Martusia

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Owsianko
Pisarz osiedlowy
Posty: 291
Rejestracja: sob 27 mar 2010, 17:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Martusia

Postautor: Owsianko » sob 20 kwie 2019, 11:17

Jechałem szukając jej pokoju. W kącie jednego z nich dostrzegłem siwą i pomarszczoną Martusię. Leżała w dziesięcioosobowej komnacie zgrzybiałych piękności.

Zajmowała miejsce tuż przy oknie wybałuszonym na ulicę. Dzięki temu była właścicielką połowy parapetu.

Trzymała na nim dorobek swojego życia, sfatygowane radio, paczkę pampersów, wytłamszony batonik i dwie puszki z czymś słodkim na niedzielę. Pozostały dobytek chowała do szafki.

A właściwie – chowano za nią, gdyż nie opuszczała łóżka. Obok niego znajdowało się krzesło.

W pierwszej chwili nie miałem pojęcia, co zrobić. Skonsternowany, podjechałem do niej i przedstawiłem się. Przypomniałem, skąd się wziąłem, powiedziałem, że znamy się od dawna, jesteśmy spokrewnieni przez nasze Matki, że bawiliśmy się u dziadków, a teraz wpadłem do niej po drodze.

Lecz nie spotkałem się ze spodziewaną reakcją; patrzyła na mnie apatycznie, jakbym był częścią pejzażu.

Nie dawało się nawiązać z nią porozumienia. Dawniej elokwentna, roztropna i wesoła, teraz nie poznawała mnie.

Moje widzenie świata pozostało takie jak wczoraj, podczas gdy jej zmieniało się bez przerwy. Z minuty na minutę zmieniało się poprzez wrażenia, poprzez doznania odzwierciedlone rysunkiem jej twarzy.

Obca i nieuchwytna, prowadziła ze mną nie jesienną, ale zimową lub letnią, wyciszoną rozmowę, jak gdyby milczała do mnie i za mnie, jak gdyby wyręczając mnie, wiodła ze mną bezdźwięczną dyskusję z przeszłością.

Jedno odległe zdarzenie rodziło następne, zaś ja, głaszcząc ją i widząc w jej twarzy wysiłek, byłem z nią zalewie duchowo. Istniała tylko w swoich przeżyciach, wśród kwiatów i pąków, podczas gdy ja znajdowałem się w zupełnie innym wszechświecie. Nie w otoczeniu kwiatów, ale w ich owocach, nie w urojonych tęsknotach i fantazji, ale w codzienności.

A kiedy zdarzało mi się ją dogonić i zrównać z nią, kryła się już w innej porze myślenia i znowu była ode mnie za daleko. Wpatrzona w gałęzie drzew pobliskiego parku, kiwała się to w przód, to w tył; z nagłym, mechanicznym obrotem; przypatrywała mi się badawczo, podejrzliwie, zapytując się wzrokiem, kim jest odwiedzający ją pan, a będąc wyłącznie ze sobą, znalazła się w czasie tak niepojętym i niedostępnym dla mnie, że siedząc przy jej łóżku, wolałem nie dzielić się z nią swoimi wspomnieniami: pragnąłem porozmawiać z Bossem i oznajmić mu, że zabieram ją do domu.


Marek Jastrząb (Owsianko) https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/feli ... N9tKoJZNoo

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

Awatar użytkownika
Psychodelirium
Zarodek pisarza
Posty: 13
Rejestracja: ndz 28 kwie 2019, 10:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Martusia

Postautor: Psychodelirium » wt 30 kwie 2019, 20:59

To może się wypowiem. Ciekawa narracja, określenie rozmowy jako "jesienna" lub "letnia" itp., bardzo mi się spodobało. Szczególnie cały opis komunikacji do mnie trafia, fajnie opisujesz coś bardzo trudnego do uchwycenia. Subtelne.
Nie poczuwam się do komentowania całości od strony formy, budowania historii itp, więc jeszcze uwagi typowo korektorskie:

Owsianko pisze:Source of the post
Zajmowała miejsce tuż przy oknie wybałuszonym na ulicę. Dzięki temu była właścicielką połowy parapetu.

Trzymała na nim dorobek swojego życia, sfatygowane radio, paczkę pampersów, wytłamszony batonik i dwie puszki z czymś słodkim na niedzielę. Pozostały dobytek chowała do szafki.

Zgrzytają mi słowa: troszkę "wybałuszony" (metafora bardzo poetycka, a całość chyba typową prozą poetycką nie jest), na pewno "wytłamszony" - jak dla mnie słowo tak rzadko używane, że znacznie lepsze byłoby po prostu "wygnieciony".

Owsianko pisze:Source of the post

Wpatrzona w gałęzie drzew pobliskiego parku, kiwała się to w przód, to w tył; z nagłym, mechanicznym obrotem; przypatrywała mi się badawczo, podejrzliwie, zapytując się wzrokiem, kim jest odwiedzający ją pan, a będąc wyłącznie ze sobą, znalazła się w czasie tak niepojętym i niedostępnym dla mnie, że siedząc przy jej łóżku, wolałem nie dzielić się z nią swoimi wspomnieniami: pragnąłem porozmawiać z Bossem i oznajmić mu, że zabieram ją do domu.

Podzieliłabym to długie zdanie, zamiast stosować średniki i dwukropki. Nie sądzę, żeby fragment przez to stracił na mocy, a czytałoby się pewnie lepiej.

Tyle ode mnie, pozdrawiam :)



Awatar użytkownika
Owsianko
Pisarz osiedlowy
Posty: 291
Rejestracja: sob 27 mar 2010, 17:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Martusia

Postautor: Owsianko » czw 02 maja 2019, 23:01

Psychodelirium

słowa tu pasują, ale zdanie warto podzielić. Dziękuję.


Marek Jastrząb (Owsianko) https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/feli ... N9tKoJZNoo

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

Awatar użytkownika
lucek016
Zarodek pisarza
Posty: 12
Rejestracja: sob 26 sty 2019, 17:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Martusia

Postautor: lucek016 » czw 30 maja 2019, 10:13

Fajne, choć na początku nie potrafiłam się połapać o co chodzi :D



Awatar użytkownika
Adam Nakiel
Pisarz domowy
Posty: 99
Rejestracja: wt 06 lis 2012, 23:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Martusia

Postautor: Adam Nakiel » pt 31 maja 2019, 21:16

Nie piszesz Owsianko łatwo, ale masz swoje momenty :) Zgrzybiałe piękności, wybałuszone okno, pory myślenia i milczenie do niego i za niego... wspaniałe. "Coś słodkie na niedzielę" to świetny smaczek, a połowa parapetu jest po prostu tak prawdziwa :) Sama opowieść natomiast nie porwała, wygląda to raczej na wprawkę i wersję demonstracyjną warsztatu.


Cobyśmy tyle pisali, co o pisaniu piszemy.

Online
Awatar użytkownika
echO
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: sob 08 cze 2019, 23:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Martusia

Postautor: echO » ndz 09 cze 2019, 22:57

Witaj, Owsianko! Znam waszmościa, znam, pamiętam :) Pamiętam z felietonów. I ciekawych wyrażeń.

Kiedy dotarłem do "znajdowało się krzesło", dalej nie wiedziałem, czy Marta siedzi (nie nie, leży) na parapecie, czy posiada prawa do jego połowy (okej, no dobra, to musi być to drugie - w końcu "nie opuszczała łóżka" a na parapecie trzyma swoje rzeczy - ale to bardzo niewygodne tak zgadywać, bo autor postarał się, żeby nic nie było oczywiste) wszak "zajmowała miejsce TUŻ przy oknie". Po kolei idzie to tak: ktoś jedzie i szuka... pokoju. Dziwne. Gdyby szukał budynku, to "jechanie" by nie zaskakiwało. Gdyby stało "jeździłem po mieście, odwiedzałem ulice rozpusty, szukając jej lokum" jakoś bym to zrozumiał (a zgadywałem w tamtym czasie, że o coś podobnego chodziło). No ale dobra. Jedzie i szuka pokoju. W kącie JEDNEGO Z pokoi znajduje starą Martusię (no dobra, przyczepiłem się do jechania, a wyszło, że facet był chyba na wózku, tak? nie można było dać, że odwiedzał/zaglądał do pokoi, szukając Martusi/jej pokoju? nie proszę nawet o wózek, czy na czym on tam jechał). Pokój jest komnatą dziesięcioosobową (ale coś mi się zdaje, że chodzi o to, iż znajduje się w niej obecnie dziesięć osób; pojęcie "samochód pięcioosobowy" też nie wskazuje na pojazd wyposażony w pięć osób w jego wnętrzu, przypominam). I tu dalej jest problem, bo zajmuje ona (Martusia) miejsce tuż przy oknie... ale ma połowę parapetu... ale ona leży na łóżku. Ahaaaa, dociera do czytelnika, czyli ona leży na łóżku, miejsce ma od okna, tuż przy parapecie - czyżby resztę łoża zajmowały te dziewięć... nie, dziesięć piękności? Tuszę, że nie, że mamy tu dziesięć łóżek - ale to już moje domysły po przeczytaniu całości.

Chciałem pokazać, jak to się czyta. Po lekturze tego kawałka i dodatkowej wiwisekcji ja doskonale wiem, co przeczytałem (mam tego idealny obraz, serio) ale z rozpędu jest o wiele gorzej. Jak dla mnie wyjątkowo nieudane. Warunkiem do takiej derwiszowej narracji byłaby chyba jakaś jednoczesna hojność w zabawianiu czytelnika - dowolnymi przecież środkami. Znam kilka twoich tekstów, od razu wyłapałem i spodobało mi się raczej niecodzienne "wybałuszenie na ulicę" w odniesieniu do okna, ale to nie ratuje pierwszej połowy tekstu, z którą ja i z pewnością nie tylko ja mam problem.

Jak to w końcu jest? "wiodła bezdźwięczną dyskusję" z nim czy z przeszłością? Jak rozumiem, fakt, że go (niejako) "wyręczała" jest tu więcej, niż istotny, ale jak na mój gust to wszystko (całe zdanie i idea wyręczania w poruszanej w nim kwestii) jest nazbyt abstrakcyjne. Efektem czego nie wiem, co to znaczy. Równie dobrze mogłoby tego zdania nie być. Odruchowo myślę sobie, że nie ma co tłumaczyć, ale skoro napisałeś i zostawiłeś, to pewnie widzisz to zupełnie inaczej niż ja, więc wytłumaczę. Dyskusja bezdźwięczna już jest lekkim abstraktem, ale absolutnie do pogodzenia i łatwym do wyobrażenia. Ale tutaj dochodzi jeszcze: fakt, że rozmawia z przeszłością... ale rozmawia też "z nim" (bohaterem)... ale rozmawia za niego, niejako wyręcza go w tym... bezdźwięcznie.
To wszystko redukuje sens do zera (w mojej, pewnikiem ograniczonej, optyce). Tak, ciąg dalszy już ułatwia odbiór, ale siłą rzeczy nie mogę się oprzeć wrażeniu, że owo zbędne zdanie (jw.) można było napisać znacznie przystępniej i celniej. Zamiast dyskutowała z przeszłością (choć do samego określenia absolutnie nic nie mam, jest nawet całkiem wymowne) ona po prostu ją sobie odtwarzała, względnie zdawała mu z niej relację, nawet jeśli się przy tym z tą przeżytą przeszłością kłóciła czy coś - a to wszystko, co istotne, uwidaczniało się na jej fizjonomii, dzięki czemu w ogóle mógł nam to narrator spostrzec i zeznać. Tak jak jest - czyli dyskusja za niego, z nim, z przeszłością - to coś bliskiego bełkotu literackiego. W ogóle jest toto tak krótkie a tak ambitne, że nie ma siły, żeby to się trzymało kupy i nie dziwię się, że ledwo zipie.

Jak ktoś oszacował wyżej: opowieść nie porwała, a ja dodam, że i forma nie przysporzyła rozrywki.



Awatar użytkownika
Owsianko
Pisarz osiedlowy
Posty: 291
Rejestracja: sob 27 mar 2010, 17:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Martusia

Postautor: Owsianko » wt 11 cze 2019, 08:36

echO
dziękuję za umożliwienie poznania żmudnego dochodzenia do nieprawdy. Nie trzeba aż tak rozwlekłego komentarza, by dojść do wniosku, że ma Pan albo:
a) trudności ze zrozumieniem tekstu,
b) udaje Greka
Osobiście wolę wersję b
Pozdrawiam mało serdecznie
mj

Added in 12 minutes 49 seconds:
Adam Nakiel
Momenty, to trafne spostrzeżenie. Rzeczywiście, to część opowiadania o Matusi. Całość liczy 80 stron.
pozdrawiam

Added in 1 minute 20 seconds:
Adam Nakiel
Momenty, to trafne spostrzeżenie. Rzeczywiście, to część opowiadania o Matusi. Całość liczy 80 stron.
pozdrawiam


Marek Jastrząb (Owsianko) https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/feli ... N9tKoJZNoo

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

Online
Awatar użytkownika
echO
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: sob 08 cze 2019, 23:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Martusia

Postautor: echO » wt 11 cze 2019, 13:52

Chciałem szczegółowo pokazać, jak się czyta nieumiejętnie budowane opisy, bo te akurat się tu ładnie pokazały. Jak felietony piszesz udatne, tak na prozie się totalnie wykładasz, tylko teraz jak to pokazać, kiedy autor doskonale widzi scenę, ale nie umie jej opisać?; swój opis zatem widzi poprawnie, gorzej jednak rzecz się ma z czytelnikiem o całkiem innym zapleczu. Taki siada i nie wie, co go czeka, a jak trafia na potworki typu dziesięcioosobowa komnata piękności, co ma załatwiać sprawę zdania w stylu "w pokoju znajdowało się dziesięć łóżek, Martusia zajmowała jedno przy oknie, na parapecie trzymała..." i tak dalej. No ale pewnie masz rację, jesteś bezbłędnie cudowny, a ja marzę o rodowodzie z Grecji. Mea culpa.



Awatar użytkownika
Owsianko
Pisarz osiedlowy
Posty: 291
Rejestracja: sob 27 mar 2010, 17:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Martusia

Postautor: Owsianko » wt 11 cze 2019, 15:59

echO
zawsze jest wyjście: nie czytać.
mj


Marek Jastrząb (Owsianko) https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/feli ... N9tKoJZNoo

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

Online
Awatar użytkownika
echO
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: sob 08 cze 2019, 23:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Martusia

Postautor: echO » wt 11 cze 2019, 17:45

Hehe :D No ta, inny przedszkolak by odpowiedział: jest i drugie wyjście - nie pisać.
Niby można trzymać się zaprzeczenia, ale ono cię daleko nie zaprowadzi. I nie, bynajmniej nie twierdzę, że musisz się zgadzać z tym, co powiem ja czy inny odbiorca, w porządku, ja jestem kretyn i basta, ustaliliśmy. Jednak drogą całkowitego zaprzeczenia się nie rozwijasz, tymczasem naprawdę nie jesteś ukończonym pisarzem. To nie żadna ujma, a ja nie próbuję cię niniejszym urazić. Pod tekstem nie brakuje głosów dających sygnał, że czyta się go ciężko. Różnica między nimi a moim głosem jest taka, że ja, frajer, chciałem podać drobiazgowe konkrety, zrobić dochodzenie z lupą, gdzie leży problem tekstu. Przypomnę: jest na początku, wynika z kilku niefortunnych wyrażeń, które, jeśli znasz kontekst, wiesz, o czym mowa, wydają się wcale wystarczające i niby na miejscu. Ale to pozór. Jeśli ktoś, mając zadanie odwrotne do autora (zamiast z głowy przelać coś na papier kodem piśmiennym, on musi z papieru rozkodować i zrozumieć, co ten papier stara się powiedzieć) po lekturze powie, że zanim połapał się, o co chodzi, przeleciał pół tekstu, to i musiał się cofnąć, w dodatku samemu dopisując sobie fakty (np. że gość jeździł deskorolką albo wózkiem) to należy wziąć to sobie do serca apriorycznie, bo w 9/10 wypadkach ma racje, a zresztą nie zaszkodzi uczynić tekst przejrzystszym. Naprawdę nigdy to nie zaszkodzi. Nadto nie każde poetyckie zdanie jest zawsze udane, tylko dlatego, że jest poetyckie czy metaforyczne. Ja rzadko umiem skomentować, że coś mi nie podeszło i tyle - zwykle staram się uzasadnić, a nuż się da uratować (a jak nie mam pewności, czy mam rację, to nawet nie próbuję); może tu leży moja porażka w dotarciu do niektórych bezbłędnych autorów?
Pokory. Pierwsza lekcja dla wystawiającego swe dzieła na pokaz, ba, na weryfikację.



Awatar użytkownika
Owsianko
Pisarz osiedlowy
Posty: 291
Rejestracja: sob 27 mar 2010, 17:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Martusia

Postautor: Owsianko » śr 12 cze 2019, 08:49

echO
Fakt, że utwór zawiera sporo niedopowiedzeń i nie wyjaśnia wszystkich szczegolików, jest zaletą, a nie wadą. Tajemnica wzbogaca tekst i nadaje mu nowe znaczenia.
Niestety, utarł się zmanierowany obyczaj domagania się od autora/ki - „uściślenia”. Bohater musi być przedstawiony „na tacy”. Ile ma lat, skąd się wziął, gdzie mieszka, z kim i jaki nosi numer kołnierzyka. Podobnie arbitralnie wymaga się od autora jednoznacznego opisu poczynań. Zapominamy, że literatura, to nie policyjny raport ani szkolne wypracowanie ząbkującego polonisty. Adresat, to nie stylistyczny księgowy latający z kwaśnym cyrklem po utworze; ma swój rozum, własne odczucia i osobistą fantazję pozwalającą mu na uzupełnienie „luk” w tekście.
Dobra literatura polega na współdziałaniu dwóch wyobraźni: czytelnika i piszącego tekst. Tekściarz ma swoją, odbiorca – swoją. Niekiedy się spotykają i wówczas iskrzy. Lecz niekiedy czytelnik za cholerę nie rozumie, co autorowi rzęzi w duszy i wtedy mamy klasyczne pytanie: „powiedzcie, dzieci, co poeta chciał nam powiedzieć?”.
Zgadzam się, że nie czyta się łatwo. Bo i pisało się go nielekko. Zresztą temat mało rozrywkowy, problemy nie bardzo szczebiotliwe, a na dodatek nie jest to literatura biesiadna i podczas lektury upał wciska się w mózg.
Semantyka, frazeologia, figury stylistyczne i retoryczne, kolokwializmy i neologizmy, zbitki słowne, niekonwencjonalne skojarzenia, świadome powtarzanie, a także gradacja znaczeń w celu wywołania odpowiedniego wrażenia i pożądanych emocji, są to zagadnienia bardzo ważne dla usiłującego pisać.
Język, styl, gust, nie są to rzeczy zastygłe: podlegają nieustannym modyfikacjom pod wpływem naszego mentalnościowego przeobrażenia. Dlatego jestem zwolennikiem komentarzy ograniczających się do braku zarozumiałych pouczeń w kwestiach percepcji cudzego tekstu. Jestem też przeciwnikiem domorosłych interpretatorów stworzonego tym tekstem nastroju opowiadania.
Natomiast w sprawach rytmu, szyku wyrazów, wyznaję zasadę przeciwną, to znaczy uważam, że w tych wypadkach oceny bywają za bardzo różne, bo jeden komentator nie powie złego słowa na powtórzenia, drugi na ich widok dostanie estetycznych konwulsji, a bidny autor, jak oślina pośród jadła, zgłupieje do reszty.
Pozdrawiam i zapraszam do merytorycznych wizyt


Marek Jastrząb (Owsianko) https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/feli ... N9tKoJZNoo

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

Online
Awatar użytkownika
echO
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: sob 08 cze 2019, 23:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Martusia

Postautor: echO » śr 12 cze 2019, 15:56

Zdarzyły ci się na wstępie marne opisy, budzą mętlik i odpowiadają za "nie piszesz łatwo" "nie mogłem się połapać, o co chodzi" - nie, kochany, zmartwię cię, to nie są zalety "bo tak", bom namieszał, jestem królem prozy, kłaniajta się! A reszta jest ggggupia. Nawiasem mówiąc, to jest właśnie grafomaństwo, no ale mniejsza o to.
Spokojnie, nie będę cię przekonywał, widzę, że trafiłem na mistrza. Najciekawsze jest to, że nikt by ci tego nie wydał nie poprawiając tych właśnie niezręczności. Minimum to właśnie one są do korekty. I tylko o to chodzi, jest mankament, ja ci wskazałem, jak ja go widzę, a pan już rób z tym co pan chcesz, ja mam czas, poczekam na tę powieść niechybnie wkrótce błyszczącą na półce.

Added in 2 minutes 22 seconds:
Zresztą, Owsianko, znam cię z innych forów, kogo chcesz oszukać? Ty niczyjej krytyki nie przyjmujesz. Naprawdę jeszcześ z tego nie wyrósł?

Przypominam, że na Forum odnosimy się do opublikowanych tu tekstów, nie zaś do do autorów. Wszelkie dyskusje ad personam będą usuwane. Sarah



Awatar użytkownika
Gelsomina
Pisarz domowy
Posty: 181
Rejestracja: pt 11 sty 2019, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Martusia

Postautor: Gelsomina » pn 17 cze 2019, 14:24

Po pierwsze to mi się podoba:) I Martusia zdobyła moje serce:) Czekam na ciąg dalszy.
Owsianko pisze:Source of the post Przypomniałem, skąd się wziąłem, powiedziałem, że znamy się od dawna, jesteśmy spokrewnieni przez nasze Matki, że bawiliśmy się u dziadków, a teraz wpadłem do niej po drodze.

trochę za dużo się* Może uda ci się* coś zmienić:)
Owsianko pisze:Source of the post Dawniej elokwentna, roztropna i wesoła, teraz nie poznawała mnie.

teraz mnie nie poznawała*
Owsianko pisze:Source of the post Moje widzenie świata pozostało takie jak wczoraj, podczas gdy jej zmieniało się bez przerwy. Z minuty na minutę zmieniało się poprzez wrażenia, poprzez doznania odzwierciedlone rysunkiem jej twarzy.

Może zrezygnować z drugiego zmieniało się*
Pozdrawiam:)



Awatar użytkownika
MargotNoir
Pisarz osiedlowy
Posty: 369
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Martusia

Postautor: MargotNoir » pn 17 cze 2019, 20:35

Owsianko pisze:Source of the post Jechałem szukając jej pokoju. W kącie jednego z nich dostrzegłem siwą i pomarszczoną Martusię

Szukał "jej pokoju". W kącie "jednego z nich", czyli jednego z jej pokoi. Chyba nie o to chodziło.

Poza tym kiksem jednak widzę bardzo sprawnie napisany tekst. Bez pretensjonalnych zabiegów, ale pełen świeżych pomysłów na niecodzienne opisanie znanych sytuacji i widoków. Przede wszystkim widzę w nim spostrzeżenie kontrastu między światem zewnętrznym i wewnętrznym Martusi, choć trzeba przyznać, że z samego spostrzeżenia jeszcze niewiele wynika. Chętnie poznam inne fragmenty, jeśli chcesz się nimi podzielić.
BTW Czytałeś może "Skarby świata całego"?




Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość