Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Kryzys [miniatura psychologiczna]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Darena
Zarodek pisarza
Posty: 10
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: ZWAła
Płeć: Kobieta

Kryzys [miniatura psychologiczna]

Postautor: Darena » wt 19 cze 2012, 21:29

Przyznam szczerze, że ten tekst napisałam specjalnie, by wrzucić go na Weryfikatorium. Chcę poznać opinię użytkowników forum, które zyskało miano w Internecie "tam zjadą cię za wszystko".

„Kryzys”

WWWTak bardzo pragnąłem spokojnego i ustabilizowanego życia. W wieku dwudziestu trzech lat wyprowadziłem się z domu i zamieszkałem z narzeczoną. Rok później została moją żoną. Pamiętam tę euforię, w końcu jestem już taki dorosły! Zarabiam przyzwoite pieniądze, mogę utrzymać kobietę, którą kocham…
WWWPo kilku latach naszego małżeństwa nadszedł czas na poważną rozmowę.
WWW– Kochanie – zaczęła niepewnie – może pomyślelibyśmy o dzidziusiu? – dokończyła, biorąc głębszy wdech.
WWWWiedziałem, że kiedyś nadejdzie ten dzień. Nigdy nie chciałem zostać ojcem. Źle mnie wychowywano, więc i ja źle wychowam swoje dzieci. Jedyną zaletą było to, że codziennie chodziliśmy do łóżka. Jednak nie kochaliśmy się dla przyjemności, myśl o dziecku obrzydzała mi seks.
WWWOkres ciąży był dla mnie koszmarem. Żona – kobieta, którą tak kochałem – zmieniła się nie do poznania. Często płakała, miała pretensje o wszystko, choć sama nic nie robiła. Zajmowałem się domem i pracowałem, ona leżała na kanapie, jęcząc z niewiadomych przyczyn.
WWWUrodziła się. Moja córka ważyła prawie cztery kilo, gdy wyszła z łona swojej matki. Mała, pulchna, różowa, hałaśliwa. Nie rozumiem, co kobiety mogą widzieć w tych wrzeszczących przejadaczach pieniędzy. Nie byłem już najważniejszy dla mojej żony, liczyła się tylko maleńka Celinka.
WWWDziś są moje czterdzieste urodziny. Ostatni raz byłem blisko z żoną jakieś pół roku temu, choć nie wiem, czy jej obojętny wzrok wbity w sufit można nazwać bliskością. Chyba ma kogoś.
WWWAwansowałem na wyższe stanowisko. Papierkowa robota doprowadza mnie do frustracji. Tylko szaleniec nie postradałby zmysłów w tej monotonii normalności.

[center]***[/center]
WWWMoja sekretarka ma dwadzieścia jeden lat, chyba zostawię to gówno i przeżyję młodość na nowo.
Ostatnio zmieniony śr 20 cze 2012, 11:48 przez Darena, łącznie zmieniany 3 razy.


"Gott weiss ich will kein Engel sein..." - Rammstein

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2405
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » wt 19 cze 2012, 22:23

Zerknęłam, przeczytałam, to i się wypowiem.

Strona techniczna niezła. Poprawność jest, poszczególne zdania dobrze się czyta, wygląda na to, że sprawnie przelewasz myśli na papier. No i tyle można powiedzieć na tak krótkim tekściku.

Co do samej miniatury, to według mnie dodanie jej objętości by nie zaszkodziło. Ten telegraficzny skrót pod koniec zwłaszcza nieco mnie irytował.
Darena pisze:Nie byłem już najważniejszy dla mojej żony, liczyła się tylko maleńka Celinka.
WWWDziś są moje czterdzieste urodziny. Ostatni raz byłem blisko z żoną jakieś pół roku temu, choć nie wiem, czy jej obojętny wzrok wbity w sufit można nazwać bliskością. Chyba ma kogoś.
WWWAwansowałem na wyższe stanowisko. Papierkowa robota doprowadza mnie do frustracji. Tylko szaleniec nie postradałby zmysłów w tej monotonii normalności.
Zdanie, że mam malutką córeczkę, poza którą żona świata nie widzi.
Potem przeskok na czterdzieste urodziny i brak bliskości.
Potem przeskok na awans w pracy.
Dla mnie brakuje jakiegoś oddechu, szerszego zarysowania sytuacji. [od razu dodam, że ja ogólnie fanką króciaków nie jestem, więc mogą być i fani takiego podejścia ;)]

Fabuła i zawarty w niej ładunek emocjonalny zupełnie do mnie nie trafiły. Ot taki opis, podany w telegraficznym skrócie, schematyczny (życie rodzinne robi się nudne, przyziemne, facet chce zwiać i tyle). Nic, co mogłoby mnie jakoś zaangażować. Emocje gdzieś umykają.

Pozdrawiam,
Ada

EDIT

Ach, zapomniałam.

Z rzeczy technicznych zwróciłabym uwagę na zbędne zaimki:

Darena pisze:Moja córka ważyła prawie cztery kilo, gdy wyszła z łona swojej matki.

pogrubione do wywalenia, bo wiadomo, ze nie cudzej

Darena pisze:Nie byłem już najważniejszy dla mojej żony, liczyła się tylko maleńka Celinka.

tutaj podobnie.
Ostatnio zmieniony czw 01 sty 1970, 01:00 przez Adrianna, łącznie zmieniany 1 raz.


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
Darena
Zarodek pisarza
Posty: 10
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: ZWAła
Płeć: Kobieta

Postautor: Darena » wt 19 cze 2012, 22:53

Dziękuję za opinię, Adrianno.
Zdanie, że mam malutką córeczkę, poza którą żona świata nie widzi.
Potem przeskok na czterdzieste urodziny i brak bliskości.
Potem przeskok na awans w pracy.
Dla mnie brakuje jakiegoś oddechu, szerszego zarysowania sytuacji. [od razu dodam, że ja ogólnie fanką króciaków nie jestem, więc mogą być i fani takiego podejścia ;) ]

Fakt faktem, że miniatura to absolutny minimalizm i najważniejsze fakty, więc nie musi podobać się osobom, które lubią długie opisy. Akurat ja to lubię, choć piszę i dłuższe formy.
Fabuła i zawarty w niej ładunek emocjonalny zupełnie do mnie nie trafiły. Ot taki opis, podany w telegraficznym skrócie, schematyczny (życie rodzinne robi się nudne, przyziemne, facet chce zwiać i tyle). Nic, co mogłoby mnie jakoś zaangażować. Emocje gdzieś umykają.

Przyznałam już wcześniej, że ten tekst pisałam trochę jakby z przymusu, nie z weny. A patrząc na regulamin, dostrzegłam, że nie mogę wstawić żadnego wcześniejszego tekstu, bo były gdzieniegdzie publikowane.
Strona techniczna niezła. Poprawność jest, poszczególne zdania dobrze się czyta, wygląda na to, że sprawnie przelewasz myśli na papier. No i tyle można powiedzieć na tak krótkim tekściku.

I cieszę się, że po tak krótkim stażu "uprawiania pisarstwa" mnie nie zjechano, choć już wiele razy słyszałam i czytałam, że "tu cię zjadą za wszystko". :D
Na poprawki, za które też dziękuję, znajdę czas jutro, bo mało mi go zostało.


"Gott weiss ich will kein Engel sein..." - Rammstein

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4407
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » śr 20 cze 2012, 00:49

Piszesz bez większych potknięć, czasem tylko zdarzy się jakiś zgrzyt logiczny:
Darena pisze:Pamiętam tę euforię, w końcu jestem już taki dorosły!

Można z tego wywnioskować, że gdyby nie był dorosły, to nie pamiętałby euforii. A Twój bohater chyba wpadł w euforię na myśl, że jest już taki dorosły?
Darena pisze:Jedyną zaletą było to, że codziennie chodziliśmy do łóżka. Jednak nie kochaliśmy się dla przyjemności, myśl o dziecku obrzydzała mi seks.

Yyy... Seks, który nie jest przyjemnością i łączy się z obrzydzeniem, ma być równocześnie jedyną zaletą małżeństwa?

Fabuła jednak niespecjalnie do mnie przemówiła. Owszem, wszystko układa się spójnie i logicznie: żona zainteresowana Celinką, stopniowe oddalanie się małżonków, nowa kobieta na horyzoncie... Jak w życiu.
Tyle tylko, ze jest to literatura i można by oczekiwać czegoś mniej sztampowego. Zastanowiło mnie: a co z Celinką? Przecież wcale nierzadko się zdarza, że ktoś, kogo odpychają małe dzieci, potrafi całkiem nieźle dogadywać się z już podrośniętymi. Żona żoną, lecz córka chyba się nie rozmyła? Zresztą, nawet gdyby nie nastąpiła żadna zmiana w relacji ojciec-córka, Celince należy się choćby jedno zdanie więcej. Tej starszej Celince. Nie może zniknąć bez śladu osoba, która była - sądząc z wypowiedzi narratora - główną przyczyną kryzysu małżeńskiego. Od połowy opowiadania masz, nie licząc sekretarki, układ trzech osób, a nie dwóch i to trzeba konsekwentnie rozegrać do końca.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » śr 20 cze 2012, 01:03

rubia pisze:Fabuła jednak niespecjalnie do mnie przemówiła. Owszem, wszystko układa się spójnie i logicznie: żona zainteresowana Celinką, stopniowe oddalanie się małżonków, nowa kobieta na horyzoncie... Jak w życiu.
Tyle tylko, ze jest to literatura i można by oczekiwać czegoś mniej sztampowego.


Bo w tym fragmencie odczuwa się kompletny fałsz psychologiczny i to nie na poziomie przedstawiania (ascetyzm fabuły i sztampowość mogą być zamysłem), ale na poziomie rozumienia. Jakby treść - sensy pozostawały poza sferą poznania narratora.
Myślę, że warto byłoby zastanowić się na kreacją narratora lub nad sposobem prezentacji świata: każdy element opowieści wygląda jak klisza - stereotyp. Brakuje tu czegoś, co motywowałoby zamysł poruszania się w obrębie frazesu (dlatego rodzi się przekonanie, że to jest nieprawdziwe, z fałszem emocji).

Jest pomysł - największy potencjał jest w ostatnim zdaniu. Tam są emocje prawdziwe.

[ Dodano: Sro 20 Cze, 2012 ]
aha i odesyłam do cudownego tekstu Thany:
eśli chodzi o formę, jest zdecydowana poprawa w stosunku do poprzedniej próby. Tym razem wyszła Ci miniatura, która próbuje powtórzyć strukturę noweli. To się trochę udaje, trochę nie. Sokół jest, zmiana losu bohatera, niezbyt wyraźna, ale jest. Nie udało się natomiast podkręcanie napięcia oraz punkt kulminacyjny. Prawdopodobnie dlatego, że przystrzygłaś tę nowelę do rozmiarów miniaturki - a to z kolei spowodowało kolejne trudności, tym razem charakterystyczne właśnie dla miniatury.

Można to sobie wyobrazić tak: w typowym opowiadaniu (albo noweli) zaprzęgasz do pracy różne grupy słów. Organizujesz wyprawę, a idą w niej słowa-tragarze (niosą treść), słowa-malarze (oddają klimat miejsc mijanych przez wyprawę), słowa-wesołki (wygłupiają się), słowa-elektrycy (odpowiedzialne za napięcie) i tak dalej. Kiedy piszesz miniaturę, musisz tak dobrać skład wyprawy, żeby słowa były w stanie pełnić różne funkcje jednocześnie. Tragarz musi być zarazem elektrykiem, wesołkiem, malarzem i osłem roboczym.

U Ciebie dobór słów jest taki, jak mógłby być przy noweli czy opowiadaniu, natomiast zadanie dla wyprawy takie, jak dla słów-herosów budujących miniaturki. Twoje słowa sobie nie radzą. Brakuje fachowców, napięcie siadło, żarówki zgasły. Musisz albo wymienić całą ekipę na bardziej wielofunkcyjną, albo zrezygnować z miniaturki na rzecz pełnej noweli, czyli zatrudnić dodatkowych elektryków, a może i kilku innych specjalistów też.
http://weryfikatorium.pl/forum/viewtopi ... 466#111466


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
stugramp
Zarodek pisarza
Posty: 21
Rejestracja: czw 07 cze 2012, 19:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wałcz
Płeć: Mężczyzna

Postautor: stugramp » śr 20 cze 2012, 02:09

Cóż za miłe spotkanie :)
Że też muszę wertować inne fora, by przeczytać twój nowy tekst :D
Ale do rzeczy. Uwielbiam twoje miniatury, więc przyzwyczaiłem się do takiej formy.
Ta bezpośredniość jest powalająca. Pewnie wielu facetów ma taki problem - od razu zastrzegam, że ja do nich nie należę :P

Powodzenia.



Awatar użytkownika
Caroll
Pisarz pokoleń
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Caroll » śr 20 cze 2012, 11:42

Po przeczytaniu mam wrażenie, że w naprawdę maleńkiej miniaturce próbowałaś zawrzeć kilka nakładających się problemów, nie wyszło to za dobrze, bo po prostu nie było miejsca, aby rozwinąć te wątki.
Jest wątek mężczyzny, który pragnie udowodnić swoją dorosłość - poprzez usamodzielnienie się.
Darena pisze:Pamiętam tę euforię, w końcu jestem już taki dorosły! Zarabiam przyzwoite pieniądze, mogę utrzymać kobietę, którą kocham…

Tutaj to "jestem taki dorosły" jest dla mnie osobiście sygnałem, że bohaterowi do dojrzałości i dorosłości bardzo dużo jeszcze brakuje... Co potwierdza się na końcu.
Wątek trudnego dzieciństwa i lęku przed rodzicielstwem:
Darena pisze:Nigdy nie chciałem zostać ojcem. Źle mnie wychowywano, więc i ja źle wychowam swoje dzieci.

Niestety zupełnie nierozwinięty - jest to duży minus, bo pod określeniem "źle mnie wychowano" może kryć się wszystko. I w ten sposób całkowite odrzucenie dziecka jest nieuzasadnione w tekście.
Darena pisze:Żona – kobieta, którą tak kochałem – zmieniła się nie do poznania. Często płakała, miała pretensje o wszystko, choć sama nic nie robiła. Zajmowałem się domem i pracowałem, ona leżała na kanapie, jęcząc z niewiadomych przyczyn.

Tutaj wątek kryzysu małżeńskiego. Jak widać, wcale nie dziecko jest jego powodem - już wcześniej bohater zauważa, że jedyne co go interesowało to seks w małżeństwie, będący wyznacznikiem jego jakości. Ta miłość też jakaś taka powierzchowna, pomimo kilku lat razem, oparta na walorach fizycznych. Brak empatii - facet zupełnie nie rozumie i nie chce rozumieć żony w ciąży.
Darena pisze:WUrodziła się. Moja córka ważyła prawie cztery kilo, gdy wyszła z łona swojej matki. Mała, pulchna, różowa, hałaśliwa.

Darena pisze: Nie byłem już najważniejszy dla mojej żony, liczyła się tylko maleńka Celinka.

Dziecko, jak to bywa, staje się pretekstem do rozłąki.
Facet się znudził, nie chce odpowiedzialności, jaka się wiąże z rodzicielstwem. Wyłazi z niego "wcale nie taki dorosły" - praca go nudzi, szuka młodszej, bez zobowiązań.
Niestety, problem opisany bardzo powierzchownie, bez jego zrozumienia. Przez to miniatura wydaje się sztuczna, bo sztucznie opisuje coś prawdziwego. Nie chodzi tu o jej długość, a raczej o precyzyjne oddanie problemu.
Darena pisze:Fakt faktem, że miniatura to absolutny minimalizm i najważniejsze fakty, więc nie musi podobać się osobom, które lubią długie opisy. Akurat ja to lubię, choć piszę i dłuższe formy.

Dlatego każde słowo, zdanie musi nieść kilka znaczeń, na kilku poziomach, zwłaszcza, gdy opisujesz tak skomplikowaną, rozwiniętą w czasie relację. Jest to bardzo dobre ćwiczenie - możesz sprawdzić dzięki niemu swój warsztat. Tutaj wyszło całkiem dobrze, natomiast czego brakuje to zdolności do wnikliwej obserwacji i analizy pewnych problemów - to jednak przyjdzie z czasem.
Powodzenia:)




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości