[W] Ra'anta - Odrodzenie część II {fantasy, miecze, topory, krwawa zemsta}

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
KamilM
Zarodek pisarza
Posty: 20
Rejestracja: sob 05 sty 2019, 12:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

[W] Ra'anta - Odrodzenie część II {fantasy, miecze, topory, krwawa zemsta}

Postautor: KamilM » śr 06 mar 2019, 13:27

Ocknąłem się i chyba umieram. Jestem ciężko ranny i pozbawiony prawej dłoni. Czuję jak, każdy kolejny oddech wysysa ze mnie resztkę życia. Krew zalewa mi twarz, spływa bo długiej, gęstej i czarnej brodzie. Żyły na ciele są napięte i gdyby mogły to rozerwałyby skórę i eksplodowały. Wyję z bólu głośno i przeraźliwie niczym zarzynane zwierzę. Przeklinam bogów za to co mnie spotkało oraz dzień, w którym to miało miejsce. Wrzeszczałem tak długo, aż zabrakło mi sił na kolejne krzyki. Leżąc na ziemi oparty o ścianę podciągam prawy rękaw od koszuli i spoglądam z przerażeniem na przypaloną ranę i wiszące strzępy skóry. Rozrywający, nieustępujący i pogłębiający się ból przeszywa mnie. W akcie złości chwyciłem za leżący obok dzban i rzuciłem nim o ścianę. W powietrzu unosi się drażniący swąd spalenizny. Jestem bezsilny i nie mogę wstać, aby wyjść na zewnątrz. Utrata świadomości wisi na włosku. Walczę sam ze sobą, aby nie zasnąć. Nie daję rady – powieki są za ciężkie. Ostatnią rzecz jaką pamiętam to delikatny, chłodny powiew nocy na ciele oraz wołanie.
Otworzyłem oczy i nie dowierzałem temu co ujrzałem – młodą piękną czarnoskórą kobietę. Miała na sobie długie białe szaty do samej ziemi, spod kaptura wiły się na piersiach długie czarne włosy niczym leśne kruki, a błękitne oczy wpatrywały się we mnie. Szyję zdobił sporych rozmiarów wisior z niebieskimi, lśniącymi kamieniami.
To nie może być prawda! - przecież umierałem. Wrzeszczałem jak opętany, a strach się nasilał.
- Kim jesteś!? - dopytywałem z wściekłością.
- Spokojnie, pomożemy ci – odpowiedziała cichym głosem.
- Mów kim jesteś!?
- Spokojnie Danilosie. Jesteś tu bezpieczny.
- Gdzie? Co to za miejsce?
- Jestem Szamisa, a to nasze obozowisko.
- Jakim cudem żyję, skąd znasz moje imię!?
- Waszą wioskę zaatakowali Troplerzy – wojska Lorda Nora – Kam. A ja byłam świadkiem tego co tam uczynili.
- To są czary albo jakaś magia! - nie wierzyłem w to co mówiła.
- Spojrzałem na rękę, która jest opatrzona i nie krwawi. Zaczęło do mnie docierać, że jednak żyję.
- Opowiem ci resztę w swoim czasie, a tym razem masz wypij te zioła, poczujesz się lepiej – chwyciłem kielich, zawartość dziwnie pachniała a smakowała obrzydliwie. Mimo to wypiłem wszystko.
- A co z ludźmi z wioski? - spytałem zasmucony.
- Większość pojmali do niewoli, a kilkoro zostało zabitych. Tylko ty przeżyłeś, przykro mi – rzekła ze współczuciem.
- Dziękuję za ocalenie życia – szepnąłem.
- Nic nie mów odpoczywaj, przyjdę później, przyniosę trochę jedzenia i czyste ubranie.
- Odstawiłem kielich na stojący obok drewniany, niewysoki stół.
Odchodząc spojrzała jeszcze na mnie. Byłem zakłopotany i nie mogłem pojąć tego wszystkiego – musiało minąć wiele czasu od tamtego dnia. Wściekałem się na to, że nie mogę być tak silny jak kiedyś. Jestem zaprawionym w boju wojownikiem, a tu muszę być skazany na czyjąś łaskę. Czułem, że muszę się stąd wydostać. Dookoła pełno ksiąg, zwojów, ziół w przeróżnej postaci. Świece dawały efekt półmroku, a różnobarwne fiolki zapełniany półki. Czaszki, kości oraz narzędzia walały się na stołach. Musiały one służyć do przyrządzania tych mikstur. Wyglądało to na miejsce jakiegoś szamana, ale nie zastanawiałem się nad tym dłużej.
Kiedy zostałem sam próbowałem wstać, po zrobieniu kilku kroków przewróciłem się, rozbijając przy okazji stojące na ziemi dzbany. Chwilę po tym kobieta znów zjawiła się ze słowami:
- Wy wojownicy Nosyaak jesteście nieposkromieni.
- Nie wstawaj jesteś zbyt słaby. Minęło zaledwie kilka dni odkąd tu jesteś.
- Nikt cię tu nie więzi, odejdziesz kiedy tylko nabierzesz sił – stwierdziła.
Pomogła mi usiąść na łożu – jej dotyk był ciepły i delikatny. Przykucnęła i zbierała resztki dzbanów, a ja się na nią gapiłem bez celu. Zostałem sam i obiecałem sobie jedno, że zemszczę się i uwolnię ludzi rodu Nosyaak – poczułem jak łza powoli zsuwa się po policzku.
Nadciągał wieczór - poczułem intensywny, unoszący się dookoła zapach pieczonego mięsa - głód coraz bardziej dawał się we znaki. Usłyszałem pukanie.
- To ja Szamisa, przyniosłam kolację.
- Wejdź proszę – odparłem z niecierpliwością.
Podeszła trzymając w rękach misę pełną mięsa, którą postawiła na stole. Bez wahania chwyciłem jeden kawał i zacząłem wściekle jeść – tłuszcz i resztki spadały na koszulę i łoże. Nie zwracałem na to uwagi – liczyło się, abym napełnił swój pusty brzuch.
- Cieszę się, że ci smakuje – to sprawka naszego kowala, który tak dobrze przyrządza mięso.
- Kowala?
- Tak! - nazywa się Kantalla – to kobieta.
- Czy tu są same kobiety? - nie dowierzałem.
- Nie, są też i mężczyźni – ale przeważnie to starcy.
- Niewielu nas tu żyje – stwierdziła ze smutkiem i przygnębieniem.
- Troplerzy pojmali w niewolę większość chłopów i kobiet, pozostawili tych co nie byli przydatni.
- Przydatni w czym?
- W służeniu Lordowi.
- Dużo wiesz o tym całym Lordzie?
- Robi się ciemno, pójdę już, a ty wyśpij się. Dobrej nocy Danilosie – rzekła z uśmiechem.
Odwzajemniłem się tym samym – poczułem chwilową ulgę. Nakryłem się na całe ciało, zaśnięcie zajęło mi trochę czasu.
Kilka kolejnych dni wyglądało tak samo – codziennie rano posiłek, zioła, kolacja i odpoczynek. Czułem się dziwnie nie znając swojego ciała, ale bardzo powoli wracały mi siły.
Po jakimś czasie wczesnym rankiem zjawiła się Szamisa i zaproponowała, abym wybrał się z nią na krótki spacer po wiosce.
- Przyniosłam ci czyste i nowe odzienie, powinno być dobre.
- Dziękuję – starałem się szybko przebrać i wyjść na zewnątrz. Zależało mi na zaczerpnięciu świeżego powietrza. Miałem już dość tego ciągłego leżenia i nic nie robienia.
- Wyjdę i czekam na ciebie tuż za drzwiami.
Nie było łatwo, męczyłem się, ale nie poddawałem. Miałem odruchy aby wszystko robić obiema rękoma. Po zdjęciu koszuli spojrzałem na blizny. Świeże wciąż się goiły i bolały, a stare przypominały mi o zaciekłości w walce, nieustępliwości, odwadze i o drodze jaką pokonałem. Były dla mnie motywacją do nieuniknionej zemsty na tych co mi to zrobili.
Ze sporym trudem otworzyłem drzwi i trzymając się poręczy zszedłem po schodach. Poczułem gorące promienie słońca na twarzy. Szamisa cały czas była obok i podtrzymywała mnie, abym nie upadł. Nie bardzo mi to odpowiadało – jestem wojownikiem, nikt nie opiekował się mną w ten sposób. Widziałem jak jej zależało i ile serca w tę opiekę wkładała. Z daleka przyglądali się pozostali mieszkańcy oraz kilkoro dzieci. Czułem na sobie ich spojrzenia – nie dziwiłem się, byłem w końcu obcy i nowy w obozie.
Szamisa opowiadała mi o rzeczach związanych z tym miejscem – kto gdzie mieszka, czym się zajmuje i jak żyją. Mówiła o tym z wielką dumą i radością. Cała wioska otoczona była lasami i wzgórzami, a drzewa idealnie ukrywały ją przed obcymi. Wiedziałem, że ciężko by tu było trafić samemu. Chaty znajdowały się jedna obok drugiej, niezbyt solidne zbudowane i nie posiadały okien. Zapewniały jednak schronienie przed pogodą, zwierzyną i innymi zagrożeniami. Ubogie to miejsce, ale spokojne i bezpieczne.
W międzyczasie dobiegał do nas odgłos pracy w kuźni – to przykuło moją uwagę.
- Czy możemy tam się udać? - spytałem.
- Chodźmy – odrzekła widząc jak mnie tam ciągnęło.
Zbliżyliśmy się do niewielkiej, drewnianej chaty pokrytej strzechą. Pod ścianą stały wiadra z wodą i kilka sztuk wykutej broni – sierpy, klingi, włócznie.
Stojąc w środku ujrzałem długi, biały zapleciony warkocz opadający wzdłuż pleców. Smukłe, solidnie umięśnione ciało odziane w skórzany strój. Ręka uderzająca młotem opleciona złotym łańcuchem – wyglądało to dość nietypowo. Długie nogi skryte w butach sięgających kolan z metalowymi elementami. Wyczuwalne było ciepło bijące z paleniska znajdującego się po prawej stronie. Otoczone było sporymi kamieniami, a kilka sztuk nowej broni rozgrzewało się w jego wnętrzu czekając na dalsze wykuwanie. Na ścianach przybite były zwoje i rysunki przedstawiające uzbrojenie. Zawierały również wskazówki dotyczące ich wykonania napisane w starożytnym języku.
W pewnym momencie wyczuła moją obecność i odwróciła głowę spoglądając na mnie spod grzywki sięgającej prawie oczu.
- Widzę, że powoli wracasz do sił – rzekła średniego wieku i wzrostu kobieta donośnym głosem.
- Nie chciałbym wracać, ale bogowie mieli inny plan piętnując mnie, pozbawiając godności i honoru.
- Ty zapewne jesteś Kantalla? - spytałem.
- Zgadza się Danilosie, wojowniku Nosyaak.
- Wszyscy mnie znają, a ja nic nie pamiętam i nie mogę sobie przypomnieć. Jak to możliwe? - pytałem z ciekawością.
- Chciałbym się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi!
- Wyjaśnisz mi to!?
- Porozmawiaj z Szamisą ona wie więcej niż ja. Pomogłam jej tylko uratować cię wtedy w wiosce.
- Też tam byłaś!? - nie dowierzałem.
- Tak, ale wybacz mi muszę dokończyć pracę.
Dała mi do zrozumienia, abym się wyniósł i nie przeszkadzał. Po wyjściu szybkim krokiem podążałem w kierunku Szamisy, otoczonej przez kilkoro dzieciaków. Widząc moją wściekłość, szepnęła im coś. Rozbiegły się po obozie.
- Czemu nie powiedziałaś, że Kantalla była razem z tobą tego dnia!? - wrzasnąłem.
- A co by to zmieniło? Dzięki nam żyjesz, to jest chyba najważniejsze?
- Ja nic nie pamiętam, nie poznaję nikogo!? Co się tam stało!?
- To przez truciznę zwaną „Liksa” powodującą utratę wspomnień i czasową utratę kontroli nad ciałem.
- Oni mi to podali? - wściekłość przechodziła w furię.
- Tak – odparła ze współczuciem.
Nic mi po tym jej współczuciu, zostałem pozbawiony wszystkiego co było dla mnie najważniejsze. To było nie do przyjęcia.
- Kantalla brzmiała tajemniczo jakbyś coś ukrywała przede mną!
- Wybacz jej, nic nie ukrywa jest taka przez to co spotkało ją z rąk Troplerów.
- A co takiego?
- Podczas napadu na ich wioskę, chcieli ją wykorzystać, ale się sprzeciwiła. Kazali jej więc uciekać w stronę lasu, a potem urządzili sobie polowanie na nią. Strzelali z łuków jak do dzikiego zwierza, ma od tego mnóstwo ran. Dowódca bandy kazał im już ruszać, więc odpuścili w nadziei, że i tak nie przeżyje wykrwawiając się.
- Kim oni są, skąd pochodzą!? - to mnie teraz interesowało.
- Wiem, że jesteś pogubiony, daj sobie pomóc – odparła.
- Już dałem…
- Opowiem ci wszystko i wyjaśnię. Spotkajmy się jutro wczesnym rankiem przy zagrodzie dla koni.
Nie wiedziałem, czy mogę zaufać i czy powinienem? Odszedłem w stronę chaty w nadziei i postanowieniu bardzo krwawej zemsty na tych przeklętych Troplerach. Musiałem się dowiedzieć o nich jak najwięcej i o tamtym dniu – nie dawało mi to spokoju. Stwierdziłem, że bez zaufania nie osiągnę tego co chcę.
Spotkaliśmy się w umówionym miejscu. Poranna gęsta mgła rozciągała się nad całym obozem, powiewał lekki wiatr. Po zbliżeniu się do zagrody, którą otaczał prymitywny płot dojrzałem jak Szamisa siodła białego z piękną grzywą konia. Stał spokojnie, a ona bez problemu na niego wsiadła spoglądając na mnie. Reszta została w zagrodzie. Wyglądało na to, że gdzieś się wybiera.
- Wskakuj! - kiwnęła głową.
- Dokąd jedziemy? - byłem naprawdę ciekaw.
Nie mogłem zrobić tego z taką łatwością jak kiedyś. Brak dłoni przysparzał mi wciąż sporo problemów, ale jakoś się wdrapałem.
- Poznasz prawdę Nosyaakańczyku.
Ruszyliśmy galopem po piaszczystej i kamiennej drodze prowadzącej w górę pomiędzy wzgórzami. Wystające korzenie i powalone konary przeskakiwaliśmy bez najmniejszego problemu. Spod kopyt wyrzucane były kłęby kurzu i drobnych kamieni. Musiałem mocno się trzymać, aby nie spaść. Przez chwilę zamknąłem oczy i poczułem się jak kiedyś. Jak sam pędziłem konno wolny, dumny, silny i szczęśliwy. Nieco później dotarliśmy do odludnego miejsca, na wzgórzu porośniętego krótką trawą. Rozciągał się tam przepiękny widok na niższe tereny. Zeskoczyliśmy z konia przywiązując go do drzewa. Szamisa zaproponowała abyśmy usiedli obok dużego, czarnego i gładkiego kamienia.
- Po co tu mnie przywiozłaś?
- Danilosie tu przyjeżdżam kiedy chcę spokoju i porozmawiać z siostrą.
- Z siostrą? A gdzie ona jest? Nie widzę jej!? - pytałem zaskoczony.
- Zacznę od początku – wyraźny smutek uwidaczniał się na jej twarzy.
- Mieszkaliśmy kiedyś zupełnie gdzie indziej.



Awatar użytkownika
Iwar
Debiutant
Debiutant
Posty: 428
Rejestracja: sob 27 maja 2017, 15:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Ra'anta - Odrodzenie część II {fantasy, miecze, topory, krwawa zemsta}

Postautor: Iwar » śr 06 mar 2019, 22:21

Przeczytawszy tekst poczułem się zawiedziony, bo mimo obietnic nie było toporów. Jest za to wiele innych rzeczy, no ale planowałem właśnie iść grać w grę...

A co mi tam, niech stracę, tu nie można przejść obojętnie.

KamilM pisze:Source of the post Ocknąłem się i chyba umieram. Jestem ciężko ranny i pozbawiony prawej dłoni.

Bardzo przytomnie opowiada jak na kogoś bez dłoni. Wyluzowany człowiek.

KamilM pisze:Source of the post Czuję jak, każdy kolejny oddech wysysa ze mnie resztkę życia.

Czyli co, ma przestać oddychać, żeby życia z niego nie wyssało?

KamilM pisze:Source of the post po zrobieniu kilku kroków przewróciłem się, rozbijając przy okazji stojące na ziemi dzbany

KamilM pisze:Source of the post W akcie złości chwyciłem za leżący obok dzban

Czy ten bohater ma coś przeciwko dzbanom?

KamilM pisze:Source of the post Utrata świadomości wisi na włosku.

Dobrze, że jest tego świadomy.

KamilM pisze:Source of the post wiły się na piersiach długie czarne włosy niczym leśne kruki, a błękitne oczy wpatrywały się we mnie.

Męska kobita, włos na klacie i to jeszcze długi. Nie mówię, że źle, bom liberał, ale już dalej te oko z cycka patrzące... to trochę zbytek, nawet jak na mnie.

KamilM pisze:Source of the post To nie może być prawda! - przecież umierałem. Wrzeszczałem jak opętany, a strach się nasilał.

Chłop przeczy czemu? Włosom? Oczom? Piersiom? Wisiorom? Umieraniu?

KamilM pisze:Source of the post To są czary albo jakaś magia!

Albo gusła, albo urok.

KamilM pisze:Source of the post Wrzeszczałem jak opętany, a strach się nasilał.

KamilM pisze:Source of the post z wściekłością.

KamilM pisze:Source of the post Mimo to wypiłem wszystko.

KamilM pisze:Source of the post spytałem zasmucony.

Dość szeroki wachlarz uczuć i reakcji jak na jeden paragraf tekstu.

KamilM pisze:Source of the post Świece dawały efekt półmroku

Świeciły ciemnością?

KamilM pisze:Source of the post - Kowala?
- Tak! - nazywa się Kantalla – to kobieta.

Ta to dopiero musi mieć klatę.

KamilM pisze:Source of the post Nakryłem się na całe ciało,

No jak?

KamilM pisze:Source of the post Miałem odruchy aby wszystko robić obiema rękoma

Wszystko wszystko? Nawet...ten, no...w nosie dłubać?

KamilM pisze:Source of the post w obozie.

KamilM pisze:Source of the post Cała wioska

Proszę się zdecydować.

KamilM pisze:Source of the post kilka sztuk wykutej broni – sierpy, klingi, włócznie.

Sierp i klinga to nie broń.

KamilM pisze:Source of the post Długie nogi skryte w butach sięgających kolan z metalowymi elementami.

Kowalka inwalida?

KamilM pisze:Source of the post a kilka sztuk nowej broni rozgrzewało się w jego wnętrzu czekając na dalsze wykuwanie.

Tak się nie kuje.

KamilM pisze:Source of the post zostałem pozbawiony wszystkiego co było dla mnie najważniejsze. To było nie do przyjęcia.

Wyluzowany człowiek. Mówiłem.

KamilM pisze:Source of the post Podczas napadu na ich wioskę, chcieli ją wykorzystać, ale się sprzeciwiła. Kazali jej więc uciekać w stronę lasu, a potem urządzili sobie polowanie na nią. Strzelali z łuków jak do dzikiego zwierza, ma od tego mnóstwo ran.

To jest według mnie najbardziej fantasy część całego tekstu.

KamilM pisze:Source of the post w nadziei i postanowieniu bardzo krwawej zemsty

Wielowymiarowy wyluzowany człowiek.

KamilM pisze:Source of the post Reszta została w zagrodzie.

Reszta czego?

KamilM pisze:Source of the post Wyglądało na to, że gdzieś się wybiera.

Dobrze, że zostało to wyjaśnione, wcześniej nie było widać.

KamilM pisze:Source of the post na niższe tereny

Tak zwane doliny.

I jest jeszcze parę rzeczy (interpunkcja i edycja tekstu absolutnie leży), ale ja już naprawdę muszę iść grać w grę.

Autorze, radzę odłożyć pisanie kolejnych części na później. Zacząć pomału, od krótkich scenek, dialogów. Wrzucać, poprawiać, uczyć się. To jedna słuszna droga. Bo inaczej pozostaną nam tylko włosy na piersiach i ambaras.

poprawiłem dubla. M79

Zatwierdzam jako weryfikację.

God



Awatar użytkownika
KamilM
Zarodek pisarza
Posty: 20
Rejestracja: sob 05 sty 2019, 12:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Ra'anta - Odrodzenie część II {fantasy, miecze, topory, krwawa zemsta}

Postautor: KamilM » czw 07 mar 2019, 10:03

ale się rozpisałeś. wow jestem pod wrażeniem.
Iwar pisze:Source of the post Przeczytawszy tekst poczułem się zawiedziony, bo mimo obietnic nie było toporów. Jest za to wiele innych rzeczy, no ale planowałem właśnie iść grać w grę...

A co mi tam, niech stracę, tu nie można przejść obojętnie.

KamilM pisze:Source of the post Ocknąłem się i chyba umieram. Jestem ciężko ranny i pozbawiony prawej dłoni.

Bardzo przytomnie opowiada jak na kogoś bez dłoni. Wyluzowany człowiek.

KamilM pisze:Source of the post Czuję jak, każdy kolejny oddech wysysa ze mnie resztkę życia.

Czyli co, ma przestać oddychać, żeby życia z niego nie wyssało?

KamilM pisze:Source of the post po zrobieniu kilku kroków przewróciłem się, rozbijając przy okazji stojące na ziemi dzbany

KamilM pisze:Source of the post W akcie złości chwyciłem za leżący obok dzban

Czy ten bohater ma coś przeciwko dzbanom?

KamilM pisze:Source of the post Utrata świadomości wisi na włosku.

Dobrze, że jest tego świadomy.

KamilM pisze:Source of the post wiły się na piersiach długie czarne włosy niczym leśne kruki, a błękitne oczy wpatrywały się we mnie.

Męska kobita, włos na klacie i to jeszcze długi. Nie mówię, że źle, bom liberał, ale już dalej te oko z cycka patrzące... to trochę zbytek, nawet jak na mnie. może lepiej graj w grę albo nauczyć sie czytać ze zrozumieniem.

KamilM pisze:Source of the post To nie może być prawda! - przecież umierałem. Wrzeszczałem jak opętany, a strach się nasilał.

Chłop przeczy czemu? Włosom? Oczom? Piersiom? Wisiorom? Umieraniu?

KamilM pisze:Source of the post To są czary albo jakaś magia!

Albo gusła, albo urok. albo jak nie urok to sraczka

KamilM pisze:Source of the post Wrzeszczałem jak opętany, a strach się nasilał.

KamilM pisze:Source of the post z wściekłością.

KamilM pisze:Source of the post Mimo to wypiłem wszystko.

KamilM pisze:Source of the post spytałem zasmucony.

Dość szeroki wachlarz uczuć i reakcji jak na jeden paragraf tekstu.

KamilM pisze:Source of the post Świece dawały efekt półmroku

Świeciły ciemnością?o to mi chodziło dobrze to odczytałeś. inteligencja wychodzi świece ciemnością świecą :clap: :clap: :clap:

KamilM pisze:Source of the post - Kowala?
- Tak! - nazywa się Kantalla – to kobieta.

Ta to dopiero musi mieć klatę. owszem sporą i pokaźną ma :>

KamilM pisze:Source of the post Nakryłem się na całe ciało,

No jak? nie wiem może normalnie jak każdy człowiek :hm:

KamilM pisze:Source of the post Miałem odruchy aby wszystko robić obiema rękoma

Wszystko wszystko? Nawet...ten, no...w nosie dłubać?tak i nie tylko :?:

KamilM pisze:Source of the post w obozie.

KamilM pisze:Source of the post Cała wioska

Proszę się zdecydować.

KamilM pisze:Source of the post kilka sztuk wykutej broni – sierpy, klingi, włócznie.

Sierp i klinga to nie broń.ale to fantasy więc może być

Source of the post Długie nogi skryte w butach sięgających kolan z metalowymi elementami.

Kowalka inwalida? brawo za skojarzenia :clap:

KamilM pisze:Source of the post a kilka sztuk nowej broni rozgrzewało się w jego wnętrzu czekając na dalsze wykuwanie.

Tak się nie kuje. ale rozgrzewa metal do wykuwania

KamilM pisze:Source of the post zostałem pozbawiony wszystkiego co było dla mnie najważniejsze. To było nie do przyjęcia.

Wyluzowany człowiek. Mówiłem.???

KamilM pisze:Source of the post Podczas napadu na ich wioskę, chcieli ją wykorzystać, ale się sprzeciwiła. Kazali jej więc uciekać w stronę lasu, a potem urządzili sobie polowanie na nią. Strzelali z łuków jak do dzikiego zwierza, ma od tego mnóstwo ran.

To jest według mnie najbardziej fantasy część całego tekstu.

KamilM pisze:Source of the post w nadziei i postanowieniu bardzo krwawej zemsty

Wielowymiarowy wyluzowany człowiek. nie wiem o co tu chodzi z wyluzowaniem??

KamilM pisze:Source of the post Reszta została w zagrodzie.

Reszta czego? koni radzę się domyśleć

KamilM pisze:Source of the post Wyglądało na to, że gdzieś się wybiera.

Dobrze, że zostało to wyjaśnione, wcześniej nie było widać.

KamilM pisze:Source of the post na niższe tereny

Tak zwane doliny.

I jest jeszcze parę rzeczy (interpunkcja i edycja tekstu absolutnie leży), ale ja już naprawdę muszę iść grać w grę.

Autorze, radzę odłożyć pisanie kolejnych części na później. Zacząć pomału, od krótkich scenek, dialogów. Wrzucać, poprawiać, uczyć się. To jedna słuszna droga. Bo inaczej pozostaną nam tylko włosy na piersiach i ambaras.

poprawiłem dubla. M79[/quote]

może i nie jest to idealne ale twoje uwagi są rzekłbym nawet bardzo dziwne.



Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4004
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Ra'anta - Odrodzenie część II {fantasy, miecze, topory, krwawa zemsta}

Postautor: Godhand » czw 07 mar 2019, 11:04

Uwagi są zupełnie zasadne. A ja już wiem gdzie leży największy problem.

Tutaj:
ale to fantasy więc może być

Szczerze? Niestety przy takim podejściu nie napiszesz nic dobrego. Fantasy wymaga dokładnie tyle logiki i konsekwencji co inne gatunki, a niejednokrotnie nawet więcej. Ubolewam, że przez podejście "to fantasy więc może być" ten gatunek jest powszechnie traktowany tak jak jest.

G.


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Tom Skalecki
Zarodek pisarza
Posty: 14
Rejestracja: śr 30 sty 2019, 22:20
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

[W] Ra'anta - Odrodzenie część II {fantasy, miecze, topory, krwawa zemsta}

Postautor: Tom Skalecki » czw 07 mar 2019, 11:25

Autorze, Iwar w dość dowcipny sposób ujął trafne spostrzeżenia odnośnie logicznych, językowych i innych błędów, których niemało w Twoim tekście. Twoja reakcja na tę krytykę niestety rozbudza chęć, by zrobić to o wiele bardziej szorstko (a to już znk, że lepiej, bym tego nie robił).

Powiem tylko, że popieram ostatnią jego radę. Nie mam zamiaru zniechęcać Ciebie do pisania (uważam, że jeśli w kimś coś takiego naprawdę gra, to niech to robi choćby do szuflady), ale ambicja napisania powieści lub opowiadania, gdy braki warsztatowe są tak widoczne, prędzej czy później sprawi, że zniechęcony ciągłą krytyką rzucisz to w diabły.



Awatar użytkownika
Marzyciel
Pisarz domowy
Posty: 99
Rejestracja: wt 13 mar 2018, 21:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W] Ra'anta - Odrodzenie część II {fantasy, miecze, topory, krwawa zemsta}

Postautor: Marzyciel » czw 07 mar 2019, 12:14

Problemem jest, że Autor nie korzysta z rad.
KamilM pisze:Czuję jak, każdy kolejny oddech wysysa ze mnie resztkę życia.

Na ten przecinek ktoś zwracał uwagę. Kolejna wersja, ten sam błąd.

Pierwszy akapit bym wyrzucił i zaczął stąd.
KamilM pisze:Otworzyłem oczy i nie dowierzałem temu co ujrzałem – młodą piękną czarnoskórą kobietę. Miała na sobie długie białe szaty do samej ziemi,

Chociaż bardziej tak: Otworzyłem oczy. Przede mną siedziała młoda czarnoskóra kobieta ubrana w powłóczystą białą szatę...
KamilM pisze:błękitne oczy wpatrywały się we mnie

Kolor oczu i skóry zależy od ilości melaniny. Czarna skóra wyklucza niebieskie oczy.

Zmieniłbym trochę fabułę. Bohater budzi się zdezorientowany, a ogłupienie spowodowane jest środkiem przeciwbólowym. Pierwszy akapit można wpleść na zasadzie retrospekcji, kawałek po kawałku. Czyli:
Zamiast:
KamilM pisze:Byłem zakłopotany i nie mogłem pojąć tego wszystkiego – musiało minąć wiele czasu od tamtego dnia.

Wrzucać strzępy informacji z pierwszego akapitu.

Niestety nie dobrnąłem do końca. Dialogi są źle napisane i zapisane, a to odrzuca większość czytelników. Powinieneś skorzystać z rady, żeby zacząć pisać krótkie formy i szlifować poszczególne elementy: opisy ludzi, miejsc, akcji, dialogi etc.
Niepotrzebnie bijesz czytelnika po głowie łopatą. Spokojnie można wyrzucić wiele słów, a tekst nie ucierpi.
KamilM pisze:Odstawiłem kielich na stojący obok drewniany, niewysoki stół.

KamilM pisze:Po jakimś czasie wczesnym rankiem zjawiła się Szamisa i zaproponowała, abym wybrał się z nią na krótki spacer po wiosce.


Czytelnik niekoniecznie uwierzy Ci, jeśli napiszesz, że bohater był bezsilny. Lepiej zadziała, gdy opiszesz scenę, w której walczy z własnym ciałem, by się poruszyć, a kikutem strąca szklankę z wodą.

Moja rada: Czytać, pisać. Pisać, czytać. Nie ma innej drogi, a i ta nie gwarantuje sukcesu.
Pozdrawiam.
M.


„Druga gwiazda na prawo, i prosto, aż do poranka". J.M. Barrie

Online
Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1354
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[W] Ra'anta - Odrodzenie część II {fantasy, miecze, topory, krwawa zemsta}

Postautor: szopen » czw 07 mar 2019, 15:23

Marzyciel pisze:Source of the post Czarna skóra wyklucza niebieskie oczy.


Obrazek



Awatar użytkownika
Iwar
Debiutant
Debiutant
Posty: 428
Rejestracja: sob 27 maja 2017, 15:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

[W] Ra'anta - Odrodzenie część II {fantasy, miecze, topory, krwawa zemsta}

Postautor: Iwar » czw 07 mar 2019, 15:29

KamilM pisze:Source of the post ale się rozpisałeś. wow jestem pod wrażeniem.

Nic wielkiego - po prostu okazałem pewien szacunek autorowi, którego tekst mam komentować.

KamilM pisze:Source of the post twoje uwagi są rzekłbym nawet bardzo dziwne

No cóż, moja wina. Staram się traktować odbiorcę moich postów jako człowieka inteligentnego (w końcu to Autor, Twórca Literatury), więc nie walę prosto z mostu, sobie trochę pożartujemy, poironizujemy, pośmiejemy razem, może jakaś dyskusja się wywiąże ciekawa. Poza tym ta metoda ładnie umie pokazać kim jest Autor. Czy ma do tekstu jakiś dystans, czy chce się uczyć, czy jest sens go/ją uczyć. Rozumiem jednak swój błąd w tym przypadku i śpieszę naprawić.

Masz rację, Autorze, stwierdzając, że tekst nie jest idealny. Ja bym powiedział, że jest tragicznie słaby - do tego stopnia, że staje się komiczny. Pełen klisz, nieudolnie patetyczny, najeżony błędami, od językowych począwszy na logicznych skończywszy. Wyraźnie widać w nim, co Autor później sam ładnie ubrał w słowa - samowolka, bo to fantasy. Co jest bardzo złym nastawieniem.

Ale dlaczego tak jest i o co mi chodziło w innych sprawach, to już nie chce mi się tłumaczyć. Autor wie lepiej.
Skorzystam więc z Autora rady i pójdę grać w grę.



Online
Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1354
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[W] Ra'anta - Odrodzenie część II {fantasy, miecze, topory, krwawa zemsta}

Postautor: szopen » czw 07 mar 2019, 16:27

Bardzo, bardzo kiepskie. Taki typowy PRPF. Wydaje mi się, że poprzednią wersję czytałem i nie podobała mi się.

KamilM pisze:Source of the post Ocknąłem się i chyba umieram. Jestem ciężko ranny i pozbawiony prawej dłoni. Czuję jak, każdy kolejny oddech wysysa ze mnie resztkę życia. Krew zalewa mi twarz, spływa bo długiej, gęstej i czarnej brodzie. Żyły na ciele są napięte i gdyby mogły to rozerwałyby skórę i eksplodowały. Wyję z bólu głośno i przeraźliwie niczym zarzynane zwierzę. Przeklinam bogów za to co mnie spotkało oraz dzień, w którym to miało miejsce. Wrzeszczałem tak długo, aż zabrakło mi sił na kolejne krzyki.


(1) Naprzemiennie czas przeszły, teraźniejszy, znowu przeszły. Bałągan.

(2) Słaba interpunkcja

(3) Literówki (spływa bo długiej...)

Okropność. Jestem ciężko ranny i pozbawiony prawej dłoni. Oddech wysysa ze mnie życie. Z mojej perspektywy pisane, i strasznie ważne jest wspomnieć, że mam długą, czarną i gęstą brodę. Żyły są napięte na ciele.

Nie wrzucaj kolejnych wersji tego tekstu, bo tego się nie da poprawić. To dno. Napisz coś krótszego, będzie można przepracować błędy warsztatowe. O ile, oczywiście, jeszcze komukolwiek będzie się chciało zajrzeć do Twojego tekstu po pokazie pewności siebie, która zademonstrowałeś odpowiadając na uwagi Iwara.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości