Jasna Strona Mocy
Walcz o tytuł "Siewca Dobra 2018"!
Informacje o konkursie :arrow: KLIK

Pustułka [fantasy] [P]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Iwar
Pisarz osiedlowy
Posty: 292
Rejestracja: sob 27 maja 2017, 15:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

[WW]Pustułka [fantasy] [P]

Postautor: Iwar » czw 19 kwie 2018, 09:01

Ostatni post z poprzedniej strony:

Rubia pisze:Source of the post kartofel

Obroną może być, że to fantasy, lub historia alternatywna. Jednak moim zdaniem byłaby to zła linia obrony, szczególnie w drugim przypadku. W historii alternatywnej właśnie owe alternatywy szczególnie przyciągają uwagę czytelnika. Historia alternatywna jest to taka literatura zgrzytu. I działa tylko wtedy jeśli ten zgrzyt jest logiczny, przynajmniej w pewnym stopniu. Logiką logiczną, albo przynajmniej logiką fabularną. Natomiast taki kartofel znikąd, będzie odebrany przez znających się na temacie jak zgrzyt, po prostu, bez wyjaśnienia.
A szczególnie, że sądząc po komentarzach, starasz się Autorze trzymać reali epoki i 'realizmu'.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4090
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[WW]Pustułka [fantasy] [P]

Postautor: Rubia » czw 19 kwie 2018, 09:04

To "demokratyczne" miasto - może Truso w okolicy Elbląga? To była dobrze zorganizowana osada skandynawska. Co prawda, Słowian tam było chyba jak na lekarstwo, ale paru zawsze się mogło trafić. Tyle, że Truso mocno podupadło w 2. poł. X w. i o tamtejszej demokracji też chyba niewiele wiadomo. W fantasy podbudowa historyczna może być traktowana dość swobodnie, ale trzeba jednak dbać, żeby nie było anachronizmów, zważywszy, że samo średniowiecze trwało jednak jakieś 1000 lat...


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 867
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[WW]Pustułka [fantasy] [P]

Postautor: Kruger » czw 19 kwie 2018, 10:07

Dobra, ja spróbuję bardziej ogólnie skomentować tekst.
In plus - że to zamknięte opowiadanie. Bo jest zamknięte niewątpliwie. A to daje możliwość oceny zarówno fabuły jak i struktury tekstu właśnie z punktu widzenia opowiadania.

Nie jest dobrze.
Zwróć uwagę, Makaron3d, kto jest głównym bohaterem opowiadania. Najemnik. Opowiadasz historię najemnika. Ustaw więc narratora w konkretnym miejscu i niech opowiada tę historię najemnika. Nie musi być w konkretnym miejscu, ale jeśli miejsce wybierasz, niech się go trzyma. Niestety, to nie jest powieść ani bardzo długie opowiadanie, a więc nie ma miejsca na narracyjne sztuczki, na zmiany punktu narracyjnego, na zmiany rodzaju narratora, bo to wychodzi bardzo sztucznie.
W tekście jest tak. Przez ponad 3k słów narrator towarzyszy chłopcom (a tekst ma 5k). Najpierw im samym, potem opowiada co robi bohater ale ich oczami, potem znowu towarzyszy im, potem znów jest bohater ale narrator nadal przy chłopcu. Potem jest zmiana punktu narracyjnego, zapominamy o chłopcach, narrator towarzyszy bohaterowi.
Po pierwsze, za mało tekstu skupia się więc na samym głównym bohaterze. W efekcie jego historia, cała fabuła ma mankamenty, o tym dalej. Po drugie, narrator przeskakuje. W powieści, długim tekście z wieloma postaciami, to naturalne, w opowiadaniu na 5k słów, niezbyt. Da się zrobić, ale trudne. Tu nie wyszło.
Odbiór jest taki, że jako czytelnik jestem zawiedziony, gdy porzucamy Ulfa, bo to on jawił się jako główny bohater opowiadania (ponad 60% tekstu), a tymczasem jest tylko pretekstowym punktem narracyjnym do pokazania bohatera prawdziwego i do pokazania wydarzeń, które zaszły w miejscu gdzie bohatera nie ma.
Z tym się wiąże jeszcze jedna rzecz. Gdy wreszcie przechodzimy do właściwego bohatera i jego antagonisty, historia robi się mętna. Niezrozumiała. Jakiś zły czarodziej, jakiś mistrz nie wiadomo w czym, jakiś ledwie zarysowany konflikt między nim a bohaterem, jakaś ona i jej związek z bohaterem - wszystko po łebkach, bez głębi, bez zrozumienia z mojej strony. Wcześniej narrator był szczególarzem, wstęp o porcie, chłopcy, ich droga do miejsca ćwiczeń, straganiarka, opis ćwiczeń, opis wydarzeń w lesie - dużo, dużo, szczegółowo. Potem zabrakło ci weny, makaron3d. Ponowne spotkanie Ulfa z bohaterem, to głównie dialogi plus krótkie opisy - wszystko zapierdziela naprzód. Potem znów lekkie zwolnienie opisem i dalej rozmowy, przejścia, spotkania, dialogi - niezrozumiale, mętnie.
Fabuła, krótko mówiąc, leży i kwiczy. Obok tapla się w błocie struktura.

Narrator to w ogóle szwankuje. Jest bez wątpienia personalny, a zdarza mu się wyrażać oceny - np. nazywa Ulfa gnojkiem. Rażą też wtrącenia w nawiasach - tego w ogóle lepiej unikać w tekście literackim, ale skoro już się chce, trzeba wiedzieć kiedy można. Nawias oznacza wtrącenie, ten kto go używa, sam sobie wtrąca. Narrator personalny, bezosobowy, nie może sobie czegoś wtrącać, wtrącając sobie sprawia, ze przestaje być bezosobowy, upodmiotawia się w tekście. Wtrącać może pierwszoosobowy względnie auktorialny.
Najbardziej kuriozalne było to:
Nadbor (Vins) nie odpowiedział ani słowem.

Tak się tego nie robi. Masz wątpliwości, czy czytelnik zrozumie, że bohater posługuje się różnymi imionami? To albo w narracji nie używaj imion i daj szansę czytelnikowi, aż ogarnie, albo rozegraj to tekstem, np.
– Strasznie mi przykro, Vins.
– Teraz nazywam się Nadbor.
A zresztą to w ogóle niepotrzebne, bo wyżej napisałeś:
W końcu zwrócił się do przyjaciela, używając jego prawdziwego imienia.


Dużo pracy przed tobą w szlifowaniu stylu, bo chropawy jest. Sporo widać tego w komentarzach innych, więc już nie będę szczegółami rzucał.
Sporo też błędów rzeczowych, ale to już też po innych nie będą powtarzał.



Awatar użytkownika
Skylord
Pisarz domowy
Posty: 62
Rejestracja: śr 22 cze 2016, 11:27
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Szkocja
Płeć: Mężczyzna

[WWW]Pustułka [fantasy] [P]

Postautor: Skylord » pt 20 kwie 2018, 20:14

A mi się podobało, historia ma początek i koniec, a i po środku coś się dzieje, więc powodzenia w dalszych opowieściach.



Awatar użytkownika
makaron3d
Zarodek pisarza
Posty: 11
Rejestracja: pn 16 kwie 2018, 11:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

[WWW]Pustułka [fantasy] [P]

Postautor: makaron3d » czw 26 kwie 2018, 11:13

Dziękuję za wasze komentarze.



Awatar użytkownika
MargotNoir
Pisarz osiedlowy
Posty: 229
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Pustułka [fantasy] [P]

Postautor: MargotNoir » pt 29 cze 2018, 22:27

Przyznam od razu bez bicia, że nie czytałam całej dyskusji pod tekstem, rzuciłam okiem tylko na kilka odpowiedzi. Jeśli powtórzę uwagi, które mieli poprzednicy to przepraszam, chociaż z drugiej strony będzie to wskazówką, że więcej, niż jedna osoba zwróciła uwagę na to samo.

Początek tekstu mnie kupił. Opis portu, choć trafiło się w nim kilka potknięć, jest zachęcający w tym sensie, że od razu wiemy, że czytanie będzie przyjemnością. Ciekawa, bezpretensjonalna, zgrabna narracja, plastyczny opis, miła oku scenka rodzajowa... już widziałam te fale, promienie słońca, koty, słyszałam chlupot. Potem wchodzą sympatyczni chłopcy, zaczyna się ciekawie i nagle... dostałam po oczach przezaje*stym nagim mężem o wyrzeźbionym torsie, który składał się w jedną całość z łukiem, ociekał oliwką, błyszczał, prężył muskuły i jednym ostrzałem rozkochał w sobie niewiasty, dziatwę, mężów, ciury obozowe, drób, bydło oraz nierogaciznę. Bohater to typowy Gary Stu, a szkoda, bo bez tego opisu cała scena z ziemniakiem (anachronizm, jak widzę, został już spostrzeżony) byłaby ciekawym wstępem.
Nie jest to jakoś wyjątkowo Twój problem, boska cześć oddawana własnym postaciom to bolączka wielu pisarzy i zdaje sobie sprawę, że może być trudno stworzyć bohatera, którego czytelnik będzie lubił i podziwiał, a jednocześnie uniknąć takich kadzidlanych opisów.

Szwankuje też stylizacja. W jednej chwili mamy sienkiewiczowski szyk zdania, męża, rażenie wroga i przywdziewanie, a potem celny ostrzał, podnoszenie poprzeczki i wzrokową ocenę skuteczności. Jeśli chcesz archaizować, to dobrze byłoby unikać technicznych czy bardzo współczesnych wyrażeń. Jeśli nie jesteś pewien, czy dasz radę utrzymać cały tekst w jednym stylu, można archaizację ograniczyć do wypowiedzi postaci, a narrację prowadzić bez zbędnych wtrętów, a wtedy współcześnie brzmiące wyrażenia ujdą na sucho.

Jak już zauważono, masz też problemy z wyborem narratora. Żart o oczach, które zaszły łzami, bo trunek był wzruszający byłby zabawny, gdyby padł z ust dziecka, ale skoro wiemy już, że narrator jest wszechwiedzący, to żart zamienia się w wymuszony suchar.

Jest też jedna kwestia, której tutaj chyba (chyba) dotąd nie poruszono. Oczywiście zwracając na nią uwagę wychodzę z założenia, że "fantasy" to może niezbyt trafiona klasyfikacja tego opowiadania, bo sam tekst, jak i Twoje komentarze wskazują, że bazowałeś na realiach istniejącego miejsca i epoki, a dodałeś jedynie elementy realizmu magicznego.
Trudno jest pisać takie "kostiumowe" teksty. Opisujesz tutaj kulturę i realia, których nie wymyśliłeś. Zdobyłeś ich temat wiedzę i jak widać jest to wiedza gruntowna (z pominięciem ziemniaka i bimbru - co do bimbru nie jestem pewna, czy ktoś już o nim wspominał). Wyobrażam sobie, ile czasu poświęciłeś na research i jakim jesteś pasjonatem.
Pojawia się ogromna pokusa pochwalenia się swoją wiedzą. Mamy opis łuku i opis barwiczki... niestety widać, że w tych momentach uległeś tej pokusie. Posiadane informacje wpakowałeś w tekst dość niezgrabnie. I znów zaznaczę, że moim zdaniem nie masz powodu, żeby czuć się jakoś bardzo zdołowany czy urażony moimi uwagami. Ten błąd - chwalenie się wiedzą na siłę - zdarza się najlepszym. Niedawno czytałam książkę uznanego i cenionego pisarza, który zrobił dokładnie to samo. Mnie to bardzo razi i z rozmów ze znajomymi wiem, że nie jestem jedyną osobą o takim podejściu. Zwracam na to uwagę, bo gdybyś chciał tworzyć obszerniejsze teksty i publikować na poważnie, warto zastanowić się nad sposobem takiego sprzedawania informacji, żeby dla czytelnika było ono transparentne, to znaczy nie rzucało się w oczy. Żeby nie dało się wyczuć momentu, w którym zaczynasz się chwalić wiedzą.

Wiąże się z tym jeszcze jedna uwaga. Wspomniano tutaj już o zamęcie, wywołanym przez wymieszanie imion słowiańskich i wikińskich. W komentarzu zaznaczyłeś, że mieszane małżeństwa były możliwe. Super, że wiesz takie rzeczy i że można się ich dowiedzieć od Ciebie, tylko, że ja się nie dowiedziałam tego z Twojego tekstu, a dopiero z komentarza. Byłoby o wiele ciekawiej, gdyby tę informację jakoś w tekście przemycić, a czytelnik mógłby spać spokojnie, bo wątpliwości zostałyby wyjaśnione.

Ogólnie jednak moim zdaniem tekst pokazuje, że potrafisz pisać. Jest kilka kwestii, które moim zdaniem są do przepracowania i przemyślenia, ale zdecydowanie masz "to coś", co sprawia, że udają Ci się fragmenty i zdania naprawdę ładne, miłe dla ucha i zachęcające do czytania.



Awatar użytkownika
Made
Szkolny pisarzyna
Posty: 39
Rejestracja: pn 06 sie 2018, 08:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Pustułka [fantasy] [P]

Postautor: Made » czw 09 sie 2018, 18:40

Chyba wolno tutaj odkopywać i komentować starocie?

W sumie i tak nie mam zbyt wiele do powiedzenia, bo poprzednicy bardzo dokładnie wszystko przeanalizowali i wskazali błędy, ale na miejscu autora byłoby mi miło przeczytać, nawet po długim czasie, że komuś mój tekst się podobał - a to właśnie chcę napisać. Tematyka i gatunek zupełnie nie są "moje", a mimo to przeczytałam z zainteresowaniem i, co lepsze, nie mogłam się oderwać. Przyznam, że chwilami nie nadążałam za akcją, szczególnie że bohater był różnie nazywany przez różne osoby. Tym, co mnie najbardziej urzekło, był styl - rzadko spotyka się kogoś, kto z taką łatwością, lekkością i znawstwem rzeczy posługuje się opisami. W tekście w sumie mało jest dialogów i chociaż, jak większość osób, przepadam za nimi (i pisaniem, i czytaniem), to tutaj w ogóle mi ich nie brakowało! Tak naprawdę fabuła nie porwała mnie do tego stopnia, co sposób zapisu.

A skoro już o fabule mowa, to pora wspomnień co nieco o wydarzeniach. Podoba mi się bardzo zamysł, że dziewczyna została ugodzona przez strzałę z początku; być może było to łatwe do przewidzenia - ale nie dla mnie, ja się nie domyśliłam i byłam zaskoczona (pozytywnie), bo się tego nie spodziewałam. Takie trochę fatum, prawda? Prawie jak w antycznej tragedii.

Najbardziej do gustu przypadła mi pierwsza część, z chłopcami. Nie wiem czemu, bo nie była napisana wybitnie lepiej czy gorzej, ani inaczej - może po prostu bohaterowie najbardziej przypadli mi do gustu i najmocniej się z nimi zżyłam. W końcu to tylko dzieciaki i szkoda ich, bo niemiła przygoda braci spotkała.

Fajne opowiadanie i cieszę się, że je przeczytałam.

Pozdrawiam!
Madeleine


Made, czyli: Madeleine, Magdalena Lipniak albo po prostu Madzia.

Chwałą jednych jest, że piszą dobrze, a innych, że się do tego nie zabierają.
Jean de La Bruyère

Awatar użytkownika
makaron3d
Zarodek pisarza
Posty: 11
Rejestracja: pn 16 kwie 2018, 11:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Pustułka [fantasy] [P]

Postautor: makaron3d » czw 25 paź 2018, 15:02

MargotNoir i Madeleine, serdecznie dziękuję za komentarze.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości