Obrazek Weryfikatorium

WIELKI FINAŁ! :text-link:
Czas głosowania minie: wt 31 mar 2020, 11:22

Marcin

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
tomek3000xxl
Pisarz osiedlowy
Posty: 396
Rejestracja: czw 05 cze 2014, 09:41
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Marcin

Postautor: tomek3000xxl » pn 31 gru 2018, 15:16

Od pierwszego dnia po narodzinach, życie Marcina mocno się różniło od tego jak, żyli inni ludzie.
Jego matka Anna Kwis odsiadywała wyrok trzech lat w Zakładzie Zamkniętym dla kobiet w Grudziądzu. Razem z koleżanką Krystyną wpadły na pomysł podawania się za kontrolerki z Sanepidu. Brały łapówki od wystraszonych kierowników sklepów, a dzięki sprytowi i zręcznym palcom nie gardziły też pieniędzmi z kasy. Były bezkarne przez kilka miesięcy aż w końcu jeden z kontrolowanych mężczyzn, okazał się wystarczająco bystry by zapytać o dokumenty.
Matka Marcina przerażona wyrokiem i zafascynowana pierwszym dzieckiem chciała zachować syna przy sobie. Po trzech wizytach u zakładowego pediatry i dwóch tygodniach nieprzespanych nocy zaczęła jednak mieć wątpliwości, a jej instynkt macierzyński wyraźnie osłabł.
Jak wszystko w jej życiu tak i miłość do syna trwała zaledwie chwilę. Miała dopiero dwadzieścia dwa lata, a adwokat obiecał jej wyjście na wolność po odbyciu połowy kary. Zasmarkany i ciągle płaczący niemowlak nie pasował do jej wizji świata po opuszczeniu zakładu karnego. Napisała do rodziców długi list. Skarżąc się na zły stan zdrowia i ciężkie warunki, poprosiła o zaopiekowanie się dwutygodniowym dzieckiem.
Marcin Kwis jeszcze dobrze nie rozpoznawał twarzy matki, a już został sierotą.
***
Rok 1973 w komunistycznej Polsce, nazywany był kopernikowskim. Na ulice miast wyjechały pierwsze fiaty 126p zwane „ Maluchami”, a Edward Gierek zaprosił Davida Rockefellera, by połasić się o kredyty walutowe, mające poprawić szare życie mieszkańców w socjalistycznym kraju. Pieniądze te dostał i na kilka lat zapanował dobrobyt, zanim w 1981 na ulicę wyjechały czołgi.
Marcin Kwis zabrany przez dziadków od matki Anny wychowywany był teraz przez babcię Krystynę i dziadka Stefana. Od pierwszego dnia obdarzyli wnuczka głębokim uczuciem. Świata poza nim nie widząc i dokładając wszelkich starań, by dziecko było tym najszczęśliwszym na świecie.
Dziadek gotował dla wnuczka tylko to, co najlepsze i tylko z najlepszych produktów, oczywiście tych dostępnych w PRL-owskich sklepach. Nie bardzo miał co prawda pojęcie, co miał jeść kilkutygodniowy bobas i próbując mu serwować gołąbki i inne takie często narażał się na gniew babci Krystyny. Wyzywała go wtedy, drąc się wniebogłosy w bardzo niecenzuralny sposób. Dziadek w takich momentach, chcąc uniknąć całkowitego poniżenia, zabierał Marcinka na długie spacery. Chodzili wtedy całymi godzinami po ulicach Wrocławia, podziwiając ludzi wokół i zachodzące w mieście zmiany.
Obserwował głównie dziadek i miał co podziwiać. Ulicami miasta przechadzały się młode kobiety ubrane w krótkie spódniczki, a dziadek chłonął to wszystko, klnąc po cichu na niekochaną żonę. Ulubionym miejscem spacerów dziadka były okolice Powszechnego Domu Towarowego. Często odbywały się tam pokazy mody i całe grupy dziewczyn przybywały podziwiać nowinki ze świata damskich fatałaszków. Blisko pięćdziesięcioletni mężczyzna szybko odkrył jakim darem z niebios był wózek ze słodziutkim bobasem w środku. Pochylające się nad niemowlakiem dziewczęta w przewiewnych bluzkach, rekompensowały mu brak miłości ze strony żony. Kiedy pewnego dnia jedna z takich młodych kobiet zapragnęła seksu z dużo starszym mężczyzną, dziadek Stefan pokochał wnuka całkowicie.



Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1224
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Marcin

Postautor: szopen » pn 31 gru 2018, 15:42

PLus: nie jest nudne. Końcówka, chociaż przewidywalna, umiarkowanie dowcipna. Minus: styl. Należałoby nad nim nieco poślęczeć.

tomek3000xxl pisze:Source of the post a dzięki sprytowi i zręcznym palcom nie gardziły też pieniędzmi z kasy

Nie pasuje mi "nie gardziły pieniędzmi dzięki sprytowi". Oj, bardzo nie pasuje.

tomek3000xxl pisze:Source of the post . Były bezkarne przez kilka miesięcy PRZECINEK aż w końcu jeden z kontrolowanych mężczyzn, okazał się wystarczająco bystry PRZECINEK
by zapytać o dokumenty

Przecinki!

tomek3000xxl pisze:Source of the post Jak wszystko w jej życiu PRZECINEK tak i miłość do syna trwała zaledwie chwilę.

Przecinki!

tomek3000xxl pisze:Source of the post Rok 1973 w komunistycznej Polsce, nazywany był kopernikowskim.

A tu dla odmiany bez przecinka

tomek3000xxl pisze:Source of the post Edward Gierek zaprosił Davida Rockefellera, by połasić się o kredyty walutowe,

Zaprosił faceta po to, by się potem SKUSIĆ na kredyty, by ULEC POKUSIE kredytu
? Połasić nie pasuje tutaj znaczeniowo.

tomek3000xxl pisze:Source of the post Wyzywała go wtedy, drąc się wniebogłosy w bardzo niecenzuralny sposób.

Nie pasuje mi "niecenzuralny sposób" jako opis krzyczenia.



Awatar użytkownika
tomek3000xxl
Pisarz osiedlowy
Posty: 396
Rejestracja: czw 05 cze 2014, 09:41
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Marcin

Postautor: tomek3000xxl » pn 31 gru 2018, 15:51

Hej.
Dziękuję za komentarz.
Mógłby Pan coś więcej napisać o tym stylu. Może na przykładzie jednego czy dwóch zdań.



Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1224
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Marcin

Postautor: szopen » pn 31 gru 2018, 16:35

Oj, weźmy pierwsze zdanie. Jest w miarę dobre, ale część podkreślona jest mało zgrabna
tomek3000xxl pisze:Source of the post Od pierwszego dnia po narodzinach, życie Marcina mocno się różniło od tego jak, żyli inni ludzie.


"Od pierwszego dnia po narodzinach życie Marcina różniło się od życia innych ludzi."

Oczywiście, masz tutaj powtórzenie, ale zdanie jest krótsze a przede wszystkim, unikasz tego "od tego, jak żyli inni ludzie" - zbędnego rozbudowania. Ja tam jest zwolennikiem skracania i prostoty. Skracaj, skracaj, czytaj na głos, albo poproś, by ktoś inny przeczytał.

tomek3000xxl pisze:Source of the post Jego matka Anna Kwis odsiadywała wyrok trzech lat w Zakładzie Zamkniętym dla kobiet w Grudziądzu. Razem z koleżanką Krystyną wpadły na pomysł podawania się za kontrolerki z Sanepidu.

Drugie zdanie jest niejasne - sugeruje albo, że odsiadywała wyrok ZA pomysł, albo też, że w zakładzie dopiero wpadła na pomysł.

tomek3000xxl pisze:Source of the post Jak wszystko w jej życiu tak i miłość do syna trwała zaledwie chwilę.

To zdanie jest zbędne, bo stanowi powtórzenie informacji, które już padły. Wata, wypełniacz, nie posuwa akcji do przodu.

Added in 4 minutes 37 seconds:
Aaa jeszcze jedno - napisał Pan do mnie per "Pan", a ja tutaj tykam bez pytania... Proszę wybaczyć. Po prostu na forum przyjęło się tykanie i odzwyczaiłem się od pisania "Pan"



Awatar użytkownika
tomek3000xxl
Pisarz osiedlowy
Posty: 396
Rejestracja: czw 05 cze 2014, 09:41
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Marcin

Postautor: tomek3000xxl » pn 31 gru 2018, 16:53

Jeszcze się taki nie urodził, żeby do nauczyciela fachu nie mówił na Pan :) . Ja to jeszcze jestem ze starych czasów chowany, więc szacunek do ludzi mam i grzecznościowych form staram się używać.
Ku mojemu przerażeniu zauważyłem, że nie robię żadnych postępów w pisaniu. Tak jak pisałem dwa lata temu tak samo piszę teraz. Niby więcej czytam, nawet tu na forum czytam większość wątków ale postępów w moim pisaniu nie widzę. Nie wiem za bardzo jak się rozwijać pisarsko albo po prostu osiągnąłem już wyżynę swoich możliwości. Trochę mnie to dołuje i powoli zniechęca do pisania.
Poradź coś panie/kolego Szopen, bo szkoda by skończyć z tak fajnym hobby.



Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1224
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Marcin

Postautor: szopen » pn 31 gru 2018, 17:44

Nie ma rad dobrych dla każdego, a ja na nauczyciela fachu się nie nadaję, bo sprzedałem dopiero dwa opowiadania. Mamy też zresztą kolegów na forum, którzy piszą, bo lubią i nie przejmują się tym, że pisać nie umieją (mamy też takich, co nie umieją, ale są przekonani święcie, że wielkimi pisarzami są).1. Jedyna rada: to czytać i pisać. Czytać i pisać, poprawiać i tak dalej.

Nie wiem, jak pisałeś kiedyś, ale ten tekst nie jest zły. Można by było go podszlifować i coś z niego wydobyć - a to już jest coś. na forum sporo było tekstów, których by się szlifować nie dało2.

Ja bym radził spróbować napisać drabbla. Uczy dyscypliny.

1 Ja nie będę wymieniać nicków, ale pewnie się jeden kolega zaraz zgłosi :D

2 Chociaż, pamiętamy wszyscy anegdotę o Kubricku: "Stanley, to g*. Nie da się dopolerować g*wna. " "Można, jeżeli się je wcześniej zamrozi"



Awatar użytkownika
tomek3000xxl
Pisarz osiedlowy
Posty: 396
Rejestracja: czw 05 cze 2014, 09:41
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Marcin

Postautor: tomek3000xxl » pn 31 gru 2018, 18:35

- Chciała mnie poderwać?! - Wysapał, próbując złapać oddech
Wyszli z kolegą z baru na rogu ulicy. On był męski i mocno zbudowany, ale w miłości szczęścia nie miał. Ten drugi był delikatnej budowy i poruszał się jak kobieta. Pomagał mu jednak w nauce angielskiego, więc chciał się z nim napić. Tak po koleżeńsku bez przyjacielskich deklaracji.
- Czemu tak uważasz? - Ten drugi spytał
- Bo cały czas poprawiała włosy, mrużyła oczy i mówiła zmysłowym głosem. - On cały czas obracał głowę w stronę zamkniętych drzwi baru.
- Nie ona tylko on. - Ten drugi zaśmiał się głośno, puszczając oczko. - Nie poprawiał włosów, tylko drapał się po głowie. Mrużył oczy, bo jest prawie ślepy, a gdybyś wypił tyle gorzały co Krystian, to też miałbyś taki głos.
- Jeszcze po jednym? - Ten drugi spytał, spoglądając wygłodniale w naiwne oczy kolegi.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości