106

Latest post of the previous page:

Bartosh16 pisze:Zależy, jak na to patrzysz.
W sobie właściwy sposób patrzę. ;)
Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

107
Bo jak sklasyfikować "szermierza", który nie potrafi właściwie trzymać szpady, a za wszelką cenę chce walczyć? O tym właśnie mówiłem.
W zasadzie po jakimś czasie widać, że albo coś z tego będzie, albo szpadę takiemu trzeba zabrać, bo zrobi krzywdę sobie i komuś. Do tego nawiązuję.
Pisanie jest, całe szczęście, mniej bolesne - jeśli ktoś nie zna reguł to po prostu nie da się tego czytać. A ból jest jego, bo dostaje komentarz "tego nie da się czytać".
W sobie właściwy sposób patrzę. ;)
No i poważny temat zszedł na patrzenie na przyrodzenie Sapkowskiego... Źle się dzieje w państwie duńskim...

109
Grimzon pisze:[Nie kwestionuję istnienia talentu, kwestionuję uzyskanie sukcesu od jego wielkiego wpływu. Talent pozwala ci osiągnąć mistrzostwo olimpijskie ale nie jest kryterium aby wykonywać daną dziedzinę z sukcesem.
Mądrze prawi, dać mu wódki.

Ludzie teraz mylą talent z umiejętnością. Absolutnie każdy może posiąść umiejętność pisania czy rysowania, ale nie ma to żadnego związku z talentem – talent pisarski czy rysowniczy to osobna sprawa. Zgadzam się jednak, że sam talent nic nie da bez pracy, wysiłku i kombinowania (pamiętacie przypowieść o talentach? Oddanie pieniądza do banku było najmniejszym możliwym wysiłkiem).

Ludzie zapomnieli też, o czym wiedzieli nasi przodkowie (znów się przypowieść kłania) – każdy talent ma określoną skalę – jednokrotność, dziesięciokrotność, itd. Jeżeli więc Mozart to 10 w skali 1-10, inna osoba może mieć talent w skali 7, 5, a nawet 3. Co nie przeszkadza, że faktycznie będzie mieć ów talent, czyli podstawę, na której powinna pracować. Jeśli ciocia zachwyca się, że jej mały Krzysio ma talent muzyczny, to istotnie może tak być, przy czym talent ten wystarczy być może jedynie do małej kapeli grającej głównie na weselach, nie na stworzenie przeboju, a cóż dopiero arcydzieła na skalę Mozarta.

Pod względem formy A. Christie czy Lovecraft prezentują dość marne pisarstwo i warsztatowo są raczej kiepscy. Ale ona bezsprzecznie jest królową kryminału, a on potrafił stworzyć nastrój i zaciekawić czytelnika (czytało mi się go z wielką przyjemnością). Praca nad talentem polega też na znajdywaniu takiego pola działania, w którym mogę się wyróżniać i na ten punkt kłaść nacisk (jak intryga w powieściach Christie). El Greco był kiepskim portrecistą, ale to indywidualny styl zapewnił mu sławę i rozpoznawalność. Nie musisz zatem być mistrzem języka, by zostać poczytnym pisarzem, ani rysować bez anatomicznych błędów, by zostać rozpoznawalnym, rozchwytywanym malarzem.
Majorette pisze:A co do czytania wśród hejterów: Patrz mój podpis.
Pamiętam, że św. Franciszek kazał przemawiać do szatana tylko w jeden sposób: „Otwórz gębę, to ci weń narobię!”. Pewien ksiądz na kazaniu dla młodzieży, nie mogąc w żaden sposób znaleźć odpowiedniego słowa, powiedział, że szatan to „wypierdek”. Co gdzie widzę jakiegoś diabła w logo, na koszulce czy w podpisie, to się zastanawiam: „Czemu ta osoba tak sobą gardzi, że chce określać siebie (swój styl) pod postacią wypierdka z fekaliami w gębie?”

Już minęły te czasy, gdy można było zrzucać winę na Miltona – teraz mamy jedynie czerwoną kupę (najczęściej kreskówkową) albo poobgryzaną, rozkładającą się padlinę ( rózne behemoty na koszulkach, itd.). Co prawda mamy teraz epokę, gdy artyści malują własnym kałem, a jeden pan zrobił nawet kupę do słoika i dostał dyplom za ukończenie wydziału rzeźby na ASP (choć poza tą kupą nic nie wyrzeźbił – przynajmniej nikt się nie przyznaje, by coś widział), jest też kupne szaleństwo w książkach dla dzieci i gadżetach w Azji (przytulanki fekalia, złote kupy u jubilera, jedzenie w kształcie kupy, itd.), ale mimo to oznaczanie samego siebie znakiem „kupy kup” i „padliny padlin” zakrawa na ostre zwyrodnienie (dotarło do mnie, skąd wziął się tytuł „król much”, bleee…).
"Istnieje na świecie parę rzeczy ważniejszych niż pokój, a jedną z nich jest godne człowieczeństwo. Koncepcja, że ludzkość miałaby zrezygnować z wojen wyłącznie ze strachu, to poniżenie ludzkiej godności, zwłaszcza gdy w grę wchodzi strach przed czymś tak banalnym jak technika, którą ludzie sami przecież wymyślili" (Chesterton)

110
Wtedy mój podpis był inny, ale jak chcesz pogadać o moim ateizmie i zszatanieniu młodzieży oraz metalu i niesmacznym jedzeniu, możemy założyć nowy temat, forume się pośmieje.
tl;dr

Kawa moim bogiem.

Wróć do „Propozycje punktów regulaminu”