91

Latest post of the previous page:

Natasza pisze:Kamienistość kamienia u Romka jest tezą, może nawet paradygmatem.
Skąd to wiesz? Gdzie to jest napisane po drugiej stronie metafory?
Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

92
[morze]mocno rzucało bursztynem, chcąc go przepołowić, zniszczyć, w staccato fal uderzających o brzeg zmielić na okruchy pozbawione tożsamości.
a to?
tylko to jest językowo ciut niestaranne, niedorobione
Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

93
Moim zdaniem tu widać właśnie lekkość. Nie jako radość i optymizm, ale jako kruchość, niemniej wciąż lekkość, nie ciężar. Ja, jeśli gdzieś dostrzegam ciężar, to tu:
Wiedział o tym. Oboje wiedzieli. Są tematy, których lepiej nie poruszać. Nigdy nie uda się ich ostatecznie zakopać, zawsze będą się czaić w plamach ciemności poza kręgiem światła.
Tego rodzaju milczenie jest ciężkie. Ale to jest dla mnie za mało jak na kamień. I dlatego mam poczucie, że pomysł się nie rozwinął w całości w tym limicie znaków. Potrzeba mu więcej przestrzeni albo jeszcze większej kondensacji (ale to drugie - właśnie nie wiem, czy się da w miniaturze, tak sobie dywaguję, że "a może...")
Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Wróć do „Konkursy różne”

cron