[ZAKOŃCZONA] Wolha.Redna vs Isabel

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4863
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[ZAKOŃCZONA] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: ithi » wt 09 sty 2018, 21:58

Temat: Dziewczynka z mandarynkami
Gatunek: dowolny
Objętość: około 10 k
Data: 10 lutego 2018

Oceniać można przez tydzień od wstawienia, tak więc w tym przypadku ostateczny termin wystawienia oceny to 7.02.2018. Po tym czasie temat zostanie zamknięty, a punkty podliczone.


Prosimy o przyznawanie od 0 do 5 punktów [bez połówek] w poniższych kategoriach:
1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność (idea, podejście do tematu, potencjał, rozwój i wykorzystanie możliwości zamysłu)
2. Realizacja tematu (wypełnienie warunków pojedynku)
3. Błędy (błędy ortograficzne, gramatyczne, interpunkcyjne, stylistyczne i leksykalne)
4. Warsztat (błędy logiczne [fabularne], ocena stylu, narracji, dialogów oraz kompozycji)
5. Subiektywne wrażenia/odczucia
i ewentualnie 1 punktu dla wybranego tekstu jako:
6. Ekstra punkt! (niezależnie od powyższych ocen przyznaj 1 dodatkowy punkt - za element, który Cię urzekł/Twojemu zwycięzcy - albo nie przyznawaj nikomu; nie można dać obu po jednym)

Suma: 0-26.

Wzór:

Kod: Zaznacz cały

Kategoria 1. [b]Pomysł i rozwinięcie/kreatywność[/b]
Tekst 1:
Uzasadnienie:
Tekst 2:
Uzasadnienie:

Kategoria 2. [b]Realizacja tematu[/b]
Tekst 1:
Uzasadnienie:
Tekst 2:
Uzasadnienie:

Kategoria 3. [b]Błędy[/b]
Tekst 1:
Uzasadnienie:
Tekst 2:
Uzasadnienie:

Kategoria 4. [b]Warsztat [/b]
Tekst 1:
Uzasadnienie:
Tekst 2:
Uzasadnienie:

Kategoria 5. [b]Subiektywne wrażenia[/b]
Tekst 1:
Uzasadnienie:
Tekst 2:
Uzasadnienie:

[b][i]Ekstra punkt![/i][/b] dla:
Za:

[b]Suma[/b].
Tekst 1:
Podsumowanie:
Tekst 2:
Podsumowanie:


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4863
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[ZAKOŃCZONA] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: ithi » śr 31 sty 2018, 19:34

TEKST I

Sierpniowe słońce, podobne do dojrzałej pomarańczy, powoli wznosiło się nad Twierdzą Wisłoujście, zalewając cały Gdańsk swoim ciepłym, brzoskwiniowym blaskiem. Zapowiadał się kolejny upalny dzień, dokładnie taki sam, jak poprzednie dwa tygodnie, wymarzony wprost dla turystów, zapełniających tłumnie brzeźnieńskie i jelitkowskie plaże, tłoczących się na wąskich ulicach Głównego Miasta – i tym samym był to dzień idealny dla wszelkiej maści barów, lodziarni, straganów z pamiątkami, czy wreszcie wypożyczalni rowerów i sprzętu wodnego. Ale były to już ostatnie takie chwile, jeszcze moment, a miasto i jego przestrzeń miały ponownie trafić we władanie jego stałych mieszkańców; wakacje, na szczęście dla Bronisława, miały się już ku końcowi i Ala miała wrócić do szkoły, do środowiska właściwego dla dziecka w jej wieku.


Bo co by nie powiedzieć, ale prom na Martwej Wiśle, łączący Nowy Port z Wisłoujściem, nie był jednak najszczęśliwszym miejscem na spędzanie lata przez siedmiolatkę, choćby nie wiadomo jak to uwielbiała. Tyle, że innego wyjścia póki co nie było. Bronisław musiał z czegoś żyć, za coś utrzymać wnuczkę i zapewnić jej przyzwoite dzieciństwo, a na to w żadnym razie nie pozwoliłaby sama jego skromna emerytura. Na szczęście właściciel promu i załoga jakoś przymykali oko na obecność Ali na jednostce – i wakacje mijały dziewczynce tak, jak najbardziej lubiła: z dziadkiem w jego pracy.


Kiedy Bronisław wszedł w końcu do jej pokoju, Ala jeszcze spała. Oddychała równo i spokojnie, prawą rękę podłożyła pod głowę, a lewą przytulała do siebie wypłowiałą, pluszową mandarynkę. Bronisławowi serce ścisnęło się tak, jak każdego ranka; tyle czasu już przecież minęło, kupił jej całe mnóstwo innych, nowych zabawek – a jednak nie, wciąż nie mogła zapomnieć, dalej wszystkie noce przesypiała z tym pomarańczowym, szmacianym paskudztwem... Nie dziwił się temu jednak; za długo chodził już po tym świecie, za wiele przeżył i widział, żeby nie móc zrozumieć zachowania swojej wnuczki, które – choć trudne – było jednak całkowicie naturalne. A co dopiero dzisiejszego dnia...


Staruszek pochylił się nad łóżkiem, ostrożnie gładząc śpiącą dziewczynkę po orzechowych lokach. Była sporo niższa i szczuplejsza niż zazwyczaj dzieci w jej wieku, krucha i drobna prawie zupełnie tak samo, jak przed wieloma laty jej matka. Zresztą, właściwie z miesiąca na miesiąc Ala robiła się coraz bardziej do niej podobna, miała ten sam uśmiech, ten sam ton głosu, identyczne chwilami gesty; genów nic nie mogło oszukać i nic, nawet czas, nie było w stanie ich wymazać...


Dziewczynka nadal spała twardo i Bronisław najchętniej wcale by jej nie budził, pozwolił jeszcze wędrować po tych dziwnych, sennych krainach, pełnych ukochanych przez Alę osób, niezwykłych stworzeń i jeszcze bardziej niezwykłych przygód – ale nie miał wyjścia, o szóstej musiał być na promie i musiał zabrać wnuczkę ze sobą.


– Aluniu, wstajemy... – Potrząsnął ją delikatnie za ramię.


Dziewczynka drgnęła i otworzyła oczy. Przez krótką chwilę na jej ustach pojawił się cień uśmiechu, ale raptownie znikł, zupełnie, jakby zdmuchnięty sztormowym wiatrem – a po policzkach potoczyły się dwie ogromne łzy...


Bronisław wiedział, że ona też już wie.


Na promie również pamiętali – czego staruszek nie mógł do końca pojąć – ale pamiętali dokładnie tak samo, jak rok i dwa lata temu – a przecież to nie była ich sprawa, żadnego z nich nie dotknęło to w najmniejszym choćby stopniu. A jednak atmosfera wśród załogi widocznie różniła się od tej panującej na co dzień, w stosunku do dziewczynki pojawiła się już dawno zapomniana litość, współczucie okazywane całkiem niespodziewanymi gestami. Nawet rudy Jarek z maszynowni, samozwańczy „narzeczony” Ali, nie przywitał jej zwyczajowym całusem w rękę; zamiast tego, nieco zakłopotany, jakby odrobinę niepewnie pogłaskał ją po głowie. Cudzy smutek onieśmielał, Bronisław doskonale zdawał sobie z tego sprawę – a czego jak czego, ale smutku u jego wnuczki żadnym sposobem ukryć się dzisiaj nie dało. Kiedy Ala, jak co dzień, jadła mandarynki, przechylona przez burtę promu – w czarną wodę Martwej Wisły raz po raz spadały ogromne łzy...


Na cmentarzu, jak zawsze o tej porze, było cicho i spokojnie; rozłożyste drzewa, porastające sporą jego część, ocieniały alejki, przynosząc wytchnienie od skwaru, pomimo późnego popołudnia wciąż lejącego się z bezchmurnego, spalonego już na blady błękit nieba.


Bronisław z Alą przyszli na cmentarz od razu po zakończeniu przez staruszka pracy na promie. Kupili jeszcze dwa znicze na straganie stojącym tuż przy wejściu od Góreckiego i zaraz potem, po kilkunastu metrach skręciwszy z głównej alei w lewo, znaleźli się przed nagrobkiem z czerwonego granitu; nagrobkiem, którego jeszcze przez wiele, wiele lat wcale nie powinno tam być.



Ś. P.
MAGDALENA WYSOCKA
żyła lat 27
ALEKSANDER WYSOCKI
żył lat 30
Zginęli tragicznie


Z fotografii, wygrawerowanej na kamiennej płycie w kształcie serca, patrzyło na Bronisława dwoje młodych, uśmiechniętych ludzi: jego córka i zięć.


Rodzice Ali.


Właśnie dzisiaj mijała trzecia rocznica ich śmierci, tak bardzo niepotrzebnej, tak bardzo bezsensownej... Są jednak na świecie rany, których czasowi nigdy nie uda się do końca wyleczyć, są momenty, o których do końca życia nigdy nie uda się zapomnieć; i Bronisław, i Ala pamiętali tamten straszny dzień tak, jakby to było wczoraj.


Późnym, sobotnim przedpołudniem Magda przywiozła córkę do dziadka; razem z Olkiem wybierali się na wesele przyjaciół do Kartuz. Oboje byli zgodni, że nocna impreza nie jest najlepszym miejscem dla czteroletniej dziewczynki, w przeciwieństwie do mieszkania Bronisława przy Wilków Morskich, gdzie ich córka wprost uwielbiała przebywać i gdzie miała zostać aż do niedzielnego wieczora. I właśnie to uratowało Ali życie; bo ani Magda, ani Olek nigdy już na żadne wesele nie dotarli, oboje zginęli w wybuchu gazu w ich kawalerce, zawinionym przez niedbalstwo montera, podłączającego poprzedniego dnia nową kuchenkę.


Bronisław od pierwszej chwili wiedział, że telefonu przynoszącego tak potworną wiadomość, nie zdoła wyprzeć z pamięci do końca życia – i że tak samo nigdy nie zapomni chwili, w której zmuszony był oderwać Alę od zabawy pluszową mandarynką, podarowaną jej przez matkę kilka dni wcześniej, i wytłumaczyć – jej, dziecku bez żadnej wcześniejszej styczności ze śmiercią – to, że rodziców już nie ma... Nigdy nie zabrał wnuczki na Przymorze, do jej starego mieszkania; to, co z niego zostało, to nie był widok łatwy nawet dla dorosłego, a co dopiero dla czterolatki; a jednak gazu Ala bała się jeszcze i do tej pory...


Łzy, pod wpływem wspomnień, napłynęły Bronisławowi do oczu, zamrugał kilka razy, ale nic to nie dało. Zdjął okulary i szybkim, ukradkowym ruchem potarł powieki, nie chciał, żeby wnuczka widziała, jak płacze. Manewr się powiódł, Alę całkowicie pochłaniało zapalanie zniczy długą, składaną zapalniczką, a zaraz potem – głaskanie twarzy rodziców uwiecznionych na nagrobkowej płycie.


– Dziadku... – Dziewczynka ni stąd, ni zowąd wsunęła się Bronisławowi pod ramię i przytuliła do jego boku. – Kupimy jeszcze mandarynek, co, u pani Renatki? Mama na pewno by się ucieszyła, bo wiesz, dziadku, że ja to naprawdę pamiętam, jak ona je cały czas jadła. I pamiętam, że tam, na Przy... Przymorzu – Ali jednak zadrżał głos – zawsze tak nimi pachniało...


Kupili mandarynki, całą, pięciokilową torbę – i nieśli ją wspólnie, każde trzymając za jedno ucho – przez rozgrzany sierpniowym upałem Nowy Port; żar wciskał się w każdy zakamarek dzielnicy, w każdą, najdrobniejszą nawet uliczkę, a już na Patelni* – jak zauważyła Ala – rzeczywiście było zupełnie tak, jak na patelni.


– Szkoda tych wakacji, co nie, dziadku? – zapytała dziewczynka, kiedy zatrzymali się przed przejściem dla pieszych na Marynarki Polskiej.


– Trzeba się uczyć, siedzenie na promie nie może trwać wiecznie. – Staruszek uśmiechnął się, wnuczka nareszcie przestała mówić o rodzicach, zasypywać go pytaniami o nich – i nawet jakby odrobinę poweselała.


– A ty... Będziesz ze mną zawsze?


– Ja też kiedyś... – Bronisław zaczął, ale nie skończył – w torbie z mandarynkami nagle pękło ucho, owoce poturlały się po chodniku i z krawężnika dalej, na asfalt. Gdzieś – ale gdzie? – rozległo się coś jak pisk opon, jak huk, ale staruszek nie zwrócił już na to uwagi, zadziwiony obserwował toczące się ulicami Nowego Portu mandarynki; z sekundy na sekundę stawały się coraz to większe i większe, olbrzymie, pomarańczowe kule, pędzące wzdłuż tramwajowych torów, wywracające latarnie, odbijające się – niby kauczukowe piłeczki – od ścian domów i kamienic...



Bronisław raptownie ocknął się ze wspomnień, powoli przeradzających się w majaczenia podobnych do dziwnego, niepokojącego snu.


Łóżko, na którym jeszcze przed paroma minutami leżała Ala, było puste. Obok, na szpitalnej szafce, wciąż tkwiła samotna mandarynka: sczerniała, wyschnięta, skurczona.


Martwa.


Tak, jak jego serce.


Tak, jak Ala.




*potoczna nazwa okolic skrzyżowania ulic Marynarki Polskiej, Góreckiego i Wolności


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

TEKST II

Teraz



in memoriam B. C. i innym

Gaja Nowakowska, mająca w chwili śmierci osiem lat, sześć miesięcy i pięć dni, otworzyła wieko białej trumny i usiadła. Natychmiast pojawił się przy niej stary człowiek w szarym płaszczu z kapturem. Uśmiechał się do niej, co można było poznać po wyrazie oczu, ale usta skryły się w wąsach i gęstej brodzie.


– Witaj, Ajag – powiedział skrzypiącym głosem.


– Ja nie mam tak na imię – zaprotestowała.


– Od teraz się tak nazywasz. Jesteś martwa, wiesz? Po śmierci wszystko jest inaczej, imię też się zmienia. Ważne jest, żebyś od teraz tak o sobie myślała. Jesteś Ajag. Zapamiętasz?


– Dobrze – odparła po krótkim wahaniu i powtórzyła cicho – Ajag, Ajag….


– Teraz chodź – powiedział nieznajomy i wyciągnął do niej rękę. Ale dziewczynka jej nie przyjęła.


– Nie potrafię. Nigdy nie chodziłam.


– Nie ruszałaś też rękami, nie siadałaś i nie mówiłaś – zauważył stary człowiek – a teraz potrafisz. Spróbuj.


Ujęła jego dłoń i dopiero w tym momencie dostrzegła, że jej ręka pokryta była brzydkimi plamami rozkładu. Chciała cofnąć palce, ale on to zauważył i je przytrzymał. 


– Na plecach mam pewnie plamy opadowe – powiedziała smutno.


– Owszem, masz. Ale to bez znaczenia.


Pomógł jej wyjść z trumny. Jego miękki dotyk w jakiś sposób budził zaufanie. Ajag szeroko otwartymi oczami rozejrzała się wokół. Zarówno niebo, jak i trawa pod jej stopami miały złocisty kolor, przechodzący miejscami w pomarańczowy. W oddali i wysoko w błyskawicznym tempie przemykały czerwonawe chmury. 


– To Kraina Śmierci? – zapytała, podczas gdy stary człowiek prowadził ją powoli w sobie znanym kierunku. Wokół nie widziała żadnych przedmiotów poza trumną. Horyzont ginął w żółtawej mgle.


– Jeszcze nie – odparł zagadkowo.


Ajag usłyszała szemranie wody. Po chwili poczuła, że podłoże zaczynało się obniżać. Ostrożnie schodząc, dotarli do potoku. Płynął znikąd i znikał nie wiadomo gdzie. 


– Musisz przejść przez tę wodę i wtedy znajdziesz się w Teraz. Przejdziesz je i dotrzesz do Krainy Śmierci – wyjaśnił stary człowiek.


Dziewczynka spojrzała z powątpiewaniem na krajobraz za potokiem. Tamta strona niczym się nie różniła od tej. Dotknęła palcem wody i wzdrygnęła się z zimna. Zarazem jednak cieszyła się, że mogła chodzić, dotykać, władać swobodnie własnym ciałem.


Tymczasem nieznajomy podał jej wiklinowy kosz. Ajag zajrzała do środka i zobaczyła kilka mandarynek.


– Te owoce będą ci potrzebne w drodze. Gdy poczujesz się słaba lub gdy będziesz ranna, zjedz mandarynkę. Ale pamiętaj, żeby gospodarować nimi oszczędnie. Czeka cię długa droga.


– Dlaczego mandarynki?


– Umarłaś w samo Boże Narodzenie. Co roku w rocznicę twojej śmierci twoja babka przynosiła ci jedną mandarynkę na grób. Jest ich teraz dziewięć, na każdy rok twojego życia, te ukończone i ten jeden nieukończony.


– Więc jest już dziewięć lat po moim pogrzebie?! – zdziwiła się Ajag. – Myślałam, że umarłam dopiero co… 


Człowiek w szarym płaszczu znów uśmiechnął się. Dziewczynka poczuła wilgoć na ramionach, a dziwne ciepło połaskotało ją w stopy. Doleciał do niej słaby dźwięk dzwonów zmieszany z płaczem niemowlęcia. 


– Jesteśmy przed Teraz. Teraz przestajesz oddychać, teraz cię opłakują – czujesz te krople na ciele? – teraz palą znicze, które czujesz pod stopami, teraz trwa nabożeństwo rocznicowe, teraz rodzi się dziecko prawnuka jednego z twoich braci. Więc jest i dziewięć lat po twoim pogrzebie, i tuż po, i sto lat później, gdy na twoim cmentarzu postawiono bloki. Teraz jest zawsze, bo możesz być tylko w Teraz. Rozumiesz?


– Chyba tak… – powiedziała Ajag niepewnie.


Mężczyzna pokręcił głową.


– Gdy coś robisz, zawsze jest Teraz. To taki punkt, w którym wszyscy jesteśmy.


Zmienił nieco ton.


– Po tamtej stronie można iść tylko tyłem. I pamiętaj o mandarynkach.


– Czy ja je będę umiała zjeść?… – zastanowiła się znów Ajag i dotknęła ręką najpierw dziury w szyi po tracheostomii, a potem otworu w brzuchu, po gastrostomii – nigdy nie połykałam. I cały czas bolał mnie brzuch. Nie chcę, żeby mnie znowu bolało.


– Nie będzie. Spróbuj teraz zjeść jedną – zachęcił łagodnie.


Skórka mandarynki schodziła łatwo. Sam owoc był soczysty, miąższ łatwo dawał się przeżuć i przełknąć. 


– Podejdź do wody i spójrz w swoje odbicie.


Ajag spełniła polecenie i ujrzała, jak z policzków i ciała schodziła jej purpura, a dziura w szyi wypełniła się, nie pozostawiając nawet blizny. Błękitne oczy i czarne, kędzierzawe włosy nabrały blasku. Z ciała zniknęły brzydkie plamy. Trumienna sukienka wygładziła się i zajaśniała bielą.


– Jestem jak żywa!


– Czas na ciebie. Ruszaj w drogę.


Zrobiła jeden krok w wodzie, potem drugi. Przy trzecim sceneria się zupełnie zmieniła. Ajag z koszykiem w dłoni stała na tafli jeziora, które falowała łagodnie i odbijało zupełnie białe niebo. Niedaleko, przed nią, coś się szamotało w wodzie i piszczało. Ruszyła więc na pomoc, ale punkt się oddalał, więc przypomniała sobie wskazówki starca i zaczęła kroczyć do tyłu. „Coś” zbliżyło się bardzo szybko i okazało się topiącym szczeniakiem. Wyciągnęła go więc i utuliła w ręce, a piesek, czarny z białą łatą, lizał jej ręce z wdzięczności. 


– Co ty robisz? Oddaj mi mojego psa! – zawołała gniewnie jakaś inna dziewczynka i Ajag zobaczyła samą siebie, tylko wyższą, silniejszą i rumianą. Tamta inna Gaja stała i wymachiwała pięściami.


– Uratowałam go – powiedziała.


– Ty nikogo nie możesz uratować, bo jesteś kaleka! – wykrzyknęła – Ciebie popsuli, jak się rodziłaś, a to jest mój pies i nie możesz go mieć!


Ajag przycisnęła do siebie szczeniaczka, ale ten ją ugryzł w brzuch. Z rany buchnęła krew i bolało, tak strasznie, jak wtedy, gdy żyła, a piesek warczał i wyrywał się, więc wypuściła go z rąk. Ale rana poszerzała się i otwierała na cały brzuch, po policzkach Ajag ciekły łzy. Prędko wyciągnęła mandarynkę i nie obierając prawie wbiła w nią zęby…


...i ocknęła się na piasku, nad sobą mając rozświetlone niebo. Niedaleko, nad przepaścią, wisiało olbrzymie koło zamachowe, które poruszał nagi, chudy starzec w przepasce na biodrach. Dyszał i drżał, ale nie ustawał w wysiłkach, a koło poruszało się nieustannie. Ajag wstała i poruszając się tyłem, dotarła do niego. Po drodze minęły ją zeschłe, brązowe liście, które pomknęły do góry i uczepiły się gałęzi, która zaraz rozsypała się w proch.


– Czego? – zapytał opryskliwie starzec, gdy dziewczynka znalazła się obok niego.


– Kim jesteś?


– Pustelnikiem. Napędzam Koło Czasu – wydyszał.


Wpatrywała się w niego, milcząc, a on bez ustanku, wytchnienia, odpoczynku, wciąż i wciąż poruszał kołem, raz za razem. Pot sperlił mu czoło, a oddech przyspieszył, ale nie ustawał w pracy. Ajag stała, milcząc, czekając na chwilę przerwy, lecz koło poruszało się nieustannie, napędzane siłą mięśni starca, a w międzyczasie obok nich drzewo skurczyło się do rozmiarów ziarenka. Wreszcie odważyła się:


– Może pan… odpocznie?


Wybuchnął szaleńczym śmiechem, pchnął koło mocniej i zaczął się tarzać po piasku. 


– Nie odpoczywam od początku Czasu! – wykrzyknął chrapliwie i skoczył na równe nogi, by znów chwycić za koło.


– A może chciałby pan moją mandarynkę na wzmocnienie? – zapytała Ajag nieśmiało, wyjęła jedną z kosza, obrała mu i podała.


A on wtedy podbił jej kosz, owoce wyleciały wprost na koło, które je zmiażdżyło, aż pociekł sok. Resztki poleciały do przepaści.


– Myślisz, że mnie przekupisz, tak? Że odwrócę Koło, byś odzyskała, co utraciłaś? Życie, zdrowie, przyjaciół, rodzinę, dzieci, wnuki? Tego chcesz? – wydyszał z nienawiścią – Precz, kaleko, coś nigdy nie zakosztowała życia! Precz!.


I uderzył ją z rozmachem w twarz. Ajag przełknęła kawałek mandarynki…


… i znalazła się w wielkiej galerii. Stąpając do tyłu mijała obrazy: po prawej matki, która przewijała jej pampers, cewnikowała i odsysała rurkę, po lewej matki, która ją, chodzącą Gaję, odprowadzała do szkoły; po prawej zabawy rodzeństwa wokół leżącej kędzierzawej dziewczynki, po lewej wszyscy razem grający w piłkę; po prawej biała trumna, po lewej ślub w białej sukni; po prawej – znicze na grobie, coraz bardziej zaniedbanym z biegiem lat, po lewej – kobieta otoczona gromadką dzieci, potem wnuków, spacerująca, robiąca zakupy…


Kim byłabym? Co bym potrafiła? Kim jest Gaja, która nigdy się nie objawiła w tamtym Teraz?


Galeria zdawała się nie mieć końca. Ajag, oślepiona przez łzy, nie chciała już jej oglądać, zjadła więc następny kawałek ocalałej mandarynki…


...wokół śpiewały słowiki, a ciało Ajag zaczęło rosnąć. Sukienka rozpruła się, porwała i opadła, a Ajag stanęła naga pośród pachnących kwiatów. Ręce i nogi wydłużyły się, urosły piersi i włosy łonowe. Dziewczyna spojrzała na siebie i dotknęła tam, gdzie kiedyś ziała dziura po gastrostomii. Potem zamknęła oczy i powędrowała ręką między uda, tam, gdzie była dotykana, gdy ją myli, cewnikowali i zmieniali jej pieluchę. Potarła to miejsce, najpierw powoli, zmysłowo, a potem coraz niecierpliwiej. Drugą ręką objęła swoją pierś i zaczęła ją muskać delikatnie. Wtem poczuła dużą i ciepłą dłoń na swojej drugiej piersi. Ktoś całował ją w szyję..


Odwróciła się – nagi mężczyzna stał obok i szukał jej spojrzenia. 


– Daj usta – powiedział, a ona nie czekała na powtórzenie i znów zamknęła oczy.


Przywarł wargami do jej warg, szukał językiem języka. Poczuła jego członek, chciała, by w nią wszedł, lecz tuż przed tym momentem mężczyzna wrzasnął tak, że dalekie echo poniosło dźwięk w przestrzeń. Otworzyła oczy i ujrzała, jak on, lustro i kwiaty wokół zaczęły rozsypywać się w proch, a jej piersi nagle obwisły do dołu, a włosy zbielały. Ciało stało się kruche, bolesne i ciężkie, już nie powabne, a wciąż boleśnie niezaspokojone. Miała wrażenie, że coś rozpycha jej brzuch od środka. Spomiędzy ud wypłynęła ciemna, gryząca ciecz, ciekła po nogach i barwiła podłoże na czarno. Ajag sięgnęła do koszyka po ostatni kawałek mandarynki...


...tym razem przywitało ją rozgwieżdżone niebo i żar stosu. Jeden krok do tyłu, drugi, następny, następny. I ogień znalazł się niemal tuż przed nią. 


Nie od razu dostrzegła staruchę.


– Przebyłaś swoje Teraz – wyrzekła chrapliwie stara kobieta, mieszając patykiem w ogniu.


– Po co? – Ajag nie wstydziła się, że stała przed nią naga, znów w ciele dziewczynki z oznakami rozkładu na ciele, z purpurową twarzą – to było zupełnie niepotrzebne!


– Dlaczego? – W świetle ogniska twarz kobiety na przemian pojawiała się i znikała.


– Gdy obudziłam się w trumnie, znałam tylko miękkość łóżka, ból w ciele, dotyk szorstkich, gładkich, ciemnych i zimnych przedmiotów, które wkładała mi do ręki nauczycielka. Nie wiedziałam, co można zrobić z ciałem, nie znałam pocałunku ani tego pragnienia mężczyzny, które teraz dręczy mnie od środka. Nie wiedziałam, jak wspaniale jest chodzić i jaka dobra jest mandarynka.


Stara kobieta milczała, być może myślała o tym, jak dziwnie brzmiało to wyznanie w ustach rozkładającej się, niespełna dziewięcioletniej dziewczynki. A może nie myślała tak wcale, bo nikt nie wiedział, ile takich wyznań przyjęła od początku Czasu.


– Opłacz to, Ajag. Opłacz Gaję, którą nigdy nie mogłaś się stać.


I Ajag płakała. 


Trwało to tyle, ile potrzebowała. A gdy skończyła, starucha powiedziała:


– Wiesz, co robić.


Dziewczynka skinęła głową.


I weszła prosto do ognia.




Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1402
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Misieq79 » czw 01 lut 2018, 08:58

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst 1: 4
Tekst 2: 5
Uzasadnienie: Jedynka - ciekawie. Oczywiście motyw żałoby nie jest niczym nowym, dlatego odejmuję. Dwójka - jak niżej.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst 1: 4
Tekst 2: 5
Uzasadnienie: Jedynka to kawałek porządnego literackiego rzemiosła. Dwójka ma iskrę, jest nieortodoksyjna.

Kategoria 3. Błędy
Tekst 1: 4
Uzasadnienie: Są
Tekst 2: 4
Uzasadnienie: Też są

Kategoria 4. Warsztat
Tekst 1: 4
Uzasadnienie: Miejscami dłużyzny, pointa nie zaskakuje.
Tekst 2: 4
Uzasadnienie: W paru miejscach można się zastanowić nad doborem słów. Nie koło zamachowe a kierat. Nie weszła a wkroczyła w ogień. I takie tam.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst 1: 3
Tekst 2: 5
Uzasadnienie: Jedynka jest sprawnie napisana, ale nie chwyciła. Dwójka mnie przejechała walcem i rozwaliła w drebiezgi. Ruszyła bardziej niż śmierć Mufasy "Oskar i pani Róża", skoro obracamy się w tych tematach.

Ekstra punkt! dla: Dwójki
Za: Godzinę spędzoną na próbach pozbierania się do kupy po przeczytaniu.

Suma.
Tekst 1:19
Tekst 2:24


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar

Awatar użytkownika
Romecki
Pisarz
Pisarz
Posty: 4439
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Romecki » czw 01 lut 2018, 10:05

Tia...
Pierwszy tekst: powiedzmy 20 punktów. Ale w sumie za sprawność. Nie kupuję puenty - za dużo tragizmu w tragizmie.
Drugi tekst: co ja poradzę, że - w inny sposób - też ma grać jak najmocniej i gra tak, że aż w pewnej chwili niczego nie słychać? On jest dobry i mądry, to znaczy, bardzo mądra jest idea przeżycia życia, jeśli można tak powiedzieć. I gdyby tym się skończyło (po pewnym ociosaniu, bo się jednak dłuży), to w porządku. Natomiast puenta niczego mi nie daje. Być może jej nie zrozumiałem, ale tu mi zgrzyta wewnętrzna logika. Ma być efektownie, ale - droga Autorko - jaka myśl za tym stoi? Bo jeśli ostateczny koniec, to wiesz... wtedy nie powinno być żadnego Teraz. Jeśli ogień jako oczyszczenie i przejście do Krainy Śmierci, to właśnie puenta niewiele mi daje, bo de facto - chociaż wygląda efektownie - nie jest puentą, źle wybrzmiewa. Niemniej - to jest i lepiej napisany, i tak po ludzku znacznie mądrzejszy tekst, mój główny zarzut to wyrachowane efekciarstwo, co wkraczaj jednak w sferę osobistych wrażeń :) zatem ostatecznie: 24 punkty.


FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
Luciferia
Pisarz domowy
Posty: 112
Rejestracja: wt 19 gru 2017, 06:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Luciferia » czw 01 lut 2018, 10:39

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst 1: 3
Uzasadnienie: Czytając nie miałam wrażenia świeżości. Właściwie czułam się, jakbym czytała już gdzieś tą historię więcej niż raz.
Tekst 2: 4
Uzasadnienie: Bardzo dobry, z pomysłem. Przejmująca wizja wędrówki po śmierci. Troszeczkę rozczarowała mnie pointa.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst 1: 5
Uzasadnienie: Mandarynki nie pojawiają się tylko formalnie, mają jakieś znaczenie.
Tekst 2: 5
Uzasadnienie: Tutaj z kolei zrobiono z nich właściwie kluczowy element, więc super.

Kategoria 3. Błędy
Tekst 1: 4
Uzasadnienie: Jakieś były.
Tekst 2: 4
Uzasadnienie: Jak wyżej.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst 1: 4
Uzasadnienie: Najbardziej przeszkadzało mi to, że tekst jest mało emocjonalny, biorąc pod uwagę temat, jaki jest poruszany. Jest tragedia, ale ja jej nie czuję.
Tekst 2:4
Uzasadnienie: Największy zgrzyt poczułam w momencie, gdy ośmiolatka wspomina o plamach opadowych, bo skąd może wiedzieć jak to się właściwie nazywa - za to właściwie punkt odjęty.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst 1: 3
Tekst 2:4

Ekstra punkt! dla: TEKST II
Za: Ciekawe podejście do tematu i ładunek emocjonalny.

Suma.
Tekst 1: 19
Tekst 2: 22



Awatar użytkownika
Przemek
Pisarz osiedlowy
Posty: 217
Rejestracja: czw 16 lis 2017, 03:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Przemek » czw 01 lut 2018, 13:18

1. Pomysł i rozwinięcie
Tekst I: 2 punkty. Starałaś się rozwinąć, ale pomysł średni, trochę za dużo "wałkujesz" w kółko to samo, przynajmniej ja tak to odbieram.
Tekst II: 3punkty Pomysł jest ambitny, ale rozwinięcie słabe, po łebkach. Rozumem, że chciałaś przytoczyć najważniejsze momenty i wartości w życiu kobiety, wiele tu ich brakuje jak np. narodziny dziecka. Nie mówię, że wszystkie kobiety muszą rodzić dzieci, ale znaczna część bardzo tego pragnie. U Ciebie tak jakby kobieta " kończyła się" na pierwszym razie, a ona się wtedy zaczyna. Zbyt szybko „gonisz do puenty”. Postacie które spotyka dziewczynka są niedopracowane i zbyt płaskie.
2. Realizacja tematu:
Tekst I: 3 punkty, "wymagane mandarynki", pojawią się późno i jakby mniej "wpasowują się" w tekst.
Tekst II: 5 punktów, niemal od początku mandarynki są nieodłącznym rekwizytem, własnością bohaterki.
3. Błędy
Nie jestem zbyt dobry w wyłapywaniu błędów, szczególnie ortograficznych.
Tekst I: Nie dostrzegłem, ale patrz wyżej, zatem dam 5 punktów
Tekst II: 2 pkt Dostrzegłem merytoryczne: jeśli po przebudzeniu się z martwych ona nadal jest dziewczynką, jeszcze przed tą przeminą, winna mówić jak dziewczynka, już na pewno nie powie, że (pewnie) ma na plecach plamy opadowe, a po drugie nic tam nie było o lustrze więc, skąd o tym wie - drobna wtopa. Musisz dostosować język do tej dziewczynki, po kolei jak ona się zmienia, jak pewne przeżycia o które wzbogaca się podczas tej wędrówki zmieniają bohaterkę. Nie jest u Ciebie z tym tak źle, ale musisz nad tym popracować. Dostrzegłem także kropkę po wykrzykniku ( nie godzi się żeby takie błędziory były w pojedynku).
4. Warsztat
Tekst I: 2 punkty - poprawny, ale monotonne ujęty tekst
Tekst II: 2 punkty - dobry pomysł, ale warsztatowo nie uchwyciłaś tego, co chciałaś przekazać, tylko taki obsesyjny maniak rozwikływania podsensów jak ja dostrzeże to, o co ci ( tak mi się wydaje) chodziło.
5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: brakuje świeżości, monotonia, nie porwało mnie: 2pkt
Tekst II: podoba mi się, ambitne: 4 pkt

Ekstra punkt: Tekst II za ambity pomysł.

Twój tekst jest o stracie, a raczej o godzeniu się ze stratą. Nie każdemu dane jest przeżyć np. szczęśliwe dzieciństwo i ono już nie wróci - są rzeczy które bezpowrotnie tracimy. Jak się z tym pogodzić, jak odzyskać coś, co nie możliwe do odzyskania? Jaką dojrzałością i wolą walki trzeba się wykazać, żeby próbować dokonać niemożliwego? Ja bym widział ten tekst jako np. sen umierającej nastoletniej kalekiej dziewczyny, którą właśnie ta straszna i wyzwalająca zarazem chwila zabiera w podróż, a ty trochę się tam zamotałaś. Pomyśl o drobnych modyfikacjach w ten deseń.
W tekście próbujesz poruszyć ważne pytanie: jak poradzić sobie ze strasznym bólem i poczuciem niesprawiedliwości. Dopóki nie pogodzimy się ze stratą nasz ból będzie żył wiecznie, nie zaznamy spokoju - i o tym traktuje twój tekst, ale musisz jeszcze bardziej się postarać, bo pisanie o takich rzeczach wymaga bardzo dużo od autora.

Suma:
Tekst I: 14 pkt
Tekst II: 17 pkt


„Nie pozwól światu, by mógł mieć coś do ukrycia.
Pamiętaj, że każdy błąd prowadzi do prawdy, a prawda zawsze jest źrenicą życia.”

Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2880
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Bartosh16 » czw 01 lut 2018, 17:45

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst 1: 1.
Uzasadnienie:
Tekst 2: 2.
Uzasadnienie: Czy w wymogach do tekstu zawarte było: "Smutne i o śmierci"? Czy tytułowa Dziewczynka z mandarynkami koniecznie musiała nie żyć? Dziewczyny, dajcie spokój. Oceniam tutaj w stu procentach subiektywnie.
Dwa punkty dla drugiego tekstu tylko dlatego, że pomysł ciekawszy.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst 1: 3.
Uzasadnienie: dziewczynka jest. Mandarynki są.
Tekst 2: 3.
Uzasadnienie: dziewczynka jest. Mandarynki są.

Kategoria 3. Błędy
Tekst 1: 4.
Uzasadnienie: nic szczególnego.
Tekst 2: 4.
Uzasadnienie: j/w.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst 1: 3.
Uzasadnienie: dużo zbędnych słów, zbitek takich samych sylab itd. Można doszlifować.
Tekst 2: 4.
Uzasadnienie: mniej potknięć niż w pierwszym.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst 1: 2.
Uzasadnienie: smutne, i pewnie takie miało być, a ja akurat nie mam ochoty smutać.
Tekst 2: 3.
Uzasadnienie: mniej smutne, ale nadal.

Ekstra punkt! dla: tekst drugi.
Za: mimo wszystko ciekawszy.

Suma.
Tekst 1: 13.
Tekst 2: 17.
Podsumowanie: oba jednakowo ponure, drugi wygrywa oryginalnością.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
Juliahof
Debiutant
Debiutant
Posty: 470
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 22:44
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Juliahof » czw 01 lut 2018, 18:30

Tekst I: cały ciągnięty na tej samej nucie, w tej samej jednostajnej tonacji; zakończenie mocno przesadzone, zbyt wiele tragizmu, w efekcie czytelnik już nic nie czuje.
Tekst II: robi wrażenie! nie rozumiem tylko, czy dziewczynka miała iść tyłem w kierunku danego celu, czy aby dojść do celu, miała się od niego oddalać, idąc do tyłu? pomieszały mi się w pewnej chwili obrazy; nie rozumiem też końcowego wchodzenia do ognia.
Podsumowując:
Tekst I --- 18 pkt
Tekst II ---- 23 pkt



Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3565
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Godhand » pt 02 lut 2018, 18:48

Ocena na krótkie spięcie.

Tekst 1 - 19
Tekst 2 - 23

Tekst pierwszy jest sympatyczny, spokojny, usypiający, ale przez to monotonny. Przez jednostajne tempo, finalne uderzenie emocji czytelnik odbiera jako sztuczne i wymuszone - wybacz Autorko. Żeby to zagrało potrzebne są zmiany tempa, i nieco mniej "nachalne" emocje. Nie wiem jak to ująć, czytelnik ma czuć, a nie odbierać przekaz "masz czuć" bo wtedy się płoszy i odwraca plecami.
No i nie wybaczę, że tekst nie kończy się na "Obok, na szpitalnej szafce, wciąż tkwiła samotna mandarynka: sczerniała, wyschnięta, skurczona." Wszystko co dalej jest już pchaniem na siłę emocji w zamknięte usta czytelnika.

Tekst drugi jest bardzo dobry. Bardzo ładna ta historia, z masą rzeczy do zastanowienia, z ładnie rozegranym tematem. Nic więcej mi dodać. A, jedna rzecz (w godzinach nocnych sms'owaliśmy o tym z Miśkiem) w ogień się wkracza! To doniosły moment, grają organy, zamyka się opko, a ona "weszła". Nie.

Gratulacje,

G.


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Czarna Emma
Umysł pisarza
Posty: 807
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w Przedwojniu
Płeć: Kobieta

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Czarna Emma » śr 07 lut 2018, 16:27

Oba teksty oceniam tak samo: 25 pt.
Koncepcja obu dość ponura, ale czytało się ciekawie. Brawa dla Autorek! :-)


obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć

Awatar użytkownika
P.Yonk
WModerator
WModerator
Posty: 975
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: cukry.ozdobne.występy
Płeć: Mężczyzna

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: P.Yonk » śr 07 lut 2018, 20:20

Przepraszam, że nie zastosuję się do wytycznych dot. ocen, ale oba teksty były dla mnie zbyt obciążające emocjonalnie. I absolutnie to nie wina tekstów, czy autorów - raczej mojego angażowania się w opowieść. Oczywiście to nie udałoby się, gdyby teksty były kiepskie. Niektóre fragmenty wrzucane na tuwrzucia po pierwszych kilku zdaniach usypiają, albo grożą wymianą amortyzatorów, jak jazda osobówką po dziurawej drodze, lub anoksją przy lotach na granicy atmosfery, przy czym ta granica jest dość blisko powierzchni. Tutaj tego nie było. Przeciwnie, teksty były na tyle dobre (w mojej opinii), żeby mnie wciągnąć, przeżuć i wypluć. Pozbierałem się dopiero po kilku dniach. Jednak nie wszystko było idealnie. W obu tekstach zabrakło mi zrozumiałej puenty. Oczywiście zauważyłem, że w pierwszym tekście dziewczynka zginęła, ale nie wiem do końca jak to się stało. W drugim tekście nie pojąłem, dlaczego musiała "wejść prosto do ognia" (tak, "wkroczyć w płomienie" byłoby ładniejsze) - i mam na myśli sens tej czynności, a nie "szorstkie" zdanie.
Drugi tekst podobał mi się bardziej - lepszy pędzel :). Ale nie wybaczę emocji :). Dlatego kapituła postanowiła przyznać:

Tekst 1 - 15 pkt
Tekst 2 - 20 pkt


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"All the signs show that I'll move somewhere soon. I don't know where, but the sky will be blue, and too bright the Sun."
"Jem kamienie. Mają smak zębów."

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4308
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Rubia » śr 07 lut 2018, 21:27

1. Pomysł i rozwinięcie
Tekst 1. - 3 Dość stereotypowy pomysł, rozwinięcie też konwencjonalne.
Tekst 2. - 5. Niebanalne.
2. Realizacja tematu
Tekst 1. - 3 Przewidywalnie jest.
Tekst 2. - 4 Dużo efektów, nie zawsze potrzebnych. I jeden brak - dziewczynka przeżywa los kobiety "w ogóle", gdyż jej własny, indywidualny został zamknięty w chwili śmierci i tego zmienić się nie da. A do kobiecego losu należy jednak rodzenie dzieci.
3. Błędy
Tekst 1. - 4
Tekst 2. - 4
Rozmaite drobne potknięcia.
4. Warsztat
Tekst 1. - 3
Niepotrzebnie dwa razy wykorzystany motyw mandarynki jako pluszowej zabawki i jako owocu. Zwłaszcza że w pierwszej swojej formie ten motyw właściwie nie działa - gdyby go zastąpić np. niebieskim króliczkiem, nic by się w opowiadaniu nie zmieniło.
Zakończenie też takie jakby na siłę - żeby było bardziej wzruszająco.
Tekst 2. - 5
Całość zgrabna, płynna, zakończenie dobrze umocowane w całości.
5. Subiektywne wrażenia
Tekst 1. - 3 Nie przekonał mnie. Wzruszający, bo kogo nie wzruszy osierocone dziecko?
Tekst 2. - 4 Pewnien nadmiar w nim widzę. Ale sugestywny jest.
Dodatkowy punkt
Tekst 2. - za malowniczość.

Razem
Tekst 1. - 16
Tekst 2. - 23


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: ancepa » śr 07 lut 2018, 23:42

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst 1: 3
Tekst 2: 5
Pomysł drugi, moim zdaniem bardziej kreatywny, nietypowy, zaskakujący, trzymający w niepewności. Rozwinięcie pierwszego tekstu, było schematyczne, skończyło się tragedią, mam trochę wrażenie, że niepotrzebną, w moim odczuciu to już przesada. Chyba oczekiwałam tzw. klasycznego zakończenia, gdzie występuje jakaś równowaga. Historia jest taka, że jest źle, a potem jest jeszcze gorzej. Autorko, dlaczego chcesz żeby czytelnikowi było smutno? Ja, nie chcę. Chciałam iskierki nadziei.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst 1: 4
Tekst 2: 3
Mandarynki w jednym i drugim tekście były bardzo ważne. Jednak w pierwszym pełniły więcej funkcji i to mi się podobało. W drugim tekście dostajemy tłumaczenie: bo święta. Równie dobrze mogłyby być to świąteczne pierniczki w kształcie pajacyków, prawda? Połamane w kole na drobne okruszki?

Temat był: Dziewczynka z mandarynkami. A Wy zrealizowałyście temat: Martwa dziewczynka z mandarynkami. :?
Ale wiecie, co? Jakie jest najprostsze skojarzenie? Dziewczynka z zapałkami. Biedna, opuszczona, umiera. Moim zdaniem poszłyście obie na łatwiznę z realizacją tematu. :D


Kategoria 3. Błędy
Tekst 1: 4
Uzasadnienie: Drobne.
Tekst 2: 4
Uzasadnienie: Drobne.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst 1: 4
Tekst 2: 4
Warsztat całkiem niezły. Nie będę się jakoś nad tym rozwodzić. Piszecie każda we własnym stylu, to jest okej. :)
Ale te plamy opadowe, zgrzytały. Myślałam, dzieci są sprytne, ośmiolatka może wiedzieć takie rzeczy, różne rzeczy, bo już wiele razy byłam zaskakiwana przez młodych. Ale tak sobie to wyobrażam: ona leżała, nie mówiła, a miała inne rodzeństwo. Matka/opiekun miałby siłę żeby opowiadać jej o plamach opadowych? O ile w ogóle miała siłę żeby cokolwiek z nią rozmawiać, zmęczona życiem, opieką, cewnikowaniem, bieganiem po lekarzach i tragedią rodzinną, to bardziej prawdopodobne jest że, chciała dziecku umilić los: opowiadając o ładnej pogodzie, kto dziś ją odwiedzi, o zwierzątkach... może czytając książki, baśnie? Gdybym była tą matką, pewnie porozmawiałabym z nią o śmierci, żeby ją jakoś oswoić, ale szczegółów techniczno-medycznych bym dziecku oszczędziła.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst 1: 4
Tekst 2:4
Kiedy odejmę te wszystkie rzeczy, które mi nie pasowały, to całkiem mi się podobało, chociaż wcale mi się nie podobało. Wiecie, o co chodzi? ;)

Ekstra punkt! Brak.
Za: Śmierć małych dziewczynek, która nie powinna się zdarzać w żadnej z możliwych rzeczywistości.

Suma.
Tekst 1: 19
Tekst 2: 20
Hm, u mnie wygrał tekst drugi, kategorią pomysł/kreatywność.

Mam nadzieję, że nie odbieracie mojej oceny jako surowej. :) Oba teksty bardzo udane, gratuluję i trzymam kciuki za dalsze pisanie. Pozdrawiam! :D



Awatar użytkownika
Eldil
Dusza pisarza
Posty: 537
Rejestracja: śr 15 mar 2017, 20:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Eldil » czw 08 lut 2018, 00:07

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst 1: 3
Uzasadnienie: Bardzo mało tu pomysłu. Zbyt dobrze napisane, by uśpiło, ale w treści monotonne i jednowymiarowe. Fabuła idzie jak po sznurku jednym tropem, od pierwszej wzmianki że coś się złego dzieje.
Za to zakończenie odebrałem zupełnie inaczej niż poprzednicy. Własnie przez monotonię wcześniej, zakończenie potrząsnęło tym mocniej. Dało mi po gębie; chciałem protestować, że tak nie wolno kończyć. I gdyby poprzestać na sczerniałej mandarynce, raczej nie zrozumiałbym metafory. Może przy którymś przeczytaniu, ale wtedy nie byłoby takiego obucha.
Tekst 2: 4
Uzasadnienie: Bardzo dużo tu pomysłu. Pomysł ograny w mnóstwie baśni i opartych na baśniach fabuł: spotkanie ze śmiercią (nie przerażające, jak w horrorach, nie mistyczne, jak w fabułach ciążących ku religii, ale "edukacyjne", jak w baśniach); szablon wędrówki która jest tylko pretekstem do spotkania z konkretnymi osobami i otrzymania czegoś (w tym przypadku mądrości). Ale jednak tekst o wiele bogatszy niż poprzedni. Miałem dać 2 albo 3 punkty różnicy, ale się spłaszczyło przez zakończenie. W jedynce zakończenie wyciąga tekst, w dwójce zakopuje.
Ognień ma dużo znaczeń. Bohaterka mogła zostać oczyszczona i pójść dalej - do Nieba, reinkarnować czy co tam jeszcze; mogła zostać zniszczona. Mogła posiąść jakąś ostateczną wiedzę albo moc. Starucha mówi o tym rytuale jakby był oczywisty, czyli powinny być jakieś przesłanki, by to rozwikłać, a nie ma ich.
O ile uwielbiam otwarte zakończenia, kiedy są jak kij w rozpędzone koło, szokują, zostawiają w gorączce. Tu jest tylko poczucie niekompletności. Miałem wrażenie, jakby podczas słuchowiska wyszedł lektor i przeprosił - zgubiła mi się ostatnia kartka, tu się kończy tekst.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst 1: 4
Uzasadnienie: Jest dziewczynka, są mandarynki.
Tekst 2: 4
Uzasadnienie: Jest dziewczynka, są mandarynki.
Po jednym punkcie obcięte dla obu autorek za zafiksowanie się na najprostszej idei: "Dziewczynka z..." No z czym? Z zapałkami! Nieszczęśliwe, biedne dziecko, które nie zaznało radości i umiera. To powinna być pierwsza dziewczynka z mandarynkami (w sensie oryginalności pomysłu), zamiast druga dziewczynka z zapałkami.

Kategoria 3. Błędy
Tekst 1: 5
Tekst 2: 5
Uzasadnienie (do obu): Brr, ja umiem tylko marudzić, a nie wydawać kompetentne opinie ;)

Kategoria 4. Warsztat
Tekst 1: 4
Uzasadnienie: Zdania czasem proszą się o przebudowę, poskracanie (za bardzo mnie to tłukli od małego, żebym nie zauważył ;) ). W całości, jestem pod wrażeniem warsztatu. Jak pisałem wyżej, niewiele w tekście się dzieje, a czyta się bardzo dobrze - znak sprawności literackiej :)
Tekst 2: 4
Uzasadnienie: i mnie raziło martwienie się dziecka plamami opadowymi. Tekst ma formę baśni - wędrówka jest pretekstowa. A skoro to baśń, lepiej by jej było w typowo baśniowym języku. Język jest odpowiedni dla "poważniejszych tekstów", a tu wędrówka powinna być prawdziwa. Jak we wiedźminie, gdzie bajki stały się żywymi, dotykalnymi krainami.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst 1: 4
Uzasadnienie: bardzo przyjemnie się czyta jesli chodzi o operowanie słowem, i bardzo wzruszył mnie koniec.
Tekst 2: 5
Uzasadnienie: ciekawa fabuła, tekst pełniejszy niż poprzedni. I różnica punktów byłaby o wiele większa, gdyby nie popsute końcowe (a więc najważniejsze) wrażenie.

Ekstra punkt! dla: 1
Za: zakończenie

Suma.
Tekst 1: 21
Tekst 2: 22
Podsumowanie:
Drugi tekst lepszy jako całość. Ale ponieważ żaden z tekstów nie odrzucił w czasie czytania, i oba z przyjemnością doczytałem do końca, to zapamiętam je głównie po zakończeniu. I tu przewaga pierwszego. Plusik w serduszku :D dla tekstu 1, literacko (ach, dlaczego w ogóle ktoś pyta mnie o zdanie, jakie to jest literacko? :D ) lepszy tekst drugi, i ten otrzymuje większą liczbę punktów.


System crash down. Out of order.

System crash down. Out of order.


Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3565
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

[31 stycznia 2018] Wolha.Redna vs Isabel

Postautor: Godhand » czw 08 lut 2018, 10:24

Ocenianie zakończone!

Wyniki:

Tekst 1: 218 pkt, średnia 18,16
Tekst 2: 260 pkt, średnia 21,60

Wygrywa Wolha.Redna !!!

Ogromne gratulacje dla obu uczestniczek! To był piękny pojedynek!


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.


Wróć do „Nowa bitwa!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość