46

Latest post of the previous page:

Nie idźcie tą drogą! Nie kupujcie takich poradników! Po co płacić za coś, co za darmo macie na WM, właśnie w tym dziale? Podobnie jak z garnkami, które mało asertywnym ludziom wtykają na spotkaniach młodzi osobnicy o sekciarskim sposobie bycia i hipnotyzującym spojrzeniu - płacisz kupę forsy za coś, co możesz kupić w sklepie czy w necie kilka razy taniej.
Znacząca większość entuzjastów pisania, zwłaszcza tych aktywnych na WM, ma to samo marzenie: pisać, pisać, pisać, a potem wydać. Tak? No, tak! Nie, żebym był jakimś wybitnym pisarzem, czy pisarzem w ogóle, ale trochę mi się udało, a moja droga do wydania powieści wyglądała dokładnie tak, jak sugerowali to Weryforumowiczom dwaj panowie P. z kardynalską purpurą i bez avatarów ;D. Po prostu robiłem to, co pisali, żeby robić, czyli goniłem białego królika. Nie, no pewnie, że miałem trochę szczęścia i tak dalej, ale... Wystarczy te dobre rady sobie przyswoić. Rady pisane w dodatku w sposób przystępny, za darmo, poparte osobistym urokiem (języka ;D )oraz własnym doświadczeniem. Kompletnie nie wiedzą, kim jestem, a ja mam wobec nich dług wdzięczności, jak stąd do Moskwy.
I piszę to ABSOLUTNIE poważnie.

A jeśli już chcecie koniecznie coś kupić, to polecam "Małpy Pana Boga. Słowa" Parowskiego. Dostałem to na otarcie łez po konkursie na 30lecie NF (otarłem się o finał). Trzeci pan P. też się przydał...

PS Do Andrzeja Pilipiuka i Romka Pawlaka: może zbierzcie swoje rady z WM i wydajcie je w formie poradnika? "Jak P&Pisać?"

Aha, Andrzeju: komisja poborowa to, w sumie, nic interesującego. Dopiero później jest... hmmm... interesująco :mrgreen:
Szuflandio, Ojczyzno moja, krasnoludowa...
____________________________________
"Mniej znaczy więcej" - L. Mies van der Rohe

47
Nie czytałem tego quasi poradnika, być może "droga artysty" istnieje jedynie w kiepskich, amerykańskich filmach z Nicholasem Cage'm, ale powtarzając za Bukowskim, żeby zostać wielkim pisarzem należy wyp*** wiele pięknych kobiet, pić więcej piwa i pamiętać o kolesiach, którzy walczyli tak dobrze: Hemingwayu, Célinie, Dostojewskim, Hamsunie.

Wiersz nazywa się Jak zostać wielkim pisarzem.


Bukowski żartuje rzecz jasna, ale ma sporo racji. Sorry, ale nie ufałbym pisarzowi, który pisze o wielkich rewolucjach, a jedyne co robi, to kompletuje kolejne białe, plastikowe meblościanki z IKEI. Pisarz, nawet jeśli uważa że nie pisze o sobie, przelewa na papier jakiś pierwiastek swojej osobowości i lepiej żeby ta osobowość okazała się ciekawa.

Poza tym rzeczywistość pisze najpiękniejsze historie. Gdybyśmy wiedzieli że bitnicy zmyślali w swoich książkach nikt by ich nie czytał (nie mówię że Kerouac jeden z drugim nie dodali sobie w powieściach 5 centymetrów do faktycznej długości penisa itd), gdyby Bukowski nie latał z listami, nikt Listonosza nie tknąłby nawet kijem.

Ważne jest hłaskowskie zmyślenie prawdziwe, czyli ubieranie prawdziwych uczuć w fikcyjne wydarzenia i na odwrót, w każdym razie proza głęboko zakorzeniona w osobowości autora jest najprawdziwsza i najlepsza.
Ostatnio zmieniony czw 12 lut 2015, 07:08 przez badz, łącznie zmieniany 1 raz.
ludzie cywilizują się nagminnie, a ja wciąż jestem dziki.

Droga Artysty

48
W moim odczuciu „Droga Artysty” jest nie tyle poradnikiem, a już na pewno nie poradnikiem pisania, co właśnie pewną symboliczną drogą w głąb siebie do miejsca, z którego wypływa nasza kreatywność/wena/natchnienie – zwał jak zwał. Jest ona raczej zapisem proponowanego procesu rozwojowego/terapeutycznego, który bardzo pomaga w uwolnieniu się od wewnętrznych blokad, prokrastynacji, strachu przed krytyką, porażką itp.

Dla mnie ta książka zrobiła bardzo dużo dobrego. Przez kilka lat nic nie napisałam. Kompletnie się zablokowałam, na co miały wpływ trudne okoliczności życiowe. „Droga Artysty” w subtelny sposób pomogła mi wyjść ze swojej skorupki i znów zacząć tworzyć. Nawet nie wiem kiedy to się stało, a znowu pisałam :D Jak patetycznie by to nie brzmiało - poczułam się w pewnym sensie odrodzona i doświadczyłam na nowo radości tworzenia.

Książka na pewno nie jest dla każdego. Fakt, dużo w niej egzaltacji i uduchowienia, ale mnie osobiście to nie przeszkadza. Fragmenty, w których było tego za dużo traktowałam po prostu z przymrużeniem oka. Starałam się wycisnąć z „Drogi Artysty” tyle ile się dało, wziąć jak najwięcej dla siebie tego, co mi pasowało. I to wystarczyło. Naprawdę, jest tam tyle propozycji ćwiczeń i refleksji, że chyba każdy znalazłby tam coś dla siebie.

Czytając wasze komentarze w tym wątku odniosłam wrażenie, że sporo jest tu twardzieli, którzy po prostu piszą i tyle, bez zbędnych ceregieli. Ja nie należę do takich osób. Dla mnie pisanie to nie jest zajęcie w stylu obierania ziemniaków, remontowania mieszkania, czy kopania rowu. Nie wystarczy zaopatrzyć się w narzędzia i po prostu to zrobić. Pisanie wymaga czegoś więcej, to jest trochę magia... Dla mnie to jest w pewnym sensie proces duchowy i bardzo emocjonalny. I wielu jest na pewno wśród pisarzy takich wrażliwców, którzy odbierają to podobnie jak ja. Moja wrażliwość jest dla mnie motorem napędowym do pisania. Bez niej nic bym nie napisała. A kiedy ta wrażliwość się zablokuje, o co wcale nie trudno, to bez odpowiedniego podejścia ciężko cokolwiek zrobić.
http://zalecka-wojtaszek.pl

Pisanie to czary, woda życia, jak każdy akt twórczy. Woda nic nie kosztuje. Pijcie zatem. Pijcie i nasyćcie pragnienie. - S. King
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak pisać?”