Wprawka bez tytułu [W]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Bartłomiejk
Szkolny pisarzyna
Posty: 30
Rejestracja: wt 30 sty 2018, 00:13
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Wprawka bez tytułu [W]

Postautor: Bartłomiejk » sob 16 lut 2019, 14:00

Kiedy to wszystko tak się spieprzyło? To pytanie od dawna nie pozwala mi spać. Zmusza mnie do kolejnych papierosów przy otwartym oknie tego obcego pokoju. Śpi w nim niewinny mężczyzna, który musi zginąć. A wszystko dlatego, że się spieprzyło. Miało być tak pięknie, miało być jak w bajce. Piękne ciuchy, spełnione marzenia i ambicje, ogólne szczęście i tip - top życie. Gówno. Gówno prawda. Spełnianie marzeń kosztuje. Płacę za nie niekończącą się desperacją, strachem przed jutrem i bezsennością. Nowotwór, o którego systematycznie przyprawiam się to tylko taki bonus. O to nie dbam, każdy musi na coś umrzeć. Tak jak ten chuderlak śpiący w pościeli śmierdzącej seksem bez miłości. Oboje zostaliśmy na swój sposób wykorzystani. Zdradzeni jak rzeczy użyte niezgodnie z pierwotnym przeznaczeniem. Jedyne co nas różni to fakt, że ja ze swoją śmiercią już dawno się pogodziłam. On nawet nie będzie o niej wiedział.



Pod oknem, na ulicy przebiegają jakieś tory. Za każdym razem kiedy słyszę dźwięk przejeżdżającej blaszanej puszki zastanawiam się czy w rzeczywistości nie są to moje myśli. Urządzają sobie zwyczajną w takich momentach gonitwę. Elektryczny dźwięk tramwajowej trakcji brzmi dokładnie tak jak wyobrażam sobie sygnały biegnące wzdłuż moich neuronów. Powinnam była już dawno przyzwyczaić się do tego. To nie jest przecież mój pierwszy raz. Ten był bardzo wyzwalający.Władza nad życiem innego człowieka upaja bardziej niż lorazepam zmieszany z tanim winem. Uwierz mi, wolisz władzę od takiego koktajlu.



-Chodź do łóżka, przytul się do mnie. - usłyszałam zza pleców.
-Zaraz wrócę. Śpij, mój słodki. - Włączyłam ton recepcjonistki luksusowego hotelu. Serdeczny uśmiech numer pięć przychodzi mimowolnie, chociaż w ciemności jest niepotrzebny. Zniknie zanim rozwieje się wypuszczony przeze mnie dym.

Nie mogę ryzykować, że znowu się przebudzi. Kończę użalanie się nad sobą i zabieram do roboty. W ciszy, po omacku szukam swojej torebki. Jak prawie każda kobieta trzymam w niej stosowny zestaw kosmetyków. Szminkę, tusz do rzęs, strzykawkę, łyżeczkę, kwasek cytrynowy i mały woreczek strunowy z heroiną. Cóż, może mam do siebie wiele zastrzeżeń, ale lubię być wyjątkowa. Jak prawie każda kobieta, co?



Zabieram ze sobą swojego bazarowego Vuitton, pamiątkę biednych ale szczęśliwszych czasów, i chowam się w łazience. Drżące dłonie wyciągają kosmetyczkę, która oczywiście leżała na samym dnie w oceanie miedziaków. Na szczęście znalazła się pod stertą starych paragonów, kluczy, długopisów i innych dziwacznych rzeczy. Muszę w końcu posprzątać w torebce. Obietnica, której pewnie nigdy nie spełnię. Przynajmniej ta jedna jest nieszkodliwa.



W dziąsłach poczułam nieprzyjemne mrowienie kiedy wyrywałam z papierosa filtr. Zanim zniknęło, w dłoni formowałam małą kulkę. Właściwie to czy towar będzie oczyszczony nie miało znaczenia dla końcowego efektu. A jednak, skoro chciał, żeby wyglądało na przedawkowanie to muszę zadbać o szczegóły. W końcu to w nich tkwi diabeł. Wyciągam łyżeczkę i mieszam w niej browna z kwaskiem i wodą. Podgrzewam i w myślach dziękuję internetowi. Tam można znaleźć wszystko. W jednej chwili śmieję się ze słodkich kociąt, a za moment robię sobie szybkie szkolenie z gotowania heroiny. Gotowy roztwór wciągam przez filtr do strzykawki. Nie skąpie. Nie ma sensu, chociaż tak mogę okazać wątpliwą łaskę.



Ślepa w ciemności jak sprawiedliwość w swojej opasce idę ze strzykawką w jednym ręku i telefonem w drugim jakbym trzymała miecz i wagę. Nie oszukujmy się, w tym co robię nie ma nic sprawiedliwego. To zwykłe zlecenie, a ja nawet nie mam ciała jak ta posągowa sprawiedliwość. Wiem, że powinnam obwiniać pokolenia artystów idealizujących jej wizerunek. Jednak nie stanowi to przeszkody by zazdrościć suce ładnych cycków i płaskiego brzucha. Chuderlak poleciał na mnie, ale przecież to i tak nie była moja liga. Nawet nie wiedział ile ten awans będzie go kosztował.


Przez mój mózg przejechał kolejny tramwaj kiedy usiadłam na brzegu łóżka. Dlaczego to robię? Musi być przecież jakiś inny sposób na wygrzebanie się z tego bagna? Wiem, że sama jestem sobie winna, ale …? Dlaczego?! KURWA DLACZEGO JA! Przedramię ląduje między moimi zębami. Chyba zaraz będę krzyczeć. Chcę uciec, ale wiem, że takie jak ja nie mają dokąd. Nie ma miejsca, gdzie bym się ukryła przed człowiekiem, który kazał mi to zrobić.



On wciąż śpi, nie zbudziłam go. Jest tak chudy jakby już był martwy. W świetle mogłabym policzyć mu żebra. Żyły ciągną się pod skórą jak błękitny bluszcz. Mokry sen studentki pielęgniarstwa. Położyłam telefon z włączoną latarką tuż przy jego pięcie i ujęłam jego stopę. W półmroku zobaczyłam uśmiech na jego twarzy. Cherubin anorektyk. Namacałam odpowiednie miejsce. Zaciskam zęby. Skóra pęka łatwo. Krew spływa mi na język, a do jego serca końska dawka narkotyku.



Zaciskam oczy powoli zalewające się łzami. Tego momentu nigdy nie potrafiłam znieść. Muszę iść, wiem co się zaraz stanie. Kiedy zebrałam swoje rzeczy usłyszałam jak „mój słodki” topi się we własnych rzygach. Chwytam za klamkę. Znikam.




Awatar użytkownika
hellbike
Pisarz domowy
Posty: 86
Rejestracja: czw 23 sie 2012, 15:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Wprawka bez tytułu

Postautor: hellbike » sob 16 lut 2019, 16:30

Dla mnie spoko, chociaż w pierwszym i ostatnim akapicie, wgląd w stan emocjonalny bohaterki wydał mi się nazbyt płytki i oczywisty w swoim rezultacie.



Awatar użytkownika
Enigmato87
Zarodek pisarza
Posty: 10
Rejestracja: śr 20 lut 2019, 12:19
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Wprawka bez tytułu

Postautor: Enigmato87 » czw 21 lut 2019, 08:16

Dobry tekst. Śmierć poprzez "złoty strzał" we śnie nie jest taka zła. Ciekaw jestem czym i komu zawinił ten anorektyk i kto oraz jak zmusił bohaterkę opowiadania do takiego czynu? Tekst aż się sam prosi żeby go rozbudować.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1560
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Wprawka bez tytułu

Postautor: Gorgiasz » czw 21 lut 2019, 10:05

Skoro – jak sam realistycznie stwierdzasz, że mamy do czynienia z wprawką – to w tej formie jest to do zaakceptowania. Sam opis sceny nie jest źle ujęty, choć przydałoby się wpleść więcej analizy psychologicznej bohaterki. Temat jest trudny i wymaga wnikliwego podejścia.
Popatrzmy:

To pytanie od dawna nie pozwala mi spać. Zmusza mnie do kolejnych papierosów przy otwartym oknie tego obcego pokoju.

„mi – mnie” - powtórzenie. Napisałbym: To pytanie od dawna nie pozwala mi spać, zmuszając do kolejnych papierosów przy otwartym oknie tego obcego pokoju.

ogólne szczęście i tip - top życie.

„tip-top”. Tutaj mamy dywiz, a wokół niego spacje są niepoprawne.

Nowotwór, o którego systematycznie przyprawiam się to tylko taki bonus.

Zdanie nielogiczne i błędnie skonstruowane. Zamiast „którego” - raczej „który”, ale to też nie dodaje sensu.

Za każdym razem kiedy słyszę dźwięk przejeżdżającej blaszanej puszki zastanawiam się czy w rzeczywistości nie są to moje myśli.

Za każdym razem kiedy słyszę dźwięk przejeżdżającej blaszanej puszki. zastanawiam się, czy w rzeczywistości nie są to moje myśli.

Elektryczny dźwięk tramwajowej trakcji brzmi dokładnie tak jak wyobrażam sobie sygnały biegnące wzdłuż moich neuronów.

Elektryczny dźwięk tramwajowej trakcji brzmi dokładnie tak, jak wyobrażam sobie sygnały biegnące wzdłuż moich neuronów.
Ciekawe porównanie.

Ten był bardzo wyzwalający.Władza nad życiem innego człowieka

Spacja przed „Władza”.

-Chodź do łóżka, przytul się do mnie. - usłyszałam zza pleców.
-Zaraz wrócę.

- Chodź do łóżka, przytul się do mnie - usłyszałam zza pleców.
- Zaraz wrócę.

Zniknie zanim rozwieje się wypuszczony przeze mnie dym.

Zniknie, zanim rozwieje się wypuszczony przeze mnie dym.

Nie mogę ryzykować, że znowu się przebudzi. Kończę użalanie się nad sobą i zabieram do roboty.

Lepiej unikać bezpośredniego sąsiedztwa „się”. Może tak: Nie mogę ryzykować przebudzenia. Kończę użalanie się nad sobą i zabieram do roboty.

Zabieram ze sobą swojego bazarowego Vuitton, pamiątkę biednych ale szczęśliwszych czasów, i chowam się w łazience.

Zabieram ze sobą swojego bazarowego Vuitton, pamiątkę biednych, ale szczęśliwszych czasów, i chowam się w łazience.

Drżące dłonie wyciągają kosmetyczkę, która oczywiście leżała na samym dnie w oceanie miedziaków.

Miedziaków? Rozumiem, że chodzi o drobne miedziane monety. Tylko, w ani w Polsce, ani w Unii Europejskiej (akcja dzieje się współcześnie, bo dalej mamy odniesienie do internety) nie ma obecnie miedzianych monet. To są (niby!) drobiazgi, ale mają duże znaczenie; świadczą o wiarygodności autora.

W dziąsłach poczułam nieprzyjemne mrowienie kiedy wyrywałam z papierosa filtr.

W dziąsłach poczułam nieprzyjemne mrowienie, kiedy wyrywałam z papierosa filtr.

A jednak, skoro chciał, żeby wyglądało na przedawkowanie to muszę zadbać o szczegóły.

A jednak, skoro chciał, żeby wyglądało na przedawkowanie, to muszę zadbać o szczegóły.

Nie oszukujmy się, w tym co robię nie ma nic sprawiedliwego.

Nie oszukujmy się, w tym co robię, nie ma nic sprawiedliwego.
Zakończenie zdania nie brzmi najlepiej. Samo pojęcie sprawiedliwości nie pasuje mi do kontekstu, ale jeśli już, to napisałbym „...nie ma sprawiedliwości” lub „... nie ma nic wspólnego z odczuciem sprawiedliwości”.

Jednak nie stanowi to przeszkody by zazdrościć suce ładnych cycków i płaskiego brzucha.

Jednak nie stanowi to przeszkody, by zazdrościć suce ładnych cycków i płaskiego brzucha.

Nawet nie wiedział ile ten awans będzie go kosztował.

Nawet nie wiedział, ile ten awans będzie go kosztował.

Przez mój mózg przejechał kolejny tramwaj kiedy usiadłam na brzegu łóżka.

Przez mój mózg przejechał kolejny tramwaj, kiedy usiadłam na brzegu łóżka.

Jest tak chudy jakby już był martwy.

Jest tak chudy, jakby już był martwy.

Położyłam telefon z włączoną latarką tuż przy jego pięcie i ujęłam jego stopę. W półmroku zobaczyłam uśmiech na jego twarzy. Cherubin anorektyk. Namacałam odpowiednie miejsce. Zaciskam zęby. Skóra pęka łatwo. Krew spływa mi na język, a do jego serca końska dawka narkotyku.

Trzy razy „jego”. Zrezygnowałbym z dwóch pierwszych. Wiadomo o kim mowa.

K
iedy zebrałam swoje rzeczy usłyszałam jak „mój słodki” topi się we własnych rzygach.

Kiedy zebrałam swoje rzeczy, usłyszałam jak „mój słodki” topi się we własnych rzygach.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2517
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Wprawka bez tytułu [W]

Postautor: Adrianna » czw 21 lut 2019, 10:48

Gorgiasz zrobił łapankę, więc to już zostawię. Dodam tylko, że choć tu czy tam odrobina kosmetyki by się przydała, to drobne niezręczności nie przeszkadzały mi w czytaniu. Jeśli chodzi o pogłębienie psychologii bohaterki... Szczerze mówiąc - mnie w tym fragmencie wystarczy tego tyle, ile jest. Pewnie, gdyby w jakiś sposób miało być to zamknięte opowiadanie, przydałoby się jakieś wzmocnienie, ale tu... Trochę zakładam, że ta psychologia wisi w jakimś niezapisanym tutaj, a tylko zasygnalizowanym kontekście historii, sytuacji bohaterki itd.

Wciągnął mnie klimat tej sceny i sposób narracji. Bardzo podoba mi się, jak grasz detalem - czy to torebka od "Vuitton", czy proces gotowania heroiny. Nie jest tego za dużo, nie przegadujesz, a równocześnie wszystko robi się wiarygodne, nabiera ciężaru.
Gdyby tekst miał ciąg dalszy, myślę, że z ciekawością bym przeczytała.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
Bartłomiejk
Szkolny pisarzyna
Posty: 30
Rejestracja: wt 30 sty 2018, 00:13
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Wprawka bez tytułu [W]

Postautor: Bartłomiejk » czw 21 lut 2019, 15:06

W zamyślę mam jeszcze trochę treści. Jakieś kilkadziesiąt tysięcy znaków, jeżeli mi nie spuchnie. Oczywiście najpierw muszę wyeliminować masę błędów stylistycznych. Niestety, mam straszną tendencję do popełniania ich.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości