NAJLEPSZAMINIATURAMAJA 2020 :arrow: GŁOSUJEMY :text-link:

Bilans zawsze po stronie ujemnej*

Obrazek
Pisane śniegiem.

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
nebbia
Pisarz domowy
Posty: 131
Rejestracja: pt 30 sie 2019, 11:37
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bilans zawsze po stronie ujemnej*

Postautor: nebbia » pn 25 lis 2019, 20:19

Kiedy nićmi mojej siostry Ariadny
cerowałam dziurawe szczęście,
przyniosłeś mi butelkę wina
z Wyspy Umarłych.

Pamiętam jeszcze tę czarną,
karnawałową gondolę, w każdej chwili
gotową przyjąć także trumnę.

Zatopione w lagunie czerwone mury
otworzyły się niewielką, półkolistą
bramką. Powiedziałeś – płyń.

Moje zawahanie przerwały wyniosłe
cyprysy poszumem scherzina
z Igorowej Pulcinelli.

Czy byłeś z nimi w zmowie?
A wino – szeptem Ezry, w choreografii
Diagilewa – tańczyło na języku:

Nieprzystępna i chłodna,
jak przesadnie blade kwiaty konwalii,
leżysz obok mnie
o świcie.

I tak zbyt długo
zbierałam drzazgi i odpryski.
Sklejałam.
Niedopasowane… warczały krawędziami.

Świat łamie po równo,
a jeśli nie zdoła

zabija.

• Josif Brodski, cytat z wiersza - *** (Dotknij mnie…)



Awatar użytkownika
Sarah
Poetyfikator
Poetyfikator
Posty: 2627
Rejestracja: pt 14 lip 2017, 18:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bilans zawsze po stronie ujemnej*

Postautor: Sarah » pn 25 lis 2019, 20:58

To wiersz, który poczułam. Który mnie zatrzymał i pozwolił pomyśleć. Dał wreszcie przestrzeń dla mojej własnej wyobraźni.
Ale nie cały. Dla mnie ten wiersz dzwięczy od tego wersu :
nebbia pisze:Source of the post Nieprzystępna i chłodna,
jak przesadnie blade kwiaty konwalii,
leżysz obok mnie
o świcie.

I tak zbyt długo
zbierałam drzazgi i odpryski.
Sklejałam.
Niedopasowane… warczały krawędziami.

Świat łamie po równo,
a jeśli nie zdoła

zabija.


Tu właśnie jest poezja, którą czuję.
Pierwsza część, mimo tak bogatych odwołań, sprawia wrażenie suchej i szkolnej. Zamiast obrazów widzę nieco przymusową edukację. Nie chcę jej i odruchowo odrzucam.
Ale za drugą część - nisko się kłaniam, dziękując za słowa.
Bo są pięknie poruszające.

Pomyśl, może czasem warto odrzucić ten bagaż i pozostać tylko przy emocjach?


Nie jestem w wieku, w którym nieświadomie popełnia się głupstwa.W moim wieku głupstwa popełnia się planowo i z dziką przyjemnością.

Brniesz w mgłę, a pod stopami bagno, uważaj - R.Pawlak 28.02.2018

Awatar użytkownika
nebbia
Pisarz domowy
Posty: 131
Rejestracja: pt 30 sie 2019, 11:37
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bilans zawsze po stronie ujemnej*

Postautor: nebbia » wt 26 lis 2019, 01:06

Sarah,
bardzo dziękuję za poczytanie i pozostawienie słowa, a nawet wielu miłych słów. Cieszę się, że udało Ci się wyłowić z tego tekstu coś dla siebie. Istotnie odbiór wierszy to bardzo zindywidualizowana sprawa. A na dodatek kwestia chwili, w której się go odbiera i czuje. Bywa, że ten sam wiersz (i wcale nie mam tu na myśli swoich – tak przewrócone pod kokardą jeszcze nie mam ;)) po jakimś czasie odbieram zgoła inaczej; czasem lepiej, czasem gorzej.

Sarah pisze:Source of the post Pierwsza część, mimo tak bogatych odwołań, sprawia wrażenie suchej i szkolnej. Zamiast obrazów widzę nieco przymusową edukację. Nie chcę jej i odruchowo odrzucam.

Mówisz – dydaktyka? To ciekawe zjawisko, jakie mnie tu, na Wery… spotyka. Już któryś raz z rzędu zarzuca mi się przemycanie „dydaktycznego smrodku”. A ja oświadczam, że nie mam żadnych zapędów pedagogicznych, nie jestem nauczycielką, nigdy nią nie byłam i nie będę. Zaznaczam jednocześnie, że szanuję ten trudny, pełen poświeceń zawód, ale to nie moja ścieżka. Tym bardziej, iż nie lubię kogokolwiek pouczać. Ale w dzieleniu się (w ten, czy inny sposób) posiadaną wiedzą nie widzę nic niestosownego, zarozumiałego, „wymądrzalskiego”. sztywnego, czy wręcz szkolnego. Taką tu dostałam „łatkę”… i co, i nic. Niechaj tak będzie. Tym bardziej, że wśród moich rozlicznych wad, nie widzę tej podobno charakterystycznej dla Sarmatów cechy, to jest pieniactwa. Raczej w grę wchodzi moja skłonność do koncyliacyjnego podejścia prawie do każdego tematu, czy sprawy.
Ale ad rem…
Sarah pisze:Source of the post Pomyśl, może czasem warto odrzucić ten bagaż i pozostać tylko przy emocjach?

Nie bez powodu w tytule znalazła się fraza z wiersza Josifa Brodskiego. Jego doczesne szczątki, podobnie jak innych wymienionych w tekście, na wieczny spoczynek złożono na niezwykłym weneckim cmentarzu, a właściwie na wyjątkowej wyspie cmentarnej Isola di San Michele. I jaka tu łopatologia? Dałam zaledwie kilka wskazówek, że historia pomiędzy bohaterami dzieje się właśnie „w takich okolicznościach przyrody”. Co w tym szkolnego? Suchego? IMO, to tu pozostawiłam pole do wyobraźni. To tu początek biorą emocje, jakie "wybuchają" w puencie. Czy to błąd? No cóż, chi lo sa, jak mawiają Włosi. Może, może. A może źle rozłożyłam „akcenty emocji” (z góry przepraszam, za tę okropną i kolokwialną dopełniaczówkę). Przyznam jednak, że nie mam takiej pewności. To raczej kwestia indywidualnego odbioru, do którego każdy z nas ma pełne, niezbywalne prawo.

I nie mnie tu kręcić nosem, czy strzelać focha. Znalazłaś coś dla siebie – fajnie, miło mi i bardzo dziękuję, że zechciałaś o tym napisać.

Pozdrawiam serdecznie
n



Awatar użytkownika
Sarah
Poetyfikator
Poetyfikator
Posty: 2627
Rejestracja: pt 14 lip 2017, 18:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bilans zawsze po stronie ujemnej*

Postautor: Sarah » wt 26 lis 2019, 09:38

nebbia pisze:Source of the post Taką tu dostałam „łatkę”… i co, i nic. Niechaj tak będzie.

Hmmm.. widzisz, kiedy nie o łatkę tu idzie. Nigdy nie oceniam osoby, za każdym razem pochylam się wyłączenie nad utworem.
Może to kwestia widzenia świata, może rodzaju smaku ale.. gdy jest za dużo rodzynek w cieście, owe ciasto wcale nie zyskuje na jakości a mogę nawet wysnuć śmiałą tezę, że traci.
Ezra Pound, Siergiej Diagilew, Igor Strawiński, Josif Brodski - za dużo tego cukru w cukrze, przez to właśnie zamiast pięknego obrazu widzę w pierwszej części łopatologię stosowaną, cerowaną na dodatek nićmi Ariadny.
Obraz na kanwie weneckiego cmentarza przy winiarni obroniłby się doskonale, bez tych podszeptów, wystarczy przecież już to wprowadzenie :
przyniosłeś mi butelkę wina
z Wyspy Umarłych.

I tu już mogłaby popłynąć dalsza opowieść, bez następnych nawiązań i porównań. Bo przecież chciałaś pokazać historię między bohaterami a nie listę cmentarną.

Umiesz malować słowami, umiesz. Czasem mniej oznacza dużo więcej - znasz przecież to powiedzenie.
I nie piszę tego wszystkiego ze złośliwości czy też chęci pouczania. Myślę sobie tylko, że dla wielu osób (szczególnie tych młodszych) ten wiersz będzie mało zrozumiały, niewielu będzie chciało rozszyfrowywać kontekst każdego zdania ( co oczywiście nie jest absolutnie zarzutem), i po pierwszych wersach porzuci czytanie następnych. A szkoda, bo naprawdę piękny obraz namalowałaś.


Nie jestem w wieku, w którym nieświadomie popełnia się głupstwa.W moim wieku głupstwa popełnia się planowo i z dziką przyjemnością.

Brniesz w mgłę, a pod stopami bagno, uważaj - R.Pawlak 28.02.2018

Awatar użytkownika
Quincunx
Pisarz domowy
Posty: 162
Rejestracja: pt 18 paź 2019, 11:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Bilans zawsze po stronie ujemnej*

Postautor: Quincunx » wt 26 lis 2019, 17:46

Umyśliłem sobie, że w listopadzie i tak już zbyt wiele namieszałem w tutejszym światku literek i że powrócę na stronkę dopiero w grudniowe grudnie, ale...
Moje oka dostrzegły Twój tekst. I zapieniło piankami w moich kubkach smakowych.

W przeciwieństwie do Sarah (którą wciąż uwielbiam – tak i tak) poszukuję edukacji i w prozie i w poezji, nawet tej wymuszonej, ponieważ uważam, że pisanie o niczym jest pisaniem na niby. Uważam też, że „pouczać”’ „nauczać” i „uczyć” nie tylko trzeba, ale nawet należy. Emocje też niby odgrywają swoją rolę, uważam jednak, że uzewnętrznienie ich (przez ckliwy zapis) to błąd; emocje powinny skupić się w głowie, myślach, a nawet łezkach czytającego. Tylko. Autor ma dać przepis, a czytelnik skonsumować to ciacho ze smakiem. Na zimno, ciepło, jak popadnie.

Dlatego tym razem nie zgodzę się zupełnie z moją Ulubienicą Saruhową.

A o zapisie – niby wszystko można inaczej. Jasność, że tak. Sam bym to pewnie zaliterkował na inne tak i siak. Jednak to Twój tekst i próżne gdybanie jest przysłowiowym przelewaniem wiader wody w butlę wina.
Całkiem niedawno prosiłem Cię o tekst, który wywoła u mnie uśmiech. I to się właśnie wydarzyło.

Mądry tekst Nebbia. Nie dla dzieci, ale mądry.
Brawo.
Czekam na więcej!
POZDR


Wiem, że oni nigdy tego nie zrozumieją, ale pod moją maską sarkazmu wspomnienia żyją.

Awatar użytkownika
nebbia
Pisarz domowy
Posty: 131
Rejestracja: pt 30 sie 2019, 11:37
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bilans zawsze po stronie ujemnej*

Postautor: nebbia » pt 29 lis 2019, 20:14

Bardzo przepraszam, to nie brak kindersztuby spowodował moje - zdecydowanie przydługie - milczenie. Taki czas, a właściwie brak czasu. Dopiero co zdemontowałam dużą (trwającą ponad pół roku) moją wystawę w Muzeum UJ Collegium Maius – „Ze sztalugi i klawiatury, czyli obrazy i słowa”, a już czai się za rogiem kolejna, tym razem w Nowym Targu. Wernisaż czwartego grudnia, czyli przede mną jeszcze huk roboty. To gwoli usprawiedliwienia, a także (nie ukrywam) informacji i zaproszenia, gdyby ktoś z Państwa znalazł się na Podhalu i miał akurat wolny wieczór.

Tyle „poboczności”, a teraz ad rem.
Sarah, doceniam że zechciałaś przedstawić swój punkt widzenia i odczuwania. Z naszej wymiany zdań wynika, że mój jest inny. Lepszy, gorszy, właściwy, niewłaściwy, nie o to przecież chodzi. Spotykamy się w wirtualnej przestrzeni także w celu wymiany zdań, czyli jesteśmy ciekawi odbioru i opinii innych; może bardziej doświadczonych, może bardziej utalentowanych, może mądrzejszych, może bardziej otwartych…
Sarah pisze:Source of the post Ezra Pound, Siergiej Diagilew, Igor Strawiński, Josif Brodski - za dużo tego cukru w cukrze,

Mała uwaga na marginesie. Gdym zechciała sporządzić spis umarłych pochowanym na tym cmentarzu, absolutnie nie powinnam zapomnieć, np. o jednym z najzdolniejszych uczniu Fryderyka Chopina - a zmarłym w wieku zaledwie piętnastu lat - Carlu Filtsch`erze (wcale nie jestem pewna, czy dobrze odmieniłam nazwisko), czy też Christianie Dopplerze (fizyk, ten od efektu Dopplera).

Zechciałaś przeczytać, skomentować (czyli tekst spełnił swoje przesłanie), a nawet, jako smakowity bonus, miejscami pochwalić – i za to wszystko bardzo Ci dziękuję.

Quinqunx, jestem doprawdy wzruszona i zaszczycona tak pozytywnymi literkami (jeżeli mogę zapożyczyć) pod tekstem o weneckiej, cmentarnej wyspie. Serdecznie dziękuję!
Szczególnie ucieszyły mnie te słowa,
Quincunx pisze:Source of the post poszukuję edukacji i w prozie i w poezji, nawet tej wymuszonej, ponieważ uważam, że pisanie o niczym jest pisaniem na niby.

bowiem myślę podobnie. I sięgam po pióro, a raczej zasiadam przed laptopem wtedy, gdy - IMO – mam coś do powiedzenia, czy opowiedzenia.
Quincunx pisze:Source of the post Autor ma dać przepis, a czytelnik skonsumować to ciacho ze smakiem. Na zimno, ciepło, jak popadnie.

To pozwól, rozwinę temat.
Jest taki obraz Arnolda Bocklin`a "Wyspa umarłych" namalowany w 1880 roku (istnieje kilka wersji). Podziwiać go można w Muzeum Sztuki w Bazylei. Im dłużej się w niego wpatrujesz, tym większe robi wrażenie. Atmosfera, klimat, kolorystyka, nostalgia i smutek. Szczególnie płynąca na wyspę łódź z białym nagrobkowym posągiem. Całość oniryczna, a nawet przygnębiająca. Podobnie, jak na "mojej" weneckiej wyspie cmentarnej rosną tu wyniosłe cyprysy, znajdują się zabudowania: kaplice cmentarne, katakumby, kolumbarium, a dostać się na nią można jedynie łodzią.
Tu, istotnie, nie ma życia.
Ale artysta popełnił jeszcze jeden obraz, odnoszę wrażenie, jako pendant do poprzednich. I to ono, a mianowicie "Wyspa życia", malowidło; sielankowe, radosne oraz beztroskie skierowało moje myślenie na Isola di San Michele. Uściślając, na uprawiane na niej "życie", czyli winogrona, a w rezultacie zacny, niemalże życiodajny trunek - wino.
Aż chce się zacytować: In vino veritas.
Ot, taka paradoksalna, a przecież realna "ucieczka" z wyspy umarłych.
Na jednym z nagrobków (cmentarz podzielony jest na kwartały: prawosławny, katolicki i ewangelicki, żydowski znajduje się na Lido) widnieje taki napis:
La via, la verita, la vita - droga, prawda, życie - ładny, prawda?

A wino? Niegdyś, po moim wykładzie (ma temat: Karol Wojtyła student i pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego) w pałacu arcybiskupim w pod-rzymskiej Palestrinie (diecezji podlegającej bezpośrednio Watykanowi) zostałam nim poczęstowana.... ale to już całkiem inna bajka.

To na razie tyle.
Serdeczności wieczorową porą radośnie ślę
n




Wróć do „Poezja biała”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości