Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

[ZAKOŃCZONA] Czarna Emma vs Raptor

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4929
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[ZAKOŃCZONA] Czarna Emma vs Raptor

Postautor: ithi » pn 25 wrz 2017, 20:11

Temat: Najlepszy pisarz na świecie

Gatunek: dowolny
Limit znaków: ok. 8 000

Czas: 28 października 2017

Użytkownicy mogą przyznawać opowiadaniom punkty wg schematu:

Pomysł - max 20 punktów.
Styl - max 20 punktów.
Realizacja tematu - max 10 punktów.
Schematyczność - max 10 punktów. (im więcej punktów, tym mniejsze chodzenie utartymi ścieżkami)
Błędy - max 20 punktów. (ort, gram, styl oraz językowe; im więcej punktów, tym mniej błędów)
Ogólnie - max 20 punktów. (wrażenia ogólne, przesłanie, wartości, itp.)
Ocena końcowa - zsumowane punkty

Oceniać można przez tydzień od wstawienia, tak więc w tym przypadku ostateczny termin wystawienia oceny to 4.11.2017
Po tym czasie temat zostanie zamknięty, a punkty podliczone.


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4929
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[28 października 2017] Czarna Emma vs Raptor

Postautor: ithi » sob 28 paź 2017, 22:56

Tekst I

Najlepszy pisarz na świecie

Poniedziałek. Nienawidzę poniedziałków. Zresztą, po jakiejkolwiek przerwie jest cholernie ciężko wrócić do tego szamba. Sam dzień tygodnia przecież nic nikomu winien nie jest. Ale dość pieprzenia.

Przyszedłem na drugą zmianę. Na widły, jak zwykło się w naszej stodole mówić na wejście główne. Gwoli wyjaśnienia: stodoła to Ritz przy parku, a widły to pozycja: boja, odźwiernego bądź parkingowego. Ja byłem tym ostatnim. Mówiliśmy na to stodoła, bo przyjeżdżało tu pełno wieśniaków. Gwiazdki, przedsiębiorcy, politycy, dzieci bogatych rodziców… Każdy, kto był w stanie sypnąć tysiąc dolców za noc. A ta praca drażniła mnie głównie przez to, że musiałem wchodzić im w dupę, nim jeszcze nie wyjechali zza zakrętu. Hotel miał swoje standardy. I chociaż potrafiłem bezbłędnie zachować pozory, to aż gotowało się we mnie na widok kolejnego bufona, uważającego się za pępek świata. Podobno w weekend było ciekawiej, napiwki często przebijały wypłatę. Wtedy jednak zmiany mieli tylko zasłużeni pracownicy. Dla takich jak ja, bez protekcji, przypadają poniedziałki.

Ten był wyjątkowy. Po pierwsze drzwi stodoły niemal się nie zamykały, a na podjeździe prawie same Bentleye i Rolls-Royce. Ledwo nadążałem z robotą. W końcu pojawił się John, wice-kierownik. Wcześniej spotkałem się z nim dwa razy: na rozmowie kwalifikacyjnej i podczas szkolenia. Kiedy więc zwrócił się do mnie bezpośrednio, byłem mocno zaskoczony.
- Posłuchaj, Bill – zerknął na moją plakietkę z imieniem. – Jest specjalne życzenie – tak mówiliśmy na kaprysy gości. - Główny gość na dzisiejszym bankiecie jest osobą niesamowicie dyskretną. Wprowadzimy go do budynku od zaplecza. Udasz się tam i upewnisz, że bez problemów dotrze do nas na górę. Powitaj go i zaprowadź do windy. Przechwycimy go na piętrze. To sprawa najwyższej rangi.
- A… - już chciałem o coś zapytać, ale kierownik wszedł mi w słowo.
- Masz tylko to jedno zadanie do wykonania. Nie spieprz tego.
- Rozumiem… - potwierdziłem tyleż zaskoczony, co zszokowany.
Biegnąc na zaplecze zerknąłem na tablicę informacyjną. Wykład prowadzony przez Howarda D. White’a… „TEGO White’a?”. Gość, który ma na koncie dwa Oscary, trzy Pulitzery, pewnie ze dwadzieścia bestsellerów na liście Time’a i całą galerię nagród wszelakiej maści za scenariusze, powieści, artykuły i inne publikacje. Praktycznie miliarder, chociaż nikt tak naprawdę nie wiedział, ile zarobił na swojej twórczości. Nie muszę chyba opisywać, jak bardzo podziwiałem faceta? Na samą myśl, że będę w jego pobliżu, chciałem kwiczeć ze szczęścia. To była okazja z tych, które trafiają się raz w życiu. Nawet, jak się stoi na widłach w luksusowym hotelu. Przez chwilę byłem wdzięczny losowi, że mnie tu skierował.

Na zapleczu było spokojnie. Byłem praktycznie sam i nie działo się absolutnie nic. Trwało to na tyle długo, że zacząłem się zastanawiać, czy nie nastąpiła zmiana planów. I zapomniano mnie o tym powiadomić. Nie zdziwiłoby mnie to ani trochę. Chodziłem w tę i we tę po parkingu. Zaczął kropić deszcz. Ze dwa razy ktoś zaparkował auto, ale to tylko szoferzy. Miałem serdecznie dość wszystkiego.

W końcu na parking wjechała stara limuzyna mercedesa. Już myślałem, że to mój cel, ale z tyłu nikogo nie było. Za to kierowca zaczął niezdarnie szukać miejsca pomiędzy innymi autami. To cofał, to podjeżdżał. W końcu zaczął energicznie machać w moim kierunku, najwyraźniej abym mu pomógł. Tak też postąpiłem.
- Dzięki, w tym deszczu i ciemności prawie nic nie widać – szofer podziękował wysiadając. Wyglądał jak woźny, który dorabia sobie do etatu w jakimś liceum.
- Spoko, radzę trochę poćwiczyć, bo właściciel raczej nie będzie zadowolony, jak mu pan obijesz ten zabytek. - Starałem się brzmieć naturalnie, ale mogłem nieco kpiąco.
- To S-Klasa. Pierwszy wypust - odpowiedział, jakby mówił o jakimś skarbie. Następnie z kufra wyciągnął pokrowiec na ubranie. - Powinienem się z tym udać na pierwsze piętro.
- Szef przyjechał na to spotkanie z Whitem?
- Tak.
- Już prowadzę – odpowiedziałem ucieszony, ze najwyraźniej jeszcze się nie zaczęło. - O której to się zaczyna? Bo stoję tu już prawie dwie godziny.
- Niedługo. Wielkie gwiazdy lubią, jak się na nie czeka - odpowiedział, podchwytując moją irytację.
- Taa... kto bogatemu zabroni - stwierdziłem.
- Może mu coś wypadło?
- Mnie i tak by nikt nie powiadomił.
- Zamień się z kimś - podpowiedział szofer.
- Pewnie bym mógł, ale szczerze mówiąc podziwiam gościa. Sam trochę piszę, takie hobby. Miałem nadzieję go poznać.
- Aha.
- Może nie wyglądam: w tym śmiesznym uniformie, stojąc całe dnie przed drzwiami i parkując fury bogaczy, ale mam swoje ambicje - otworzyłem drzwi, oglądając się jeszcze na parking, aby upewnić się, że nie przegapię swojego gościa.
- Każdy jakoś zaczynał, ja na przykład byłem szoferem.
- Chyba... - Zatkało mnie. Dopiero teraz, w świetle jarzeniówek i kiedy zdjął czapkę, poznałem, kim był mój szofer. Howard D. White we własnej osobie. "Nosz kurwa..."
- Trzymaj - podał mi kluczyki do mercedesa, kiedy czekaliśmy na windę (moja mina musiała być w tym momencie przekomiczna). - Za dwie godziny przed głównym wejściem. Rozgrzej silnik, to staruszka - dodał z uśmiechem.

Drzwi do winy się zamknęły. Stałem tam jeszcze dłuższą chwilę, aż któryś kelner wykradający się na fajka, nie przywrócił mnie rzeczywistości. Z góry czasem słychać było wybuchy śmiechu i gromkie brawa. Ja na dole stałem i zastanawiałem się, jak mogłem zrobić z siebie takiego idiotę. Znów nienawidziłem tej stodoły, mojej pracy, poniedziałku, deszczu i tego, że nie potrafię jakoś wyjść z tego zaklętego kręgu niepowodzeń. Zostało mi pół godziny. Postanowiłem, że załatwię to jak należy.

Przestało padać, więc szybko przetarłem szmatką całe auto. Następnie zgodnie z życzeniem rozgrzałem silnik. Kiedy podjeżdżałem pod wejście o wyznaczonej godzinie, serce waliło mi jak oszalałe. Nikogo tam jednak nie było. "No tak, głupi ja! Pewnie się spóźni, a ja będę tu stał jak idiota!" - myślałem wściekły. Powinienem pomyśleć, żeby poprosić o jakiś znak kolegę... Już miałem wprowadzić plan w życie, kiedy z wyjścia wyszedł Howard. Zupełnie nie do poznania w szykownym smokingu i z ułożoną fryzurą. Razem z nim był nasz dyrektor, oraz boj ze znajomym pokrowcem na ubrania. Otworzyłem bagażnik i wyszedłem z auta, stając przy drzwiczkach.
- Proszę - powiedziałem oficjalnym tonem. Kątem oka dostrzegłem, że zarówno boj jak i dyrektor patrzą się na mnie w osłupieniu, jakbym zrobił coś niewłaściwego.
- Bill, prawda? - to pan White pytał.
- Zgadza się. Bill Praxton.
- Doskonale - skinął na boja, a ten podał mu książkę. Napisał coś w niej, a następnie wręczył mi. -Jeżeli rzeczywiście masz ambicję, to, kiedy następnym razem się spotkamy, wręczysz mi identyczny podarunek.
White pożegnał wszystkich, po czym wsiadł do auta i odjechał.
Spojrzałem się na dyrektora, ten na mnie. Potem na boja, on na mnie i na dyrektora. Obaj potem na mnie. A ja na nich. Drugi parkingowy stał z boku i tez nie wiedział, o co chodzi.
- Muszę się napić... – Stwierdziłem, ruszając w kierunku hotelowego baru.

Znajomy kelner nalał mi drinka. Byłem w połowie, kiedy obok pojawił się Nick, mój kumpel, kelner.
- Jezu, Bill! Co ty tam nawywijałeś?
- Co? Ja?
- Stary... Nie ogarniesz.
- Ale czego? O czym ty mówisz? – oczekiwałem pilnego wyjaśnienia.
- Obczaj: Goście wkurwieni na tego całego White'a, że spóźniony. Atmosfera na sali ocierająca się o skandal, a były tam same grube ryby. Sam widziałeś, co na parkingu stało. Ledwo nadążałem z drinkami. I w końcu się pojawia gość wieczoru. Podchodzi do mikrofonu jak gdyby nigdy nic i mówi: Przepraszam wszystkich za spóźnienie. Jak to pan parkingowy na dole stwierdził: kto bogatemu zabroni? I wtedy cała sala w śmiech. I dalej: Jak mi poradził, powinienem poćwiczyć jazdę moim zabytkiem, więc znacie już także i powód spóźnienia. Sala znowu wybuchła śmiechem, a całe napięcie momentalnie opadło.
Jednym haustem dopiłem drinka i zamówiłem następnego.
- Potem dodał: Pewnie gdyby mnie poznał od razu, nie zdobyłby się na taką szczerość. Tu było porozumiewawcze mrugnięcie okiem, a następnie:, Ale wtedy nie udałoby mi się tak zgrabnie was przeprosić, oraz przejść od razu do tematu mojego wystąpienia... Czaisz to? - Nick patrzył na mnie w oczekiwaniu, aż coś odpowiem.
- To najdziwniejszy szajs, jaki mnie dotąd spotkał - odparłem. Położyłem książkę na blacie, nosiła tytuł: "Jak? Autobiografia". Odwaga, upór i wiara. - Tak brzmiała oryginalna dedykacja od autora, do której dopisane było ręcznie "+ ambicja”.

Przez chwilę musiałem być najszczęśliwszym dupkiem w mieście.

Tekst II

26 października 2018, Warszawa

Szanowny Panie Redaktorze Naczelny!

Pragnę wyjaśnić, dlaczego wczoraj nie napisałem ani słowa. Miałem temat (sam mi zresztą Pan Redaktor powiedział, o czym mam pisać), termin (do jutra! – podkreślone trzy razy czerwonym ołówkiem), czas: słowem wszystko, co do pracy potrzebne, a jednak ... Kajam się i proszę o wybaczenie, choć wiem, że może być na to za późno i moją rubrykę przejął już ten zezowaty młokos z „Aktualności krajowych”.
Nie, nie piszę tego listu po to, by błagać Pana o litość – na to jestem zwyczajnie za stary i zbyt wiele we mnie głupkowatej dumy, by paść przed Panem na kolana. Niech mnie Pan śmiało skreśla, miejsce na literackim cmentarzu już dawno mi się należy. Lecz zaklinam na wszystko, by doczytał Pan ten list do końca. Potem może Pan go spalić albo nawet dać kotu do kuwety – nie dbam o to.
Dziś w nocy przyśnił mi się dziwny sen... Zapewne zdziwi Pana Redaktora to, że mówię mu, co mi się śniło, ale proszę nie odkładać kartki. Niech poniższe słowa będą dla całego „Dziennika” rodzajem testamentu odchodzącego w niepamięć felietonisty… Otóż tej nocy dane mi było poznać Literaturę. Jawiła mi się jako piękna, wysoka kobieta o ciemnych, namiętnych oczach i niemniej pociągającej sylwetce – mógłbym jeszcze długo pisać o jej przymiotach, ale pozwoli Pan, że dalszy ich opis zatrzymam dla siebie. Zresztą, nie o Literaturze zamierzam pisać, lecz o jej towarzyszu. Był nim piękny młodzieniec o blond lokach, kazał nazywać się Pisarzem. W oczach miał dziwny blask, a każde słowo odmierzał tak dokładnie, jakby było drogocenną perłą… Powiem Panu szczerze, Panie Naczelny: zauroczył mnie ów młody człowiek do tego stopnia, że jeszcze teraz, na jawie, dreszcz mnie przejmuje na wspomnienie tego jak mówił. Ani jeden fałszywy ton nie zmącił melodii jego słów! Wierz mi Pan, rozmawiałem z Aniołem Sztuki! A to, co mi powiedział, niech stanie się wiadome wszystkim pracownikom „Dziennika”. Możesz mnie Pan zmieszać z błotem, ale proszę poniższe słowa wyryć sobie na czole, gdyż nie należą one do mnie, lecz do Anioła i brzmią, jak następuje: „Odrzuć kłamstwo i zabij w sobie dążenie do ideału, a on sam do ciebie przyjdzie. Nie szukaj sensacji, a ona sama cię znajdzie. Nie pragnij sławy, a sława sama cię odnajdzie.”
Tak mówił mi Anioł i polecił przekazać te słowa Panu, Szanowny Panie Naczelny. Za daleko już w prawdzie odszedł Pan i Pański „Dziennik” od Prawdy, by móc zawrócić ze złej drogi, ale Literatura wciąż jeszcze skłonna jest Panu przebaczyć. Ona jest miłosierna ponad wszelką miarę. Gdybyż tylko nawrócił się Pan w tej chwili i zaczął pisać prawdę! Gdybyż odrzucił Pan fałsz i zaczął pożądać czystej, nieskalanej kłamstwem Formy! O ileż spokojniejszą byłaby moja śmierć, o ileż łatwiej byłoby mi umrzeć! Jestem jednak realistą, wiem dobrze, że nie mogę oczekiwać, by nagle zmienił Pan „Dziennik” w świątynię Prawdy i Harmonii. Dlatego też odchodzę ze smutkiem. Może kiedyś jeszcze Anioł pośle mnie do Pana, bym zza grobu przypomniał o Ideale, lecz na razie żegnam się z Panem na zawsze.
Z wyrazami nieodłącznego szacunku,
Jan Konrad, felietonista, lat 53.


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek

Awatar użytkownika
Isabel
Dusza pisarza
Posty: 439
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[28 października 2017] Czarna Emma vs Raptor

Postautor: Isabel » ndz 29 paź 2017, 15:24

Tekst 1

Pomysł15 punktów
Po klasycznym opowiadaniu na zadany temat spodziewałabym się raczej czegoś w stylu pamiętnika tego „najlepszego pisarza” i wylewania przez niego żali – tak więc taka, a nie inna opisana historia zdecydowanie na plus.
Styl – 17 punktów
Zasadniczo w porządku, trzy punkty urwane za bluzgi – no nie lubię, i tyle... Bardzo rzadko wulgaryzmy są naprawdę uzasadnione i usprawiedliwione w tekstach, i tutaj uważam, że dałoby się jednak bez nich obejść.
Realizacja tematu – 10 punktów
Historia po prostu jest o najlepszym pisarzu – i już :)
Schematyczność – 9 punktów
Jeden punkcik urwany za dość schematyczne „zwykły szaraczek spotyka idola / mistrza danej dziedziny”
Błędy – 19 punktów
Jeden punkt urwany za „Nosz kurwa” (a nie „Noż kurwa”) i za literówkę w wyjściu na „fajka” („fajkę”).
Ogólnie – 15 punktów
Historia dość mnie zaciekawiła, temat fajnie zrealizowany, całość dość zgrabna. Na minus – chwilami miałam poczucie lekkiego chaosu, końcówkę (od „Znajomy kelner”) musiałam przeczytać dwa razy, bo ciut zgubiłam się, kto i go kogo mówi :) Drugie na minus – Bille, White'y i Nicki – bardziej podobają mi się Ryśki, Bielscy i Franki :wink:
Ocena końcowa – 85 punktów


Tekst 2

Pomysł – 18 punktów
Forma listu zdecydowanie zaskakująca :)
Styl – 15 punktów
Z jednej strony niczego w nim nie brakuje, a z drugiej... Jakby ciut za bardzo nadęty, ciut za bardzo egzaltowany – dlatego nie max...
Realizacja tematu – 5 punktów
Z jednej strony motyw „najlepszości” jakoś się w tekście przewija, z drugiej – zdecydowanie go za mało.
Schematyczność – 9 punktów
Personifikacje Literatury i Sztuki wydają mi się dość sztampowe...
Błędy – 20 punktów
Niczego na minus nie wypatrzyłam.
Ogólnie – 10 punktów
Tekst (przynajmniej dla mnie) dość zabawny – to na plus. Chaos i jakaś taka „beztreściowość” - na minus.
Ocena końcowa – 77 punktów


Dobra architektura nie ma narodowości.
s

Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2884
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

[28 października 2017] Czarna Emma vs Raptor

Postautor: Bartosh16 » pn 30 paź 2017, 09:40

Tekst I.

Pomysł 15/20 - sam pomysł całkiem w porządku, ale uważam, że można było to dużo lepiej zrobić.

Styl 10/20 - dużo, dużo pracy czeka tutaj autora. Styl bardzo prosty, jakby autor opowiadał coś koledze przy browarze, a nie opisywał historię najlepszymi słowy, jakie zna.

Realizacja tematu 7/10 - punkty poleciały głownie za "opiszę swoje marzenie spotkania z pisarzem, jaki moim zdaniem jest najlepszy, czy Howardem D. White'm".

Schematyczność 6/10 - wcale się nie spodziewałem, że szofer to VIP.

Błędy 10/20 - całe mnóstwo, tak warsztatowych, jak i stylistycznych, w tym i literówka, aczkolwiek "wyjście na fajka" nie jest niepoprawne (ad. Isabel :) )

Ogólnie 13/20 - był potencjał, wystarczyłoby lepiej napisać, dopracować, aczkolwiek podobał mi się bardziej niż tekst drugi.

Tekst II.

Pomysł 11/20 - pomysł listu nie przypadł mi do gustu.

Styl 14/20 - lepiej przyswajalny niż w tekście I.

Realizacja tematu 2/10 - nie widzę tam najlepszego pisarza na świecie. Jest Literatura, Anioł Sztuki, dziennikarz, Naczelny, gdzie najlepszy pisarz? I gdzie potwierdzenie tego, że jest najlepszy?

Schematyczność 8/10 - mniej schematu niż u poprzednika, to na pewno.

Błędy 18/20 - niewiele, głównie warsztatowe.

Ogólnie 9/20 - tak średnio bym powiedział. Nie wciągnęło, nie zainteresowało, nie w moim klimacie, nie. Dodatkowo manifest: "Jesteście gazetą, winniście podawać fakty, a nie propagandę" zbyt nachalny, jak na moje, i nieco naiwny. A jeśli już manifestować, można było to zrobić ciekawiej. Gdyby najlepszy pisarz stwierdził, że marnuje potencjał i talent w gadzinówce, i wysadził budynek w powietrze, byłbym kontent. A nie jestem.

Podsumowanie:

Tekst I. 61. - Nieznaczna porażka w moich oczach. Dla autora refleksja - oo jak wykonanie może położyć całkiem przystępny koncept.

Tekst II. 62. - Tu też mam refleksję: nie zawsze to, co chcemy czytelnikowi zamanifestować, jest ważniejsze od wartości artystycznej tekstu, a im subtelniejszy będzie manifest zawarty w utworze, tym bardziej tekst i literatura jako całość na tym zyskają.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Online
Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1423
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

[28 października 2017] Czarna Emma vs Raptor

Postautor: Misieq79 » pn 30 paź 2017, 11:28

Pomysł
Oba teksty 14/20 - historyjka "pomyliłem szychę z cieciem" jest równie stara co różnice społeczne. Drugi - ciężko mi go umiejscowić, postawić wyżej lub niżej niż pierwszy.

Styl
Tekst 1 14/20 - ciut przegadany, dialogi drewniane, połowę możnaby wywalić bez szkody dla fabuły. Do szlifu. 37x się
Tekst 2 17/20 - Zgadzam się z B16, łatwiej przyswajalny. 11x się.

Realizacja tematu
Tekst 1 5/10 Trochę na siłę. Dla fabuły nie jest istotne że Howard to pisarz, liczy się że to człowiek sukcesu.
Tekst 2 1/10 OK, jest Literatura i Anioł Sztuki. Zabrakło Pisarza.

Schematyczność
Tekst 1 6/10 ta sama uwaga co "pomysł", było.
Tekst 2 8/10 podejście nietuzinkowe, ale zarżnięte brakiem nawiązania do tematu.

Błędy
Obadwa 19/20

Ogólne wrażenia:
Tekst 1 14/20
Tekst 2 10/20
I to nie jest tylko "size matters". Jedynka łatwiej przyswajalna i - jednak - na temat.

Uwaga ad txt 1:
- To S-Klasa. Pierwszy wypust

Tak to się pochwali Sebix (zawód: syn). Znawca i mercedesiarz poleci Werkiem np W116 czy W109. Albo Adenauer :)

O, zapomniałem podsumować :P
Txt 1 72/100
Txt 2 69/100


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar

Awatar użytkownika
Escort
Dusza pisarza
Posty: 618
Rejestracja: sob 05 sty 2008, 23:38
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lubartów
Płeć: Mężczyzna

[28 października 2017] Czarna Emma vs Raptor

Postautor: Escort » pn 30 paź 2017, 17:24

Tekst I

Pomysł - 11/20
Takie sobie, mnie nie porywa, ani pomysł ani prezentacja pod względem fabuły. Bardzo okrojone jakby... Tak jak z kromki chleba zedrzesz skórkę - choć rano zrywam, więc pewnie rano lepiej by smakował tekst.

Styl - 13/20
W wielu miejscach się męczyłem. Było zgrabnie, ale czasem takie dziwne zabiegi wybijały mnie z rytmu. Doceniam warsztat, ale nie było nic porywającego.

Realizacja tematu 8/10
Jest, jest. Bez zachwytów, bez szoku termicznego.

Schematyczność 5/10
Takie spotkania ważnych osób i robienia z siebie durnia - było często.

Błędy 13/20
Zapisy dialogowe, czasami wielka litera, czasami mała, szczególnie coś mnie kujnęło jak czytałem opowiastkę przy alkoholu. Sama opowiastka też nie porwała. Poszedł, napił się, tamten mu opowiedział, ale przeczytałem to bez ekscytacji, co wpływa także na 'ogólne'.

Ogólnie 8/20
Dla mnie przeciętne i trochę poniżej. Zbyt prosto, bez dodatku lub szczypty soli. Jogurt bez dodatków. Bo nie zachwyciło mnie nic, mimo żem taki melancholijny i w ogóle. Doceniam starania, ale pomysł słaby, realizacja też bez polotu, raczej nieciekawie, co? Pomysł z robieniem durnia z siebie można wykreować... lepiej. Nie zastanawiam się zbyt długo, ale uważam, że można to wszystko podciągnąć o kilka punktów.

Tekst I: 58/100



Tekst II

Pomysł - 14/20
Pomysł wypadł lepiej, obawiałem się, że krótka forma i list to przemielony motyw, ale to co się pojawia dalej i to budowanie dwoma zdaniami napięcia i to co potem występuje - jest jak najbardziej na plus.

Styl - 15/20
Przystępnie, ok.

Realizacja tematu 3/10
Nie czuję realizacji tematu, chyba zbyt mało nawiązania bezpośredniego, zbyt wiele bazowania na domyśle. No i nie ma rzeczowego nawiązania - bez czepliwości - nie uznałem ani przez chwilę, by tytułowe coś się przewinęło.

Schematyczność 8/10
Dobrze to wypadło, bo mało schematyczności, postać Literatury i Pisarza fajne, po prostu fajne.

Błędy 15/20
Chyba tylko warsztat, ale jak mogę dać 18 czy 19 przy znacznie krótszym tekście? Żeby była sprawiedliwość, drobne potknięcia mają wysoką wartość procentową ;). Ciężko wyrokować błędy, ale niewiele, niezbyt znaczące, ale na tle krótkiego fragmentu mają odniesienie punktowe znaczące.

Ogólnie 12/20
Literatura i Pisarz fajne, i to tyle, co mnie by uwiodło na dłuższą metę. Pożegnanie mnie odrzuca.

Tekst II: 67/100

Bez urazy dla obojga autorów.


Pisarz miłości.

Awatar użytkownika
Andy
Pisarz osiedlowy
Posty: 268
Rejestracja: pt 11 sie 2017, 20:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[28 października 2017] Czarna Emma vs Raptor

Postautor: Andy » śr 01 lis 2017, 22:09

Nie jestem dobry w ocenianiu, jednak mam wrażenie, że autor tekstu II jakby mniej przyłożył się do pracy. Sam pomysł listu jest dobry, ale nie przekonało mnie to, że felietonista po wielu latach pracy zarzuca redaktorowi, że dziennik publikuje nieprawdę (toż on sam ją pisał!). W tekście I nie spodobało mi się zbyt szczegółowe opisywanie elementów nieistotnych dla fabuły.

Tekst I

Pomysł: 13
Styl: 13
Realizacja tematu: 6
Schematyczność: 8
Błędy: 15
Ogólnie: 10

Ocena końcowa: 65

Tekst II

Pomysł: 14
Styl: 15
Realizacja tematu: 3
Schematyczność: 8
Błędy: 15
Ogólnie: 7

Ocena końcowa: 62



Awatar użytkownika
RebelMac
Pisarz osiedlowy
Posty: 241
Rejestracja: ndz 05 cze 2016, 13:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Bielsko - Biała
Płeć: Mężczyzna

[28 października 2017] Czarna Emma vs Raptor

Postautor: RebelMac » pt 03 lis 2017, 08:22

Tekst I:

Pomysł - 20 - Potężnie trafione w moje gusta, obyczajowa opowiastka z happy endem.
Realizacja tematu - 5 - Pięć odjąłem bo jednak nie wierzę, że White to najlepszy pisarz. Ale dla boja tak pewnie jest.
Styl - 18 - Dwa razy się żachnąłem to odejmę dwa. :)
Realizacja - Dam 9. Wszystko jak trza.
Błędy - 20 - Nie wychwyciłem, toż i dwadzieścia.
Ogólnie - 20 - Tu pełna pula, jak dla mnie poziom druku, z chęcią bym zobaczył tekst w czasopiśmie. Sercu memu jest bliska opowieść jak to "wanna be" pisarz pracuje w zawodzie, który nie spełnia jego ambicji. Jak spotyka się z idolem. Taka "bajka" a jakże prawdziwa. Pisz panie boj!
Ocena końcowa - 92

Tekst II

Pomysł - 10 - Jest przewrotna forma listowna, jednak za krótka i sztampowa.
Realizacja tematu - 5 - Anioł to zapewne wyśniony najlepszy pisarz, jednak wole realnych.
Styl - 15 - Przyczepiam się trochę, zgrzytało mi trochę, odjąłem trochę. :)
Realizacja - 5 - List listem ale za mało znaków. Stanowczo za krótki.
Błędy - 20 - Nie spostrzegłem.
Ogólnie - 5 - Po prostu to jest jakby pisane w pięć minut, "sorka", takie moje odczucie. Przesłania raczej nie ma, ot przeczytane jak wiele innych tekstów.
Ocena końcowa - 60



Awatar użytkownika
P.Yonk
WModerator
WModerator
Posty: 1036
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: cukry.ozdobne.występy
Płeć: Mężczyzna

[28 października 2017] Czarna Emma vs Raptor

Postautor: P.Yonk » sob 04 lis 2017, 00:05

Ocena czysto subiektywna.

tekst 1
pomysł:WWWWWWll16WWWWmało odkrywczy, ale czy za każdym razem trzeba wymyślać koło na nowo?
styl:WWWWWWWWll16WWWWw większości czytelny, choć zdarzały się miejsca bardziej zagmatwane
realizacja tematu:W5 WWWWjest realizacja, ale końcówka wymuszona
schematyczność:Wll3 WWWWlniestety jest też schematyczność
błędy:WWWWWWWll10WWWWteż są
ogólnie:WWWWWWll18WWWWmimo powyższych wciągnęła mnie historia i byłem ciekaw jak się zakończy...
WWWWWWWWWWWWWWWWlpo czym się rozczarowałem :(
ocena końcowa:Wlll68

tekst 2
pomysł:WWWWWWll19WWWWpodobał mnie się
styl:WWWWWWWWll19WWWWczytelny
realizacja tematu:W10WWWWperfekcyjnie w mojej opinii :)
schematyczność:Wll 8WWWWlforma listu nie przypadła mi do końca
błędy:WWWWWWWll20WWWWnie widziałem
ogólnie:WWWWWWll15WWWWwizja pisarza idealnego, oraz "nawrócenie" się bohatera, który odchodzi z pracy, bo mu na to jego superego nie pozwala - wcielenie w życie arystotelesowskiej Idei... A jednak czegoś mi zabrakło...

ocena końcowa:Wlll91


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"Jem kamienie. Mają smak zębów."

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4929
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[28 października 2017] Czarna Emma vs Raptor

Postautor: ithi » ndz 05 lis 2017, 18:50

Ocenianie zakończone!

Wyniki:
Tekst 1: 501pkt Średnia: 71,5
Tekst 2: 488pkt Średnia: 69,7

Wygrywa: Raptor.

Gratulacje dla obojga uczestników!


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek


Wróć do „Nowa bitwa!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość