Obrazek Weryfikatorium

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
nikto
Pisarz domowy
Posty: 179
Rejestracja: ndz 22 paź 2017, 00:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: nikto » śr 01 lis 2017, 06:33

Najpierw przychodzę na świat, a później świat przychodzi do mnie. Buduje mój dom i popełnia błąd architektoniczny, projektując za dużo wejść, a za mało wyjść. Więc wpycha się ten real na potęgę, a ja nie mam drogi ucieczki. Wywalam w murze wyjście ewakuacyjne, naruszam konstrukcję i wszystko się wali.
Jak u mojego kolegi Syska.

Takie myśli towarzyszą Piotrowi Winczyckiemu, kiedy przypala kolejnego papierosa. Jest środek nocy (czwarta), o szyby podzwania jesienny deszcz Staffa (kolejny październik).
Piję kawę, chce mi się do kibla, który jest ciągle zajęty, myślę o Magdzie, i jest do dupy – wzdycha cicho.
Bo to życie trudno nazwać mądrym i udanym, kiedy w wieku pięćdziesięciu dwóch lat siedzę w hotelu robotniczym w Poznaniu, czekając na kolejną zmianę w celu wykonywania czynności, które spokojnie może wykonywać małpa za banana. Piszę wiersze i rozmawiam o stosunkowaniu się z równie mądrymi panienkami, kątem oka, zerkając w „Historię filozofii” Legowicza.
Mam trzy fakultety i wciąż nie mogę zaliczyć czwartego. Życia. Oblewam ciągle analizę zagadnień Tatarkiewicza „O szczęściu”, zwiewnie jak panienka z okienka w wieku trolejbusowym, przemykając między jego czterema wartościami.
To jest jednak do dupy.


Czas to głupie bydlę
szczególnie o czwartej nad ranem,
kiedy poluję na niego z
kawą i papierosem.

Rozpręża się w cieple trzeszcząc żebrami
ukochany kaloryfer, czyli
cud pański
w Jeruzalem.
Anno Domini teraźniejszości.
Plusowa temperatura i woda
gorąca
święcona z kranu.

Stairway to heaven
podśpiewuję ochryple końcówką gardła.
Będzie dobrze.

Highway to hell
odpowiada z dołu Bon Scott


To najnowsze dzieło Piotrusia spisane na rolce papieru toaletowego, po tym jak udało mu się w końcu trafić na wolny water closed. Świątynia dumania, pogłębionej psychoanalizy i pokój środowisk twórczych w jednym.
Po opuszczeniu spodni, z kieszeni kombinezonu roboczego wypadł długopis, więc grzechem by było nie wykorzystać tak pomyślnego splotu okoliczności.
Natura czy ludzie są przyczyną mojego kanału? Winne jest uszkodzenie płodu w okresie prenatalnym czy wychowanie poszło nie tak? A może to kompilacja obu zjawisk?
Kiedy natłok wydarzeń i myśli niekorzystnych przekracza barierę dźwięku, Piotrek pije. Budzi się w nim przedziwna hybryda zamieszkała w mózgu. Stwór będący połączeniem osy morskiej, tajpana, wałęsaka brazylijskiego i szkaradnicy. Nagły ból ukąszenia i neurotoksyna zatrzymuje wielowymiarową pracę synaps, pozostawiając tylko ścieżkę. Właściwie nie jest to ścieżka, tylko teoretycznie piękna autostrada wiodąca od szczytu Beachy Head w dramatycznie zamgloną tajemnicę. I choć wszyscy wiedzą, co jest na końcu tej drogi, liczą na własną wyjątkowość i uśmiech Boga. Że osiągną tą podróżą coś, co nie było im dane w życiu.
Droga kończy się zawsze tak samo: na dole postrzępionymi kredowymi skałami Beachy Head i szumem chichoczących z naiwniaków fal kanału La Manche.
Bóg się nie uśmiecha.
Ale Piotr nie kończy jeszcze upadkiem przerywającym kręgosłup i ukazującym światu zeżarte alkoholem flaki. Po raz kolejny dopełza w bólach do szpitala, gdzie wraca do normy. Ale jego życie, nie.
Jad wypełniający go posiada również właściwości liściołaza żółtego. To znaczy zatruwa przez dotyk, o czym przekonało się kilka kobiet. Wprawdzie żyją, ale bywały towarzysko również na krawędzi tej skały.
Ukochanym miejscu Piotra.
Co ja robię nie tak? Kochałem je i krzywdziłem. Gdyby moje życie przypominało epizod z czterdziestu dni Chrystusa na pustyni, byłoby dobrze. Tylko ja i mój szatan. Ale tak nie jest. Otaczają mnie setki ludzi. Niektórzy mnie lubią, niektórzy kochają, część nie trawi, a dla większości jestem obojętny. Może to i dobrze, bo świat niekoniecznie jest zainteresowany moim przypadkiem. Mam pracować, płacić, wydalać, uczestniczyć ogólnie i szczególnie oraz umrzeć odpowiednio wcześnie, aby uradować ZUS.
I może jeszcze parę osób.

Część towarzystwa jeszcze śpi, część szykuje się już do wyjazdu na pierwszą zmianę, czyli rozpoczyna się ruch codzienny w największym szpitalu dla wariatów – świecie.
Większość chodzi zarośnięta i niedomyta, na okrągło w roboczych ciuchach (Po co zmieniać? Rano i tak trzeba znowu je wkładać), beka, pierdzi i drapie się po jajach.
Niektórzy mają jeszcze normalne odruchy porannej toalety, czystych majtek i skarpetek czy ścielenia łóżka.
Ogólnie da się żyć. To prości ludzie z prostymi zasadami. Jedzenie, praca, spanie, picie – oto kwintesencja ich doświadczania świata. Twardzi dla siebie i innych, bez zbędnego bagażu przemyśleń, wiedzy i wątpliwości. Kochają żony i dzieci, ścibolą pilnie kasę na nowy samochód czy studia dziecka, i dobrze im z tymi prostymi celami.
To Piotr ma problem. Ze sobą i z przystosowaniem. Gra w ich grę pod nazwą „Życie na gorąco”, gada o pierdołach i nowym kierowniku-kutasie, klnie i robi tę małpią robotę.
No właśnie – gra. Nie jest jej składową.
– Boże, walnąłbym teraz ze dwieście gram. – Patrzy na krzątających się kumpli. – Poczułbym w sobie miłe ciepło rozlewające się w żołądku, a po chwili płynący stamtąd optymizm i nadzieję. To, czego tak bardzo mi brak, a co przynosi ten cudowny płyn. I jak wszystko w życiu, wystawia mi potem rachunek za usługę pod nazwą „chwila dla ciebie”. Ortodoks pieprzony, nawet na Vacie przekręcić się nie daje.
Nie wolno. Nie możesz. Nie powinieneś.
Łyka więc dwie tabletki cudownego specyfiku, który ma pomóc na ból egzystencji. Żyje cały czas nadzieją, że genialna w swym pędzie do postępu cywilizacyjnego ludzkość, wynalazła wreszcie chemiczny substytut ukojenia, nie zabijający powoli i boleśnie.
Bo na co może jeszcze liczyć?
Czasami stara się myśleć. I oceniać. Bolesny to proces i kompletnie niepotrzebny w jego życiu. Bo chłop jest pełen szlachetnych intencji, uzbrojony w poprawną moralność i właściwe poglądy. Niby niegłupi, wykształcony, a skrzywdził siebie i parę osób z otoczenia.
Więc wraca wspomieniami do tych kilku porażonych jadem kobiet, które wykąpały się w jeziorze własnych łez. Do dzieci przyglądających się z zaciekawieniem ojcu jak egzotycznemu okazowi w zoo.
Nigdzie się już nie śpieszy, niewiele oczekuje i kończą mu się rezerwy marzeń, które są jak polski węgiel – drogi, trudno dostępny, nieekonomiczny, i coraz go mniej.
Fatalna narośl w krtani czeka na diagnozę. Przy takim życiu jakie zaliczył, nie spodziewa się uśmiechniętych twarzy medyków. Raczej gorączkowego ruchu rodziny na rynku nieruchomości cmentarnych.
Jego psychika zawsze była przedmiotem troski najbliższego otoczenia i lekarzy. Miewał przedziwne wizje, odloty na granicy psychotycznych stanów narkotycznych, zdiagnozowane depresje, dziesiątki pobytów w szpitalach, trwały alkoholizm, zaburzenia osobowości. Marnował z upodobaniem talenty, którymi go obdarzono…, no, po prostu piękna karta chorobowa brakującego ogniwa w teorii Darwina. Ciekawy przypadek do klinicznych badań nad alienacją, grą pozorów oraz studium uzależnień.
Alkohol był obecny w jego życiu od najmłodszych lat. Jak podnoszący się poziom oceanu, podchodził falami podstępnie pod brzeg i zalewał stopniowo wyspę Piotra.
Dziwnym trafem jego przyjaciół, też.
Ładnie się dobrali.
Ponieważ nie spotkał dotąd medyka z ambicjami naukowymi i chęcią publikacji badań, to pozostanie tylko po nim coraz bardziej wypłowiała szara koperta z historią choroby, spoczywająca w jakimś archiwum za metalowymi drzwiami.
Aż zeżrą ją szczury.

Niemniej, jeszcze żyje, więc pisze cokolwiek w celach terapeutycznych, obniżając chwilowo poziom jadu we krwi i skórze.



Awatar użytkownika
RebelMac
Pisarz osiedlowy
Posty: 274
Rejestracja: ndz 05 cze 2016, 13:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Bielsko - Biała
Płeć: Mężczyzna

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: RebelMac » pn 06 lis 2017, 16:45

Jestem zły. Na siebie, że zacząłem czytać ten tekst. Napisane dobrze, przynajmniej do momentu kiedy..ale o tym za chwilę. Chodzi mi TYLKO I WYŁĄCZNIE o styl. Bo przekaz, fabuła, treść i pomysł to strata czasu. Tak. Twojego na napisanie i mojego na czytanie. Dlaczego? To tekst o niczym, chociaż to banał, banałem zarzucę, po prostu to zlepek słów dupa, kibel, La Mancha i Chrystus. Nie zrozumiałem i nie pojąłem tego utworu, przyznaję szczerze, po prostu on NIC NIE WNOSI. Pogrubiony wiersz jest fatalny, taki w zamiarze ma być, to pojąłem, na papierze toaletowym pisany ale po co? PO CO tak się udręczać wymyślając takiego potworka? I na koniec, przestałem czytać w momencie kiedy dowiedziałem się że robotnicze życie to cytuję: "jedzenie, praca, spanie, picie". Sam byłem robotnikiem w kilku zakładach i uwierz mi to jest po po prostu bezczelna generalizacja. Życzę ci prawdziwego "robotniczego życia", może wtedy nie będziesz miał czasu na pisanie głupot.



Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2899
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: Bartosh16 » pn 06 lis 2017, 16:54

Jak na moje to jest niezłe, ale dłuższego czegoś napisanego w takim stylu to bym nie przeczytał.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2449
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Mężczyzna

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: ravva » pn 06 lis 2017, 18:47

Na dobra sprawę zboldowany fragment jest najlepsza częścią tego kawałka. Romek ma racje i szkoda, ze nie w całości. Można poczyscic, dobić gwoździa po łeb, wywalajac wodę.


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Awatar użytkownika
nikto
Pisarz domowy
Posty: 179
Rejestracja: ndz 22 paź 2017, 00:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: nikto » pn 06 lis 2017, 19:11

Rebel, jak piszesz, byłeś kiedyś robotnikiem, a ja nim jestem od szesnastu lat. W Polsce i za granicą.
Dyskusja o priorytetach i sposobie zachowania tej klasy jest więc bezprzedmiotowa.
Masz kłopot z ogarnięciem fragmentów, które rzucasz. Przypomina mi to postaci z wiersza Tuwima - Straszni mieszczanie:
A patrząc, widzą wszystko oddzielnie
że koń... że Mietek... że dom... że drzewo.
Jest prawdopodobieństwo, że napisałem źle i jest takie, że masz kłopot z syntezą tekstu. Jak ci mieszczanie.
I pewnie pozostaniemy na skrajnych pozycjach.O wierszu dyskutować nie będziemy.
Był w różnych miejscach i różnie był oceniany. Jako specjalist od poezji na pewno wiesz, co mówisz.
I zwróć uwagę, że to wstęp. Jeśli oczekiwałeś realizacji dewizy Hitchcocka, to istotnie możesz być zawiedziony.
Bartosh, musiałbyś sprawdzić.
Ravva, mam wrzucić 350 stron historii tego nieudacznika, o którym Rebel pisze, że się mało wiarygodnie wysiliłem?
Ja tego Piotrusia doskonale znam, więc ktoś ma kłopot z oceną wiarygodności.
Jak przy tym biednym dziecku.
Dzięki wszystkim za zajrzenie.



Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2899
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: Bartosh16 » pn 06 lis 2017, 20:25

Wiarygodność nie jest wtedy, kiedy bierzesz fakt z życia wzięty, i opisujesz, tylko wtedy, gdy ludzie Ci wierzą, tak na marginesie.

Masz tego 350 stron?

Nadal nie chcę i nie ma w tym nic osobistego, po prostu nie lubię czytać takich rzeczy. Może depresyjne? Lubię się dobrze bawić, kiedy spędzam wolny czas. Coś zabawnego,ciekawego, raczej nie zgniłe życie robola.Wybacz.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
nikto
Pisarz domowy
Posty: 179
Rejestracja: ndz 22 paź 2017, 00:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: nikto » pn 06 lis 2017, 20:56

Aa, to już kwestia preferencji czytelniczych, Bartoshu.
Na to nie ma nikt wpływu. I wiesz, że życie tworzy scenariusze, których fantasta by nie wymyślił.
Ileż ja się takich opinii naczytałem!
Widocznie umiem sprzedać takich historii.
To baw się dobrze :lol:



Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1115
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: Zaqr » wt 24 kwie 2018, 20:19

Więc wpycha się ten real na potęgę

Bardzo zgrzyta ten "real".
myślę o Magdzie, i jest do dupy

Bez przecinka.
czekając na kolejną zmianę w celu wykonywania czynności, które spokojnie może wykonywać małpa za banana

Wyszło bardzo urzędowo, niepasująco do dotychczasowego stylu.
trafić na wolny water closed

Jeśli już koniecznie musisz z angielskiego to water closet.
Jad wypełniający go posiada również

Bardziej naturalnym szykiem jest: Jad go wypełniający.


Tekst przeczytałem i... tyle. Nie wywołuje poruszenia, nie będzie to coś, do czego wrócę, a z pewnością nie jest to fragment, po którym chciałbym sięgnąć po więcej. To tekst jeden z wielu - o człowieku, który miał ambicje, a teraz pozostała tylko depresja i alkohol. Takie życie. I tekstu nie uratuje to, że jest oparty na prawdziwych wydarzeniach czy prawdziwych osobach. Bo nie zachęca. Ani stylistycznie, ani fabułą.



Awatar użytkownika
Jundi
Pisarz domowy
Posty: 63
Rejestracja: czw 01 lut 2018, 22:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: Jundi » śr 25 kwie 2018, 21:30

A mi się podoba. Trafia do mnie, może trochę aż za bardzo :)

nikto pisze:Source of the post Nigdzie się już nie śpieszy, niewiele oczekuje i kończą mu się rezerwy marzeń, które są jak polski węgiel – drogi, trudno dostępny, nieekonomiczny, i coraz go mniej.


O, a tu się nieźle uśmiałem i uwierz mi ciężko mnie rozbawić, bo ostatnimi czasy myśli mam podobne jak Piotrek :>


"W internecie znajdziecie tylko najprawdziwszą i jedyną słuszną oraz absolutną prawdę"
- Albert Einstein :lol:

Awatar użytkownika
Rozental
Pisarz domowy
Posty: 69
Rejestracja: czw 31 sie 2017, 10:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: Rozental » czw 26 kwie 2018, 14:01

Podoba mi się styl. Bardzo to jest dobre. Może by to jeszcze zyskało na rozpisaniu. Info o życiu + plus jakaś historia, nie wiem? Bo wrzucasz dużo informacji w jeden akapit i robi się tak spowiedziowo trochę:) Masz tego 350 stron, jeśli bohater jest przez cały czas jest taki fatalistyczny i do niczego nie dąży, to ciężko z wydaniem, to już Knausgard zgarnął sześcioma tomami "Mojej walki". Czytasz, czytasz i liczysz ciągle na to, że bohater, będzie miał jakiś przełom, coś zrozumie, a tu szósty tom i nic. I to rozwala. Może polska wersja:) Pozdrawiam!



Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Dusza pisarza
Posty: 405
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: maciekzolnowski » wt 20 lis 2018, 20:51

Może faktycznie warto by było to wydać, jeśli faktycznie masz tego ze trzysta coś stron? A fatalizm... (fatalizm, pesymizm i wylewanie żali) mi nie przeszkadza.



Awatar użytkownika
Skylord
Pisarz domowy
Posty: 91
Rejestracja: śr 22 cze 2016, 11:27
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Szkocja
Płeć: Mężczyzna

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: Skylord » śr 28 lis 2018, 12:58

Miałem kiedyś taką książkę w rękach, przeczytałem chyba trzy kartki, o kolesiu po pięćdziesiątce zastanawiającym się czy zmarnował życie czy nie, odłożyłem na półkę. Jak dla mnie strata czasu. Jednak są tacy, którzy takie teksty czytają, inaczej bym na taką książkę nie trafił :), dzięki za podzielenie się, i powodzenia w kolejnych tekstach.



Awatar użytkownika
Adam
Zarodek pisarza
Posty: 11
Rejestracja: pn 29 paź 2018, 04:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kosmiczny stan nieważności /niektórzy lubią prologi/

Postautor: Adam » ndz 02 gru 2018, 20:52

Według mnie kawał dobrego pisarstwa, zastanawia mnie jednak pewna rzecz, ile te szczury mogą zeżreć tych kopert z historią choroby. ;)




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości