Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Utopia we krwi utopiona

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
E.Horsztyński
Pisarz osiedlowy
Posty: 318
Rejestracja: czw 30 sty 2014, 10:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Utopia we krwi utopiona

Postautor: E.Horsztyński » pn 28 lip 2014, 21:51

Leżałem wśród gruzów. Podniosłem się i rozejrzałem. Wtedy zrozumiałem, że to były gruzy naszej cywilizacji.
Nie mogłem tu zostać. Musiałem uciekać. Skryć się. Ruszyłem z miejsca. Wtedy poczułem ból w nodze. Nie pamiętałem już, czy to odłamek granatu, czy pocisku, lub nawet kula. Nie miało to znaczenia. Większy ból sprawiało mi to, że musiałem przemykać jak szczur po ulicach mego własnego miasta. I to po to, by skryć się przed istotami, które są nawet czymś gorszym od szczurów. Dobrze znałem te bestie. Nie raz i nie dwa miałem okazję się im przyjrzeć. Chude, śmierdzące istoty w łachmanach, o obłędnym, zamglonym wzroku. Różnie ich nazywaliśmy, ale najbardziej pasowało do nich Grabieżcy. Lub Wyjadacze.
To była wojna, jakiej świat jeszcze nie widział. Wojna totalna. Wojna na wyniszczenie. Walka dwóch obcych sobie cywilizacji. Dwóch odmiennych światów. A nasz świat, właśnie odchodził w zapomnienie. Permanentnie przegrywaliśmy walkę dobra ze złem, piękna z brzydotą.
Pamiętam tłumy ludzi uciekających wraz z cofającym się frontem. Uciekali wraz z całym swoim dobytkiem, bo nie sądzili, że kiedykolwiek wrócą do swoich domów. Nie sądzili, że będzie do czego wracać. Grabieżcy rabowali wszystko, co tylko dało się zrabować, łącznie z meblami. Gwałcili wszystkie kobiety, które dało się zgwałcić. Czy miała lat siedem, czy dziewięćdziesiąt, nie robiło im różnicy. Zabijali wszystko, co dało się zabić. Również pożerali wszystko co tylko się dało pożreć, a często nawet rzeczy, których człowiek, by nie tknął. Zgniłe mięso, paszę dla świń... Są wiecznie głodni. I jestem pewien, że gdy zjedzą już wszystko, zaczną jeść nas...
Postanowiłem schować się w zniszczonej kamienicy. Biegnąc, potknąłem się i zaryłem nosem w spalonej ziemi. A potknąłem się o ciało chłopaka. Miał nogi zmiażdżone przez gąsienice czołgu, kulę w głowie, pistolet w ręce i jakieś jedenaście lat.
Dzielny maluch. Nawet dzieci walczą. A walczą, bo wiedzą, że nawet gdyby nie walczyli, to i tak te bestie nie zostawiłyby ich w spokoju. Już dawno nie obowiązywał podział na cywili i żołnierzy. Teraz każdy jest wojownikiem. Zasalutowałem nad jego ciałem. Lepszego pogrzebu mieć nie będzie.
Wszedłem do kamienicy, a następnie udałem się do pierwszego lepszego mieszkania. Byłem zmęczony, a ból w nodze coraz bardziej mi dokuczał. Miałem też nadzieję znaleźć coś do jedzenia. Nic jednak nie znalazłem. Mieszkanie było całkowicie zdemolowane, a wszystko co dało się wynieść – wyniesione. Na podłodze leżało jedynie zdjęcie. Przedstawiało młodego chłopaka w mundurze. Muszę przyznać, że prezentował się perfekcyjnie. Może to był czyjś syn. Może i czyjś narzeczony. Rodzice musieli być dumni. Teraz albo był martwy, albo umierał w męczarniach. Tak samo, jak właściciele tego zdjęcia.
Usiadłem na łóżku. Sen wziął mnie z zaskoczenia. Śniłem o lepszym cudownym świecie. Ale nie o niemożliwej utopii. Ten świat kiedyś istniał. My go stworzyliśmy. Gospodarka działała idealnie. Wszyscy mieli pracę i zarabiali przyzwoicie. Miasta się rozrastały, rolnictwo wchodziło na wyższe poziomy. Całe społeczeństwo było silne i zwarte, a ludzie piękni i wspaniali. A teraz to wszystko już przepadło. Jednak serce pocieszała myśl, że... mieliśmy to. Choć przez jakiś czas mieliśmy to. Tamte ścierwa zawsze były i będą niewolnikami. My choć przez chwilę byliśmy panami.
Obudziły mnie kobiece krzyki. Rozpaczliwe wołanie o pomoc. Nikt nie mógł jej pomóc. Oprócz mnie.
Wyjrzałem przez okno. Przy wejściu do kamienicy, trzech Grabieżców właśnie zamierzało zagrabić jej cnotę. Ruszyłem tak szybko, jak tylko dałem radę. O mało co nie potknąłem się na schodach. Podczas biegu wyciągnąłem pistolet z kabury. Pewnym krokiem wyszedłem z bramy. Nie zdążyli nawet zareagować. Wystrzeliłem trzy pociski, a każdy trafił celnie w okropne mordy Wyjadaczy.
Kobieta nie rzuciła mi się w ramiona. Nie zasypała mnie podziękowaniami. Poprosiła tylko o jedną rzecz.
- Zabij mnie – wyszeptały drżące usta. - Zabij.
Bez zastanowienia, spełniłem jej życzenie.
Serce mi urosło, gdy spojrzałem na trzy karabiny leżące przy śmierdzących ciałach. Tak, mając tyle amunicji, będę mógł kontynuować miejską partyzantkę. Może nawet udałoby mi się przebić do któregoś z naszych oddziałów.
Już się zbliżałem, by zebrać broń i amunicję, kiedy na ulicy pojawiło się więcej bestii. Posłali w moją stronę serię z karabinów. Spudłowali. Jak spłoszone zwierzę, uciekłem z powrotem do budynku. Nie miałem już amunicji. Ostatni nabój, który planowałem zachować dla siebie, przeznaczyłem dla tamtej kobiety.
Schowałem się w jednym z mieszkań. Słyszałem ich zbliżające się kroki, choć moje serce biło dużo głośniej. Wyciągnąłem granat. Później zawleczkę.
Wbiegli do środka. Zdążyłem tylko krzyknąć:
- Heil Hitler!
Ostatnio zmieniony sob 09 sie 2014, 10:36 przez E.Horsztyński, łącznie zmieniany 1 raz.


Nie wierzę i nigdy nie uwierzę w żadne utopie, ale za to wierzę we wszelkie możliwe antyutopie.


http://edwardhorsztynski.blog.pl/

https://www.facebook.com/pages/Edward-H ... 81?fref=ts

Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2443
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: ravva » wt 29 lip 2014, 12:35

Leżałem wśród gruzów. Podniosłem się i rozejrzałem. Wtedy zrozumiałem, że to były gruzy naszej cywilizacji.
Nie mogłem tu zostać. Musiałem uciekać. Skryć się. Ruszyłem z miejsca. Wtedy poczułem ból w nodze. Nie pamiętałem(...)


itd.
rozumiem, ze masz 1 os narrację, ale nie mozna rozwiazac calego textu opierając sie na relacjonowaniu co po kolei zrobił bohater, bo wychodzi instrukcja montazu.

(...)musiałem przemykać jak szczur po ulicach (ulicami) mego własnego miasta. I to po to(zbędne), by skryć się przed istotami, które (?? były?) nawet czymś gorszym od szczurów. Dobrze znałem te bestie. Nie raz i nie dwa miałem okazję się im przyjrzeć.(przygladanie sie nie jest synonimem znajomosci) Chude, śmierdzące istoty w łachmanach, o obłędnym, zamglonym wzroku. Różnie ich nazywaliśmy, ale najbardziej pasowało do nich Grabieżcy. Lub Wyjadacze.(jw - grabiezcy nie sa tożsami z wyjadaczmi, więc skąd taka rozbieznośc, myslę, ze lepiej zostać przy jednym okresleniu, lepiej definiującym stworzenia)

A nasz świat, właśnie odchodził w zapomnienie. Permanentnie przegrywaliśmy walkę dobra ze złem, piękna z brzydotą.
ale patetycznie się zrobiło.
poza tym permanentnie (ustawicznie, nieprzerwanie) nie pasuje tutaj, bo określa proces trwajacy, a nie zmienna malejąca ;-)

Pamiętam tłumy ludzi uciekających wraz z cofającym się frontem. Uciekali wraz z całym swoim dobytkiem, bo nie sądzili, że kiedykolwiek wrócą do swoich domów. Nie sądzili, że będzie do czego wracać. Grabieżcy rabowali wszystko, co tylko dało się zrabować, łącznie z meblami. Gwałcili wszystkie kobiety, które dało się zgwałcić. Czy miała lat siedem, czy dziewięćdziesiąt, nie robiło im różnicy. Zabijali wszystko, co dało się zabić. Również pożerali wszystko co tylko się dało pożreć


dobra, przeczytałam, co się dało przeczytać, dalej nie dam rady.
zastanów się, co chcesz napisac, spróbuj opisać, co się działo, bo przeslizgujesz sie po historii, wprowadź bohaterów, pokaz scenę, w której bohater widzi grabież, gwał albo morderstwo, bo relacjonując wydarzenia nie tworzysz fabuły, a sprawozdanie, podobne do reportażu w tv.


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Awatar użytkownika
Tenshi
Pisarz domowy
Posty: 85
Rejestracja: pt 01 lut 2008, 15:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Tenshi » wt 29 lip 2014, 13:48

Chude, śmierdzące istoty w łachmanach, o obłędnym, zamglonym wzroku.


Wiem, że przecinek sprawę pozornie załatwia, ale naprawdę nie mogłam się wyzbyć wrażenia, że to łachmany mają zamglony wzrok.

Zdania trochę zbyt urywane - rozumiem rolę takowych, ale w nadmiarze rażą. Szczególnie, że dodajesz do tego powtórzenie prawie każdej czynności/opisu. Np, jak tutaj:

Wojna totalna. Wojna na wyniszczenie.

Pamiętam tłumy ludzi uciekających wraz z cofającym się frontem. Uciekali wraz z całym swoim dobytkiem


A to tutaj:
Uciekali wraz z całym swoim dobytkiem, bo nie sądzili, że kiedykolwiek wrócą do swoich domów.

to już zwyczajnie brzydko się prezentuje.

Grabieżców właśnie zamierzało zagrabić jej cnotę.


Może to i celowe, ale tez brzmi słabo w moim odczuciu.

Podobnie, jak ravvę uderzyła mnie szczegółowość relacji. A ja przeczytałam cały tekst i muszę dodać, że do końca tak już jest - wstał, podszedł, potknął, znowu wstał. To zwyczajnie męczące i niewiele wprowadza do tekstu.

SPOILER

A jeśli chodzi o zakończenie, coś tam mi już świtało, jak narrator stwierdził, że przez jakiś czas byli "panami". Mimo to nie jestem pewna, co tym zakończeniem chciałeś przekazać. Przesłanie shorcika pozostaje dla mnie niejasne. Hitlerowiec też człowiek? Czy dokładnie na odwrót?

EDIT:
A tak w ogóle - z takim maleńkim offem się wcisnę - czytałam twoją "Proklata Trijca" i zdecydowanie mi się. Bardzo ciekawy tekst.


Małe, żółte i kopie? Mała, żółta kopareczka.

Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1115
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zaqr » sob 09 sie 2014, 10:36

Leżałem wśród gruzów. Podniosłem się i rozejrzałem. Wtedy zrozumiałem, że to były gruzy naszej cywilizacji.
Nie mogłem tu zostać. Musiałem uciekać. Skryć się. Ruszyłem z miejsca. Wtedy poczułem ból w nodze. Nie pamiętałem już, czy to odłamek granatu, czy pocisku, lub nawet kula.

Takie krótkie zdania na samym początku męczą czytelnika. Rwanie jest dobrym pomysłem i pasuje do tego co jest przekazywane, ale tutaj nagromadzenie jest zbyt duże.
No i ostatnie zdanie: czy, czy, lub. Przebuduj je na jaśniejsze.
po ulicach mego własnego miasta

Mego miasta. I wystarczy - nie podkreślaj tego dwa razy.
skryć się przed istotami, które są nawet czymś gorszym od szczurów. Dobrze znałem te bestie. Nie raz i nie dwa miałem okazję się im przyjrzeć. Chude, śmierdzące istoty

Powtórzenie.
Permanentnie przegrywaliśmy walkę dobra ze złem, piękna z brzydotą.

To permanentnie tutaj ni przypiął ni załatał. I bardzo patetycznie.
Są wiecznie głodni. I jestem pewien, że gdy zjedzą już wszystko, zaczną jeść nas...

A dlaczego już tego nie robią? Skoro mogą jeść zgniłe mięso, to świeże mięso człowieka tym bardziej powinno im zasmakować.
Miałem też nadzieję znaleźć coś do jedzenia. Nic jednak nie znalazłem.

Staraj się zadbać o większe bogactwo słownictwa. Pamiętaj też, że czasem warto dodać zdanie czy dwa, żeby z tekstu nie powstał suchy spis czynności.
trzech Grabieżców właśnie zamierzało zagrabić jej cnotę

Największe potworki literackie rodzą się właśnie w takich sytuacjach - gdy ktoś próbuje ująć coś łagodniej i delikatniej. Prawie zawsze wychodzi śmiesznie.


Musisz postarać się pisać zdania dłuższe. Unikniesz wtedy tak częstych powtórzeń, a czytelnik nie będzie zniechęcony ciągłymi przerwami.
Pamiętaj też, że bardzo istotne są elementy nie będące opisem czynności. Poświęć trochę czasu i pokaż grozę zrujnowanego miasta, w chwili wytchnienia bohater może pozwolić sobie na wspomnienia sprzed wojny czy nawet zanucenie jakiejś piosenki. Wszystko co napiszesz to element świata przedstawionego - tylko od Ciebie, jako autora, zależy to, co będzie wiedział czytelnik. A czytelnik lubi wiedzieć dużo, lubi czuć całym sobą zdarzenia.

Popracuj nad bogatszym słownictwem, by uniknąć powtórzeń i jeśli masz do wyboru dwa słowa: jedno codzienne i proste, a drugie brzmiące naukowo, to wybieraj to pierwsze. Czasem prostota działa znacznie skuteczniej, a na trudne słowa przyjdzie czas, gdy zdarzy się odpowiednia okazja.

Powodzenia.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości