Obrazek Weryfikatorium

WIELKI FINAŁ! :text-link:
Czas głosowania minie: wt 31 mar 2020, 11:22

Niekończąca się opowieść

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Toyer
Szkolny pisarzyna
Posty: 49
Rejestracja: wt 14 lut 2017, 18:41
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Niekończąca się opowieść

Postautor: Toyer » pt 09 lis 2018, 09:11

Obudziłem się, wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę. Wyszedłem z domu, wsiadłem do samochodu i pojechałem do pracy nowiutkim BMW. Miasto wydawało mi się jakieś obce, tak samo jak mój samochód. Jednak w ogóle mi to nie przeszkadzało, aż do momentu, gdy utknąłem w korku; szef pewnie będzie zły. Z dużym poślizgiem dotarłem do firmy. Jak się spodziewałem pracodawca, którego jakbym widział po raz pierwszy, nie był zadowolony z mojego spóźnienia.


Miejsce pracy było też jakieś obce, tak samo współpracownicy. Wszystko działo się w dziwnym tempie. Czasami miałem wrażenie jakbym zamiast się poruszać, po prostu teleportował się. Jednak wiedziałem, że mam mnóstwo pracy i ledwo jestem w stanie wyrobić się. Pomyślałem, że przydałaby się pomoc i nagle usłyszałem głos, który zaoferował swoje wsparcie. Rozejrzałem się po biurze. Wszędzie nieznajome twarze, niektóre jakby zamazane i niewyraźne. Nie byłem w stanie stwierdzić, kto do mnie przemawiał, chociaż miałem wrażenie, że był bardzo blisko. Dziwny głos powtórzył pytanie. Niewiele myśląc przystałem na jego ofertę. Zaproponował, żebym zrobił sobie kawę. Czułem się zmęczony, dlatego usłuchałem i poszedłem do kanciapy wstawić wodę. Odchodząc od biurka kątem oka zauważyłem, że krzesło samo się poruszyło. Klawiatura oraz myszka, sprawiały wrażenie, jakby ktoś pracował przy komputerze i do tego w nieludzkim tempie. Po powrocie z kawą, usiadłem przy biurku i spojrzałem na ekran monitora. Pracę, którą powinienem wykonywać, perfekcyjnie już sfinalizowano. Nagle uświadomiłem sobie, że jestem bezrobotny i się obudziłem...


.... wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę. To był ważny dla mnie moment - dzień mojego ślubu. Nie pamiętam jak znalazłem się w kościele, wszyscy już na mnie czekali. Moja wybranka w śnieżnobiałej sukni z długim welonem stała przy ołtarzu, a ja obok niej. Nie czułem żadnych nerwów, ani stresu jak to przy takich okazjach.


Nadszedł moment przysięgi małżeńskiej. Ceremonię prowadził ksiądz z komicznym wręcz głosem. Byłem wpatrzony w oblubienicę. Zebrani przypominali bardziej baśniowe postacie w dziwnych strojach niż ludzi. A ksiądz o śmiesznym głosie, stał się niewidzialny. Tak przynajmniej stwierdziłem na początku. Nagle coś zamajaczyło. Żeby go jednak ujrzeć, musiałem schylić głowę. Stał i liczył sobie kilkanaście centymetrów wzrostu. Zdobił go zielony strój, jak również groteskowe nakrycie głowy, lecz w ogóle mnie to nie dziwiło. Kontynuując zaślubiny, podniosłem welon panny młodej, jednak nie mogłem dostrzec twarzy.Nagle uświadomiłem sobie, że nie mam nawet dziewczyny i się obudziłem....


... wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę. Czekał mnie ważny wykład na uczelni. Na miejsce dotarłem tramwajem linii 12. Aula była ogromna i już w połowie zapełniona. Byłem ubrany w elegancki garnitur i krawat pod szyją, którego tak nie lubię. Zacząłem szukać wolnego miejsca. Jakiś facet wskazał mi drogę dłonią. Podszedłem w kierunku przygotowanej wcześniej mównicy. Wygląda na to, że to ja miałem prowadzić ten wykład. Gdy stanąłem naprzeciwko słuchaczy, którzy wypełnili już salę, rozpocząłem przemówienie.
W pewnym momencie poczułem dym. Pomyślałem, że wybuchł gdzieś pożar, jednak nie przeszkadzało mi to w czynnościach prelegenta. Dym coraz bardziej gęstniał. Na chwilę przerwałem swoją przemowę i rozejrzałem się po sali. Każdy, ale to każdy bez wyjątku, palił papierosa. Na oko było to kilkaset osób. Bardzo zdenerwowałem się tym faktem i już miałem wykrzyczeć co o tym myślę, gdy nagle uświadomiłem sobie, że nie jestem nawet magistrem i się obudziłem...


.... wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę(...)




Awatar użytkownika
Tirka
Zarodek pisarza
Posty: 10
Rejestracja: ndz 21 paź 2018, 21:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Radom
Płeć: Kobieta

Niekończąca się opowieść

Postautor: Tirka » pt 09 lis 2018, 10:03

Po raz drugi czytam cię podczas jazdy autobusem na uczelnię :D Bardzo przyjemny tekst, chociaż po pierwszej "pętli" przewidywalny. Ogólnie bardzo duży plus dla mnie osobiście, to fakt, że sama często mam takie sny (oraz pewnie masa innych osób), więc bez problemu utożsamiam się z bohaterem. Później "ci którzy znają się na języku" wytkną ci kilka błędów stylistycznych, ale ja nie będę udawać, ze do nich należę. Czekam na kolejne teksty!


Mój plan na sukces:
1. Napisać bestseller.
2. Sprzedać prawa do adaptacji.
3. Zaczekać aż odniesie ona wielki sukces.
4. Zażądać od jej twórców 60 milionów.

Awatar użytkownika
Czarna Emma
Pisarz pokoleń
Posty: 1000
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w Przedwojniu
Płeć: Kobieta

Niekończąca się opowieść

Postautor: Czarna Emma » pt 09 lis 2018, 10:05

Ciekawy pomysł na pokazanie błędnego koła snów.
Niestety, całość wykonania bardziej przypomina wyliczankę czasowników niż opowieść, przez co trudno jest się przebić do sedna. Może miałeś taki zamysł, więc zawczasu zwracam honor. :)
Ja bym dała trochę więcej charakterystyki pobocznych postaci - księdza (co to komiczny głos? Dlaczego komiczny?), oblubienicy, tego, jak się czuł wykładowca, może co mówił, czy był przygotowany. Nieco więcej szczegółów by się przydało i - moim zdaniem - ożywiłoby treść.


obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć

Awatar użytkownika
MargotNoir
Dusza pisarza
Posty: 597
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Niekończąca się opowieść

Postautor: MargotNoir » pt 09 lis 2018, 19:16

Mnie też brakuje urozmaiceń zarówno w treści, jak i w formie. Wewnętrzny głos Morgana Freemana czytający mi teksty w głowie przy tym opowiadaniu nie miał żadnej intonacji. Gadał mechanicznie jak robot.

Wydaje mi się, że wynika to z następujących po sobie zdań o bardzo podobnej konstrukcji i prawie identycznej długości. Polecam ten tekst:
“This sentence has five words. Here are five more words. Five-word sentences are fine. But several together become monotonous. Listen to what is happening. The writing is getting boring. The sound of it drones. It’s like a stuck record. The ear demands some variety. Now listen. I vary the sentence length, and I create music. Music. The writing sings. It has a pleasant rhythm, a lilt, a harmony. I use short sentences. And I use sentences of medium length. And sometimes, when I am certain the reader is rested, I will engage him with a sentence of considerable length, a sentence that burns with energy and builds with all the impetus of a crescendo, the roll of the drums, the crash of the cymbals–sounds that say listen to this, it is important.”


Rozumiem, że chciałeś oddać wrażenie monotonii i tego, jak nużące są te wizje, ale proponowałabym inne rozwiązanie: użyć tego triku z kilkoma podobnymi zdaniami pod rząd jedynie we fragmentach rozpoczynających każdy sen, natomiast resztę opisywać już normalnie: barwniej, żywiej. W ten sposób nie zgubisz monotonii. Wręcz przeciwnie: uwypuklisz ją, bo pokażesz ją na kontrastowym tle. Po drugie pokażesz, że to celowy zabieg i umiesz pisać inaczej, a wyliczankowe fragmenty w zamyśle miały być suche i męczące.



Awatar użytkownika
RebelMac
Pisarz osiedlowy
Posty: 281
Rejestracja: ndz 05 cze 2016, 13:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Bielsko - Biała
Płeć: Mężczyzna

Niekończąca się opowieść

Postautor: RebelMac » pt 09 lis 2018, 20:35

Toyer pisze:Source of the post [akapit]Obudziłem się, wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę. Wyszedłem z domu, wsiadłem do samochodu i pojechałem do pracy nowiutkim BMW.


Ja się poddałem i nie czytałem dalej ale powodzenia i pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Made
Szkolny pisarzyna
Posty: 42
Rejestracja: pn 06 sie 2018, 08:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Niekończąca się opowieść

Postautor: Made » pn 12 lis 2018, 15:58

Sam pomysł mi się podoba, jednak wykonanie nieco mnie rozczarowało. Uważam, że dało się z tego wycisnąć więcej, zwłaszcza że koncepcja zapętlonego snu, z którego człowiek się budzi, ale de facto nie budzi się, bo ląduje w innym śnie - jest bardzo niepokojąca i fajna.

Czarna Emma pisze:Source of the post Niestety, całość wykonania bardziej przypomina wyliczankę czasowników niż opowieść, przez co trudno jest się przebić do sedna.


Ja odniosłam właśnie wrażenie, że to jest pewnego rodzaju stylizacja i taki był zamysł - żeby pokazać codzienne czynności, bieg wydarzeń w skondensowanej formie, ot, taka pigułka. Czytelnik ma mieć wrażenie, że wszystko jest normalnie, ot, znowu trzeba wstawać do roboty, no to sruu, mycie, śniadanie, pakowanie, wyjście do pracy, droga nudna jak zawsze... A w pracy też całkowicie zwyczajna dniówka. No, byłaby zwyczajna, gdyby nie okazało się, że projekty finalizują się same, a pracownik w ogóle nie jest zatrudniony. To samo mamy później - mężczyzna bierze ślub, chociaż nawet nie ma dziewczyny i wykłada na uczelni, mimo że nawet nie ma magistra i generalnie wszystko, co go spotyka, to jakieś kuriozalne nieporozumienie. Ale co się dziwić, skoro to wszystko tylko sny?

Szalenie podoba mi się ostatnie zdanie.

Toyer pisze:Source of the post .... wstałem, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i wypiłem kawę (...)


Ten jeden wielokropek w nawiasie robi całą robotę. Idealne podsumowanie i piękne pokazanie bez słów tej niekończącej się sennej pętli. Wspaniała myśl i taka prosta!

MargotNoir pisze:Source of the post Mnie też brakuje urozmaiceń zarówno w treści, jak i w formie.

Czarna Emma pisze:Source of the post Nieco więcej szczegółów by się przydało i - moim zdaniem - ożywiłoby treść.


Myślę, że tutaj tkwi sedno problemu. Pomysł jest intrygujący, jednak czegoś w nim brakuje. Ja, w przeciwieństwie do poprzedniczki, nie doświadczyłam nigdy czegoś podobnego (może to i dobrze), ale sądzę, że gdyby coś podobnego mi się przytrafiło, byłabym zdenerwowana, przerażona... Bo w sumie taka pętla jest czymś niepokojącym - przynajmniej ja tak to widzę. A tutaj kompletnie nie czuć emocji. Żadnych, ani pozytywnych, ani negatywnych. Brakuje mi w miejscach "budzenia się" z jednego snu do innego takiego spoiwa, zdania będącego puszczeniem oka do czytelnika; coś na zasadzie: "Ależ to był dziwny sen. Jakie to szczęście, że już się z niego wybudziłem!". I od tego momentu jedziemy z koksem - "wstałem, ubrałem się, pojechałem do kościoła, bo biorę ślub"... I znowu po kilku akapitach: "Uff, jak dobrze, że to był tylko sen! Obudziłem się i mogę zacząć nowy dzień na jawie. Na dobry początek ubrałem się, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie..." itd., itp.

Podsumowując: bardzo ładny pomysł, ale ja tu widzę coś zdecydowanie dłuższego niż taki kwitek z pralni. Rozbudowanie fabuły i więcej szczegółów, wprowadzenie do tekstu emocji - to na pewno by mu pomogło. No i czytałoby się o wiele lepiej, bo z większym zaangażowaniem :).

Pozdrawiam,
Madeleine


Made, czyli: Madeleine, Magdalena Lipniak albo po prostu Madzia.

Chwałą jednych jest, że piszą dobrze, a innych, że się do tego nie zabierają.
Jean de La Bruyère


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości