Obrazek Weryfikatorium

Alice in Chains.

Co nam w duszy (lub nad uchem) gra.

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
EarthIntruder
Pisarz domowy
Posty: 102
Rejestracja: pn 30 cze 2008, 18:36
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: EarthIntruder » wt 01 lip 2008, 22:24

Ostatni post z poprzedniej strony:

W ogóle się nie zapatruję, bojkotuję AiC bez Layne`a Smile




POPIERAM. Nie wiem czemu, ale według EarthIntrudera dobra muzyka bez odpowiedniego wokalu, to jak hot-dog bez parówki. A głos Layne`a sprawia, że przechodzą mnie ciarki.



Uwielbiam AiC, mam wszystkie płyty z czego, nie będę oryginalna, najbardziej lubię 'Dirt'.

Z ulubionych piosenek - 'Down In A hole', 'Angry Chair' i 'Get born again'(te psychodeliczne "chórki"...<rozmarzyła się>).



Co do Nirvany - w gimnazjum non stop się tym katowałam, teraz znów do tego powracam, ale z większym dystansem.

A propos dystansu - genialna parodia Nirvany:

http://youtube.com/watch?v=ixyTNd-Ln38


Obrazek

psyhozzy
Szkolny pisarzyna
Posty: 46
Rejestracja: sob 21 lip 2007, 22:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa/Ząbki
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: psyhozzy » ndz 12 kwie 2009, 00:11

Grunge jest mi bardzo bliski. Ale nie przereklamowana Nirvana wypromowana bardziej śmiercią Kurta niż samą muzyką. Alice in Chains i Pearl Jam to jest to, za co będę wielbił początek lat 90 i miasto Seattle na wieki.



I'm the man in the box!!!


Are you a runner too? Nobody needs your care?

Awatar użytkownika
Morowis
Zarodek pisarza
Posty: 12
Rejestracja: ndz 29 cze 2008, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Morowis » czw 25 cze 2009, 22:05

Hm... a ja nie rozumiem dlaczego wszyscy jadą na Nirvanę. Przecież to nie ich wina, że MTV postanowiło zrobić na nich dużą kasę. Bynajmniej sam Kurt był honorowy i po tym jak Smells wbił się na pierwsze miejsca list przebojów powiedział, że Grunge is dead i za to mam dla niego ogromy szacunek.



Co do tematu, Alicja staje się moją nową pasją, ale wolę rozpocząć łagodniej (Unplugged), chociaż coraz bardziej przekonuje się do mocniejszych kawałków np. We die young, Them Bones itd.



A i jeszcze chciałbym się wypowiedzieć na temat Staley'a. Owszem był legendą, ale ostatnio przeglądając booklet Sapa "zawiodłem się na nim", ale tym samym zrozumiałem, że "Alisi" nie mogli (i nadal nie mogą) istnieć bez Cantrella.



Awatar użytkownika
W.
Pisarz osiedlowy
Posty: 309
Rejestracja: czw 16 kwie 2009, 19:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: W. » wt 07 lip 2009, 07:37

Jak dla mnie zapomnieliście o:
"so you couldn't dam that river!", a gdzie Junkhead? Rooster? A co do Pearl Jam'a. Wcale nie powiedziałbym, że Vitalogy i VS od Ten'a odstają. No i gdzie im się posypało?! To że trochę klimat zelżał i więcej jest spokojnych melodii to nie znaczy, że się posypało. Vedder jest, McGrady jest, więc git. No może za wyjątkiem perkusisty. A wracając do Alice. Layne jest niezastąpiony, a wykonanie Duvalla to jest jakaś profanacja. Jak słuchałem jego wokalu w "Dam that river" to...totalna klapa.


"Życie nas mija i patrzy ze śmiechem,

Jak nad zagadką stoimy bezradnie,

Jak złotą piłką bawimy się grzechem,

Czas przeklinając, co sny nasze kradnie."


Wróć do „Muzyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość