Lady Kier vs. Sepryot

Moderatorzy: Weryfikator, Moderator

Awatar użytkownika
Erythrocebus
Umysł pisarza
Posty: 746
Rejestracja: czw 11 paź 2012, 06:24
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Lady Kier vs. Sepryot

Postautor: Erythrocebus » czw 03 paź 2013, 17:08

[center]Lady Kier vs. Sepryot
(na turniejach tanecznych tancerka jest zawsze wymieniana jako pierwsza, taki zwyczaj - dop. Er. :))[/center]

[center]Temat: Niewidzialny Templariusz[/center]
[center]klik! [/center]

Limit znaków: 15 000

Użytkownicy zarejestrowani na forum co najmniej od miesiąca mogą przyznawać opowiadaniom punkty wg schematu:

Pomysł - max 20 punktów.

Styl - max 20 punktów.

Realizacja tematu - max 10 punktów.

Schematyczność - max 10 punktów. (im więcej punktów, tym mniejsze chodzenie utartymi ścieżkami)

Błędy - max 20 punktów. (ort, gram, styl oraz językowe; im więcej punktów, tym mniej błędów)

Ogólnie - max 20 punktów. (wrażenia ogólne, przesłanie, wartości, itp.)

Ocena końcowa - zsumowane punkty

Teksty można przysyłać do mnie, do 15.10.13.

Jeśli coś jest nie tak - pw. :)


www.huble.pl - planszówki w klimacie zen!

Awatar użytkownika
Erythrocebus
Umysł pisarza
Posty: 746
Rejestracja: czw 11 paź 2012, 06:24
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Erythrocebus » ndz 20 paź 2013, 22:05

Tekst I

WWW Klaudia von Kowalsken wbiegła w ciemną uliczkę i zaraz puknęła się w czoło. Czemu akurat tutaj? Dwieście metrów dalej był hipermarket, a w nim milion ludzi gotowych rzucić się jej na ratunek. Dlaczego dziewczyny takie jak ona wolały chować się w takich ponurych, opustoszałych miejscach?
WWWMężczyźni byli coraz bliżej. Ich cienie dosięgły ją, gdy tylko wybiegli zza rogu. Dopiero wtedy okazało się, że było ich trzech. Klaudia poczuła jak mózg odrywa się od jej ciała i patrzy z politowaniem, jak próbuje uciekać. Dalszy bieg wydarzeń był tak przewidywalny, jak tylko mógłby być. Ślepy zaułek, ściana wysoka na miliard metrów, wokół cuchnące śmietniki i coraz wyraźniejszy zapach męskich perfum.
WWWKlaudia przybrała hardą minę. Była bardziej wkurzona, niż przestraszona. Odwróciła się w stronę oprawców i spojrzała na nich spode łba.
WWW- Tu jest nasza mała dziweczka – weseplenił jeden z nich. Dziewczyna wcześniej rozbiła mu butelkę po oranżadzie na twarzy, wybijając kilka zębów. Jego kumple stali trochę za nim. Od razu wiadomo było, kto rządzi.
WWW- Jaka wasza, gamonie?! – żachnęła się Klaudia. Może i angielski nie był jej ojczystym językiem, ale kiedy było trzeba, potrafiła się płynnie odgryźć. – Gdyby nie ten pieprzony zaułek, nigdy byście mnie nie złapali! Banda pijaków! Nie umiecie poderwać żadnej laski, to musicie je siłą zwabiać w ślepe uliczki!
WWW- Patrzcie, jaka wyszczekana suka! – zarechotali wszyscy jak jeden. – Ciekawe, czy dalej będzie tak szczekać, jak z nią skończymy.
WWWKlaudia przełknęła ślinę, ale nie miała zamiaru za łatwo się poddać. Chwyciła kawałek żelastwa panoszącego się pod nogami i stanęła w lekkim rozkroku.
WWW- Jaka wojownicza! Takie tu lubimy!
WWW- No to zaraz zobaczycie, jak łatwo wam te gusta wyperswaduję!

WWWŻycie na obczyźnie nie było dla Klaudii łatwe. Przyjechała tu za chłopakiem, który, jak się później okazało, przyjechał tu za dziewczyną. Zrobiło mu się jej żal, gdy taka zdradzona płakała pod jego balkonem. Mała walizka i wilgotne od mgły włosy. Obiecał, że załatwi jej pracę na zmywaku. Zawsze to jakiś start. Klaudia miała już go gdzieś. Postanowiła, że sama sobie poradzi i jeszcze tego samego wieczoru zaczęła pracę jako prostytutka pod klubem o jednoznacznie brzmiącej nazwie. Pierwszy klient i już taki pech. Sama nie wiedziała, kiedy w jej ręku znalazła się pusta butelka, którą z gigantyczną siłą rozbiła na jego śmiejącej się twarzy.

WWWKlaudia zamachnęła się żelastwem nad głowami napastników i po chwili któryś z nich jednym ciosem w twarz powalił ją na ziemię. Uderzyła potylicą w chodnik, aż krew buchnęła jej z nosa. Usłyszała śmiech mężczyzn i brzdęk upuszczonego na kamień metalu. Po sekundzie już nie mogła się ruszyć. Jeden trzymał ją w kostkach, drugi za ramiona. Ten szczerbaty pochylił się nad jej zakrwawioną twarzą, po czym kopnął dwa razy w nerki.
WWWKlaudia zajęczała głucho, a z jej ust uleciało siarczyste przekleństwo. Koniec historii Klaudii byłby blisko. Mężczyźni najpierw by ją zgwałcili, potem pobili do nieprzytomności i wrzucili do jednego z tych śmietników. Rano Klaudia by już nie żyła. Wykrwawiła by się nawet nie wiedząc kiedy.

WWWNa szczęście pojawił się on…

WWWWidział ich wbiegających za Klaudią do ciemnego zaułka i postanowił przyczaić się w pobliżu. Sytuacja była jednoznaczna.
WWW- Panowie, zostawcie dziewczynę – powiedział spokojnie. Mężczyźni spojrzeli na niego ni to ze zdumieniem, ni ze złością. Stał na tle ulicznych lamp, z twarzą ukrytą w cieniu. Miał na sobie białą bluzę dresową z czerwoną naszywką w jej centrum i granatową czapką z daszkiem. Z pozycji leżącej wydał się Klaudii wysoki. W jego głosie nie brzmiała ani jedna nuta strachu. Dłonie ukryte w kieszeni obracały jakiś tajemniczy przedmiot.
WWW- Spadaj dzieciaku, bo i tobie się oberwie! – burknął jeden z napastników.
WWW- Ta pani nie wygląda na zadowoloną z waszego towarzystwa – ciągnął dalej swą gadkę nieoczekiwany przybysz.
WWW- A czy ja, do cholery, wyglądam, jakbym był zadowolony z jej towarzystwa?! – wyseplenił złośliwie ten sepleniący. Z rozciętą wargą i bez jedynek wyglądał na niepocieszonego wieczornym wyjściem z kumplami.
WWW- Po co te nerwy? Pani na pewno nie miała zamiaru nikogo skrzywdzić.
WWW- Dobra, dosyć tych pogaduszek! Koniec z tobą!
WWWSepleniący i jego towarzysz rzucili się na tajemniczego chłopaka. Nim dobiegli do połowy dzielącego ich dystansu, chłopak wydobył z kieszeni kawałek rzeźbionego drewna. Niewielki klocek, wyprofilowany tak, aby idealnie ułożyć się w zaciśniętej dłoni nie zrobił na napastnikach dużego wrażenia. A ruchy, które zaczął wykonywać chłopak, przypominające trochę wymachiwanie mieczem, omal nie wywołały salwy śmiechu.
WWWOmal…
WWWBo nim napastnicy zdołali parsknąć, leżeli na ziemi, upadając jeden na drugiego. Krew powoli przesiąkała przez warstwy ubrań na brzuchu jednego i klatce piersiowej drugiego.
WWWKlaudia drgnęła niespokojnie. Mężczyzna, który wciąż trzymał ją za ramiona nieco rozluźnił uścisk widząc swych towarzyszy martwych.
WWWChłopak w białej bluzie upstrzonej czerwonymi kropkami zbliżył się ku niemu. W ręku wciąż ściskał ten swój klocek. Nic poza nim.
WWW- I dla kogo teraz ta uliczka jest ślepa? – zapytał, poczym zrobił solidny zamach. Na szyi przeciwnika pojawiło się krwawe znamię. Mężczyzna zaczął uciekać dławiąc się własną krwią, by po kilku krokach paść na ziemię.
WWWKlaudia z pomocą nieoczekiwanego wybawcy podniosła się na nogi.
WWW „Lepszy taki, niż żaden” – pomyślała dziewczyna, łapiąc się za brzuch.
WWW- Dzięki za pomoc – wyszeptała, przyglądając się mu uważniej. Był to chłopak mający nie więcej niż osiemnaście lat. Lekko się garbił, minę miał, jakby właśnie dostał szlaban od rodziców.
WWW- Co taka dziewczyna, jak ty robi w takim miejscu, jak to? – zapytał, chowając swój rzeźbiony klocek do kieszeni.
WWW- Jak to co, pracuję. Oni mieli być moim pierwszym razem, ale wyszło jak wyszło.
WWWChłopak spojrzał na trzy ciała, próbując przez chwilę poukładać sobie wszystko w głowie.
WWW- Oni próbowali odebrać ci dziewictwo? – upewnił się. Klaudia uśmiechnęła się z lekkim politowaniem. Otrzepała kurtkę, zaklęła, widząc ciągnące się na rajstopach oczko.
WWW- Ostatnie oszczędności poszły na te pończochy – biadoliła. Wyciągnęła z wewnętrznej kieszeni papierosy i zapaliła jednego. Gdy poczęstowała swojego wybawiciela spotkała się z hipnotycznym oporem w jego oczach.
WWW- Chciałbym cię przed nimi bronić – powiedział nagle pod wpływem chwili olśnienia. Klaudia parsknęła śmiechem i przytaknęła głową, jakby usłyszała nagle najoczywistszą oczywistość.
WWW- To jest niezła myśl! Ja będę w spokoju pracować, a ty będziesz kręcił się w pobliżu w razie jakiejś hecy.
WWW- Obronię cię przed takimi zwyrodnialcami i niegodziwcami, choćby niewiadomo co!
WWWKlaudia przewróciła oczami. Nie wiedziała, z jakiego kółka historycznego urwał się ten chłopak, ale była wdzięczna za to, że jeszcze stoi na nogach. Ruszyli razem ku głównej ulicy. Dziewczyna garbiła się nieznacznie, trzymając rękę na brzuchu. Chłopak lustrował okolicę w poszukiwaniu podejrzanych typów. Okolica nie należał do najprzyjemniejszych.
WWW- Jutro o siódmej w tym miejscu? – Klaudia podała mu rękę na pożegnanie, oczekując potwierdzenia spotkania. Chłopak ścisnął ją bez wahania.
WWW- Nie zawiodę cię.

WWWPatryk umarł w tak głupi sposób, że jego matka do końca swojego życia miała powtarzać, że syn miał ciężkie zapalenie płuc. Chłopak nigdy nie miał okazji się przeziębić. Wsuwając trzecią miskę popcornu zdobywał kolejne poziomy sieciowej gry komputerowej. Nagle poczuł mdłości. Wstał gwałtownie, zakręciło mu się w głowie i upadł. Nie żył już, zanim jego ciało dotknęło podłogi. W jego wieku na zator trzeba sobie bardzo ciężko zapracować, albo mieć po prostu pecha.
WWWChłopak zamrugał kilka razy. Przed nim stał mężczyzna w długim, białym płaszczu. Na piersi wymalowany miał wielki, czerwony krzyż.
WWW- Co to, kurde, PCK? – wymamrotał Patryk, rozglądając się wokół. Znajdował się w starym, opustoszałym kościele. Takim, który kiedyś widział na pocztówkach od cioci Renaty.
WWW- Debil z ciebie, Patryku – rzekł głębokim basem nieznajomy. – Dano ci zdrowie, mężne ciało, dobrą sytuację materialną w domu. Miałeś dostęp do wiedzy, rodzice posyłali cię do dobrych szkół, a dziewczyny próbowały zdobyć twój numer gg.
WWW- No i? – Patryk stwierdził, że nic nie czuje. Ani zimna, ani głodu. Zaczął się zastanawiać, czy znowu nie przysnął nad klawiaturą.
WWW- No i dupa, mój przyjacielu. Ten kto nie żył za życia, nie będzie żył i po życiu!
WWW- A trochę jaśniej, panie Będę-mówił-od-czapy-to-wezmą-mnie-za-mądrego?
WWWMężczyzna w płaszczu nachmurzył się.
WWW- Obyś nabrał pokory następnym razem, gdy staniesz przed mym obliczem. Niegdyś czyśćcem nazywaliśmy krucjaty do ziemi wrogów! Dziś czyśćcem nazwiesz błąkanie się po brudnych ulicach miasta w obronie prawości i dziewictwa!
WWWChłopak podrapał się po głowie i spojrzał na zegarek. Wskazówki zatrzymały się na godzinie piętnastej dwadzieścia.
WWW- Zapytasz się, co w tym trudnego? Ano… - Zakonnik, na którego wyglądał mężczyzna, ruszył wolnym krokiem w stronę ołtarza. – Trzeba najpierw taką dziewiczą duszyczkę znaleźć! Jak już ją znajdziesz, to nie puszczasz, choćby nie wiadomo co! Druga może się nie trafić. Dopóki duszyczka taka nie stanie przed ołtarzem i nie przysięgnie wierności jednemu mężczyźnie, będziesz ją chronił przed grzechem dniami i nocami!
WWWMężczyzna uklęknął przed tabernakulum i oddał się modlitwie. Patryk wsadził ręce do kieszeni i wyszedł ze świątyni.

WWWKlaudia opadła na poduszki cała zlana potem. Swoim i jego. Patryk jeszcze przez chwilę obserwował jej drżące ciało. Pożądanie i dzika rozkosz w jednej chwili zamieniły się w siorbiącą wnętrzności pustkę. Dobrze wiedział, co właśnie uczynił, ale jeszcze nie wiedział, jak powiedzieć o tym Klaudii.
WWWPrzez ostatnie pięć lat zabijał każdego, kto w niecny sposób próbował ją wykorzystać. Namówił ją na pójście na studia, założenie własnej firmy i kupienie domu. Gdy patrzył na nią kładącą się każdego wieczoru do swojego jednoosobowego łóżka czuł, że jest ona jego i nikogo więcej. Stworzył ją. Była idealną, przedsiębiorczą, szanującą się dziewczyną. Być może zakochaną nim do utraty zmysłów.
WWWPoczuł, że tego właśnie chce – tworzyć takie kobiety jak ona. Swoim niewidzialnym ostrzem wycinać wszystkich mężczyzn stających im na drodze do kariery.
WWWGdy tylko Klaudia zasnęła w jego ramionach opuścił jej pokój, dom, miasto i ruszył w poszukiwaniu kolejnej błąkającej się po świecie dziewicy.

Tekst II

WWWSiedzę w oparach miesięcznej krwi i panuję nad grzechem i głupotą. Próbuję czasem unieść srebrną nóżkę, ale stawy odmawiają posłuszeństwa. Z tronu nikt się nie wyrwie, więc zostaje mi tylko szafować szafotami, strzelać do republik, pożądaniem miażdżyć książąt małżonków i udowadniać, kto naprawdę ma majestat. Zwłaszcza, że łąki – im dalej się znajdują – tym mniej się je kocha.

WWWCzemu? Czemu, paziu, uciekasz, gdy szpicem grzebienia wyłupiłam ci oko i zrzuciwszy na podłogę odzienie ukazałam ci się połowicznie nago? Chwycić go i przyprowadzić.
WWWEmisariuszu, czy zechcesz wydać wyrok? Tysiąc batów za zbrodnie przeciw koronie? O, czcigodny, Zakon nauczył was dobrze zadawania ran! Ty wykonasz wyrok. Klękaj i módl się, templariuszu, za moje zbawienie. A potem weź pazia i rozerwij mu kolczatką żebra.
WWWLordzie Gershwin, proszę nie zawracać mi głowy błahostkami, nie mam na nie czasu. Emisariusz jego wysokości Ludwika, Króla Francji, jest zmęczony. Zamierzam zająć się osobiście jego łożem, aby wynagrodzić mu trudy podróży – tak, że mnie nie zapomni, bo księżnych tego formatu i kalibru zapominać się nie powinno, nawet, gdy operuje się ostrzem w służbie bożej.
WWWTak, templariuszu; ta krew jest trochę inna, pachnie inaczej i nie tryska strumieniami z roztrzaskanych toporem saraceńskich półpancerzy. Ale jest smaczniejsza, prawda? Przyznaj, że jest. Wiem, w Akce brak takich atrakcji, smaków życia dworskiego, księżnych z nogami na zawiasach, ale tutaj ofiaruję ci w podzięce za poselstwo wszystkie oblicza mojego płowego ciała. I poznasz wszystkie jego oblicza, to ci mogę zagwarantować.
WWWCzemu zakładasz kolczugę, baronie? To nie Aleppo, nie piaski Jerozolimy ani dzikie ostępy celtyckiej puszczy, to mój pałac, to moja komnata, zdobiona zarówno złotem, jak i mną, więc wracaj do łoża. To nie góry, w których spotkasz dzika czy łosia, żeby rozwalić mu żołądek celnym bełtem. Nie, nie. Niepokoisz się, rozumiem, ale to dwór – on składa się z szeptów i zasłanianych kotar, więc nie dziw się, że słyszysz szczury. Wróć, wróć.
WWWOch, Lordzie Gershwin – co pan tu robi, przecież to prywatna komnata? Ach, rozumiem, ale doprawdy, mógł pan wybrać bardziej gustowną broń niż zwykły miecz, przecież to sztylet jest narzędziem zabójców, czyż nie? Niech pan schowa to żelastwo i zajrzy do szkatuły, leży tam klinga którą otrzymałam w darze od Księcia Baldwina. To jest broń godna spiskowca, hołoto.
WWWNie, nie, templariuszu, spokojnie. Posłuchaj, Lord Gershwin w całej swojej łaskawości składa ci intratną propozycję, gdzie twoje poczucie taktu i zmysł dyplomatyczny? Słyszysz, góry złota i łaska po wsze czasy, takich ofert nie odrzuca się bezmyślnie. Zapewne jego lordowska mość zaoferuje ci, tak samo jak ja, również słodycz swojego ciała, bo jedyna kobieta, którą umie zadowolić, to brudna chłopka z owrzodziałym kwiatem, gdzieś w gnojówce, w syfie za stajnią w Akwitanii...
WWWOch, lordzie, prosiłam – sztyletem! Ta rana zdecydowanie nie pasuje mojej pozycji. Spójrz, sprawiłeś, że nasz gość źle się poczuł.
WWWTemplariuszu... nie musiałeś tego robić, przysięgam. Ale skoro już zrobiłeś, dziękuję za tę ofiarę. Gdybym mogła się ruszać, przystroiłabym nasze łoże przepiękną girlandą z jelit Lorda Gershwina. Tylko cóż Ci zawiniła nieszczęsna Elżbieta której właśnie rozciąłeś gardło? I ci żołnierze, biedacy, wciągnięci w światową intrygę? Tak, boli mnie trochę, ale tylko trochę. Czy mógłbyś rozebrać Lorda Gershwina?
WWWSłucham? Templariuszu, takie słowa zdecydowanie lepiej wypadają w ustach chłopstwa, niż rycerza zakonnego. I nie, nie zgodzę się z opinią, że ten dwór jest przedsionkiem piekła, jest tylko dworem, takim, jak każdy inny dwór na świecie. Dwór, mój drogi emisariuszu, to miejsce, w którym ludzie nie muszą stroić się w maski, nawet, gdy tak jak ja teraz mają krwawą dziurę między żebrami. Widzę cię coraz słabiej, emisariuszu, więc posłuchaj – daję ci dożywotnie prawo do dysponowania moją cielesnością w każdy sposób.
WWWNo, emisariuszu, teraz zrobiłeś mi przykrość. Zapamiętam te słowa. I gdyby w zasięgu mojego stygnącego szeptu znalazła się służba, odesłałabym cię do kazamatów, gdzie zastanowiłbyś się nad swoim postępowaniem. Ale skoro wszyscy służący uciekli, udając, że nie mieli z tą sceną nic wspólnego, zrób, co masz zrobić i idź rozpruwać gardła komu innemu.
WWWA panu swojemu, Ludwikowi, Królowi Francji, przekaż, że sojusz trzeba, niestety, odłożyć do lepszych czasów, z powodu przetasowań na dworze książęcym. Żegnaj, templariuszu. Smakowałeś dobrze. Prawie jak świętość.
WWWWidzisz? To jest moja macica. A to, o ile się nie mylę, wątroba. Dotrzymałam obietnicy. Poznałeś wszystkie oblicza mojego ciała.


www.huble.pl - planszówki w klimacie zen!

Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2365
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

Postautor: ancepa » pn 21 paź 2013, 21:37

Tekst 1

Pomysł - 18

Styl - 15

Realizacja tematu - 8

Schematyczność - 8

Błędy - 20

Ogólnie - 15

Razem: 85

Tekst 2

Ocena końcowa - zsumowane punkty

Pomysł - 18

Styl - 18

Realizacja tematu - 7

Schematyczność -8

Błędy -20

Ogólnie - 13

Razem: 84

Oba teksty czytałam się przyjemnością i z zaciekawieniem. Pierwszy jest bardziej przejrzysty, czytelny.
Moim zdaniem fragment fabuły z "dziewictwem" jest przekombinowany, bo najpierw Klaudia robi miny jakby już miała doświadczenie, potem jest dziewicą nagle? I która dziewica poszłaby od razu pracować jako prostytutka? Trochę grubymi nićmi szyte, ale całość była na wesoło i z przymrużeniem oka, więc w porzadku. Pytanie kluczowe, czy templariusz był niewidzialny? Nie. Ucinam za realizację tematu. Sam pomysł nie schematyczny, ale poszczególne sceny już niestety tak.

Tekst drugi pisany w pierwszej osobie, nieźle poprowadzony, ale dla mnie za "gęsto". Brakowało mi oddechu, rozumiem, że wpadłam w samo centrum akcji, a paplanina głównej bohaterki miała mnie przytłoczyć, ale niestety nie wszystko do mnie dotarło. A i czy templariusz był niewidzialny? Nie sadzę. Podobało mi się to, że do samego końca została sobą, to dobrze wykreowana postać, czułam tę jej wyniosłość i rozwiązłość. :)

Tak naprawdę nie wiem, który tekst bardziej mi przypadł do gustu, z ocen wychodzi, ze pierwszy, oba były ok.

W obu tekstach dostrzegam potencjał na coś więcej, ale wiem jak się pisze bitwy, zwykle to jeden wielki pospiech itd, autorów obu upraszam o wzięcie się w "troki" i powalenie mnie następnym razem. :D I po bitwie proszę rozwiać wszystkie zarzuty co do widzialności/niewidzialności templariusza :)



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1086
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » pn 21 paź 2013, 22:00

Tekst I
Pomysł – 10. Temat rozwinięty, świat opisany, ale... Tak jakoś szkolnie, nieciekawie, szablonowo.

Styl – 5. Oj niedobrze, tak jak bym to już kiedyś zaczynał czytać, zaczynał, bo nigdy nie kończyłem. To chyba pierwszy raz, ale z obowiązku.

Realizacja tematu – 5. Templariusz miał być zdaje się niewidoczny. A tu stoi jak Batman z kiepskiego filmu. I tak samo się zachowuje. No ale jest.

Schematyczność – 2. Wybacz mi autorze, wstręciuch ze mnie, ale więcej nie mogę, naprawdę nie mogę. Ileż razy to się powtarzało i to bez większych zmian. Zakończenie troszkę ratuje, ale bardzo niewiele.

Błędy – 20. Jeśli nie dostrzegam rzucających się w oczy, to przyjmuję, że ich nie ma.

Ogólnie – 10. Przesłanie – jest. Wartości – są. Nuda też. Wrażenia ogólne – lepiej przejdę do następnego punktu

Ocena końcowa 52.


Tekst II
Pomysł – 18. Temat, jakby przyczajony, niewidzialny sam by się rozwinął gdyby chciał. Ale nie chciał. Tylko się pokazał. Nie to nie. Jego prawo. A świat zamknięty jakby w kręg, okrutnie konkretny. I nie opisany - stworzony.

Styl – 20. Przypomina trochę „Terra Nostra”. Znakomicie. Czytałem dwa razy, jednym tchem.

Realizacja tematu – 10. Zrealizowano. Tyle.

Schematyczność – 7. No cóż, stworzyć coś zupełnie nowego, oryginalnego, to chyba niemożliwe. Przypomina to i owo, ale nie jest to zarzut, tylko „uświadomiona konieczność”.

Błędy – 20. Jak wyżej.

Ogólnie - 20. Krótko. Moim zdaniem to znakomita literatura.

Ocena końcowa 95 .



Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2107
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: ravva » pn 21 paź 2013, 23:12

ech, niech bedzie, chociaż mam pod górkę z ta bitwą.

text 1

Pomysł – 7

Styl - 7

Realizacja tematu - 5

Schematyczność - 3

Błędy – 9

Ogólnie - 6

Ocena końcowa (punkty razem): 37


text 2

Pomysł - 20

Styl - 20

Realizacja tematu - 10

Schematyczność - 10

Błędy - 19

Ogólnie - 20

Ocena końcowa - 99.



text I zaczyna się tak, ze zeby bola, wprowadzeniem bohaterki, która jest zupełnie nijaka, bezbarwna, nudna, nie ma w niej nic, co by zaciekawiło, złapało za gardło i zmusiło do pochylenia się nad tekstem.

styl jest męczący - powtórzenia w takiej ilosci, że cięzko przez to przebrnąć, technicznie kawałek jest do napisania od nowa, bo przebłyski w rodzaju: "Z pozycji leżącej wydał się Klaudii wysoki." sprawiały, że mi szczęka opadała, zdania sa rozwleczone, przeładowane informacjami zupełnie zbędnymi dla rozwoju akcji (jak nieszczęsna butelka po oranzadzie), za dlugie i zmuszają do śledzenia treści w skupieniu zupełnie nieprzystajacym do fabuły, która - dla odmiany - jest tak sztampowa, jak to tylko mozliwe - zagubiona w wielkim mieście sierotka, wyciagające po nią łapy zło i cichy wielbiciel... tfu, tajemniczy mściciel, vigilante, który pojawia się jak diabeł z pudełka, by ofiare ocalić, wątek miłosny wplata się w kalkę, niczego wiecej ani mniej nie mozna oczekiwać.

nielogiczności, bosh, biorę text na serio, moze nie powinnam? z pewnoscią nie powinnam, ale i tak razi, np to: "Klaudia zamachnęła się żelastwem nad głowami napastników" - jakim żelastwem? i czemu nad głowami, skoro tak fantastycznie poszło jej poprzednio z butelką i zębami? wprowadzenie ex nihili, dla wyjaśnienia fantastycznej sprawnosci obrońcy, "Zakonnik(a), na którego wyglądał mężczyzna" jest tak brutalnym nawiazaniem do tematu bitwy, ze mi mowe odjęło, zero subtelnosci, cios w twarz i mamy przyjać w pokorze ducha, reinkarnacyjną teorię i zakon pomagajacy emigrantom w wyjsciu na prostą.

lekkim ożywieniem okazało się pochodzenie mściciela ( nawiazanie do problemu społecznego, a nawet dwóch) i jego volta pod koniec, bo przynajmniej oszczędzilo przeslodzonego happy endu.


text II - hmm, zakochałam się w pierwszym zdaniu. od pierwszego zdania. bo jest tu wszystko, co lubię, co do mnie trafia i jak chce widzieć opowiadania, ktore dostaję w łapy.

jest styl, który - dopracowany i oszczędny, skupiony wręcz - wciąga w opowiesć zdanie po zdaniu, rozwiera kolejne obrazy, przyciska do nich i każe czuć i widzieć, nie tylko czytac. plastyczne opisy ryją w mózgu zdjecia, makabra ujeć miesza się z magią słów, strasznie mi się to podoba, podeszłam do tego kawałka jak pies do jeża, ale zanim zdązyłam westchnąc, byłam już w srodku, pomiedzy zebrami pazia, kotarami i słodką krwią :-)

a najgorsze, ze byłam z nia, bezwstydną, zepsutą, umierającą, i z nimi, którzy służyli i patrzyli, i z templariuszem, gdzies wprowadzonym nieuwaznie i mimochodem, wdzięcznie, niemal niechcący, a jednocześnie bedacym stalym punktem odniesienia opowieści, poza narratorką, drugą osią scen, jakby wszystko mozna było zobaczyć z dwóch kamer - jej i jego.
i girlandy mnie urzekły - kontrast miedzy komnatą a ochydą pomysłu :-)
i jeszcze jej ton - narracja - kategoryczny, władczy i jakby zirytowany ich nieudolnością, do końca gdzies ponad bohaterami komnaty.
i smak templariusza mnie urzekł.
ech, piękne.

pomysł mnie zaczarował - zamknięcie w ciasnej klatce pokoju tylu bohaterów, którzy nie sa do końca realni, ich wspomnień, działań przeszłych i teraźniejszych, decyzji przyszłych, styl uwieził, opowiesć płynie, niby mozna się odnieść do rewolucji francuskiej, ale przecież oni tam gilotynami umierali, nie sztyletami mordowani, prawda?
hm, brakuje przecinka.


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Awatar użytkownika
Escort
Dusza pisarza
Posty: 469
Rejestracja: sob 05 sty 2008, 23:38
Lokalizacja: Lubartów
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Escort » pn 21 paź 2013, 23:48

Tekst I

Pomysł - 13/20
Styl - 16/20
Realizacja tematu - 7/10
Schematyczność - 6/10
Błędy - 16/20
Ogólnie - 15/20

Tekst I: 73/100

Tekst mi się w miarę podobał, ale trzeba odnotować pewne uchybienia. Nie wiedziałem jak autorzy podejdą do tematu. Jest strasznie... dziwny, jak ten drugi tekst. Pomysł przyzwoity, ale nie powala na kolana. Styl do mnie przemawia, choć pojawiło się trochę błędów jak te nieszczęsne powtórzenia i jest kilka niedociągnięć. Realizacja tematu nie do końca zrealizowana... ;). Jest też pewna schematyczność w scenach, jakbym już to kiedyś widział, niestety. Ogólnie całkiem pozytywnie. Prosty, przemawiający do mnie tekst. Ale mogło być lepiej. Bo bohater pojawia się niczym super bohater z bajki, a bohaterka ma dwie twarze - niestety, obie bezbarwne.

Tekst II:

Pomysł - 10/20
Styl - 15/20
Realizacja tematu - 7/10
Schematyczność - 10/10
Błędy - 19/20
Ogólnie - 8/20

Tekst II: 69/100

Ciężko mi było się skupić za pierwszym razem. Musiałem tekst przeczytać drugi raz, bo myślałem, że wypadłem z rytmu. Nie mogłem się skupić. Autor miał swój własny pomysł na ten tytuł, ale mnie ani chwilę nie powalił, bardzo przeciętny, ale oryginalny, nie odnotowałem żadnych schematów, powiedzmy :). Błędów też raczej nie widać. Styl całkiem dobry. Dla mnie trudny. Ogólnie to tekstu nie zrozumiałem. Chyba źle odebrałem, ale mnie ani na chwilę nie zachwycił. Trudna sprawa. Nie zrobił na mnie wrażenia i nigdy do niego nie wrócę.
A po własnej ocenie poczytałem oceny innych - w sumie to nie jestem w szoku. Pomyślałem sobie, że może to tekst dla jakiejś wyższej inteligencji? Ale nie. Problem w tym, że ja jestem inteligentny. Inni docenili kunszt, a mój przypadek... a ja nie.
Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Godhand
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2110
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Godhand » śr 23 paź 2013, 11:11

Tekst 1

Pomysł - 10/20

Nie podobał mi się. Wcale.

Styl - 12/20

Kiepsko.

Realizacja tematu - 5/10

Jest templariusz, nie ma niewidzialności.

Schematyczność - 4/10

Według mnie bardzo schematycznie, cztery punkty tylko za voltę.

Błędy - 10/20

Imho mnóstwo. Począwszy od tego, że nawet jeśli nasz templariusz ma siłę słonia, to nie zrobi drewnianym (sic!) kubotanem nikomu rany kłutej, przez zdania takie jak "Miał na sobie białą bluzę dresową z czerwoną naszywką w jej centrum i granatową czapką z daszkiem" oraz "Chłopak lustrował okolicę w poszukiwaniu podejrzanych typów. Okolica nie należał do najprzyjemniejszych." (powt. i literówka) I wiele innych.

Ogólnie - 10/20

Nie było dobrze.
Historia taka sobie, bohaterowie bez wyrazu, sceny schematyczne, nie klei się to ani logicznie, ani w żaden inny sposób.
Czytałem Twoje teksty, Autorze, o niebo lepsze.
Tym razem, z jakiegoś powodu nie poszło.


Razem: 51



Tekst 2

Pomysł - 17/20

Ciężko ocenić, bo nie wiem czy w pełni pojąłem zamysł.
Może nie usłyszałem dworskiego szeptu, może nie znam wystarczająco etykiety, żeby w pełni się w pałacu odnaleźć.
A czuję, że tu jest dużo więcej niż dostrzegam.

Styl - 19/20

Tak dobry, że jestem zazdrosny ;)

Realizacja tematu - 10/10

Jest templariusz, jest niewidzialność (nieistnienie) , w dodatku ładnie i stylowo to wszystko opakowane.

Schematyczność - 8/10

Nie zauważyłem.
Można tylko przyczepić się do dość wpasowującego się w schemat, wizerunku władczyni okrutnej, rozwiązłej i uważającej się centrum wszechświata. Można. Ale na siłę.

Błędy - 19/20

Prócz jednej maleńkiej rzeczy, brak.

Ogólnie - 19/20

Bardzo, bardzo dobre.
Historia wciąga, Autor maluje nam obrazy wyraźne i ciekawe, siłą prawie wciska pod czaszkę odczucia, nie pozwala zostać obojętnym.
Dodatkowo zakochałem się w kilku zdaniach.
Nie, kłamię.
Prawie w każdym.
Idę wydrukować.

Razem: 92


"Każdy jest sumą swoich blizn"
Matthew Woodring Stover

Awatar użytkownika
Erythrocebus
Umysł pisarza
Posty: 746
Rejestracja: czw 11 paź 2012, 06:24
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Erythrocebus » pn 11 lis 2013, 02:46

[center]Lady Kier vs. Sepryot

Niewidzialny Templariusz

ZWYCIĘZCĄ ZOSTAJE: Sepryot[/center]

Tekst pierwszy - Lady Kier - suma: 298 pkt; średnia: 59,6 pkt

Tekst drugi - Sepryot - suma: 439 pkt; średnia: 87,8 pkt

Gratulacje!


www.huble.pl - planszówki w klimacie zen!


Wróć do „Bitwy z przeszłości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość