Manifesto Magiczne

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
macaco
Pisarz domowy
Posty: 185
Rejestracja: czw 02 kwie 2009, 18:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Manifesto Magiczne

Postautor: macaco » pn 31 sie 2009, 23:50

Najlepsze historie często pozostają nieznane. Naoglądaliśmy się filmów, wypełniliśmy głowy dziesiątkami artykułów z National Geographic i teraz myślimy, że nie ma pod słońcem już niczego, co mogłoby nas zadziwić. Jak możemy więc odkryć coś nowego? Od małego wmuszano w nas tak zwany racjonalistyczny pogląd na świat, który nie jest niczym innym niż tchórzowską reakcją na zetknięcie z niedefiniowalnym i niepoznawalnym. Człowiek stojąc twarzą w twarz z ogromnym wszechświatem narobił w spodnie i żeby zatrzeć niemiłe wrażenie, wymyślił sobie naukę. Nadawszy nazwy rzeczom, wysmarowawszy świat definicjami i wykresami, poczuł się znów bezpiecznie. W końcu mógł śmiało wyprostować plecy i wysłać w kosmicznej rakiecie (z której jest tak dumny) list do bogów: teraz nie chcę mieć z wami już nic wspólnego, gardzę waszymi nienaukowymi metodami działania, śmieję się z waszych boskich mocy i wymazuję z książek wasze bzdurne legendy. Idźcie precz!

Uważając, że zrobił kawał dobrej roboty, racjonalny człowiek usiadł wreszcie w fotelu i wymyślił nowe historie. Miejsce bogów zajęły w nich abstrakcyjne, bezosobowe idee i moralne zasady, a rzeczy do tej pory nieznane i tajemnicze zostały zdeptane butami nowej istoty: dumnego, wszystkowiedzącego, przekonanego o swojej uprzywilejowanej pozycji w świecie zwierząt człowieka.

Od tego momentu imiona bogów mogły być wspominane jedynie z ironicznym uśmieszkiem. Wszechwładni sędziowie współczesnego świata, zamieszkujący instytuty, uniwersytety i naukowe fundacje, skazali ich na wieczną drwinę. Dzieci w szkole od najmłodszych lat uczą się teraz spoglądać z protekcjonalnym uśmiechem na starożytnych głupców, którzy w swoim zacofaniu i głupocie kłaniali się Słońcu, Księżycowi i Gwiazdom. Z wyższością patrzą na opowieści o podniebnych pojedynkach, niebiańskich romansach i kosmicznych wędrówkach.

Na szczęście (jak mówią utuczeni na suchych formułkach nauczyciele) człowiek poszedł wreszcie po rozum do głowy i wyrzucił ofiarne kielichy, spalił drewniane świątynki i wygnał mieszkające w nich bóstwa. Tak skończyły się wieki ciemności i nastała era światła.

O czym ja to mówiłem? Ach, o opowieściach. Wiele najlepszych historii można ciągle znaleźć w wiekowych księgach, które przetrwały w piwnicach starych kamienic, bibliotek i świątyń. Jeśli nie wierzycie, wybierzcie się późnym, letnim popołudniem na spacer po uliczkach waszego miasta. Wybierzcie moment przed samym zachodem słońca, kiedy jego znikający blask pozłaca wygładzone upływem wieków kocie łby oraz sprawia, że samotne, miejskie lipy i jesiony lśnią zielonożółtą aureolą.

Ubierzcie wygodne buty, najlepiej schodzone już trampki, włóżcie do kieszeni zgrabny notes, z miękkimi okładkami (żeby jego krawędzie nie wbijały się wam w tyłek), obgryziony kawałek ołówka i szukajcie znaków. Jeśli naprawdę będzie wam zależało, to wkrótce zobaczycie wpatrującego się w was z piwnicznego okienka szczura, nietypową kołatkę na drewnianych, wyblakłych drzwiach, tajemniczego żula w bramie, albo piękną dziewczynę, która z okna mieszkalnego bloku spuszcza sznur utkany z włosów. Możecie być wtedy pewni, że gdzieś w pobliżu leży ukryta księga. Schował ją tam uciekający przed mordercą młody, pogański kapłan. Morderca trzymał w dłoni brzytwę Ockhama, a opowieść spisana była czerwonym, korzennym winem na liściach klonu i kasztanowca.

Kiedy uda wam się ją znaleźć - podpowiem, że młody poganin lubił chować księgi w wilgotnych zakątkach, gdzie liście mogły zapuścić korzenie i wykiełkować nowymi wątkami i zwrotami akcji - pamiętajcie, że nie wolno wam jej zabrać z sobą. W końcu nie jesteście jedynymi poszukiwaczami opowieści z których upleciona jest materia wszechświata (tak, tak, wszechświat zbudowany jest ze słów, a nie z atomów, jak próbują wmówić nam tyrani w garniturach i laboratoryjnych kitlach). Wyciągnijcie wtedy z kieszeni swój notes i ołówek, i weźcie tyle, ile tylko będziecie mogli unieść...

Tak właśnie znalazłem tę opowieść. Gdyby z podniebnego rydwanu, ciągniętego przez skrzydlate psy, nie wypadł pożółkły pergamin i gdyby uśmiechnięta, drapieżna bogini nie wysłała mi uwodzicielskiego uśmiechu, być może nie zebrałbym się na odwagę. Wtedy najprawdopodobniej nigdy nie mielibyście okazji spotkać smutnego Tlehanoai, ani okrutnej Nabii. Ponadto nikt (oprócz najbliższej rodziny i przyjaciół) nie dowiedziałby się jak Małgosia próbowała ocalić Michała, ani o tym co konkwistadorzy mają wspólnego z konfederatami.

Na szczęście Dusza Wszechświata pozwoliła mi ukraść ze swojej zakurzonej biblioteki kilka manuskryptów. Dzięki temu i wy możecie poznać teraz ich zawartość. Pamiętajcie jednak, że nie ma nic za darmo. Kiedy uda wam się zgubić pomiędzy wysokimi, pełnymi książek półkami, oczekuję, że po przebudzeniu podzielicie się swoimi zdobyczami...



Awatar użytkownika
Miko
Pisarz domowy
Posty: 145
Rejestracja: ndz 02 lis 2008, 10:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Miko » pt 04 wrz 2009, 21:46

Nie wiem czy w taki sposób myślałeś o tym tekście, ale byłby to wspaniały wstęp do niesamowitej opowieści. Normalnie aż chce się usiąść w ciepłym kącie, z kocem na kolanach i kubkiem gorącej czekolady i zanurzyć się w słowa, które przekazujesz słuchaczom.
Po tym krótkim fragmencie czuję wyraźny niedosyt, pozwoliłeś poczuć odrobinę tego wspaniałego uczucia, kiedy odnajduje się nową, nieznaną dotąd historię. Niestety wszystko skończyło się nieprzyjemnie szybko. Stanowczo chciałbym poznać, co jest dalej.

A tak na marginesie, kiedyś też miałam takie doznanie, idąc alejką w niewielkim parczku, zobaczyłam historię wypisaną sprayerm na obskurnym murze. Była piękna i nadawała skwerkowi magiczną i nierealną aurę. Czytając twój tekst, podświadomie wróciłam do tamtego dnia. Dziękuję.


Szczęście nie jest zarezerwowane dla wybranych.

Awatar użytkownika
macaco
Pisarz domowy
Posty: 185
Rejestracja: czw 02 kwie 2009, 18:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: macaco » sob 05 wrz 2009, 00:20

Dzięki Miko. To jest część większego opowiadania. Mam jeszcze napisany kawałek, ale na razie straciłem do niego serce. Myślę, że jak przyjdzie czas, skończę. Na pewo dam wtedy znać:)



Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » wt 08 wrz 2009, 23:31

Łoł.

Bardzo zgrabne i przyjemne. Tak jak powiedziała Miko - świetny wstępniak do jakiejś historii. Gratulacje za fragment mówiący o wyjściu na miasto i wyłapywaniu opowieści w szczegółach. Bardzo klimatyczne oraz bardzo prawdziwe.

Po takim prologu chętnie czytałbym dalej, więc tekst spełnia swoją funkcję. Na dodatek pełen jest atmosfery magii (a więc i tytuł odpowiedni).

Naprawdę dobry wstęp. Szkoda, że tylko wstęp. ;)


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
macaco
Pisarz domowy
Posty: 185
Rejestracja: czw 02 kwie 2009, 18:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: macaco » śr 09 wrz 2009, 10:26

Dzięki:)
Powoli się inspiruję do kontynuacji. Na razie piszę opowiadanie na konkurs SFFiH, a czasu w ogóle nie ma z powodu pracy.



Awatar użytkownika
Maladrill
Umysł pisarza
Posty: 904
Rejestracja: wt 19 maja 2009, 20:38
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kazimierz k. Krakowa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Maladrill » śr 09 wrz 2009, 10:54

Przyznam szczerze,że nie lubię tekstów niepełnych. Czasem dlatego, że mam wrażenie, że autor nie opanował formy, którą postanowił się posłużyć (short, drabble, miniatura). W twoim przypadku jest inaczej - zaczynasz ciekawie, w bardzo ładnym stylu i dobrze posługując się językiem, tylko po to by zostawić czytelnika z jakimś takim niedosytem. Szkoda, że straciłeś serce do dalszego pisania tego opowiadania - zachęcam Cię, żebyś się nie poddawał, bo może wyjść z niego naprawdę interesująca opowieść. W tej chwili tekst nie jest samodzielny, brakuje mu zakończenia, aby móc go traktować jako pewną zamkniętą całość. Widać natomiast Twój potencjał, więc zabierz się do roboty :)

Kiedy uda wam się ją znaleźć - podpowiem, że młody poganin lubił chować kięgi w wilgotnych zakątkach, gdzie liście mogły zapuścić korzenie i wykiełkować nowymi wątkami i zwrotami akcji - pamiętajcie, że nie wolno wam jej zabrać z sobą.


Fragment podkreślony strasznie mi się spodobał.
Natomiast do pogrubień mam zastrzeżenia.
1. Liście rzadko chyba zapuszczają korzenie. Wspomniane wcześniej klony mają do zapuszczania korzonków specjalne nasionka z napędem helikopterowym, natomiast kasztanowce zrzucają kolczaste miny :)
2. zabrać ze sobą. Z bardzo prostego powodu - łatwiej to wymówić :)

Pozdrawiam i życzę owocnej pracy



Awatar użytkownika
maciekzolnowski
Pisarz osiedlowy
Posty: 209
Rejestracja: pn 27 mar 2017, 23:39
OSTRZEŻENIA: 1
Płeć: Mężczyzna

Manifesto Magiczne

Postautor: maciekzolnowski » wt 12 cze 2018, 19:39

Klimat jest! I coś fajnego kryje się między słowami. :)




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości