[W W] Muuuuuuuuuuuuuuu (obyczaj) P

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 946
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[W W] Muuuuuuuuuuuuuuu (obyczaj) P

Postautor: Kruger » śr 16 sty 2019, 10:44

Ostatni post z poprzedniej strony:

MargotNoir, zgodziłbym się. W nieco innych okolicznościach.
Gdybyśmy istotnie rozmawiali tutaj o tekście powieściowym. Gdyby wielkość tekstu dawała miejsce dla tego co opisujesz, dla rozwoju bohaterki, odkrywaniu siebie, podejmowaniu życiowych decyzji. Wtedy rozbudowany opis małżeństwa byłby jedynie etapem historii, wstępem do czegoś więcej, jak u Grocholi: dobry-zły mąż na początek, potem życiowe rozterki, układanie sobie życia, niezbędne problemy po drodze z majątkiem, rodziną czy dziećmi no i oczywiście pracą, usamodzielnianie się, budowanie świata wokół siebie na nowo (mieszkanie/dom, praca), w końcu nowe relacje emocjonalne, obowiązkowe perypetie i wreszcie happy-end w postaci „żyli długo i szczęśliwie” z nowym chłopem, względnie „ułożyłam sobie życie bez chłopa i mi z tym dobrze”.
Ale tutaj mamy opowiadanie na 25 k.
MargotNoir pisze:Source of the post W takich tekstach nie eksploruje się wątku rozpadu związku z byłym, jego motywacji czy psychiki. On jest czarnym charakterem i już, po prostu. Nie pogłębia się psychiki bohaterów, nie pokazuje, jakie błędy i zaniedbania doprowadziły do tego, że partnerzy się od siebie oddalili, że przestało im zależeć.

Jak napisałem wyżej, to zaledwie etap, wstęp do właściwej historii. Który ma 15,5 k znaków (czyli 62% tekstu). A właściwa historia ma 9,5 k znaków. Do tego jeszcze wrócę.
Myślę więc, MargotNoir, że błędnie przypisujesz mi inne spojrzenie na męskich bohaterów tej historii. Ja się z Tobą zgadzam, bohaterką jest narratorka, oni są tylko rekwizytami.
Tylko, że tekst jest źle przemyślany. Nie dziwi mnie to zresztą, Gelsomina, zaczyna się w to bawić, pisze od niedawna, bawi się jeszcze poezją. Ma prawo nie znać reguł. A tu reguła jest jedna: tekst (czy to opowiadanie, czy powieść) trzeba skonstruować, trzeba przemyśleć, trzeba wiedzieć z góry co się chce osiągnąć. To nie znaczy, ze trzeba mieć opracowane wszyściuteńko szczegółowo (choć są i tacy pisarze – jakoś mi tu Jadowska do głowy przychodzi), ale na pewno trzeba wiedzieć jaką historię chce się opowiedzieć. O czym ma być, jak się zacznie, jak się, mniej więcej, skończy.
Gdyby ten tekst był powieścią, minipowieścią, no niechby – sporym opowiadaniem nawet. 15k znaków wstępu o Jacusiu byłoby do przełknięcia przy 80-100k znaków całości. Ale nie jest, przy 25k znaków ten wstęp wybija się na samodzielny wątek. Prosi się o samodzielne opracowanie, wykończenie. Wywalenie ciągu dalszego, bo absolutnie nie spełnia wymogów „rozwoju bohaterki, odkrywania siebie, podejmowania życiowych decyzji”, a co gorsza, wprowadza dodatkowy wątek, który nie został zrealizowany. I nadawałby się albo na samodzielne opowiadanie, albo na solidny etap czegoś większego, ale na pewno nie na 30% niezrealizowane katharsis bohaterki po ucieczce od Jacusia. Albo, jak zwraca uwagę Rubia, solidne przycięcie pierwszej części i rozbudowanie drugiej.
Tu szczególnie zwracam uwagę na ten wątek Andrzeja, że on jest po prostu zarżnięty zanim wybrzmiał. Autorka miała fantastyczny pomysł, zaczęła i nie skończyła, pozostawiając i bohaterkę i czytelnika w stuporze spowodowanym mieszanką zdziwienia i ciekawości. Nooo, tak się nie robi…
I dlatego nadal będę stał na stanowisku, że tekst nie jest opowiadaniem. I nie dlatego, ze mam fiksację na punkcie poświęcania uwagi męskim postaciom, a dlatego, że mam fiksację na punkcie konstrukcji opowieści, za co ponownie szanowne grono upraszam o wybaczenie. I dodam jeszcze, że tekst nie broni się jako opowiadanie ani jako parodia, ani jako typowa literatura kobieca płytsza, ani jako literatura kobieca głębsza.
Rubia wraca uwagę na przesadę w ilości zdrobnień, to ja dodam, że dokładnie to miałem na myśli pisząc o przeszarżowanym stylu.

Gelsomina, gorąco namawiam do pracy nad tekstem. Do tego by po napisaniu dać sobie i dziełu odzipnąć a potem wrócić i popracować nad nim. Poczytać (nawet na głos), pozmieniać, pomyśleć. Dystansu i poprawiania siebie można się nauczyć, warsztat można podszlifować, styl można wyrobić, ulepszyć. Ale droga do tego nie jest wrzucanie każdej surowizny pod ocenę i potem poprawianie jej pod dyktando. Sęk w tym, by uwagi wykorzystać w pracy nad kolejnymi tekstami, gdy pracujesz sama. Dlatego przyklaskuję Navajero, nie trać czasu na poprawianie tego, tylko pisz nowe teksty, wykorzystując porady. Ten tekst już jest poniekąd spalony, choć jakieś elementy mogą ci się do czegoś kiedyś przydać, no i – wróć do Andrzeja jak wymyślisz, jak ten wątek jako osobną historię rozkręcić i skończyć.

I dodatkowo.
Zigmunt pisze:Source of the post Do zarzucenia miałbym chyba tylko to, że jak dla mnie, za bardzo 'wsiadłaś' na katolików. Tak jakby niechęć autora za bardzo przebijała się przez postać, którą tworzy.

Totalnie i absolutnie się nie zgadzam.
- nie widzę przesadnego przywalenia do katolików, postacią czarną jest jeden osobnik, któremu katolicyzm nieco bije na mózg, nie ma w tym przesady ani znamion ataku na wiarę, wierzących itp. A narratorka też jest katoliczką.
- gdyby nawet, to nie ma nic złego w przesadnym przywalaniu się do katolików, jeśli ma to istotny sens w fabule tekstu literackiego, bo - zwracam uwagę – to jest tekst literacki.
- nie ma nic złego w tym, gdy autor, obmyślając fabułę, korzysta z własnych doświadczeń, przemyśleń, światopoglądu a nawet uprzedzeń. O ile tworzy tekst literacki a nie agitkę. A takie korzystanie może nawet działać in plus, bo wzmaga autentyczność fabuły.
A w ogóle to takie trochę IMHO niegrzeczne, dopatrywać się, imputować… Pisanie zaczynałem od tasiemcowej historii nastolatka w niemieckiej dywizji spadochronowej, znaczy jestem faszysta?



Gelsomina
Pisarz osiedlowy
Posty: 284
Rejestracja: pt 11 sty 2019, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[W W] Muuuuuuuuuuuuuuu (obyczaj) P

Postautor: Gelsomina » śr 16 sty 2019, 15:08

Rubia, Kruger, Zigmunt, Navajero bardzo dziękuję za wszystkie sugestie, spostrzeżenia, które będę brała pod uwagę przy pisaniu następnych tekstów. :)
Pozdrawiam :)



Awatar użytkownika
DJ Raptor
Zarodek pisarza
Posty: 14
Rejestracja: śr 16 sty 2019, 12:05
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W W] Muuuuuuuuuuuuuuu (obyczaj) P

Postautor: DJ Raptor » czw 17 sty 2019, 10:34

Totalnie nie moje klimaty, ale podobało mi się. Dobry styl, ale trochę zabrakło mi "plot twist'u" na końcu, na przykład główna bohaterka po długim namyśle podejmuje ważną decyzję: widzimy ją dwa lata później jak idzie przez pole wołając krowy "Andrzej, Krzysiu, Wojtek i Alicja" XD
Mogłaby się też spytać jakiegoś gościa z miasta czy nie chce mleka :)



Gelsomina
Pisarz osiedlowy
Posty: 284
Rejestracja: pt 11 sty 2019, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[W W] Muuuuuuuuuuuuuuu (obyczaj) P

Postautor: Gelsomina » czw 17 sty 2019, 14:42

DJ Raptor pisze:Source of the post Totalnie nie moje klimaty, ale podobało mi się.

Tym bardziej się cieszę, że przeczytałeś i na dokładkę Ci się spodobało :)

DJ Raptor pisze:Source of the post ale trochę zabrakło mi "plot twist'u" na końcu, na przykład główna bohaterka po długim namyśle podejmuje ważną decyzję: widzimy ją dwa lata później jak idzie przez pole wołając krowy "Andrzej, Krzysiu, Wojtek i Alicja" XD
Mogłaby się też spytać jakiegoś gościa z miasta czy nie chce mleka

Zdaniem: Co ten Andrzej w sobie ma?* zostawiłam sobie furtkę na dalszy ciąg i mam na niego pomysł, ale po przeczytaniu komentarzy stwierdziłam, że raczej nie warto ciągnąć tej babskiej* wizji :ups: chyba, że tylko dla siebie.
W każdym razie bardzo dziękuję za słowo pod tekstem :)



Awatar użytkownika
Babette
Pisarz domowy
Posty: 70
Rejestracja: ndz 03 lut 2019, 17:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[W W] Muuuuuuuuuuuuuuu (obyczaj) P

Postautor: Babette » ndz 03 mar 2019, 19:06

Tekst lekki i zabawny i muszę uczciwie przyznać, że zaintrygował mnie od początku. Naprawdę widziałam tą zdeterminowaną żonę, pragnącą żyć z małżonkiem długo i szczęśliwie :lol: Jak na tekst niewielkich rozmiarów - super, nie wiem tylko jak by to brzmiało w przypadku dłuższych tekstów, czy zdołałabyś zachować ten lekki, humorystyczny ton do końca. Błędy już Ci wytknięto, więc nie skupiam się na tym, zwłaszcza że sama jeszcze się uczę. Jestem ciekawa Twojej twórczości. Pozdrawiam


Podobają się panu moje kwiaty?
To są pierwsze słowa jakie wypowiedziała Małgorzata do Mistrza
.



Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata

Gelsomina
Pisarz osiedlowy
Posty: 284
Rejestracja: pt 11 sty 2019, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[W W] Muuuuuuuuuuuuuuu (obyczaj) P

Postautor: Gelsomina » ndz 03 mar 2019, 22:10

Babette bardzo ucieszył mnie Twój komentarz, bardzo :D
Dziękuję. Mam jeszcze kilka lekkich tekstów, ale też krótkich :)
pozdrawiam :)




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości