[ZAKOŃCZONA] Raptor vs Bartłomiejk

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
ithulu
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4780
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[ZAKOŃCZONA] Raptor vs Bartłomiejk

Postautor: ithulu » wt 19 lut 2019, 23:30

Temat: Miecz Przeznaczenia
Gatunek: dowolny
Objętość: max 5 stron maszynopisu (~9-10k znaków)
Czas do: 10.03.2019


Oceniać można przez tydzień od wstawienia, tak więc w tym przypadku ostateczny termin wystawienia oceny to 19.03.2019. Po tym czasie temat zostanie zamknięty, a punkty podliczone.


Prosimy o przyznawanie od 0 do 5 punktów [bez połówek] w poniższych kategoriach:
1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność (idea, podejście do tematu, potencjał, rozwój i wykorzystanie możliwości zamysłu)
2. Realizacja tematu (wypełnienie warunków pojedynku)
3. Błędy (błędy ortograficzne, gramatyczne, interpunkcyjne, stylistyczne i leksykalne)
4. Warsztat (błędy logiczne [fabularne], ocena stylu, narracji, dialogów oraz kompozycji)
5. Subiektywne wrażenia/odczucia
i ewentualnie 1 punktu dla wybranego tekstu jako:
6. Ekstra punkt! (niezależnie od powyższych ocen przyznaj 1 dodatkowy punkt - za element, który Cię urzekł/Twojemu zwycięzcy - albo nie przyznawaj nikomu; nie można dać każdemu po jednym)

Suma: 0-26.

Wzór:

Kod: Zaznacz cały

Kategoria 1. [b]Pomysł i rozwinięcie/kreatywność[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 2. [b]Realizacja tematu[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 3. [b]Błędy[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 4. [b]Warsztat [/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

Kategoria 5. [b]Subiektywne wrażenia[/b]
Tekst I:
Uzasadnienie:
Tekst II:
Uzasadnienie:

[b][i]Ekstra punkt![/i][/b] dla:
Za:

[b]Suma[/b].
Tekst I:
Podsumowanie:
Tekst II:
Podsumowanie:



Awatar użytkownika
ithulu
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 4780
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Raptor vs Bartłomiejk

Postautor: ithulu » pn 11 mar 2019, 10:41

TEKST I

Świadkowie


- Gdzie pan był kiedy wybuchła rewolucja?


Kiedy wszystko zaczęło się, siedziałem w swoim biurze śledząc wiadomości. Był dosyć spokojny dzień w pracy, następny poród miałem umówiony dopiero na pojutrze. Kiedy nic się nie dzieje tacy jak ja, pracownicy niskiego szczebla Departamentu Predestynacji, siedzą w swoich boksach i zbijają bąki. Kiedy nic się nie dzieje, a tamten dzień tak naprawdę ze spokojem miał niewiele wspólnego. Cała kolonia przecież buzowała od dłuższego czasu. Chociaż każdy liczył, że cała sprawa rozejdzie się po kościach dało się wyczuć pewien niepokój. Panu ile wtedy stuknęło? Cztery, pięć cykli?


- Niecałe trzy.


To nie ma pan prawa pamiętać. Proszę sobie wyobrazić butelkę z gazowanym napojem, którą ktoś upuścił ze schodów. Człowiek bierze ją do ręki i nie widzi żadnych uszkodzeń opakowania. Nic nie wskazuje na to co się dzieje w środku, a jednak niepokój przed tym co się stanie powstrzymuje go przed odkręceniem zakrętki. Jest świadom tego jaki bajzel kryje się za cienką ścianką plastiku.


Wszystko pieprzyło się od dłuższego czasu, chociaż system na papierze był idealny. Może nie było równouprawnienia, może istniały kasty, ale każdy miał szeroki dostęp do służby zdrowia, do edukacji, każdy miał swoje prawa. Wystarczyło spełniać swoje kastowe obowiązki. Jestem pewien, że wiodło nam się lepiej niż na Matce. Babka była z pierwszej fali emigracji i mi opowiadała. Syf, kiła i mogiła, szanowny panie. Do tego brak pracy, powszechny głód, bezrobocie, wojny o czystą wodę i inne zasoby naturalne. A prześladowania? Przecież to nie przypadek, że ci, którzy pierwsi odlecieli to neozoroastrianie. Tam już czekały na nich sale szpitalne i farmy narządów gdyby zostali. Na szczęście pierwszy Wielki Apostoł umiał dogadać się z Unią Narodów. Wszyscy żyjemy dzięki jemu, jego dyplomacji i wiedzy historycznej.


- Ma pan na myśli precedens?


Precedens, to taka ładna nazwa. A chodzi o to, że on jako jeden z niewielu znał naszą zamierzchłą historię i wiedział o Mayflower. Do tego był złotousty. Już wtedy pojawiały się głosy, że to cud, ale ja wiem, że to wszystko on i jego gadane. Wielki człowiek, którego te skurwysyny zabiły.


- Wróćmy do meritum. Śledził pan wtedy wiadomości i co dalej?


Nie w smak panu, co? Dobra, niech będzie. Wracamy do meritum, bo jeszcze skurwysyny przyjadą po mnie i po pana, tak? Zabrali mi mój świat, moją rodzinę, moją pracę. Myśli pan, że będzie mi szkoda życia, które już tyle lat jest zamknięte za kratami?


- Zależy mi na tym by ten reportaż przeszedł cenzurę i ujrzał światło dzienne. Może, więc wróćmy do pana pracy.


Tak jak powiedziałem, byłem wtedy w Departamencie Predestynacji. Niski szczebel, mówili o nas „wajchowi”. Jeździłem na porody ze swoim automatem i pociągałem za wajchę. Ot, całe zajęcie. Ja odpalałem maszynę, a ona wykonywała wszystkie obliczenia i wyrzucała jeden z pięciu żetonów. Każdy miał swoje znaczenie: biały - senatorzy, niebieski - urzędnicy, zielony - naukowcy, czarny - porządkowi i brązowy - robotnicy. Nie miałem pojęcia jak to działa, ale to był tak skomplikowany mechanizm, że nawet gdyby ktoś mi wytłumaczył pewnie nie umiałbym panu powtórzyć. Chodziło podobno o wykorzystanie permutacji, łańcuchów markowa i inne takie. Generalizując matematyka w służbie przeznaczenia. Tym zajmował się nasz urząd. To zapewniało wszystkim pracę już od urodzenia, a jednocześnie pozwalało na utrzymanie równowagi jeżeli chodzi o grupy społeczne. Dziecko już od urodzenia wiedziało kim zostanie i było szkolone do obowiązków z tym związanych. Dzięki temu kolonia otrzymała stabilizację, której brakowało na Matce. Ja i inni niebiescy z mojego piętra w Departamencie byliśmy jej pierwszymi strażnikami.


- Z tą stabilizacją jednak nie do końca wyszło. W końcu doszło do rewolucji.


Owszem, ale to nie była nasza wina. Ci, którzy opracowali równania i algorytmy do automatów też nie skrewili. Moim zdaniem tamtego feralnego dały znać o sobie typowo ludzkie cechy. Zawiść, chciwość, skłonność do przemocy, żądza władzy i skrzywiona potrzeba „społecznej sprawiedliwości”. Nie uważa pan, że każda rewolucja bierze się po części właśnie z tych cech. Niestety, nasz uogólniony system wychowania nie zdołał ich do końca wyplenić z młodych pokoleń. Rewolucja była tylko efektem wzburzenia, które od dłuższego czasu toczyło brązowych jak rak. Wszystko przez jednego cwaniaka, który ich podburzał.


- A co z epidemią czernicy? Do tej pory nie wynaleziono lekarstwa.


Może dlatego, że pierwszą rzeczą, którą ci idioci zrobili było zapędzenie wszystkich naukowców do odkrywek i szybów. Od tamtej pory zieloni stali się nowymi brązowymi, niebieskich pozamykali, a biali skończyli w próżni. Świat stał się brązowo czarny. Według mnie, raczej, ciemny i gówniany, ale proszę tego nie zapisywać jeżeli panu życie miłe.


Proszę nie mieć wątpliwości. Za wszystko odpowiedzialność ponosi ten wasz cwaniak. Możecie go nazywać bohaterem, tytułować prorokiem czy wyzwolicielem. Dla mnie to ostatnia menda, morderca, złodziej i tyran który okradł system i wszystkich żyjących w nim ludzi. Przez jakiś niewytłumaczalny zbieg okoliczności udało mu się odebrać senatorskie wychowanie i edukację. Jak się okazało wykorzystał to, żeby siać zamęt i podburzać brązowych. Wtedy zachorowania na czernice liczono już w setkach tysięcy. On tych ludzi, którzy wiedzieli, że umierają pchnął na karabiny. Udało mu się podpiąć do sieci informacyjnej i wykorzystał w swojej tyradzie fakt, że większość brązowych nie ma nic do stracenia. Jak on to powiedział? Nie macie wyboru, więc zabijajcie dla swoich dzieci, zabijajcie sprawiedliwie?


- Przeinacza pan. Prorok powiedział: „Walczcie o sprawiedliwy świat dla swoich dzieci. Zabijajcie, tylko jeśli ktoś nie da wam wyboru.” Na pewno zna pan ten cytat, jest wykuty nawet tutaj. Na ścianie spacerniaka.


Jest, ale ja to słyszałem inaczej. Pan spisuje historię, którą wcześniej spisywali inni. Ci ludzie zawsze stali po tej samej stronie barykady.


Wtedy nie było barykad. Były miliony komputerów, które nadały ten komunikat. Dlatego śledziłem wiadomości. Godzinę po jego przemówieniu nastąpił pierwszy wstrząs, za kwadrans następny, po trzecim pod dzielnicą rządową rozstąpiła się ziemia, a z jej wnętrza wyłoniło się piekło. Widziałem golemy, widziałem co robiły i do tej pory nie wiem skąd się wzięły ani jaki szalony umysł je stworzył. Musi pan znaleźć jakiegoś dawnego zielonego, którego nie zabiła czernica.


Z mojego biura był widok na dzielnicę administracyjną i dalej rządową. Na widok wszystkiego obracającego się w gruzy zerwałem się i zacząłem biec. Tam mieszkała moja rodzina. Świat się kończył na moich oczach, musiałem dotrzeć do moich bliskich. Byłem pewien, że czarni zajmą się całą sprawą, ale strach o żonę i dzieci czaił się gdzieś z tyłu głowy. Dlatego biegłem, ba leciałem. Na pięknych szerokich alejach już wtedy powstały ogromne gruzowiska. W miejscach skąd wyszły golemy ziały głębokie leje. Fale uderzeniowe pozbawiły budynki szyb, a drzewa liści, niektóre był połamane jak po huraganie. Zaraz po wyjściu nie widziałem żadnych ludzi. Jednak kiedy wyszedłem za róg zobaczyłem to co jest dla was symbolem tego buntu.


- Bitwa o kapitol?


Raczej masakra. Tam nie było żadnej bitwy. Nic co mogłoby sugerować starcie. Z jednej strony była garstka bezbronnych białych, a z drugiej tuzin albo dwa golemów. W co mieli być uzbrojeni senatorowie? Chyba w kije od mioteł i laski marszałkowskie. A wie pan co potrafi taki golem? Coś co może kiedyś, w poprzednim życiu było człowiekiem, a teraz jest napędzane żądzą mordu? Ja tego widoku nie zapomnę do końca życia i proszę mi uwierzyć, ma pan szczęście, że jako trzylatek pewnie oszczędzono panu tego widoku. To należy zapisać drukowanymi literami! Tam nie było żadnej bitwy, tak jak mówi oficjalna historia, bo bestialskie mordy to nie jest bitwa. Podobnie jak wyrzucanie przez okno rozdartych na strzępy ludzkich szczątków nie jest realizacją społecznej sprawiedliwości. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Ma - sa - kra!


Kiedy to zobaczyłem tym bardziej przyspieszyłem biegu. Po drodze widziałem takie rzeczy jeszcze kilka razy. Waszą równość i braterstwo. Śmierć wszystkich legitymujących się złą barwą. Miałem szczęście, bo wtedy oprócz białych ginęli też niebiescy, zieloni i ci czarni, którzy pozostali lojalni. Opuściło mnie dopiero kiedy dotarłem do domu. Zbiegłem z hałdy gruzu, potknąłem się i wylądowałem u stóp dwóch brązowych uzbrojonych w te swoje oskardy. To było ich podstawowe uzbrojenie. Miało to sens, bo skoro dało się tym ustrojstwem rozłupywać litą skałę to ludzka czaszka stanowiła przeszkodę równie trudną jak melon.


Ze swoim życiem już się pożegnałem, ale wciąż chciałem jakoś uratować bliskich. W środku była moja żona i trójka dzieci. Błagałem, płakałem, zanim otrzymałem cios całowałem ich po butach. Teraz wszystko co tutaj dostajemy do jedzenia smakuje jak pył i krew. Ostatnie co zobaczyłem to golem wchodzący do mojego apartamentu razem z drzwiami i zwierzęcy pisk mojej żony, wtedy straciłem przytomność. Obudziłem się za tą samą kratą, która mnie oddziela od was już dwadzieścia pięć cykli.


- Co pan czuje po tym czasie?


Co czuję? Nic nie czuję. Jedynie głęboką wiarę w predestynację. Może byłem urzędnikiem niskiego szczebla i niewiele rozumiałem z tego co robię, ale wiem jedno. Przeznaczenie znajdzie drogę. To nie działa tak jak w filmach. Jeżeli A prowadzi do B, a B prowadzi do C to wystarczy wykończyć B, żeby powstrzymać C. Nie, a wiem to od zielonych, którzy życie na to poświęcili. Przeznaczenie może przejść przez Z byle tylko dotrzeć do C. Jestem pewien, że tak będzie i modlę się o to każdego dnia przez ostatnie ćwierć wieku Jeszcze wszyscy zobaczycie. Ta wasza rewolucja pożre swoje własne dzieci. Tak jak moje zostały przez golemy. Czymkolwiek są, kiedyś zwrócą się przeciwko swoim panom, a ten świat razem z historią zatoczą koło.




=======================================

TEKST II


Miecz Przeznaczenia

CUT "Fatum" 2565 bilionów km od Ziemi.



28 dni może wydawać się długim okresem potrzebnym do wybudzenia się ze snu. Kiedy jednak byliśmy w nim pogrążeni przez ostatnie 380 lat, jest jedynie mrugnięciem. Spoglądając przez pryzmat odległości, jaką przebyliśmy podczas owego mrugnięcia, te 6 miliardów 720 milionów kilometrów znów musi wprawić nas w osłupienie. Sprawa nieco się wyjaśni, kiedy dowiemy się, że właściwą perspektywą do oceny tych liczb jest pokład CUT "FATUM", międzygwiezdnego okrętu kolonizacyjnego pokonującego pustkę wszechświata z prędkością 10 milionów km/h.


Piotr zamrugał. Raz, drugi, kolejny. Światło jednak nadal nieznośnie kuło w oczy.


- Proszę założyć gogle - miękki, kobiecy głos doszedł go z lewej. Zaraz też w dłoni spoczął przedmiot.


- Proszę ostrożnie usiąść.


Piotr posłuchał. Potwornie kręciło mu się w głowie, ale wzrok zaczął rejestrować otoczenie. Stała przed nim kobieca postać, aczkolwiek nieludzka.


-Jestem Ave. Czy pamiętasz jak się nazywasz i gdzie jesteś?


- Piotr Faber, pilot i nawigator na CUT "Fatum".


- Doskonale. Twoja reakcja potwierdza moją analizę. - Ave sięgnęła w kierunku jego głowy i zdjęła czepek z neuroprzekaźnikami. Następnie zerwała kilka czujników ze skóry i odłączyła rurki z implantu na wysokości splotu słonecznego. Wszystko zrobiła tak szybko i sprawnie, że pacjent nic nie poczuł i praktycznie nawet tego nie zauważył, będąc wciąż w amoku.


- Podaję serum.


Tym razem Piotr dostrzegł nienaturalnie szybkie dłonie robota.


- Dotarliśmy do celu? - Zapytał, kiedy poczuł się na siłach.


- Odległość to 45% założeń misji. Zostałeś wybudzony, ponieważ Mater nie jest w stanie kontynuować misji.


- Co? - Zapytał tępo, zdając sobie sprawę, że pytanie jest bez sensu. Ave powtórzyła ostatnią wypowiedź. On w tym czasie oprzytomniał do reszty, uderzony powagą sytuacji. Mater - sztuczna inteligencja będąca duszą, mózgiem i gwarancją ich życia, jak i powodzenia kolonizacji Keplera-226 nie była w stanie kontynuować misji?


- Jak do tego doszło? Mater jest świadoma, operacyjna? Czy kapitan został wybudzony? - Wystrzelił kanonadą pytań.


- Wylecieliśmy w obszar perturbacji. System nawigacyjny nie działa poprawnie. Aktywne systemy analiz nieoperatywne. Pasywne systemy analiz dają wyniki niepoliczalne. Percepcja czasu zachwiana. Pozostałe systemy statku w stanie zagrożenia wykluczeniem. Mater w stanie zapętlonej analizy problemu oraz próby utrzymania operatywności systemów. Otrzymałam polecenie wybudzenia pięciu członków załogi o najwyższej przydatności do rozwiązania problemu. Kapsuły 1,2,3 oraz 9 nie reagują, nieoperatywne. Członkowie załogi w stanie hibernacji. "Przynajmniej żyją, tylko, co ja tutaj zdziałam?" - Pomyślał Piotr analizując przekazane informacje. - Przejdźmy na mostek.
Po dotarciu na miejsce Ave uruchomiła główny terminal i ustąpiła miejsca Piotrowi.


- Z uwagi na zaistniałą sytuację masz pełny dostęp do systemu.


- Rozumiem. - Faber najpierw sprawdził sprawność systemów, na jakich się znał najlepiej. Ze zdumieniem odkrył, że w logu nawigacyjnym przeprowadzono ponad 50 tysięcy korekt w ciągu ostatnich kilku dni. Nie były one znaczne, ale ich charakter zdumiewał. Szybko ocenił, że statek musiał zachowywać się jak skarpetka w bębnie pralki automatycznej, która próbowała pozostać na jego osi.


- Czy działają na statek siły inne jak ta, o której wspomniałaś, które wytrącają nas z obranego kursu? Czy próbujemy uniknąć zderzenia z innym obiektem? - zapytał i szybko uzmysłowił sobie, że na drugie pytanie sam może znaleźć odpowiedź.


- Obliczenia położenia jednostki zakłócane są zakrzywieniem czasoprzestrzeni wewnątrz pola. Wykryto także kilkanaście obiektów na kursie kolizyjnym, wszystkie identyfikują się jako...


- CUT "Fatum" - dopowiedział Piotr, filtrując logi. Te same dane pokazywały, że te obiekty znikały po jakimś czasie. - Empiryczne podważenie znanych nam teorii czasu, a nadworny fizyk smacznie śpi. - zauważył, ale Ave nie załapała żartu. Zważywszy na okoliczności nie winił maszyny.


Wrócił do analizy, tym razem skupił się na początku anomalii. Wyglądało, że wpadli w jej sidła błyskawicznie. Pierwsze odczyty odbiegające od normy pojawiły się na kilka godzin od całkowitego oślepienia zewnętrznych czujników. Cokolwiek działał jedynie radar krótkiego zasięgu i osłona sprzężona z napędem. Gdyby nie ona, byliby już grobowcem dryfującym w nieznane. Piotr schował twarz w dłonie i chociaż nie zamierzał płakać, to rozpacz zdawała się jedynym, co mu pozostało. Nie potrafili określić swego położenia. A jeżeli przez miesiąc nie zdołali się wydostać, to zasięg pułapki musiał być ogromny. Pozostało pytanie, czego próbowała Mater, oraz co zmienią jakiekolwiek jego działania.


- Muszę zajrzeć do logów Mater - zwrócił się do Ave.


- Dostęp możliwy jest z osobistego terminala kapitana Bogackiego.


Gabinet uderzył Piotra swoim wystrojem. Właściwie to znajdował się w kapitańskiej kajucie, ale z uwagi na meble i eksponaty nie potrafił zdobyć się na inną nazwę tego pomieszczenia. Uwagę przykuwał wielki, obusieczny miecz zawieszony na ścianie za konsolą, która zresztą stylizowana była na drewniane biurko. Piotr dopadł urządzenia i uruchomił system. W oczekiwaniu na zmartwychwstanie nieaktywnego od kilkuset lat komputera zdał sobie sprawę, a właściwie przypomniał, że z kapitanem są jedynymi Polakami na statku. Na szkoleniach przed misją często zdarzało im się rozmawiać…


System ożył, bombardując ekran ciągami danych niemożliwych do interpretacji. Pilot chwilę się wahał, ale zaraz przywołał okno poleceń.


- Witaj Piotrze, cieszę się, że się obudziłeś - niespodziewanie na ekranie ukazała się wiadomość. - Mamy niewiele czasu na podjęcie decyzji.


- O czym mamy decydować? - wstukał pod dłuższym namyśle.


- O waszym przetrwaniu


- Mówisz o misji?


- Perturbacja nas zgubiła. Pochłonie nas, jeżeli nie zaczniemy działać. - Mater zdawała się mówić od rzeczy, językiem, jakiego nigdy nie spodziewałby się od maszyny.


- Czym jest perturbacja?


- Nie wiem.


Piotr podniósł wzrok, aby upewnić się, że wciąż jest na statku i rozmawia z komputerem kwantowym.


- Próby analizy tego fenomenu opierają się wszelkim znanym mi metodom badawczym. "Fatum" leci ze stałą prędkością, a zdaje się, że stoimy w miejscu. Czas zatrzymał się, ale odnajduję nas na przestrzeni tysięcy lat. Jesteśmy tu sami, ale też jest nas wiele.


- Nic z tego nie rozumiem, czy potrafisz logiczniej?


- Dostaliśmy się w zasięg pola załamującego znane nam prawa nauki. Moje próby określenia naszego położenia, nawigowania przez perturbację i wydostania się spod jej wpływu dają spektrum interpretowanych wyników jak wyżej. Pomimo skierowania całej dostępnej moc obliczeniowej na ten problem, nie jestem w stanie uzyskać logicznego wyniku. A częste zmiany natężenia pola niwelują próby zrozumienia praw nim rządzących.


- Co zatem możemy zrobić i do czego ja jestem ci potrzebny?


- Gratuluję, bardzo szybko osiągnąłeś właściwe nastawienie. Jako człowiek możesz podjąć ryzyko, jakiego mój pierwotny program nigdy by nie zaakceptował.


- To znaczy?


- Pole to nie jest jednorodne. Zachowuje się jak fala i w dolach energetycznych potrafię uzyskać niepełne analizy. Stad spektrum wyżej opisanych odczytów. Moja hipoteza zakłada, że jeżeli zwiększymy moc przekazywaną na napęd i osłony, będę w stanie wydostać "Fatum" w bezpieczną przestrzeń.


- Jeżeli dobrze pamiętam zapas paliwa pozwala na 15% zwiększenie ciągu na pewien czas.


- Zgadza się. Wykorzystuję ten zapas. Wydaje się jednak, że światło przechodzi przez perturbację bez załamania jego spektrum.


- Mówisz o prędkości światła? Musielibyśmy uruchomić drugi reaktor, a utrzymanie prędkości będzie kosztować większość zapasów stałego paliwa. Nie dolecimy do celu.


- Zgadza się, jednak moje próby utrzymania pierwotnego kursu są nieskuteczne.


- A co, jeżeli to tylko zagłusza twoje czujniki? A tak naprawdę wciąż lecimy wprost na Kepplera?


- Nie wierzę w to.


Piotr aż zamrugał. Mater i wiara? Superinteligencja kwantowa siódmej generacji może w cos wierzyć? Przez te 380 lat wyraźnie cos go ominęło.


- Jak to nie wierzysz? Czy prawdopodobieństwo jest małe?


- Nie potrafię wyliczyć prawdopodobieństwa dla żadnej z naszych opcji. Pozostanie w perturbacji, próba ucieczki z wykorzystaniem napędu czy losowa zmiana kursu w nadziei na wydostanie się. Nawet faworyzowana przeze mnie opcja zakłada, że wyskoczymy w przestrzeń w innym czasie i innym miejscu niż pierwotnie.


- Dlaczego wiec mamy ryzykować?


- Bo to jedyna opcja, która zakłada kontrolę nad statkiem.


Faber odszedł od konsoli. Kręciło mu się w głowie i nie potrafił zrozumieć, co stało się z Mater. Czy pisała do niego na poziomie, który zrozumie pod wpływem stresu i presji? Czy próbowała nim manipulować, aby zrobił to, do czego sama nie jest zdolna? W gonitwie myśli, przetaczającej się przez front jego jaźni, dostrzegł swoje odbicie w gablocie zawieszonej na ścianie. Zaraz jego wzrok skupił się na mieczu, który w niej zawisł. "Kiedyś ludzie mieli proste życie." - pomyślał, patrząc na kawal żelastwa wykutego w ogniu paleniska. Miecz musiał być naprawdę stary, bo liczne wżery na jego powierzchni, pomimo wyraźnych oznak pielęgnacji, były głębokie. Za jego plecami konsola podświetliła się, a w nowym blasku dostrzegł ciąg znaków wyrytych na głowni. Była to sentencja po polsku: „Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym jest śmierć, drugim jesteś ty”. Dotarło też do niego, ze monitor ożył, bo Mater wysłała mu wiadomość...


- Zobacz TO.


Piotrowi zajęło chwile, aby zrozumieć przekaz. Hamując się, aby nie biec, wrócił na mostek i rozkazał Ave otworzyć frontową osłonę. Miał przed sobą okno na kosmos, przez który pędzili.


- Jezu...

Znaczenia tego anachronizmu Faber do końca nie rozumiał, ale zwykł go używać w nielicznych chwilach oszołomienia, kiedy inny klasyk werbalny byłby nie na miejscu. Wyniósł to z domu i ostatni raz użyl, kiedy znalazł się na liście zakwalifikowanych do projektu Salvos.
Przestrzeń kosmiczna była tam nadal. Jednak gwiazdy były inne. Znikały i pojawiały się w innych miejscach, żeby za chwilę kilka z nich nakreśliło łuki swym światłem. Ich rozmiar był różny. Od mikroskopijnych punkcików, po małe żaróweczki. Gdzieś w tle majaczyły różnobarwne obłoki, również będące w ruchu. Całość przypominała raczej wielkie akwarium wypełnione robaczkami świętojańskimi niż to, do czego przywykł patrząc w gwiazdy. I nie był to efekt spowodowany poruszaniem się statku. Dziki obraz tańczył mu przed oczami, a on odczuwał już tylko strach. Perturbacja ich pochłonie, nie mogli zdać się na los - czuł to aż do szpiku kości.


Jako pilot wiedział, co należy uczynić, aby rozpędzić „Fatum”. Poza fizycznym przestawieniem kilku wajch i wizytą w reaktorze, wymagane było, aby dwie osoby jednocześnie uruchomiły procedurę. Wprawdzie resztę mogła przejąć Mater, ale jeżeli faktycznie skazuje załogę na teoretycznie wieczną, acz niezbyt długą tułaczkę po bezmiarze wszechświata, to chciał to uczynić własnymi rękami. Tyle był im winny, nawet, jeżeli go potem wyrzucą przez śluzę. W innej sytuacji czułby się usprawiedliwiony przez Mater, która górowała nad wszystkimi członkami załogi zarówno wiedzą jak i inteligencją w wykładniczej skali. Ale jej konsekwencje bezpośrednio nie dotyczyły.


- Ave? - zapytał, nie odrywając wzroku od widoku na zewnątrz.


- Na trzy. Jeden, dwa…


Popchnęli wajchy i statek lekko zadygotał. Faber poczuł przeciążenie, ale nie było ono znaczne. Konstrukcja Fatum nie zapewniała osiągów, poza pokonywaniem przestrzeni z maksymalną wydajnością paliwową. Drugi reaktor rozgrzewał się, sprawiając, że zewnętrzna osłona przybrała intensywny, błękitny odcień.


- Wstępne analizy potwierdzają moją hipotezę Piotrze - Mater odezwała się po godzinie.


Sam widział, że zewnętrzny świat niejako się porządkował na jego oczach. Statyka wkradała się w ruch gwiazd, obrazy zmieniały się coraz wolniej.


- Jak tylko będzie to możliwe, wykreśl kurs na Ziemię - rozkazał i opuścił mostek, zostawiając maszyny w niemym zdumieniu.


W kapitańskiej kajucie wprowadził niezbędne zapisy do księgi podróży. Był to jedyny fizyczny dokument, prowadzony przez żywą część załogi. W emocjonalnym wpisie, co było wyjątkowe nawet jak na księgę, poruszył temat swoich wątpliwości, obaw i ryzyka jakie wziął na siebie w chwili próby.


Ostatni rozkaz, czwarta opcja, był w zasadzie najbardziej ryzykowny. Według wszelkich danych, życie na Ziemi zniknęło maksymalnie sto lat po ich wylocie. Czuł, że muszą tam wrócić i w zasadzie nie mieli innego wyjścia… Nawet, jeżeli oznaczałoby to ich koniec.



=======================================


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek

Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1057
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Raptor vs Bartłomiejk

Postautor: szopen » pn 11 mar 2019, 14:15

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Niby temat ograny, ale jednak podany zgrabnie
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Strasznie chaotyczny tekst, brakuje w nim mi trochę puenty

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Przeznaczenie jest cały czas obecne.
Tekst II: 1
Uzasadnienie: Odwołanie do Sapkowskiego to trochę mało.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Interpunkcja kuleje, ale poza tym nie zauważyłem nic, co by drastycznie zakłócało płynność czytania
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Cięzko mi było znaleźć, z uwagi na gorszy warsztat; zapewne więc błędów nie było

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Dobrze się czytało. Płynnie, brak potknięć.
Tekst II: 2
Uzasadnienie: Fatalnie się czytało. Nagromadzenie pojęć, coś, co mi wydaje się jednak niezręcznościami (nie wiedział, co dokładnie oznacza "Jezu".... no ja cię proszę).

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 5
Uzasadnienie: Dobrze się czytało :D
Tekst II: 1
Uzasadnienie: Fatalnie się czytało.

Ekstra punkt! dla: Tekst I
Za: całokształt

Suma.
Tekst I: 22
Podsumowanie: Będę strzelał. Raptor?
Tekst II: 11
Podsumowanie: A tutaj zaryzykuję, że Bartłomiejk



Awatar użytkownika
Namrasit
Dusza pisarza
Posty: 501
Rejestracja: sob 26 wrz 2009, 19:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: 800m from Smocza Jama
Płeć: Mężczyzna

Raptor vs Bartłomiejk

Postautor: Namrasit » pn 11 mar 2019, 20:32

Heh, piewrsza bitwa, jaką oceniam :P.

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Jakoś tak w ogóle mnie nie ujęło, ledwo doczytałem do końca.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Już gdzieś to czytałem, oglądałem - brzmiało jakoś tak znajomo.

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 2
Uzasadnienie: Niby jest to przeznaczanie, ale miecza brak :P.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Miecz się pojawia, ale chyba tak na siłę.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Dziwny trochę zapis dialogu, raz myślniki są, raz ich nie ma.
Tekst II: 5
Uzasadnienie: Jakoś nie zauważyłem nic, co rzuciło by mi się w oczy.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Ciężko mi się to trochę czytało, ale to chyba kwestia tematu, nie lubię takich :)
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Tutaj szło to jakoś sprawniej, ale bez szału.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 2
Uzasadnienie: Bardzo niewiarygodny główny bohater, gościowi wybili rodzinę, a jest oazą spokoju... Jakoś to do mnie nie trafiło.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Opisana sytuacja bardziej do mnie trafiła, czytało się lepiej.

Ekstra punkt! dla: brak, jakoś nic mnie nie ujęło :P

Suma.
Tekst I: 15
Podsumowanie: Nie moja tematyka, może w innej byłoby lepiej.
Tekst II: 19
Podsumowanie: Trochę krótkie, przy rozwinięciu mogłoby być ciekawsze


Uśmiechając się do deszczu mniej się moknie

Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1319
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Raptor vs Bartłomiejk

Postautor: Misieq79 » śr 13 mar 2019, 11:01

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Opis rewolucji. Było, było, było.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Smaczniejszy pomysł

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 2
Uzasadnienie: A gdzie jest miecz?
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Miecz jest. W sensie dosłownym. Przyczepiony do fabuły jak do ściany w kajucie.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Uzasadnienie: są
Tekst II: 4
Uzasadnienie: tyż

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Jeżeli idziemy w (niemal) monolog to niech to będzie ciekawe. Zero emocji narratora, a wraca do grubaśnej traumy.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Pójście w hard-sf ma pewne konsekwencje i można w wielu miejscach popłynąć. Liczby podaje się słownie. Predkość w kosmosie podaje się w km/s albo ułamkach c a nie km/h. Utrzymanie prędkości nie wymaga zużycia paliwa. Etc etc

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Oba to w najlepszym razie średniaki
Tekst I: 2
Uzasadnienie: To bardziej scenka niż opowiadanie.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Pomimo błędów lepiej się czytało. Zakończenie od czapy, bo budzi skojarzenia z "Czynnikiem ludzkim" S.R. Donaldsona - ale tam mieli po co wracać.

Ekstra punkt! Ej, ni

Suma.
Tekst I: 14
Tekst II: 17


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2365
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Raptor vs Bartłomiejk

Postautor: Adrianna » czw 28 mar 2019, 21:57

Kategoria 1. Pomysł i rozwinięcie/kreatywność
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Szału nie ma, ale pewne detale kreacji świata ratują dość oklepany pomysł. Rozwinięcia trochę mi brak. Taka pogadanka.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Mam wrażenie, że pomysł gdzieś był, ale uciekł w trakcie pisania i ostatecznie się rozmył. Może zabrakło jakiegoś jaśniejszego zarysowania czytelnikowi wszystkich konsekwencji sytuacji?

Kategoria 2. Realizacja tematu
Tekst I: 2
Uzasadnienie: Czuję, gdzie ten "miecz przeznaczenia" widzi narrator, ale już w działaniu go nie widzę. Opowiadanie o opowiadaniu o przeznaczeniu, a nie opowiadanie na temat miecza przeznaczenia. Niby blisko, ale nie do końca.
Tekst II: 1
Uzasadnienie: Moim zdaniem odpłynęliśmy daleko od tematu. Jakieś odwołanie, jakiś miecz, ale one przez tekst przemykają, a nie są jego tematem. Dla mnie to za mało.

Kategoria 3. Błędy
Tekst I: 4
Uzasadnienie: Trochę koślawych zdań się trafiło, ale poza tym nieźle.
Tekst II: 4
Uzasadnienie: Trochę koślawców, ale generalnie nie przeszkadzają w czytaniu.

Kategoria 4. Warsztat
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Solidnie, ale bez błysku.
Tekst II: 2
Uzasadnienie: Dużo do nadrobienia w temacie SF. Autor próbował zasypać czytelnika "technicznymi" określeniami chyba w nadziei, że ten nie będzie próbował kopać w poszukiwaniu logiki i precyzji w nich. Niestety, to tak nie działa. Szkoda, bo narracja miała swoje dobre momenty i po przepracowaniu tematu mogłaby być fajna.

Kategoria 5. Subiektywne wrażenia
Tekst I: 3
Uzasadnienie: Były momenty, które chwytały moją uwagę, ale poza tym lekko znużyło.
Tekst II: 3
Uzasadnienie: Trochę podobnie jak powyżej - całość nie porwała, ale były fajne fragmenty. Zakończenie dla mnie zbyt rozmyte.

Ekstra punkt! dla nikogo.

Suma.
Tekst I: 15
Tekst II: 13
Mam wrażenie, że autorów przerósł trochę temat. Że próbowali gdzieś uderzać w wysokie tony i przesłania, przez co trochę "uciekli" czytelnikowi. Bo umiejętności takie podstawowe są. Oba teksty czyta się sprawnie, mają fajne fragmenty itd. Przydałaby się jeszcze praca nad kompozycją, nad bohaterem, dopracowanie klimatu... Generalnie dużo niuansów, które koniec końców często decydują o jakości.

Powodzenia w dalszych pracach dla obu autorów :)


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Dziennik błędów | Roztańczony | Demony Witkacego

Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3469
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Raptor vs Bartłomiejk

Postautor: Godhand » śr 03 kwie 2019, 14:31

Ocenianie zakończone!

Wyniki:

Tekst 1: 66 punktów
Tekst 2: 60 punktów

Wygrywa Bartłomiejk !!!

Gratulacje dla obu uczestników.


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.


Wróć do „Nowa bitwa!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość