[ZAKOŃCZONA] Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3453
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

[ZAKOŃCZONA] Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Godhand » pt 11 sty 2019, 08:16

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand

Tytuł: brak, obowiązuje tylko wymóg gatunkowy
Gatunek: erotyk
Termin: Teksty oddajemy do 20.01.2019 (z możliwością przedłużenia)
Limit: 10k max

Oceniać można przez tydzień od wstawienia, tak więc w tym przypadku ostateczny termin wystawienia oceny to 27.01.2019 godz. 23:59. Po tym czasie temat zostanie zamknięty, a punkty podliczone.

Modyfikacja.

Stosujemy zmodyfikowany system ocen.
Każdy oceniający ma do dyspozycji trzy punkty, które w dowolny sposób może rozdysponować pomiędzy tekstami (3:0:0, 2:1:0, 1:1:1, itd.)


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
ithilhin
Pisarz
Pisarz
Posty: 4733
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: ithilhin » wt 22 sty 2019, 23:56

TEKST I


Biegłem, nieudolnie próbując przeskakiwać kałuże, żeby w końcu wpaść do budynku gwałtownie, jak oddział specjalsów.


Miałem wrażenie jakby ludzie na krakowskim dworcu wyszli z domów i znaleźli się tu wyłącznie po to, żebym nie zdążył na swojego busa. Tarasowali mi drogę, wchodzili nagle w linię trasy, którą w ułamkach sekund wyznaczałem, próbując lawirować w tłumie i wygrać z czasem. Wychodzili zza filarów, z jedzeniem, gazetami, telefonami, z beztroską wreszcie. Przeszkadzali.


Czas uciekał. Kolejne metry, kolejne szturchnięcia i obustronnie rzucane ze złością „kurwy”. Niestety, pośpiech nie zna savoir-vivre. Wreszcie minąłem po prawej Burger Kinga i wpadając w największą możliwą kałużę, znalazłem się na terenie zajezdni busów. Jeszcze kilka zmęczonych kroków i dopadłem wreszcie do pojazdu. Łapiąc gwałtownie powietrze, wymieniłem z kierowcą porozumiewawcze spojrzenia i kupiłem bilet.


Na szczęście kilka ostatnich miejsc było wolnych – zaleta wsiadania na przystanku początkowym. Mission completed. Teraz już tylko relaks. Z plecaka powoli wyciągnąłem słuchawki i książkę, uspokoiłem oddech. Kiedy z telefonu popłynęły pierwsze dźwięki Nine Inch Nails, a ja zapadłem się w początkowe akapity „Białej Gorączki” Hugo-Badera jak w miękki koc, świat wokół mnie przestał istnieć. Rytmicznie podskakujący na nierównościach bus dawał poczucie ukojenia, hipnotyzował i usypiał drganiami. Starałem się dostosować do tego rytmu, płynąć z nurtem, aż do domu.


Nagłe kopnięcie w kostkę ściągnęło mnie z fali. Podniosłem głowę. Porzeczkowe usta poruszały się wdzięcznie, tak wdzięcznie, że mógłbym patrzyć cały dzień. Ściągnąłem słuchawki.


- Właśnie przeprosiłam.


Była naprawdę imponująca. Ciasno spięte w kucyk czarne włosy. Białe spodnie, tak ciasne, że wyglądały jakby ktoś namalował je na skórze. Skórzane botki na obcasie, do kostek. Sięgający połowy uda musztardowy płaszczyk z nubuku. Zimne, czarne oczy i pasujący do nich lodowaty głos.


- Nie szkodzi – odpowiedziałem, próbując założyć z powrotem słuchawki.


- Na stojąco mogłoby być trudno czytać.


Teraz pojąłem co ma na myśli. Zrobiło mi się głupio, ale tylko trochę.


- Prawdopodobnie tak – powiedziałem wolno.


Inni pasażerowie nie zwracali na nas uwagi. To była gra jeden na jeden.
Oczy się jej zwęziły, usta zamknęły w jednolitą kreskę. Zanim zdążyła wypowiedzieć ostrą ripostę, uśmiechnąłem się szeroko.


- Mogę panią wziąć na kolana.


Patrzyła na mnie chłodno i długo.


A potem niespodziewanie ściągnęła z ramienia torebkę i usiadła mi na kolanach.


Bokiem, nogami w kierunku przejścia pomiędzy fotelami, miękko ale zdecydowanie. Zaskoczyła mnie, przyznaję. Założyłem słuchawki jakby nic się nie stało, chciałem ukryć zakłopotanie i podniecenie. To nie była zwyczajna sytuacja i to na pewno nie była zwyczajna dziewczyna. Nie miałem już możliwości czytać, więc zatopiłem się w muzyce.



You give me the reason, you give me control
I gave you my purity, my purity you stole
Did you think I wouldn't recognize this compromise?
Am I just too stupid to realize?
Stale incense, old sweat
And lies, lies, lies
¹



Pachniała jakimiś ciężkimi, słodkimi perfumami. Idealnie komponowały się z naturalnym zapachem jej skóry. Były w tym zapachu wolność, wyzwanie i egzotyka. Tańczące przy ognisku, półnagie dzikuski i ekstatyczna walka ciał na piasku pod palmami, w towarzystwie niepokojąco rzucanych przez płomienie cieni.


„Dureń”. Uśmiechnąłem się do siebie w myślach.


Bus podskoczył na wyboju, a jej pośladki przypadkowo otarły się o mnie zdecydowanie mocniej, niż powinny. Zagryzłem wargi, nic nie dając po sobie poznać.



It comes down to this
Your kiss, your fist
And your strain, it gets under my skin
Within, take in
The extent of my sin



Kolejna dziura i kolejny kontakt. Sytuacja zaczynała robić się niekomfortowa, bo dziewczyna mogła za chwilę poczuć, że mój organizm reaguje dość gwałtownie na podskoki busa i jej ciało.


Zacząłem patrzyć w boczną szybę, próbując zlokalizować nierówności na drodze i minimalizować ich skutki. Kiedy wypatrzyłem jakąś dziurę, starałem się unieść dziewczynę tak, żeby nie ocierała się o mnie gwałtownie. Wyszło jeszcze gorzej. Ja drgałem pod nią, ona podskakiwała na nierównościach trasy. Pulsowaliśmy w tańcu pośladków i bioder zupełnie mimowolnie, jak dwie marionetki. W końcu pojazd wjechał na prostą drogę, a ja cicho odetchnąłem z ulgą.


Przez chwilę nic się nie działo. Starałem się na spokojnie analizować sytuację, ale jej kuriozalność powodowała, że paradoksalnie rosło moje podniecenie. Przypadek, tłum ściśniętych pasażerów i my, obcy sobie ludzie w dwuznacznej sytuacji . Obcy my. A ja mam ją na kolanach.


Nagle powierciła tyłkiem jakby szukała wygodniejszej pozycji. Zanim zdążyłem gwałtownie wciągnąć powietrze zrobiła to znowu. Podnosiła pośladki na centymetr, żeby poruszyć biodrami do przodu, a opadając na mnie, do tyłu. Popatrzyłem błagalnie na jej profil. Wzrok miała skierowany prosto przed siebie, oczy zimne, jak czarne kamyki upuszczone w śnieg. Twarz bez wyrazu.



You give me the anger, you give me the nerve
Carry out my sentence, well I get what I deserve
I'm just an effigy to be disgraced, to be defaced
Your need for me has been replaced
And if I can't have everything
Well, then just give me a taste



Odchrząknąłem. Chyba głośno. Słuchając muzyki zazwyczaj mówi się, i wydaje dźwięki, głośniej niż normalnie. Nikt nie zwrócił uwagi, nikt nie odwrócił głowy. Miałem wrażenie, że jeśli ktoś zignorował mnie najbardziej, to ona.
Tym razem zakręciła biodrami ósemkę, a ja nie miałem już wątpliwości. Robi to celowo. Unosiła ciało tak nieznacznie, że gdyby patrzył na nas którykolwiek z pasażerów, nie dostrzegłby ruchu. Ale nikt nie patrzył. Droga była płaska jak lodowisko, a ona i tak ciągle się ruszała.


Chciałem ją chwycić, zatrzymać i przejąć kontrolę nad tą absurdalną sytuacją, ale mój organizm się zbuntował i poddał jej kołysaniu. Bo kołysała, jak najniegrzeczniejsza kołysanka.
Oparłem się wygodnie o fotel. Przestałem walczyć. Przegrałem. A może właśnie wygrałem?
Po kilku następnych minutach musiałem bardzo uważać, żeby nie jęknąć w tym pełnym ludzi busie. Dziewczyna wierciła się coraz gwałtowniej, nie mogąc się opanować odpowiadałem jej ruchami bioder bo powoli było mi wszystko jedno czy ktoś się zorientuje, czy kierowca nas wyrzuci, czy ktoś zrobi aferę. Tylko ja i ona. Płyniemy do brzegu. Ja i ona.


Szybciej.


Położyłem prawą rękę na jej pośladku.


Zatrzymała się gwałtownie w połowie ruchu, odwróciła głowę w moim kierunku głowę, obdarzając mnie najbardziej pogardliwym spojrzeniem, jakie widziałem w ciągu ostatnich lat, a potem chwyciła mnie za rękę z siłą Optimusa Prime i odrzuciła moją dłoń tak mocno, że ta uderzyła boleśnie w szybę pojazdu. Jakby nigdy nic wróciła do poprzedniej pozycji i zamarła.


Spanikowałem.


- Przepraszam – wyszeptałem w okolicach jej ucha. Blisko, ale nie tak blisko, żeby ją urazić. – Ja już nie… Nie przestawaj. Proszę.


Rzuciła mi krótkie i ostre spojrzenie. Tak krótkie, że nawet nie byłem pewien, czy naprawdę się wydarzyło. Nic już nie miało znaczenia. Tylko to, żeby półnaga dzikuska wznowiła taniec przy ognisku.
I wznowiła. Powoli, jakby za karę nie wracając od razu do poprzedniego rytmu, ale zaczynając od nowa. Jak gdyby chciała powiedzieć „wszystko zepsułeś”.


Ręce położyłem na bokach swoich ud. Ani drgnąłem. Ani, kurwa, drgnąłem.


Tańczyła. Ruszała się szybciej, to znów odrobinę wolniej, zmieniała kierunki i siłę z jaką na mnie opadała. Była najlepszym i najgorszym co mogło mnie spotkać w tej podróży.


Jęknąłem cicho, mimowolnie. Ani waż się przestać albo zwolnić bo chwycę cię za biodra i sam pokieruję tę łódź do brzegu! Ani się waż! Dalej!


Jęknąłem. Oblała mnie fala gorąca, masa ciepłego powietrza uderzyła mi w twarz, wypełniła żyły i mięśnie, aż zacisnąłem boleśnie palce u stóp. Zamknąłem oczy i odpłynąłem. Czułem, że dziewczyna wstaje, ale nie miałem sił żeby otworzyć oczy – położyłem tylko odruchowo plecak na brzuchu.
Nie chciałem jej wypuścić, ale kiedy kilka sekund później zerwałem się gwałtownie z siedzenia, czarny kucyk już powiewał na przystanku, w rytm kołyszącego ruchu ciała w białych, jakby namalowanych spodniach.


Wysiadłem na następnym. I tak przejechałem cztery przystanki za daleko.



*

Siedem lat później, będąc na wycieczce, minąłem pod ruinami zamku atrakcyjną kobietę w średnim wieku. Przeszedłem jeszcze kilka metrów, tylko po to by gwałtownie wrócić i zadać jej pytanie.


- Przepraszam – odchrząknąłem z zakłopotaniem. – Czy może mi pani powiedzieć jak nazywają się perfumy, których pani używa? Przypomniały mi pewną osobę.
Popatrzyła na mnie dość zimno.


- Tubereuse 3 Animale.


Uśmiechnąłem się.





¹ Wszystkie fragmenty pochodzą z utworu "Sin" zespołu Nine Inch Nails.



========


TEKST II


18+

Korzyść namacalności

Bezszelestnie zdejmuję buty, w skarpetkach przemykam do łazienki, włączam światło, opieram się rękoma o umywalkę, patrzę głęboko w oczy lustrzanemu vis a vis. Zmęczonym wzrokiem omiatam twarz, pociągłą i ogorzałą, z przecinającą wysokie czoło szeroką zmarszczką, powstałą od mojej ulubionej złośliwej miny, którą komentuję nieudane projekty podwładnych.


Szukam śladów zbrodni, centymetr po centymetrze przeczesuję brodę, która przed godziną ocierała się o obojczyk. Kocham to słowo – jak u Nabokova, o-boj-czyk, ostatnia zgłoska niczym mlaśnięcie przy odrywaniu ust od ciała kochanki. Przyglądam się policzkom, w które wbijały się palce – tak mocno i intensywnie, jakby chciały wyryć paznokciami podpis: tu byłyśmy, tu i nie tylko tu, o, tam niżej też, ale zaznaczymy się na widoczniejszym dla postronnych miejscu. Uchylam wargi, nieprzyzwyczajone jeszcze do odłączenia od innych warg; wysuwam język, na końcu którego czuję jeszcze smak jej soków. Przechodzi mnie dreszcz. Raczej niechęci wobec siebie aniżeli podniecenia.


Nie dostrzegam śladów szminki, ale dla pewności przemywam twarz zimną wodą. Kątem oka dostrzegam ruch. Drzwi do łazienki otwierają się, staje w nich Marcela. Uśmiecha się lekko. Zakręcam kran, chwytam za ręcznik, odwracam się i próbuję odwzajemnić uśmiech. Nieudolnie.


– Sądziłem, że śpisz, skarbie.


– Nie mogłam zasnąć – mówi cichym, ciepłym głosem. – Bez ciebie ciężko.


– To miłe, ale nie musiałaś – zapada chwila milczenia. Próbuję utrzymać kontakt wzrokowy.


– Jak było?


– Hmm… Dobrze, w porządku, wiesz, przedłużyło się to spotkanie, tak jak pisałem – mówię nieszczerze. – Przepraszam – dodaję, już chyba prawdę.


– Nie musisz. Ani przepraszać. Ani kłamać.


Przeczesuję ręką gęste włosy jak uczniak złapany na próbie ściągania. Ten jej uśmiech. Bez śladu złośliwości, jak robot a nie człowiek. Czemu po prostu nie dasz mi w mordę, kochanie?


– Chodź do łóżka – mówi, cofając się za próg. – Chcę cię o coś poprosić.



***

Minęło trochę czasu. Jest źle, gorzej niż ostatnio. Po trzydziestu minutach czuję przemożną chęć parsknięcia śmiechem, co w tych okolicznościach nie byłoby wskazane.


Wyobrażam sobie siebie z perspektywy obserwatora, Wielkiego Brata albo Boga Ojca Wszechmogącego, przecież zawsze istnieje możliwość, że ktoś patrzy. Kolana oparte o materac, dłonie opadające wzdłuż ciała i ruch za ruchem, posuwiście, niby mocno, ale już ze zmęczeniem, biorę od tyłu dziewczynę z tindera. Mam znudzoną, mokrą od potu twarz.


– O tak… tak… dotknij mnie… dotykaj…


Pieprzymy się od pół godziny, a ona chce dotyku. Na podłodze leżą pomieszane, skotłowane ubrania – biała koszula, spodnie od garnituru, biustonosz, stringi, koszulka na ramiączkach – a ona prosi o dotyk. Irytuje mnie tym, trafia w czuły punkt. Mogę włożyć fiuta w każdy otwór jej ciała, mogę zalać ją spermą, mogę wgryźć się zębami w jej ramiona, a nie mogę – nie umiem, nie chcę? – naprawdę jej dotknąć, jakby dotyk był granicą czułości, do której przekroczenia nie jestem zdolny.


Daję jej klapsa albo na chwilę chwytam za ślicznie zarysowane kości biodrowe, ale to wszystko jest sztuczne, mechaniczne, nieprawdziwe. Jak ona. A przecież ma wspaniałe, młode, wysportowane ciało; gładką i opaloną skórę, na której pięknie wygląda gęsia skórka; średniej wielkości, apetyczne piersi z nabrzmiałymi sutkami – wielu facetów musi każdego dnia łapczywie obracać ją w myślach, zgarnia pewnie setki superlajków. Mimo tego wszystkiego wydaje mi się powtarzalna, jest produktem idealnie skrojonym na dzisiejsze czasy, miałem już takich kilkanaście, ich wytapetowane twarze zlewają się w jeden byt, wszechgrzech, wyrzut sumienia.


Już wiem, że nie dojdę, a nie mam siły dłużej, gdybym chciał się zasapać na śmierć to poszedłbym na siłownię. Wydaję z siebie kilka stęknięć i jęków, macham głową jak Slash grający solówkę w November Rain, wyjmuję penisa i rzucam się na łóżko, przykrywając krocze kołdrą, by nie mogła dostrzec resztek erekcji. Zamykam oczy. Ona opada obok, wydając z siebie odgłos będący mieszanką radosnego śmiechu i jęknięcia. Kładzie dłoń na mojej dłoni, ale nie zdobywam się na jej zaciśnięcie. Potrwamy tak przed chwilę, po czym wyjdę, rzucając na pożegnanie gorzkie „dobranoc”.



***

Historia jest trudna, nie ma w niej niczego podniecającego dla normalnego człowieka. Jest dziewczyna i jest dwóch facetów. Jest las. Dziewczyna ma czternaście lat, mężczyźni po dwadzieścia z hakiem. Są pijani. Ona wracała na skróty do domu, oni zatrzymali samochód i poszli zrobić siku. Zrobili coś więcej.


Staram się nie myśleć o szczegółach. Odwracam wzrok od komputera, szukam czegoś, co mi pomoże. Nie myśleć, nie o tym. Zawieszam oczy na nowej stażystce w zespole, którym zarządzam. Pracuje od dwóch tygodni; niestety często przychodzi i pyta: czy nie może w czymś pomóc, czy pokazałbym jej jakąś opcję w nowym programie, czy jestem zadowolony z pierwszego raportu, jaki sporządziła. Mieści się, niestety, idealnie w ukochanym przeze mnie typie urody. Przypomina, niestety, Marcelę, w młodszej i bardziej wulgarnej wersji. Nie mam pojęcia – może na mnie leci, może szuka najprostszej drogi do pozostania w firmie na stałe, a może dzisiejsze dwudziestopięciolatki mają tryb flirtu wbudowany jako standardową opcję, a programista zapomniał o czerwonym przycisku turn off. Patrzę na nią za długo, co zostaje niechybnie dostrzeżone i docenione promiennym uśmiechem.


Ma na imię Kaja. Kaja istnieje, a lasu nie ma, nie ma chłopaków rozpinających rozporki przed powaloną na trawę dziewczyną. Rusza w moim kierunku, kręcąc biodrami. Niestety.



***

– Zrobimy to po mojemu – mówię stanowczo i pcham ją na łóżko. Nie uprawiałem seksu we własnym mieszkaniu od dawna, co samo w sobie wystarczyłoby, aby czuć się nieswojo.


Kaja idealnie odgrywa swoją rolę. Drży z podniecenia, opiera się dłońmi o materac i lekko unosi ciało. Zdejmuje powoli żakiet, patrzy uwodzicielskim spojrzeniem numer cztery, oto i ona, połączenie diablicy z niewinną sarenką. Jest doskonałością skondensowaną w stu sześćdziesięciu centymetrach wzrostu, balansem między naturalnością a makijażem. Ma sięgające ramion słomkowo-jasne włosy z delikatnymi fioletowymi pasemkami – wyrazem indywidualizmu w korporacyjnym świecie, manifestem naiwnej jednostki, z którą rzeczywistość i tak ostatecznie zrobi to, co ja za chwilę, tylko subtelniej i mniej przyjemnie.


Zrywam jej marynarkę i rzucam na podłogę, rozpinam dżinsy, zsuwam. Stażystka ma delikatne i chude nogi, bardzo dziewczęce, zakończone drobnymi stópkami, z których pośpiesznie ściągam skarpetki. Paluszki są drobne jak u nastolatki, chętnie poświęciłbym im więcej czasu, ale – jak to mawiają alpiniści oraz korpo-szczury – góra wzywa!


Przez półprzejrzystą tkaninę dostrzegam zarys stanika. Wszystko tu takie jasne, biało jak na kuligu, jak na imprezie kokainistów w hotelu sejmowym, biała jest koszula, stanik i jej skóra, blada i delikatna; jak alabaster, jak porcelanowa zabawka, ale ta porcelana się tak łatwo nie tłucze, oj nie, zaraz to sprawdzimy. Tak jak sądziłem, piersi są drobne, to dwa lekko zarysowane pagórki zwieńczone słodkimi, wypukłymi nagrodami dla zdobywcy.


Przywieramy do siebie wargami, kłuję ją dwudniowym zarostem, a ona wgryza się w moją dolną wargę. Niewielki, słodki języczek po chwili wciska się między zęby, chce wejść głęboko, najgłębiej, dotknąć podniebienia i zrobiłby to, gdyby nie jego odpowiednik, słodka przeszkoda, partner do tańca, rumby na dwa języki.


– Zrobimy to po mojemu – powtarzam po oderwaniu ust i zmierzeniu jej władczym spojrzeniem, po czym wyciągam z kieszeni spodni opaskę.


Wiem, jak to wygląda, nawet Kaja, pomimo stanu silnego podniecenia, unosi kąciki ust w wyrazie lekkiego rozbawienia. Jestem polską odpowiedzią na Christiana Greya – chodź, pokażę ci mój sekretny pokój zabaw, zaraz rozpadniesz się na miliardy kawałków; niestety chwilowo mam na stanie tylko kawałek czarnego materiału, niczego więcej w Lidlu nie znalazłem. Nie zastanawiam się dłużej nad komicznością tej sceny, tylko zdecydowanym ruchem zasłaniam jej oczy, zdejmuję z siebie resztkę ubrań i rzucam się łapczywie na bezkresną cudowność jej ciała.


Za plecami skrzypią drzwi, a ja przecinam biodra kochanki paznokciami. Leży na plecach, oplata mnie nogami, a ja nie potrafię się powstrzymać, odkładam subtelność na inną okazję. Wchodzę w nią mocno, bardzo mocno, kilka przeciągłych, niskich jęków przeszywa sypialnię, ooo taaaak, szefie, uśmiech rozlewa się po twarzy, nie ma w nim cienia ironii, jest dużo dobrej zabawy.


Przyciskam malutkie, jędrne ciało do materaca, nachylam się, naznaczam językiem sutki, gryzę, zwalniam tempo, wyciągam i wkładam, powoli, powoli, trochę szybciej.


Odwracam głowę. Uśmiecham się niepewnie. Znowu przyśpieszam, znowu jest głośniej, dyszymy.


Dyszymy w trójkę.


Czuję, jak dwa chłodne, drobne palce muskają mnie po plecach, odrobinę poniżej łopatek. Na chwilę zastygam. Kaja łapczywie łapie oddech, a dłoń, dotykająca mnie dłoń, przylega mocniej i zdaje się popychać, kołysać mną, pokazując – nie zatrzymuj się, mój drogi, to jest twoja chwila.


Nie podnieca mnie stażystka, a dotyk. Dotyk Marceli. Nie wiem, czy kiedykolwiek miałem tak silną erekcję. To przecież najwspanialsza kobieta, jaką spotkałem na przestrzeni swego marnego życia, istota o poziomie inteligencji sprawiającym, że mogłaby zhakować Pentagon i wrobić w to Koreańczyków. Dziewczyna z wrażliwością, ciepłem, empatią, poczuciem humoru, słowem: ze wszystkim. Poza fizycznością, którą zamordował tamten las, tamci faceci. A teraz jest tu ze mną i dotyka mnie – a to dla niej wiele, naprawdę wiele – w momencie, gdy pieprzę Kaję, fizycznie Kaję, a w głowie – Marcelę.


Ta świadomość sprawia, że nie wytrzymuję – kończę szybko, nagle, nieokiełznanie, dziko, ryczę przy tym jak lew po wygranej walce o koronę króla dżungli. Zaciskam powieki, daję się ponieść chwili szczęścia, drżę jak galareta, zęby uderzają o zęby, zmysły mieszają się w kotle spełnienia.


Z transu wyrywa mnie jedna kropla pochodząca z innego wymiaru. Jedna łza spływająca po plecach.




========



TEKST III


18+

Kiedy włożyła mu rękę w spodnie, myślał, że to żart. Wprawdzie słyszał o Japończykach, całkiem naturalnie wpychających sobie palce w tyłek z okrzykiem „Kancho!”, ale to, co spotkało go w autobusie linii 130 przekraczało kilka granic.


Od długiego czasu nie był z kobietą, więc w jednej sekundzie nabrzmiał, aż go zabolało. Nieznajoma ściskała członek z wyczuciem, masując z góry na dół i z powrotem w równym tempie. Spojrzał na nią pytająco, a ona odpowiedziała jedynie zagadkowym uśmiechem. Nabrał rumieńców i stracił kontrolę nad oddechem. Było mu tak dobrze. Samotne wieczory i niezliczone wytryski w koc nie mogły zastąpić delikatnego dotyku kobiecej dłoni.


W autobusie nie jechało zbyt wiele osób, więc nikt nie zauważył, kiedy zsunęła się z siedzenia i wzięła do ust. Od razu poznał, że dziewczyna wie, co robi. Mógł śmiało uznać jej pracę za najlepsze obciąganie w swoim życiu. Zwinnie operowała językiem, bez trudu pochłaniała go całego, nie szczędząc przy tym pieszczot dla jąder. Był wniebowzięty, kiedy nagle przestała.


Popatrzył na nią z wyrzutem, by ujrzeć jedynie uśmiech, kiedy w chwilę potem na nim usiadła. Poruszała się z gracją i w równym tempie, tak jak wcześniej ręką i ustami. Tempo zaburzały jedynie skoki autobusu, co tylko potęgowało doznania. Była wilgotna i zachęcająca. Pojękiwała cicho, wyraźnie czerpiąc z tego przyjemność.


On nadal nie rozumiał sytuacji i nawet przestał próbować ją zrozumieć. Przestał też przejmować się tym, co ludzie powiedzą, co będzie, gdy ktoś ich zobaczy. Poddał się nieznajomej, która jednym dotykiem opętała go bez reszty.


Zaczęła poruszać się nieco szybciej, agresywniej, chętniej i właśnie tego potrzebował. Doszedł, nim autobus zatrzymał się na następnej stacji.


Siedziała przez moment, łapiąc oddech, by za chwilę zerwać się i pomknąć do wyjścia. Po drodze zatrzymała się, włożyła dłoń między nogi, a gdy ją wyjęła, oblizała palec, gryząc opuszkę. Wydało mu się to obleśne a zarazem nieziemsko podniecające. Mimo że niedawno odbył stosunek, poczuł na nowo moc w lędźwiach, lecz nieznajoma zdążyła opuścić autobus.


Powoli dochodził do siebie. Leniwie, z nutką roztargnienia zapiął spodnie i przygotowywał się na nieunikniony powrót do rzeczywistości. Jego umysł nawiedzały setki pytań, na które odpowiedzi nie znał. Co tu właśnie zaszło? Kim była ta dziewczyna? Dlaczego to zrobiła? Dlaczego w ogóle usiadła koło niego? Zwykły przeciętniak pracujący w jednym z wielu korpo. Nie brzydki, ale nie przystojny, nie biedny, ale też nie bogaty.


Dojechał do swojego przystanku. Oczami wyobraźni ujrzał jeszcze raz, jak nieznajoma oblizuje palec i uśmiecha się przy tym, jakby popełniła najcięższy z grzechów. Ugięły się pod nim nogi.


Gdy odzyskał jako tako władzę nad ciałem i zaczął trzeźwo myśleć, całą siłę skierował na ustalenie tożsamości dziewczyny. Jeden pomysł wydawał się szczególnie obiecujący.



~*~

Drzwi otworzył mu niewysoki, chudy chłopaczyna z radosnymi od marihuany oczami. Tonął w zbyt wielkich ciuchach i miało się nieustające wrażenie, jakby gość miał lada moment eksplodować. Nic dziwnego, że przylgnęło doń miano:


- Jesse.


- Siema, Eniu!


- Sprawa jest – powiedział, wchodząc bez pytania.


- No mów.


- Szukam kobiety.


- I przychodzisz z tym do mnie? Haha! – Przećpany śmiech zabrzmiał jak skrzeknięcie. – Czy ja ci wyglądam na kobitkę? Jak chcesz, to mam kontakt do dwóch takich, ściągniemy je tutaj, upalimy się, będzie fajnie…


- Jesse, potrzebuję skorzystać z twoich talentów.


- Zaraz, ziomuś – zaczął się cofać, unosząc ręce w obronnym geście – mówiłeś, że szukasz kobiety.


- Ogarnij się! – Pchnął chłopaka ze złością na fotel. – Nie o to mi, kurwa, chodzi! Wczoraj… jechałem autobusem z dziewczyną. Chcę żebyś włamał się do MPK i wydobył nagranie z kamer autobusu linii 130 z wczoraj między szesnastą dwadzieścia a szesnastą trzydzieści.


Kiedy chodziło o pracę, Jesse nie zadawał zbędnych pytań, tylko od razu zwykł brać się do roboty. Obrócił się z fotelem do komputera i rozpoczął wprowadzanie skomplikowanych komend przerywanych jedynie kliknięciami myszki. Pracował jak zahipnotyzowany, aż na ekranie komputera ukazało się wideo.


- Voila – zakrzyknął haker.


- Puść nagranie.


Uderzenie w klawisz i obraz ruszył. Jesse ze zdumienia wybałuszył oczy i zdołał wydusić jedynie:


- Stary, czy ty…


Krew w nim zawrzała. W myślach znów był w autobusie linii 130. Z nią. Czuł jej dotyk i wnętrze, rozkoszował się fellatio i, prowadząc kształtne biodra, osiągał szczyt. Słyszał jęki, gładził skórę, wdychał zapach włosów, których łaskotanie nawet mu nie przeszkadzało.


Ale na nagraniu był sam.



========



Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1300
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Misieq79 » śr 23 sty 2019, 12:26

2:1:0 Przy czym B i C - czy to jeszcze są erotyki?


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar

Awatar użytkownika
Iwoneczka
Pisarz domowy
Posty: 64
Rejestracja: pt 15 cze 2018, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: Kobieta

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Iwoneczka » śr 23 sty 2019, 21:37

2:3:2


Iwoneczka zmieniła ocenę na zgodną z wymaganiami:

1:2:0

G.



Awatar użytkownika
Chii
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 502
Rejestracja: wt 17 lis 2009, 21:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Chii » śr 23 sty 2019, 22:02

Tekst 1
Usiadła mu na kolanach w autobusie... Dobra fantazja, tylko zero prawdy. W erotyku nie interesuje mnie fantazja. Ja chcę zobaczyć opis jakiegoś przeżycia, z którym mam empatyzować. Gość siedzi na siedzeniu. Ona siedzi na nim. Siedzi na bank bokiem, bo ciasno i nogi się nie zmieszczą, ale autor opisuje tak, jakby siedziała na nim prosto (może mają krótkie nogi?). Na dodatek odrzuca jego rękę tak, że on uderza nią w szybę. Musi więc siedzieć przy szybie, bo gdyby siedział przy korytarzu, to by uderzył innego pasażera w łeb. Musi więc siedzieć sam. Czy oni jadą w Ikarusie i siedzą w tych pojedyńcznych krzesełkach naprzeciwko wejścia? ...Jeżeli ja myślę o takich sprawach, to chyba słabo, nie? Nudy. Napisane też średnim językiem.

0 punktów


Tekst 2
Od razu widać, że język lepszy. Ale też od razu dostaję w szybę kliszą - znowu jakiś gość gapi się w lustro. "brodę, która przed godziną ocierała się o obojczyk" - czyli brodą długa i szeroka? Chciałam scrollować te opisy ciała, bo były nudne jak pejzaże u Orzeszkowej. Nie interesuje mnie dokładny opis, ile kto ma centymetrów, jakie ma piersi, rozmiar tyłka i jakiego koloru ma bluzkę itd. Jeśli mam empatyzować z bohaterką, to powinnam ją wyposażyć w cechy, które ja mam. Stąd też opis nie powinien zawierać miliarda szczegółów, a być możliwie ogólny, bym ogół wypełniła swoim szczegółem. Ładna końcówka. Dobry konflikt i tragedia głównego bohatera. Dla mnie było ciekawsze to, co było pod seksem. Seks był tu zbędny.

3 punkty za to, że to nie jest erotyk i że autor umie dobrze pisać


Tekst 3
Jezus, znowu autobus... To już rozumiem, dlaczego średnio swobodnie czuję się w komunikacji miejskiej. :P Autobus staje na stacjach?... Jezus... i jeszcze kolega naćpany haker. Idea, że po nagraniu bohater dowie się, kim była laska jest nielogiczna albo bohater jest głupi - na nagraniach nie ma danych osobowych, co mu po jej twarzy? Kolega haker ma dostęp do banku twarzy czy co? Końcówka ok. Napisane średnio. Nudy. To nie erotyk, to fantazja.

0 punktów


Gdybym miała przyznawać punkty za to, czy coś jest erotykiem, czy nie, to żaden z Was by nie dostał ode mnie ani jednego punktu. I tak sobie myślę, że to nie jest tak, że moje widzenie świata tak bardzo różni się od męskiego, że nie jestem w stanie pojąć erotyczności męskiej, bo jednak są mężczyźni, którzy mnie swoimi erotykami uruchamiają. A tu miałam ochotę się albo zdrzemnąć, albo zastanowić nad psychologicznymi mechanizmami traumy i radzenia sobie z nią. :P


Kotlet.

Awatar użytkownika
Romecki
Pisarz
Pisarz
Posty: 4313
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Romecki » śr 23 sty 2019, 23:04

No dobra. Znaczy niedobra, ale po kolei.
Tekst I - dla mnie kompletnie niewiarygodny sytuacyjnie. Tak mogłyby się zabawiać młodziaki, ale bohater na młodziaka nie wygląda. Dziewczyna... no dobra, może się nim bawić, ale pytanie, po co? Niby ot tak, bawić dla zabawy. Ale nadal to pretekst do czegoś - a tego czegoś mi zabrakło. Plus - to może być kontrowersyjne - puenta położona po całości. No, zwierzęta, myślałby ktoś...
Tekst II - tu jest jakaś opowieść, choć podniecający jeszcze mniej niż pierwszy :) w sumie to nawet jestem gotów kupić tę historię, choć nie wydaje mi się odkrywcza, a łza prawdziwa mocno obniża ocenę (jak i parę wyjazdów wcześniej). Jest przynajmniej jakaś psychologiczna komplikacja, a nie tylko ruchy frykcyjne :)
Tekst III - mokry sen. Pardon, ale to słabe jest. Nie chcę się znęcać, ale to po prostu fantazja, od erotyku baaardzo odległa.

Punkty? Tak po prawdzie, w zgodzie z lustrem, nie jestem w stanie rozdysponować aż trzech. Na 1 punkt zasłużył tekst II - nie za erotykę, a za próbę wejścia pod nią, poza nią, za jakieś poszukiwanie.


FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1379
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Gorgiasz » czw 24 sty 2019, 10:38

Tekst I - 1
Tekst II - 2
Tekst III - 0

Erotyka niby jest, ale taka w stanie surowym, bez domieszek (np. trochę liryki, tajemnicy czy pogłębionego nastroju by się przydało).



Awatar użytkownika
Aktegev
Dusza pisarza
Posty: 572
Rejestracja: pn 06 gru 2010, 21:28
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Aktegev » czw 24 sty 2019, 11:15

Hm... po gatunku i limicie znaków nie oczekiwałam czegoś, co mną literacko wstrząśnie. I pewnie dlatego aż tak bardzo się nie zawiodłam ;)
Spodziewałam się scenek i scenki są. A dla mnie najprzystępniej wypada ta z tekstu I. Oczywiście, literacko fajniej, gdyby dziewczyna była mniej stereotypowa (ale mężczyźni ponoć wzrokowcy, więc cóż poradzić :P), sytuacja bardziej prawdopodobna, a w języku mniej potknięć lub przedobrzania (ekstatycznego – przepraszam, jak trafiłam na to słowo, od razu zapaliła mi się ostrzegawcza lampka: czy aby ktoś nie stara się tu tak bardzo, że za bardzo?). Mimo wszystko odbieram tekst jako najbliższy zmysłowemu.
Tekst II do pewnego momentu szedł łeb w łeb, a ponieważ jest tam próba opowieści, a nie tylko scenki, nawet i przodował w wyścigu. Konkretnie do ostatnich dwóch zdań. Ta łza rzeczywiście wyrwa z transu, mnie właściwie z całego tekstu. W języku czasem też za dużo, choćby pod koniec: lew, galareta, kocioł – trzy skojarzenia, każde z innej beczki ;)
Tekst III - coś w rodzaju dowcipu, tylko że przez niezręczności i klisze, mijający się z erotyką zbyt daleko. Nie kupuję w ogóle.

Punktacja: 2:1:0

W sumie, aż dwa teksty obracają temat komunikacji autobusowej, ciekawe, ciekawe :hm:


"Kiedy autor powiada, że pracował w porywie natchnienia, kłamie." Umberto Eco

Miłek z Czarnego Lasu /film/

Awatar użytkownika
Juliahof
Debiutant
Debiutant
Posty: 449
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 22:44
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Juliahof » czw 24 sty 2019, 16:22

"Erotyk" - utwór literacki dotyczący miłości w najróżniejszych jej wersjach i znaczeniach. Tutaj autorzy skupili się na miłości zmysłowej, a nawet więcej - nie ma uczuć, jest tylko seks (tekst 1. i 3.).
W tekście 2. autor próbował dodać uczucia, motywacje itp., ale wydaje mi się, że nieprawdopodobne psychologicznie. Czternastolatka zgwałcona przez dwóch pijanych mężczyzn raczej nigdy nie podniesie się z traumy i nigdy nie polubi seksu. Tak własnie się stało w przypadku Marceli, skoro nie uprawia seksu ze swym partnerem. Skoro nie jest w stanie przełamać się do miłości fizycznej z człowiekiem, którego kocha, to znaczy, że uraz jest bardzo głęboki i na zawsze. Dlaczego więc miałaby chcieć obserwować go kochającego się z inną kobietą, a nawet brać w tym udział, dotykać go w trakcie, wręcz wspomagać? Dlaczego miałyby podniecać ją wszystkie te odgłosy seksu, które są ekscytujące dla kochanków, a dla niej jedynie przywołujące koszmar - przypominające stęki, jęki i sapanie gwałcicieli? I skąd ta łza - Marcela tęskni za seksem? I dlaczego łza na plecach - Marcela cały czas "wisiała" nad nimi, uprawiającymi seks? Obraz nieprawdziwy, jakby powstał w wyniku poszukiwania oryginalności na siłę.
Z kolei dwa pozostałe teksty to zarysy scenariuszy na niemieckie pornosy light.
Czyli punktowałabym następująco: 0:0:0.



Awatar użytkownika
P.Yonk
WModerator
WModerator
Posty: 906
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: cukry.ozdobne.występy
Płeć: Mężczyzna

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: P.Yonk » ndz 27 sty 2019, 09:20

Czytałem pojedyncze teksty w różnych dniach. Bo mnie wk...ły. To nie były erotyki. Nie tak jak je rozumiem. To były próby frolicme`zacji, a wyszło coś podobnego do setki stron jakie google zaserwuje po wpisaniu "sensual erotica" w polu wyszukiwarki. Ani sensual, ani erotica. Zwykłe porno.
Tekst 1 - nierealny! Fizycznie.
Tekst II - No bliżej, za to wk...ił mnie niemoralnością. Właściwie to egoistycznym "erotomaństwem".
Tekst III - przynajmniej był zabawny.

Dlatego: 0 - 1 - 2


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"All the signs show that I'll move somewhere soon. I don't know where, but the sky will be blue, and too bright the Sun."
"Jem kamienie. Mają smak zębów."

Awatar użytkownika
Sarah
Poetyfikator
Poetyfikator
Posty: 1967
Rejestracja: pt 14 lip 2017, 18:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Sarah » ndz 27 sty 2019, 14:55

No Panowie !
Cóżeście uczynili?!
TEKST I
Pomysł mi się podoba ale wykonanie jest mocno średnie. Zgrzytają powtórzenia i przeszkadza mi szyk w zdaniach.
Czy jest tu erotyzm?
Nie za wiele. Ta „Kobieta Pożądliwa” aż się prosi o więcej.
Tylko zarysowałeś tę scenkę. Być może zabrakło znaków choć obawiam się, że zabrakło pomysłu, jak opisać . Trzeba by więcej zapachu, smaku, więcej koloru by pokazać tę perwersyjną intymność w publicznym miejscu.
TEKST II
Coż.. erotyki tu jak na lekarstwo, toż to raczej psychoseksualne studium dojrzałego faceta.
Znów chyba limit znaków spowodował chaotyczność tej historii i jej poszatkowanie.
Tekst jest sprawnie i dobrze napisany, ale po jego przeczytaniu mam wątpliwości – co też autor tak naprawdę chciał mi opowiedzieć. Co było tą myślą przewodnią, której się trzymał pisząc to opowiadanie. Ja nie wiem.
TEKST III
Ten tekst mnie rozśmieszył.
Erotyk z niego żaden. Opis seksu w miejscu publicznym (będący fetyszem wielu kobiet i mężczyzn) – średni. Zmysłowości w nim nie ma ani krzty, a szkoda.
Bo pomysł ma potencjał. I zakończenie mogłoby być naprawdę dobrym, gdyby autor dopieścił część. pierwszą Rozbudował i ubrał tak, by stwarzała pozory realności a nie tylko przedstawiała opis seksualnych czynności.
Chyba najlepiej mi się go czytało, ze wszystkich bitewniaków. Najbardziej płynnie.
I za to plus.

PODSUMOWANIE
Jestem rozczarowana. Każdy z was umie pisać i umie przekazywać emocje. Nie rozumiem, czemu hasło "erotyk" spowodowało u was wyłączenie zmysłowości, blokadę na bawienie się słowem, niemożliwość stworzenia klimatu w którym sami chcielibyście się znaleźć.
Przestraszyliście się własnych odczuć? Czemu nie potraktowaliście czytelnika jak potencjalnej kochanki, którą trzeba uwieźć i oczarować?
Wziąć za rękę i zaprowadzić do własnego świata ?

Punktacja?
Jedyny punkt dla tekstu III - wyłącznie za najbardziej sprawny warsztat, choć opis seksu przyprawił mnie o wzwód wsteczny.
Dla pozostałych ładne, okrągłe zera.
Przykro mi Panowie., ale erotyków to wy nie napisaliście.


Nie jestem w tym wieku, kiedy nieświadomie popełnia się głupstwa.W moim wieku głupstwa popełnia się planowo i z dziką przyjemnością.

Brniesz w mgłę, a pod stopami bagno, uważaj - R.Pawlak 28.02.2018

Awatar użytkownika
iris
WModerator
WModerator
Posty: 662
Rejestracja: śr 14 sie 2013, 11:10
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: świętokrzyskie
Płeć: Kobieta

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: iris » ndz 27 sty 2019, 17:18

Tekst 1 - czytało mi się go fajnie, przynajmniej tak do 2/3. Potem jakoś się "rozlazł", jakby brakło pomysłu na tę końcówkę.
Tekst 2 - jest fajnie napisany i próbuje pokazać coś więcej, ale wydaje mi się, że to pomysł na dłuższą formę - bo żeby pokazać coś więcej potrzebny byłby szerszy kontekst.
Tekst 3 - przewidywalny i płytki, ani tam erotyki, ani opowieści.


Generalnie:
Tekst 1 - 1 pkt za to, że się do fajnie czytało.
Tekst 2 - 2 pkt za pomysł
Tekst 3 - 0 pkt za totalne spłycenie tematu


„Styl nie może być ozdobą. Za każdym razem, kiedy nachodzi cię ochota na pisanie jakiegoś wyjątkowo skocznego kawałka, zatrzymaj się i obejdź to miejsce szerokim łukiem. Zanim wyślesz to do druku, zamorduj wszystkie swoje kochane zwierzątka.” Arthur Quiller-Couch

„Czasami nie wie się czegoś aż do czasu, kiedy się wie. Nie ma w tym nic złego.” Kubuś

Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2409
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Mężczyzna

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: ravva » ndz 27 sty 2019, 19:19

1 - zastanawiam się co chciała osiągnąc panna w białych spodniach, gdy bohater odmówił jej miejsca - ukarac go? nagrodzić? jakos nie moge znaleźc sensu w jej działaniu. za to jest sens w tym co on robi - tam samo jak rozumiem jego reakcję na perfumy przypadkowo spotkanej na ulicy kobiety. nie rozumiem też motywu "7 lat później" - jasne, mial chłopak orgazm zycia, ale żeby po 7 latach wciąz pamiętac zapach perfum? mam powazne watpliwości. chyba, ze od tamtego autobusu nic mu się nie trafiło i przez te 7 lat żył wspomnieniami. chociaż, imo, nawet wtedy rozpoznanie zapach jest praktycznie niemożliwe.
siak czy tak, az sprawdziłam, co tak wkreciło szanownego autora, sprawdze kiedyś co to za zapach, recenzje ma entuzjastyczne:
Tubereuse 3 Animale - jest to ten typ zapachu, w którym wchodzisz do klubu i bez skrupułów polujesz na te „ofiary”, które wpadły Ci w oko. Woń, po którym Twoja randka na pewno nie skończy się na czułym pocałunku w policzek.

z drugiej strony - mimo umykającej motywacji bohaterki, jej zachowanie przypomina nieco epizod z chandlerem z friends, gdzie został wystawiony na pośmiewisko przez dziewczynę, której dokuczył w szkole. to fajny motyw i - o ile panienka kierowala sie pragnieniem zemsty za równouprawnienie w środkach masowej komunikacji - ma jakieś podstawy. naciągane jak te jej białe portki, no ale bohaterowie popelniają szaleństwa z glupszych powodów, ograniczonych li tylko wyobraźnia autorów.

2 - jest historia, zabraklo miejsca i - zaraza, nie sadziłam, ze powiem to akurat temu autorowi - przeszkadza mi erotyka. znaczy - opisy sexu mi przeszkadzają. w czytaniu. gdyby nie to, jakby przeskoczyć rzeczy typu: "Przyciskam malutkie, jędrne ciało do materaca, nachylam się, naznaczam językiem sutki, gryzę, zwalniam tempo, wyciągam i wkładam, powoli, powoli, trochę szybciej." byłoby ladnie(j).
podoba mi się opowieśc o marceli - podobny motyw widzałam niedawno w filmie z brosnanem "november man", tamta dziewczyna dała rade, dostała zemstę. tu marzy mi sie więcej miejsca i - nawet nie, zeby marcela dala radę, nie musi, może nie dac i miec sobie faceta-brata - zemsta. bohater by się nadał. jego robota też, a wypadki się zdarzają, więc kawałek az prosi się o pointe, i to nie lzę, która moze być potem, tylko coś zamykającego klamrę lasu i tamtych dwóch.
endrju mówi, ze literatura ma promować dobro - niech promuje, kara za zbrodnię dobro nagrodzone, zło ukarane, i inne takie.

ps1 - marcela wydaje się duchem, wyrzutem sumienia policjanta, który nie rozwiązał sprawy i topi pamięc w kobietach podobnych tamtej.

ps2 - no, chyba, ze byłby jednym z tych dwóch, bo to też mi łaziło po głowie.

ps3. - i plus za humor, zabawny ten text mometami.

3 - trójkę otwiera mokry sen trzydziestoletniego prawiczka. czytam i czytam i... no, opis sexu. jakos nic więcej z tego nie wyciągnę, bo ani w tym emocji ani zmysłów - facet pisał :D można ściąć min o polowę albo więcej. za to cz 2 tego kawalka, a konkretnie pointa jest swietna, jak z twilight zone - mamy ducha, sukkuba nawiedzającego linię 130. i nagle wszyscy mężczyźni, którzy przeczytali ten kawalek zaczynają głowkować czy w ich miescie jeździ jakiekolwiek 130, bo kto wie, cuda sie zdarzaja i taki "Zwykły przeciętniak pracujący w jednym z wielu korpo. Nie brzydki, ale nie przystojny, nie biedny, ale też nie bogaty. max 4 w dziesieciostopniowej skali też marzy, żeby zaliczyć 9 ;)
albo znowu 30-letni...

napisane sprawnie, szybko sie czyta. stargetowane na facetów, z zupełnym pominieciem kobiecych gustów i całej otoczki emocjonalno-społecznej pt "co sobie o mnie pomyslą...".

a teraz cyferki.
z tym mam klopot, bo w każdym jest coś fajnego i w każdym rzeczy które można swobodnie wywalic, no ale...

1 - 0
2 - 1
3 - 2


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Awatar użytkownika
Isabel
Dusza pisarza
Posty: 415
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Isabel » ndz 27 sty 2019, 20:33

Panowie, powiem Wam tak: sama nie wiem, jak Was ocenić. Żaden z tekstów nie jest jednoznacznie zły, ale we wszystkich czegoś mi brakuje, nie wiem, może to wina limitu znaków (że nie miało gdzie to wszystko wybrzmieć) - w każdym razie mam poczucie jakiejś takiej powierzchowności. Niby jest seks, niby temat zrealizowany, ale nie ma w tych tekstach tego "czegoś", niestety...
Tekst 1 - poprawny, po prostu. Podoba mi się motyw perfum, rozpoznawanych nawet po latach.
Tekst 2 - najlepszy pod względem stylistycznym.
Tekst 3 - zaskakujący finał.
A zatem, żeby było uczciwie: 1 : 1 : 1.


Dobra architektura nie ma narodowości.
s

Awatar użytkownika
Leszek Pipka
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 745
Rejestracja: śr 16 sty 2013, 16:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Bartosh16 vs Wizimir vs Godhand (modyfikowana)

Postautor: Leszek Pipka » ndz 27 sty 2019, 20:38

Oceny – tu zadanie dość proste. Tylko autor tekstu numer 2 spróbował czegoś więcej, niż opowiedzenie historyjki. Spróbował. Choć dramatyzowanie każdego, najbardziej oczywistego nawet tematu ma chyba we krwi. Albo się to lubi, albo nie. Osobiście akceptuję, często lubię. Punktacja?
Tekst 1 – 0
Tekst 2 – 1
Tekst 3 - 0
Słówko o pozostałych, bez osobistej urazy, proszę. Nie mam żadnych ansów co do prawdopodobieństwa pierwszej fabuły. Tam jednak, gdzie mogą i powinny być emocje, liryka i subtelna gra – jest siekiera i łopata. Trzeci rozczarował pozornym twistem, najłatwiejszym z łatwych. A sam akt miłosny – cóż, wypada okazać trochę miłosierdzia w recenzji.

Teraz refleksja natury ogólnej.

Wymiana poglądów na Wery dochodzi czasem do pewnego punktu krytycznego. Gdy dojdzie, któryś z przedstawicieli forumowej większości rzuca mocną obelgą nawiązującą do tak zwanej „literatury wysokiej”. Niniejsza bitwa spektakularnie pokazuje, jaką pułapką bywa literatura gatunkowa i zestaw żelaznych reguł, weryfikowanych pozytywnie przez „rynek czytelniczy”, a dotyczących zasad konstrukcji (bo przecież nie ma mowy o uruchamianiu głębszych procesów wewnętrznych) tejże literatury. Ma być prosto, ma się dziać, emocje powinny się ukazywać w najwyższych rejestrach, żeby się czytelnik nie zmęczył rozkminą.

Jak żałośnie w gruncie rzeczy wyglądają efekty, gdy piszący stają się ofiarami redukcji wiedzy literackiej i stosowania zestawu gotowych narzędzi, widać właśnie przy takich okazjach. Erotyk niepopadający w manierę harlekinów, szybkich przygód nadludzi obu płci, płaskiej historyjki, albo dramatycznego kontekstu (jednym słowem wykraczający poza popkulturową papkę) – choć wydaje się rzeczywiście bodaj najtrudniejszym pisarskim zadaniem – można napisać, daje się, pisarze to robią. Jednak wszystkim trzem autorom, całkiem przecież sprawnie władającym piórem, czegoś zabrakło. Mam mocne podejrzenie, że brak jest właśnie tam, gdzie ukrywa się owa wyklęta z codziennej pragmatyki, często wyśmiewana „literatura wysoka”.




Wróć do „Nowa bitwa!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości