[W] Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
taran1123
Pisarz domowy
Posty: 177
Rejestracja: pt 19 sie 2011, 21:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[W] Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: taran1123 » pt 11 maja 2018, 19:12

Witam. Chciałabym się podzielić z wami tekstem, który napisałam rok temu. Całkowicie o nim zapomniałam, ale że ostatnio na niego trafiłam, nieco go poprawiłam i wstawiam, licząc na szczerą opinię. :)

Z góry dziękuję.

Wieczność.
Czy którekolwiek z ludzkich istnień zdaje sobie sprawę co ona tak naprawdę oznacza?
W życiu człowieka nic nie jest trwałe. Miłość, nienawiść, radość, smutek – wszystko ma swój kres.
Chciałabym powiedzieć, że zapomniałam, jak to było być kobietą z krwi i kości.
Niestety, wspomnienia, które wciąż do mnie wracają, sprawiają, iż nadal pozostaję po części człowiekiem.

Kiedy przymykam powieki widzę, siebie pędzącą korytarzem w stronę oszklonych drzwi. Wokół panuje harmider. Moi współwięźniowie również obrali sobie za cel ucieczkę z tego miejsca. Nazywam ich tak, mimo, że nie znajdujemy się w zakładzie karnym. Ten szpital psychiatryczny jest czymś znacznie gorszym. Światło lamp razi mnie w oczy, ale nie poddaje się. Dochodzą do moich uszu wrzaski osób, które, tak jak ja, uczestniczą w buncie przeciwko niewoli i cierpieniu, jaką zaserwowali nam bliscy.
Wiem, co jest powodem tych krzyków.
To te potwory w białych kitlach, próbują opanować grupę. Nie oglądam się za siebie w obawie, że zobaczę jednego z nich tuż za moimi plecami... a potem... a potem nastąpi ciemność.


Jestem pewna, że drzwi, rozsuną się przed podążającymi na czele grupy, niczym wrota do innego wymiaru. Pragniemy wybiec ze znienawidzonego przez nas wszystkich budynku, jednak coś nam na to nie pozwala.
Skurwysyny zablokowali drzwi! ZABLOKOWALI WYJŚCIE! ODBLOKOWAĆ JE! - raban inicjuje mężczyzna posturą przypominający niedźwiedzia.
I nagle tracę go z zasięgu wzroku. Co się dzieje? Do moich uszu dochodzi dźwięk łomotania, ale żeby zobaczyć, co je powoduje, muszę stanąć na palcach. Nie mogę uwierzyć w to co widzę. Mężczyzna wali głową o drzwi, a siła z jaką to robi, świadczy, iż naprawdę wierzy, że przebije je na wylot.
Emocje, które budzi we mnie cała ta sytuacja, nasilają się, w momencie kiedy, ktoś łapie mnie za ramię. Czego tam? W takiej chwili? Jesteśmy tak blisko zrealizowania naszego planu! Oglądam się za siebie i dostrzegam jedynie ciemne oczy mężczyzny. Cała reszta ukryta jest za chirurgiczną maską. W lewej dłoni, trzyma przyrząd, wyglądem przypominający telefon komórkowy. Ale tylko głupiec dałby się nabrać. Wiem, że to urządzenie potrafi sprawić ból, o jakim nie śniłam zanim tutaj trafiłam.
Tym razem jednak cierpienie trwa ułamek sekundy.



Mogę odejść w każdej chwili, ale wiem, że gdy się na to zdecyduję, będę cierpieć jeszcze bardziej. Kiedy wkładam dłoń w otchłań, która od kilkunastu lat była moim jedynym towarzyszem, uczucie rozpaczy niemalże rozrywa mnie na kawałki. Doznaję obarczenia cierpieniem i bezsilnością setek istot, dawno zapomnianych, zesłanych na wieczne potępienie.
Nigdy tam nie wejdę.
Tym bardziej, iż wreszcie nadarzyła się taka okazja! W końcu, powrócę do życia, a wtedy będę mogła wyjść z miejsca, które od zawsze było moim więzieniem.


Ilekroć przemieszczałam się po korytarzach szpitala, zawsze wokół mnie panowała cisza. Dlatego kiedy dziś rano usłyszałam głosy dochodzące z dołu, znieruchomiałam. Czyżby nadszedł czas? Ktoś przybył aby siłą wciągnąć mnie do otchłani, której tak się obawiam?
Nie, to niemożliwe. Demony czy złe duchy nie mają powodu do radości, a wyraźnie słyszę czyjś śmiech! Ludzka istota... TUTAJ?! W szpitalu psychiatrycznym, o którym dawno zapomniano?!


Ruszam w stronę schodów. Zanim podejmę jakiekolwiek czynności, muszę zorientować się kim jest ta osoba. Oczywiście wygląd i przeszłość nie mają znaczenia – liczą się tylko jej słabości. To z nich zamierzam czerpać siłę.
Iskierka nadziei, tląca się w sercu, które dawno przestało bić, zaczyna płonąć niczym pochodnia. Na dole jest więcej osób! Słyszę śmiech kobiety... a teraz... o losie, to drugi mężczyzna!


Będę miała większy wybór! Na pewno znajdę odpowiednią osobę.

Nie odczuwam obawy, iż moja obecność zostanie odkryta. Do bestii z otchłani nie śmiem się porównywać, jednakże ludzie nie wywołują u mnie lęku. Bo co oni mogą mi zrobić? Zastrzelić? Zgwałcić?


Tak, jak myślałam. Nawet mnie nie widzą. Jest ich więcej niż się spodziewałam. Patrzę na pięcioro istot z krwi i kości, rozkładających rzeczy w miejscu, dawniej pełniącym rolę holu. Gdybym nie była tutaj wcześniej, nie zgadłabym, iż za ladą, na której teraz leżały torby sportowe moich gości, dawniej siedziała recepcjonistka.
Nie da się ukryć, że szpital jest totalną ruiną. Pleśń oraz grzyby na dobre zagościły na ścianach, nawet dach zaczyna przeciekać. To jednak nie upływ czas sprawił, że po szybie, za którą przyjmowano pacjentów, nie ma śladu. Sprawcami zniszczenia wyposażenia szpitala byli pacjenci. Kiedy zdali sobie sprawę, iż o ucieczce mogą zapomnieć, musieli wpaść w furię. Wątpię aby strażnicy czy lekarze, choć przyłożyli palec do zrujnowania miejsca, które tak kochali.


Pokusa aby opanować ciało pierwszego z brzegu przyprawia mnie o drżenie. Wiem jednak, że mogłoby skończyć się to katastrofą. Gdybym zawładnęła ciałem osoby, która nie zasłużyła na zesłanie do Królestwa Ciemności, poniosłabym karę. W momencie, gdy demony dostają w swoje łapy duszę czystą, katusze jakim je poddają, biją na głowę tortury zarezerwowane dla zwyrodnialców, gwałcicieli, morderców... Nikt nie jest w stanie pomóc takiej osobie, ale Anioł Stróż szybko orientuje się, kiedy ciało podopiecznego jest używane. O sposobie zemsty Opiekunów nic nie wiadomo, ponieważ słuch o duchach, które postąpiły w tak nierozważny sposób, zaginął. Niektórzy powiadają, że zostały unicestwione. Ja w to nie wierzę. Uważam, iż kara jest znacznie surowsza.


Zbliżam się do mężczyzny, rozpakowywującego torby. Moją uwagę przykuwa rzecz, którą wyjmuje. Od razu rozpoznaję tabliczkę OUIJA. Przerażenie chwyta mnie za gardło. Co za głupcy! Chcą przywoływać duchy?! Czy oni nie rozumieją czym to grozi?! Demony tylko czekają na debili, próbujących wzywać umarłych!


- Jak tym razem to nie zadziała, pójdę do tego idioty i wsadzę mu tą tabliczkę w dupę – podejmuje rozmowę facet, którego wygląd sugeruje, iż treningi i sterydy stanowią dla niego chleb powszedni.
- Mówiłam Ci. Nie denerwuj się tak! Na pewno tym razem coś się zjawi! Przecież to budynek, w którym kiedyś... - panienka bardziej podobna do lalki Barbie niż człowieka, zawiesza głos aby po chwili wybuchnąć śmiechem.
- Przede wszystkim, nie możemy działać pochopnie – jedyna osoba, która wygląda tutaj na inteligentną, spogląda krzywo na blondyneczkę.
- Oj przestań biadolić, Carmen! Zawsze jesteś taką pesymistką. - oskarżenia płyną z ust chłopaka, obok którego stoję. Ile on może mieć lat? 17?
Dziewczyna wydaje się jednak nie słuchać kolegi. W milczeniu chłonie otoczenie wzrokiem. - Tak... To będzie dobre miejsce. Czuję to.
W jednej chwili nie mam wątpliwości, czyje ciało będzie moim naczyniem. Ta cała Carmen... Zbliżam się do smukłej postaci kobiety.
...Jest wyjątkowa. I nie chodzi mi o cechy charakteru ani wyglądu. Z jej duszy wydziela się woń, którą rozpoznam wszędzie. Ta kruczowłosa zasłużyła sobie na wieczne potępienie w wyniku igrania z istotami pozaziemskimi. Tak pachnie tylko mrok.
Spoglądam kątem oka na idiotów jej towarzyszących. Czy oni mają pojęcie kim naprawdę jest ich towarzyszka? Jestem zwykłym duszą, nie posiadam nawet cząstki potęgi demonów, ale wyczuwam, że Carmen już nie raz uczestniczyła w podobnych rytuałach. Wiedziała więc czym się kończą takie zabawy. Otóż, dusze, obojętnie jakie, zesłane na wieczne potępienie, spoczywające w Rajskim Ogrodzie, czy też błądzące po świecie ludzi, nie odwiedzają idiotów, bawiających się tabliczką OUIJA. Demony, znudzone dręczeniem nieczystych, tylko czekają na okazję by dostać się do świata ludzi. Gdy podczas seansu dają znać o swojej obecności, albo wręcz udzielają odpowiedzi na zadawane pytania, większość kretynów nawet nie zdaje sobie sprawy, z czym mają do czynienia... Żyją w nieświadomości do czasu uzewnętrznienia się istoty ciemności w jednym z nich. Ofiara traci wtedy poczucie sensu istnienia. Dlatego nie potrafi się przeciwstawić. Pozbawiona wszelkich pozytywnych emocji prędko staje się marionetką w ręku demona.


Nagle dzieje się coś, co sprawia, że tracę pewność siebie. Wzrok Carmen ląduje na mnie. Czyżby wiedziała, że nie są sami? Podnosi dłoń i wskazuje palcem.
- Okrąg narysujcie tutaj.
Uff. Czuję ulgę choć wiem, iż ta dziewucha stanowi zagrożenie. Potrafiła wyczuć miejsce i stopień natężenia obcej energii. Otoczenie jest mną nasycone, a jednak Carmen nie dała się zwieść.


Zachowanie kobiety na tyle wytrąciło mnie z równowagi, że dopiero po chwili uzmysłowiłam sobie sens wypowiedzianych przez nią słów.

- Ty się lepiej na tym znasz – odrzekł mięśniak, wyciągając z torby słoik pokaźnej wielkości. W momencie dostrzeżenia zawartości naczynia, zdałam sobie sprawę, że dłuższe polemizowanie nad osobowością Carmen, odbierze mi szansę na cokolwiek. Jeżeli ci głupcy wejdą w okrąg, usypany z soli, będę stracona. Przekroczenia obręczy izolacyjnej mogą dokonać jedynie diabły. Demon, które pojawiłby się na ich wezwanie, czyhałby poza wydzielonym obszarem. W oczekiwaniu na moment opuszczenia okręgu przez uczestników seansu, wyczułby moją obecność zanim z własnej woli, zdążyłabym wejść w otchłań. Dopadłby, a potem zeżarł. Stanowiłabym jedność z potworem.
Czy to nie jest wystarczający impuls do działania?
Odpowiedź nie budzi wątpliwości, a jednak trwam w bezruchu. Patrzę, jak dziewczyna odkręca słój i zaczyna rozsypywać sól dookoła mnie. Jeszcze mam szansę opuścić kształującą się na moich oczach obręcz, ale nie robię tego.
Nie opętuję też Carmen. Nie potrafię uczynić tak podstawowej rzeczy. I to nie jest kwestia sumienia, ale braku wiedzy i doświadczenia.
Muszę wziąć się w garść. Działać instynktownie. Kiedy ci głupcy wejdą w okrąg, zrobię to, co do mnie należy. Mam wrażenie, że jeśli tego nie uczynię, spotka mnie coś o wiele gorszego od wiekuistego potępienia, którego konsekwencji tak unikałam.


Tym bardziej, że Carmen właśnie utworzyła okrąg i ku mojemu zaskoczeniu, na tym nie poprzestaje. Wprost przeciwnie. Oczy zamyka, a następnie wchodzi w sam środek obręczy izolacyjnej. Słowa, których nie rozumiem, płyną z ust dziewczyny, niczym mantra.
Dość tego! Nie pozwolę jej na podjęcie dalszych czynności. W momencie, kiedy Carmen nabiera soli w dłoń, atakuję. Zdetermionowana, szukam słabości, która stanowiłaby furtkę umożliwającą wślizgnięcie się do umysłu dziewczyny. To najpierw nim muszę zawładnąć, aby potem móc objąć w posiadanie ciało Carmen. Węszę niczym pies na polowaniu... ale nie mogę nic znaleźć... Natalie, skup się! Pomyśl o wolności! Jest na wyciągnięcie ręki...
Mam! Wywlekam na wierzch słabość, której istnienie wyczułam kiedy tylko zobaczyłam tę dziewczynę. Żądza władzy, przejawiająca się w czymś więcej niż rządzenie państwem, a nawet światem. Carmen pragnie stać u boku samego Szatana. Im dłużej siedzę w jej umyśle, tym bardziej pragnę się z niego wydostać. Dziewczyna jest skażona złem, z jakim dotychczas nie miałam do czynienia. Nie mogę jednak zawrócić. Nie w takiej chwili. Całą sobą obejmuję rozum Carmen, szepczę słowa, które mają uśpić jej czujność. Odnoszę wrażenie, iż czas zatrzymał się w miejscu. Mimo, że jestem na granicy wyczerpania, ani myślę odpuścić.


Jeszcze przed sekundą czułam, że gdyby przyszło mi w tej chwili cokolwiek zrobić, byłabym skończona. Nie przypuszczałam, iż dusza może doznać jakiegokolwiek cierpienia natury fizycznej, a co tu dopiero mówić o tak skrajnym zmęczeniu. Niemniej, udaje mi się poruszyć palcem lewej ręki. I co najważniejsze, robię to samodzielnie! Och, pragnę wreszcie ujrzeć świat oczami ludzkiej istoty!
Unoszę powieki...


Jestem otoczona przez pięć zakapturzonych postaci. Stoją poza obręczą izolacyjną. Czyżbym zrobiła coś, o czym nie pamiętam? Spoglądam na swoje dłonie, a następnie, stopy.
Jaka ze mnie idiotka... Dałam zwieść się ludzkiej istocie... Jestem tym, czym byłam, zanim cokolwiek się wydarzyło! Duszą, która nawet nie potrafiła zawładnąć umysłem, czegoś tak słabego, jak człowiek!
Zbyt późno dostrzegam symbol pentagramu, znajdujący się tuż pod moimi stopami. Stoję na samym środku pięcioramiennej gwiazdy, wizytówki Szatana.
A więc chcą mnie odesłać? Po to się tu zjawili? Czyżby coś im obiecał? Zawarli z nim pakt?
Patrzę na postaci, wyglądem przypominających mrocznych żniwiarzy. Rozpoznaje w nich moich gości.
W jednej chwili zdaję sobie sprawę, że popełniłam błąd, lekceważąc ich. Zapomniałam, że nienawiść, zazdrość, pragnienie władzy, popychają ludzi do czynów, które kalają człowieczeństwo.
Przecież sama taka byłam.
Słyszę słowa, które wcześniej wypowiadała Carmen. Teraz zaklęcia wydobywają się z ust pięciorga, otaczających mnie istot ludzkich. Odbierają mi to, co ja chciałam skraść dziewczynie. Poczucie sensu istnienia.
I nagle uświadamiam sobie, że oni od samego początku wiedzieli o mojej obecności. Miałam być ich ofiarą. Kamery, tabliczka... to wszystko miało mnie zmylić. Sprawić bym uznała ich za głupców. Zlekceważyć.


Jestem taka śpiąca. Mam wrażenie, iż śmierć przyszła po mnie po raz drugi. A więc to naprawdę koniec? Boję się. Tego co mnie spotka.



"Kto umie czytać,
posiadł klucz do wielkich czynów,
do nieprzeczuwanych możliwości,
do upajająco pięknego,
udanego i sensownego życia."
Aldous Huxley

Awatar użytkownika
Figiel
Pisarz domowy
Posty: 160
Rejestracja: śr 14 sie 2013, 11:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: Figiel » sob 12 maja 2018, 20:04

Opowiadanko podoba mi się, ale czy to horror? Dreszczyku na plecach nie poczułam, za to bardzo mi się zrobiło żal tej duszyczki: samotna, uwięziona, nękana poczuciem bezsensu istnienia i pragnieniami. Kimkolwiek by nie była, moja sympatia lokuje się po jej stronie, nawet biorąc pod uwagę to, co zamierzała zrobić.
Trochę tu mocno wyświechtanych schematów: szpital psychiatryczny, spotkanie ludzi i bytów, ale podane w zgrabnej pigułce, z odwróconym punktem odniesienia.
Troszkę nadużywasz "iż":
taran1123 pisze:Source of the post Nie przypuszczałam, iż dusza może doznać jakiegokolwiek cierpienia natury fizycznej, a co tu dopiero mówić o tak skrajnym zmęczeniu

taran1123 pisze:Source of the post Kiedy zdali sobie sprawę, iż o ucieczce mogą zapomnieć

taran1123 pisze:Source of the post Odnoszę wrażenie, iż czas zatrzymał się[/quo
taran1123 pisze:Source of the post Nie odczuwam obawy, iż moja obecność zostanie odkryta

te]
dlaczego nie zwykłe "że"? "Iż" zadomowiło się w korespondencji urzędowej i moim zdaniem przenosi tę urzędowość również do tego tekstu, zgrzyta mi dysonansem wobec treści. Ale być może to tylko moje odczucie.
Poza tym czytało się gładko.



Awatar użytkownika
taran1123
Pisarz domowy
Posty: 177
Rejestracja: pt 19 sie 2011, 21:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: taran1123 » pn 14 maja 2018, 13:45

Bardzo dziękuję za przeczytanie tekstu i opinię.
Co do kategorii, to faktycznie może nie jest to opowiadanie, wywołujące emocje, jakie powinien wzbudzać horror, niemniej nie do końca wiedziałam do czego je zakwalifikować. Może bardziej jako fantasy?
Co do nadużywania "iż" - chciałam unikać powtórzenia słów, ale bardzo dziękuję za wskazówkę. Będę na to uważać przy tworzeniu tekstów. :wink:


"Kto umie czytać,

posiadł klucz do wielkich czynów,

do nieprzeczuwanych możliwości,

do upajająco pięknego,

udanego i sensownego życia."

Aldous Huxley

Awatar użytkownika
Shairiss
Kmiotek
Posty: 2
Rejestracja: ndz 27 maja 2018, 21:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: Shairiss » wt 29 maja 2018, 19:10

Według mnie, horror świetnie pasuje do tego opowiadania. Nie chodzi o to, żeby musiało być strasznie czy lały się hektolitry krwi, ale o sam fakt występowania czegoś nadnaturalnego - przynajmniej w tym przypadku.
Opowiadanie zaczęło się dobrze i trzymało poziom do samego końca. Nie nudziłam się, nie miałam ochoty przewijać, by szybciej skończyć. Narracja pierwszoosobowa na plus. Każda inna nie dałaby efektu, który uzyskałaś.
Na minus schemat, choć pokazany z drugiej strony lustra wygląda niezgorzej.
Podsumowując, podobało mi się.



Awatar użytkownika
Iwoneczka
Szkolny pisarzyna
Posty: 42
Rejestracja: pt 15 cze 2018, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: Kobieta

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: Iwoneczka » pt 15 cze 2018, 21:00

Nie jestem specjalistą, więc skupię się na moich odczuciach po przeczytaniu twojego tekstu.
Faktycznie nie był to typowy, krwawy horror. Dla mnie to jest plus, bo wolę takie "lżejsze" wersje. Odpowiadanie mnie nie znudziło, czytało się szybko i byłam ciekawa finału. Podobało mi się to, że tym razem nie duch opętał tylko jego uwięziono i zgładzono. To dodało oryginalności w tym, dosyć często pojawiającym się motywie błąkających się dusz.
Pozdrawiam i powodzenia w dalszym pisaniu!



Awatar użytkownika
Kadah
Pisarz domowy
Posty: 136
Rejestracja: ndz 09 wrz 2012, 18:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: Kadah » pt 15 cze 2018, 21:50

Bardzo słabe pod względem językowym. Nie panujesz nad tym, co piszesz. Przykład pierwszy z brzegu – harmider. Grupa oszalałych więźniów z psychiatryka gna na oślep korytarzem, gotowa roznieść budynek, byle tylko wyrwać się na wolność, a ty określasz tę scenę mianem "harmider"? Potem mamy taki kwaitek:
pięcioramiennej gwiazdy, wizytówki Szatana.
Wizytówki? Serio? Nie symbolu, emblematu, tylko wizytówki? Numer komórki Lucyfera też tam jest? Dane służbowe?

Wyrazy mają coś, co nosi nazwę konotacji – «dodatkowe, niedefinicyjne treści kojarzone z wyrazem przez użytkowników danego języka». Harmider może się kojarzyć z grupką niegrzecznych dzieci. Wizytówka przywodzi na myśl biznesmenów. A to tylko wybrane przykłady.

Nie mówiąc już o kwiatkach typu
Doznaję obarczenia cierpieniem
. Aż się człowiek zastanawia, jak to leczyć.

No i jest jeszcze budowa zdań, przez którą twoje opowiadanie brzmi trochę tak, jakby ktoś je tłumaczył translatorem z chińskiego.

W momencie dostrzeżenia zawartości naczynia
- Kiedy dostrzegłam zawartość naczynia

Przekroczenia obręczy izolacyjnej mogą dokonać jedynie diabły.
- Jedynie diabły mogą przekroczyć obręcz izolacyjną

Sprawcami zniszczenia wyposażenia szpitala byli pacjenci.
- sprawcami zniszczenia wyposażenia? Wow.


There is no God and we are his prophets.
The Road by Cormac McCarthy

Awatar użytkownika
RebelMac
Pisarz osiedlowy
Posty: 229
Rejestracja: ndz 05 cze 2016, 13:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Bielsko - Biała
Płeć: Mężczyzna

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: RebelMac » sob 16 cze 2018, 07:33

Słabe. Musisz podszkolić warsztat, to ważna sprawa by dotrzeć do czytelnika nie tylko fabułą ale i dobrym wklepywaniem literek. Co do samej fabuły właśnie, to meh. Sztampa i to do bólu, demony, OUIJA itd. Ale nie zniechęcaj się, życzę Ci powodzenia w kolejnych tekstach.

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
mrs.durst1
Pisarz domowy
Posty: 55
Rejestracja: śr 20 cze 2018, 19:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: mrs.durst1 » czw 21 cze 2018, 10:07

Czytało się dobrze, dla mnie styl pisania na plus. Czy do horroru bym to zaliczyła? Raczej nie. Sam pomysł na fabułę mi się podoba, coś innego.



Awatar użytkownika
MargotNoir
Pisarz domowy
Posty: 180
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: MargotNoir » ndz 24 cze 2018, 14:10

Rzeczywiście język należałoby dopracować. Tekst, skądinąd świeży i ciekawy, bardzo na tym traci. Błędy w pierwszych zdaniach zniechęcają do czytania, a gdyby nie one, mogłoby być dobrze.

Pozwolę sobie rozebrać wstęp i pierwszy akapit na czynniki pierwsze.

"Wieczność. Czy którekolwiek z ludzkich istnień zdaje sobie sprawę co ona tak naprawdę oznacza?"
Nie zawsze "ludzkie istnienie" to synonim "człowieka". Akurat tutaj to zgrzyta. Możemy mówić o stracie, śmierci, przelanej krwi ludzkich istnień. Używamy tego wyrażenia na określenie pewnej wartości. Gdy mówimy o cechach człowieka albo czynnościach przezeń wykonywanych, już nie należy zastępować słowa "człowiek" wyrażeniem "ludzkie istnienie". Istnienie nic nie robi, nic nie czuje. Po prostu jest.

"W życiu człowieka nic nie jest trwałe. Miłość, nienawiść, radość, smutek – wszystko ma swój kres." Banał.

"Chciałabym powiedzieć, że zapomniałam, jak to było być kobietą z krwi i kości. Niestety, wspomnienia, które wciąż do mnie wracają, sprawiają, iż nadal pozostaję po części człowiekiem." Tutaj nie mam się do czego przyczepić.

"Kiedy przymykam powieki widzę, siebie pędzącą korytarzem w stronę oszklonych drzwi. " Oczywisty błąd interpunkcyjny.

"Wokół panuje harmider. " Zgadzam się z Kadah.

"Moi współwięźniowie również obrali sobie za cel ucieczkę z tego miejsca. Nazywam ich tak, mimo, że nie znajdujemy się w zakładzie karnym. Ten szpital psychiatryczny jest czymś znacznie gorszym." Nie jestem pewna, czy nie zamieniłabym "zakładu karnego" na "więzienie". Takie suche, sztywne, techniczne określenie jakoś nie pasuje do reszty tekstu.

"Światło lamp razi mnie w oczy, ale nie poddaje się." Zdanie sugeruje, że światło lamp jest czymś tak strasznym, że mogłoby spowodować poddanie się w walce o życie i wolność, a tak chyba nie jest.

"Dochodzą do moich uszu wrzaski osób, które, tak jak ja, uczestniczą w buncie przeciwko niewoli i cierpieniu, jaką zaserwowali nam bliscy. " Bliscy zaserwowali liczbę mnogą: cierpienie i niewolę, a zatem nie "jaką", a "jakie".

To tyle. Nie chcę przerabiać w ten sposób całości, bo chyba nie o to chodzi. Chciałam tylko zasugerować, że takie wnikliwe prześledzenie całości i odnalezienie podobnych błędów bardzo pomoże. Zdaję sobie sprawę, że własnych błędów się nie widzi, ale może warto chociaż spróbować odłożyć tekst na jakiś czas, zapomnieć o nim, a potem w skupieniu przeczytać jeszcze raz i zabawić się w korektę. W ten sposób wyeliminujesz może połowę błędów, a to już dużo i bardzo poprawi odbiór.



Online
Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3274
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: Thana » czw 13 wrz 2018, 15:57

Cześć, Taran.
Słabo jest. Nie ma co weryfikować, bo to zaledwie szkic do tekstu, nie tekst. Inspiracją był sen? Narratorka opowiada, jakby zwierzała się psychiatrze z koszmaru...
Zrób z tego porządny tekst, przemyśl, jak ma wyglądać początek, rozwinięcie i zakończenie, wyczyść z błędów (bo ta wersja jest dość niechlujna), zastanów się nad językiem narratorki (może powinna mówić w jakiś specyficzny sposób?) i po solidnym czyszczeniu wrzuć jeszcze raz. Serio, Tobie nie wypada wrzucać tu byle czego! ;)
Uważaj na takie kawałki jak to:
taran1123 pisze:Source of the post Wieczność.
Czy którekolwiek z ludzkich istnień zdaje sobie sprawę co ona tak naprawdę oznacza?
W życiu człowieka nic nie jest trwałe. Miłość, nienawiść, radość, smutek – wszystko ma swój kres.
Chciałabym powiedzieć, że zapomniałam, jak to było być kobietą z krwi i kości.
Niestety, wspomnienia, które wciąż do mnie wracają, sprawiają, iż nadal pozostaję po części człowiekiem.

To są banały, od których bolą zęby. Odbiorca nie jest głupi, wiele rzeczy o świecie wie, nie trzeba go pouczać. Opowiedz po prostu historię, którą masz do opowiedzenia. Jak Cię swędzi, żeby się powymądrzać, to sobie przygryź język i przemilcz. ;) Czasem tekst dwa razy krótszy okazuje się dwa razy lepszy.

Pozdrowienia


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Dobrze nam robi nasze pisanie na nasze pisanie. Pięknie. - Godhand

Awatar użytkownika
taran1123
Pisarz domowy
Posty: 177
Rejestracja: pt 19 sie 2011, 21:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: taran1123 » pt 14 wrz 2018, 15:22

Może i faktycznie zbyt dużo banałów zawarłam w tym tekście.
Popracuję nad warsztatem i będę bardziej uważać przy pisaniu kolejnych tekstów.

Bardzo dziękuję za opinie i rady - bardzo mi one pomagają i motywują <3

Pozdrawiam :)


"Kto umie czytać,

posiadł klucz do wielkich czynów,

do nieprzeczuwanych możliwości,

do upajająco pięknego,

udanego i sensownego życia."

Aldous Huxley

Awatar użytkownika
Begied21
Pisarz domowy
Posty: 181
Rejestracja: pn 19 lut 2018, 22:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: Begied21 » pt 14 wrz 2018, 16:43

taran1123, na pewno interesujący motyw do złudzenia komplementarny z tym horrorowym, a to pomyślnie rokuje :)


Jak to mawia święta Ziuta - olej risercz, daj uczucia...

Awatar użytkownika
Adam Mekla
Kmiotek
Posty: 3
Rejestracja: czw 13 wrz 2018, 22:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Ostatnia szansa (opowiadanie, horror)

Postautor: Adam Mekla » pt 14 wrz 2018, 16:56

Źle się to zaczyna, za dużo tłumaczysz, wałkujesz, streszczasz na początku – takie podejście zazwyczaj nudzi i odstrasza, zwłaszcza jeśli znajduje się na wstępie tekstu. Nie jesteś winna czytelnikowi żadnych wyjaśnień, jedyne co trzeba to sprytnej zanęty w postaci niecodziennego położenia bohatera lub ukazania barwnego charakteru, choć najlepiej gdy jest to mix obu tych składników. Jako, że ma być to opowiadanie grozy, to mogłabyś też zacząć od uzyskania jakiejś cięższej atmosfery. Dalej sytuacja nie jest dużo lepsza, nadal mam wrażenie czytania czegoś streszczanego naprędce, zbyt to niewyraźne i senne. Lepiej byłoby zacząć ukazując bardziej naocznie codzienne życie w tym zakładzie wraz z wszystkimi nieprzyjemnościami, nawiązywaniem znajomości, a dopiero później przejść do ucieczki. W ten sposób stworzyłabyś tę więź bohater-czytelnik i ta ucieczka byłaby dla czytelnika dużo bardziej emocjonalna. Za dużo też tłumaczysz tego co przedstawiasz, zgrabniej jest napisać tak, by czytelnik, mógł sam wyciągać wnioski, inaczej odbierasz mu sporą część frajdy z czytania. Przykład:
taran1123 pisze:Source of the post Mężczyzna wali głową o drzwi, a siła z jaką to robi, świadczy, iż naprawdę wierzy, że przebije je na wylot.
Mogłabyś zapisać to na przykład tak: „Mężczyzna wali głową o drzwi od minuty, a siła z jaką to robi nie zmniejsza się mimo krwi wylewającej się z rany na czole”. Później jest coś o jakimś dziwnym urządzeniu i otchłani – dla mnie to niejasne i sprawia, że coraz bardziej tracę zainteresowanie tym tekstem. Utwór jest nieprzejrzysty, czasem wręcz chaotyczny. Brak mu też szczegółów jak imiona i nazwy własne, bogatych opisów, ciekawych głębokich sylwetek postaci, atmosfery. Stąd ja kończę czytanie. Polecam napisać od nowa to opowiadanie traktując obecny tekst jako szkielet/plan/streszczenie, biorąc pod uwagę wspomniane powyżej porady. Pozdrawiam i zachęcam do dalszej pracy nad piórem.




Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości