Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Uwagi do debiutowania wielotomówką

Wszystkie pytania o sprawy techniczne dotyczące pisania

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Jacek Łukawski
Pisarz
Pisarz
Posty: 638
Rejestracja: pn 04 maja 2015, 13:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Uwagi do debiutowania wielotomówką

Postautor: Jacek Łukawski » sob 10 mar 2018, 19:13

Jako, że skończyłem trylogię i ostatni tom pojawił się już w księgarniach, to dobry czas na podsumowanie. Pomyślałem, że wnioski mogą Was zainteresować.
Główną kwestią jaka mi się nasuwa jest to, że debiutowanie powieścią wielotomową nie jest najlepszym pomysłem.

Po pierwsze:
Pierwsza książka jest efektem pracy solo. Stanowi wyobrażenie autora o pisaniu poparte ogromnymi chęciami, ale nikłą wiedzą. Praca z redaktorem uczy innego (technicznego) patrzenia na każdy aspekt tekstu. W efekcie do druku idzie materiał oszlifowany, a autor zyskuje dużo dodatkowej wiedzy, którą może wykorzystać w kolejnych książkach. Z tą wiedzą pisze drugi tom.
Daje to pewien rozdźwięk i różnicę poziomu dwóch części tej samej historii.
Dodajmy do tego postęp/rozwój warsztatu w trakcie samego pisania, który jest i powinien na tym (początkowym) etapie być znaczny. W efekcie pod koniec pisania drugiego tomu, autor jest warsztatowo daleko od chwili, gdy dany tom zaczynał. Nie mówiąc już o odskoczeniu od chwili, gdy zaczynał pierwszy.
Zdobyte doświadczenie teoretycznie przekłada się na trzeci tom. Teoretycznie, bo lepszy warsztat nie musi iść w parze z lepszą historią. W każdym razie trzeci tom jest pisany w oparciu o sumę i interpretację zdobytej wiedzy, którą autor nie dysponował wcześniej. A wciąż (niektórzy twierdzą, że przez pięść pierwszych książek) przyswaja ją w trybie przyspieszonym (przynajmniej powinien).
Mój przykład kończy się w tym miejscu, ale podejrzewam, że analogicznie jest w przypadku kolejnych tomów.
W efekcie każda z napisanych książek jest inna, a problem leży tu, że to wciąż ta sama historia.

Po drugie:
Bardzo złym pomysłem jest pisanie wielotomówki jako całości, gdy akcja jednej części wynika bezpośrednio z poprzedniej i stanowi jej płynną kontynuację. Biorąc pod uwagę fakt, że stworzenie jednej zajmuje około roku to biorąc ją do ręki czytelnik nie pamięta już co działo się wcześniej.

Po trzecie:
Dodatkowo, gdy tomy nie stanowią zamkniętej całości, a więc istnieje konieczność zamknięcia historii (w moim wypadku tom trzeci) może pojawić się problem związany z tym, że pierwotne założenie niekoniecznie okazuje się zgodne z przewidywaniami. Mam tu na myśli sam projekt rozwoju fabuły. Teoretycznie wszystko można zmodyfikować i pozmieniać, ale gdy poprzednie części już są, a kolejna wynika z nich bezpośrednio, jest to najzwyczajniej w świecie karkołomne.

Po czwarte:
Po dwóch/trzech latach od rozpoczęcia historii patrzy się na nią zupełnie inaczej niż na początku. Ba! Na samo pisanie patrzy się inaczej i nagle trzeba usilnie starać się, aby kolejna książka nie odbiegała zbytnio od tego, do czego czytelnik się już przyzwyczaił.


Dziś uważam, że o wiele rozsądniej byłoby napisać kilka książek stanowiących odrębne całości i na nich eksperymentować, a za wielotomówkę wziąć dopiero, gdy warsztat nieco okrzepnie. Wtedy rozdźwięk pomiędzy częściami nie byłby tak znaczny, a i utrzymanie w ryzach stylu pisania byłoby łatwiejsze.

To tak do przemyślenia dla przyszłych debiutantów :)

Pozdrawiam



Awatar użytkownika
BMF
Dusza pisarza
Posty: 497
Rejestracja: pt 22 sie 2008, 17:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Uwagi do debiutowania wielotomówką

Postautor: BMF » sob 10 mar 2018, 19:24

Bardzo przydatny post, dziękuję.

Teraz podziel się łaskawie z wiedza jakoby nabytą podczas pracy z redaktorem. Tylko mi nie mów, proszę, że tego się nie da tak "po prostu" przekazać i trzeba samemu doświadczyć ;)


you get me closer to god

Augusta
Pisarz
Pisarz
Posty: 1041
Rejestracja: pn 28 kwie 2014, 01:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Uwagi do debiutowania wielotomówką

Postautor: Augusta » sob 10 mar 2018, 19:45

W zasadzie pozostaje mi jedynie podpisać się pod wypowiedzią Jacka.
Co mogę dodać?
Trzeba porządnie się gimnastykować, żeby drugi tom - jego treść (fabuła) okazała się lepsza, niż w I części, a fabuła III lepsza od drugiej. Dlaczego? Oczekiwania czytelników rosną. Objętość II i III powinna być mniej więcej taka, jak I tomu, z naciskiem na więcej ;) Warto przemyśleć wszystko ponad te 500k znaków pierwszej części.
Gdy I tom kiepsko się sprzeda, a nie mamy umowy na II i III, wydawca może zrezygnować z wydania kontynuacji.
Zawsze istnieje ryzyko, że wydawca nie będzie chciał zainwestować w trzy (lub więcej) książki debiutanta i odrzuci propozycję, nawet kiedy jest niezła. Zwłaszcza, kiedy I tom ma otwarte zakończenie i nie stanowi zamkniętej (odrębnej) części cyklu.
Gdy tak patrzę na swój debiut (Eperu) - popełniłam dokładnie te wszystkie "błędy" - otwarte zakończenie (mocno otwarte, z klasycznym cliffhangerem), duża objętość - ponad 800k znaków, umowa tylko na I część. Udało się, ale łatwo nie było.


f

Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2449
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Mężczyzna

Uwagi do debiutowania wielotomówką

Postautor: ravva » sob 10 mar 2018, 19:45

mądre rady - tylko zwykle - podkreślam: "zwykle" - debiutant pisze pierwszą książkę lata swietlne i kocha bohatera(ów) miłoscia dozgonna i wielką, w efekcie niejako z automatu ma ochote posiedzieć z nim(i) kolejny jeden albo dwa tomy (jak ty :D ), szczególnie, że ma to swoje plusy:
- znany bohater,
- ułożone i opanowane uniwersum,
- paleta bohaterow negatywnych którymi można "wrócić" w t2.

a ty radzisz pisac kazdą ksiazkę z innej parafii.
btw - machnałes trylogie i żyjesz, bets również (eperu), może wystarczy zostawić zakończenie, które daje szanse na jakąs kontynuację.
o ile bohater udźwignie.



zaraza, albo pisac o innym - adam tak zrobił: tom de sarnaca, a potem wilczy legion.

ide się napić... :-?


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Awatar użytkownika
Jacek Łukawski
Pisarz
Pisarz
Posty: 638
Rejestracja: pn 04 maja 2015, 13:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Uwagi do debiutowania wielotomówką

Postautor: Jacek Łukawski » sob 10 mar 2018, 19:46

BMF pisze:Source of the post Bardzo przydatny post, dziękuję.

Teraz podziel się łaskawie z wiedza jakoby nabytą podczas pracy z redaktorem. Tylko mi nie mów, proszę, że tego się nie da tak "po prostu" przekazać i trzeba samemu doświadczyć ;)


Nie da się tak "po prostu" z tej przyczyny, że to jednak jest kwestia oparta o materiał nad którym pracujesz.
W zależności od tego jak zbudowany jest Twój tekst, takie uwagi będzie miał redaktor. Wszelkie sugestie będą się odnosić do konkretnego fragmentu, a dopiero potem indywidualnie je zinterpretujesz w kontekście ogólnym (wcale nie jest powiedziane, że poprawnie).
Co więcej: taki sam element (np. wprowadzenie bohatera) w zależności od różnych czynników (kontekstu, etapu, stylu) będzie się różnił, a wiec redaktor może mieć różne uwagi (dotyczące tego samego). Nie ma więc uniwersalnych prawd. Jest tylko ich (naiwna) interpretacja.



Awatar użytkownika
iris
WModerator
WModerator
Posty: 776
Rejestracja: śr 14 sie 2013, 11:10
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: świętokrzyskie
Płeć: Kobieta

Uwagi do debiutowania wielotomówką

Postautor: iris » sob 10 mar 2018, 20:10

ravva pisze:Source of the postdebiutant pisze pierwszą książkę lata swietlne i kocha bohatera(ów) miłoscia dozgonna i wielką, w efekcie niejako z automatu ma ochote posiedzieć z nim(i) kolejny jeden albo dwa tomy (jak ty :D ), szczególnie, że ma to swoje plusy:
- znany bohater,
- ułożone i opanowane uniwersum,
- paleta bohaterow negatywnych którymi można "wrócić" w t2.



Może też się okazać, że genialna fabuła, którą się wymyśliło, po prostu nie mieści się w jednym tomie :)


„Styl nie może być ozdobą. Za każdym razem, kiedy nachodzi cię ochota na pisanie jakiegoś wyjątkowo skocznego kawałka, zatrzymaj się i obejdź to miejsce szerokim łukiem. Zanim wyślesz to do druku, zamorduj wszystkie swoje kochane zwierzątka.” Arthur Quiller-Couch

„Czasami nie wie się czegoś aż do czasu, kiedy się wie. Nie ma w tym nic złego.” Kubuś

Awatar użytkownika
Szczepko
Umysł pisarza
Posty: 813
Rejestracja: śr 06 lut 2013, 00:39
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Uwagi do debiutowania wielotomówką

Postautor: Szczepko » sob 10 mar 2018, 20:25

Jacku, Twoje doświadczenie są cenne i zapoznałam się z nimi z dużym zainteresowaniem. Faktycznie, z Twojej perspektywy, biorąc pod uwagę argumenty, debiutowanie wielotomową sagą nie wydaje się dobrym pomysłem. Ale nie może to być regułą dla wszystkich.

Po pierwsze, nikt nie mówi, że trzeba pisać tom co roku i dopiero wtedy dostarczać go wydawcy. Można napisać np. 3 tomy od razu, progres wynikający z pracy z redaktorem załatwić, współpracując z odpowiednią osobą już na etapie tworzenia.

Po drugie, wysyłając całość od razu jako propozycję wydawniczą - albo przynajmniej tekst pierwszego tomu, a konspekty kolejnych jako "zajawkę", zaznaczając, że są już napisane - co zwiększa szanse na przyjęcie. Wydawcy lubią serie i nie trzeba wielkich analiz branży, żeby to zauważyć. Pokrywa się to zresztą z tym, co powtarza Andrzej - nie atakować jednym nabojem. Sensowny wydawca po przyjęciu całej serii nie będzie też rozwlekał jej publikacji na lata, kolejne rzuty zrobi co 3-6 miesięcy.

Natomiast zgadzam się z tym, że najlepiej napisać każdy tom tak, żeby się go dało czytać zarówno osobno, jak i wstęp do dalszych przygód. Tak robi chociażby Mróz, co pozwala mu twierdzić, że jakąś historię zamknął, po czym - np. po roku - ogłosić, że jednak pracuje już nad kolejną odsłoną losów bohatera. Wygodne :D

debiutant pisze pierwszą książkę lata swietlne


Lata świetlne to miara odległości, a nie czasu :)



Awatar użytkownika
Jacek Łukawski
Pisarz
Pisarz
Posty: 638
Rejestracja: pn 04 maja 2015, 13:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Uwagi do debiutowania wielotomówką

Postautor: Jacek Łukawski » sob 10 mar 2018, 21:47

ravva pisze:Source of the post
a ty radzisz pisac kazdą ksiazkę z innej parafii.
btw - machnałes trylogie i żyjesz, bets również (eperu), może wystarczy zostawić zakończenie, które daje szanse na jakąs kontynuację.
o ile bohater udźwignie.
ide się napić... :-?


Szczepko pisze:Ale nie może to być regułą dla wszystkich.


Oczywiście.
Ja nie napisałem, że kategorycznie nie powinno się tak robić.
Napisałem, że z obecną wiedzą zrobiłbym to inaczej - rozsądniej.

Jest takie fajne powiedzenie: "Dobrze uczyć się na błędach, najlepiej cudzych" :wink:



Awatar użytkownika
BollyBoss
Pisarz domowy
Posty: 165
Rejestracja: pn 10 lip 2017, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Uwagi do debiutowania wielotomówką

Postautor: BollyBoss » ndz 11 mar 2018, 12:21

O napisaniu od razu trylogii albo całej sagi fantasy marzy chyba każdy nastoletni "aŁtor", ale przeważnie szybko zderza się z rzeczywistością.

Wracając po latach do pisania - a właściwie do marzeń o pisaniu - postanowiłem obniżyć standardy i zacząć, tak jak radzisz, od czegoś bardziej kompaktowego, stanowiącego zamkniętą całość. Czy coś z tego wyjdzie, nie wiem, ale na pewno jest mi łatwiej.




Wróć do „Jak pisać?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość