimne i wilgotne. - Chodź, mam pomysł...


Kwadratowy, obszerny hol, z którego wchodziło się na salę, nadawał się do tego wprost idealnie. Warto byłoby co prawda wcześniej wypróbować – no, nie tyle parkiet, co posadzkę, co nieco utrudniało sprawę – ale Misza był pewien, że sobie poradzą. Po całych latach przetańczonych z równą sobie Aloną był dziwnie ciekaw, co potrafi i jak pozwoli się prowadzić ta krucha, smukła dziewczyna, o której nie wiedział nic, nie znał nawet imienia – a która, ściskając jego rękę, szła pół kroku za nim, wyraźnie niepewna i skrępowana nieoczekiwaną dla siebie sytuacją.


-Co prawda nie na parkiecie, ale zawsze to turniej. - Misza pociągnął Jankę zdecydowanym, wyuczonym ruchem, podprowadził tak, że stała teraz na wprost niego. - To co, tango?...


-Ale... - dziewczyna urwała, spłoszona, samym tylko skinieniem głowy wskazując na salę, gdzie właśnie tańczyli łaciniarze, a skąd dobiegały pierwsze takty samby.


-Tym się nie przejmuj – Misza uśmiechnął się lekko i, cofnąwszy o parę kroków, wyciągnął rękę w tym doskonale znanym wszystkim tancerzom - ni to zapraszającym, ni oczekującym – geście.


To wszystko dzieje się naprawdę, przemknęło Jance przez myśl, kiedy podchodziła do Miszy – wysokiego i smukłego jak trzcina, w idealnie skrojonym czarnym fraku, z gładko zaczesanymi do tyłu, lśniącymi blond włosami. Jeszcze nim ją objął, nim wsunęła lewą dłoń pod jego ramię i ostrym, tangowym gestem zwróciła głowę w bok – spojrzała z bliska na jego szczupłą twarz, w ocienione długimi rzęsami szarobure oczy – i poczuła, że już niczego się nie boi. Nawet kiedy w pierwszym kroku zawiodło ją własne ciało, kiedy omamione sambową muzyką biodra zakołysały się w nieoczekiwanym, dziwnym przy standardzie, latynoskim rytmie – nie zatrzymała się, nie uciekła, od razu w następnym ruchu naprawiła swój błąd. Dźwięki dobiegające z sali były już bez znaczenia; Janka, zdecydowanie prowadzona przez Miszę, słyszała tango w swoich myślach. Przestała się mylić, po łacinie nie został w niej nawet ślad – skoncentrowana na swoim partnerze, pewnie stawiała kolejne, ni to przyczajone, ni drapieżne kroki, na przemian skradając się i, kiedy było trzeba, kontrując powolną miękkość szybkim, ostrym ruchem.


Jasne, że z Aloną, wicemistrzynią Europy, nie mogła się równać – ale Misza musiał przyznać, że Janka była dobra. Od pierwszej chwili czuł, jak bardzo jest świadoma swojego ciała, sprawnie odczytuje dawane jej sygnały i poddaje jego zamiarom, myląc się tylko z rzadka, nie pozwalając więcej oszukać się sambie. Dla niego to już nie był turniej, tańczył z Janką z dawno zapomnianą przyjemnością, z satysfakcją całkiem inną niż ta, którą jemu i Alonie dawały punkty i oceny sędziów, po raz pierwszy od dawna została sama radość z tańca ze zdolną partnerką. Jeszcze promenada, jeszcze fallaway, outside, krok w parze – i z żalem, ale jednak trzeba było się rozstać; na szczycie schodów zamajaczyła, doskonale znana obojgu, różowo - czarna suknia.


-Misza, gdzieś ty zginął, co tu się dzieje? - Alona nie kryła zniecierpliwienia.


-No już idę, już...


Janka, stojąc samotnie na środku holu, patrzyła, jak mężczyzna odchodzi w stronę schodów; nagle posmutniała, dotarło do niej, że dla nich ten turniej właśnie nieodwołalnie się skończył.


Misza kładł już rękę na balustradzie, kiedy zdecydował jeszcze na chwilę wrócić – i, niewiele myśląc, złożył na dłoni zaskoczonej Janki pełen szacunku pocałunek...


Wygrała para osiemdziesiąt cztery, dokładnie tak, jak Janka się spodziewała. Patrzyła, jak Misza pomaga Alonie stanąć na podium, jak odbiera puchar, zwycięskim ruchem podnosząc go do góry – i właśnie wtedy ich spojrzenia po raz kolejny tego dnia się spotkały. Misza uśmiechnął się i, wyciągnąwszy rękę z trofeum w stronę Janki, pokiwał głową w porozumiewawczym geście.


Dziewczyna zrozumiała; to była ich wspólna wygrana.


Za ich tango w rytmie samby.





##############################################


Tekst II

Chodzi o tango



Uderzenie perkusji. Sekunda czy dwie, by wstrzymać oddech i ryk wokalisty w słuchawkach. Radek poczuł, jak wszystkie myśli pierzchają. Na ich czele wspomnienie pomarszczonej, krytycznej pani choreograf. Monotonny obraz za oknem pociągu pognał za ostrym riffem gitary. Mijany ciąg starych, zrujnowanych magazynów stał się postapokaliptycznym krajobrazem, w który nieliczni pasażerowie stojący w korytarzu wpatrywali się z tęsknotą i bezradnością uchodźców. Radek kochał ten moment, kiedy świat zmieniał się w teledysk. Kiedy całe ciało zalewały emocje – silne, wręcz dramatyczne, ale bezpieczne – nie jego. Własnych się bał. Bez muzyki nie ruszał się nigdzie. A już na pewno nie tam, dokąd jechał.


W szybie widział swoje niewyraźne odbicie. Przesycona kolorami zachodzącego słońca, młoda twarz o nieproporcjonalnie dużych oczach była smutna. Długie, przyklapnięte włosy, zamykały ją w prostą, ciemną ramę. Kiedy Radek pochylał głowę, mógł być ofiarą atomowej apokalipsy, o której śpiewał Sabaton. Gdy marszczył czoło – mógł być jej sprawcą. I tylko palce wybijały o udo nieustannie niewłaściwy rytm, a serce…


Chciał wierzyć, że serce próbuje nadążyć za perkusją, ale wiara nigdy mu nie przychodziła łatwo i mimo najlepszych chęci kłóciła się z wiedzą. Oszustem zaś był nie tyle marnym, co żadnym – nawet siebie samego nie potrafił omamić. Umiał jednak unikać odpowiedzi, pozostawił więc palcom wolność, a wzrok zawiesił na swoim odbiciu. Obok pojawiła się twarz podstarzałego mężczyzny. Tak kanciasta, że nawet rozmyta wśród pól zdawała się być prostokątem.


„Trochę jak facjata starego” – pomyślał Radek.


Obcy otaksował go krótkim spojrzeniem i uśmiechnął się z aprobatą. Stanął obok, oparty o ramę okna. Radek ukradkiem zerknął na niego. Glany, koszulka ACDC, słuchawki w uszach. „Taki ja za czterdzieści lat” – zaśmiał się w duchu chłopak. Wymienili uśmiechy i skupili się na teledyskach, w których właśnie grali. Siwy facet kiwał głową w rytm…


W rytm, który wystukiwały palce Radka. Chłopak przez chwilę próbował uciec myślami od tej złośliwej zbieżności, ale wokalista właśnie wykrzyczał ostatni wers, a perkusista potężnym uderzeniem zgasił pęd utworu. Trzy sekundy ciszy w słuchawkach. Trzy sekundy, nim gitarzysta rozpoczął kolejną wojenną opowieść. Wystarczyło, by złośliwa muzyka pociągu wdarła się do umysłu. „Pa pam. Pa pam. Pa pam…” i powtórz, i powtórz, i dalej. Wiercący myśli rytm, za którym do głowy wlewały się obrazy szkolnej sali gimnastycznej, w której odbywały się przesłuchania. Biodra odruchowo mu ulegały, ale jakby w poprzek albo pod prąd. Podobnie koślawo, jak przed starą panią choreograf, gdy Radek każdym ruchem zakopywał głębiej swoje marzenia i oczekiwania, przywiezione tym samym pociągiem w przeciwną stronę.


– Akcent na synkopie? – mruknął do siebie głośniej niż zamierzał.


Rozejrzał się nerwowo, ale tylko facet w koszulce ACDC przyglądał mu się ze zdumieniem, trzymając w dłoni jedną słuchawkę. No tak… Noga w prawo, mocno biodro, skrzyżuj, lewa. Radek zorientował się, że zaczął drobić w miejscu kroki choreografii. Ściszył muzykę.


Pa pam. Pa pam. Pa pam. Na to nawet Sabaton nie pomoże.


– Taniec, widzę? – zagaił obcy w odpowiedzi na skrzywioną minę chłopaka.


– Dreptanie do muzyki. Niestety za mocno weszło…


Spojrzeli po sobie. Łatwo wyczuli, że żaden tak naprawdę nie ma ochoty na rozmowę. „Nie, jednak niepodobny do mojego starego” – skonstatował w myślach Radek, gdy facet wkładał z powrotem słuchawkę do ucha.



Pa pam. Pa pam. Pa pam. Bota fogos, dalej obrót i w miejscu – mocny krok, rozbujać się…


– Kurwa. Zwariuję.


Przełączył na Manowar, ale pociąg już kręcił własny teledysk i w nosie miał synów Odyna. Nawet ten facet w koszulce ACDC stanął nagle przeciwko Radkowi. Jego palce wybijały jakiś rytm o ramę okna. Na zmianę wskazujący i środkowy, z krótkim zawieszeniem w powietrzu.


– I e… I e. – Litery blisko siebie, wyrzucane na jednym oddechu i pauza.


I wciąż: pa pam, pa pam, pa pam…


– Tak. – Radek gapił się na zniszczoną dłoń współpasażera. – I e dwa. I e... Tak! – Zaśmiał się cicho do siebie. – Raz, i e dwa, i e trzy, i e…


Tym razem nawet „Holy war” musiało się poddać rytmowi samby wygrywanemu uparcie przez pociąg. Uderzenie, połówka, trzy czwarte. Te dwa stuknięcia palcami nagle rozkładały właściwie akcenty, porządkowały muzykę. Uderzenie, połówka, trzy czwarte. Kolejne kroki układały się w myślach Radka. To była dobra samba. Rozbujana, gwałtowna, ale miękka. Dokładnie taka, jakiej nie zatańczył na castingu.



Zgrzyt hamulców i szarpnięcie. Siwy mężczyzna ucapił się rączki okna, Radek poleciał naprzód jak worek kartofli. Pociąg postanowił zakończyć jego widowiskowy teledysk iście heavy metalowo. Chłopak wpadł na współpasażera, nabijając się brodą na jego bark. Pofrunąłby i dalej, ale mężczyzna chwycił go z ramię i przytrzymał. Chwilę stali jeszcze niepewnie, gdy pociąg, hamując awaryjnie, wytracał prędkość. Wreszcie się zatrzymał. Zapadła cisza przerywana przekleństwami i jękami pasażerów.


– Dzięki.


– Spoko. Wszystko okej? Chyba w głowę dostałeś.


– Lekko. Zresztą i tak z niej nie korzystam.


„Boże, ale to było suche”. Facet nie uśmiechnął się. Było suche. Radek usiadł na podłodze. Próbował odtworzyć sambę sprzed chwili, ale w głowie mu tylko dzwoniło. Niby rytmicznie, ale tym razem synkopy brakowało. Złapał się na tym, że włączył Metallicę i ze złością skonstatował, że komukolwiek nie biłby tytułowy dzwon, na pewno nie zamierza on wypełniać luki w jego zerwanym teledysku.


– Dżizus, kurwa, ja pierdolę…


– Oj, kurwisz i kurwisz. Szacun, że teraz klasykiem, ale nadal... Chyba nie dla przyjemności. – Padło nad głową Radka. – Co jest?


– A nic… Pomieszało mi się we łbie od dreptania do rytmu.


– Coś nie poszło?


– Ta.


– Pójdzie następnym razem.


– Chciałbym. Ale wie pan…


– Jurek.


– Spoko. Radek. Wiesz, to nie problem, że raz nie wyjdzie. Problem, jak ogólnie coś nie gra.


– A co?


– Nie wiem. Mówią, że tego „nie czuję”. Rytm spoko, technika spoko, ale „nie czujesz tego”. Albo „to było bardzo poprawne, ale nie ma charakteru”. No i zgaduj…


– Eeee, pieprzą. Pewnie jakieś stare prukwy to wygłaszają, co?


– Tylko że ja też… Że tak powiem: czuję, że nie czuję. I nie wiem, jak to zmienić. Nie widzę błędu, ale czuję, że go powielam.


Mężczyzna pokiwał wolno głową. Skłaniał ją, jakby chciał zanurkować, po czym podnosił, jakby wydźwigiwał się z głębin. Milczał długo, wreszcie stwierdził:


– No niedobrze. Choć ja tam bym powiedział, że jak taki młody, a Ironów czuje, to czuje, co trzeba. – Wskazał na koszulkę Radka. – Gdzie indziej coś nie gra. Mówią, że do tanga trzeba dwojga. Może z tym coś nie tak?


„Co oni, kurwa, wszyscy z tym tangiem?! Żyrokomska też: >>nauczysz się tanga, to nauczysz się wszystkiego<<. I ta stara choreograf z komisji: >>no tanga to on by nie zatańczył<<”.


– Ja tańczę… solo – odparował.


Słowo „latino” pochłonął hałas ruszającego pociągu, szybko przeradzający się w natarczywy rytm samby.



– A, jeszcze, wiesz co? Myślę, że to z tym tangiem to może być ważne i dla ciebie. Nawet jak tańczysz solo.


To było dziwne pożegnanie. Radek je przemilczał, nie dlatego, że nie wiedział, co odpowiedzieć. Po prostu nie chciał tego mówić. Zaangażowanie, z jakim facet rzucił tę radę, nie zasługiwało na przesycone zmęczeniem i frustracją odburknięcie.



Bus z Warszawy do Kozienic nie grał. Szumiał, skrzypiał i warczał, ale nie grał. Zaś panujący w nim ścisk unieruchamiał myśli. Zwłaszcza te o tańcu. Świetnie natomiast komponował się z duszącym lękiem, towarzyszącym każdemu pokonywanemu kilometrowi. Wyobraźnia, nawet napędzana muzyką w słuchawkach, tłukła się bezradnie między fotelami, zaśmieconymi półkami na bagaż i porysowaną karoserią.


Radek z trudem wyciągnął telefon z kieszeni i wpisał „tango” w wyszukiwarkę. Wikipedia, strony o tańcu, więcej stron o tańcu. Wszędzie to, co wiedział i co go nie obchodziło – ale czytał, bo przynajmniej pomagało myślom w ucieczce.


Dopiero oddychając chłodnym powietrzem na drodze z Kozienic do rodzinnej wsi, przypadkiem trafił wśród wyników wyszukiwania na słownik.



Tango (język łaciński)


czasownik


(1.1) Dotykać



– Ciekawe – mruknął do siebie bez przekonania.


Przynajmniej było „inne” – i tego się uczepił. Włączył playlistę z tangami, ale drzewa wzdłuż drogi nie chciały się z nimi synchronizować. Ciemne pola, odległe poszczekiwanie psów i powybrzuszany asfalt lepiej dogadywały się z Iron Maiden.



Oświetlony pojedynczą latarnią dom i tonące w cieniach podwórko. Stąd nie dało się uciec w teledysk. Wszystko było realne. Trochę toporne, mimo pastelowego malowania ścian, trochę obojętne, mimo psa szalejącego z radości na widok pana. Przyprószone ciężką pracą przy żniwach, oblepione zapachem ziemniaków gotowanych dla świń, grające terkotem silnika traktora.



Ojciec pracował jeszcze w stodole. Matka powiedziała, że zwieźli wczoraj siano z Maruszewskim, ale z resztą roboty Piotr został sam. Radek plecak rzucił w kąt, przebrał się szybko i związał włosy. Zajrzał jeszcze w biegu do pokoju starszego brata, ale Darek spał, zmożony gorączką.


Zza na wpół przymkniętych wierzei dochodziło ciężkie sapanie ojca i głuchy dźwięk snopów siana spadających co chwila z wozu. Radek wsunął się ostrożnie do środka. Klepisko w stodole mieli wąskie – wóz zajmował prawie całą przestrzeń. Ojciec stał na nim na szeroko rozstawionych nogach. Żółć światła żarówki, słomy i pyłu latającego w powietrzu, zmieniły go w jednolitą, żółtawo-szarą bryłę. Był postawnym mężczyzną, z wyglądu kanciastym, a gdy się gniewał, wręcz kolczastym.


– Cześć. Przyjechałem, pomogę ci trochę. – Radek otworzył usta dopiero mając widły w ręku.


Przeskoczył przez barierkę do sąsieku i przerzucił od razu kilka wiechci w głąb stodoły. Podszedł bliżej. Na chwilę złapał spojrzenie Piotra, ale szybko odwrócił wzrok. I tak nie oczekiwał powitań.


– Dobra, dawaj.


Roboty w domu zawsze szybko mu uświadamiały, że tylko myśli, iż ma kondycję. Ojciec pracował jak maszyna – skutecznie, ale bez pośpiechu i wręcz statycznie. W równym rytmie, nawet na oddechy pozwalając sobie tylko we właściwych momentach. Radek chaotycznie próbował nadążyć. Dwa ruchy wideł na jeden ruch ojca. Głuchy dźwięk spadających bel siana, pauza na zmianę pozycji i dwa miękkie odgłosy rozmyte szelestem słomy. I tak raz. I dwa. I trzy. I e cztery. I e pięć… W powietrzu wirował kurz podświetlony pojedynczą żarówką – to opadał w czasie pauzy, to wzbijał się gęstą chmurą, gdy ojciec zrzucał siano. Jak w nieco mdławym filmie, do którego ktoś dobrał niepasującą muzykę. I e osiem. Nowa fraza nagle jakaś nierówna, zabałaganiona. To zabrakło rytmu Piotra. Stał wyprostowany i obserwował syna.


– Ty, Radek, to wyglądasz, jakbyś nawet w stodole tym tyłkiem zamiatał. A te studia to co? Rzuciłeś?


Chłopak zatrzymał się, splunął zgęstniałą śliną i wpatrzył się w ojca. Na ogorzałej twarzy, jednolicie szarej, jak i cała reszta sylwetki, trudno było czytać emocje. Skrzywienie warg i lekkie tiki były na niej zawsze. Może dlatego Radek tak się bał? Nigdy nie wiedział, czy to jeszcze spokój czy już gniew. Z tym ostatnim ojciec zdradzał się dopiero, gdy przychodziło do konsekwencji. Nie krzyczał nigdy, nie bił, tylko nagle zarządzał kary albo dystansował się tak, że każda próba wyciągnięcia ręki bolała. Teraz zaś na pewno miał powód do złości. Porządny gospodarz, wzór dla wsi. Silny, konkretny chłop, którego syn poszedł do technikum… i wymyślił, że zostanie tancerzem…


– Ale pracuję – odparł gorączkowo Radek. – U wujka tego mojego kolegi. Zarobię na siebie.


– Dobrze. Ale jak wyjeżdżałeś dwa lata temu, to mówiłeś, że na studia. A potem nie usłyszałem ani słowa, że będzie inaczej – drążył Piotr.


– No tak…


– No tak? I coś jeszcze?


– No wstyd mi było… Znaczy…


– Tobie? To dla mnie wstyd.


„… że mój własny syn tyłkiem zamiata, co?” – pomyślał z goryczą Radek. – „Że wciska buty z obcasem i śmiga sambę. Obciach na całą wieś!”. Ironizował, wyrzekał, ale i sam słyszał zgrzyt w głowie, gdy składał wszystkie swoje twarze w jedną. Bo jak raz wiara przychodziła mu łatwo – w to, że ojciec przez niego zapadłby się najchętniej pod ziemię.


– Żebym ja twoją matkę musiał za język ciągnąć…! – kontynuował Piotr.


Ukucnął na wozie.


– Wiesz, ile musiałem ją namawiać, żeby mi pokazała te nagrania, co jej wysłałeś? No czego się w podłogę gapisz, jak głupi? Nic tam ciekawego w słomie. Mówię do ciebie, to patrz. Tam się gapiło z pięćdziesiąt osób, a że ja widziałem, to głupio? Ech, młody… Z tobą gadać, to jak z babą.


– Dobrze, już odpuść.


– I co, będziesz ten tancerz, czy nie?


– Nie wiem. Jeszcze mnie nigdzie nie chcieli.


– Nie chcieli? Co, za słaby?


– Byli lepsi.


Ojciec wyglądał na zdziwionego. Przez krótką chwilę. Potem zlazł z wozu i oparł się o ścianę z jakąś zaciętą miną.


– Czyli matkę o pieniądze prosisz, a potem z tego tyle wychodzi, co nic…


– To raz było. Na buty, bo mi się rozwaliły. Musiałem mieć od ręki. Wszystko oddałem.


– Tyle na buty?! Weź ty je, młody, pokaż, bo chyba są ze złota…


Radek bez słowa pobiegł do domu. Czuł, że to ostatni moment w tej kakofonicznej rozmowie, żeby zaczerpnąć ciszy podwórza.



Piotr ostrożnie wziął do ręki czarne, skórzane buty na pięciocentymetrowym, szerokim obcasie. Obrócił je podeszwą do góry, przejechał palcem po welurze.


– Choroba. Jak skarpeta na obcasie.


Radek omiótł wzrokiem buty ojca. Gruba podeszwa, guma pamiętająca wiele wizyt w chlewni i oborze i dwie dziury w miejscu, w którym Darek kiedyś wbił mu niechcący widły w stopę. Ojciec wytarł dłoń w spodnie i raz jeszcze ostrożnie obrócił pantofle do tańca w rękach. Trzymał je przy tym lekko, prawie że opuszkami palców, jakby w obawie, że rozpadną mu się w dłoniach. Była w tym nie tylko zwykła ostrożność. Raczej cała gama uczuć, których skamieniała od trudów twarz nie umiała pokazać. Zaciekawienie, troska, szacunek. Radek patrzył i czuł, że coś mu się w głowie wyrównuje. Jakby wszystkie rytmy tego dnia nagle złożyły się w jeden.


Raz, i e dwa, i e trzy, i, e…


– No… Zawsze mówiłem – mocny chłop jesteś. Weź im pokaż, że potrafisz – podjął ojciec, nie podnosząc wzroku. – Ech, uświniłem.


Strącił z podeszwy źdźbło i dmuchnął na wypastowane noski, które zdążyły się już pokryć pyłem. Niewiele to dało, zaczął więc je przecierać rękawem koszuli. Radek patrzył jak zahipnotyzowany na równe, staranne ruchy. Na czuły dotyk, który był ważniejszy niż jakiekolwiek słowo wsparcia czy poklepanie po ramieniu. To było jego tango.




##############################################

Oceniamy!



Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Kruger » pn 15 paź 2018, 16:53

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 4
Uzasadnienie: To jest bardzo dobrze zrealizowany pomysł. Ale…
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Ten pomysł ma więcej rozmachu, zaangażowanie do fabuły pociągu, obcego pasażera i ojca – względem tylko jednego Miszy, który podkłada grę bohaterce w pierwszym tekście.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Bardzo udana i konkretna. Ale punkt mniej, bo…
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Realizacja ciekawsza, bo mniej dosłowna.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Nic wartego uwagi.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Nic wartego uwagi.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Odejmuję punkt za jedno miejsce, w którym się zawiesiłem. Błąd – nie błąd, ale stylistycznie zazgrzytało. W całym perfekcyjnym tekście rzecz niewarta uwagi, ale odnotowana.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Jak wyżej, dokładnie to samo odczucie.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 4
Uzasadnienie: To nie ma znaczenia, czy jestem odbiorcą takich historii, czy kupiłbym taką książkę. Biorę tekst i się wczuwam. Jest plastycznie.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Podobnie z odbiorem. In plus, więcej treści (circa 6k znaków) i to się przekłada na głębię historii, nieco większą.

Ekstra punkt! dla:
Za:

Suma.
Tekst I: 21
Tekst II: 24

Podsumowanie: Bardzo ciekawe starcie i super teksty.
Technicznie określając bilans, drugi tekst wygrywa dzięki lepszemu wykorzystaniu limitu. Więcej tekstu przekłada się na więcej pierwszoplanowych elementów, grę bohaterowi podkłada pociąg, pasażer, bus, ojciec. Bohaterce z pierwszego grę podkłada tylko Misza, bo jednak inne osoby i zjawiska są w drugim planie. I choć Misza z drugim planem rozpracowują wątek świetnie i w pełni, więcej elementów drugiego tekstu daje więcej wątków a może więcej punktów widzenia na ten sam wątek. Jakby pełniej go odbieramy.

Patrząc z czysto ludzkiego punktu widzenia, drugi tekst wygrywa też sytuacją bohatera. Wszyscy lubią happyendy, choć na nie klniemy, gdy są nazbyt cukierkowe, to w sytuacji gdy się wczujemy w bohatera, polubimy go, identyfikujemy się z nim – chcemy dla niego dobrze. Janka ma z gruntu przechlapane, jej marzenia się nie spełnią. Dostaję to tango z mistrzem, ale to co najwyżej nagroda pocieszenia. Radek też ma przechlapane, ni wychodzi mu, nie czuje tego, jak się dowiadujemy, ojciec ma go za nic. Ale jego historia zmierza do happyendu, on nie jest przegrany, ma szansę a w dodatku okazuje się, że wbrew temu co myśli – ojciec też mu kibicuje. Radek odnosi zwycięstwo już tu, w opowiadaniu a jeszcze większe kryje się gdzieś tam, za ostatnią kropką. Łatwiej nam się cieszyć sukcesem Radka, łatwiej nam go lubić, życie i marzenia przed nim, Janka ma to już za sobą. Doceniam kunszt z jakim oddano jej uczucia (Radka też) ale to takie ludzkie – łatwiej lubić jego.

Trzecia ciekawa rzecz, na jaką zwróciłem uwagę. To pojedynek dwóch osób, które (przynajmniej w tych tekstach) odmiennie definiują, czują, opisują taniec. W pierwszym taniec to przede wszystkim ruch i ciało. W drugim to rytm i muzyka. Żaden sposób nie jest lepszy ani gorszy, oba są fascynujące. Dziękuję Wam za te dwa spojrzenia na taniec.



Awatar użytkownika
Escort
Dusza pisarza
Posty: 618
Rejestracja: sob 05 sty 2008, 23:38
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lubartów
Płeć: Mężczyzna

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Escort » pn 15 paź 2018, 21:07

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Bardzo dobre, życiowe, chyba z doświadczenia pewnego...
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Równie dobre, choć bardziej dojrzałe. Nieskonkretyzowane na zasadzie fabuły, tylko na brzmieniu. Ale filozoficznie poleciałem – cóż. Pomysł i rozwinięcie, szczególnie w drugiej części bardzo pasjonujące.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Bez zastrzeżeń, rewelacja.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Równie wysoki poziom – temat godny i językowo idą łeb w łeb, mimo że różne style.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Aj tam, nie zauważam potknięć na tak krótkiej przestrzeni. Hamują mnie inne elementy.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Dopracowany, nie dla laika szukanie błędów tutaj.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Niezły, chociaż autora stać na odrobinę lepiej, może przy czymś dłuższym, chociaż i krótsze rządzą się swoimi prawami. Wynika to z tego, że autor chciał ofiarować wiele siebie w tekście, troszkę zapominając o swoich umiejętnościach. Znów jakoś filozoficznie wychodzę, ale głównie chodzi o to, że tekst mógłby być troszkę lepszy.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Pełna dojrzałość, doceniam, chociaż nie moje gusta.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Fajne, miłe, smutek mnie kupuje. Spełnienie uniesieniem także bardzo namacalne, to atuty.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Jest dobrze, nawet bardzo dobrze, ale pierwsza połowa tekstu mnie nie porywa. Rewelacją jest końcówka.

Ekstra punkt! dla: obu, więc dla nikogo.
Za: -

Suma.
Tekst I: 22
Podsumowanie: Był dla mnie lepszy, bardziej przystępny, jeśli chodzi o mój gust.
Tekst II: 22
Podsumowanie: Doceniam dojrzałość tekstu, operowanie językiem, niezły styl. Dla mnie trudny na dłuższą metę, jestem jak pizza prościutto.

Trudno mi też analizować dogłębnie, bo tańczyć to tańczę, ale w domu i do disco polo najlepiej. Oceniłem teksty, znajomość tańca pozostawię lepszym, ja dałem zdanie czytelnicze.
Wyszedł mi remis, bo każdy z tekstów ma swoje atuty, w ostatecznym rozrachunku dając remis. Wszystko na krawędzi.


Pisarz miłości.

Awatar użytkownika
Czarna Emma
Umysł pisarza
Posty: 844
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w Przedwojniu
Płeć: Kobieta

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Czarna Emma » wt 16 paź 2018, 20:32

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 5
Uzasadnienie: jest.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: jest.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Uzasadnienie: zbyt dosłowne, jak dla mnie, choć wydźwięk ładny.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: tu się zgubiłam, co do czego.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie: brak.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: brak.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 5
Uzasadnienie: błędów nie zauważono.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: błędów nie zauważono.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 4
Uzasadnienie: ładne zakończenie, ale czegoś tu brakuje. Iskry, czy co?
Tekst II: 4
Uzasadnienie: jak dla mnie zbyt zawikłane, mało czytelny przekaz całości.

Ekstra punkt! dla: Tekstu I
Za: nastrój.

Suma.
Tekst I: 24
Podsumowanie: -
Tekst II: 23
Podsumowanie: -


obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć

Awatar użytkownika
Juliahof
Debiutant
Debiutant
Posty: 491
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 22:44
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Juliahof » śr 17 paź 2018, 19:32

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 2
Uzasadnienie: Problem istotny i bolesny, sposób pokazania go w tekście - na poziomie szkolnej czytanki.
Tekst II: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Angielska struktura kilku zdań typu "Wydawał się być..."
Tekst II: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie:
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Przegadana pierwsza część, zbyt wielu bohaterów, brak proporcji w strukturze tekstu, dlatego odejmuję 1 punkt.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 2
Uzasadnienie:
Tekst II: 4
Uzasadnienie:

Ekstra punkt! dla: -

Suma
Tekst I: 16
Podsumowanie:
Tekst II: 23
Podsumowanie:

W moim odczuciu, to był strasznie trudny temat!!!
Gratulacje:-))



Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3833
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Thana » śr 17 paź 2018, 20:11

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Jeżeli pomysłem jest to, co ja za pomysł uważam, to jest za mało wyeksponowany, trzeba się dobierać łopatą. Jeżeli pomysł jest inny (a to, co ja za pomysł uważam, jest tylko uboczną refleksją) to jest to średni pomysł.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Pomyślane! I to jak!

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Jest, chociaż za dosłownie jak na mój gust.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Jest, jest!

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Nic rogami nie bodzie.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Nic nie gryzie.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Wymienię paskudności i piękności:

Paskudność nr 1: Zdawało się być dokładnie tak, jak zawsze.
Po jakiemu to?

Paskudność nr 2: coraz bardziej narastał w niej żal, niemal fizycznie i namacalnie wzbierając w piersi, dławiąc niby kawał lodowatego ołowiu...
Dławiący i wzbierający kawał lodowatego ołowiu w piersi przerasta moją wyobraźnię.

Paskudność nr 3: ale i tak pozwoliła dać ujście swojemu smutkowi, zmieszanemu z poczuciem niesprawiedliwości, szczególnie dotkliwie odczuwanym właśnie na turniejach tanecznych.
Nie ma to jak językowe komplikowanie rzeczy prostych...

Piękność jest jedna, ale za to sążnista:

Z sali jeszcze słychać było muzykę do quickstepa, jeszcze tańczyła przedostatnia z finałowych, standardowych grup – ale na korytarzu przy szatniach już panował wzmożony ruch, pełen z trudem ukrywanego podekscytowania i oczekiwania. Ostatnie poprawki, ostatnie spojrzenia w lustro, pośpieszne dopinanie butów, znów dżety, pióra, frędzle i cekiny, tym razem na krótkich, zmysłowych strojach łaciniar, jeszcze puder na własne nogi, jeszcze bronzer na tors partnera, czyjeś nerwowe nawoływania, pełne furii przekleństwa w upapranej fluidem łazience... I w dziwnym kontraście, wręcz opozycji do latynoamerykańskiego świata – zmęczeni, oddychający szybko, wciąż w quicsktepowym rytmie, a mimo to nadal nienagannie eleganccy, szykowni i poważni, pełni pozornego dystansu i opanowania, wracający z parkietu po wszystkich przetańczonych rundach pierwsi standardowcy.

Dla mnie to najlepszy fragment w całym tekście.


Tekst II: 5
Uzasadnienie: Prawdę mówiąc, chętnie odjęłabym coś za ostatnie zdanie, za to, że ono tam jest. Nie potrzeba! Dobrze było bez niego! Ale przecież nie odejmę całego punktu tylko za nadmiar kropek nad i.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Byłby to tekst o rozmarzonej piętnastolatce i jej rojeniach, gdyby nie zostało powiedziane, że bohaterka ma prawie trzydziestkę. I dopiero wtedy, paradoksalnie, ten jej (niby smarkaty) płacz rozumiem. Bo jest za późno. Robi wszystko, żeby te piętnastoletnie (ale przecież własne, prawdziwe!) marzenia spełnić, ale czuje, że jest za późno! I jeśli to był rzeczywisty pomysł na tekst, to świetny! Tylko że nie wybrzmiał. Piętnastolatka przykryła w bohaterce tę dorosłą kobietę. Dał mi ten tekst do myślenia, właśnie przez to - czasem nie da się w pełni zaspokoić jakiegoś głodu, bo on pochodzi z przeszłości. Nie da się nakarmić trzydziestolatki tym, czym chciała się karmić piętnastolatka. Można zatańczyć z mistrzem, ale to jednak będzie na korytarzu... Fajnie mi z tym, że tekst na mnie wymusił, żebym o tym pomyślała.

Tekst II: 5
Uzasadnienie: Wszystko mi się podoba, a najbardziej ojciec. I rozmowa w pociągu.

Ekstra punkt! dla: II
Za: Piękne i mądre zdanie: Tylko że ja też… Że tak powiem: czuję, że nie czuję. I nie wiem, jak to zmienić. Nie widzę błędu, ale czuję, że go powielam.

Suma.
Tekst I: 21
Podsumowanie:
Tekst II: 26
Podsumowanie:


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3652
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Godhand » czw 18 paź 2018, 11:15

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3
Uzasadnienie: To bajka. Trochę Kopciuszek, trochę Śpiąca Królewna. Bez szału w każdym razie.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Jest, odważny w dodatku.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Zbyt cukierkowa.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Zbyt kombinowana.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Kilka niezręczności.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Nie zauważono.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Dobry.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Bardzo dobry.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Ta historia jest fajna, przyjemna, i kosmicznie przewidywalna. Tak fajna i tak przyjemna, że (wybacz) kojarzy mi się fabularnie z amerykańskimi filmami dla młodzieży i bajkami. Świetnie za to oddano moment poruszenia i przygotowań tancerzy. Tekst jest napisany dobrze, z wyczuciem i fascynacją, ale bajkowo-kolorowo, łeeee....
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Dobre. Na mój gust czegoś jest tu za dużo, czytałem trzy razy i za każdym miałem wrażenie pewnego zagmatwania, odczucie, że gdyby konstrukcyjnie rozegrać to inaczej, byłoby lepiej. Ale historia jest fajna, warsztat bardzo dobry, postać ojca świetna. No i ujęcie tematu bardzo ciekawe.

Ekstra punkt! dla: 2
Za: Ojca.

Suma.
Tekst I: 18
Podsumowanie:
Tekst II: 24
Podsumowanie:


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4399
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Rubia » pt 19 paź 2018, 20:42

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Uzasadnienie:
Tekst II: 4
Uzasadnienie:

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Uzasadnienie: sporo niezręczności językowych.
Tekst II: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 5
Uzasadnienie:
Tekst II: 4
Uzasadnienie:

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 4
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie:

Ekstra punkt! dla: tekst II
Za: zaskoczenie

Suma.
Tekst I: 20
Podsumowanie:
Tekst II: 24
Podsumowanie:

Ciekawe, że oba opowiadania są o ludziach, którym nie udało się osiągnąć w tańcu tyle, ile by chcieli.

Pierwsze, to wariant opowieści o Kopciuszku; na szczęście, z realistycznym zakończeniem. Realistycznym, gdyż spotkanie z księciem niczego nie odmieniło trwale w życiu Kopciuszka - bal się skończy i wszyscy wrócą na przypisane im miejsca. Cukierkowy finał jest więc, w gruncie rzeczy, słodko-gorzki. Ale to lepiej.
Natomiast niespecjalnie mi pasuje owa rozpacz, że jest "za późno". A raczej przekonanie, że nieszczęściem jest to, że Janka za późno zaczęła trenować. A gdyby ćwiczyła już piętnaście lat i nigdy nie zakwalifikowała się na żaden liczący się turniej, wtedy byłoby jej łatwiej obserwować tańczących? Po tylu latach wysiłków, wyrzeczeń i oczekiwań? To może być moment prawdziwie kryzysowy - doświadczyć tego, że inni są po prostu lepsi, bez żadnych wymówek, że gdybym zaczęła wcześniej wtedy też bym mogła. To jest przekleństwo tych wszystkich marzeń, które wiążą się z rywalizacją - i myślę, że warto byłoby skonfrontować bohaterkę z jej własnym pułapem możliwości, ale bez podpórki w postaci zbyt krótkiego stażu.

Drugie opowiadanie zaskoczyło mnie wprowadzeniem drugiej płaszczyzny (bo nie drugiego wątku): złożonej relacji pomiędzy bohaterem i jego ojcem. I w ogóle, środowiskiem, z którego wyszedł. Takie ujęcie zdecydowanie działa na korzyść tekstu. Podobnie, jak uchwycenie uczuć wyrażanych nie wprost: to buty dostają porcję troski i czułości ze strony ojca, nie syn. Bardzo, bardzo dobre zakończenie.
Natomiast trochę przeszkadzało mi takie "myszkowanie" na początku: trochę tego, trochę owego, jakby autorka nie mogła zdecydować się, jak poprowadzić bohatera. Chociaż te rózne rodzaje muzyki, towarzyszącej mu w czasie podróży, znowu mieszczą się po stronie pozytywów opowiadania.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Begied21
Pisarz osiedlowy
Posty: 235
Rejestracja: pn 19 lut 2018, 22:56
OSTRZEŻENIA: 1
Płeć: Mężczyzna

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Begied21 » sob 20 paź 2018, 17:16

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3/5
Uzasadnienie: Pomysł ok, widać dużą wiedzę Autorki, ale wykonanie trochę zbyt tendencyjne. Nie daję ocen typu 2 albo 1, gdyż tekst broni się specyficznym klimatem przygnębienia i stanowi zamkniętą całość, a o to chyba trochę chodziło, chociaż ten Misza trochę taki deus ex machina ;)
Tekst II: 4/5
Uzasadnienie: Zręczne stosowanie słów w odpowiedniej ilości, ciekawe zakończenie, nieszablonowe ujęcie tematu, ale też dziwny początek

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 5/5
Uzasadnienie: Jest taniec, szczegółowo opisany, bije atmosfera miejsca, strojów - wg mnie zdania wymienione przez m.in Thanę nie są błędem, a pewną stylizacją. Tu realizacja tematu jest mocno dosłowna i podejrzewam, że o to chodziło.
Tekst II: 5/5
Uzasadnienie: Taniec jest raczej metaforyczny, początek trochę przyćmiewa całość, ale tak samo - pełna realizacja.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5/5
Uzasadnienie: Nie zauważyłem żadnych
Tekst II: 5/5
Uzasadnienie: Nie zauważyłem żadnych

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4/5
Uzasadnienie: Tekst sprawia wrażenie trochę wydłużonego
Tekst II: 4/5
Uzasadnienie: Końcówka o wiele lepsza niż początek

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 3/5
Uzasadnienie: Trochę się zawiodłem, jak na moje tekst nieco zbyt płytki w odbiorze. Doceniam stylizację, rozumiem słuszność tego tańca, rozumiem realistyczne zakończenie, ale nie ma tego efektu "wow". Choć jak najbardziej, da się wczuć w postać :)
Tekst II: 3/5
Uzasadnienie: Też się zawiodłem na początku, ale końcówka wynagrodziła. Naprawdę bardzo dobra, choć uważam że jest za dużo tzw "wtrąceń obyczajowych" w pierwszej części, przez co niezbyt wiadomo, o co tak naprawdę chodzi. Widać zręczne panowanie nad językiem i "ujmowanie sprawy", co daje znak w zakończeniu, ale ten początek naprawdę mi zgrzyta, nie wiedzieć czemu.

Ekstra punkt! dla: nikogo, bo najchętniej dałbym I za klimat, a II za końcówkę, ale że tak nie można, to nie daję
Za:

Suma.
Tekst I: 21
Podsumowanie: Jak wyzej :)
Tekst II: 22
Podsumowanie: Jak wyżej :)


Jak to mawia święta Ziuta - olej risercz, daj uczucia...

Awatar użytkownika
uniwers
Debiutant
Debiutant
Posty: 489
Rejestracja: śr 25 cze 2008, 19:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Waldenburg i. Schl.
Płeć: Mężczyzna

Adrianna kontra Isabel

Postautor: uniwers » sob 20 paź 2018, 20:15

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3
Uzasadnienie:
Tekst II: 4
Uzasadnienie:

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 5
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 5
Uzasadnienie:
Tekst II: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 3
Uzasadnienie: taki se
Tekst II: 4
Uzasadnienie: narracja muzyczna

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 2
Uzasadnienie: pierwsze dwie trzecie tekstu jest takie ckliwe, że aż boli
Tekst II: 5
Uzasadnienie: uchwycony rytm muzyki

Ekstra punkt! dla: -
Za: -

Suma.
Tekst I: 18
Podsumowanie: scenka rodzajowa ku pokrzepieniu serc
Tekst II: 23
Podsumowanie: opowieść, która dokądś prowadzi



Awatar użytkownika
Romecki
Pisarz
Pisarz
Posty: 4506
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Romecki » ndz 21 paź 2018, 15:36

Zachęcony do oceny, pozwalam sobie ocenić w sposób nieregulaminowy, niemniej - uczciwy :)

Tekst I to scenka, bajka, romantyczna wizja. No cóż, delikatnie mówiąc, fabułka nie powala, przekaz jest za bardzo Disneyowski, trochę mi się kojarzy z serialami dla młodzieży, z udziałem Miley Cyrus :)
Za to bardzo doceniam nieźle oddane (szczególnie w pierwszej połowie) realia. Namawiam autorkę do pisania o tańcu, a nie dzikich, dalekich krainach :) widać, że wiesz, o czym piszesz, a określenie "łaciniara" jest świetnym przeniesieniem żargonu do literatury :) tylko musisz poszukać takiego sposobu mówienia o tańcu, aby splatało się to z głębiej potraktowaną psychologią postaci.

Tekst II to kompletna opowieść o kilku sprawach naraz - i ona jest bardziej o nadbudowie, którą taniec czy muzyka dają w tej historii. Tu nie namawiam do pisania o tańcu, ale bardzo czekam na książkę o życiu. Umiesz pisać, Autorko (skądinąd wiadomo od dawna). To taki typ literatury, który bardzo lubię jako czytelnik.

Jak z powyższego wynika, wygrywa u mnie tekst II - i to zdecydowanie. Wygrywa pełnią. Nawet jeśli są mankamenty (prawdopodobna zmiana koncepcji gdzieś w środku), to jest znacznie dojrzalszy, zarówno w stylu, jak i w treści.


FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5011
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Navajero » ndz 21 paź 2018, 19:01

Tekst I to trochę landrynkowa opowieść z pozytywnym zakończeniem, sprawnie napisana, ale nie budząca większych emocji. Widać znajomość tematu, ale realizacja taka sobie. Gdyby do fabuły dodać trochę pazura, byłaby naprawdę dobra.
Tekst II jest bardziej chaotyczny, miejscami trochę nieporadny, ale za to z ciekawą fabułą i pewną głębią. Wygrywa numer II.


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Online
Awatar użytkownika
Chii
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 566
Rejestracja: wt 17 lis 2009, 21:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Chii » ndz 21 paź 2018, 19:23

Słowem wstępu: kategorie, które tu są, kompletnie mi nie odpowiadają. Ocenię więc teksty w skali 0-26 bez podziału na kategorie. I co chcecie, to z tym róbcie. ;)


Tekst 1

No taki prosty ten tekścik. Jak na romans, to chyba też nienajgorzej napisany. Dla mnie jakiś jednak wydumany, taki och, ach, ojej. Nic mnie nie obeszło, nic mnie nie złapało za serce, wyczuwałam fałsz, wzruszyłam tylko ramionami. Sytuacja dla mnie kompletnie nieprawdopodobna. Mistrz na turnieju, zamiast się skupić, to tańczy z dziwną laską... Było to wszystko obudowane w okrągłe zdania, ale żadnego kanciastego szkieletu pod spodem nie było. Wszystko było piękne i okrągłe. Fajnie, że słownictwo w niczym nie przeszkadza, a dodaje smaczek.

15 punktów


Tekst 2
Ładny tekst. Jest tam sporo prawdy. Dialogi te w pociągu mogłyby być trochę podrasowane, bo momentami cringe'owałam. Fajnie, że pojawiła się tam muzyka, rytm, dodało to pozytywną wartość tekstowi. Miałam nadzieję, że typ zatańczy tango ze starym klonem z pociągu, no, ale trochę szkoda... :P Generalnie spoko, byłam zaciekawiona, choć jakoś w środku zaczęłam się nudzić. Choć jest to tekst w stylu "przemieszczam się z punktu A do B", to jednak nie irytowało mnie to tak bardzo. Acha, czasami dobór słów bardzo na plus - autorka ma świadomość słowa i umie je wykorzystywać.

21 punktów


Dzwoń po posiłki!

Awatar użytkownika
Faraon
Imperator
Imperator
Posty: 4020
Rejestracja: pn 01 gru 2008, 21:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Adrianna kontra Isabel

Postautor: Faraon » wt 23 paź 2018, 22:56

Ocenianie zakończone!
Wyniki:

Adrianna, Tekst II: 210pktów Średnia z 9-ciu ocen: 23.33
razem z oceną Chii: 231; 23.10

Isabel, Tekst I: 180pktów Średnia: 20.00
razem z oceną Chii: 195; 19.50

Wygrywa Adrianna :!:


Dziękujemy za pojedynek! :clap:




Wróć do „Nowa bitwa!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość