"Dom" na "Ziemi obiecanej"

Pomysły, inspiracje, fabuły i inne bolączki pisarzy

Moderatorzy: Weryfikator, Moderator

Awatar użytkownika
Leszek Pipka
Dusza pisarza
Posty: 672
Rejestracja: śr 16 sty 2013, 16:24
Płeć: Mężczyzna

"Dom" na "Ziemi obiecanej"

Postautor: Leszek Pipka » czw 15 cze 2017, 01:16

Ostatni post z poprzedniej strony:

Romek Pawlak pisze:Source of the post Leszku, ja odpowiedziałem :) ma to sens, jeśli łączysz dwa światy jak w "Balladynach i romansach" Karpowicza, wiedząc, po co chcesz takiej formy użyć, co przez nią powiedzieć. Może to ślepa uliczka, niemniej - dostała Nike :)

Istotnie, mogę się zgodzić, odpowiedziałeś, Romku :-) Choć tylko w kwestii sensowności zamierzenia. Miałem replikować na temat różnicy między Karpowiczem, a fanfikiem z... głowy, ale na Panią Rubię zawsze można liczyć :mrgreen: Na pewno w każdym razie uwaga o ślepej uliczce dotyczy początkujących, przekonanych, że błyskotliwy pomysł załatwi cały ten jazz związany z pisaniem.
Romek Pawlak pisze:Source of the post Kluczową kwestią pozostaje CO AUTOR CHCE POWIEDZIEĆ PRZEZ

Ano właśnie. To jest ten moment, kiedy autor in spe robi wielkie oczy, zapowietrza się i - na ogół - milknie. Dość typowe zjawisko.
slavec2723 pisze:Source of the post Leszek, ładnie wyłapałeś luki w logice :)

Dzięki :-) To było ze sfery "negatywnej", zaraz się okaże, że w drugiej łapie mam też "pozytywną".

Z grubsza (pomijając wyżej zamieszczone leniwe podrygi polemicznej pasji) jesteśmy wszyscy mniej więcej zgodni w opiniach. Protokół rozbieżności dotyczy tylko "nie da się" (Rubia) i "zderzajmy" (Romek).

To ja mam taką propozycję, żeby udzielić Isabel bratniej pomocy, a przy okazji się zabawić. I zrobić wycieczkę do warsztatu pisarza.
Wymyślmy mianowicie, jak mogłaby wyglądać powieść oparta na jej pomyśle, tak, żeby nie była durnym fanfikiem, ale o czymś mówiła.
Mogę zacząć. Nie tykam się części „warszawskiej”. Wprawdzie pierwszą serię „Domu” oglądałem, jak cała Polska, ale dalej już było gorzej, niewiele pamiętam. Poza tym za wyjątkiem pacholęcej fascynacji Wiechem nie mam kwalifikacji, bo i miłości wielkiej nie czuję do klimatu miasta stołecznego. Za to „Ziemię Obiecaną” uważam za skończone arcydzieło – w obu wersjach.
Zatem jedźmy.

Borowiecki. Był potomkiem szlacheckiej rodziny, posiadającej spory majątek gdzieś w okolicach Łodzi. Wysłany na studia politechniczne do Berlina wpadł tam w wesołe towarzystwo, zaniedbał naukę, obracając się w kolorowym półświatku. Ojciec, odmówiwszy dalszego finansowania wybryków syna, wysłał go na praktykę inżynieryjno-zarządczą w którejś z łódzkich fabryk. Ta sytuacja niewiele zmieniła stosunek Karola do życiowych uciech, ale że miał wrodzoną bystrość, zdołał się sporo nauczyć. Wszystko zmieniło się po wybuchu wojny. Spóźniony co prawda, ale szczery patriotyzm nakazał Borowieckiemu wstąpienie do AK i udział w konspiracji. Mając dobre papiery, przy okazji podróży służbowych po Generalnej Guberni i Kraju Warty pełnił rolę kuriera podziemia, był też cenny jako źródło informacji wywiadowczych. Kolejny obrót koła historii – wejście Sowietów wyrwało jego rodzinę z zarekwirowanego przez nową władzę majątku i rzuciło na Piotrkowską 25, gdzie osiedli z resztkami uratowanego majątku. Nie mając innego wyjścia Borowiecki przyjął posadę dyrektora technicznego w znacjonalizowanym zakładzie, odnajdując niejaką satysfakcję w uruchomieniu produkcji, lecz w głębi serca ukrywając nienawiść do nowego ustroju. Stres odreagowywał wieczornymi popijawami w zakazanych mordowniach.

Moryc Welt. Był drobnym geszefciarzem, wyrodnym synem prawowiernej, żydowskiej rodziny. Pośredniczył w różnych transakcjach, często na granicy prawa. Zaciągnął się do tajnej policji u któregoś z wielkich fabrykantów, służył za oczy i uszy pracodawców, donosząc o tym, co dzieje się w kantorkach, sklepikach, wśród robotników i drobnych kupców, skąd wieje wiatr i jakie są nastroje, przy okazji załatwiając własne interesy. Po wejściu Niemców i utworzeniu getta nie zmienił charakteru zajęcia, stając się niezastąpionym informatorem króla łódzkich Żydów Chaima Rumkowskiego. Zawsze zdeterminowany, zawsze nastawiony na przeżycie i urządzenie się najlepiej, jak to możliwe w warunkach, jakie mu dano. Długo chronił się przed wywózką do KL, w końcu jednak trafił do Auschwitz. Tam wkręcił się do Sonderkommando i dzięki lepszemu wyżywieniu przeżył obóz. Wrócił do Łodzi po wojnie, gdyż w cwanej skrytce na terenie getta zamurował złoto i biżuterię „zorganizowaną” w trakcie wojny. Niestety, ktoś go ubiegł, skrytka była ogołocona z zawartości.

Maks Baum. Pochodził z Hamburga z rodziny kupieckiej, zajmującej się handlem surowcem i gotowymi tekstyliami. Od dzieciństwa zapoznawany był z kulisami działania rodzinnych interesów, był zdolny i szybko liczył. Nie udało się wyreklamować go od wojska, lecz ustosunkowany w sferach hitlerowskiej władzy wuj zapewnił mu przydział do służb kwatermistrzowskich. Skierowany został do Łodzi, gdzie zajmował się organizacją zaopatrzenia dla wojującej armii. Na swoje nieszczęście zakochał się z wzajemnością w Polce (że niemożliwe? Owszem, jest książka Maren Roeger pisana na ten temat na podstawie oficjalnych dokumentów, ciemna liczba – mimo powszechnej dezaprobaty społecznej i określenia podobnych stosunków jasno, przez Państwo Podziemne, jako zdrady – jest trudna do oszacowania). Poduczył się polskiego. Na rzecz ukochanej i jej rodziny czynił różne starania, niestety, przyłapany przez Gestapo został wysłany na wschodni front. Dostawszy się do niewoli wylądował gdzieś w workuckich łagrach. Miał szczęście, wyuczył się (jak Iwan Denisowicz) murarki i ciesiółki, gdy Ulbricht zgłosił zapotrzebowanie na siłę konieczną do odbudowy socjalistycznego państwa, zwolniono go i zapakowano do transportu. W Koluszkach, podsłuchawszy rozmowę polskich kolejarzy, zbiegł, mając nadzieję, że ukochana czeka na niego. Trafił do Łodzi, ale po kobiecie, uwięzionej przez Gestapo ślad zaginął, a rodzina dawno się wyprowadziła z Piotrkowskiej 25. Maks dowiedział się w Łodzi (przedtem nie wiedział), że z dzielnicy Hamburga, w której mieszkał, po dywanowych nalotach latem 1943 roku nie pozostał kamień na kamieniu. W misji PCK (?) potwierdzili mu śmierć całej rodziny. Pił potem całą noc z przygodnymi znajomymi, może w tej samej mordowni, gdzie Borowiecki.

Jest w tym jakikolwiek sens? Ktoś coś?
No i co dalej?
Jeżeli są molekuły sensu, to spróbujmy sobie wyobrazić, jak gigantyczna praca czekałaby chętnego na poskładanie do kupy choćby samych wymyślonych niniejszym wątków, żeby ubrać je w wiarygodne realia, dodać charakterystykę i wygląd bohaterów, wypełnić luki w życiorysie.

To w kwestii wycieczki do warsztatu pisarza :-)



Awatar użytkownika
misieq79
Pisarz osiedlowy
Posty: 230
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

"Dom" na "Ziemi obiecanej"

Postautor: misieq79 » czw 15 cze 2017, 10:15

Leszek Pipka pisze:Source of the post Miał szczęście, wyuczył się (jak Iwan Denisowicz) murarki i ciesiółki, gdy Ulbricht zgłosił zapotrzebowanie na siłę konieczną do odbudowy socjalistycznego państwa, zwolniono go i zapakowano do transportu. W Koluszkach, podsłuchawszy rozmowę polskich kolejarzy, zbiegł, mając nadzieję, że ukochana czeka na niego. Trafił do Łodzi, ale po kobiecie, uwięzionej przez Gestapo ślad zaginął, a rodzina dawno się wyprowadziła z Piotrkowskiej 25. Maks dowiedział się w Łodzi (przedtem nie wiedział), że z dzielnicy Hamburga, w której mieszkał, po dywanowych nalotach latem 1943 roku nie pozostał kamień na kamieniu. W misji PCK (?) potwierdzili mu śmierć całej rodziny.


1) czy ZSRR wysyłał jakiekolwiek transporty siły roboczej z łagrów do odbudowy PRL?
2) zbieg, mówiący kiepsko po polsku, wtrącający niemieckie słowa, bez dokumentów? Miałby większe szanse uciekając po lodzie w lakierkach przed hordą głodnych wilków.
3) OK, udało mu się, po czym idzie do PCK i mówi że jest Niemcem z Hamburga?

Maksa widzę raczej jako komunistę, zbiegłego do ZSRR przed wojną.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 3231
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
Płeć: Kobieta

"Dom" na "Ziemi obiecanej"

Postautor: Rubia » czw 15 cze 2017, 10:20

Leszku, o taki właśnie punkt wyjścia mi chodziło :D Czytając te biografie pomyślałam, że życiorys Maksa mógłby być nawet mniej skomplikowany - w dwudziestoleciu międzywojennym nie brakowało w polskich zakładach przemysłowych niemieckiej kadry technicznej średniego i wyższego szczebla; Max mógłby należeć do takich "polskich" Niemców (nie spolonizowanych, nie wtopionych w społeczeństwo od pokoleń, ale znających język i kraj. Powiedzmy, ojciec pracował w Łodzi, a obaj - w Litzmannstadt). Ale nie będę manipulować losami nie moich bohaterów :)
No i tutaj przechodzę do mojego "nie da się". Bo u Reymonta całą trójkę łączyła - koleżeńskość. Żadna tam wielka przyjaźń, heroicznie sprawdzona gdzieś w skrajnych sytuacjach na Syberii, ale zwykła, kumplowska zażyłość, która pozwalała wierzyć, że jeśli wezmą się za coś wspólnie, to osiągną cel. Borowiecki i Maks nie mieli zresztą wielkich złudzeń co do lojalności Moryca, ze wstępnych kalkulacji wynikało jednak, że można wziąć na to poprawkę i dzialać razem.
I to właśnie wydaje mi się niemożliwe do przeszczepienia. Trzej bohaterowie Leszka w Łodzi A.D. '50? '51? (socjalistyczne państwo niemieckie powstaje jesienią 1949) siedząc razem w knajpie na Piotrkowskiej muszą najpierw starannie zataić część własnych biografii. Koleżeńskość może być dopiero efektem, skutkiem jakichś dłuższych wspólnych działań, nie ich podstawą. A wspólny cel? Co oni właściwie mogliby - i chcieli - razem zrobić w tej Łodzi? Czy to miałoby być działanie jawne, mieszczące się w ramach, nazwę to ogólnie, ówczesnego porządku prawnego? Czy może jednak nie?
Wyobraźnią nie ogarniam... Ale nie twierdzę, że to nieprawdopodobne.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
misieq79
Pisarz osiedlowy
Posty: 230
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

"Dom" na "Ziemi obiecanej"

Postautor: misieq79 » czw 15 cze 2017, 10:37

Punktem zaczepienia byłaby przynależność całej trójki do jednej z partii socjalistycznych (PPS? PPR?) - za słabo siedzę w temacie żeby wskazac najwłaściwszą.



Awatar użytkownika
Isabel
Pisarz domowy
Posty: 92
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
Płeć: Kobieta

"Dom" na "Ziemi obiecanej"

Postautor: Isabel » czw 15 cze 2017, 13:35

Borowiecki rzeczywiście miał być w AK, z tym, że po prostu w lesie (i to była okazja do poznania Andrzeja Talara), Morycowi udałoby się jakimś cudem przetrwać wojnę w ukryciu, a Maks... Maks tak rozwala system, że jedyne dobre miejsce dla niego, to cicha kwatera na Ogrodowej - tyle, że z martwym Baumem to już nie będzie "Ziemia obiecana" :wink:


Dobra architektura nie ma narodowości.

Awatar użytkownika
Leszek Pipka
Dusza pisarza
Posty: 672
Rejestracja: śr 16 sty 2013, 16:24
Płeć: Mężczyzna

"Dom" na "Ziemi obiecanej"

Postautor: Leszek Pipka » sob 17 cze 2017, 02:13

misieq79 pisze:Source of the post 1) czy ZSRR wysyłał jakiekolwiek transporty siły roboczej z łagrów do odbudowy PRL?
2) zbieg, mówiący kiepsko po polsku, wtrącający niemieckie słowa, bez dokumentów? Miałby większe szanse uciekając po lodzie w lakierkach przed hordą głodnych wilków.
3) OK, udało mu się, po czym idzie do PCK i mówi że jest Niemcem z Hamburga?

Maksa widzę raczej jako komunistę, zbiegłego do ZSRR przed wojną.

1. Chodzi o NRD. Wiesz, odpowiedź bloku wschodniego na Plan Marshalla.
2. Może i tak, jest coś na rzeczy, z drugiej strony Polska powojenna, przynajmniej ta miastowa to był też niezły tygiel...
3. Przy PCK postawiłem znak zapytania, ale misje Czerwonego Krzyża przynajmniej deklaratywnie były apolityczne, na pewno nawet komuniści pozwalali zasięgać wiadomości w Szwajcarii o losie rodzin.
Tu się oczywiście kłania znajomość realiów i w ogóle historii jako takiej, nie upieram się, żebym był mocarzem w tej kwestii :-P
Oczywiście, Maks mógłby być komunistą, ale przeżywalność zagranicznych komunistów w Rosji Stalina nie była szczególnie wysoka... :mrgreen:
Myknij swoją wersję, przecież absolutnie może być lepsza, ciekawsza, bardziej wiarygodna od tego, co wydumałem.
Rubia pisze:Source of the post Czytając te biografie pomyślałam, że życiorys Maksa mógłby być nawet mniej skomplikowany - w dwudziestoleciu międzywojennym nie brakowało w polskich zakładach przemysłowych niemieckiej kadry technicznej średniego i wyższego szczebla; Max mógłby należeć do takich "polskich" Niemców (nie spolonizowanych, nie wtopionych w społeczeństwo od pokoleń, ale znających język i kraj. Powiedzmy, ojciec pracował w Łodzi, a obaj - w Litzmannstadt). Ale nie będę manipulować losami nie moich bohaterów :)

Jejku, ja sobie nie roszczę żadnych praw do bohaterów, tym bardziej, że Isabel miałaby do tego większe prawo, bo podrzuciła kukułcze jajo :-)
Pewnie, że Maks mógłby być synem majstra, kierownika, czy nawet dyrektora. Komplikacji jednak by się nie uniknęło zważywszy, iż na ogół ta niemiecka kadra była znienawidzona, często ideowo hitlerowska, co się okazało po wkroczeniu Niemców. Były oczywiście wyjątki. A tak na marginesie, mnóstwo życiorysów z pozoru zwykłych ludzi wygląda na bezczelną mitomanię a la baron Munchhausen, w sumie niespecjalnie bałbym się komplikacji w tej mierze, pod warunkiem odpowiedniej temperatury emocjonalnej. Refleksja jest natury ogólnej, niekoniecznie punktowo umocowana akurat do tej, wymyślonej ad hoc, biografii.
Rubia pisze:Source of the post Trzej bohaterowie Leszka w Łodzi A.D. '50? '51? (socjalistyczne państwo niemieckie powstaje jesienią 1949) siedząc razem w knajpie na Piotrkowskiej muszą najpierw starannie zataić część własnych biografii. Koleżeńskość może być dopiero efektem, skutkiem jakichś dłuższych wspólnych działań, nie ich podstawą.

Tak, słusznie, to jest ogromna trudność, być może dałoby się ich życiorysy pokomponować tak, żeby przecięły się już wcześniej. To mogłaby być oczekiwana przez Ciebie podstawa, zaś wzajemne odsłanianie tego, co nie jest przeznaczone dla reszty ludzkości, może oporne, pewnie jakoś wyzwalające, dałoby asumpt do umocnienia relacji.

A Wielki Zderzacz Hadronów najpierw nie kupił, a potem poszedł se pozderzać coś innego :mrgreen:
Phi!
Isabel pisze:Source of the post Maks tak rozwala system, że jedyne dobre miejsce dla niego, to cicha kwatera na Ogrodowej - tyle, że z martwym Baumem to już nie będzie "Ziemia obiecana" :wink:

Hmmm... No właśnie?



Awatar użytkownika
misieq79
Pisarz osiedlowy
Posty: 230
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

"Dom" na "Ziemi obiecanej"

Postautor: misieq79 » sob 17 cze 2017, 21:39

Isabel, wykopujemy Maksa z cichej kwatery na Ogrodowej :D

Maks - ur. 1908, syn niemieckiego socjalisty, rodowity Łodzianin. W 1930-ch poznał Borowieckiego i Welta, członków PPS. Nie zdecydował się wstąpić do partii. W czasie II wś volkslista II kategorii (Deutschstämmige). Dalej utrzymywał kontakty z przyjaciółmi, załatwiał lewe papiery, pracę, żywność itp. Z uwagi na pracę w przemyśle zbrojeniowym, uniknął powołania do wojska. Przy przejściu frontu "zniknął". Po wojnie dzięki kontaktom Borowieckiego i (zwłaszcza) Welta zrehabilitowany zgodnie z ustawą z 6 maja 1945r. Znaczy, darowano mu podpisanie volkslisty. Opcjonalnie - zmienił nazwisko na Drzewiecki ;). Wstąpił do "nowej" PPS. Akcja zaczyna się w 1947/48, gdy po czystkach przed fuzją PPS-PPR cała trójka wylatuje z partii.
(opcja 2: pozostają w PPS, a od 1948 w PZPR, pytanie czy chcesz mieć ich partyjnych czy już nie partyjnych)

Z Borowieckim i Morycem nie będzie Ci trudno.

Kusi mnie Moryc jako sowiecki agent w strukturach PPS (albo Bundu) ;)
Odyseja z przedwojennej do powojennej PPS wbrew pozorom nie jest prosta, ale możliwa. PPS - Polscy Socjaliści - RPPS - "nowa" PPS.



Awatar użytkownika
Leszek Pipka
Dusza pisarza
Posty: 672
Rejestracja: śr 16 sty 2013, 16:24
Płeć: Mężczyzna

"Dom" na "Ziemi obiecanej"

Postautor: Leszek Pipka » ndz 02 lip 2017, 02:38

Uśmierciłem swoje dalsze wypowiedzi w wątku, bo Isabel uśmierciła projekt... Ale OK, Misieq, wymyśliłeś niezgorzej i też by się dało sporo z Twojego pomysłu wyciągnąć. Czyli baza w zasadzie jest. Gdyby nie zbrodnicza działalność pomysłodawczyni, można byłoby jeszcze pociągnąć temat - CO mianowicie panowie w trójkę zamierzają budować.
Potem już tylko wymyślić stronę stołeczną i można jechać z koksem :-P



Awatar użytkownika
Isabel
Pisarz domowy
Posty: 92
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
Płeć: Kobieta

"Dom" na "Ziemi obiecanej"

Postautor: Isabel » ndz 02 lip 2017, 11:12

Leszek Pipka pisze:Source of the post CO mianowicie panowie w trójkę zamierzają budować.

Nowe życie i nowy ład :P
A serio - chcę do tego pomysłu wrócić, ale ponieważ wymaga on potężnego riserczu, na który nie bardzo mam teraz czas, a nie chcę odwalać fuszery - to musi ta historia trochę poczekać... Niemniej jednak, będę niezmiernie wdzięczna za wszystkie dalsze wypowiedzi i sugestie :)


Dobra architektura nie ma narodowości.


Wróć do „Kreatorium”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości