Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

[W] różne formy namiętności [18+] [fragment] [poprawione]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
hellbike
Pisarz domowy
Posty: 85
Rejestracja: czw 23 sie 2012, 15:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W] różne formy namiętności [18+] [fragment] [poprawione]

Postautor: hellbike » śr 20 mar 2019, 20:20

Otwieram oczy, spałam. Nie wiem ile. Anny i jednego z kolesi, tego dziennikarza, już nie ma. Drugi siedzi obok mnie i mogłabym przysiąc, że przed chwilą czułam jego rękę na swoim udzie. Jest równie blisko, co przed zaśnięciem, nie ma gdzie uciec przed ciepłem jego ciała. Mówi coś do mnie, wypadający z jego ust fragment śliny zatrzymuje się na mojej skórze. Staram się ułożyć wypowiadane przez niego słowa w spójną całość, uszeregować w odpowiedniej kolejności, tak, by nabrały sensu. Mówi o mnie, o moim wyglądzie, o moim ciele, że nogi mam szczupłe i nawet zgrabne, a takie właśnie lubi. Muska moje udo palcem, a ja stanowczo odpycham jego dłoń. Wychodzę na dwór, na papierosa. Tylko zdążyłam go odpalić, a ten koleś schodzi do mnie, staje obok i znów zagaduje. Mówi, że ma na imię Łukasz. Pyta, czy mi nie zimno i zagaja rozmowę, o jakichś pierdołach, porusza denne tematy o denności typowej dla rozmów między dwojgiem nieznajomych. Czy pochodzisz z Poznania, czym się zajmujesz i inne gówna, na które średnio mam ochotę mu odpowiadać. Ale niech będzie, w końcu to gość Anny.

Rzucam papierosa na asfalt i gaszę kapciem. Wracamy, siadamy na sofie. Opowiada mi o swoim dziadku, którego Niemcy wypędzili z rodzinnej ziemi. Zupełnie nie wiem, skąd wzięła się ta historia. Jak znalazła tu swoje miejsce, jak to się stało, że rozmawiam z obcym kolesiem o jego dziadku. Niech będzie. W zamian mówię mu o swoich, o babci, która całe życie spędziła w Wolsztynie, którą mąż bił i pił codziennie, bo tak wtedy robili mężowie. I o drugiej, która już nie żyje, a która na urodziny co roku wysyłała mi książkę o Bogu. Zawsze inną, nigdy żadnej nie przeczytałam. Leżą w pokoju, zakurzone pod łóżkiem w domu mojej mamy, czekają. Kto wie, może kiedyś się nawrócę. Odnajdę Boga, gdy wszystkie inne drogi mnie zawiodą i zaprowadzą donikąd. Od rozmowy o rodzinnie płynnie przechodzimy w temat polityki, a następnie seksu, bo jego ręka znów wędruje między moje uda. Pozwalam mu nacieszyć się chwilą, kilka sekund, tak by nabrał apetytu i odrzucam jego rękę. Chyba nie mam ochoty na takie ekspresowe zbliżenia, by być podawaną jak hamburger w Mc’Donaldzie, konsumowaną w 5 minut, bez chwili refleksji i zastanowienia.

Narkotyki upłynniły się wraz ze znikającą Anną i zaczyna mi ich brakować. Przynoszę wino, pijemy prosto z butelki. To zawsze przypomina mi o czasach beztroskiej młodości, o gimnazjum, o winach pitych wszędzie, gdzie się dało. Przed lekcjami, w przerwach między nimi i po lekcjach. Wtedy tak samo, butelka taniego alkoholu, coraz bardziej pusta, wędrowała z rąk do rąk, spragnionych dorosłości i wolności, zupełnie nieprzejmujących się tym, co będzie, a co nigdy nie nadejdzie. Rozmawiamy już głównie o życiu. O tym, co byśmy chcieli, a czego nie możemy. U mnie to długa lista, u niego krótsza, bo jest nieco młodszy. Jeszcze studiuje, ma ideały. Wierzy w rzeczy inne, niż tylko narkotyki, niż tylko seks, moralny upadek, całonocne chlanie, dysekcja duszy. Chwyta mnie za twarz, przyciąga do siebie i całuje. Mocno i zdecydowanie, a ja sama już nie wiem. Jak reagować, co powiedzieć.

Łapie moje włosy, obraca tyłem i rzuca mną na kanapę. Chwyta za spodnie, ciągnie je w dół. Próbuję się bronić, miotać i walczyć, kiedy on dynamicznym ruchem ręki pozbawia mnie odzieży. Wkłada mi rękę między nogi i dotyka cipki, a drugą ściska włosy i odchyla głowę mocno do tyłu. Czuję, jak tracę kontrolę. Mówię, że nie mam ochoty, chociaż przecież nikt nie pytał mnie o zdanie. Ściskam mocno uda, ale jego dłonie są silniejsze. Rozchyla mi nogi, wchodzi w moje ciało. Zatyka mi buzię, chociaż wcale nie krzyczę. Tak po prostu, na wszelki wypadek. Zostaje pozbawiona godności, niezależności, piętna konieczności ciągłego brania losu we własne ręce, podejmowania wyborów, decyzji. To wszystko znika, a to, co zostaje, jest proste. Bolesne, agresywne i żywe.

Jego ruchy są powolne, delektujące się chwilą. Próbuję obrócić głowę, patrzę mu w oczy. Nie ma w nich złości. Bardziej chyba współczucie. Zaciskam paznokcie na jego plecach, na pośladkach, przesuwam dłonie, zostawiając zadrapane, delikatnie krwawiące ślady. Tak żeby nie zapomniał o mnie jutro, przez co najmniej kilka dni, po których wraz z gojącymi się ranami, pewnie na zawsze zniknę z jego pamięci. Słysze drzwi otwierającego się pokoju, to Anna, idzie do kuchni. Jego dłoń mocniej zaciska się na ustach, a oparcie kanapy zasłania nasze ciała tak, że widać jedynie wystające nogi. “O, bardzo przepraszam, biorę tylko winko i nie przeszkadzam” - reaguje na nasz widok roześmianym głosem. Jego ruchy stają się szybsze, mocniejsze, ból miesza się z rozkoszą. Rozkoszą bycia ubezwłasnowolnioną, zredukowaną do roli narzędzia, pozbawionego własnej woli, harta ducha i życiowych ambicji, tych wszystkich cech, które człowiekowi tylko ciążą ma duszy.

Wychodząc z mojego ciała, próbuje włożyć mi penisa w usta, chcąc pozbawić mnie resztek godności, upokorzyć w sposób ostateczny i nieodwołalny. Zamykam usta i oczy, jak małe dziecko, które wierzy, że przykrycie się kołdrą ochroni go przed potworem z szafy. Szamotamy się chwilę. On jęczy i jęki te są coraz głośniejsze, aż w końcu zmieniają się krzyk, który gaśnie po chwili. Po mojej twarzy spływa strużka gęstego, lepkiego płynu. Już nie zasłania mi ust, nie przytrzymuje dłoni. Stoi chwilę, a potem siada po prostu obok, nie udając nawet zainteresowania moim ciałem, które stało się dla niego obojętne.

Na zakończenie klepie mnie jeszcze w tyłek, tak jak klepie się kolegę z piłkarskiej drużyny w szatni. Podnoszę się, w połowie naga idę do łazienki, zmyć z siebie jego nasienie. Biorę prysznic, długo wpatruję się w szybę, unikając swojego własnego odbicia tak, by przypadkiem nie spojrzeć sobie w oczy. Gdy kończę, stoję tak jeszcze chwilę, kilka minut, tym razem obserwując ścianę. Boje się wyjść, bo nie wiem, co spotka mnie na zewnątrz. Nie rozumiem sytuacji, w której się znalazłam, czuje się obca, czuje się zagubiona. Wychodzę. Łukasz uśmiecha się do mnie i nie potrafię określić, ile w tym uśmiechu szyderczości, a ile życzliwości. Może jest w nim to i to, jedno i drugie jednocześnie, dwa przeciwstawne ładunki emocjonalne złączone w całość.


Pyta, czy naleję mu wody. Proszę go, żeby mnie przytulił, na co on mówi, że przecież ledwo się znamy. Nie wiedziałam, że seks potrafi tak unicestwiać. Mam ochotę płakać, mam ochotę zapaść się pod ziemię, rozpaść i rozpadam się, na kawałki, na ostre fragmenty, na setki drobinek, które jak rozbite naczynie, rozpryskują się po otaczającej mnie przestrzeni, tak że nie czuje się już jednością, jedną masą, jedną osobą, jednym człowiekiem, tylko setką małych ludzi, setką małych osób, z których każda jest przerażona, z których żadna nie wie, co tak właściwie się stało. Pyta, czy mi się podobało. Chciałabym potrafić odpowiedzieć, ale sama nie wiem. “Niech to zostanie między nami” - dodaje. Podchodzi, uśmiecha się i całuje mnie w czoło.

Czuję, że stało się coś złego, że to jedno z tych doświadczeń, po których wszystko się zmienia, zmienia się porządek, utarty do tej pory ład, schemat, że nagle góra staje się dołem, a wschód zachodem. Jednocześnie czuję tęsknotę, za tym mężczyzną, za jego ciałem, tak zwierzęco obchodzącym się z moim ciałem, tak szorstko, tak bezlitośnie, w imie zasad matki natury, która nie rozróżnia dobra od zła, bieli od czerni, dla której istnieje tylko chęć przeżycia, przedłużenia gatunku, seksualny popęd, jedna, pojedyncza siła napędzająca istnienie, jedna energia, która dziś spłynęła, zaschnęła, rozmazała się po mojej twarzy. I chciałabym krzyczeć, i chciałabym przytulić tego mężczyznę, albo lepiej, żeby on przytulił mnie, i dał więcej siebie, i chciałabym bić go pięściami, drapać po twarzy, i całować go w usta, jego penisa, ścisnąć mocno, urwać, uciąć, zdeptać, zmiażdżyć, żeby zerżnął mnie raz jeszcze, a potem umarł.

Mówi, że musi już iść. Pytam, czy poda mi swój numer telefonu i gdy słowa te opuszczają moje usta, uświadamiam sobie, jak bardzo są żałosne, jak żałosna i godna pożałowania jestem ja, prosząc, dopytując się o coś, co on wolałby zachować dla siebie. Speszonym, rozbieganym głosem mówi, że jasne, dyktuje mi go i wychodzi. Zakładam w końcu majtki, spodnie, uzupełniam brakujące elementy garderoby. Chciałabym z kimś porozmawiać, ale chyba nie potrafiłabym znaleźć słów odpowiednich, pasujących do tego dziwnego, osobliwego wydarzenia. Siadam na kanapie, odpalam papierosa i znów wpatruję się w ścianę, wzrok mam nieobecny, zawieszony na niczym, na nicości, na nie zostawiającej złudzeń płaszczyźnie, na strużkach zaschniętej farby, miejscami przybierającymi postać delikatnych wypukłości. Anna wychodzi z pokoju, żegna się z mężczyzną i dołącza do mnie. “Widziałam, że ci się poszczęściło!” - mówi, a moją twarz zalewa czerwień, cała nagle przyjmuję kolor dojrzałego jabłka lub może bardziej buraka, co w sumie lepiej do mnie pasuje. “Nie masz ochoty na zwierzenia?” - mówi, szturchając mnie delikatnie łokciem. Jesteśmy przecież przyjaciółkami. Powinniśmy chyba mówić sobie takie rzeczy, ale nie mam siły. Nie umiem o tym opowiadać, dobierać słów w obliczu wydarzeń takich jak te.

To zbyt intymne. Zbyt tajemnicze, nawet dla mnie, bo nawet ja sama tego nie rozumiem. I może ktoś powinien mi pomóc, poukładać to, pozbierać w całość, przyjrzeć się temu z daleka, z dystansu, z miejsca, z którego można zobaczyć całość jako coś ostrego i wyraźnego. Milczę, chociaż bardzo chciałabym mówić. Potrafić opowiadać o rzeczach, doświadczeniach takich jak te, dzielić się z nimi z bliskim mi człowiekiem. Tak, by doświadczenia te przestawały być tylko moje, zamknięte na dnie duszy, na mieliźnie serca, jak tonący rozbitek, jak czekający na ratunek ostatni człowiek na bezludnej wyspie. Waham się, próbuję otworzyć usta i przegrywam z poczuciem wstydu, z niepewnością. W końcu Anna wstaje, idzie położyć się do siebie, bo zrobiło się późno, a jutro przecież praca, paczki, pakunki, ich przerzucanie, przekładanie i sortowanie. I chyba też tak zrobię. Dopalę jeszcze tego papierosa, położę się i zasnę. Nie potrafię powiedzieć, co dziś się stało i być może już nigdy nie uda mi się tego zrozumieć.



Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3884
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

różne formy namiętności [18+] [fragment] [poprawione]

Postautor: Thana » czw 21 mar 2019, 10:56

Najpierw ogólnie, a później szczegóły, dobrze?

To jest fragment jakiejś większej całości, prawda? Nieznajomość kontekstu mocno przeszkadza. Nie wiem, kim jest bohaterka, jakie ma doświadczenia, dlaczego akurat tak myśli i tak robi. Pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasuwa po przeczytaniu tego tekstu, to reportaż (nie będę go tu reklamować, bo jest bardzo drastyczny) o młodych dziewczynach, które wyjechały za granicę do pracy i tam padły ofiarą handlu ludźmi. Autor z detalami i szczegółowo opisał, co im robiono, żeby je złamać, pozbawić oporu, woli decydowania o własnym ciele i nadziei na jakikolwiek wpływ na własny los. Wielokrotne wymyślne gwałty uczyniły je niewolnicami, a właściwie gorzej - przedmiotami. Niektóre, uwolnione po kilku latach miały psychikę tak zdemolowaną, że chorowały na rozdwojenie osobowości. Bo to, co się tam odbywało miało na celu przede wszystkim to: złamanie psychiki, zniszczenie osobowości, żeby można było potem używać ciał w dowolny sposób i zarabiać na tym. Cel, który przyświecał autorowi tego reportażu był oczywisty: zobacz, czytelniku, kim jest ta młodziutka albańska/rumuńska/polska k***, którą pogardzasz. Zrozum, że nie jest na ulicy z własnej woli, tylko była torturowana i została złamana.

A jaki cel przyświeca Tobie, hellbike? Dlaczego tym fragmentem chciałeś się podzielić z innymi ludźmi? Ta bohaterka nie jest młodziutką naiwną dziewczyną (kiedy wspomina gimnazjum, to brzmi, jakby miała sto lat - to błąd, czy też ona ma taką przeszłość i takie wspomnienia, że czuje się jak stulatka?) więc to nie jest taki przypadek jak w reportażu (chociaż z kolei Anna zachowuje się jak rasowa burdelmama). Kobieta nie jest w tym mieszkaniu uwięziona, przecież swobodnie wychodzi na zewnątrz, zatem... co ona tam w ogóle robi? Dlaczego tam jest? Mamy wzmiankę o narkotykach - ona jest uzależniona?

Druga sprawa: w tytule mamy "formy namiętności". Gdzie tu jest namiętność? Pierwsza z brzegu definicja: https://pl.wikipedia.org/wiki/Nami%C4%99tno%C5%9B%C4%87. Ja jej nie widzę. Być może jest to próba opisania relacji typu sado-maso (jeżeli tak, to detaliczny opis seksu jest zbędny, bo i tak więcej dzieje się "po" w tej rozpaczliwej próbie wzięcia numeru telefonu, przytulenia, złapania jakiejkolwiek więzi i odmowy, bo "ledwie się znamy").

I po trzecie: niby narratorką w tym fragmencie jest kobieta, ale momentami prześwituje zza niej narrator męski (niekoniecznie tożsamy z Autorem, ale jednak męski) i to specyficzny: człowiek o wąskich horyzontach, miotający się pomiędzy porno z Internetu a kościołem w wydaniu średniowiecznym - to jest, na przykład, to zdanie:
hellbike pisze:Source of the post Wychodząc z mojego ciała, próbuje włożyć mi penisa w usta, chcąc pozbawić mnie resztek godności, upokorzyć w sposób ostateczny i nieodwołalny.


Dlaczego niby fellatio samo w sobie miałoby pozbawiać kogokolwiek godności i upokarzać? Bo penis jest z istoty swej zły i brzydki? No to coś na odtrutkę: https://www.youtube.com/watch?v=bzKrlCS_Eqk
Czy Hinduska, która czci boga Śiwę pod postacią lingama, będzie się czuła upokorzona, wykonując fellatio? Dla niej penis jest symbolem świętości i nie ma w nim nic upokarzającego. To kwestia kultury, nie natury. My tu, w tym tekście, mamy parę Polaków, ludzi wychowanych w kulturze, w której z jednej strony seksualność łączy się z grzechem, z drugiej - porno bije rekordy popularności. I to podejście (ale ono jest bardziej męskie niż kobiece, chyba że bohaterka ma jakieś doświadczenia z przeszłości, które powodują, że tak to interpretuje i odczuwa) jest "produktem" tej kultury, a nie jakąś oczywistością.
Zatrzymując się jeszcze na chwilę przy tym zdaniu: Ona leży tyłem do niego, tak? No to próba włożenia penisa w jej usta wymaga zdecydowanej zmiany pozycji. Chyba że zwinęła się w kulkę i wystawiła głowę między nogami (co dałoby efekt komiczny). To jest zdanie w stylu filmu porno, ot, robimy cięcie i nowe ujęcie. W filmie wycięłoby się również scenę, gdzie partnerka nagle musi podrapać się w nos. Bo to film, fantazja, a nie życie. W prawdziwym życiu ludzie drapią się w nos, kaszlą i gramolą, kiedy muszą zmienić pozycję w łóżku, a usta kobiety są dość daleko od jej pochwy. Narrator nie myśli tu literacko, tylko pornograficznie.

Teraz trochę szczegółów (nie uwzględniam wszystkich, tylko niektóre, dla przykładu):

hellbike pisze:Source of the post Mówi coś do mnie, wypadający z jego ust fragment śliny zatrzymuje się na mojej skórze.

Ślina to płyn. Nie dzielimy jej na fragmenty, tylko na krople.
hellbike pisze:Source of the post porusza denne tematy o denności typowej dla rozmów między dwojgiem nieznajomych.

Zbędne - nic kompletnie nie wnosi, a powtarzanie denności nie spełnia funkcji wzmacniającej czy podkreślającej.
hellbike pisze:
Source of the post W zamian mówię mu o swoich, o babci, która całe życie spędziła w Wolsztynie, którą mąż bił i pił codziennie, bo tak wtedy robili mężowie. I o drugiej, która już nie żyje, a która na urodziny co roku wysyłała mi książkę o Bogu. Zawsze inną, nigdy żadnej nie przeczytałam. Leżą w pokoju, zakurzone pod łóżkiem w domu mojej mamy, czekają. Kto wie, może kiedyś się nawrócę. Odnajdę Boga, gdy wszystkie inne drogi mnie zawiodą i zaprowadzą donikąd.

To jest niezłe, fajna gra słów z tymi drogami, które wiodą i zawodzą równocześnie. Po zakurzone powinien być jeszcze jeden przecinek, bo to wtrącenie.

hellbike pisze:Source of the post Chyba nie mam ochoty na takie ekspresowe zbliżenia, by być podawaną jak hamburger w Mc’Donaldzie, konsumowaną w 5 minut, bez chwili refleksji i zastanowienia.

Banał, aż zęby bolą! Skoro szybko, to hamburger z Maca... A może poszukasz ciekawszego porównania?

hellbike pisze:Source of the post Chwyta mnie za twarz, przyciąga do siebie i całuje.

Chwyta za twarz? Tak się nie da, chyba że za nos. Pomyśl jeszcze raz: gdzie ta jego ręka jest w tym momencie?

hellbike pisze:Source of the post Łapie moje włosy,

Włosy się oderwały od dziewczyny? To by pasowało w westernie: łapie jej skalp i wymachuje nim radośnie...
A tutaj to on Łapie mnie za włosy

hellbike pisze:Source of the post obraca tyłem

On stoi tyłem?

hellbike pisze:Source of the post rzuca mną na kanapę.

A tu już nie taka oczywista wpadka, bo co prawda, gramatycznie prawidłowo będzie rzuca mnie na kanapę, ale tutaj zmiana przypadku w deklinacji zmienia dziewczynę w przedmiot (on rzuca czymś). To taki błąd, który od biedy można uznać za świadomy zabieg uzasadniony fabularnie.

hellbike pisze:Source of the post Jego ruchy są powolne, delektujące się chwilą.

Ruchy nie mogą się niczym delektować. Ktoś może się delektować, a nie jego ruch.

hellbike pisze:Source of the post Zostaje pozbawiona godności

Ostatnio była mowa o buzi. Zatem to buzia zostaje pozbawiona godności, a nie bohaterka.
Ogonek przy e robi różnicę.

hellbike pisze:Source of the post Słysze

A nie mówiłam?

hellbike pisze:Source of the post harta ducha

Poproszę o umieszczenie pod tym postem definicji, deklinacji i przykładów użycia słów: hart i chart. To warunek dalszej weryfikacji. :) Pozdrowienia.


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Awatar użytkownika
hellbike
Pisarz domowy
Posty: 85
Rejestracja: czw 23 sie 2012, 15:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

różne formy namiętności [18+] [fragment] [poprawione]

Postautor: hellbike » czw 21 mar 2019, 12:59

:D

hart - wytrzymałość fizyczna i psychiczna, siła, odporność.
Chart - rasa psa.

Przykłady:
Tomasz charakteryzował się niezwykłym hartem ducha.
Chart biegał po trawniku.

Mianownik (kto? co?): hart harty
Dopełniacz (kogo? czego?): hartu hartów
Celownik (komu? czemu?): hartowi hartom
Biernik (kogo? co?): hart harty
Narzędnik (z kim? z czym?): hartem hartami
Miejscownik (o kim? o czym?): harcie hartach
Wołacz (hej!): harcie harty



Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3884
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

różne formy namiętności [18+] [fragment] [poprawione]

Postautor: Thana » pt 22 mar 2019, 12:58

Tak. A w dopełniaczu l.poj. chart ma końcówkę - a, natomiast hart - u. Zatem gdyby duch królowej Bony wyprowadził na spacer tchórzliwego i pozbawionego hartu ducha charta, to ten chart zwiałby na widok pierwszego lepszego kota.

Kontynuujmy.
Literówki i brakujące ogonki pomijam z wrodzonej złośliwości, sam sobie ich poszukaj, zapewniam, że wciąż w tym tekście są! :P

hellbike pisze:Source of the post Szamotamy się chwilę.

https://wsjp.pl/index.php?id_hasla=3454 ... l=22&ind=0

hellbike pisze:Source of the post rozpaść i rozpadam się, na kawałki, na ostre fragmenty, na setki drobinek, które jak rozbite naczynie, rozpryskują się po otaczającej mnie przestrzeni

Grey! Poszukaj czegoś lepszego.

hellbike pisze:Source of the post za jego ciałem, tak zwierzęco obchodzącym się z moim ciałem,

Braki leksykalne. Na to pomaga czytanie do poduszki słownika frazeologicznego. Serio, nie żartuję. Po kilka stron wieczorem, przed zaśnięciem. Po miesiącu masz dwa razy bogatsze słownictwo.

hellbike pisze:Source of the post Tak, by doświadczenia te przestawały być tylko moje, zamknięte na dnie duszy, na mieliźnie serca, jak tonący rozbitek, jak czekający na ratunek ostatni człowiek na bezludnej wyspie.

I znów porównanie - kalka, używane tysiące razy, wytarte do niemożliwości. Ciągnie Cię do takich, a to nie jest dobre. Wiesz, jak to jest czekać na ratunek na bezludnej wyspie? Postaraj się porównywać do rzeczy czy zjawisk, które znasz, widziałeś, doświadczyłeś - masz wtedy większą szansę, że porównanie będzie świeże i adekwatne.

Pozdrowienia :)


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Awatar użytkownika
hellbike
Pisarz domowy
Posty: 85
Rejestracja: czw 23 sie 2012, 15:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

różne formy namiętności [18+] [fragment] [poprawione]

Postautor: hellbike » pt 22 mar 2019, 20:19

Odnośnie twoich komentarzy, to odniosę się do pierwszej części - opowiadanie porusza po prostu temat gwałtu, od strony który nie do końca często jest poruszany, bo od strony kobiety czerpiącej z niego przyjemność, skupiając się na jej emocjonalnym stosunku do tego. To wydaje mi się ciekawym tematem po prostu. Opis seksu nie wydaje mi się detaliczny, raczej nie skupiałem się na nim. Myślę, że odbiorca raczej nie mógłby odczuć drastyczności sytuacji bez tego opisu. Rozumiem, że mówienie o wytrysku ociera się już o literacką pornografię, ale napisanie o nim wydało mi się zabiegiem drastycznym, o dużym ładunku emocjonalnym, po prostu ważnym dla tej historii.

Pytasz dlaczego "Dlaczego niby fellatio samo w sobie miałoby pozbawiać kogokolwiek godności i upokarzać?" - sam wytrysk na twarz podnieca mężczyzn oraz kobiety głównie dlatego, że jest on formą upokorzenia, przywłaszczenia sobie własności nad kobietą. A w przypadku takim jak tutaj - kiedy ten wytrysk dokonany jest podczas gwałtu, wydaje mi się to skrajnie upodlającym i uwłaczającym godności doświadczeniem. Natomiast fellatio wymuszone podczas gwałtu to coś zupełnie innego, niż fellatio wykonane na naszym partnerze. Seks oralny - dla osoby wykonującej - jest często znacznie bardziej osobistym i intymnym doświadczeniem, niż zwykły seks - a przez to bardziej uwłaczającym w przypadku gwałtu. Jest dużo osób, które nie mają problemu z oddawaniem swojego ciała nowo poznanym partnerom, ale seks oralny potrafią wykonać jedynie na bliskim, zaufanym partnerze. (i nie wymyślam sobie tego, nie jest to "męski punkt widzenia". Mówię w oparciu o to, czego nauczyłem się od kobiet).

W jakich jeszcze miejscach twoim zdaniem zza mojej bohaterki prześwituje narrator męski? Bo to dla mnie ważna kwestia, żeby tego uniknąć.

Jeśli chodzi o sam tytuł, to po prostu miał być on nieco przewrotny; natomiast pomijając przewrotność, ten fragment, jeśli nie mówi tego wprost, to przynajmniej sugeruje, że bohaterce doświadczenie to przynajmniej w jakimś stopniu się podobało - czyli, że z jej strony jakaś namiętność jednak istniała.

Liczyłem na większą ilość komentarzy :D bo jednak poruszyłem dość kontrowersyjny temat.



Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3884
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

różne formy namiętności [18+] [fragment] [poprawione]

Postautor: Thana » pt 22 mar 2019, 20:46

hellbike pisze:Source of the post Rozumiem, że mówienie o wytrysku ociera się już o literacką pornografię, ale napisanie o nim wydało mi się zabiegiem drastycznym, o dużym ładunku emocjonalnym, po prostu ważnym dla tej historii.

Chyba jednak nie rozumiesz. :) Nie CO, tylko JAK. Możesz mówić, o czym chcesz. Nie ma złych tematów. Są tematy źle zrealizowane. Sam problem granicy między literaturą a pornografią omawialiśmy tu kilka lat temu, jest gdzieś całkiem długi wątek na ten temat.
Jest też gdzieś inna dyskusja moja z Nataszą, gdzie ona przytaczała fragmenty z konkretnej książki (niestety, nie pamiętam tytułu, musiałbyś odszukać wątek) w której gwałt został opisany z perspektywy kobiety - ofiary. Taka lektura lepiej pokazałaby Ci różnicę (narrator kobiecy kontra narrator męski) niż moje wywody. To, na co ja zwracam uwagę, to że postacie nigdy nie są zawieszone w próżni - ich postrzeganie i odbiór świata są wypadkową ich cech charakteru, doświadczeń i kultury, w jakiej żyją (nawet jeśli to jest kultura prostaczków z Pacanowa albo kosmitów z Aldebarana).
Podsumowując: rzucasz się na kontrowersje, a moim zdaniem, powinieneś na razie pisać wprawki, bo jesteś jeszcze w literackich pieluszkach. Przyjdzie czas i na ciężkie tematy, jak już przestaniesz się potykać o własne nogi. Teraz wyszło tak, jakbyś chciał zagrać fugę, nie radząc sobie z prostą gamą. Tyle ode mnie. I ortografia, na litość bóstw wszelkich! I gramatyka! ;)


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Awatar użytkownika
Zigmunt
Szkolny pisarzyna
Posty: 27
Rejestracja: pn 24 wrz 2018, 18:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

[W] różne formy namiętności [18+] [fragment] [poprawione]

Postautor: Zigmunt » ndz 14 kwie 2019, 13:57

Pomijając techniczne niedociągniecia, o których wspomnieli poprzednicy, tekst mi się spodobał. A dlaczego? Opisane wydarzenia przedstawione są w wiarygodny sposób.



Awatar użytkownika
Iwonka
Pisarz domowy
Posty: 88
Rejestracja: pt 20 wrz 2019, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Kobieta

[W] różne formy namiętności [18+] [fragment] [poprawione]

Postautor: Iwonka » czw 10 paź 2019, 18:09

To co tu opisałeś to jest zwykły, obrzydliwy gwałt i nie wmówisz mi, że ofiara po samym akcie chciała numer telefonu napastnika. To jest nie realne, bo tak nie zachowuje się ofiara. Sceny erotyczne są jak z taniego pornosu, a reakcje kobiety z dupy wzięte. Nie to jest jednak najgorsze, a twoje podejście do tematu, wmawianie, że taka jest natura. To jest zwykła gloryfikacja. Nie masz bladego pojęcia o czym piszesz. Radziłabym ci znaleźć osoby, które coś takiego przeżyły i dopiero wtedy zabrać się za to, a nie pisać pisać o gwałcie na podstawie filmu porno.
To tyle w tym temacie.
Pozdrawiam Iwonka.


„ Miałem zły dzień.Tydzień. Miesiąc. Rok. Całe życie. Cholera jasna”

„Jeśli poniedziałek zaczął się dobrze, to znaczy, że zło pierdolnie znienacka".

Awatar użytkownika
Quincunx
Pisarz domowy
Posty: 73
Rejestracja: pt 18 paź 2019, 11:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W] różne formy namiętności [18+] [fragment] [poprawione]

Postautor: Quincunx » śr 13 lis 2019, 20:15

Oj. Tutaj powracam już trzeci raz. Może nawet czwarty.
Chyba już się zagubiłem w liczeniu.

Jest w Twoim tekście to COŚ. Jest i tego w żaden sposób nie przegadam.
Podoba mi się sam sposób zapisu czegoś, co wcale nie jest łatwe w zapisie.
I wbrew pozorom nie jest to zapis prosty i bezbolesny.
Z uwag, które jakoś mi zagadały - pamiętam, że przymiotnika "pusty" się nie stopniuje.
Tak mnie uczono. "Coraz bardziej pusta butelka" może być więc błędem. Równie dobrze mogę się jednak mylić.
I jeszcze: "energia, która dziś zaschnęła". Jak już to "zaschła". Również chyba.
Tyle mi zgrzytnęło.
Reszta jest na sześć z plusem. Takie pisanie pewnie boli, ale kto nam obiecywał tylko lukry i cukierki? Prawda?

Brawo.
Pozdrawiam


Wiem, że oni nigdy tego nie zrozumieją, ale pod moją maską sarkazmu wspomnienia żyją.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości