Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Wszystkie pytania o sprawy techniczne dotyczące pisania

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Hidden
Zarodek pisarza
Posty: 13
Rejestracja: ndz 29 maja 2011, 20:14
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Hidden » ndz 03 mar 2019, 15:55

Cześć wszystkim!
Przeszukałem dział w poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Wiem już, że powinno pisać się "fantę" albo "Fantę" oraz żeby lepiej nie lokować w opowiadaniach Wiedźmina, bo Sap poda mnie do sądu (tamte tematy mają kilka lat, w obliczu nowych wydarzeń - pewnie można nawet pogadać z CDPR o wsparciu). Mnie zastanawia jednak aspekt prawny/zwyczaje nt. umieszczania w szeroko pojętej prozie prawdziwych miejsc czy marek.

Mówiąc o miejscu, dajmy na to, że chcę osadzić historię w Krakowie - czy mogę mówić konkretne nazwy ulic i lokali? Czy mogę wsadzić bohaterów do faktycznie znanej mi kawiarni na krakowskim Kazimierzu i opisać to miejsce, czy też właściciele mogą mnie potem zaskarżyć (bo napisałem, że kawa niedobra albo - nie daj Boże! - ktoś tam zginął)? Czy mogę podać, że bohater idzie do prawdziwego krakowskiego teatru przy faktycznej jego lokalizacji, czy też lepiej uniknąć tego zmieniając nazwę i lokalizację? Chciałbym trzymać się faktów, jeżeli jesteśmy w Krakowie, to chcę, by bohater widział przedstawienie w teatrze Słowackiego albo Variété, a nie w zmyślonych popłuczynach. Osobiście traktuję to jako oczko do czytelnika, który lepiej zobrazuje sobie te miejsca, a także jako możliwość wykorzystania wiedzy lokalnej z rodzinnego miasta, czego nie chciałbym wyrzucać. No, ale może lepiej powinno się?

Druga sprawa - czy można używać istniejących marek? Czy bohater może kupić w sklepie Domestos czy też lepiej by zakupił zmyślony produkt? Może popijać Pepsi czy lepiej by był to tylko gazowany napój pełen niszczącego zęby cukru? Ubiera się w Vistuli czy może należy raczej zmyślać markę? Wiem, że na przykład King korzysta z prawdziwych nazw produktów czy producentów, co moim zdaniem czyni jego prozę bardziej realną, ale przecie co wolno wojewodzie, to nie...

Będę wdzięczny za odpowiedzi!



Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2898
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Bartosh16 » ndz 03 mar 2019, 16:09

Ja wiem, że nie powinno się odpowiadać pytaniem na pytanie, ale... Jak chcesz osadzić akcję opowiadania w przykładowym Krakowie bez znajomości rozkładu miasta? Jeśli chcesz pisać o czymś, co istnieje, musisz mieć na ten temat jakieś pojęcie, a im więcej pojęcia, tym więcej realizmu w tekście.

Tylko z realizmem też nie warto przesadzać, bo wtedy tekst teoretycznie beletrystyczny zmienia się w encyklopedię.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
Hidden
Zarodek pisarza
Posty: 13
Rejestracja: ndz 29 maja 2011, 20:14
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Hidden » ndz 03 mar 2019, 16:17

Bartosh16 pisze:Source of the post Ja wiem, że nie powinno się odpowiadać pytaniem na pytanie, ale... Jak chcesz osadzić akcję opowiadania w przykładowym Krakowie bez znajomości rozkładu miasta?


Nie bardzo wiem skąd to pytanie - tak jak wspomniałem, to moje rodzinne miasto, mieszkam w Krakowie całe życie i dobrze znam jego rozkład. Właśnie tą wiedzą chcę się posłużyć, ale pytam by wiedzieć kiedy przestać, zastanawia mnie bowiem, czy przyjęte jest, że np. mimo wszystko kawiarnie i restauracje zmieniają nazwy w procesie twórczym, czy tez można odwołać się twardo do nazw i miejsc. Nie mówię, że chcę by te miejsca dostawały czarny PR (np. kierowane były przez mafię, co oczywiście nie byłoby zbyt mile widziane), ale chciałbym na ten przykład, by postać piła kawę w Jamie Michalika zamiast w zmyślonej miejscówce. Albo tak jak wspomniałem wcześniej, bohaterowie odwiedzili prawdziwy teatr o rzeczywistej nazwie, z prawdziwym rozkładem sal czy opisem korytarza, który sam tam widziałem.



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1528
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Misieq79 » ndz 03 mar 2019, 16:21

Jeśli opisujesz realne miejsce to można a nawet trzeba. Oczywiście jeśli osią fabuły będzie mobbing pracowników na rogu Brackiej i Reformackiej to lepiej użyć fikcyjnej knajpy. Ale jako element krajobrazu - jak najbardziej.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar
Dupczysław Czepialski herbu orka na ugorze

Awatar użytkownika
Wizimir
Pisarz osiedlowy
Posty: 263
Rejestracja: ndz 22 lip 2012, 21:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Wizimir » ndz 03 mar 2019, 16:26

Nie ma żadnych powodów, dla których nie mógłbyś wykorzystać rzeczywistych nazw ulic, miejsc czy produktów. Sensem literatury jest często oddawanie rzeczywistości i założenie, wedle którego nie można by korzystać z prawdziwych lokali/instytucji/marek wypaczałoby sens takiego tworzenia.

Konsekwencji prawnych sobie nie wyobrażam - chyba że właśnie poszedłbyś w opisy w rodzaju: "X poszedł później do knajpy Y, która okazałą się być najgorszym przybytkiem w Krakowie. Zjadł obrzydliwą, spaloną i cuchnącą chemikaliami golonkę, po której przez tydzień leczył się z zatrucia pokarmowego, a opuszczając lokal natknął się na pijanego właściciela, który bił po twarzy swoją nastoletnią córkę". No tak, w takim przypadku potencjalnie można by sobie wyobrazić nieprzyjemności dla autora ;).



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1528
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Misieq79 » ndz 03 mar 2019, 16:40

Hehe właśnie przypomniałem sobie jak przyczepilem się kiedyś w TW do sceny gdzie bohaterka stoi pod Tchibo koło teatru Słowackiego - bo najbliższy Tchibo jest w Galerii Krakowskiej :mrgreen:


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar
Dupczysław Czepialski herbu orka na ugorze

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4458
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Rubia » ndz 03 mar 2019, 19:08

Zawsze można pisać o prawdziwych miejscach. O firmach też, chociaż raczej w tonie neutralnym albo pochwalnym. Przecież istnieje nawet takie zjawisko, jak prawdziwa turystyka śladami fikcyjnych bohaterów. Taki np. "Kod Leonarda da Vinci" ma spory rozrzut terytorialny, ale Poznań rodziny Borejków daje się obejrzeć w jedno popołudnie :D I nawet książkę na ten temat napisano: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/10845/po ... usierowicz
W Warszawie, gdzie wycieczki tematyczne obejmują nie tylko miejsca związane z rzeczywistymi osobami, ale także z postaciami literackimi, można było przejść się śladami bohaterów "Lalki" Prusa albo "Złego" Tyrmanda.
Ba, nawet fantasy ma swoją topografię, ale to już dałeka wyprawa - do Nowej Zelandii, gdzie powstawał filmowy "Władca pierścieni" :)


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Mane Tekel Fares
Pisarz domowy
Posty: 73
Rejestracja: pt 19 lip 2019, 09:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Mane Tekel Fares » pn 22 lip 2019, 16:52

Wizimir pisze:Source of the post Konsekwencji prawnych sobie nie wyobrażam - chyba że właśnie poszedłbyś w opisy w rodzaju: "X poszedł później do knajpy Y, która okazałą się być najgorszym przybytkiem w Krakowie. Zjadł obrzydliwą, spaloną i cuchnącą chemikaliami golonkę, po której przez tydzień leczył się z zatrucia pokarmowego, a opuszczając lokal natknął się na pijanego właściciela, który bił po twarzy swoją nastoletnią córkę". No tak, w takim przypadku potencjalnie można by sobie wyobrazić nieprzyjemności dla autora


Bardzo przepraszam. A jeśli jest to oparte na własnych doświadczeniach? Rzeczywiście byłem w knajpie Y i zwróciłem obsłudze wpół surowego kotleta? Opisuję swoje wrażenia. A, że publicznie? Cóż.



Awatar użytkownika
Jim Skalniak
Pisarz osiedlowy
Posty: 333
Rejestracja: sob 15 lis 2014, 11:58
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Jim Skalniak » pn 22 lip 2019, 18:03

Pisanie jest zajęciem dla odważnych. Jeśli ktoś z założenia ma pisać tylko "raczej w tonie neutralnym albo pochwalnym", to niech lepiej w ogóle nie pisze.


"Naucz się, że można coś innego roznosić niż kiłę. Można roznieść światło, tak?"
Robert Brylewski

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4458
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Rubia » pn 22 lip 2019, 20:13

Jim Skalniak, ja Cię bardzo proszę: nie uogólniaj tego, co napisałam. To się nazywa: nieuprawnione rozszerzenie i jest tanim chwytem retorycznym :P Moje słowa odnosiły się WYŁĄCZNIE do firm. Konkretnych, realnie istniejących. Właśnie wczoraj stwierdziłam, że na pewnej stronie poświęconej modzie zniknęły wszystkie komentarze czytelniczek, które krytykowały ciuchy firmy Reserved. Sam post bezpośrednio tej firmy nie dotyczył, jej nazwa i krytyka pojawiły się w trakcie dyskusji, takiej sprzed tygodnia, więc nawet nie najświeższej. Jak myślisz, dlaczego nie ma już tych postów?
Bardzo fajnie jest być takim odważnym i bezkompromisowym, dopóki nie dostanie się listu wysłanego przez prawnika firmy.

Added in 37 minutes 39 seconds:
To tyle o pisaniu krytycznym :P A teraz o neutralnym.
Poczytaj sobie, jak to wygląda np. u Murakamiego. Jego bohaterowie przywiązują dużą wagę do własnego wyglądu. Ktoś, idąc na spotkanie z kobietą, na której mu zależy, zakłada garnitur od Armaniego. Ktoś inny, ubierając się rano, wybiera: niebieska koszulka polo - Ralph Lauren, granatowe spodnie - też, plus brązowe mokasyny od Ferragamo. Nie, to nie jest lokowanie produktów, choć mnie trochę bawiło. To jest świadectwo pewnego statusu materialnego i dbałości o aparycję. Bez żadnych hymnów pochwalnych na temat marki.
Murakami w ogóle rejestruje dużo takich detali, nawet nazwy japońskich sieci supermarketów, gdzie jego bohaterowie robią zakupy. Pisze też, oczywiście, co tam kupują. W tonie neutralnym, czysto informacyjnym, ale przypuszczam, że japońskim czytelnikom daje to wyobrażenie o poziomie życia tych osób.
Jeśli w polskiej powieści bohater powiedziałby: "za pierwszą wypłatę kupiłem sobie garnitur Hugo Bossa", to też byłaby to informacja neutralna, jeśli chodzi o ocenę produktu, ale dużo mówiąca o chłopaku. I taki jest sens owej neutralności.
A pochwały? Jeżeli ktoś ma dobre wspomnienia związane z jakimś konkretnym miejscem, to czemu nie? Kawiarnia "Czytelnika" albo restauracja "Kameralna" na Foksal w Warszawie przewijają się we wspomnieniach całej rzeszy literatów i aktorów, do literatury też trafiły, i to w kontekście zdecydowanie pochlebnym. Widzisz w tym coś złego?

Kocham odwagę autora, który nie napisze, że w hotelu Marriot czy innym Sheratonie barek w pokoju był dobrze zaopatrzony, a recepcjonistka - bardzo zgrabna. Bo do pochlebstw on się nie zniży, o nie! Prędzej pióro złamie.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Jim Skalniak
Pisarz osiedlowy
Posty: 333
Rejestracja: sob 15 lis 2014, 11:58
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Jim Skalniak » wt 23 lip 2019, 00:00

Rubio, bardzo mi smutno. Chciałbym się jakoś odnieść, do Twojego ostatniego posta, ale mam z tym problem... nie rozumiem go, a już zupełnie nie rozumiem pierwszego akapitu. Moja wypowiedź jest oczywistym uogólnieniem, o czym świadczy m.in. jej długość, ale niby dlaczego ma być ono nieuprawnione? Przecież od początku rozumiałem, że chodziło Ci o firmy konkretne i realnie istniejące (jakby ktoś bał się reakcji firm fikcyjnych, to przede wszystkim powinien się leczyć psychiatrycznie). Co ma do naszego tematu cenzura postów na jakimś forum o ciuchach, mamy się na praktykach tego forum wzorować swoje pisanie?

Ceterum censeo, nie twórzmy też jakiejś atmosfery paranoi, jaką mamy dziś w Polsce w związku z tzw. "RODO" i innymi tego typu bzdetami. Dla mnie pisanie jest formą wypowiedzi publicznej, a jak ktoś chce się wypowiadać publicznie na jakieś ważne tematy i mieć własne zdanie, to pozwy sądowe od prawników powinny być dla niego czymś wliczonym w koszta (na szczęście większość z nich to i tak tylko próby zastraszenia). Może i jestem czasem przesadnie szczery, ale skoro w utworze pasuje mi, żeby bohaterowie jedli w McDonald's, którego jedzenie prywatnie uważam za syf, to nie widzę powodu dla którego miałbym syf ten opisywać neutralnie lub pochwalnie, nawet jeśli produkuje go globalny gigant, który może wszystko. Ale spokojnie... żeby naprawdę mieć proces o użycie nazwy jakiejś firmy w książce, trzeba by już pojechać naprawdę grubo, no nie wiem - opisać jakąś wyssaną z palca aferę z molestowaniem dzieci w zarządzie firmy i próbować przedstawić to jako fakt? Taki proces, jeśli trwałby długo i zainteresował media, byłby zresztą dla książki doskonałą reklamą.

P.S. Pomyślałem sobie, że nie każdy musi być oczywiście męczennikiem o wolność słowa, nie każdy musi być jak Aleksander Isajewicz Sołżenicyn czy Ahmed Salman Rushdie. Można na przykład napisać jakieś miałkie fantasy bez żadnych przełożeń na rzeczywistość - tylko po co?
Zawsze się zastanawiam czy jest sens pisać tak długą odpowiedź na post, którego się nie rozumie - bo może ja się tu produkuję, a Rubii chodziło o coś zupełnie innego? Ale nawet jeśli, to przynajmniej zrodził mi się dzięki tej odpowiedzi pomysł na opowiadanie, może nawet trochę w stylu Murakamiego - rzecz o tym, jak do Rushdiego przychodzi nocą listonosz sądowy z pozwem od Biedronki... (wyobrażam sobie tę scenę i początkowy smutek zdaje się znikać mi z gęby...).


"Naucz się, że można coś innego roznosić niż kiłę. Można roznieść światło, tak?"
Robert Brylewski

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4458
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Rubia » wt 23 lip 2019, 03:36

Jim Skalniak, w Twoim pierwszym, skądinąd rzeczywiście krótkim poście uderzył mnie rozdźwięk pomiędzy wysokim tonem, jaki przybrałeś (Pisanie jest zajęciem dla odważnych), a znikomą wagą omawianego problemu. Bo to jest jednak marginałka, przynajmniej wówczas, kiedy pozostajemy w obrębie beletrystyki. A już wniosek, żeby nie pisać, jeśli ktoś się boi krytykować (jakąś firmę), wydał mi się po prostu kuriozalny.
Jeżeli chodzi o konkrety: oczywiste jest, że firmy wymyślone nie maja z tym problemem nic współnego (chyba, że chodziłoby o tzw. "powieści z kluczem", ale wtedy pojawia się kwestia dobrego kamuflażu). Pisząc o konkretach, miałam na myśli dokładne informacje, typu "hotel Sheraton na Wiejskiej w Warszawie", nie zaś "hotel znanej sieci międzynarodowej gdziekolwiek". Jest różnica, kiedy się zabieramy za krytykę jednego, ściśle określonego miejsca, nie zaś całej firmy albo branży.
Problem firm, miejsc i marek oraz krytycznego do nich podejścia ma, owszem, poważne znaczenie, lecz głównie wówczas, gdy dotyczy literatury faktu i zjawisk pokrewnych, np. bieżącej publicystyki - także tej internetowej.
Jim Skalniak pisze:Source of the post Co ma do naszego tematu cenzura postów na jakimś forum o ciuchach, mamy się na praktykach tego forum wzorować swoje pisanie?

Do tematu ma tyle, że pokazuje bardzo szybką reakcję na negatywne wpisy o firmie (może zresztą zareagował administrator strony, obawiając się odcięcia od linków afiliacyjnych, które przynoszą mu zysk). Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że takie działania są domeną prasy i internetu, i raczej nie dotyczą powieści. Głównie dlatego, że krąg ich czytelników jest bez porównania mniejszy niż czytelniczek blogów o modzie oraz osób odwiedzających różne fora internetowe, więc i krytyczne opinie oddźwięk mają niewielki. Ryzyko, że jakaś firma będzie się użerać z autorem powieści, że źle napisał o jej wyrobach, jest minimalne.
Ale rzecz nie w zasięgu odbioru. Problem tkwi w samej relacji między elementami fikcyjnymi i realnymi w tekście powieściowym. Nie jest tak, że ich mieszanie nie podlega żadnym ograniczeniom, a kto widzi jakieś bariery, ten tchórz. Jeśli autor za temat swojej powieści obrał np. mobbing w pracy - to raczej nie będzie snuł opowieści o tym, jak szef niszczy swoich podwładnych w hotelu Sheraton przy Wiejskiej albo na oddziale interny szpitala powiatowego w Otwocku. Stworzy fikcyjny hotel albo szpital z prawdziwymi problemami. I to nie ma nic wspólnego z brakiem odwagi autorskiej. W tamtych rzeczywistych miejscach pracują konkretni ludzie, którzy nie są bohaterami powieści, nie powinni byc brani za ich pierwowzory i granicy pomiędzy realnym życiem a literaturą nie należy zacierać.
To właśnie miałam na myśli, pisząc w moim pierwszym poście, że jeśli o firmach, to pochwalnie albo neutralnie. Teraz dodałabym jeszcze: bez szczegółów, żeby dopełnić obraz konformizmu :P
A jeśli ktoś chce pisać właśnie o Sheratonie na Wiejskiej albo szpitalu w Otwocku, to pisze reportaż, ze wszystkimi cechami tego gatunku. Tu jest miejsce na odwagę autora, jak najbardziej, bo opisane instytucje pewnie zareagują.
W świecie fikcji literackiej przywoływanie firm czy marek to jednak przede wszystkim element lokalnego kolorytu oraz charakterystyki bohaterów. Kwestia ważna, lecz o ciężarze gatunkowym nie należącym do kategorii "na co mogę sobie pozwolić". Raczej ubarwienie opisywanej rzeczywistości.
Jim Skalniak pisze:Source of the post Może i jestem czasem przesadnie szczery, ale skoro w utworze pasuje mi, żeby bohaterowie jedli w McDonald's, którego jedzenie prywatnie uważam za syf, to nie widzę powodu dla którego miałbym syf ten opisywać neutralnie lub pochwalnie, nawet jeśli produkuje go globalny gigant, który może wszystko.

Szczerość szczerością, ale co to ma wspólnego z odwagą? Krytykowanie tego światowego giganta jest tak powszechne, że juz dawno temu straciło jakikolwiek rys indywidualny, podobnie jak krytykowanie Monsanto za produkcję Roundupu, a Wranglera za wykorzystywanie dzieci w szwalniach Bangladeszu. W powieściach realistycznych krytyka zastanej rzeczywistości jest wręcz normą, więc i złe zdanie o wyrobach wielkich firm znakomicie się w niej mieści :D
Tak więc - związki pomiędzy prawdziwymi miejscami, firmami i markami a odwagą pisarza powieści wydają mi się nadal dość nikłe. No i tyle...


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Seener
Pisarz domowy
Posty: 189
Rejestracja: śr 10 lut 2010, 21:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Czy wolno używać prawdziwych miejsc/firm?

Postautor: Seener » wt 23 lip 2019, 09:28

Granica jest chyba gdzieś między działem prawnym a zdrowym rozsądkiem. Niestety obie te linie nie są jednoznacznie wytyczone więc pole do popisu spore.
Co do miejsc to chyba żadnych zakazów tu nie ma. Inaczej bylibyśmy ograniczeni gatunkowo do SF.
Ale im więcej cech, zwłaszcza negatywnych, bo pochlebstwa się raczej wybacza, przypniemy do miejsca, tym większe ryzyko reakcji właściciela - o ile taki istnieje.
Jeśli napiszemy, że na Brzozowej, pod numerem pięć, stała piękna zabytkowa willa, to raczej nikt na to nie zwróci uwagi.
Jeśli napiszemy, że na Brzozowej, pod numerem pięć mieszkał pedofil... jeśli właściciel posesji to przeczyta, może mieć uzasadnione uwagi. No, chyba, że jest pedofilem.

Podobnie z postaciami.
Inny wydźwięk ma: Prezydent Duda postanowił. Muszę kupić myśliwce, aby zapewnić bezpieczeństwo narodowi.
A zupełnie inny: Prezydent Duda postanowił. Zapłacę siedemnaście miliardów z budżetu, żeby Trump pozwolił mi usiąść obok siebie, bo to będzie dobrze wyglądało w kampanii.

Autorzy czasem idą w kontrowersję bo albo uważają, że mają coś ważnego do powiedzenia, albo liczą na reakcję, która ma szansę stać się darmową (tanią) reklamą. Był ostatnio taki film, który obskoczył i jedno, i drugie.

I jeszcze taki link, w temacie: https://gsmonline.pl/artykuly/asterix-i-obelix-zartuja-z-sieci-idea


Jako pisarz odpowiadam jedynie za pisanie.
Za czytanie winę ponosi czytelnik.


Wróć do „Jak pisać?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość