Obrazek




NOWABITWA:Wariacje na temat wybranego autora :text-link:

[ZAKOŃCZONA] Iwonka vs tomek3000xxl

Moderatorzy: Weryfikator, Poetyfikator, Moderator, Zaufani przyjaciele

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 5619
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[ZAKOŃCZONA] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: ithi » ndz 19 lip 2020, 00:26

Temat: "Pfuuu, psi los."
Gatunek: komedia, absurd.
Objętość: tysiąc słów.
Termin: 1 sierpnia 2020.

Oceniać można przez tydzień od wstawienia, tak więc w tym przypadku ostateczny termin wystawienia oceny to 8 sierpnia 2020.
Po tym czasie temat zostanie zamknięty, a punkty podliczone.

Każdy oceniający ma do dyspozycji trzy punkty, które w dowolny sposób może rozdysponować pomiędzy tekstami.


gosia

„Szczęście nie polega na tym, że możesz robić, co chcesz, ale na tym, że chcesz tego, co robisz.” (Lew Tołstoj).

Obrazek

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 5619
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[8 sierpnia] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: ithi » sob 01 sie 2020, 12:27

TEKST I

Wichura była suką.


Na widok rowerzystów wpadała w szał i zdawać by się mogło, iż pędzi w ich stronę samonaprowadzająca się rakieta. Włosy będące na ogonie sterczącym sztywno do góry powiewały niczym flaga. Kiedy z głośnym jazgotem dopadała ogrodzenia, wytrzeszczając oczy i szczerząc się, usiłowała je zgryźć, a kropelki śliny obficie pryskały dookoła, przychodzono na drugą stronę. Nikt nie miał zamiaru spotkać się z wściekłym Yorkiem, którego zasięg gryzienia sięgał metra wzwyż, a suka celowała zwykle poniżej pasa.
Pomijając te małe defekty w zachowaniu, York był wzorowym członkiem rodziny. Wysoce empatyczny piesek nie raz, ratował z opresji ptaszki, które wypadły z gniazda. Ostrożnie podnosząc je pyskiem z ziemi, podrzucał do góry, ucząc latać, niepomny na ataki dorosłych osobników. Kiedy zaś Wiśce, przy obiedzie pod stół, spadał kawał mięska lub ziemniaczek, Wichura uczynnie wszystko sprzątała do swojego brzuszka. Nie można było przecież pozwolić, żeby jedzonko się zmarnowało, rozniesione na butach. Często również, suczka pomagała zjeść małej pańci z talerza, czego dorośli nie tolerowali.


Do domowników należał również chomik, mający swoją klatkę w pokoju Wiesławy. Zazwyczaj pokój był dla Wichury niedostępny, ale nie tym razem. Pewnego dnia, gdy wszyscy się śpieszyli, a drzwi nie zostały domknięte, mały York, z pewną nieśmiałością wszedł do środka. Jego oczom ukazały się skarby nie z tej ziemi. Wiszące ma długich sznurkach, kolorowe, puchate pompony, aż się prosiły o gryzienie i szarpnie. Piłki, pudełka, w których ruszały się laleczki, tajemnicze sprężyny, które raz ruszone cały czas się kręciły. Wichura była zachwycona i oczywiście musiała wszystko obejrzeć, zanim, w samym rogu odnalazła klatkę z chomikiem. Jako dobrze wychowany pies, poszła się przywitać.


Kiedy dziewczynka wróciła z przedszkola, jej oczom ukazał się przerażający widok. Już nie chodziło nawet o straszliwy bałagan w pokoju, ale o rozłożoną na części klatkę. Widać było na niej znamiona rozpaczliwej próby pomocy, konającemu na zawał chomikowi. Po dokładnych oględzinach okazało się, że brakuje jednej ścianki klatki, tej z drzwiczkami.


Z pokoju dziewczynki dochodziły odgłosy kłótni. Drobny kudłaty piesek siedział pod schodami i udawał, że go niema Być może gdyby udało mu się wydobyć chomika z rury, zdołałby go zjeść… to jest uratować od niechybnej śmierci. Tymczasem jednak nie mógł nawet położyć głowy na łapach, ba nie mógł nawet wyjść spod schodów, bo się zaklinował.


- Piesek – Wichura słyszała jak mała pańcia ją woła, szukając po domu. – Gdzie jesteś piesek?


Dopiero po dłuższej chwili zaglądnięto pod schody, a Wiśka, która miała duże oczęta, wybałuszyła je jeszcze bardziej i zaczęła beczeć. Drzwiczki od klatki były otwarte, a wyglądała przez nie ściśnięta głowa Wichury. Pieska wyciągnięto spod schodów i przez chwilę rodzice zastanawiali jak ściągnąć z niego, kratkę. W efekcie York leżał na kuchennym stole trzymany przez Karolinę, a Marcel piłował pręty. Wiesława płakała, bojąc się, że tata odpiłuje psu głowę.


Oczywiście był i pogrzeb chomika. Zjawili się wszyscy. Mama, tata i Wiśka z Wichurą, pod pachą, której łapy smętnie zwisały. Piesek już dawno temu nauczył się, że z mocą małej pani nie można wygrać.


Ponieważ ziemia była przykryta grubą warstwą śniegu z dodatkowym bonusem zamrożenia, pojawił się problem. Wykopanie dołka dla gryzonia, okazało się ciężką sprawą. Marcel, który nie bardzo lubił grzebać się w ziemi, błagalnie spojrzał na żonę.


- Nie godzi się spuszczać członka rodziny w kiblu albo wyrzucać do śmieci. – Wyrecytowała Karolina z ponurą miną. Tak więc Marcel, wysilając się, robił teraz dziurę w ziemi, pomiędzy krzakiem porzeczki, a jabłonką.


Wszyscy płakali. Marcel, bo nie mógł wbić łopaty w ziemię. Karolina, widząc wygibasy męża, Wiesława nad losem chomika i nawet Wichura wytrzeszczyła oczy zbyt mocno ściśnięta pod pachą. Z tej to przyczyny, piesek zaczął się wyrywać, by w końcu dać dyla między krzaki, skokami, których nie powstydziłby się królik.


- Piesek! – wrzasnęła Wiśka. Karolina rzuciła się w pogoń za suczką, która pędziła w stronę ogrodzenia, dużymi susami, co chwilę znikając w zaspach.


- Zostań z mamą – powiedział Maurycy, rzucając łopatę i biegiem do furtki, a potem dookoła, żeby złapać ją, zanim przelezie przez dziurę, którą wczoraj znalazł.


Wiśka wyła jak syrena alarmowa, a Karolina sunęła ślizgiem na tyłku w stronę drewnianego o ogrodzenia, w które grzmotnęła całą masą.


- Karolina? – odezwał się Marcel z drugiej strony płotu. – Co tam się dzieje?


Kobieta pomasowała czoło.


- A…nic takiego. Masz ją?


- Nie, ale są ślady – odparł cicho mężczyzna. – Pójdę za nimi, a ty zabierz Wiśkę do domu.


Zanim jednak Karolina dotarła z dziewczynką do domu, na horyzoncie pojawiła się Wichura. Futro miała posklejane śniegiem, a na przednich i tylnych łapach pozbijane w duże kulki. W związku z tym piesek biegł okrakiem. Ogon tradycyjnie sterczał sztywno, a rzadkie włosy na nim, powiewały niczym flaga. W pysku suki, coś się majtało w rytm kroków. Trójkolorowy zmoknięty szczurek, który po bliższym obejrzeniu okazał się małym koteczkiem. W chwilę później zza zakrętu wyłonił się Marcel, sapiąc niczym smok i podtrzymując brzuch.


Kotek został zabrany do domu, ogrzany i nim się spostrzeżono przyjęty do rodziny. Jako jej najmłodszy obywatel, był pojony przez Wiśkę wodą z soczkiem malinowym, aby czasem się nie przeziębił. Wichura spała z nim na jednym posłaniu, Karolina podtykała pod nosek najsmaczniejsze kęski, a Marcel, kiedy nikt nie patrzył, częstował piwem. Jak się łatwo domyślić kot nie był zbyt normalny. Zazwyczaj chował się pod schodami, kiedy coś zmajstrował, a ponieważ bardzo często tam przebywał, w końcu dano mu tam posłanie. Chował się do najróżniejszych pudełek, a potem wyskakiwał z nich, strasząc. Nauczył się otwierać drzwi, skacząc po klamce, ale popisowym numerem było zeskakiwanie z dachu. Niezbyt lubiana ciocia, która zazwyczaj przyjeżdżała bez zapowiedzi, stała przed drzwiami i dzwoniła, mamrocząc, że tyle musi czekać. Biedaczka nie zauważyła, że na dachu przed wejściem czai się kot, który nagle i niespodziewanie skoczył jej na głowę, odbił się od pleców i pomknął w stronę tui. Ciotka narobiła wrzasku, prawie wpadając przez właśnie otwarte drzwi, przez Karolinę i jakby tego było mało, Wichura, plącząc się pod nogami i podskakując jak oszalała ze szczęścia, potargała jej pończochy. Marcel wykorzystując zamieszanie, wyślizgnął się przez okno z domu. Nie miał bowiem ochoty siedzieć ze znienawidzoną ciotką.



==========================================================

TEKST II

Kup, no kup... będzie się z dzieckiem bawił... masz kupić i już!
Marta biadoliła jak najęta, potem groziła, a na koniec obiecała wymyślne fikołki w sypialni.


Do tej pory unikałem kłopotów i żyłem spokojnie, ale niestety łasy na uroki ciała seksownej żony, posłuchałem i pojechałem do znajomego hodowcy psów.
...bo towarzyski, bo opiekuńczy, a jak trzeba, to i nachalnego pijaczka na ulicy pogoni.


Znałem tego gościa od lat i nie przyszło mi do głowy, że był specjalistą od wciskania kitu.


Kupiłem psa... Doga Kanaryjskiego!


Miał być milutki, zostać naszym przyjacielem... no i był ... przez dwa lata. Nazwaliśmy go Mickey, bo synek kochał tę myszkę z kreskówek Disneya.
Niestety, kiedy dorównał mi wagą, to z wesołego szczeniaczka zrobił się ponury skurwiel o wyglądzie czworonożnego Terminatora. Chodził dumny po domu, nonszalancko przebierając łapami i nie daj boże, żeby ktoś wszedł mu w drogę lub nie spełnił jego zachcianki.


A to poduszka za twarda albo wołowinka za mało rozgotowana! Stwórca naprawdę strzelił babola, tworząc takie coś. Z uroczej myszki stał się brudnym, napakowanym i wrednym Mickeyem Rourkiem


Specjaliści od układania psów szybko postawili na nim krzyżyk, twierdząc, że to bestia, a nie zwierzak do ułożenia. Nie da się tego czegoś wytresować! Został więc panem na włościach i decydował o moim rozkładzie dnia i reszty rodziny.


Wyjście do pracy kosztowało przynajmniej dwa biszkopty, bo w przeciwnym razie nie ruszył dupska spod drzwi. Pogłaskanie sierści, a zwłaszcza podrapanie jaśnie pana po karku, wiązało się już z poważniejszym uszczupleniem zapasów jedzenia i słodyczy.


Lodówkę to nawet sam potrafił zębami otworzyć. A kiedy zamontowałem blokadę drzwi, to podszedł do mnie siedzącego w fotelu i pochwalił się kłami. Bez szczekania i zbędnych emocji, znudzonym spojrzeniem pozbył się kłódki. Sześćdziesiąt pięć kilogramów mięśni spreparowanych przez naturę do mordowania takich jak ja było argumentem nie do podważenia.


Jestem człowiek cierpliwy, ale w końcu zacząłem mieć tego dość. Żebym kurwa mać był intruzem we własnym mieszkaniu? To się w głowie nie mieści!


A podobno w innych domach pieski przynoszą kapcie właścicielowi i zimne piwo z lodówki... aż się nie chce wierzyć.


W końcu doszliśmy z żoną do wniosku, że trzeba się go pozbyć. Ale tu kolejna niespodzianka, bo kiedy tylko złapałem za słuchawkę i spróbowałem wezwać pomoc, tyran od razu położył łapę na telefonie i tak niby od niechcenia warknął, patrząc na nas bezlitośnie. Rozumiał, o czym i z kim rozmawialiśmy!


Na spacer wyprowadzał mnie bardzo rzadko. Zawsze stawał łapami na parapet, sprawdzając, czy na poboczu ulicy stoi radiowóz z drogówki. Jeżeli tak to łaskawie pozwalał sobie założyć kaganiec i smycz, a jeżeli nie było tam policjantów, to po prostu sam wychodził, znikając na długie godziny.
Psy z okolicy wymiotło w niewytłumaczalny sposób. Nie namierzono śladów przestępstwa, nigdzie nie walały się ciała zagryzionych stworzeń. Tylko pod oknami naszego bloku łańcuszek ujadających z miłości suczek, udowadniał, że bzykał nie gorzej, niż przerażająco wyglądał.


W sobotę oglądaliśmy na DVD „Lassie, wróć!” Zabawa powinna być przednia, ale pies wybył z domu i nie wiedzieliśmy, w jakim humorze wróci. Co chwilę któreś z nas z niepokojem zerkało w stronę przedpokoju. W końcu drzwi otworzyły się z hukiem i nasz pan i władca pojawił się w salonie. Zmierzył pogardliwie wszystkich po kolei, zupełnie ignorując talerz ze świeżymi żeberkami przy misce z wodą. Położył się na dywanie, wlepiając wzrok w ekran telewizora. Zdążyłem pomyśleć, że już po oglądaniu, bo dziecięce programy i filmy go nudziły i zawsze warknięciem dawał znak, żeby zmienić kanał.


Nagle zerwał się na równe łapy i oszołomiony wpatrywał w sukę owczarka szkockiego. Podszedł ostrożnie do ekranu, wybałuszył oczy i zaczął skomleć. Ślepia mu błyszczały, łapy trzęsły się tak mocno, że w końcu padł na dywan. Oddychał głośno i szybko, aż w końcu zaczął żałośnie piszczeć. Po chwili oszalał.
Siedzieliśmy sparaliżowani strachem, nie wiedząc co dalej robić. Zachowywał się jak rozhisteryzowana małolata na koncercie Justina Biebera. Walił łapą w telewizor i wściekle szczekał.


Przez kolejne dni Mickey zmienił się nie do poznania. Leżał na podłodze, nic nie jadł i tylko nucił pod nosem smutną, miłosną melodię.
Na początku nawet nam się to podobało. W domu zapanował spokój, potwór przestał terroryzować, a rachunek w sklepie mięsnym wrócił do normalnych rozmiarów.


Jednak człowiek nie jest kawałkiem drewna, uczucia ma i po tygodniu zrobiło mi się go po prostu żal. Żona też wybaczyła mu wszystkie wyrządzone krzywdy. Trochę się naradziliśmy i zapadła decyzja o kupnie suczki, takiej jak na filmie. Pewnie, że były wątpliwości, ale to w końcu tylko zwierzę i trzeba mu pomóc.


Jak człowiek ma łatkę naiwniaka do czoła gwoździkiem przybitą, to później rozumu można i ze świecą szukać. Wspomnienia koszmarnych chwil z bandziorem odeszły w zapomnienie i w domu pojawiła się urocza Lassie.


Co się później działo nie opisałby najlepszy autor harlequinów. Miłość, uczucia buzowały jak w wannie z bąbelkami. On był oczarowany i cały czas pragnął jej ciała. Ona wstydliwymi oczami, mówiła że nie, ale dopuszczała do siebie chętnie.
Przez kolejne dni z mieszkania zrobił się istny dom wariatów. Parka psich kochanków oszalała na swoim punkcie, demolowała wszystko i czyściła lodówkę do zera. Było ciężko, ale wszyscy byliśmy szczęśliwi... do czasu.


Tak gdzieś po tygodniu zdarzył się pierwszy miłosny zgrzyt. Potem były odszczekiwane kłótnie i lekkie draśnięcia kłami. W końcu Lassie całkiem się odkochała i z fochem na pysku, przegnała naszego synka z jego pokoju. Zatrzasnęła drzwi ogonem, oświadczając całemu światu, że jest u siebie i każdy ma trzymać się z daleka.


Mickey nie chciał być gorszy, więc warknął na nas dość znacząco i wygnał do łazienki. Jedynego pomieszczenia w domu, na którym mu nie zależało.


Siedzimy teraz z żoną w wannie i zastanawiamy się co dalej robić. Oczywiście moja pani już zapomniała, że to był jej pomysł i teraz wściekła wali mnie po pysku, obiecując, że cycki, to będę oglądał już tylko w telewizorze.
[akapit]Pozostaje więc tylko uderzyć się w pierś i obiecać Marcie, że kolejny pies będzie już tylko tym namalowanym przez naszego synka siedzącego na klapie od kibelka.



==========================================================



Awatar użytkownika
Czarna Emma
Pisarz pokoleń
Posty: 1157
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w Przedwojniu
Płeć: Kobieta

[8 sierpnia] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: Czarna Emma » sob 01 sie 2020, 12:41

Żaden z tekstów nie porwał, przeszłam przez nie bez wrażenia, że "o, coś mi zostanie w pamięci".
Jednak skoro już wypada mi rozdysponować punty, to powiem tak:
Dla tekstu 1: 1,5 (sprawniejszy język, łatwiej się czytało.
Dla tekstu 2: 1. (Oooj, tu było trudniej czytać, a historia - z założenia mająca potencjał - wydała mi się potraktowana "per nogam", jakby Autor/ka sam/a miał/a jej dość mniej już od pierwszej literki).


obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć

Awatar użytkownika
RebelMac
Pisarz osiedlowy
Posty: 308
Rejestracja: ndz 05 cze 2016, 13:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Bielsko - Biała
Płeć: Mężczyzna

[8 sierpnia] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: RebelMac » sob 01 sie 2020, 12:57

Miała być komedia i jest! Z absurdem gorzej. Jednak oba teksty na podobnym poziomie, uśmiechałem się przy obu. :)

Punktacja:
Tekst 1 - 1,5 punkta - wydaje się niedokończony, absurdu nie znalazłem, uśmiechnąłem się pod nosem może z raz.
Tekst 2 - 2 - punkty - uśmiechnąłem się parę razy, podobało się! Absurd znikomy.



Awatar użytkownika
MargotNoir
Dusza pisarza
Posty: 694
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

[8 sierpnia] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: MargotNoir » sob 01 sie 2020, 14:54

Hmm...

Absurdu jest tylko troszkę, ale więcej w tekście nr 2. Jest też w nim co śledzić, bo tekst nr 1 to wspomnienie bez fabuły. W obu tekstach są techniczne kiksy, ale w 1 jakby więcej.

W tekście nr 1 jest za to jakby więcej szczerego, niewymuszonego uśmiechu do czytelnika, bo 2 ma troszkę przewidywalne i schematyczne żarty.

Gdybym jednak chciała przeczytać komuś na głos krótki, sympatyczny, zabawny tekst w ramach popołudniowej rozrywki, wybrałabym 2

Tekst 1: 1 punkt
Tekst 2: 2 punkty



Awatar użytkownika
Wrotycz
Pisarz osiedlowy
Posty: 345
Rejestracja: wt 03 gru 2019, 16:43
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

[8 sierpnia] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: Wrotycz » śr 05 sie 2020, 23:19

Podobało się:)

Absurdu nie wyłowiłam w tekście I, no i komedii też mniej niż w opku. Stąd - 1 punkt.

Mickey rządzi:)
Dwa punkty dla Terminatora.



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1737
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

[8 sierpnia] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: Misieq79 » czw 06 sie 2020, 19:58

Tekst 1 posiada odpychającą przecinkozę, absurdu i komedii niewiele. Jako historia sprawny ale, urwał, jesteśmy w bitwach a nie TW. Pół michy frolicków.
Tekst 2 mimo baboli do poczyszczenia mnie kupił. Dwie michy frolicków.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar
Dupczysław Czepialski herbu orka na ugorze

Awatar użytkownika
Isabel
Dusza pisarza
Posty: 499
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[8 sierpnia] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: Isabel » czw 06 sie 2020, 20:49

Tekst 1: 0,5 pkt
Nie porwało, niestety. Z komedią i absurdem jest niestety taki problem, że trudno jest je napisać tak, żeby nie wyglądały na wymuszone i sztucznie pompowane - no i tu niestety się właśnie nie udało. Nie rozbawiło mnie, fabuła nie wciągnęła, stylistycznie też mogłoby być lepiej :( No i interpunkcja leży...

Tekst 2: 2,5 pkt
Znacznie lepiej :) Sama historia interesująca, styl przyjemny, dobrze się czyta. I, co najważniejsze, faktycznie jest zabawnie (no, miejscami może nie jest to dowcip najwyższych lotów, ale niech już tam), a absurd - zapodany w naturalny sposób. Mile spędzone parę chwil :)


Dobra architektura nie ma narodowości.
s

Awatar użytkownika
Medea33
Pisarz domowy
Posty: 126
Rejestracja: ndz 06 paź 2019, 13:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Kobieta

[8 sierpnia] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: Medea33 » pt 07 sie 2020, 17:54

Tekst 1
Gatunek miał być: komedia, absurd. Nie widzę. Ani za bardzo komedii, ani absurdu. Za to niezłe scenki z życia rodziny z psem (trochę z uśmiechem). Dużo błędów interpunkcyjnych, stylistycznych i logicznych, np.:
ithi pisze:Włosy będące na ogonie

- niepoprawna konstrukcja, i na ogonie to raczej nie „włosy”

Zamieszanie z podmiotami i wprowadzaniem bohaterów, gubiłam się kto jest kim. Niezbyt szczęśliwy przeskok już na samym początku z „ona” – suka na „on” – York.
Nie bardzo wierzę, żeby psina jakby z poczucia winy, przyniosła tego, nie wiadomo skąd wziętego, kotka.
Zakończenie nie jest zakończeniem.

Tekst 2
Gatunek miał być: komedia, absurd. Coś by się znalazło, jakiś cień komedii i sporo absurdu. Tyle, że tak jakoś na siłę. Podstawowych błędów mniej niż w pierwszym tekście. Niestety czytało się ciężko już od pierwszej linijki.

ithi pisze:Kup, no kup... będzie się z dzieckiem bawił... masz kupić i już!
Marta biadoliła jak najęta, potem groziła, a na koniec obiecała wymyślne fikołki w sypialni.

- na początku pomyślałam, że to rozkapryszony dzieciak.

ithi pisze: Pogłaskanie sierści, a zwłaszcza podrapanie jaśnie pana po karku, wiązało się już z poważniejszym uszczupleniem zapasów jedzenia i słodyczy.

- zaraz, to pies nie chciał być głaskany? Jakaś kosmiczna rasa?
Od początku nie wierzę w tego psa i jego „rodzinę”. Może gdyby zrobić z niego nastolatka? :hm:

ithi pisze:Z uroczej myszki stał się brudnym, napakowanym i wrednym Mickeyem Rourkiem

- tak na marginesie, jako wieloletnia psiara: pies nie „staje się” taki czy inny sam z siebie. To właściciele spaprali i szkoda, że właśnie to nie znalazło się w tekście.

Punktacja:
Tekst 1 – 1 pkt, ma momenty, potencjał niestety niewykorzystany, 0,5 pkt odjęłam za błędy
Tekst 2 – 1,5 pkt – ciężki, bez uśmiechu, absurd z gatunku ciężkostrawny, ale napisane w niezłym stylu (za to dodatkowe 0,5 pkt).


Dream dancer

„Od momentu, kiedy wziąłem twoją książkę do ręki, do momentu, kiedy ją odłożyłem, tarzałem się ze śmiechu. Zamierzam ją kiedyś przeczytać."
Groucho Marx,
"Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej tam Prosiaczka nie było."

Awatar użytkownika
Strzałka
Pisarz domowy
Posty: 93
Rejestracja: śr 04 mar 2015, 01:20
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[8 sierpnia] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: Strzałka » sob 08 sie 2020, 11:37

Oba teksty technicznie znajdują się na podobnym poziomie. Oba mnie jakoś specjalnie nie rozbawiły. Pierwszy ma więcej głupich błędów w zapisie, za to drugi wcale nie jest o psie (psy tak nie działają), tylko o niechcianym lokatorze, który wygląda jak dog kanaryjski.

Pierwszy tekst dostaje ode mnie 2 punkty, drugi 1 punkt.



Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 5619
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[ZAKOŃCZONA] Iwonka vs tomek3000xxl

Postautor: ithi » ndz 09 sie 2020, 11:16

Tekst 1 - Iwonka - punktów 9
Tekst 2 - tomek3000xxl - punktów 14

Zwycięża tomek3000xxl!

Gratulacje!


gosia

„Szczęście nie polega na tym, że możesz robić, co chcesz, ale na tym, że chcesz tego, co robisz.” (Lew Tołstoj).

Obrazek


Wróć do „Nowa bitwa!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości