Lena (obyczaj fragment)

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Weryfikator, Moderator

Awatar użytkownika
ithilhin
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3739
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: ithilhin » wt 21 lis 2017, 21:54

Czarowny nastrój rozbija się w jednej chwili niczym uderzone kamieniem lustro, kiedy zbliżam się do swojej kamienicy i widzę samochód Jana zaparkowany przy chodniku. Zwalniam, ale mój eks już mnie zauważył. Wysiada z samochodu i podchodzi zamaszystymi krokami. Zmarszczone brwi, ręce schowane w kieszeniach płaszcza, ale nie wątpię, że zacisnął je w pięści.
- Gdzie byłaś? - warczy. - Dlaczego nie odbierasz ode mnie telefonów?
Milczę. Strach zamyka mi słowa w gardle, bo nigdy nie widziałam takiej furii w jego oczach.
- Odpowiedz mi! - żąda.
Wtedy w mieszkaniu, gdy przyszedł z kwiatami i zaczął mnie całować, oprócz obawy czułam też odbierające rozum pożądanie. Teraz jedynie się boję. Nic więcej do mnie nie dociera oprócz obezwładniającego, mdlącego smaku obawy.
- Lena! - syczy Jan i chwyta moje ramię. Zaciska jak w kleszczach. - Idziemy do mnie.
- Nie - piszczę. - Puść, to boli - skarżę się.
- Tylko bez mazgajstwa - ostrzega. - Rób co mówię.
- Nie pójdę z tobą - szepczę. - Puść.
- Po tym jak ze mną porozmawiasz - rzuca. To nie propozycja, nawet nie warunek. Rozkaz.
- Dobrze.
- Idziemy.
Zmienił jednak zdanie i prowadzi na górę, do mojego mieszkania. Gorączkowo zastanawiam się czy dam radę wejść do środka, a Jana zostawić na zewnątrz. Może zdołam się wyrwać i go odepchnąć - jest ode mnie cięższy i sporo silniejszy, ale jeżeli wykorzystałabym moment zaskoczenia, to może się udać. Stoi tuż za mną i słyszę jego chrapliwy oddech. To nie do wiary, ale najwyraźniej jest pobudzony całą sytuacją. Wyrywa mi klucze z dłoni i sam otwiera zamki, wciąż mocno zaciskając chwyt na moim ramieniu. Jutro pewnie będę miała siniaki w tym miejscu. Bezskutecznie próbuję zrealizować swój plan, szarpię się rozpaczliwie, a Jan wpycha mnie do mieszkania z takim impetem, że tracę równowagę i upadam na tyłek. Syczę z bólu. Jakiś przedmiot szura po panelach i odbija od ściany. To wyrzucone przez Jana, niepotrzebne mu już klucze. Pstryknięcie włącznika światła i pomieszczenie zalewa blask.
- Co ty sobie myślałaś? Że możesz mnie wystawić? - Jan cedzi słowa i powoli zdejmuje płaszcz. Nie spuszcza ze mnie wzroku, a ja odruchowo kulę ramiona.
- Idź sobie - proszę cicho.
- Odpowiadaj.
- Odejdź - powtarzam błagalnie.
Nic to nie daje. Jan rzuca okrycie na szafkę i podchodzi do mnie. Nie spieszy się, wie że nie ucieknę, bo zagradza mi drogę do wyjścia.
- Wstawaj - warczy.
Podnoszę się z podłogi. Cała drżę. To taki wewnętrzny dygot, wypełniający zimnem całe ciało, paraliżujący. Czuję jak policzki moczą mi łzy. Spływają drobnymi kreseczkami aż na szyję i nikną w dekolcie sportowej bluzy.
- Jak ty wyglądasz? Co to za fryzura? - Kolejne pytanie. Głos ma złowrogi, przepełniony złością. - Gdzie byłaś?
Uderzenie jest mocne, aż odwracam twarz. Policzek pali żywym ogniem. Nie mogę w to uwierzyć. Ale za chwilę spada kolejny cios, jakby na potwierdzenie, że to się dzieje naprawdę.
- Odpowiadaj! - wrzeszczy Jan. Chwyta moje warkocze i zaciska w pięści, którą opiera o ścianę. Drugą dłonią, zadziwiająco łagodnym ruchem ujmuje mój podbródek i lekko unosi w swoją stronę, żebym patrzyła mu w oczy.
- Na spacerze i w sklepie - szepczę.
Wierzchem dłoni ociera łzy z mojej skóry i wolno wiedzie ręką w dół, po szyi i ramieniu. Chwyta na moment pierś, gniecie ją w uścisku, nie zwracając uwagi, że sprawia mi ból.
- I co kupiłaś?
Uświadamiam sobie, że zostawiłam rolety w samochodzie Piotra. Z pewnością będzie próbował mi je oddać. Czuję jak krew odpływa mi z twarzy. Sama nie wiem czy chciałabym, aby przyszedł teraz, czy żeby nie mieszał się w tę sytuację.
- Nic.
Jan śmieje się szyderczo, a równocześnie zaczyna rozpinać mi spodnie. Szarpię głową, ale on mocno trzyma włosy. Chwytam jego rękę w obie dłonie. Zatrzymuję.
- Proszę, nie.
Nawet nie wiem czy mnie usłyszał, tak chicho to powiedziałam, ale przerywa na moment.
- O co mnie prosisz? - mówi niemal normalnym głosem, bez tych złowieszczych drażniących nut pożądania, które brzmiały w jego śmiechu.
- Proszę, daj mi spokój - powtarzam.
Kolejne uderzenie spada bez ostrzeżenia. Po prostu puszcza moje włosy i wymierza policzek. Staram się ignorować ból, korzystam z chwilowej wolności i wyrywam się w stronę wyjścia. Przez dwa, może trzy kroki mam jeszcze nadzieję, że ucieknę, ale ostre szarpnięcie za ramię osadza mnie w miejscu. I zaraz następny cios. Pięść? Boli tak, że krzyczę i zakrywam bolące miejsce dłonią. Kulę się na ziemi, ale Jan podrywa mnie w górę. Rozkazuje wstać. Szlocham. Łzy zamazują mi widok, nie wiem teraz nawet w którą stronę są drzwi.
- Rozbierzesz się sama - informuje mnie ze zwodniczym spokojem. - Nie będę się z tobą szarpał.
Kręcę głową. Nie dowierzam, a równocześnie wszystko jest aż nazbyt realne. Boję się. I tego, że znowu będzie mnie bił i tego co może jeszcze zrobić. Powoli zdejmuję kurtkę razem z plecakiem. Jak najwolniej, gram na zwłokę. Gdzieś przez mgłę dociera do mnie, że mój telefon dzwoni, słuchać charakterystyczne burczenie wibracji. To może być tylko Piotr. Kiedy chcę sięgnąć po aparat, Jan wyrywa mi plecak z rąk i odrzuca.
- Teraz bluza - komenderuje.
- Jan, ja nie chcę - próbuję znowu.
Robi dwa kroki w moim kierunku i ponownie wymierza karcący cios. Wierzchem dłoni. Tym razem w drugi policzek.
- Bluza - komenderuje.
Widzę, że jest nakręcony. Rozszerzone, pociemniałe źrenice, przyspieszony oddech. Znałam go takiego, ale w zupełnie innych okolicznościach. Wspomnienie naszych wspólnych chwil namiętności, kiedy potrafił być czuły i dobry na nowo napełnia mi oczy falą łez.
- Jan, proszę cię - powtarzam szeptem.
Ale on nie słucha. Łapie mnie za ramiona i przypiera do ściany. Całym ciałem, nie mogę się poruszyć. Jego usta jak poprzednio uderzają w moje, miażdży mi wargi natarczywym pocałunkiem. Tym razem na szczęście nie reaguję na bliskość, nadal trzęsę się ze strachu. Czuję dłonie Jana majstrujące przy guziku moich dżinsów. Zamykam oczy. Nie umiem pogodzić się z tym co zaraz nastąpi.
Nagły hałas, trzaśniecie drzwi o ścianę, tupot nóg i niespodziewanie jestem wolna. Piotr trzyma go mocno, dostrzegam wykręconą za plecami rękę i grymas bólu na twarzy Jana. Prowadzi mojego eks kochanka do wyjścia i wypycha na korytarz. Widzę jak popchnięcie wywraca go na kolana, jak Piotr kopnięciami zrzuca go ze schodów. Potem jeszcze ciska tam jego płaszcz, a gdy zamyka drzwi, przekręca oba zamki. Bez słowa podnosi porzucone w przedpokoju pakunki z roletami i kładzie je na parapecie. Wolno podchodzi do mnie, bo ciągle stoję jak sparaliżowana po ścianą.
- Widziałem, że cię uderzył - odzywa się. Głos mu lekko drży.
- Dziękuję - wykrztuszam.
- Masz lód w lodówce?
- Nie wiem - odpowiadam bezgłośnie.
Piotr przełyka ślinę. W oczach ma współczucie i troskę. Waha się przez moment, ramiona mu drgają, jakby chciał wykonać gest w moim kierunku, ale w końcu odwraca się i maszeruje do lodówki. Zagląda do zamrażalnika i coś mamrocze pod nosem. Przypominam sobie, że schowałam tam mrożone warzywa, które planowałam dodać do sosu i zjeść z makaronem. Piotr znajduje mrożonkę i przynosi mi owiniętą w kuchenny ręcznik. Prosi, żebym przyłożyła do policzka. Odbieram okład i spełniam polecenie. Kompres przyjemnie chłodzi bolącą, rozpaloną twarz. Wzdycham i zamykam oczy. Łzy wymykają się pod powiek, łaskoczą palce.
- Mam nadzieję, że…
Przerywa nagle, więc spoglądam na niego. Jest wyraźnie zakłopotany. Domyślam się o co chciał zapytać.
- To nie była gra - mówię. Przez zbyt ściśnięte gardło mój głos jest zduszony i lekko schrypnięty.
Piotr zaciska pięści i nic już nie mówi. Siadam pod ścianą, on po chwili dołącza do mnie. Milczymy, jak tego ranka gdy obudził się w moim mieszkaniu. Mam wrażenie, że od tego momentu minęło kilkanaście tygodni, a nie godzin. Jan kompletnie rozbił mój świat. Nie mam siły i odwagi myśleć, co by się stało gdyby nie Piotr. Paczka z zamrażalnika jest już zupełnie ciepła, mój policzek porządnie zimny. Odkładam mrożonkę na bok i kładę głowę na ramieniu swojego wybawcy, chcę namacalnie poczuć, że jest obok. Ogarnia mnie ramieniem, a wtedy rozklejam się zupełnie. Szlocham wtulona w jego bluzę a on głaszcze mnie po włosach i powtarza, że jestem już bezpieczna.


gosia

me@Szortal
Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Awatar użytkownika
Mrs Alistair
Dusza pisarza
Posty: 513
Rejestracja: pt 13 lut 2015, 10:11
Płeć: Kobieta

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: Mrs Alistair » śr 22 lis 2017, 09:49

To co uderza mnie jako czytelniczkę w tym fragmencie to wulkan emocji. Bohaterka zachowuje się biernie, choć wewnątrz wszystko w niej pulsuje. Zastanawiam się dlaczego Lena się nie broni, nie atakuje. Nie wiem też czy każda ofiara przemocy znalazłaby swojego wybawiciela, który zdążyłby na czas, żeby ratować ukochaną z opresji.
- Widziałem, że cię uderzył - odzywa się. Głos mu lekko drży.
- Dziękuję - wykrztuszam.
Trochę nie widzi mi się ten skrót, choć wiadomo o co chodzi.
Całość napisana fajną polszczyzną i dlatego dobrze mi się czytało pomimo, że klimat nie należy do moich ulubionych.


Pisać może każdy, ale nie każdy może być pisarzem
Katarzyna Bonda

Awatar użytkownika
Bartosh16
Legenda pisarstwa
Posty: 1872
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: Bartosh16 » śr 22 lis 2017, 10:11

ithilhin pisze:Source of the post Jutro pewnie będę miała siniaki w tym miejscu.


Przecież, że nie w innym.

ithilhin pisze:Source of the post że tracę równowagę i upadamna tyłek.


Jeżeli cześć ciała, na którą upada Lena, nie ma większego znaczenia dla fabuły, to bym to usunął. Trochę mi nie pasuje.

ithilhin pisze:Source of the post tak chicho to powiedziałam


Nieładnie.

ithilhin pisze:Source of the post - Rozbierzesz się sama - informuje mnie ze zwodniczym spokojem. - Nie będę się z tobą szarpał.


Nie uważam tego za zbyt wielki błąd, ale napisanie: "Sama wyskoczysz z łaszków/ściągniesz ciuchy/zdejmiesz szmaty" pozwala Ci uniknąć "się".

ithilhin pisze:Source of the post które planowałam dodać do sosu i zjeść z makaronem


Nie sądzę, żeby to miało znaczenie. Chyba że ma.

Poza tym nie bardzo widzę, do czego można się przyczepić.

Pisanie to to nie dla mnie do czytania, ale grono odbiorców podejrzewam, że znajdzie. Co najmniej poprawne.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
Godhand
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2111
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: Godhand » śr 22 lis 2017, 10:28

Ithi,

Kreseczki na policzkach do zmiany, bo to obserwacja drugiej osoby, a narratorkę mamy w pierwszej.
Upadek na tyłek nie bardzo, bo Lena opisuje, że ma byłego za plecami, więc jeśli ją popchnął powinna upaść na kolana i ewentualnie podeprzeć się rękoma.
Żaden znany mi mężczyzna, nie ograniczyłby się do tego, co zrobił nasz wybawiciel (chyba, że dziewczyna ma chorobliwą awersję o przemocy, co w jej sytuacji jest dość prawdopodobne, ale trzeba wtedy zaznaczyć, że zachował się tak z uwagi na nią).

Całość świetna, kipi emocjami i rozpaczliwą bezradnością bohaterki.
Gratulacje,

G.


"Każdy jest sumą swoich blizn"
Matthew Woodring Stover

Awatar użytkownika
ithilhin
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3739
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: ithilhin » śr 22 lis 2017, 11:12

Mrs Alistair, Bartosh16, Godhand, dziękuję.


gosia

me@Szortal
Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Awatar użytkownika
Bartosh16
Legenda pisarstwa
Posty: 1872
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: Bartosh16 » śr 22 lis 2017, 11:15

Godhand pisze:Source of the post Żaden znany mi mężczyzna, nie ograniczyłby się do tego, co zrobił nasz wybawiciel (chyba, że dziewczyna ma chorobliwą awersję o przemocy, co w jej sytuacji jest dość prawdopodobne, ale trzeba wtedy zaznaczyć, że zachował się tak z uwagi na nią).


A co jeżeli to ona go rzeczywiście powstrzyma: "Nie babraj się w śmiechach, kochany"? Ilu gości nie dostało w mordę właśnie przez to.
Ewentualnie: "Zostaw, bo pójdziesz siedzieć jak za człowieka".
(Autentyczne cytaty)


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski



Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1333
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
Płeć: Mężczyzna

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: Smoke » śr 22 lis 2017, 11:22

no więc dwutorowo. po pierwsze, jeśli to obyczaj, czyli czytadło dla kucharek, to nie ma sensu grzebać - żeby nie było jak przy Okładance, że wyłuskiwane błędy i wypaczenia kwitowałaś: ale to czytadło, nie czepiajta się :twisted:
tak więc idąc tym tropem, na tym musiałbym poprzestać, lecz ciągnie wilka do lasu :twisted:

ithilhin pisze:Source of the post Czarowny nastrój rozbija się w jednej chwili niczym uderzone kamieniem lustro, kiedy zbliżam się do swojej kamienicy i widzę samochód Jana zaparkowany przy chodniku.
siękoza
przymiotnikoza
zaimkoza

dobra, żartowałem.
w całym natomiast texcie znów jest przerost didaskaliozy. kucharki nie stanowią elity intelektualnej, ale też nie są warzywami, by je prowadzić aż tak za rękę.

wygląda na to, że panna wcześniej musiała tworzyć z Janem porywający związek bdsm, w którym była uległą suczką, ale on nie zakumał, że już jest koniec i teraz Piotr, mający tego świadomość, zajmie jego miejsce, choć w sumie wygląda na jeszcze wcześniejszego jej mastera - zgadłem, czy mnie poniosło? :mrgreen:

błędów i wypaczeń nie będę więc wyłuskiwał, powiem jedynie, że jest problem z emocjami. one do pewnego momentu wzrastają, ale potem wyhamowywują (ta przegadana szarpanina) - owszem, nie ma nic lepszego, jak opisać, rozebrać na czynniki pierwsze dramatyczną scenę - że niby taki dramat, ale narracja spokojna, lecz to tu nie wyszło. potem nagle mordobicie i tyle emocji. gdzieś tu znikła autentyczność, zagłuszona natłokiem obserwacji, retrospekcji, przemyśleń i czego tam jeszcze. problem jest właśnie z samą bohaterką, która serwuje czytelnikowi bigos: myśli i obserwuje jak krzyżówka doktora psychologii, nadkomisarza policji i wszechwiedzącego narratora :o (ale albo szerokie spektrum obserwacji i przemyśleń, albo wyłuskanie z nich tylko tych, które zapewnią prawdziwe emocje)

ogólnie więc:
jak na babskie czytadło - tak
jak nie - to nie
:)



Awatar użytkownika
ithilhin
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3739
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: ithilhin » śr 22 lis 2017, 11:33

Smoke, dzięki. Przemyślę te emocje.
PS nie zgadłeś.


gosia

me@Szortal
Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Awatar użytkownika
Sarah
Dusza pisarza
Posty: 401
Rejestracja: pt 14 lip 2017, 18:57
Płeć: Kobieta

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: Sarah » śr 22 lis 2017, 11:59

Smoke pisze:Source of the post wygląda na to, że panna wcześniej musiała tworzyć z Janem porywający związek bdsm, w którym była uległą suczką, ale on nie zakumał, że już jest koniec i teraz Piotr, mający tego świadomość, zajmie jego miejsce, choć w sumie wygląda na jeszcze wcześniejszego jej mastera - zgadłem, czy mnie poniosło?

Chyba jednak niewiele wiesz o klimatycznych związkach..:P
a wracając do meritum:
Wiem, że to surówka więc trudno odnosić się do błędów w pojedynczych zdaniach.
Pomysł jest fajny, opisy rzeczywiście są bardzo uszczegółowione - ale to akurat lubię w Twoim pisaniu, emocje kipią mimo pasywności Leny w tej scenie. Bardzo jestem ciekawa w którą stronę z nią pójdziesz.

PS. Kwestii mordobicia Jana poruszać nie będę - nie znając całości fabuły:)


Czerwień kobiecych warg jest po to, żeby nie było na nich znać krwi, wyssanej przy pocałunkach - S.Lem

Awatar użytkownika
ithilhin
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3739
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: ithilhin » śr 22 lis 2017, 12:02

Sara, dziękuję.
Jak Ci pisałam to sobie na razie poleży, bo muszę znaleźć wątek. :/


gosia

me@Szortal
Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Awatar użytkownika
Sarah
Dusza pisarza
Posty: 401
Rejestracja: pt 14 lip 2017, 18:57
Płeć: Kobieta

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: Sarah » śr 22 lis 2017, 12:07

ithilhin pisze:Source of the post Sara, dziękuję.
Jak Ci pisałam to sobie na razie poleży, bo muszę znaleźć wątek. :/

Jak byś jednak poszła w klimatyczny wątek.. to wiesz.. wsparcie zapewnię:P)))


Czerwień kobiecych warg jest po to, żeby nie było na nich znać krwi, wyssanej przy pocałunkach - S.Lem

Awatar użytkownika
SirVimes
Szkolny pisarzyna
Posty: 48
Rejestracja: pt 06 sty 2017, 16:51
Płeć: Nie podano

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: SirVimes » śr 22 lis 2017, 12:22

Mi to kiedy z pierwszego zdania zupelnie nie pasuje :(. Może rozbij na dwie części?



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 3358
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
Płeć: Kobieta

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: Rubia » śr 22 lis 2017, 12:26

ithilhin pisze:Source of the post - Jan, proszę cię - powtarzam szeptem.
Ale on nie słucha. Łapie mnie za ramiona i przypiera do ściany. Całym ciałem, nie mogę się poruszyć. Jego usta jak poprzednio uderzają w moje, miażdży mi wargi natarczywym pocałunkiem. Tym razem na szczęście nie reaguję na bliskość, nadal trzęsę się ze strachu. Czuję dłonie Jana majstrujące przy guziku moich dżinsów. Zamykam oczy. Nie umiem pogodzić się z tym co zaraz nastąpi.
Nagły hałas, trzaśniecie drzwi o ścianę, tupot nóg i niespodziewanie jestem wolna. Piotr trzyma go mocno, dostrzegam wykręconą za plecami rękę i grymas bólu na twarzy Jana.

ithilhin pisze:Source of the post - Widziałem, że cię uderzył - odzywa się. Głos mu lekko drży.
- Dziękuję - wykrztuszam.

Dobrze, że Piotr jest osobą, która wchodzi do czyjegoś mieszkania - nie zaproszona! - nie dzwoniąc i nawet nie pukając do drzwi. I dobrze, że Lena i Jan są tak zajęci sobą, że nie dostrzegają jego wejścia, więc może ich spokojnie obserwować. Dobrze po raz trzeci, że wszedł na tyle wcześnie, że mógł zobaczyć, jak Jan policzkuje Lenę. Bo gdyby w chwilę później, wtedy całą scenę mógłby uznać za początek namiętnego pogodzenia się kochanków. I wówczas powinien zostawić rolety przy drzwiach i wycofać się jak najdyskretniej.
Rozumiem, że Piotr działa tutaj jako taki mały Deus ex machina, ratujący Lenę z poważnej opresji, więc czytelnik powinien zawiesić niewiarę i przyjąć, że po prostu tak było :) Mnie jednak wcale by nie przeszkadzało, gdyby Lena usiłowała się wyrwać swojemu prześladowcy i uciec, gdyby szarpali się w uchylonych drzwiach - i na to trafił Piotr-wybawiciel. Wtedy również mógłby zadziałać tak, jak to dalej opisałaś.
ithilhin pisze:Source of the post Widzę, że jest nakręcony. Rozszerzone, pociemniałe źrenice, przyspieszony oddech. Znałam go takiego, ale w zupełnie innych okolicznościach. Wspomnienie naszych wspólnych chwil namiętności, kiedy potrafił być czuły i dobry na nowo napełnia mi oczy falą łez.

NIE, NIE, NIE. Jeśli dziewczyna czuje się zagrożona i boi się faceta - to po prostu czuje się zagrożona i się boi. To jest właśnie rozmywanie napięcia, poprzez dorzucanie niepotrzebnych elementów. Niech ona sobie później przypomina, jaki był czuły i łagodny, niech go opłakuje nawet potokiem łez - ale nie wszystko na raz. Poczucie zagrożenia jest, w gruncie rzeczy, uczuciem bardzo prostym - narzuca koncentrację na tym, jak się wyrwać. Na wspomnienia może przyjść czas potem.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
ithilhin
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3739
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: ithilhin » śr 22 lis 2017, 12:32

Rubia, dziękuję.
Co do pierwszej uwagi - Piotr przynosi rolety. Jest o tym nowa wcześniej ze Lena była z nim na zakupach i je kupowali bo nie na nic w oknach. W mieszkaniu jest jasno. Wiec Piotr to widzi z ulicy. Dlatego tam wpada. Mea culpa, że nie nakreśliłem wcześniej.
Co do drugiej uwagi - to na pewno nad tym pomyśle.
Dzięki raz jeszcze.

SirVimes, dziękuję.


gosia

me@Szortal
Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 3358
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
Płeć: Kobieta

Lena (obyczaj fragment)

Postautor: Rubia » śr 22 lis 2017, 12:40

Ithi, ale ja przecież wiem, że Piotr przyniósł rolety - sama nawet o tym piszę :) Co nie zmienia faktu, że wejście bez pukania nadal mi nie pasuje :D Jeśli ten fragment ma być realistyczny, naturalnie, a nie tylko poświęcony oswobodzeniu z opresji.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.


Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości