Bitwa nr 18: E v J

Moderator: Faraon

Awatar użytkownika
Faraon
Imperator
Imperator
Posty: 3945
Rejestracja: pn 01 gru 2008, 21:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Faraon » czw 19 lip 2018, 22:47

Rubia pisze:Temat: Metamorfoza Narcyza
Gatunek: SF
Objętość: max 15.000 znaków ze spacjami
Czas do: 27.07.2018 do 23:59

Komentarz do tematów: tytuły te funkcjonują już od dawna w kulturze, są powiązane z dwoma wybitnymi dziełami. Skojarzenia z nimi będą mile widziane, chociaż nieobowiązkowe.


Oceniać można przez tydzień od wstawienia, tak więc w tym przypadku ostateczny termin wystawienia oceny to 5.08.2018 godz. 23:59. Po tym czasie temat zostanie zamknięty, a punkty podliczone.


Prosimy o przyznawanie od 0 do 5 punktów [bez połówek] w poniższych kategoriach:
1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność (idea, podejście do tematu, potencjał, rozwój i wykorzystanie możliwości zamysłu)
2. Realizacja tematu (wypełnienie warunków pojedynku)
3. Błędy (błędy ortograficzne, gramatyczne, interpunkcyjne, stylistyczne i leksykalne)
4. Warsztat (błędy logiczne [fabularne], ocena stylu, narracji, dialogów oraz kompozycji)
5. Subiektywne wrażenia/odczucia
i ewentualnie 1 punktu dla wybranego tekstu jako:
6. Ekstra punkt! (niezależnie od powyższych ocen przyznaj 1 dodatkowy punkt - za element, który Cię urzekł/Twojemu zwycięzcy - albo nie przyznawaj nikomu; nie można dać każdemu po jednym)

Suma: 0-26.

Wzór:

Kod: Zaznacz cały

Kategoria 1. [b]Pomysł i rozwinięcie/kreatywność[/b]
Tekst E:
Uzasadnienie:
Tekst J:
Uzasadnienie:

Kategoria 2. [b]Realizacja tematu[/b]
Tekst E:
Uzasadnienie:
Tekst J:
Uzasadnienie:

Kategoria 3. [b]Błędy[/b]
Tekst E:
Uzasadnienie:
Tekst J:
Uzasadnienie:

Kategoria 4. [b]Warsztat [/b]
Tekst E:
Uzasadnienie:
Tekst J:
Uzasadnienie:

Kategoria 5. [b]Subiektywne wrażenia[/b]
Tekst E:
Uzasadnienie:
Tekst J:
Uzasadnienie:

[b][i]Ekstra punkt![/i][/b] dla:
Za:

[b]Suma[/b].
Tekst E:
Podsumowanie:
Tekst J:
Podsumowanie:



Awatar użytkownika
Faraon
Imperator
Imperator
Posty: 3945
Rejestracja: pn 01 gru 2008, 21:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Faraon » pn 30 lip 2018, 16:30

Jeśli przegapiłem jakieś formatowanie czy cokolwiek zmieniłem, proszę autorów o szybki kontakt.

 ! Wiadomość z: Faraon
Oceny użytkowników zarejestrowanych po 30.04.2018r. lub niepodporządkowane wzorowi nowego systemu oceniania bitew są jak najbardziej mile widziane - autorzy liczą na jak największy odzew z Waszej strony! - ale nie będą mieć wpływu na ostateczny wynik starcia (sumę punktów).
Ocena wszystkich dwudziestu zaplanowanych pojedynków zagwarantuje wzięcie udziału w losowaniu wyjątkowej nagrody specjalnej.


W Firefoxie fragmenty tekstu mogą nie wyświetlać się poprawnie - na szczęście bitwy są widoczne bez zalogowania i wystarczy przekopiować link do dowolnej innej przeglądarki internetowej.

#############################################

Tekst E

Psychochirurgia estetyczna


– Dziś mam dla państwa najnowsze doniesienia z badań – profesor Huberova promieniała uśmiechem, co tej blisko już siedemdziesięcioletniej neurolog nie zdarzało się często.


Kaja oderwała wzrok od uczelnianego czytnika, na którego marginesie przewijał się studencki czat. Profesor wystawiła krzesło zza katedry i usiadła twarzą w twarz z pierwszym rzędem.


– Jak państwo wiedzą, jeszcze do niedawna zakładano, że tkankę nerwową człowieka budują w zasadzie dwa typy komórek. Ktoś wymieni?


– Nerwowe i glejowe – mruknął siedzący naprzeciw niej mężczyzna głosem wczorajszej imprezy.


– Zgadza się. I nad tym drugim typem się dziś pochylimy. Jeśli czytają państwo publikacje, które zaleciłam, wiedzą państwo, że na początku tego wieku – bodajże w dwa tysiące sto piątym roku – odkryto, że ten podział jest niewystarczający. Komórki glejowe wykazują większe zróżnicowanie niż zakładano i są zdolne pełnić nie tylko funkcje ochronne, odżywcze i tak dalej.


Kaja uniosła rękę. Na czytniku zamigała zielona diodka.


– Ale już jakieś sto lat wcześniej zaobserwowano, że niektóre z nich mają możliwości przewodzenia. Czytałam, że glejowe komórki węchowe zostały wtedy wykorzystane pierwszy raz do leczenia przerwanego rdzenia kręgowego.


– Tak. – Huberova obdarzyła ją uśmiechem. – Przez prawie ćwierć wieku rozwijano tę metodę. Paradoksalnie jej sukces zatrzymał dalsze badania nad glejem. Skupiono się na praktyce klinicznej. Wynikało to też z ograniczeń technicznych.


Wyjęła z torebki smartfon i wywołała na ekranie prezentację.


– Dopiero rozwój obrazowania medycznego pozwolił stwierdzić szczególne zachowanie niektórych komórek glejowych – nazywanych teraz neurotrinami – budujących osłonki mielinowe oraz znajdujących się w przestrzeni okołosynaptycznej. Odkryto, że nie dość, że mają możliwość przenoszenia sygnałów, to jeszcze dzięki zaawansowanym procesom biochemicznym i bioelektrycznym są w stanie ten sygnał zmieniać. W szczególnych przypadkach wpływają nawet na budowę chemiczną neurotransmiterów. Kiedyś wypatrywano ludzkiego charakteru w neuroprzekaźnikach i neuronach. Tam też szukano odpowiedzi na choroby psychiczne i zaburzenia osobowości. Tę odpowiedź dał nam glej. Badania wykazały, że źródłem większości wyodrębnianych przez psychiatrów cech osobowości są konkretne typy neurotrin. Decydują one o tym, czy sygnały docierające lub wysyłane przez odpowiednie obszary mózgu nie są po drodze zniekształcane. Odpowiadają więc za depresję, stany lękowe czy osobowość typu borderline. O tym słyszeli państwo przynajmniej na wstępie do neurologii. Jak dotąd ta wiedza miała tylko zastosowania diagnostyczne u pacjentów ze szczególnie skomplikowanymi schorzeniami. Mapowano poszczególne typy neurotrin i ich możliwe funkcje – zarówno pozytywne, jak i negatywne. Równocześnie trwały badania – w których miałam szczęście brać udział – nad klasyfikowaniem poszczególnych komórek, modyfikowaniem ich lub zastępowaniem. I dziś…


Zamachała kartą pamięci.


– I dziś mamy pierwsze wyniki badań klinicznych! Uzyskaliśmy potwierdzenie, że możliwa jest modyfikacja cech charakteru poprzez wpływ na wyselekcjonowane neurotrina. Proszę sobie wyobrazić – będziemy w stanie wszczepić odpowiednie komórki w miejsce wadliwych, zmodyfikować lub zniszczyć te powodujące zaburzenie. W przyszłości być może nawet wszczepiać konkretne cechy – na przykład ludziom poddawanym resocjalizacji. Przyjrzyjmy się wynikom razem.


Kaja patrzyła jak zahipnotyzowana na prezentację.


– Jakim schorzeniem pani zespół zamierza się zająć w pierwszej kolejności? – spytał ktoś z końca sali.


– Najlepiej zbadane są neurotrina odpowiedzialne za depresję oporną na SSRI. To też obecnie wielki problem cywilizacyjny.


– A alkoholizm? – wyrwało się Kai.


Profesor Huberova spojrzała łagodnie po sali.


– Alkoholizm to choroba CUD – ciała, umysłu i duszy. Tego ostatniego nie umiemy jeszcze ogarnąć, co dopiero operować – odpowiedziała.


Kaja śmiała się ze wszystkimi. Przecież czegoś takiego, jak dusza, nie było.



***

Osiem lat później pierwszy raz założyła ochronny kombinezon, okulary z modułem polaryzacyjnym oraz mikroskopowym i cybernetyczne ramię uzbrojone w systemy neuroknife – precyzyjnie wyszlifowane ostrze kierowane chemo– i elektroczujnikami, laser o regulowanej polaryzacji i infuzory komórkowe wypełnione sztucznie zmodyfikowanymi neurotrinami. Stała nad pacjentem z otwartą czaszką u boku Huberovej, ale tym razem to stara profesor asystowała. Tutaj Kaja nie mogła schować się za mikroskopem, nie mogła przerwać, gdy ręce drżały.


„Współczesna lobotomia” – tak rewolucyjną metodę nazwały brukowce. Przez następną dekadę nie udało się wykorzystać w psychochirurgii metod mniej inwazyjnych niż trepanacja czaszki. I choć cybernetyczne ramię wyposażone w systemy naprowadzania i stabilizacji ruchu minimalizowało ryzyko błędu lekarza, to wciąż w braku precyzji upatrywano przyczyn nawrotów. Wadliwe neurotrina były trochę jak rak – pozostawione w mózgu błyskawicznie namnażały się i uszkadzały wszczepione komórki.



***

Profesor Kaja Jarońska uśmiechnęła się do nieruchomego oblicza studenta, ułożonego na stole operacyjnym. Powyżej ciemnych łuków brwi wywiercono cztery otwory odsłaniające mózg. Dała znak asystentowi i dane z karty pacjenta przepłynęły jej przed oczami. „Olivier Morrin, lat 23. Zaburzenie: osobowość narcystyczna ze skłonnościami antyspołecznymi. Koncentracja neurotrin: płat czołowy obszary C1w2, A3w4, dziób spoidła wielkiego obszar A1w1. Konieczny wszczep komórkowy”.


– No to jedziemy.


Naświetliła wnętrze czaszki ultrafioletem i ważąc każdy ruch zaczęła rozcinać pierwszą warstwę komórek, pod którymi kryły się neurotrina. Operowała samodzielnie od prawie piętnastu lat. Nabrała rutyny – ręce, choć starsze i lekko pomarszczone, już nie drżały.



Po siedmiu godzinach przed oczami miała już tylko kosmki, synapsy i gwiaździsty kształt neurotrin. Palce drgały, jakby nadal wycinały i kleiły komórki. Jarońska weszła do swojego gabinetu i padła na fotel. Na ekranie wmontowanym w pleksiglasowy stół wyświetliły się najświeższe wiadomości od personelu. „Możesz mieć media na karku” – ostrzegał ordynator. – „Ta córka aktorki – Lisa Lake – popełniła samobójstwo. Dojdą szybko do tego, że operowała u ciebie depresję”. Jarońska wyłączyła monitor. Zabiegi psychochirurgiczne można było powtarzać, a nawroty leczyć psychoterapią. Jednak pacjenci z depresją rzadko wracali i bardzo ciężko przeżywali ponowne załamania. Psychologowie argumentowali to zawiedzionymi nadziejami, psychochirurgowie szczególnie silną wtórną ekspresją zaburzających postrzeganie neurotrin. Dość, że efekt bywał dramatyczny. I bardzo medialny. Kaja sięgnęła po piersiówkę i pociągnęła łyk.


– Dobrze, że nie dożyłaś tego cyrku – rzuciła do Huberovej.



– Jak się pan czuje?


Leżący na szpitalnym łóżku Olivier odpowiedział profesor zgaszonym spojrzeniem. Nie znała go takiego. Niespokojnie zerknęła na wyniki, ale pod względem fizycznym było wszystko dobrze. Sztuczne wypełnienia czaszki się przyjęły, w obrazowaniu mózgu czysto.


– Proszę się nie przejmować – podjęła. – Korekta cech osobowości narcystycznej zazwyczaj łączy się ze spadkiem ogólnego samopoczucia, poczuciem pustki. Przeszczepione komórki muszą się namnożyć i zastąpić te wycięte. Natomiast, jeśli czuje się pan bardzo źle, poproszę psychologa, żeby z panem porozmawiał.


– Wolałbym z panią profesor porozmawiać. Ale nie dziś. Dziś odwiedza mnie dziewczyna.


Kaja uśmiechnęła się. To dla ukochanej postanowił zreperować charakter. Jak przyznawał w wywiadzie klinicznym, zaburzenie osobowości odciskało się na jego kolejnych związkach. O ten zamierzał powalczyć z pomocą medycyny.



Przyszedł do gabinetu dwa tygodnie po operacji. Nie zdjął kurtki ani rękawiczek, tylko usiadł od razu na krześle przed biurkiem profesor. Był spięty, jakby to był egzamin, nie konsultacja.


– Neurologicznie wszystko jest okej – upewnił Jarońską na wstępie.


– Ale psychicznie się pan źle czuje?


– Nie o to chodzi.


– Efekty niezadowalające?


– Nie. Dziewczyna po tych dwóch tygodniach zachwycona. – Uśmiechnął się z przekąsem. – Tylko... Nie ma pani profesor wrażenia, że to nie ma sensu?


– Nie rozumiem... Ma pan na myśli brak gwarancji, że efekty będą stałe?


– Gwarancję tego, że są tymczasowe – poprawił. – To też, ale…


– Zabieg można powtarzać – przerwała mu. – Przy kolejnych przeszczepach efekty utrzymują się dłużej. Czasem zresztą do nawrotu nie dochodzi.


– Wiem, pani profesor. Przecież znam i chcę wierzyć w tę metodę. Tylko teraz wszystko widzę trochę inaczej. Proszę spojrzeć na to, co tak naprawdę dostałem?


Zawiesił głos, ale nie wiedziała, czy oczekuje odpowiedzi, czy tylko buduje napięcie. Znała go od kilku lat, a jakby w ogóle. Na wykładach wpadał w słowo, popisywał się, tworzył własne teorie, by zaraz wpaść w gniew albo ostentacyjnie zamilknąć, gdy reakcja sali go nie zadowalała. A zadowalała rzadko. Olivier potrzebował coraz więcej, by potwierdzić sobie własną wartość. Choć była ona wielka – co do tego Jarońska nie miała wątpliwości.


– Wcześniej zachwycałem się sobą, bo byłem (upraszczając) chory – zaczął powoli. – Teraz zachwycam się sobą, bo odkrywam siebie zdrowego. Zawsze oczekiwałem wyrazów uznania i poklasku. I nigdy jeszcze nie dostałem tego tyle, co teraz. Rozumie pani? Przez wadę osobowości miałem tę moją zmianę za najdonioślejszą rzecz na świecie. Przecież to ja. Ja! Ja miałem się zmienić!


– A teraz za co pan to ma...?


– Za botoks. Taką medycynę estetyczną mózgu. Nie widzi pani tego? Zakamufluję się dzięki niej przed dziewczyną, tak jak i chory na depresję założy na moment maskę szczęścia. Wezmę ślub. Usatysfakcjonuję rodzinę i przyjaciół. Będą się mną zachwycali, że już tego zachwytu nie potrzebuję. Tylko ja to wszystko zapamiętam. Neurotrina wrócą do starej równowagi i znów każę światu udowadniać mi moją wielkość. I jeśli wtedy poprawię swój charakter, to by karmić chorobę, nie ją zabijać.


Jarońska lubiła Oliviera za logikę i bystrość. Teraz te ostrza skierowano przeciwko niej. Mężczyzna nachylił się nad biurkiem i splótłszy dłonie wpatrzył się w podkrążone oczy Kai.


– Matka nieraz mi mówiła, że niejeden diabeł we mnie siedzi. Jeden na pewno wlazł mi w kręgosłup i nie da zgiąć karku choćby o milimetr. Udawać, że nie widzę. Proszę mi wierzyć, chciałbym dołączyć do naukowego koła zachwytów nad psychochirurgią. Ale za bardzo panią profesor szanuję, żeby traktować jak część tego bezmyślnego stada.


W zmrużeniu oczu, z jakim zwykł krytykować wykłady seminaryjne kolegów, wyczytała, dokąd zmierza. Mechanicznie sięgnęła po piersiówkę, pociągnęła łyk i zmartwiała. Nigdy wcześniej przy studencie jej się to nie zdarzyło. Olivier uśmiechnął się wyrozumiale.


– Pani profesor to zaczynała, więc sama wie. Dostaliście w dłonie jajeczko, z którego nie wiadomo było, co się wykluje. Hołubiliście je, głaskaliście, badaliście i hodowaliście nadzieję. Liczyliście na wiele i tyle też obiecaliście ludziom cierpiącym. A z jajka wykluł się… narcyz. Śliczny, wyczekany, wasz. Jeśli odmówicie mu doniosłości, pogrzebiecie miłość własną. A to boli, sam wiem. Zresztą… Ci, którym starczy chwila zachwytu, mogą go zerwać i pokazać znajomym. Jak uschnie, kupią nowy. Ot, biznes. Karmi się wiarą w wartość czegoś, niekoniecznie samą wartością. To jest w porządku. To mi wystarcza. Dla narcyza udział w narcystycznym procesie jest naturalny. Ale innych może kaleczyć. Tych innych zostawiliście trochę z boku. Mówicie im to, co mi: „możecie dostać narcyza. Zaraz zwiędnie, ale to ładny kwiatek”. A system za tym idzie, bo nawet iluzja sukcesu pociąga. Pacjent prosi: „wyciągnijcie mnie z tego bagna”, a psychiatra, odpowiada: „moje metody się wyczerpały, proszę iść po narcyza”. Rozumie pani?


Przygryzła wargi. Rozumiała. Rozumiała to za każdym razem bardziej, gdy kładła się pod neuroknife i zapadała w sen, by obudzić się bez cienia nałogu.



***

Olivier zupełnie stracił nad sobą panowanie. Kłócił się z recenzentem, krzyczał, wygrażał. Jarońska modliła się tylko, by nikogo nie uderzył. Nie chciała, by wyleciał z uczelni. Był teraz w swoim własnym świecie. Nieważne, że tak naprawdę nic się nie stało. Nie potwierdzono mu jego wartości, więc walczył o nią. Nie widział, że recenzja – choć nie taka, jak oczekiwał – daje mu upragniony grant. Nie obchodziło go nic poza tym, że po raz kolejny nie dostrzeżono jego wyjątkowości, co do której był przekonany. I tak strasznie bał się to przekonanie stracić.


„Zdecydowałem. Wolę być złym człowiekiem niż w kółko podlewanym narcyzem. Ten mój diabeł w kręgosłupie mówi – albo leczenie, albo chirurgia plastyczna. Jeśli chcę zająć się tym odtrąconym człowiekiem, nie mogę gapić się na kwiatka” – tak napisał pół roku przed nawrotem. Wtedy też zrezygnował ze ślubu i oddał się wyłącznie pracy naukowej. Szybko zaczął wierzyć, że znaczy ona więcej niż w rzeczywistości. Przecież była jego!



Jarońska wróciła z uniwersytetu i zaszyła się w laboratorium. W takich chwilach miała ochotę zatarasować drzwi i nie wychodzić, póki nie znajdzie odpowiedzi. Przed laty wierzyła, że zrobi habilitację z zapobiegania nawrotom. Potem, że otrzyma profesurę za rozpracowanie ich mechanizmu. Ale temat przestał być gorący, skomercjalizował się i znudził instytuty. Pozostała pięćdziesięcioletnia profesor Kaja Jarońska i jeden trop…


Kręgosłup. To słowo, użyte metaforycznie przez Oliviera, zostało z nią na dłużej. Pierwsze próby zbadania hipotezy zakończyły się fiaskiem. Kaja osobiście przygotowała kolejny preparat, mozolnie wprowadzając do komórek substancje fluorescencyjne i izotopy. Przez pięć tygodni w izolowanym od światła pomieszczeniu pracował skalibrowany przez nią mikroskop fluorescencyjno-konfokalny, wyposażony w czujniki przewodzenia elektrycznego. Badał punkt po punkcie i warstwa po warstwie rdzeń kręgowy. Tworzył trójwymiarowy obraz komórek, ich budowy i potencjału.



Skończył pracę miesiąc po awanturze, jaką Olivier zrobił na komisji grantowej.


Kaja stanęła przed studentami, jak niegdyś Huberova, zaciskając dłoń na karcie pamięci z wynikami. Miała opowiedzieć o odkryciu, które mogło odmienić psychochirurgię. O znajdujących się w rdzeniu kręgowym neurotrinach, zdolnych rozsiewać się do innych obszarów układu nerwowego. Nim studenci usiedli, Kaja ukradkiem pociągnęła łyk z piersiówki. „Czy Huberova tak samo zrobiła na tamtym wykładzie?” – przemknęło jej przez myśl. A zaraz za tym zagrało jej własne pytanie sprzed lat. Zapadła cisza. Olivier tkwił w ostatnim rzędzie, wyraźnie podenerwowany.


– Proszę państwa. Dziś wykład będzie szczególny. Mam przy sobie najnowsze wyniki badań – zaczęła i usłyszała w swoich ustach lekko ochrypły głos Huberovej. – Neurotrina uświadomiły nam przed laty, że czegoś takiego jak dusza nie ma. Ale za to…


Posłała uśmiech Olivierowi – chciała, żeby poczuł jej wdzięczność.


– Ale za to oddały nam stare pojęcie „kręgosłupa moralnego”.



#############################################


Tekst J

Filar


Wojenki to był tak jakby artysta
Uczył go sam marszałek Buenavista


Miasto dusiło się w upale.


Jedenasty dzień operacji. Osiemdziesiąt czołgów, o których przeciwnik nie wie. Sześć tysięcy ludzi, trzysta mil za linią frontu. Doborowy, otrzaskany w bojach 43 Pancerny Anzatów.


Nikt nie wierzył, że da się przeszmuglować taką masę ludzi i sprzętu. Nikt wcześniej nie spróbował.


Naprzód.


Batalion obok batalionu, pancerniacy wypełzli spomiędzy ruin prosto na lewe skrzydło kolumny Devarów. Zdawało się, że czas zwolnił na chwilę, gdy prowadzący czołg podskoczył w obłoku czarnego dymu , a potem jego wieżyczka poszybowała w górę na kolumnie ognia.


Rozpętało się piekło. Powietrze przecięły wiązki laserów, igły hipersonicznych rakiet. Czołgi Devarów kończyły żywot jeden po drugim, albo w spektakularnym wybuchu, albo też niepostrzeżenie zamierając. A potem oddali cios za cios. Dym z płonących maszyn wzbił się wysoko, gdy odepchnęli Anzatów. Znaczyli swój szlak trupami żołnierzy i skorupami wypalonych maszyn, ale wyparli Czterdziesty Trzeci za pierścień ruin.


A potem zostali złamani. Pierwszy atak Anzatów rozbił się jak fala o wybrzeże, ale pozwolił rozpoznać taktykę, reakcje devarskiego dowódcy. Drugi bezlitośnie wykorzystał odsłonięte słabości. Na zapisie znowu płonęły czołgi i transportery, drobne figurki padały w pył, aż słońce, czerwone i spuchnięte w tej ćmie, skryło się za horyzont. Niedługo z jego odejściem wypalił się ostatni wrak.


Wszystko bez jednego dźwięku. Bez świstu turbin, łoskotu gąsienic, syczenia laserów. Rzężenia umierających. I ryku płonących żywcem pancerniaków.



Dobrze zrobione, pomyślał Alejandro Corrinho. Przerwał odczyt, odłączył się od Pamięci. Przymknął oczy, pod powiekami pozostał poblask spowitego dymem słońca.


Zwyciężyłem. Zwyciężyłem dobrze.


Otworzył stalowe drzwi, wyszedł z transportera dowodzenia. Stojący wokół żołnierze nie oddali honorów; surowo tego zabronił. Chłodne powietrze owiało twarz, załaskotało na karku. Odetchnął głęboko, szybkim krokiem przemierzył pobieloną szronem łąkę i wszedł do kopulastego namiotu.



Posiwiały mężczyzna w mundurze bez dystynkcji powoli podniósł wzrok na wchodzącego.


– Skończyłeś, widzę. Co tym razem? Skara Brae?


– Sunval.


– No tak, koronkowa robota. Ale, po pierwsze, to bitwa na szczeblu pułku. Po drugie, człowieku, znaczy, panie feldmarszałku, to było trzydzieści lat temu! Przed wynalezieniem pola zwalniającego!


– Jaka różnica, Miguel?


– Mój drogi. Wiem, że masz w tym pudle - wymownie popukał palcem w skroń, w miejscu, gdzie pośród włosów Alejandro widniał wszczep - wszystkie bitwy ludzkości. Znaczy, te dobrze opisane w źródłach. Ale przeważnie oglądasz swoje własne.


Corrinho zacisnął usta. Nie uciekał przed prawdą, słuchał tych, którzy potrafili powiedzieć gorzkie słowa. Tyle, że w miarę wzrostu jego znaczenia i potęgi coraz mniej osób ważyło się na taki krok.


Chwilami odnosił wrażenie, że pozostał mu tylko Miguel de Ciscar.


– I to wyłącznie zwycięskie. Wiem, porażki też pamiętasz. Wyciągnąłeś wnioski. Ale kiedy ostatni raz oglądałeś, jak dostajesz łomot? Hę?


Sztuczna Pamięć zaskoczyła niemal bez udziału woli.


– Szesnaście dni temu. Desant na Nagarao - odpowiedział nieco ostrzej, niż zamierzał.



Gwiazda Alejandro Corrinho rozbłysła jedenaście lat przed śmiercią Cesarza. Na polu bitwy pod Shillinoi major zlekceważył rozkazy, przesunął oddziały o pięć mil i domknął pierścień okrążenia. Następnie przez szesnaście godzin odpierał ataki dwóch pułków Devarów. Stracił połowę ludzi. Ale nie wypuścił wroga z kotła.


Miesiąc później dwoma batalionami zdobył fort Glennrock, broniony przez czterokrotnie liczniejszą załogę, przejął stanowiska obrony orbitalnej i rozpędził wiszące nad planetą okręty Devarów. Dokładnie na piętnaście minut przed atakiem floty Anzatów.


Już jako pułkownik, przez kolejny rok uprawiał partyzantkę na Gasperah, wiążąc siły ośmiu dywizji.


Jako brygadier, był pierwszym który na polu bitwy napotkał pole zwalniające. Urządzenie, które hamowało wszystkie pociski do czterdziestu metrów na sekundę. Broń palną i rakiety czyniło bezużytecznymi, wiązki laserów okradało z energii. Ale pod Czarną Skałą, gdy zobaczył swoich żołnierzy pierzchających przed uzbrojonymi w miecze i włócznie Devarami, przypomniał podwładnym, dlaczego wciąż noszą bagnety przy karabinach. Własną ręką zabił wrogiego dowódcę, legata Cunninghama, a do zmierzchu Anzatowie wyrżnęli więcej ludzi, niż wojska Alejandro liczyły. I zdobyli urządzenie, które odmieniło oblicze wojny.


A potem wraz z resztą Anzatów ugiął kolan, gdy Alvarex Devar ozdobił skronie koroną Cesarza Znanych Światów.


I błyszczał dalej, gdyż Imperator zaoferował mu stanowisko legata. Piętnasty Legion zdusił rebelię Malików, odparł barbarzyńców z Skye i zaniósł pożogę na ich własny świat.


Żona i syn pojawili się jak meteory. Przyćmił ich upadek największej gwiazdy. Śmierć Cesarza.



– Jak ręka? - spytał Alejandro.


De Ciscar ściągnął rękawiczkę i teatralnie obnażył metalowy szkielet, pokryty gruzełkami rosnących mięśni.


– Nie mogę grać - powiedział z wyrzutem.


Corrinho zacisnął usta. Kiedyś uwielbiał słuchać muzyki Miguela. Przed bitwą, po tejże, łapiąc oddech po zwycięstwie, nierzadko też by uspokoić nerwy po odwrocie. Albo przy kominku, karafce wina i cygarach.


– Niedługo będziesz mógł - odparł machinalnie.


– Nie potrzebujesz już tego – brzmiała gniewna odpowiedź.


Miguel de Ciscar wstał z fotela, wyprostował się.


– Składam dymisję, Alejandro. Odchodzę.


– Nie możesz..


– Ależ mogę. Sam mi podpisałeś in blanco. Po Los Triaja.


– Tylko tak mogłem cię wynagrodzić…


– A żebyś wiedział. Bo zaproponowałeś mi, mości książę, rangę legata i hrabiostwo. Za bitwę, którą prawie z kretesem przerżnąłem, gdyby nie twoja interwencja. Wiedząc, że nie ogarnę nic wyżej brygady. A odkąd ty sam zostałeś hrabią, to Znane Światy zaczęły przypominać płonący burdel…


Miguel zagryzł wargi, widząc brak uśmiechu na twarzy swego suwerena. I przyjaciela od dziecięcych lat.


– Coś w tobie umarło, Alejandro. Pamiętam, jak mówiłeś, że po wojnie chcesz mieć święty spokój, objeżdżać pola, patrzeć jak rośnie tytoń i kukurydza. A potem…


– Po śmierci Ines…


– Grubo przed, mój drogi - de Ciscar podniósł głos. - Po tym, gdy kopyrtnął Alvarex.


Alejandro bezwiednie zwinął dłonie w pięści, słysząc tak obcesowy zwrot.


– Będziesz mi robić wykład z mojego własnego życia? - warknął feldmarszałek. Po śmierci cesarza z rąk zamachowca, poprowadził ekspedycję karną i starł prowodyrów spisku, ród Cameton, z powierzchni ziemi.


– Tak, bo wiele ci umknęło. Wszystko poza bitwami. Zgubiłeś chwilę, w której mogłeś odejść. Kiedy ugiąłeś kolana przed Pisklęciem i regentką, w Znanych Światach był spokój. A ty wolałeś polecieć na Khotan. I tuzin innych zapyziałych planet. Zaprowadzać porządek.


Miguel przerwał, westchnął głęboko.


– A ja też za późno zauważyłem. Gdy już się upiłeś swoją sztuką wojenną. Wiem, wojna nigdy nie była tak piękna, jak o niej śpiewają. Ale ty zrobiłeś z niej… z sobą coś paskudnego. Zwyciężasz. Ale brzydko zwyciężasz. Dałeś tym ludziom poczucie bycia więcej, niż tylko pionkami. Ale dla ciebie są czymś mniej. Kawałkami układanki, tworzonej dla twojej własnej przyjemności.


Alejandro stał jak posąg, z założonymi na piersi rękoma. Powinienem teraz coś czuć, pomyślał. A po prostu zbieram informacje.


Wtedy przypomniał sobie, że grania Miguela nie brakuje mu od czterech tygodni. Odkąd w bitwie pod Los Triaja przyjaciel stracił rękę.



De Ciscar pokiwał głową powoli, jakby odgadł tę myśl.


– Bywaj.


Stali o pół kroku od siebie, proteza i zdrowe ramię Miguela drgnęły, jakby chciał objąć przyjaciela w szorstkim uścisku. Jak tysiące razy wcześniej.


– Dokąd pójdziesz?


– Do Anzatów. Do twojego syna. - De Ciscar cofnął się o pół kroku. - Do domu.



Trzy lata później.



Wrzasnęli hasło – wojna!
Zbudzili hufce hord,
Zgwałcona noc spokojna
Ogląda pierwszy mord.


Alejandro wyłączył się z Pamięci, gdzie oglądał bitwę pod Camlong. Walczyli wtedy w wodzie po kolana, na płytkim słonym jeziorze. Rzeź była tak straszna, że gdy latem panew wyschła, całe jej dno pokrywała czerwona sól.


To miejsce nazywało się podobnie. Camlania. I podobnie pośrodku pola przyszłej bitwy widniało niewielkie jezioro. Lśniło wśród zielonych wzgórz jak turkusowe oko.


Po obu stronach, pod opalizującymi kopułami pól zwalniających, czekało czternaście legionów.


Dziś miał przetrącić kręgosłup rebelii Anzatów i Orsayów.


– Wysłali parlamentariusza, panie feldmarszałku - zameldował adiutant. Niepotrzebnie, samotna postać w szarej jak kamień zbroi wspomaganej była doskonale widoczna. A kilka godzin wcześniej obie strony wymieniły wysoko urodzonych zakładników.


– Idę - rzucił krótko Corrinho. Serwomotory złocistego pancerza zawyły cicho, gdy równym krokiem wyszedł z szeregów.


Nad brzegiem jeziora spoczywał osobny emiter pola zwalniającego, sprawdzony przez saperów obu stron. Przedstawiciel Anzatów, z dystynkcjami brygadiera na naramiennikach, doszedł pierwszy i czekał.


– Feldmarszałku - rzucił, skłonił oszczędnie głowę.


– Z kim mam zaszczyt? - spytał kurtuazyjnie Corrinho. Widząc, że Anzat ściąga hełm, zdjął również swój.


– Ze mną, ojcze.


Zaskoczenie było krótkie; szybko stłamsiła je logiczna kalkulacja. Pozwolił sobie na oszczędny uśmiech. Gdzież indziej mógłby być Rodrigo Corrinho?


Popatrzył w twarz syna. Podbródek, nos i usta, niewątpliwie odziedziczone po nim samym. Oczy matki. Czarnej Ines. Pierwsze nitki siwizny w czarnych włosach.


– Myślałem, że legat Oaxaca się pofatyguje. Nieważne. Czego chcecie?


– Ciebie tutaj.


– Jestem – warknął Alejandro niecierpliwie.


– Stajesz się bogiem, ojcze. Trzymasz Rody pod żelaznym butem Legionów. Mógłbyś obwołać się regentem i wszyscy za tobą pójdą - mówił powoli Rodrigo. Hamował gniew. Wszedł do płytkiej wody jeziorka, chlapiąc pancernymi butami. - Jesteś filarem Cesarstwa. Jedynym. Im filar jest potężniejszy, tym bardziej krucha może być konstrukcja nad nim. Jeśli będziesz dalej robił to, co robisz, po twojej śmierci zostanie olbrzymia pustka, która pochłonie Znane Światy.


Odwrócił się nagle do ojca. W głosie zabrzmiała nowa nuta. Groźby.


– Ty nie atakujesz słabszych. Twoi sukcesorzy to zrobią. Setki, tysiące małych wojen. O każdy skrawek ziemi. Legion przeciwko legionowi, planeta przeciw planecie. Wojna, która wyniosła Alvarexa na tron, będzie przy tym jak lokalna awantura.


– Słyszałem te gadki po śmierci cesarza – parsknął Alejandro. - Żołnierze gardłowali, żebym sam ogłosił się cesarzem. Zdziesiątkowałem brygadę, z której wyszedł pomysł – dodał z dumą.


Rodrigo Corrinho odpiął od zbroi sporą metalową kulę. Niedbale rzucił ją w kierunku emitera. Doturlała się tuż do jego obudowy - cóż, Rodrigo od dziecka był świetny w bolas.


Mięśnie feldmarszałka stężały do skoku, ale rozluźnił się. Rozpoznał zakrzywiacz tachionowy. Urządzenie manipulowało czasem w obrębie pola. Wiedział, że jeśli Rodrigo go uruchomi, na zewnątrz minie kilka dni zanim którykolwiek z nich dojdzie do granicy bąbla. O ile nie kilka lat. Raczej ciekawostka niż broń. Bardzo kosztowna ciekawostka. I łatwa do zniszczenia.


– Co to wam da? - parsknął pogardliwie Alejandro. – Każdy z moich legatów wie, co ma robić, gdyby mnie zabrakło.


– Jednak lepiej będzie, żebyś stąd nie wyszedł za szybko. Dzisiaj złamiemy filar i umrze twoja legenda. A Oaxaca zgodził się, bym tu był. Żebym mógł zobaczyć strach w twoich oczach, gdy to nastąpi.


Feldmarszałek wszedł do wody, stanął naprzeciwko rozmówcy.


– Anzaci mają skłonność do buńczucznych deklaracji.


– „Mają”, powiedziałeś. Nie „mamy”. Nie czujesz się jednym z nas. Patrz zatem!


Alejandro poczuł drżenie ziemi. Spojrzał niespokojnie. Zapomniane dawno uczucie ścisnęło mu żołądek żelazną pięścią. Strach.


Za jego plecami zielone wzgórza rozwarły swe wnętrze. Gigantyczna rozpadlina pochłaniała tysiące ludzi. Jego ludzi. Wiedział już, że Rodrigo musiał uruchomić zakrzywiacz, czas na zewnątrz przyspieszył, zagłada cesarskich legionów następowała szybko. Za szybko.


– Nie uderzyło cię, że mogliśmy wybrać korzystniejszy teren do bitwy? - zapytał syn. Z trudem hamował satysfakcję. - Półtora roku temu zakopaliśmy tu szesnaście małych bomb atomowych. Po dwie kilotony. Dokładnie nad uskokiem tektonicznym. Dzięki działaniu waszych pól nie wywaliły wszystkiego w powietrze. Tylko rozerwały ziemię.


– Zakładnicy…


– Dwudziestu synów najszlachetniejszych rodów anzackich. – Rodrigo wyprostował się dumnie. – Zapomniałeś o naszej skłonności do poświęcenia. Za dwudziestu straciłeś sto tysięcy.


Alejandro ryknął gniewnie i uderzył. Długi brzeszczot, cienki jak kartka papieru i ostrzejszy od brzytwy, przebił płytę z ceramicznego spieku, siedemnaście warstw węglowego splotu i ciało syna.


Rodrigo ustał na nogach. Krew pociekła mu z ust.


– A wiesz, dlaczego tu? Matka uwielbiała to miejsce. I tu spaliliśmy… - zakaszlał – jej ciało, gdy umarła. Ale skąd miałbyś o tym wiedzieć? Nie było cię.


Wyprostował prawą rękę. Świsnął pistolet strzałkowy. Alejandro poczuł zimno pełznące po szyi. Przekręcił ostrze, pękło ze szklistym brzękiem.


– Mimo wszystko… nie powinieneś oglądać… swojego upadku. – Rodrigo zakaszlał, na ustach wykwitły czerwone bańki. – Bo Oaxaca… chciał cię wypuścić... oddać Cesarzowi.


A następca Alvarexa wolał wyrzucać zużyte narzędzia niż naprawiać, przypomniał sobie Alejandro.


– Może zdążysz do krawędzi pola… - podjął po chwili syn, powstrzymując kolejny atak kaszlu. – Albo zniszczysz zakrzywiacz… Może cię odratują... ale minie wiele lat, nastawiłem na maksimum… Bo wiesz… pomyślałem sobie… że może posiedzisz chwilę ze mną.


– Myślę – zaczął Alejandro z pewnym trudem; trucizna już paraliżowała policzek i usta. - Myślę, że chwilę tu zostanę.


– Dziękuję. Miguel pozdrawia… - Rodrigo wypluł krwawą pianę. - Nie ma go tu. Bawi twoje… wnuki. Masz dwójkę, wiesz?



Okrągłe jeziorko lśniło wśród zielonych wzgórz jak turkusowe oko. W płytkiej wodzie przy brzegu klęczało dwóch ludzi w zbrojach wspomaganych - złotej i szarej. Ze zwieszonymi głowami, jakby przeglądali się w lustrzanej powierzchni. Wokół ziemia pożerała tysiące, Anzaci i Orsayowie wyrzynali niedobitków, ostrza spływały krwią, cudem ocalały Szósty Legion wyrąbywał sobie drogę odwrotu.


Tylko pod niedostępnym bąblem pola nic nie mąciło spokoju tych dwóch. Jakby mieli tak spoczywać tysiąc lat.



#############################################


Oto drugi Półfinał Turnieju o Puchar Administratora WeryfikatoriuM 2018 :arrow: Oceniamy!



Awatar użytkownika
Eldil
Dusza pisarza
Posty: 537
Rejestracja: śr 15 mar 2017, 20:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Eldil » śr 01 sie 2018, 12:55

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 4
Uzasadnienie:

Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 4
Uzasadnienie:

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 4
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Ekstra punkt! dla: J
Za:

Suma.
Tekst E: 24
Podsumowanie:
Tekst J: 24
Podsumowanie: Byłoby zwycięstwo J, ale choć zapowiadał ciekawą historię, zrobił się nieczytelny. Remis więc.


System crash down. Out of order.

System crash down. Out of order.


Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Kruger » pt 03 sie 2018, 13:15

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 4

Tekst J: 5


Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 5

Tekst J: 4


Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 4

Tekst J: 5


Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 5

Tekst J: 5


Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 4

Tekst J: 5


Ekstra punkt! dla: J


Suma.
Tekst E: 22

Tekst J: 25



Awatar użytkownika
P.Yonk
WModerator
WModerator
Posty: 909
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: cukry.ozdobne.występy
Płeć: Mężczyzna

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: P.Yonk » pt 03 sie 2018, 17:04

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 4
Uzasadnienie: Dobry pomysł. Naprawa osobowości chirurgicznym zabiegiem - pomysł przedni, wydaje się jakby niemal już osiągalny :P
Tekst J: 5
Uzasadnienie: Smaczniejszy pomysł...

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 5
Uzasadnienie: Temat zrealizowany konsekwentnie, czytelnie, interesująco.
Tekst J: 5
Uzasadnienie: Realizacja świetna, czytelna mimo odjechanej w stylu Herbertowej Diuny.

Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 4
Tekst J: 4
Uzasadnienie: Drobiazgi

Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 5
Uzasadnienie: Dla mnie bardzo dobry
Tekst J: 5
Uzasadnienie: Dla mnie bardzo dobry

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 4
Uzasadnienie: SF, a jakby tuż za rogiem.
Tekst J: 5
Uzasadnienie: Urzekła mnie historia. Szkoda, że nie udało się wyleczyć narcyza. Być może tamten świat został uleczony przez wycięcie nowotworu.

Ekstra punkt! dla: J
Za: Za prywatne skojarzenia z Wszechświatem Diuny.

Suma.
Tekst E: 22
Tekst J: 25

Podsumowanie: Jakże pojemne jest SF. Ocena moja jest bardzo subiektywna niestety. Oceniam wyłącznie to, jak tekst mnie wciągnął, dał do myślenia, albo zabawiał. Tekst J przywołał miłe skojarzenie, stąd moja głównie subiektywna ocena. Przykro mi autorzy, że nie mam bardziej merytorycznych argumentów. Być może nie potrafię tylko ładnie ubrać w słowa, ale czyż końcowy efekt w postaci emocjonalnego zaangażowania nie jest już ważnym argumentem? To jest właśnie to co tekst powinien wywołać w czytelniku. A tutaj więcej podarował mi autor JMisieq79

Dziękuję za poczęstunek obojgu autorom.


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"All the signs show that I'll move somewhere soon. I don't know where, but the sky will be blue, and too bright the Sun."
"Jem kamienie. Mają smak zębów."

Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3469
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Godhand » sob 04 sie 2018, 10:34

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 3
Uzasadnienie: Nie tym razem niestety.
Tekst J: 5
Uzasadnienie: Ładnie.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 3
Uzasadnienie: Moim zdaniem wysilona.
Tekst J: 5
Uzasadnienie: Bardzo sprawnie. Za pokazanie swojej wersji Dalego w finale - dodatkowe punkty i uznanie.

Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 4
Uzasadnienie: Stołów nie robi się z pleksiglasu, ten materiał zarysowuje się prawie od patrzenia, po kilku dniach używania taki stół byłby do wyrzucenia. Patrząc na ewolucję technologiczną (i związane z nią nazewnictwo) można z dużą pewnością założyć, że po roku 2105 nie będzie się już używać słowa "smartfon".
Tekst J: 5
Uzasadnienie: Nie zauważono.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 4
Uzasadnienie: Dobry.
Tekst J: 4
Uzasadnienie: Dobry.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 3
Uzasadnienie: Ten tekst zupełnie do mnie nie trafił. Rozmyła się gdzieś jego wymowa, sens. Najatrakcyjniejszym elementem są nawiązania Jarońskiej do Huberovej i problem ich obu, co niestety ma nikły wpływ na fabułę tekstu.
Tekst J: 4
Uzasadnienie: Dobry tekst, zmierzający konsekwentnie ku scenie finalnej, którą, mam wrażenie, Autor wymyślił na początku. Ładna ta scena, zagrana ciszą i bezpośrednio nawiązująca do obrazu.

Ekstra punkt! dla: J
Za: Końcówkę.

Suma.
Tekst E: 17
Podsumowanie:
Tekst J: 24
Podsumowanie:


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Sarah
Poetyfikator
Poetyfikator
Posty: 1996
Rejestracja: pt 14 lip 2017, 18:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Sarah » sob 04 sie 2018, 12:11

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 5
Tekst J: 5

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 4
Tekst J: 4

Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 5
Tekst J: 5


Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 5
Tekst J: 5


Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 5
Tekst J: 4


Ekstra punkt! dla:
Za: brak

Suma.
Tekst E: 24
Tekst J: 23
Podsumowanie: Trochę lepiej czytało mi się tekst E, więc wygrywa jednym punktem


Nie jestem w wieku, w którym nieświadomie popełnia się głupstwa.W moim wieku głupstwa popełnia się planowo i z dziką przyjemnością.

Brniesz w mgłę, a pod stopami bagno, uważaj - R.Pawlak 28.02.2018

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4269
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Rubia » ndz 05 sie 2018, 10:10

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 4
Tekst J: 5

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 3
Tekst J: 5

Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 5
Tekst J: 5

Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 4
Tekst J: 5

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 3
Tekst J: 5

Ekstra punkt! dla: J
Za: malarskość

Suma.
Tekst E: 19
Tekst J: 26

Tekst E jest dla mnie opowiadaniem zmarnowanych szans. Bardzo dobry punkt wyjścia, a w realizacji nie wybrzmiało nic. Nawet taki zwykły, potocznie rozumiany narcyzm, nie mówiąc już o jakichkolwiek skojarzeniach z mitologią czy obrazem Dalego.
A u J te związki widać. Swobodnie, jakby od niechcenia wplecione w tekst. I taki sugestywny obraz pozostaje na zakończenie, ci dwaj wojownicy w zbrojach złotej i szarej, klęczący w płytkiej wodzie... Przez wieczność? Czysty surrealizm :D


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
gebilis
Umysł pisarza
Posty: 983
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 15:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: gebilis » ndz 05 sie 2018, 13:39

Tekst E
1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność jest sf, ale jakieś sztuczne, schematyczne.Ani to odkrywcze ani wciągające 2
2. Realizacja tematu warunki spełnione, jest słowo "narcyz", tylko co dalej? 3
3. Błędy nie rzuciły się w oczy, szukac mi sę nie chce 5
4. Warsztat poprawny, nie ma za bardzo czego się czepnąć 5
5. Subiektywne wrażenia nudne, choc zapis poprawny 3
i ewentualnie 1 punktu dla wybranego tekstu jako:
6. Ekstra punkt!  0

Suma: 18

Tekst J
1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność powtarzalne aż do znudzenia 2
2. Realizacja tematu (wypełnienie warunków pojedynku) 4
3. Błędy 5
4. Warsztat poprawny, ale nie wybitny 4
5. Subiektywne wrażenia/brak wrazeń po przeczytaniu 3
i ewentualnie 1 punktu dla wybranego tekstu jako:
6. Ekstra punkt! (niezależnie od powyższych ocen przyznaj 1 dodatkowy punkt - za element, który Cię urzekł/Twojemu zwycięzcy - albo nie przyznawaj nikomu; nie można dać każdemu po jednym) 00

Suma: 17


Jak wydam, to rzecz będzie dobra . H. Sienkiewicz

Awatar użytkownika
Isabel
Dusza pisarza
Posty: 419
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Isabel » ndz 05 sie 2018, 15:16

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 4
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 3
Uzasadnienie:
Tekst J: 4
Uzasadnienie:

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 3
Uzasadnienie:
Tekst J: 4
Uzasadnienie:

Ekstra punkt! dla: J
Za: nastrój i zakończenie

Suma.
Tekst E: 20
Podsumowanie: Tekst trochę chaotyczny, Narcyz i przemiana podane za bardzo wprost. I, jak na mój gust, za dużo rzeczy podanych jako opowiedziane w dialogu...
Tekst J: 24
Podsumowanie: Podoba mi się realizacja tematu: nie podana łopatologicznie, ale jednocześnie wystarczająco wyraźnie i czytelnie. Końcówka dość poruszająca.


Dobra architektura nie ma narodowości.
s

Awatar użytkownika
Romecki
Pisarz
Pisarz
Posty: 4346
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Romecki » ndz 05 sie 2018, 17:45

Faraon pisze:Source of the post Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 4
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 4
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 4
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Ekstra punkt! dla: J
Za: o wojnie pisać trzeba umieć, a autor umie.

Suma.
Tekst E: 22
Podsumowanie:
Tekst J: 26
Podsumowanie:

Share on Facebook
Share on Twitter
Share on Google+



FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
Margot
Kmiotek
Posty: 8
Rejestracja: śr 16 lip 2008, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Margot » ndz 05 sie 2018, 20:00

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 4
Tekst J: 4

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 4
Tekst J: 3


Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 5
Tekst J: 4

Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 4
Tekst J: 4
Uzasadnienie:

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 4
Tekst J: 4

Ekstra punkt! dla: E

Suma.
Tekst E: 22

Tekst J: 19


"Nie każda szara masa ma coś wspólnego z mózgiem" Lec

Awatar użytkownika
Aktegev
Dusza pisarza
Posty: 583
Rejestracja: pn 06 gru 2010, 21:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: Aktegev » ndz 05 sie 2018, 20:28

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 5
Tekst J: 4

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 5
Tekst J: 5

Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 5
Tekst J: 5

Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 5
Tekst J: 5

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 4
Tekst J: 4

Uzasadnienie:

Tu podobnie, oba teksty są warsztatowo dobre, jednak subiektywnie pozostał pewien delikatny niedosyt.
Tekst E: Na plusie kameralny charakter tekstu i podjęcie się spekulacji na temat konkretnej dziedziny badań. Nie jestem w stanie w tej chwili zweryfikować, na ile to możliwe, lub czy obecnie prowadzone są badania podążające w takim kierunku, jednak to również plus tekstu, że stworzył silną iluzję prawdopodobieństwa. Minusem jest tak otwarte mówienie o narcyzie. A delikatny niedosyt mam w zakończeniu – jest logiczne i konsekwentne, jednak trochę pozbawione emocji.
Tekst J: Tu dla odmiany zakończenie nadrabia niedosyt wywołany zbyt małą ilością science w fiction (lub jego ogólnością). To znaczy, są rekwizyty, ale gdyby pójść za myślą: „Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii” i wymienić je na magię właśnie, z wymowy tekstu nic by nie ubyło.

Ekstra punkt! Tekst J, za zakończenie, które zwyczajnie wywołało więcej emocji.

Suma:

Tekst E: 24
Tekst J: 24


"Kiedy autor powiada, że pracował w porywie natchnienia, kłamie." Umberto Eco

Miłek z Czarnego Lasu /film/

Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: ancepa » ndz 05 sie 2018, 22:20

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E:5
Tekst J:5

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E:4
Tekst J:3

Kategoria 3. Błędy
Tekst E:5
Tekst J:5

Kategoria 4. Warsztat
Tekst E:5
Tekst J:5

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E:3
Tekst J:4


Ekstra punkt! dla: nikogo

Suma.
Tekst E:22
Tekst J:22



Awatar użytkownika
BorsukRaPa
Szkolny pisarzyna
Posty: 28
Rejestracja: czw 10 lis 2011, 02:18
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Mężczyzna

Bitwa nr 18: E v J

Postautor: BorsukRaPa » ndz 05 sie 2018, 23:23

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 3
Uzasadnienie:

Kategoria 3. Błędy
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 4. Warsztat
Tekst E: 5
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst E: 3
Uzasadnienie:
Tekst J: 5
Uzasadnienie:

Ekstra punkt! dla: nd
Za: nd

Suma.
Tekst E: 23
Podsumowanie:
Tekst J: 23
Podsumowanie:




Wróć do „Rozegrane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości