Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

'ubrana w kwieciste słowa', science fiction.

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Wik
Kmiotek
Posty: 8
Rejestracja: pt 22 lut 2008, 21:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

'ubrana w kwieciste słowa', science fiction.

Postautor: Wik » pt 22 lut 2008, 21:55

w bezkresnej otchłani turkusowej wody,

tam gdzie dzień równa się z nocą,

tam gdzie słońca nie przykrywają chmury,

tam gdzie ziarenka różowego piasku delikatnie dotykają subtelnej stopy,

tam gdzie twoje usta smakują nader słodko,

tam gdzie zdarzył się najpiękniejszy z cudów -

cud poczęcia.

tam czekam na ciebie ja.



- bo widzisz mamo, tam nie było mężczyzny. ni stąd ni zowąd pojawiła się ogromna ilość blasku bijącego wprost z serca tej pozaziemskiej mocy. - wypowiadałam każde słowo z przejęciem, jakbym chciała odtworzyć zaistniałe zdarzenie.

- Melodia, co ty pleciesz? od dzieciństwa wierzyłaś w te swoje wróżki. zamiast uczyć się na matematykę, wolałaś uciekać w sekretne miejsca, dla których traciłaś głowę. dziwię się, że nie zostałaś psychiatrą; nadawałabyś się z tymi wariatami ojca!

- mamo, jak możesz? próbuję wytłumaczyć ci jak zaszłam w ciążę. - widząc jej chwilowe zwątpienie w idealność życia, rzuciłam się na łóżko, złapałam za kształtny brzuch i przymknęłam oczy. - będzie miała śliczne blond włoski i spojrzenie Cassidy... - zaśmiałam się ironicznie, nawijając włosy na palec.

- Melodia, dosyć tego! chcesz mi wmówić, że masz dziecko z Cassidy? to jest kobieta, a my póki co mieszkamy w normalnym świecie - gorączkowała się pani Calie. nic dziwnego - córka wariatka, mąż pracujący w psychiatryku i życie usłane tajemnicami.


jeśli zwątpisz choć raz,

to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę,

powrotów nie będzie.

Awatar użytkownika
SkySlayer
Łowca Baboli
Posty: 786
Rejestracja: sob 15 gru 2007, 17:07
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Głogów
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: SkySlayer » pt 22 lut 2008, 22:02

Nie mam pojęcia, co powiedzieć (napisać).

Ten tekst jest krótki i z mojego punktu widzenia niezrozumiały. Przeczytałem trzy razy i dalej nie wiem o czym to jest i jaki ma związek z science-fiction.

:?: <------------



Awatar użytkownika
Wik
Kmiotek
Posty: 8
Rejestracja: pt 22 lut 2008, 21:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Wik » pt 22 lut 2008, 22:06

mam kilka dalszych części, to dopiero pierwsza.


jeśli zwątpisz choć raz,

to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę,

powrotów nie będzie.

Awatar użytkownika
SkySlayer
Łowca Baboli
Posty: 786
Rejestracja: sob 15 gru 2007, 17:07
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Głogów
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: SkySlayer » pt 22 lut 2008, 22:35

a więc pokaż to w większym i spójniejszym kawałku, bo owa pierwsza część nic mi nie "powiedziała do ucha" :wink:



Awatar użytkownika
Wik
Kmiotek
Posty: 8
Rejestracja: pt 22 lut 2008, 21:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Wik » pt 22 lut 2008, 22:41

wedle życzenia.



na tle błękitnego nieba latały świetliki, które tworzyły romantyczny nastrój.

od przejrzystej wody w jeziorze odbijał się blask Księżyca, który świecił dla każdej pary z osobna.

usiedli na pieniach, korzeniach, kocykach i trawie.

swoje wzroki wtopili w spadające gwiazdy.

- patrz, ta jest twoja! - jakaś zwariowana szesnastolatka wykrzyczała do Feliksa.

spojrzał na nią z nutą pożądania, nagle jego zainteresowanie przypadło seledynowej syrenie leżącej na podmokłej skale.

twarz Rapsodii została udekorowana rumieńcami, zwinnie zsunęła się z kamienia i wpadła do wody, by pogrążyć się w jej otchłani, a potem zajrzeć do wodnego raju.

unosił się zapach natury, rześkiego powietrza i kobiecych perfum.

wszystko tętniło życiem, sprawiało wrażenie sceny z filmu, gdzie główną rolę grała Jennifer Lopez.

ja, z kieliszkiem winogronowego soku, oparłam się o palmę i westchnęłam.

nogę podciągnęłam do klatki piersiowej, ukazując swoje wdzięki.

byłam tylko obserwatorem, chciałam cieszyć się szczęściem innych, bowiem sama nie potrafiłam go sobie stworzyć.

chcę kupić miłość,

taką perfekcyjną w każdym szczególe.

zapłacę majątek za kochającego księcia

z dłońmi delikatnymi jak Calineczka siedząca na mym parapecie,

z głosem jak Musique,

z oczami jak mleczna czekolada

i tak właśnie smakującym ciałem podczas wspólnych chwil na werandzie.



zdążyłam skończyć śpiewać, kiedy przede mną stanął mężczyzna.

- o święta Hado, moje słowa usłyszał sam Amor! - odruchowo dotknęłam bladych policzków. - a ty kto? - zapytałam zalotnie, czarując go turkusowym spojrzeniem.









- chyba nie chcesz, żebym się przedstawił? - otworzyłam szeroko buzię ze zdziwienia. co on sobie wyobraża? widzę go pierwszy raz. pomińmy, że wygląda jak realna wersja moich myśli, pojawił się znikąd i ma seksowny głos - pomyślałam. tupnęłam pantofelkiem o ziemię, zapominając, że to nie marmurowe płytki.

- ale ja cię nie widzę pierwszy raz, Melodio - urwał.

- dosyć tego! skąd znasz moje imię? czytasz mi w myślach?! skąd masz tą moc?

- wybacz, wskazówki zegara wzajemnie się gonią. pamiętaj, ono tam jest on siedmiu miesięcy... - odpowiedziało mi echo. nieznajomy zniknął, pozostawiając po sobie jedynie zapach lilii. opadłam na kamień, skryłam twarz w dłoniach i tchnęłam życie w moje łzy, mozolnie spływające po bladych policzkach.



wróciłam do domu, w którym czekała na mnie matka zalana łzami.

wspięłam się po białych schodach i bez żadnych emocji wyciągnęłam różdżkę. z przymkniętymi powiekami wypowiedziałam:

no tears!

nie spojrzałam nawet na rezultat swoich czarów. beznamiętnie opadłam na łóżko i patrzyłam w sufit. czułam jak wypełnia mnie pustka. słowa wypowiedziane przez tego mężczyznę wciąż do mnie wracały.

- nie szukaj odpowiedzi, pozwól by los zaistniał w twoim życiu spełniając rolę donosiciela zaskakujących zjawisk, których wyczekujesz, lecz masz je na wyciągnięcie ręki. życie nie może polegać na truizmach - wyśpiewała Caline swoim melodyjnym głosikiem. maleńką rączką pokiwała w moją stronę, ułożyła się w orzechowej skorupce, przykryła lnianą kołderką swoje ciało i odpłynęła do krainy Kapadocji - czarodziejki zwiastującej nadchodzący sen.









życie to złudzenie, w którym jedynym faktem są absurdy.

życie to bogactwo, którego wartość znają tylko optymiści.

życie to dar, na który każdy zasługuje tylko raz.

życie to lot, w którym lądowanie zależy od startu.

życie to książka, której autorem jest los.

życie to dramat, w którym łzy potrafią mieszać się ze śmiechem.

życie to podróż; nikt nie zna przebiegu tej wycieczki.

życie to film, którego kadry zapisane są w nieosiągalnej dla nas przestrzeni.

życie to smutek, który w długie, zimowe wieczory nawiedza nas swoim jestestwem.

życie to ocean, którego zasoby czerpiemy z przyjemności.

życie to najsłodszy owoc, którego miąższ spijamy w chwilach odniesienia sukcesu.

życie to sen, z którego gwałtowanie budzi nas śmierć.

życie to przyjaciel, który jest przy tobie od pierwszego bicia serca.

życie to piosenka, której cudowne dźwięki rozpieszczają nasz słuch.

życie to lekcja, z której wynosimy doświadczenie.

życie to chwila, dla której warto istnieć.



{...}

życie kocha ludzi,

ale czy ludzie kochają życie?





zmierzają się z katastrofami naturalnymi,

chronią swoją planetę,

rozbijają atomy,

zestrzeliwują satelity,

wywołują duchy,

szukają śladów z przeszłości pod ziemią,

walczą z terrorystami,

rodzą dzieci,

dokonują aborcji,

giną za ojczyznę,

stoją na Księżycu,

pokonują nowotwory,

a wstydzą się powiedzieć dwa słowa -

'kocham cię'?



moje, a inspiracja zaczerpnięta z twórczości Matki Teresy z Kalkuty.


jeśli zwątpisz choć raz,

to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę,

powrotów nie będzie.

Awatar użytkownika
Wik
Kmiotek
Posty: 8
Rejestracja: pt 22 lut 2008, 21:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Wik » ndz 24 lut 2008, 16:27

w delikatne dłonie

pochwyciłam

błyszczącą różdżkę



w jednej chwili

powstała moja idealna miłostka



stereotypy pokonane magią

miłość naprawdę wymaga cudów







przybrana codziennością

okolona miłością

wbrew wszystkiemu







czekał na mnie pod balkonem. w jego hebanowe włosy wiał wiatr, wzbudzający grozę. zwilżał suche usta językiem, który raz po raz wychodził i po chwili się chował. obserwował mnie, jak uparcie pokonują lęk wysokości.

- kocham cię!

- wariacie, wiesz, to nie jest odpowiedni moment. zaraz spadnę z kilku metrów, przybiegnie moja matka, albo ktoś nas zobaczy, i nasze fantazje się skończą. - wyrecytowałam z pamięci myśli sprzed kilku godzin.

roześmiawszy się w głos, podziwiał moje napięte mięśnie całego ciała. podniecała go myśl, iż ryzykuję dla niego wszystkim, nawet wizerunkiem wiecznej dziewicy. rozłożył ręce, jakby chciał mnie złapać. myślał, że skoczę prosto w jego bezpieczne ramiona. zamknął oczy, a kiedy je otworzył, stałam już przy nim. z tajemniczym uśmiechem powiedziałam 'oto jestem'. oszczędził sobie pytań, przyciągnął moją wyciągniętą dłoń w jego kierunku i obdarował namiętnym pocałunkiem w szyje. szkarłatna sukienka podniosła się do góry, uwidaczniając mój krągły brzuch.

gwałtownie przerwał sprawianie mi przyjemności.

- słyszałem o plotkach na temat twojej ciąży.

- to nie jedyne oszczerstwo na mój temat - odpowiedziałam, przygryzając wargi. co miałam mu mówić? znam go od niedawna. to, że urywam się w nocy z domu, nie oznacza, że mogę mu ufać bezgranicznie.



nie znam nawet twojego imienia

miałeś być snem

- jesteś pragnieniem









mogę prosić o jakieś komentarze? ;]


jeśli zwątpisz choć raz,

to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę,

powrotów nie będzie.

Awatar użytkownika
Lan
Imperator
Imperator
Posty: 2867
Rejestracja: ndz 26 lut 2006, 11:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Lan » wt 26 lut 2008, 09:30

zacznę od tego, że twój tekst jest niezrozumiały. Skaczesz po jakiś scenkach, przeplatając je czymś w rodzaju wierszy (choć chyba trafniej byłoby powiedzieć, że to wiersze przeplatane są wstawkami prozaicznymi). Moim zdaniem trudno nazwać to opowiadaniem.

Jeśli chodzi o styl - cóż mnie jakoś nie zachwyca. Uderza infantylnością. Miejscami za bardzo "kombinujesz".

Nie wiem, skąd ci przyszło do głowy, że w języku polskim nie stawia się dużych liter na początku zdania - jest to błąd.

Dialogi sztuczne. Pomysł - trudno ocenić. Poza tym przypisałaś tekst do SF, ja - przynajmniej na razie - widzę tu raczej elementy fantasy. Sporo błędów - głównie interpunkcyjnych.



usiedli na pieniach, korzeniach, kocykach i trawie.


na pniach.



swoje wzroki wtopili w spadające gwiazdy


spojrzenia. poza tym raczej nie wtopili



pozdrawiam


"Rada dla pisarzy: w pewnej chwili trzeba przestać pisać. Nawet przed zaczęciem".

"Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu".

- Nieśmiertelny S.J. Lec

Awatar użytkownika
Eitai Coro
Dusza pisarza
Posty: 648
Rejestracja: wt 14 sie 2007, 09:21
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Niedaleko zamku.
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Eitai Coro » wt 26 lut 2008, 10:03

obserwował mnie, jak uparcie pokonują lęk wysokości.




Chyba "pokonuję", bo mowa o strachu bohaterki, tak?



- bo widzisz mamo, tam nie było mężczyzny. ni stąd ni zowąd




Przecinek po "widzisz", "stąd".



moje, a inspiracja zaczerpnięta z twórczości Matki Teresy z Kalkuty.




To Ty dajesz nam swoje wiersze i "opowiadanie" (jeśli tak, to plączesz działy), czy to oderwany komentarz Twojej bohaterki do "jej twórczości"(rozumiesz, o co mi chodzi? Takie to dziwne, niedopasowane, jeśli chcesz mówić o źródłach inspiracji, mówisz o tym przed rozpoczęciem opowiadania albo po jego zakończeniu)?



Te różdżki... Trochę jak Harry Potter (bez urazy). Nie bardzo.



I, zamiast 'kocham cię', "Kocham cię". Piszesz opowiadanie w języku polskim.



Co do reszty... Wszystko powiedziała Lan, mnie także bardzo mnie irytowały te nieszczęsne małe litery i błędy związane z dziwnymi sforułowaniami.



Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Obywatelka AM
Umysł pisarza
Posty: 850
Rejestracja: pt 05 sty 2007, 20:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Obywatelka AM » wt 26 lut 2008, 13:50

życie to ocean, którego zasoby czerpiemy z przyjemności.


To znaczy?



w jego hebanowe włosy wiał wiatr, wzbudzający grozę.


Dla mnie zabrzmiało to komicznie. Na początku to koślawe określenie "we włosy wiał wiatr" (w nic innego nie wiał? Tylko we włosy?), a potem jeszcze ta "groza" (bo to niezwykle przerażające, jak tak wiatr wieje we włosy) i wyszedł efekt odwrotny od zamierzonego.



W jakich jednostkach liczy się blask? No bo skoro była ich "ogromna ilość"...



A doświadczenie się raczej zdobywa, a wynosi się na przykład naukę. "Wynieść doświadczenie" nie brzmi najlepiej.



Zaklęcia po angielsku? Niezbyt pasuje do ogólnego konceptu świata.



Czemu bohaterka mówi o swojej mamie "pani Calie"?





Mam wrażenie, że próbujesz zamotać na siłę. Oczywiście rozumiem, że może być to celowe, a nawet czasem może przynieść pozytywne efekty, spodobać się czytelnikowi, itd. Ale jeśli towarzyszy temu odpowiednio wyrobiony styl. Twojemu niestety jeszcze wiele brakuje. Jest prosty. I nie chodzi mi o stopień zagmatwania zdań czy coś takiego, lecz o słowa, ciekawe opisywanie nawet prostych sytuacji i tworzenie klimatu. To, że napiszesz: "na tle błękitnego nieba latały świetliki, które tworzyły romantyczny nastrój. " wcale nie oznacza, że ów nastrój w opowieści się pojawi. Albo po napisaniu, że coś "wzbudzało grozę" czytający wcale tej grozy nie odczuje. Sztuką jest takie opisanie sytuacji, by czytelnik - nawet jeśli słowa "romantycznie" czy "groza" w ogóle się nie pojawią - tak się właśnie poczuł.



Jak na moje oko przed Tobą jeszcze wiele pracy. Radzę najpierw podszkolić styl. Na razie z Twojego opowiadania nie czerpałam praktycznie żadnej przyjemności i nieco zmuszałam się, by przeczytać do końca.



Aha, i pisanie wielkich liter nie boli, naprawdę.



Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2443
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: ravva » śr 27 lut 2008, 21:35

życie to złudzenie, w którym jedynym faktem są absurdy.

życie to bogactwo, którego wartość znają tylko optymiści.

życie to dar, na który każdy zasługuje tylko raz.

życie to lot, w którym lądowanie zależy od startu.

życie to książka, której autorem jest los.

życie to dramat, w którym łzy potrafią mieszać się ze śmiechem.

życie to podróż; nikt nie zna przebiegu tej wycieczki.
yyy?

może to jest jakiś art nowoczesny, na którym sie nie znam, ale jak dla mnie powinieneś sie, drogi autorze/autorko zając pisaniem poezji, bo ewidentnie masz jakoweś w tym kierunku implikacje(jak tak piszesz, to pisz poezje).

inklinacje.

zboczenie.

ciągoty.

zwij to jak chcesz.



proza, przynajmniej taka, która byłaby dla mnie strawna, musi mieć sensownie ułożone zdania, tworzyć obazy jakies, poruszać wyobraźnię, a nie pakowac czytelnika w copy-paste równowazników zdań.


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości